Powstało nowe państwo z urzędowym językiem czeskim

W miniony poniedziałek na mapie Europy pojawiło się nowe państwo. Jest nim Liberland, enklawa wolności położona między Chorwacją i Serbią. Samozwańcze państwo, które nie zdobyło jeszcze międzynarodowego uznania, ma już swojego prezydenta. Teraz prowadzony jest nabór obywateli.

image

Liberland nie ma jeszcze konstytucji (ta jest dopiero tworzona), ale posiada już własny serwis internetowy. Wyjaśniono w nim, że nowe państwo leży na terenie, do którego żaden inny kraj nie wysuwa roszczeń. Założyciele Wolnej Republiki Liberlandu uznali, że jest to ziemia niczyja.

Liberland ma 7 km kwadratowych powierzchni i mieści się na zachodnim brzegu Dunaju, w pobliżu chorwackiej miejscowości Zmajevac. Założycielem państwa jest czeski polityk Vít Jedlička, który należy czeskiej Partii Wolnych Obywateli.

Flaga Liberlandu
Flaga Liberlandu

Jedlička został pierwszym prezydentem Liberlandu. Polityk zapowiedział, że niebawem wyśle noty dyplomatyczne do rządów Serbii i Chorwacji, prosząc o oficjalne uznanie nowego państwa. Podobne noty zostaną później wysłane do innych krajów.

Konstytucja Liberlandu będzie wzorowana na prawie szwajcarskim. Państwo, któremu przyświeca hasło „Żyj i pozwól żyć”, ma być „konstytucyjną republiką z elementami demokracji bezpośredniej”. Z przedstawianych zapowiedzi wynika, że władze Liberlandu będzie obowiązywał konstytucyjny zakaz zadłużania państwa.

Na oficjalnej stronie Liberlandu prowadzona jest rekrutacja obywateli. Zgłaszać mogą się wszystkie osoby, które nie były karane, nie mają komunistycznej bądź nazistowskiej przeszłości, szanują własność prywatną oraz innych ludzi, niezależnie od ich rasy, pochodzenia etnicznego, religii i orientacji.

Liberland ma już własną flagę i własne godło. Językiem urzędowym jest czeski.

Reklamy

17. Przegląd Filmowy Kino na Granicy – 28.04-03.05.2015 CIESZYN

Przegląd Filmowy Kino na Granicy / Kino na Hranici zrodził się w środowisku Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej z płynącej z serca potrzeby poznawania kultury sąsiadów zza rzeki. Pierwsza edycja w 1999 roku oferowała jedenaście czeskich filmów pokazywanych w jednym kinie. Trzecia edycja przyniosła rozszerzenie artystycznych poszukiwań na kino Słowaków, czwarta pokazy także w Czeskim Cieszynie, a na szóstej pojawiły się filmy polskie i węgierskie – i tak już miało pozostać.

20721_10152888659244401_2181930898494251681_n

Liczba pokazywanych filmów systematycznie rosła, by w dwunastej edycji w 2010 roku dojść do okrągłej setki. I wtedy rozpoczęła się doceniana przez uczestników przeglądu stabilizacja: 6 dni, co najmniej 4 miejsca projekcji w jednym, choć podwójnym mieście, zawsze ponad 100 filmów, 5 koncertów i mnóstwo wydarzeń towarzyszących. Niezmienna pozostaje też baza: konsekwentnie odkrywana i promowana kultura najbliższych sąsiadów.

Kino na Granicy ma już swoją tradycję i renomę oraz jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych imprez filmowych. 17. edycja Przeglądu Filmowego Kino na Granicy odbędzie się w dniach od 28 kwietnia do 3 maja 2015 roku w Cieszynie i Czeskim Cieszynie.

11154720_10152943518824401_5408533776392241297_o

AKREDYTACJE

PROGRAM DO ŚCIĄGNIĘCIA 

NOCLEGI

10486568_10152528289679401_6152230752035234525_oKONKURS

Do wzięcia:

  • jedna PEŁNA akredytacja
  • jedna TRZYDNIOWA akredytacja
  • bilet na koncert czeskiego zespołu ILLE

Aby zdobyć nagrody napisz:

Na który film z programu 17. Przeglądu Kino na Granicy najbardziej czekasz i dlaczego?

Najlepsze odpowiedzi zostaną nagrodzone (wysyłajcie je na ceskykluk@gmail.com)

Jeśli wciąż nie masz wejściówek na festiwal, bądź wahasz się czy w ogóle pojawić się w Cieszynie, masz teraz świetną okazję by zobaczyć na żywo tę piękną imprezę. 

Leśny Bar czyli nietypowa atrakcja koło Jesionika

Polski pisarz i czechofil Mariusz Szczygieł już telefonował do czeskiego leśnika inżyniera Pavliczka. Wypytał go dokładnie o leśny bar w górach za Jesenikiem. Zanim przeczytacie o tym w najnowszej książce Szczygła, wybierzcie się sami na piwo do czeskiego eksperymentu.

bilde

Po czesku „napad” to pomysł. Inżynier Vaclav Pavlicek na pytanie, kto miał „napad” z leśnym barkiem, skromnie odpowiada, że to pomysł turystów.

On tu tylko pracuje. Jego rewir w lasach państwowych to ponad tysiąc hektarów w górach nad wioską Horni Lipova. Codziennie jest tutaj zawodowo, ale lubi po pracy sam albo z przyjaciółmi przemierzać leśne ścieżki na rowerze czy na nartach biegowych.

– Jadąc od wioski, jest tu po drodze bardzo stromy podjazd. Niektórzy nie dawali rady pedałować i prowadzili rower pod górę. Tu zawsze czekaliśmy na pozostałych, więc najpierw zrobiłem miejsce do siedzenia nad potokiem – opowiada leśnik. – Idąc w góry w gorące dni, zacząłem tu zostawiać w potoku jeden czy dwa napoje.

Wracając z pracy, zatrzymywałem się na odpoczynek i posiłek. Pewnego dnia jakiś nieznany turysta zabrał moje picie i zostawił pieniądze. Na papierku obok napisał: „Zabrałem jedno picie, zostawiam 10 koron”.

Ktoś inny skląłby bezczelnego turystę i poszukał lepszej skrytki na swoje piwo. Ale nie inżynier Pavliczek. On następnym razem przywiózł 10 napojów i położył w chłodnej wodzie. Po kilku dniach zabrał 100 koron. Za trzecim razem przywiózł na górę 30 butelek z piwem i lemoniadą. I odebrał 300 koron.

– W końcu postawiłem tu blaszaną puszkę – skarbonkę – opowiada Pavliczek. – Ludzie sami ją otwierali, żeby rozmienić pieniądze, zabrać sobie resztę.

Początkowo nie wywieszał żadnego cennika. Potem napisał na tabliczce: Wszystko za 10 koron. On kupował za 10 i chciał tylko zwrotu pieniędzy. Stopniowo proste miejsce odpoczynku zaczęło się rozrastać.

Źródło oraz dalsza część artykułu: nto.pl

Nowe stacje metra w Pradze

O cztery stacje więcej ma trasa praskiego metra linii A. Na Wielkanoc otwarto nowy sześciokilometrowy odcinek ze stacji Dejvicka do stacji Nemocnice Motol.

m1

Premier Bohuslav Sobotka przeciął wstęgę i tym samym symbolicznie otworzył nowe stacje. Były obietnice dofinansowania przez państwo dalszej rozbudowy sieci praskiego metra.

Pasażerom podoba się ciekawy design, jedna ze stacji jest oświetlona światłem dziennym. Najgłębsza z nowych stacji znajduje się 35 metrów pod powierzchnią ziemi, najpłytsza jedynie 5,6 metra.

Według rzecznika metra każda stacja jest inna – „tak budowali Rosjanie, tak budujemy i my”. Jednak w porównaniu do drugiej linii warszawskiego metra, nowe stacje w Pradze są bardzo spójne z tymi, które znamy od dawna, tworzą spójną całość.

Odcinek budowano pięć lat. Łączny koszt prac zamknął się w 20 miliardach koron. Niestety choć czas dojazdu do lotniska skrócił się o 6 minut, metro wciąż nie dojeżdża do samych terminali. Nie wiadomo kiedy to nastąpi.

Metro w Pradze składa się z trzech linii: A (17 stacji, długość 17,1 km), B (24 stacje, długość 25,7 km) i C (20 stacji, długość 22,4 km). Pierwszy odcinek praskiego metra został otwarty w maju 1974 roku (Florenc – Kačerov, trasa C). W projekcie jest czwarta linia łącząca północną i południową część miasta, częściowo równoległa do linii C.

Co to jest česká potravina? Tego nie wiedzą nawet Czesi

Znowelizowane prawo nakazuje sklepom (z rocznym obrotem wyższym niż pięć miliardów koron) umieszczanie przy wejściu tabliczki z procentowym udziałem nazw krajów, z których pochodzi dany produkt spożywczy. W rzeczywistości napis „93 proc.” przy symbolu czeskiej flagi nie oznacza, że tyle czeskich produktów znajdziemy na półkach. 

tabule

Klient widząc tego typu obowiązkowe oznaczenia myśli sobie, że asortyment sklepu do którego wchodzi zawiera właśnie podaną wielkość towarów z danego kraju. Niestety się myli. Jak się okazuje nie istnieje definicja określenia česká potravina i z tego powodu dochodzi do przekłamań.

Jeżeli przy drzwiach marketu widnieje napis „93 proc” oraz symbol czeskiej flagi, oznacza to że taka jest ilość firm zarejestrowanych w Czechach, której produkty leżą na półkach. Nie oznacza to wcale, że firmy te nie mogły ściągnąć mięsa z Polski i go przemetkować.

W trakcie badania Inspekcji Handlowej okazało się, że deklarowane jako czeskie, produkty tak naprawdę pochodziły z Niemiec, a nawet Indii.

Rzeczniczka Izby Żywności Republiki Czeskiej ( Potravinářska komora ČR) Dana Večerová informuje: Pochodzenie produktu powinno być definiowane poprzez miejsce jego produkcji. Jednak prawda jest zgoła inna.

W kraju, gdzie istnieje kilkanaście oznaczeń definiujących „czeskość” produktu, gdzie za czeskie uważane są produkty z Chin („bo mają przecież symbol czeskiej jakości”), gdzie nikt tego nie kontroluje, ciężko jest w ogóle wyłapać to co naprawdę czeskie.

Ministerstwo Rolnictwa po interwencji serwisu lidovky.cz w pośpiechu tworzy definicję czeskiego produktu. Według wstępnych ustaleń do jego powstania ma być użyte więcej niż 75 proc. czeskich składników. Czy nie za późno na tego typu działania ministerstwa? I czy na pewno to oznaczenie będzie gwarantem „czeskości”?

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑