Znowu antypolskie hasła na Zaolziu

Konflikt na Ukrainie odbija się czkawką w całej Europie Środkowo-Wschodniej. O swój byt drży Białoruś i kraje bałtyckie. Jednak precedensem wydawać się może napięcie stosunków polsko-czeskich na Zaolziu w ciągu ostatnich tygodni. Czy może mieć to związek z Rosją?

źródło: stalo-se.cz
źródło: stalo-se.cz

Na czeskim portalu „Stalo Se”, cieszącym się popularnością wśród czeskiej młodzieży na Zaolziu pojawiły się antypolskie hasła. Wystarczy przytoczyć słowa redakcji „Polacy precz! Cieszyn i cały Śląsk zawsze były czeskie. Polacy nam to ukradli. Trzeba to odzyskać”, którym towarzyszą prorosyjskie komentarze użytkowników, by stwierdzić, że sytuacja zaczyna robić się nieciekawa. Wymowną ilustracją do tychże słów jest swastyka wpisana w polską flagę.

Czas „zrobić porządek” z Polakami

To kolejny z pojawiających się postulatów. Na portalu dowiadujemy się na przykład, że Polska za wszelką cenę chcę odzyskać Zaolzie i tylko Moskwa może przyjść z odsieczą przed imperialistycznymi zapędami kraju nad Wisłą… W związku z tym należy zawrzeć strategiczny sojusz z Rosją i raz na zawsze „zrobić porządek” z Polakami.

Dwójmyślenie Zemana

Do tego typu postulatów można by przypiąć łatkę marginesu, gdyby nie fakt, że wpisują się one w szerszą spójną całość. Warto zwrócić uwagę na postać postkomunistycznego prezydenta Republiki Czeskiej – Miloša Zemana, który nawet nie stara się ukrywać swojej prorosyjskości, a w oczach czeskiej opozycji zyskał miano „marionetki Putina”, zapraszając „cara Wszechrusi” na oficjalne obchody państwowe. Z kolei nieco dalej na wschodzie Zeman po wielu swoich wypowiedziach stał się bożyszczem internetów.

Znaczące są również próby wybiórczego traktowania historii przez czeskiego prezydenta. Nie tak dawno było głośno o uświadamianiu Polaków przez Zemana na temat zbrodni Stepana Bandery na naszym narodzie, natomiast uwadze prezydenta umyka inny ludobójca Polaków – gen. Josef Snejdarek, którego wojska w 1919 roku wtargnęły na Zaolzie, w wyniku czego śmierć poniosło tysiące Polaków. Ba, nawet w przypadku tego drugiego, którego pomnik niespełna 2 lata temu stanął niedaleko polskiej granicy, Zeman ma już pozytywne odczucia.

Pożyteczni idioci czy zamierzone rosyjskie działania?

Wg prezesa Kongresu Polaków w Republice Czeskiej dra Józefa Szymeczka w wywiadzie dla „Do Rzeczy” – „nasilenie antypolskich nastrojów, wezwań rewizjonistycznych czy straszenia, że Polska ma wrogie zamiary wobec Czech, nastąpiło w ostatnich miesiącach konfliktu na Ukrainie.”

Kuriozalne wydaje się, że prorosyjsko nastawiona grupa Czechów, popierająca tym samym politykę Rosji wobec Ukrainy „w trosce” o mieszkającą tam mniejszość rosyjską, jednocześnie żąda „pomocy” Rosji w wypędzeniu rdzennej polskiej mniejszości z terenów Republiki Czeskiej (sic!).

Związek czasowy, o którym wspomina dr Szymeczek, brak logicznej spójności oraz nazywanie wszystkich myślących inaczej faszystami wydają się wskazywać na działania naszego „wielkiego słowiańskiego brata”. Jak widać wojna hybrydowa prowadzona na Łotwie to nie samotny wyjątek, a rosyjska propaganda sięga po najbardziej na zachód wysunięte kraje byłego bloku socjalistycznego.

Co na to polski MSZ?

Sprawa została potraktowana jako incydent, ale miejmy nadzieję, że na dłuższą metę polska dyplomacja zainteresuje się mniejszością polską zamieszkującą części składowe Republiki Czeskiej, a mianowicie Czechy, Morawy, a przede wszystkim Śląsk Cieszyński. Wg spisu z 2011 roku u naszych południowych sąsiadów zamieszkuje ok. 40 tys. Polaków, a w niektórych gminach stanowią oni nawet większość (dla przypomnienia w 1919 Polacy stanowili ponad 2/3 ludności Zaolzia). Choć na tle kilkunastomilionowej polskiej diaspory to zaledwie niewielki odsetek, to jak niezwykle istotny z punktu widzenia minionej historii, jak i tej, która pisze się na naszych oczach.

Marcin Bagiński

Reklamy

Czesi nękają Polaków na Zaolziu

Zaczęło się od dewastacji. Nieznani sprawcy zniszczyli pomnik gen. Šnejdárka w Czeskim Cieszynie. Podejrzenia padły na Polaków. Dlaczego? Bo wszyscy tam wiedzą, że dla Polaków mieszkających na Zaolziu, Šnejdárk to „zbrodniarz wojenny”, na którego rozkaz żołnierze strzelali do cywilów. Teraz policja przesłuchuje wiec polskich działaczy, a do urzędów trafiają donosy na naszych rodaków – alarmuje ”Rzeczpospolita”.

pomnik

Czeski generał Josef Šnejdárek pełnił funkcję wodza naczelnego wojska czechosłowackiego w konflikcie granicznym na Śląsku Cieszyńskim tuż po pierwszej wojnie światowej. Dla Czechów to bohater, ale dla Polaków to postać kontrowersyjna.

 Do dewastacji jego pomnika doszło przed Bożym Narodzeniem. Na nagrobku Šnejdáraka na szczycie góry Polední wandale namalowali czerwonym sprayem swastykę. Dla mieszkających za Olzą Czechów to cios. Generał jest bowiem ich bohaterem, który w 1919 roku odzyskał z rąk Polaków część Śląska Cieszyńskiego. Dlatego są oni przekonani, że sprawcami zniszczeń są Polacy.

Tamtejsza policja przesłuchała już w tej sprawie prezesa Kongresu Polaków w Republice Czeskiej Józefa Szymeczka. Zamierza też wezwać wszystkie osoby, które do tej pory publicznie wypowiadały się w sprawie pomnika gen. Šnejdárka.

Wiceprezes Kongresu Polaków, mieszkający w Wędryni Rudolf Moliński, zastanawia się, skąd nowe napięcie w stosunkach polsko-czeskich na Zaolziu. Jego zdaniem mogła się do tego przyczynić kolejna rocznica starć z 1919 roku. – My mieliśmy swoją uroczystość na cmentarzu w Stonawie, Czesi – na cmentarzu w Orłowej, gdzie z kolei pochowani są ich polegli w tamtych walkach żołnierze – mówi.

– Jest bardzo zła atmosfera, jakieś zaczepki, prowokacje. Dlaczego? Nie wiem, naprawdę tego nie rozumiem – podkreśla Józef Szymeczek. Nie chce o tym mówić, ale wiadomo, że donosy i żądania zwolnienia go z pracy trafiły i do jego czeskiego pracodawcy.

WIĘCEJ: „Rzeczpospolita”

2 października 1938 – Zajęcie Zaolzia

Zajęcie Zaolzia czy raczej jego odzyskanie? „Wielkie, historyczne, niezapomniane chwile” Wszyscy wylegli na ulice, które były zapełnione przybyszami z całego Śląska. Szczególnie licznie przybyli Cieszyniacy, przebywający w głębi Polski. Przybyli z Gdyni, Poznania, Wilna, Krakowa, Lwowa, Warszawy itd., bo jakżeż nie być w Cieszynie w tej historycznej godzinie zniknięcia słupów granicznych i budek celnych, gdzie nam często utrudniano na przejście do naszych braci różnymi „prohlidkami”. Przybyli ale i inni, aby być świadkiem tej niezapomnianej chwili zlania się Śląska z Macierzą i to na zawsze.

Chwila ta nastąpiła o godz. 14-tej. Na chwilę przed godziną 14-tą pojawiły się nad Cieszynem nasze samoloty wojskowe, a następnie przeszły przez most pierwsze oddziały wojskowe w szyku bojowym. Oczekiwały je po przeciwnej stronie nieprzeliczone tłumy naszych braci i zasypały kwieciem. Ale do najefektowniejszych momentów należał przejazd naszych czołgów, naszej broni pancernej. (…)

Po przejściu pierwszych oddziałów wojsk przeszedł przez most Komitet Walki o Śląsk, a następnie poszli cywile, a potem znowu wojsko. Co się działo po przejściu Komitetu i cywili trudno opisać. Powitaniom, rzucaniom się w ramiona nie było końca. W oczach wszystkich były łzy, łzy radości i wesela z tego, że po 20-letniej rozłące jesteśmy znowu razem i to na zawsze. Ja sam przeszedłszy przez most po raz pierwszy bez przepustki nie wiedziałem, co robić, czy klękać na tę ziemię i całować ją, czy tańczyć i skakać z radości. Ostatecznie robiłem jedno i drugie. Naprawdę wielkie, historyczne, niezapomniane to były chwile, któreśmy przeżyli. A razem z nami przeżywała je cała Polska. (…)

Nie da się też opisać, co działo się w Polonii, reprezentacyjnym domi i kawiarni w b. Cz. Cieszynie. Całowanim nie było tam końca, bo raz po raz spotykało się znajomego czy znajomą z tamtej strony Olzy, a wśród nich i takich, o których do nas wieść dotarła, że nie żyją, że zginęli. Coś podobnego można tylko raz w życiu przeżyć. A niektórzy twierdzili, że warto było tych 20 lat cierpieć, by przeżyć drugi październik 1938 r. (…)

Entuzjazm i radość nie skończyła się tylko na niedzieli. Ona trwa, gdyż wojska nasze posuwają się stale ku Ostrawicy, zajmują coraz to nowe wioski a wszędzie są przyjmowane z tą samą radością i serdecznością. Gdy przyjdą kilka wiosek, to są tak obsypani kwiatami, iż się ma wrażenie, że to kwiecista jakaś łąka czy ogród naprzód się posuwa, a nie wojsko, zbrojne w karabiny i armaty.

(Cytatowane fragmenty artykułu Wielkie, historyczne, niezapomniane chwile pochodzą z „Posła Ewangelickiego”, nr 42 z 15 X 1938, s. 2-3).

o autorze – Józef Nierostek urodził się w 1901 roku w Suchej Średniej, ukończył polskie gimnazjum w Cieszynie. Jako osiemnastolatek walczył z czeskimi najeźdźcami. Ordynowany w 1925 roku, był wikariuszem w Trzyńcu, później drugim pastorem w Cieszynie. Pełnił też funkcję prezesa Zarządu Głównego Związku Towarzystw Polskiej Młodzieży Ewangelickiej RP. Po wybuchu II wojny światowej był dwukrotnie aresztowany przez Niemców. W 1939 roku spędził miesiąc w więzieniu w Cieszynie. Uwięziony ponownie w 1942 roku, trafił do obozu koncentracyjnego w Majdanku, gdzie zmarł na tyfus 26 lutego 1943 roku.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑