Przysięgali Masarykowi, walczyli za Wehrmacht

8 października 1938,  dokładnie przed 74 laty, wywrócił się do góry nogami żywot dziesiątek wsi między Opawą a Ostrawą. Pograniczne tereny po raz kolejny przeszły we władanie Trzeciej Rzeszy. O Czechach walczących w mundurach wermachtu mało kto mówi jednak głośno…

 

Hlučínsko, bo o tym terenie mowa, przez lata przechodziło z rąk do rąk. Po układzie monachijskim przeszło z rąk Czechów w ręce Niemców. 17 grudnia 1943 roku pan Adolf Kurka ze Štěpánkovic miał urodziny. Tego też dnia wcielono go do niemieckiej armii. Jego historia jest zarówno zapisem historii ziem przy dzisiejszej polskiej granicy. Narodowości, języki i kultury żyjąc obok siebie łączyły się w jedną czechosłowacko-niemiecko-pruską masę. Jedynym obowiązkiem wtedy była służba wojskowa. Większość szła do czeskiej armii, niektórzy Czesi włożyli niemieckie mundury. Nie dziwiło to nikogo: tutejsza ludność żyła pod niemieckim wpływem a reszta republiki patrzyła na to biernie przymykając oczy.

Hlučínsko to specyficzny obszar. Jako ostatnie zostało włączone do Republiki Czeskiej. Historia tych ziem była w szkołach tematem tabu. Nikt o tym nie nauczał, nikt nawet o tym nie mówił.

W 1472 roku teren należał do Prus. W 1920 roku przeszedł we władanie Czechosłowacji mimo protestów miejscowej ludności. Osiemnaście lat później zajęli go Niemcy, których witano niczym wybawców. Komuś kto nie żyje na co dzień na tych 300 km kwadratowych, ciężko jest zrozumieć historię tych ziem. Warto wiedzieć jednak, że tamtejsza ludność jest niezwykle różnorodna. Autochtoniczna ludność zwykła sama identyfikować się jako Morawcy (Moravci) lub Prajzáci i posługiwała się specyficzną mową zaliczaną do gwar laskich. Ludność zamieszkującą na południe od rzeki Opawy, na dawnym Śląsku Austriackim przezwała Císarákami. Mówi się, że Prajzáci odziedziczyli wiele niemieckich cech. Najważniejszą i najbardziej widoczną jest zamiłowanie do porządku („Ordnung muss sein„). Każdej niedzieli widzimy mieszkańców pogranicza zamiatających dokładnie nie tylko chodniki, ale również ulice przy swoich domach.

Tożsamość narodowa w Kraiku Hluczyńskim nie jest jednoznaczna: „Ani to Czech, ani to Niemiec. Na pewno już nie Morawianin, ale też nie Morawiec. Najszybciej będzie to Ślązak  a najpewniej Prajzák.” – tak mówi o sobie miejscowa ludność.

Według spisu ludności z 2001 roku Hlučínsko zamieszkują:
Czesi 88%;
Ślązacy 3,6%;
Niemcy 2,6%%;
Morawianie 1,8%;
Polacy 0,2%.

Opracowanie własne, źródło internet.

 

Pardubice – miasto piernika

Ostatnie promienie słońca w tym roku udało mi się złapać w przepięknym mieście w środkowej części Republiki Czeskiej czyli w Pardubicach. Miasto nazywane jest czeskim odpowiednikiem naszego Torunia.

O Pardubicach słyszałem w zasadzie niewiele. Pierwszą i najważniejszą reczą jest fakt, że miasto słynie z produkcji pierników. Poza tym Pardubice rywalizują wciąż z sąsiednim miastem Hradec Králové. Spór trwa od dawna i w zasadzie ciężko jest mi połapać się o co tak naprawdę ci sąsiedzi się kłócą. Wokół sporu narosło wiele śmiesznych opowieści między innymi taka, że północne miasto nazywane jest Mechov z racji tego, że jego mieszkańcy nie znając papieru toaletowego podcierali się mchem…

A  wracając do samych Pardubic… Miasto okazało się bardzo ładne i przyjazne. Na początku przywitało nas komunistycznym dworcem. Na jednej ze ścian wciąż widniała mapa Czechosłowacji. Po krótkim spacerze Aleją Pokoju trafiliśmy na dawne stare miasto. Powitała nas Zielona Brama, która otworzyła nam drogę na Rynek. A sam Rynek zjawiskowy, jak to zwykle w czeskich miasteczkach. Odrestaurowane kamieniczki i ciasne uliczki. Właśnie takie piękne miejsca sprawiają, że uwielbiam odkrywać nowe miejsca w kraju naszych sąsiadów.

Kilkaset metrów dalej byłem już na dziedzińcu odrestaurowanego zamku. Trafiliśmy akurat na miejskie dożynki. Panie ubrane w regionalne stroje ludowe niosły zboże i chleb a kapela przygrywała im ludowe przyśpiewki. O takich atrakcjach każdy czechofil może tylko pomarzyć. Oprócz degustacji chleba można było skosztować lokalnych słodyczy (furorę zrobiły malutkie kuleczki nazwane „ciastkami weselnymi”) oraz piwa Pernštejn.

Zmęczeni wojażami usiedliśmy w restauracji na obiad. Tym razem hitem menu okazał się smażeny syr 🙂 Droga powrotna na dworzec minęła nam szybko, nie mogliśmy doczekać się żeby spróbować pardubickich pierników! Wybór był ogromny, na zakup pierników decydowaliśmy się tak długo, że pani sprzedająca je chyba powoli traciła cierpliwość. W końcu w naszych rękach znalazł się Krecik oraz piernikowy deser truskawkowy.
Powrót do Pragi był niezwykle komfortowy dzięki prywatnym pociągom RegioJet. Co jak co, ale České dráhy powinny zacząć się bać konkurencji. W cenie biletu dostaliśmy catering oraz poranne gazety.

 

Wybory prezydenckie w dniach 11 i 12 stycznia

– Pierwsze bezpośrednie wybory prezydenta Republiki Czeskiej odbędą się w dniach 11 i 12 stycznia – ogłosił przewodniczący Senatu Milan Sztiech.

Jeśli w pierwszej turze nikt nie uzyska bezwzględnej większości głosów, w dwa tygodnie później – 25 i 26 stycznia – dwaj dysponujący największym poparciem kandydaci zmierzą się w turze drugiej.

Będzie to pierwsza w dziejach samodzielnej Republiki Czeskiej elekcja głowy państwa w głosowaniu powszechnym. Dotychczasowi czescy prezydenci – Vaclav Havel oraz kończący obecnie swą drugą i zarazem ostatnią kadencję Vaclav Klaus – zostali wybrani przez połączone obie izby parlamentu.

Wyznaczony termin Sztiech uzasadnił tym, że w razie zorganizowania wyborów o tydzień później, w dniach 18 i 19 stycznia, przypadłyby one na okres ferii szkolnych.

Ubiegający się o urząd prezydenta muszą do 6 listopada przedstawić w ministerstwie spraw wewnętrznych co najmniej 50 tys. podpisów osób, które opowiedziały się za ich kandydaturą. Poparcie takie zapewnili sobie już dwaj faworyci wyborów – były socjaldemokratyczny premier Milosz Zeman i były szef ponadpartyjnego rządu fachowców w latach 2009-2010 Jan Fischer.

Wymóg zbierania podpisów nie dotyczy kandydatów, nominowanych przez co najmniej 20 deputowanych do Izby Poselskiej lub co najmniej 10 senatorów. Na tej zasadzie wystartują w wyborach m.in. wiceprzewodniczący Senatu Przemysl Sobotka z rządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), przywódca współtworzącego koalicję rządową ruchu TOP 09 Karel Schwarzenberg i wiceprzewodniczący opozycyjnej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CSSD) Jirzi Dienstbier.

PAP

2 października 1938 – Zajęcie Zaolzia

Zajęcie Zaolzia czy raczej jego odzyskanie? „Wielkie, historyczne, niezapomniane chwile” Wszyscy wylegli na ulice, które były zapełnione przybyszami z całego Śląska. Szczególnie licznie przybyli Cieszyniacy, przebywający w głębi Polski. Przybyli z Gdyni, Poznania, Wilna, Krakowa, Lwowa, Warszawy itd., bo jakżeż nie być w Cieszynie w tej historycznej godzinie zniknięcia słupów granicznych i budek celnych, gdzie nam często utrudniano na przejście do naszych braci różnymi „prohlidkami”. Przybyli ale i inni, aby być świadkiem tej niezapomnianej chwili zlania się Śląska z Macierzą i to na zawsze.

Chwila ta nastąpiła o godz. 14-tej. Na chwilę przed godziną 14-tą pojawiły się nad Cieszynem nasze samoloty wojskowe, a następnie przeszły przez most pierwsze oddziały wojskowe w szyku bojowym. Oczekiwały je po przeciwnej stronie nieprzeliczone tłumy naszych braci i zasypały kwieciem. Ale do najefektowniejszych momentów należał przejazd naszych czołgów, naszej broni pancernej. (…)

Po przejściu pierwszych oddziałów wojsk przeszedł przez most Komitet Walki o Śląsk, a następnie poszli cywile, a potem znowu wojsko. Co się działo po przejściu Komitetu i cywili trudno opisać. Powitaniom, rzucaniom się w ramiona nie było końca. W oczach wszystkich były łzy, łzy radości i wesela z tego, że po 20-letniej rozłące jesteśmy znowu razem i to na zawsze. Ja sam przeszedłszy przez most po raz pierwszy bez przepustki nie wiedziałem, co robić, czy klękać na tę ziemię i całować ją, czy tańczyć i skakać z radości. Ostatecznie robiłem jedno i drugie. Naprawdę wielkie, historyczne, niezapomniane to były chwile, któreśmy przeżyli. A razem z nami przeżywała je cała Polska. (…)

Nie da się też opisać, co działo się w Polonii, reprezentacyjnym domi i kawiarni w b. Cz. Cieszynie. Całowanim nie było tam końca, bo raz po raz spotykało się znajomego czy znajomą z tamtej strony Olzy, a wśród nich i takich, o których do nas wieść dotarła, że nie żyją, że zginęli. Coś podobnego można tylko raz w życiu przeżyć. A niektórzy twierdzili, że warto było tych 20 lat cierpieć, by przeżyć drugi październik 1938 r. (…)

Entuzjazm i radość nie skończyła się tylko na niedzieli. Ona trwa, gdyż wojska nasze posuwają się stale ku Ostrawicy, zajmują coraz to nowe wioski a wszędzie są przyjmowane z tą samą radością i serdecznością. Gdy przyjdą kilka wiosek, to są tak obsypani kwiatami, iż się ma wrażenie, że to kwiecista jakaś łąka czy ogród naprzód się posuwa, a nie wojsko, zbrojne w karabiny i armaty.

(Cytatowane fragmenty artykułu Wielkie, historyczne, niezapomniane chwile pochodzą z „Posła Ewangelickiego”, nr 42 z 15 X 1938, s. 2-3).

o autorze – Józef Nierostek urodził się w 1901 roku w Suchej Średniej, ukończył polskie gimnazjum w Cieszynie. Jako osiemnastolatek walczył z czeskimi najeźdźcami. Ordynowany w 1925 roku, był wikariuszem w Trzyńcu, później drugim pastorem w Cieszynie. Pełnił też funkcję prezesa Zarządu Głównego Związku Towarzystw Polskiej Młodzieży Ewangelickiej RP. Po wybuchu II wojny światowej był dwukrotnie aresztowany przez Niemców. W 1939 roku spędził miesiąc w więzieniu w Cieszynie. Uwięziony ponownie w 1942 roku, trafił do obozu koncentracyjnego w Majdanku, gdzie zmarł na tyfus 26 lutego 1943 roku.

Zobaczyć „pepiczkową” Pragę…

Kolejny wyjazd do Pragi. To napięcie, gdy zbliża się termin podróży. To podniecenie, gdy pomyślisz sobie, że znowu spróbujesz Kofoli i zobaczysz te same zapierające dech w piersiach budowle… No właśnie, znowu te same. Czy Praga po trafi jeszcze zaskoczyć kogoś  kto był w niej kilkanaście razy?

Zawsze, gdy szykuję wycieczkę do Republiki Czeskiej staram się wymyślać dla siebie, jak i innych ciągle nowe atrakcje. Tym razem nie było inaczej. Oprócz doznań wzrokowych powstałych na skutek podziwiania Starego Miasta oraz rejonu Mostu Karola, postawiłem na doznania samakowe. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze najbardziej cieszę się na Kofolę czy sviczkowou. Możliwość kupienia typowego czeskiego obiadu za 69 koron, którym nie dość, że się najem, to popieszczę podniebienie jest dla mnie nieodłącznym punktem czeskiej wycieczki. Przysłowiową wiśnienką na torcie była kiełbasa na Placu Wacława polana ketchupem curry. Jego smak chodził za mną od tegorocznej majówki. Tak się zajadając, zacząłem się zastanawiać czy Praga i Czechy kuszą mnie tym znanym i poznanym czy właśnie czymś nowym. Czy Praga potrafiłaby mnie jeszcze czymś zaskoczyć?

Takie zaskoczenie przyszło szybciej niż się spodziewałem. Spacer pustą ulicą Nerudovą w kierunku Hradczan wywarł na mnie piorunujące wrażenie: nigdy wcześniej nie widziałem zupełnie pustej Pragi. O ile Vaclavak tętnił życiem, o tyle rejony pałacu prezydenckiego świeciły pustkami. Jesienne powietrze i ta dziwna pustka – to było niczym piorun. Magia Pragi jeszcze nigdy nie była tak namacalna. Praga bez turystów jest jeszcze dostojniejsza.

Dlatego gdy spotkałem grupkę dziewczyn z Polski, które po raz pierwszy przyjechały do Złotego Miasta, byłem bardzo zadowolony. W ich zachowaniu widziałem siebie sprzed kliku lat, gdy wszystko co praskie było dla mnie nieznane. Taki mały powrót do przeszłości. Opowiadały o tym, że jechały tutaj z pewnym wyobrażeniem tej „pepiczkowej” Pragi z Krecikiem na każdym kroku oraz pijącymi Absynt Czechami. Ani Krecika ani tym bardziej upojonych Absyntem Czechów jakoś nie było widać. Zamiast tego byli Czesi nie mówiący zbytnio po angielsku oraz ci źli Czesi-kanarzy, który grozili aresztem za nieskasowany w metrze bilet. Ta „pepiczkowość” gdzieś się rozmyła.

Czym właściwie jest ta „pepikowość”? Jakie jest właśnie wyobrażenie Czecha wśród Polaków? Każdy odpowie sobie inaczej na to pytanie. Wiem jednak, że nawet tygodniowy wyjazd do Pragi nie pokaże polskiemu turyście jacy naprawdę są Czesi. Choć w klubach są bardzo otwarci, na ulicy są jakby niewidoczni. Śmieszy mnie, gdy ktoś chwalił się, że spędził wakacje w Czechach. W Czechach tzn. gdzie? W Pradze? Jeśli chcesz poznać prawdziwych Czechów, wyjedź poza Pragę! Wszystkim to będę zawsze powtarzał, a moim znajomym zawsze będę pokazywał miejsca inne niż Złota Praga.

DRUGIE URODZINY WRZENIA ŚWIATA

Wrzenie Świata powstało jako inicjatywa trzech osób: Wojciecha Tochmana, Pawła Goźlińskiego i Mariusza Szczygła. To miejsce niezwykłe, w którym spotykają się różni ludzie. Ich wszystkich łączy miłość do reportażu. 

Wrzenie Świata jest dla mnie niezwykle ważnym miejscem: to tutaj odbył się pierwszy Zlot Czechofilów.

Ta popularna klubokawiarnia obchodziła dzisiaj swoje drugie urodziny. Licznie zebranych gości powitał Mariusz Szczygieł. Naczelny polski czechofil ze swoistym poczuciem humoru ogłosił konkurs. Kto wykazał się znajomością literatury reporterskiej zdobył premierową torbę z logo Instytutu Reportażu. Po chwili weseli bariści częstowali gości ciastem przygotowanym na tę wyjątkową okazję.

Gdy oficjalna część wieczoru się zakończyła, do Mariusza Szczygła ustawiła się kolejka po autografy. Podpisy w książkach czechofil okraszał odbiciem wrzeniowej pieczątki powstałej specjalnie na dzisiejszą okazję.

W imieniu wszystkich Czechofilów życzymy Wrzeniu Świata kolejnych lat działalności!

Miliony koron strat dziennie

Pracujący w syberyjskiej kopalni inżynier Michaił Safranow odwiedzając Pragę chciał spróbować znanych czeskich alkoholi, między innymi śliwowicy i Becherovki – likieru ziołowego produkowanego przez Pernod Ricard. Ale plan się nie powiódł.

– Chciałem wczoraj wypić drinka, ale nie mogłem – powiedział Safranow dwa dni po wprowadzeniu przez rząd aż do odwołania zakazu sprzedaży mocnych alkoholi po tym, jak niemal 20 osób zmarło z powodu zatrucia alkoholem metylowym. – To nie jest dobra wiadomość.

Producenci, sprzedawcy detaliczni, bary i restauracje aprobują tę decyzję, a władze starają się dojść do źródła nielegalnie butelkowanego alkoholu, żeby zapobiec dalszym zgonom. Właściciele przedsiębiorstw i ich kierownictwo twierdzą, że najpoważniejszy zakaz sprzedaży alkoholu od 20 lat kosztuje branżę hotelarską i sprzedaży detalicznej, a także operatorów lotnisk miliony euro, tracone każdego dnia z powodu spadku dochodów.

Producenci, między innymi Pernod z siedzibą w Paryżu, skarżą się, że zakaz niesłusznie krzywdzi legalne przedsiębiorstwa jednocześnie zachęcając do dalszej dystrybucji alkoholu z nielegalnych źródeł na czarnym rynku. Pernod, który sprzedaje wysokiej jakości światowe marki, takie jak whisky Chivas Regal, wódkę Absolut i koniak Martell zakwestionował podstawy prawne zakazu i zwrócił się do Unii Europejskiej o pomoc w przekonaniu rządu czeskiego do jego zniesienia, powiedział Anthony Schofield, szef czeskiego oddziału firmy.

– Rząd zareagował przesadnie – powiedział Schofield w rozmowie telefonicznej. – Moim zdaniem niszczy w ten sposób czeskie marki i reputację kraju za granicą. Kwestią dyskusyjną jest również to, czy taki całkowity zakaz jest zgodny z prawem.

Półki z alkoholami w barach i supermarketach, w tym w Tesco i należącej do Koninklijke Ahold sieci punktów sprzedaży Albert, świecą od piątku pustkami z powodu prohibicji, która może potrwać tygodniami. Ponad 20 milionów butelek zostało wycofanych z dystrybucji, ponieważ policja gorączkowo usiłuje ustalić źródło pochodzenia skażonego alkoholu.

– Malejące zyski, w kontekście 19 ofiar śmiertelnych, a potencjalnie nawet większej liczby zgonów, mają w tej chwili mniejsze znaczenie – powiedział w poniedziałek w Pradze minister zdrowia Leos Heger. – Zniesienie zakazu nie będzie brane pod uwagę w ciągu najbliższych kilku dni.

Pernod Ricard, który sprzedaje też whisky Ballantine’s i rum Havana Club, odczuł „znaczące skutki finansowe” napisała w e-mailu rzeczniczka Petra Noskova. Schofield powiedział, że zakaz może „bardzo niekorzystnie wpłynąć” na eksport Becherovki, najbardziej znanego czeskiego likieru.

Ahold, do którego należy 282 punktów sprzedaży Albert i Hypernova w Czechach traci około miliona koron (54 tysiące dolarów) dziennie, powiedziała rzeczniczka Simona Caidlerova.

Sprzedaż alkoholu w sklepach wolnocłowych spadła w czasie weekendu o 85 procent, ponieważ klienci nie mogli kupić koniaku, whisky i lokalnych mocnych alkoholi, powiedziała Jana Volickova, kierowniczka działu marketingu Aelia – operatora sklepów wolnocłowych należącego do Lagardere SCA.

„Nasi klienci wykazali zrozumienie, ale byli bardzo rozczarowani, ponieważ lokalne alkohole są ulubionym prezentem, jaki ludzie przywożą z Czech” – napisała Volickova w e-mailu.

Zdaniem policji skażony alkohol sprzedawany był w butelkach z podrabianymi etykietami co najmniej dwóch czeskich producentów alkoholu, a butelki nie były odpowiednio zamknięte. Tani alkohol był sprzedawany w butelkach oznakowanych jako wódka lub tuzemak – lokalny alkoholowy napój podobny do rumu. Po wypiciu takiego alkoholu kilka osób straciło wzrok lub zapadło w śpiączkę.

W sąsiedniej Słowacji co najmniej dwie osoby były hospitalizowane po wypiciu śliwowicy kupionej przez internet w Czechach. Polska wprowadziła 30-dniowy zakaz sprzedaży alkoholi importowanych z Czech.

Wśród 34 krajów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (Organisation for Economic Cooperation and Development  – OECD) Czechy zajmują czwarte miejsce w konsumpcji alkoholu – liczonej przez roczną sprzedaż czystego alkoholu w litrach na osobę w wieku 15 lat i więcej. Konsumpcja wynosi tu 12,1 litrów na osobę rocznie, natomiast średnia w krajach członkowskich OECD wynosi 9,1 litrów, jak wynika z najnowszych dostępnych statystyk za 2009 rok.

I choć zakaz, obejmujący alkohole 20-procentowe i więcej, może chwilowo zwiększyć spożycie piwa i wina, nie wpłynie to korzystnie na branżę w perspektywie długoterminowej, powiedział Jan Vesely, szef czeskiego stowarzyszenia producentów piwa i słodu. Z tą opinią zgadzają się właściciele browarów.

– Niektóre puby, których przetrwanie zależy od sprzedaży drinków, a nie jedzenia, mogą być zagrożone, jeśli zakaz potrwa zbyt długo – powiedział Petr Samec, rzecznik browaru Budějovický Budvar produkującego Budweiser Budvar. – Przy takim scenariuszu wpływ na rynek piwa może się okazać niekorzystny.

Zdaniem przedstawicieli branży co najmniej 40 osób było hospitalizowanych, co podkreśla potrzebę wprowadzenia bardziej rygorystycznego prawa dotyczące branży alkoholowej i ostrzejszych kontroli granicznych. Minister zdrowia Leos Heger powiedział, że zakaz zostanie utrzymany aż do następnego ogłoszenia.

W czasach komunizmu, zakończonych w 1989 roku, zakaz sprzedaży alkoholu był wprowadzany rzadko, natomiast prohibicja obejmująca cały kraj została wprowadzona w postkomunistycznej Czechosłowacji w 1992 roku podczas wyborów parlamentarnych, jak podaje agencja informacyjna CTK.

Według agencji w Polsce zakaz sprzedaży alkoholu wprowadzono w Krakowie w dniu pogrzebu papieża Jana Pawła II w 2005 roku. Warszawa wprowadziła też zakaz sprzedaży w czasie pogrzebu prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2010 roku.

W Estonii rząd nie wprowadził we wrześniu 2001 roku zakazu po kradzieży alkoholu metylowego w prowincji Pärnu na południowym zachodzie kraju, sprzedawanego później jako wódka, która spowodowała śmierć 68 osób i przyczyniła się do trwałego inwalidztwa 43 osób.

Decyzja czeskiego rządu jest „jest nadzwyczajnym środkiem podjętym w nadzwyczajnych okolicznościach” i jeśli będzie zbyt długo obowiązywać spowoduje ogromne straty, powiedział Jiri Janousek, rzecznik czeskiego stowarzyszenia importerów alkoholu, którego klienci sprzedają w kraju ponad 80 procent mocnego alkoholu.

W Czechach zapowiada się zniesienie zakazu sprzedaży alkoholi wysokoprocentowych – informuje tamtejszy dziennik „Lidove Noviny”. – Celem rządu jest, aby szybko rozpocząć zwalnianie bezpiecznego alkoholu. Najlepiej w ciągu kilku dni, a nie tygodni – powiedział minister finansów Miroslav Kalousek po wczorajszym (19.09) posiedzeniu rządu. Dopuszczone do obrotu wysokoprocentowe trunki będzie można odróżnić od znajdujących się dotychczas w sprzedaży. Nowymi banderolami oznakowane zostaną alkohole, które wyprodukowano lub sprowadzono po wybuchu afery metanolowej.

Źródła: 1, 2.

Echa prohibicji

Czeski Internet aż huczy przez wprowadzoną kilka dni temu prohibicje! 

W sieci pojawiło się wiele zdjęć dotyczących alkoholu i wyśmiewających zakaz sprzedaży „twardego” alkoholu. Szczytem było wrzucenie do Internetu zdjęcia przedstawiającego  niezły zbiór alkoholu przez redaktora młodzieżowego radia. Nadszedł czas chwalenia się tym komu, mimo zakazu, udało się dostać alkohol wysokoprocentowy…

Jednak według niektórych Czechów wszystko jest jasne – trujący metanol pochodzi z Polski… Wszystko co najgorsze pochodzi z Polski!

Czekamy z niecierpliwością na wieści o znalezieniu źródła trującego metanolu. Liczę, że zniosą prohibicję zanim pojawię się w Pradze, czyli do końca września.

Aleksander Kaczorowski – Praski elementarz

Według mnie Czechofile dzielą się na tych ogólnych i sprofilowanych. Ci pierwsi uwielbiają wszystko co czeskie i łykają każdą dosłownie informacje na temat Republiki Czeskiej. Druga grupa to osoby, które upodobały sobie konkretną dziedzinę związaną z Czechami. Dzisiaj będzie mowa o tych, których konikiem jest czeska literatura.

Wydawać by się mogło, że Praski elementarz będzie kolejnym przewodnikiem po Pradze. To nie był mój elementarz, to był mój uniwersytet. – stwierdził Szczygieł. Książka Kaczorowskiego to zbiór esejów dotyczących czeskich pisarzy. Istna kopalnia wiedzy dla wszystkich czechofilów zakochanych w literaturze naszych sąsiadów.

Kafka, Jiří Weil, Hrabal, Milan Kundera, Ota Pavel, Jaroslav Hašek, Václav Havel – chociaż każdy z nich ma inna historię, łączy ich jedno – Praga. Miasto to jest jak żywa tkanka, która wnika w losy naszych bohaterów. W książce poznajemy nie tylko życiorysy czeskich pisarzy, ale także wydarzenia, które wstrząsnęły Pragą i Czechami na przestrzeni ponad stu lat. Upadek Monarchii, pojawienie się Czechosłowacji na mapie, wybuch pierwszej i drugiej wojny światowej, obozy koncentracyjne, inwazja Układu Warszawskiego w 1968 roku, Praska Wiosna oraz współczesność.

Ponad 200 stron Praskiego elementarza jest świetną pożywką nie tylko dla literackich czechofilów, ale także dla tych, którzy interesują się historią Czech oraz losami społeczeństwa. Widzimy jak bardzo wydarzenia dziejące się w Czechosłowacji oddziałują na naszych bohaterów. Emigracje, prześladowania przez komunistów, samotność i śmierć. Fanów Hrabala na pewno ucieszy szeroki opis jego smutnych losów. Mnie najbardziej zaciekawił rozdział poświęcony Milanowi Kunderze, który w przeciwieństwie do swych kolegów pisarzy cieszył się, że udało mu się opuścić pogrążoną w komunizmie Czechosłowację. Otwarcie demonstrował radość, że udało mu się ucieć z tego smutnego kraju i osiąść we Francji. Nie czuł tęsknoty ani do kraju ani do języka.

Oprócz historii ludzi jest to opowieść przede wszystkim o Pradze. Autor Praskiego elementarza jest zakochany w tym mieście. Czytając opisy czeskiej stolicy miałem wrażenie, że Kaczorowski wyjmuje je z mych ust. Skłamałbym — wyznaje autor — mówiąc, że nigdy mnie nie korciło, żeby zamieszkać w Pradze. Od pierwszych chwil czułem się tam lepiej niż gdziekolwiek indziej, jakbym znalazł się wreszcie na swoim miejscu, jakbym odnalazł miejsce, którego zawsze szukałem.

Jadąc do Pragi każdy Czechofil powienien wiedzieć, co wydarzyło się na jej ulicach. A ta książka właśnie w przystępny sposób pozwala przybliżyć nam historię najpiękniejszego miasta na świecie.

———————————————————————————————

Aleksander Kaczorowski (ur. 29 maja 1969 w Żyrardowie) – polski tłumacz, eseista i dziennikarz.

Studiował socjologię w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie slawistykę w Instytucie Slawistyki UW (ukończone w 1998). Wydał zbiór esejów „Praski elementarz” (Czarne 2001) oraz przekłady książek Bohumila Hrabala (m.in. „Czuły barbarzyńca”, 1997), Josefa Škvorecký’ego i Egona Bondy’ego.

————————————————————————————————

Praski elementarz

Wydawnictwo Czarne, wydanie II, premiera 5 września 2012.

Alkoholowa panika w Czechach. Bezpieczny ten co nie pije

Z godziny na godzinę rośnie w Czechach liczba zatruć alkoholem metylowym. Przybywa przypadków hospitalizacji, ślepnięcia oraz śmierci. – Bezpieczny jest w tej chwili tylko ten, kto w ogóle nie pije twardego alkoholu – powiedział czeski minister zdrowia Leoš Heger. Wyznaczono nagrodę miliona koron (ok. 170 tysięcy złotych) za wskazanie źródła dystrybucji zatrutego alkoholu.

Ostrawski bezdomny był 19. ofiarą metanolu w Czechach w ciągu ostatniego tygodnia., ale sprawa nie dotyczy jedynie bezdomnych. Kilkadziesiąt osób nadal przebywa w szpitalach z objawami zatrucia. Wiele z nich jest w stanie krytycznym. Najmłodszą ofiarą trefnego alkoholu jest 21-letnia dziewczyna, najstarszą 73-letni mężczyzna. Wśród ofiar śmiertelnych są również: 62-letni mężczyzna, znaleziony martwy w swym mieszkaniu w Hawierzowie i 59-letnia kobieta oraz mężczyzna w tym samym wieku, zmarli w szpitalu klinicznym w Ostrawie.
Zakaz sprzedaży w kioskach

Metanol u naszych sąsiadów zabijał już wcześniej, ale nie na taką skalę. Pierwszą ofiarę odnotowano w Czechach 13 maja. Obecnie sytuacja stała się na tyle poważna, że czeski rząd uznał za konieczne powołanie sztabu kryzysowego. W środę podczas konferencji prasowej, minister zdrowia Leoš Heger ogłosił zakaz sprzedaży alkoholu powyżej 30% w kioskach, straganach oraz ruchomych punktach sprzedaży.

Specjalny lek z Norwegii

Do czasu wykrycia źródła pochodzenia trującego alkoholu, władza nie wykluczyła wprowadzenia prohibicji. Czescy lekarze mają otrzymać specjalny lek z Norwegii. Będą nim leczeni pacjenci, których nie można leczyć innym sposobem ze względu na dużą zawartość alkoholu we krwi. Lekarze przyznali, że jednemu pacjentowi piwo uratowało życie, ponieważ popił nim wódkę. Co ciekawe jako pierwszą pomoc przy zatruciu, podaje się czysty alkohol, który działa jako antidotum i rozcieńcza ten zatruty.

Policja ostrzega przed spożywaniem alkoholu z niepewnych źródeł. Każe również zwracać uwagę na zabezpieczenie butelek banderolą. Wczoraj w internecie opublikowała zdjęcia etykiet alkoholi, mogących zawierać metanol. Są to m.in. rum Božkov i Tuzemák firmy AB Style z Frydka Mistka w litrowych butelkach.
500 tajemniczych butelek

O wprowadzenie alkoholu metylowego do obrotu podejrzanych jest kilka osób. Dotychczas zatrzymano m.in. 36-latka z Hawierzowa. Postawiono mu zarzut przestępstwa. Przebywa w areszcie. Policja zatrzymała również właściciela sklepu nocnego, w którym kupili zatruty alkohol ludzie zatruci. Sklep we wtorek zamknięto. Policjanci także w środę zatrzymali jego dostawcę alkoholu. Jedną z ofiar była kobieta, mieszkająca w budynku, w którym znajduje się sklep.

Czeska policja oraz celnicy prowadzą wzmożone kontrole alkoholu w sklepach, magazynach i restauracjach. Część zakupionych butelek znajduje się w domach, dlatego na szeroką skalę prowadzona jest kampania informacyjna. Wczoraj policja w Zlinie odkryła nielegalny skład w garażu z ok. 500 butelkami alkoholu niewiadomego pochodzenia oraz kilka tysięcy podrobionych etykiet. Widnieje na nich m.in. Likierka Drak. Firma za podanie źródła dystrybucji zatrutego alkoholu obiecała milion koron nagrody. Zatrzymano 73-letniego właściciela garażu.

Polscy celnicy ostrzegają

Izba Celna w Katowicach także wprowadziła kontrole, ale nie planuje zaprzestać sprzedaży alkoholu. Na stronach internetowych polskich urzędów pojawiają się zdjęcia podejrzanych trunków. Panuje zamieszanie, które udziela się także Polakom mieszkającym w pobliżu czeskiej granicy. Media choćby Śląska Cieszyńskiego szczegółowo donoszą o czeskich wydarzeniach. Dziś niewielu polskich amatorów czeskiego twardego alkoholu skusiło się na zakup trunków w zwykle obleganych sklepach na ulicy Hlavnej w Czeskim Cieszynie, tuż za polską granicą.

Ewa Gajewska, Łukasz Grzesiczak

Autorzy tekstu są redaktorami portalu o Czechach i Słowacji Novinka.pl 

Źródło: gazeta.pl

Piwo już nie smakuje? Czas na alkohol metylowy

Liczba śmiertelnych ofiar zatrucia alkoholem metylowym, wprowadzonym nielegalnie do obrotu w Republice Czeskiej pod postacią podrabianych firmowych napojów wyskokowych, wzrosła do siedmiu – poinformowali przedstawiciele policji i służb zdrowia. 

W szpitalu w Przerovie na środkowych Morawach zmarł we wtorek 45-letni mężczyzna, przyjęty tam w poniedziałek. W tym samym szpitalu przebywają jeszcze dwie inne ofiary zatrucia – 73-letni mężczyzna w stanie krytycznym oraz 52-letnia kobieta, która mimo ciężkiego stanu zaczyna dochodzić do siebie i odzyskała już wzrok.

Również we wtorek policja potwierdziła, że metanol był przyczyną zgonu 21-letniej dziewczyny, którą znaleziono martwą w hotelu robotniczym w miejscowości Osek nad Beczwą w powiecie Przerov. Tego samego dnia podano, że w szpitalu w Przybramie w środkowych Czechach zmarł 38-letni mężczyzna, u którego alkohol metylowy spowodował niewydolność nerek i wątroby.

Czwarta odnotowana we wtorek ofiara śmiertelna to 28-letnia mieszkanka Ligotki Kameralnej we wchodzącym w skład kraju (województwa) morawsko-śląskiego powiecie Frydek-Mistek. Jej 60-letniego ojca, będącego w stanie krytycznym, przewieziono do szpitala w Trzyńcu.

Pierwsze trzy spowodowane zatruciem zgony zarejestrowano w ubiegłym tygodniu w kraju morawsko-śląskim. 62-letni mężczyzna został znaleziony martwy w swym mieszkaniu w Hawierzowie, a 59-letnia kobieta i mężczyzna w tym samym wieku zmarli w szpitalu klinicznym w Ostrawie.

W szpitalu w Hawierzowie przebywa obecnie pięcioro zatrutych, w tym kobieta, której stan uważa się za beznadziejny. Spośród dwóch leczonych w szpitalu w Ostrawie jeden jest poza niebezpieczeństwem utraty życia, ale oślepł, a drugi nie odzyskał dotąd przytomności.

Podejrzany o wprowadzenie alkoholu metylowego do obrotu 36-letni mieszkaniec Hawierzowa przebywa w areszcie. Postawiono mu zarzut przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, ale dokładnej kwalifikacji czynu policja nie ujawniła.

Wietnamczycy konkurencją dla Żabek

Marko chce bojować o klienta z siecią detalicznych sklepów Žabka. Gigant zakłada sklepiki Můj obchod, które prowadzić będą Wietnamczycy.

Do końca września miałoby być około 20 sklepów w zielono-pomarańczowych barwach – podaje Forbes. Pierwsze działają już w praskich Průhonicích a także środkowoczeskich Olbramovicích.

Wietnamczycy stanowią siedem z 800 tysięcy klientów sieci Makro. Ich zakupy stanowią osiem procent całkowitego dochodu sieci. To właśnie wietnamskie večerky, które możemy znależć już na każdym rogu czekich miast, będą stanowić trzon pod nowy interes Makro.

„Moim założeniem jest przemianować wietnamskie sklepy na Můj obchod na zasadzie tzw. miękkiej franczyzy. Sprzedawcy będą mieli te same uniformy, sklepy będą miały ten sam wystrój a nawet oświetlenie. Jednak ceny i promocje właściciele będą mogli ustalać sami” – powiedział Vo Van, kierownik projektu.

Vo Van to osoba, która łączy interesy Wietnamczyków i Czechów. „On zna wszystkich i wszyscy znają jego. Wietnamczycy nazywają go już Mr. Makro. Myślę, że skoro oni mu ufają, ten projekt ma ogromne szanse na powodzenie” – powiedział rzecznik Makro w Republice Axel Hluchy.

Czesi uwielbiają večerky. Mogą tam kupić praktycznie każdy produkt, a sklepy otwarte są do bardzo późna. Niektóre nawet całą dobę. Oprócz przystępnych cen, siłą tych miejsc jest ich dostępność. Teraz po rebrandingu nie dość, że będą blisko, to w dodatku będą miały stały układ półek i asortyment. Pozostaje tylko liczyć na to, że Wietnamczycy nauczą się w końcu mówić po czesku…

Czy w nowych sklepach pojawią się nowe chipsy Bohemia o smaku soli drogowej z Polski?

Czesi jako pracownicy są konserwatywni

Dwie trzecie Czechów przyznaje się do tego, że mają styczność ze swoją pracą nawet podczas letniego urlopu. Aż 11 procent pracowników nie bierze ani jednego dnia wolnego w całym roku! Praca dla Czecha jest niezwykle ważna. Większość naszych sąsiadów twierdzi, że im więcej będzie pracować, tym bardziej będą lojalni w stosunku do swej firmy.

Czesi niechętnie jeżdżą pracować za granicę. Według badania Komisji Europejskiej jeden na dziesięciu Czechów jest gotów pracować poza granicami Republiki.

Młoda generacja Czechów szybko zmienia te statystyki. W ciągu trzech lat od badania, chętnych do zatrudnienia na obczyźnie przybyło o 38 procent! Najwięcej Czechów pracuje w krajach niemiecko- i anglo-języcznych. Wykonują zwykle prace, przy których nie potrzebują wysokich kwalfikacji. Liczą jednak na dużo wyższe niż w kraju wynagrodzenie.

„Atrakcyjne kierunki to ciągle Wielka Brytania, Irlandia, Nemcy, ale również Austria i Szwajcaria. Za granicą wciąż obowiązuje hasło złote czeskie rączki. Niestety słyszy się również negatywne opinie o Czechah złodziejach, aroganckich szwejkach. Najwięcej Czechów pracuje jako robotnicy, kelnerzy, pomoce kuchenne, ale też na przykład jako asystenci w biurach i kancelariach” – powiedziała Weronika Kondziolková z branżowego portalu džob.cz. Oprócz tego wielu czeskich lekarzy można spotkać w niemieckich szpitalach.

Na czeskim rynku pracy brakuje dobrze wykształconych specjalistów. Powstałą lukę szybko wypełnili fachowcy z Europy wschodniej, ale też z Polski. Polscy górnicy chwalą sobie pracę w karwińskich kopalniach węgla.

Jeżeli Czech ma doświadczenie oraz porządne wykształcenie na pewno znajdzie świetnie płatną pracę w Republice Czeskiej. I bardzo się ucieszy z tej posady, gdyż woli siedzieć w swym małym kraju niż szwędać się u obcych.

Popyt na miejsca pracy, na które nie trzeba mieć wysokich kwalfikacji jest ogromny. W rejonie Ostrawy, Wysoczyny i regionie Pilzna mieszkańcy szukają przede wszystkim pracy w fabrykach i innych zakładach pracy. Przedsiębiorstwa walczą o każde zamówienia, których jest niewiele i zamiast zatrudniać, zwalniają kolejnych pracowników.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑