Młodzi Czesi piją mniej piwa…przez tablety

O tym, że Czesi w każdym wieku piją mniej piwa w knajpach mówi się od dawna. Artykuły na ten temat można przeczytać w każdym wydaniu czeskich dzienników. Browary robią, co mogą, aby nakłonić Czechów do większego spożycia ich narodowego trunku: zmieniają smaki, przemalowują etykiety. Nikt nie wpadł na to, że kolejnym wrogiem browarów może stać się nowoczesna technika.

JB53fe4c_profimedia_0192458845

Co trzeci Czech ma swój smartfon lub tablet. Według analityków Czesi to 17. najbogatszy naród Europy. Istnieje więc uzasadniona obawa, że sprzedaż nowych technologii jeszcze się zwiększy niszcząc przy tym życie towarzyskie w hospodach. Bo jak wynika z badania Agencji G82 opublikowanego w portalu idnes.cz, przybywa klientów, którzy zamiast świętować ze znajomymi przy hektolitrach piwa, zamawia jedno i godzinami siedzi przeglądając internet na tabletach:

„Przyłażą do hospody z tabletami i godzinami siedzą na necie. Przy tym zamawiają góra dwa piwa i na tym się kończy – stwierdza gorzko Ondřej Roček, szef marketingu Rémy Cointreau, firmy, która dostarcza na czeski rynek na przykład Metaxę. 

Z kolei według Ondřeje Hladkého z Agencji G82, młodzi już nie rozmawiają ze sobą podczas wizyt w hospodach. Jeszcze przy wejściu wymienią ze sobą kilka zdań, po czym jak już się rozsiądą z tabletami, to nie ma zmiłuj. Bóg jeden wie, co oni w tym internecie tyle godzin robią. Wolą grać w gry on-line niż rozmawiać z tymi, którzy siedzą na przeciwko.

Wspomniane sytuacje dotyczą najmłodszej grupy Czechów do 30 roku życia. Ale ci w średnim wieku coraz częsciej zabierają ze sobą swój komputer do knajpy. Obrazy, gdzie gromada Czechów siedzi przy jednym stole, na którym stoi kilkanaście szklanek piwa i leży talia kart odeszły do lamusa. Cieszenie się czasem spędzanym przy złotym trunku w gronie znajomych to zdaje się domena już tylko starszych Czechów z mniejszych miasteczek i wsi – podsumowuje Martin Souček z Agencji G82.

Portal idnes dodaje, że restauratorzy z Sao Paulo znaleźli sposób na osoby, którym do ręki przyrosły telefony. W pubie Slave Jorge nalewa się piwo do krzywych szklanek. Aby złoty trunek się nie wylał, należy pod kufel podłożyć smartfon.

Kelner, płacić (Vrchní, prchni! 1980) czyli rzecz o sąsiedzie, który cię sprzeda [RECENZJA]

Uciążliwy sąsiad potrafi dopiec każdemu. Myślisz sobie: takiego lepiej omijać szerokim łukiem… Nic z tego, dopadnie Cię i tak, niszcząc Ci życie. Taką oto smutną historię przeżył Dalibor Vrána, główny bohater filmu z 1980 pod tytułem Kelner, płacić! I choć według założeń miała to być wyśmienita czechosłowacka komedia, morał z niej płynie głęboki. 

k1

Wiodący ubogie życie dwukrotny rozwodnik i kobieciarz Dalibor (w tej roli amant czeskiego kina Josef Abraham) nie ma z czego płacić alimentów. Jeździ starym rozklekotanym rzęchem, ale żeby ruszyć musi najpierw prosić sąsiada o pchnięcie. Podczas spotkania z absolwentami jego szkoły dostrzega, jak bardzo jego życie jest nędzne. Udając przed innymi kogoś kim nie jest, zamierza zmienić w końcu swoje życie. Lecz nie bardzo ma pomysł w jaki sposób miałoby się to dokonać.

W momencie, gdy został mylnie wzięty za kelnera, a do jego kieszeni została wepchnięta zapłata, postanowił przybrać tę rolę by w końcu wydostać się z finansowego dołka. W przyjmowaniu należności od kilkuset praskich klientów stał się specjalistą. Robił to bardzo finezyjnie, a co najważniejsze pomysłowo. Stał się wrogiem publicznym numer 1 w praskim światku restauracyjnym. Gdy cały małżeński tapczan wypełnił się koronami, jego plan w mgnieniu oka zaczął się sypać…

Środowy filmowy wieczór w Kinie Wisła na Placu Wilsona przyniósł ogromną frekwencję. Każdy obecny na sali oczekiwał wyśmienitej rozrywki. Taka też została zaserwowana. Mówiąc terminologią kulinarną podczas tego wieczoru wszelkie przywary czeskiego społeczeństwa tamtego okresu, wszystkie jego bolączki, zostały wręcz podane na tacy. Rozkoszowaliśmy się świetnymi dialogami, zaskakującymi gagami oraz wartką akcją filmu Kelner, płacić! Salwom śmiechu nie było końca. To nic, że widziałem ten film po raz czwarty. Na wielkim ekranie robi spektakularne wrażenie.

I choć akcja filmu rozgrywa się ponad dwadzieścia lat temu, ma się wrażenie, że tylko ludzie się nie zmienili. Ludzkie historie, ludzkie problemy wciąż są takie same. A co najważniejsze – dziś tak samo jak kiedyś okazuje się, że nie wszystkim warto ufać. Wszak dobrobyt Dalibora trwał krótko tylko ze względu na „dobre serce” sąsiada z jednej kamienicy.

Kelner, płacić! to w Czechach film kultowy. Fani filmu spotykają się w restauracji Rotisserie na rogu Národní třídy i Mikulandské ulici. Miejsce to pojawiło się w filmie i istnieje do dziś. Po premierze filmu w Novém Městě nad Metují Jiří Menzel powiedział Zdeňkovi Svěrákovi: „Vidíš, takhle hezky bych to já nikdy nenatočil.” (Widzisz, ja bym tego tak świetnie nie nakręcił). W Karlowych Warach, gdzie odgrywa się finałowa scena, co roku organizowany jest pościg za kelnerem: kilkadziesiąt osób przebiera się w strój kelnera i biega wokół deptaku za tytułowym Daliborem Vráną.

k23

 

Sytuacja kobiet zza granicy sprzątających czeskie domy

Większość kobiet, które sprzątają czeskie mieszkania ma średnie i wysokie wykształcenie. Dwie trzecie z nich są z Ukrainy, reszta z Azji (Filipiny, Wietnam). Często jednak są niedoceniane przez Czechów – nie płaci się im nadgodzin, nie szanuje doby pracowniczej, a wiele z nich nie ma w ogóle umowy.

abc

To wszystko można wyczytać w raporcie sporządzonym po raz pierwszy. Potwierdzono w nim, że Czesi niechętnie zapraszają do swego domu obce osoby na dłużej. Jeśli sprzątaczka, to raz w tygodniu – u mnie pracuje, a u siebie śpi. Nianie i gospodynie to rzadkość. Zatrudniane są głównie przez rodziny cudzoziemców, czasem też mieszkają wraz z majętną i nowoczesną czeską rodziną – mówi Petra Ezzeddine z Uniwersytetu Karola.

66 proc. kobiet sprzątających czeskie domy ma średnie wykształcenie. Wyższe – 26 proc. Czesie sprzątaczki to najczęściej kobiety w wieku 36 lat, które wyjechały z ojczyzny za chlebem. 45 proc. emigrantek przyznaje, że ma rodzinę w republice. Te, które emigrowały z byłego ZSRR przyznały, że ważnym powodem przeprowadzki jest również znacznie lepszy poziom opieki zdrowotnej.

Natalia:

Poprzedni pracodawcy myśleli, że jak wezmą sobie Ukrainkę, to będzie im służyła niczym służąca, a pracowała tak ciężko jak koń. Nie było mowy o dniu wolnym, niedotrzymywanie doby pracowniczej to też była norma. Jak zaczęłam się stawiać usłyszałam tylko: Ciesz się, że jako Ukrainka możesz w ogóle żyć w cywilizacji! Ale ja przecież jestem ze Lwowa! Gdybym straciła pracę, musiałabym się stąd wyprowadzić. To byłby dla mnie ogromny problem. Cała rodzina na Ukrainie czeka na moje pieniądze… Jestem wdową, jestem odpowiedzialna tam za wszystkich… 

Połowa imigrantek decyzję o przeprowadzce do Czech podjęła sama. Czasem tę decyzję wymusiła na kobietach rodzina czy też mąż. 39 proc. pracujących kobiet nie ma żadnej umowy. Często kobiety mają status osoby fizycznej wykonującej działalność gospodarczą (OSVČ), jednak większość z nich ma ubezpieczenie zdrowotne.

Kobiety te w czeskich domach wykonują dosłownie wszystko: od mycia okien po prowadzenie dzieci właścicieli do szkoły. Popyt na tego typu osoby wciąż rośnie. Czesi chętnie znajdują sobie kogoś, kto za nich wysprząta im mieszkanie. Pytanie tylko czy Czesi zaczną w końcu wypłacać należne tym kobietom pensje i nadgodziny.

W badaniu wzięły udział 104 kobiety z 16 krajów (cały raport).

Czechy zmieniają kurs przyjęty przez Vaclava Havla

Dwa i pół roku po śmierci Václava Havla czeski lewicowy rząd dystansuje się od jego filozofii i przestaje bronić praw człowieka.
Vaclav Havel i Dalajlama podczas spotkania w Pradze 2011
Vaclav Havel i Dalajlama podczas spotkania w Pradze 2011
W ciągu ostatnich dwóch dekad w Czechach trwała walka polityczna między ludźmi, którzy twierdzili, że na całym świecie należy bronić wartości demokratycznych bez względu na interes ekonomiczny, oraz tymi, dla których ważniejszy był ekonomiczny zysk. Jednak pomimo wielu różnych ustępstw i postaw polityka zagraniczna trwała przy etosie wprowadzonym za prezydentury Václava Havla. Kraj, który poznał komunistyczny ucisk, starał się pomagać ludziom walczącym z reżimami totalitarnymi.
Kilka tygodni temu szef MSZ, odwiedzając Chiny, zdystansował się wobec dotychczasowej polityki wspierania chińskich dysydentów i tybetańskiego rządu na emigracji. Chińczykom, którzy obiecali dużym czeskim firmom ważne zamówienia oraz skierowanie nad Wełtawę większej liczby turystów, nie wystarczyło oświadczenie Zaoralka na konferencji prasowej. Zażądali też pisemnego memorandum.
„Czeska strona respektuje niezależność i integralność terytorialną Chińskiej Republiki Ludowej. Tybet jest nieodłączną częścią chińskiego terytorium. Czechy nie popierają niezależności Tybetu w jakiejkolwiek formie” – głosi memorandum.
Dopiero po jego podpisaniu Pekin wyraził zgodę na wizytę prezydenta Milosza Zemana. Zarówno głowa państwa, jak i czeski rząd liczą na to, że dojdzie wówczas do podpisania kontraktów handlowych.Zaoralek, który po powrocie znalazł się w ogniu krytyki prawicowej opozycji zarzucającej mu, że w niestosowny sposób podlizywał się chińskim komunistom, starał się jeszcze bronić. Zapewniał, że nie chodzi o żadną zasadniczą zmianę. W ostatnich dniach ministerstwo spraw wewnętrznych przyznało jednak, że „Havlowskie wsparcie dla praw człowieka ma się w Czechach ku końcowi”.

Źródło: gazeta.pl

Leczą się w Czechach by nie stracić wzroku

Co najmniej pół tysiąca pacjentów z Polski zgłosiło się w ostatnich miesiącach do jednej z czeskich klinik na operację chorych oczu. W kraju musieliby czekać latami na zabieg! Tam terminy są niemalże z dnia na dzień. Po powrocie z operacji pacjenci występują do NFZ i do sądu o zwrot pieniędzy. Pierwsze wyroki już zapadły – donosi Super Express.

Zbigniew Sikora (46 l.) z Cieszyna o tym, że ma chore oczy, dowiedział się ok. dwa lata temu. Zaćma postępowała błyskawicznie, konieczna była pilna operacja. – Termin za trzy lata – usłyszał w szpitalach w Cieszynie i w Bielsku-Białej. Pan Zbigniew zdecydował się na leczenie w klinice w Czeskim Cieszynie. Szczęśliwie miał po sąsiedzku, kilka ulic dalej od domu, na operację poszedł więc pieszo. Zapłacił 17 550 koron czeskich, czyli ok. 5,2 tys. zł. Operacja była w grudniu. Następnie postanowił upomnieć się o pieniądze za zabieg w NFZ. Takie prawo daje mu dyrektywa o leczeniu za granicą, która obowiązuje w Europie od października ub. roku.

by-nie-stracic-wzroku-musialem-leczyc-sie-w-czechach_19158108

Niestety śląski NFZ odmówił zwrotu pieniędzy w związku z brakiem przepisów krajowych. To akurat prawda, bo projekt dokumentu jest dopiero w podkomisji zdrowia. – Nie ma co się łudzić, że Sejm zajmie się nim przed wakacjami – mówi poseł Tomasz Latos (50 l.), szef sejmowej Komisji Zdrowia.

Pacjenci wiedzą jednak swoje. Ci, którzy nie chcą czekać kilka lat w kolejce, wprost szturmują szpitale u naszych sąsiadów Czechów i Niemców. Np. tylko klinika w czeskim Cieszynie przez pół roku przyjęła już ok. 500 Polaków. Co piąty przeszedł zabieg lub oczekuje go. Około 50 osób domaga się już zwrotu pieniędzy. Wśród nich pan Sikora. – W lipcu mam rozprawę sądową. I mam nadzieję ją wygrać – mówi nam pan Zbigniew. – Nie czuję się Europejczykiem drugiej kategorii. Obowiązuje unijna dyrektywa transgraniczna, więc z niej skorzystałem i dzięki temu nie oślepłem – dodaje.

Zapadł już pierwszy wyrok

Fundusz Zdrowia musi zwrócić Józefowi Berezie ok. 4 tys. zł za operację zaćmy, jakiej się poddał w klinice w czeskim Cieszynie. Krakowski sąd uznał, że Polacy objęci ubezpieczeniem zdrowotnym uprawnieni są do leczenia na terenie innego państwa UE i nie muszą prosić o zgodę NFZ. Sąd podkreślił, że Polska miała nieprzekraczalny czas do 25 października ub. roku, by zmienić prawo.

Czesi nie chcą u siebie wojsk NATO

Portal Ceske Noviny poinformował, że Słowacja podziela pogląd rządu czeskiego, w sprawie przyjęcia na swoim terytorium wojsk NATO. Premier Robert Fico oświadczył, że nie wyobraża sobie obecności zagranicznych żołnierzy na Słowacji „w formie jakichś baz”. 

Dzień wcześniej premier Słowacji Bohuslaw Sobotka podczas wizyty w Austrii powiedział, że nie zgadza się ze słowami Baracka Obamy o konieczności obecności sił NATO w krajach Europy Wschodniej.

Członkowie NATO zaznaczeni kolorem granatowym.
Członkowie NATO zaznaczeni kolorem granatowym.

Sobotka stwierdził, że o ile kraje bałtyckie, w tym Polska, mogą mieć uzasadnione prośby co do zwiększenia wojsk NATO na swoich terytoriach, o tyle Czechy tego nie potrzebują. Zdaniem premiera, sukcesywne zwiększanie liczby wojsk w Europie od lat nie może być dłużej tolerowane.

Sobotka został skrytykowany przez przewodniczącego opozycyjnej partii ODS Petra Fiala. Według niego, Czechy nie mogą ryzykować swojego bezpieczeństwa. – W przeciwieństwie do premiera uważam, że wzmocnienie obecności wojskowej sił NATO w Europie jest pożądane. NATO jest gwarantem naszego bezpieczeństwa i kto mówi inaczej, ryzykuje bezpieczną przyszłość naszego kraju – powiedział Fiala .

Według oświadczenia ministra obrony Martina Stropnického wygłoszonego w Brukselii, Republika Czeska mogłaby wziąć udział we wspólnych ćwiczeniach lotniczych z USA i Polską.

Dekrety Benesza to śmieci! – Niemcy naciskają na Czechów

Obradujący w Augsburgu Niemcy sudeccy ponownie domagają się od Pragi unieważnienia dekretów Benesza.

Wydane po wojnie rozporządzenie ówczesnego prezydenta Czech, Edwarda Benesza, nakazywało wygnanie Niemców oraz pozbawienie ich majątku.

Niemcy sudeccy oczekują na załadunek do bydlęcych wagonów
Niemcy sudeccy oczekują na załadunek do bydlęcych wagonów

Rzecznik ziomkostwa, polityk CSU Bernd Posselt domagał się w wystąpieniu, by rząd Czech wyraźnie zdystansował się od tamtych wydarzeń. Jak powiedział, „Czesi w końcu powinni zrzucić z siebie to straszne obciążenie”. Dekrety Benesza nazwał „śmieciami, których należy się pozbyć”.

Choć same dekrety nie były głównym tematem obrad w Augsburgu, na tę wypowiedź natychmiast zareagował premier Czech, Bohuslav Sobotka. Powiedział, że jego rząd nie widzi powodu, dla którego miałby w ogóle wracać do tej sprawy i rozpoczynać na ten temat jakąkolwiek debatę.
Urzędujący od stycznia czeski premier jednocześnie przypomniał czesko-niemieckie porozumienie podpisane w roku 1997.

– Nie ma podstaw, by przeszłość obciążała nasze doskonałe stosunki zarówno z Niemcami, jak i z samą Bawarią – dodał Bohuslav Sobotka.

Wynikiem wprowadzenia po wojnie w życie dekretów Benesza, wysiedlonych oraz wywłaszczonych zostało około 3 milionów Niemców mieszkających na terenie ówczesnej Czechosłowacji.

Niemieckie ziomkostwa przed przejęciem Czech i Polski do UE w 2004 roku szczególnie intensywnie podnosiły kwestię unieważnienia aktów prawnych, na podstawie których po zakończeniu II wojny światowej władze obu krajów pozbawiły majątku i wysiedliły Niemców. Władze czeskie obawiały się, że zakwestionowanie dekretów może stać się podstawą do roszczeń majątkowych.

Relacje między Czechami a Niemcami, a szczególnie Bawarią, gdzie większość Niemców sudeckich osiedliła się po wojnie, znacznie się ostatnio poprawiły. W lutym zeszłego roku ówczesny premier Czech Petr Neczas złożył uznaną za historyczną wizytę w Bawarii. Bawarski premier Horst Seehofer i Neczas ustalili wówczas, że spór o wysiedlenia nie będzie dłużej zatruwał wzajemnych stosunków. Premier Bawarii jest tradycyjnie patronem ziomkostwa Niemców sudeckich.

Czeskie Środy w Kinie Wisła: Kelner, płacić!

Zapraszamy na CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła
Najbliższe spotkanie: środa, 11 czerwca, godz. 20:00
Pokażemy film
KELNER, PŁACIĆ! (1980)
w reżyserii Ladislava Smoljaka
vrchni-prchni-foto-velke-na-web
Kolejne spotkanie w cyklu CZESKIE ŚRODY poświęcimy jednej z najzabawniejszych komedii powstałych u naszych południowych sąsiadów.
„Kelner, płacić!” (1980) powstał na podstawie scenariusza Zdenka Svěráka (pamiętny bohater „Koli”, wyreżyserowanego przez jego syna, Jana), a film wyreżyserował Ladislav Smoljak („Jára Cimrman śpi”).
Bohater, Dalibor (Josef Abrham) ma kłopoty finansowe. Dwukrotnie rozwiedziony miłośnik kobiet płaci ogromne alimenty, co fatalnie wpływa na stan jego portfela. Dalibor widzi to z całą jasnością, gdy spotyka się z dawnymi szkolnymi kolegami. Przypadkowe zdarzenie podsuwa mu pomysł na zebranie tak potrzebnych pieniędzy…
Znakomite gagi, świetne dialogi, absurd sączący się z ekranu niczym dobre piwo z kija i podprogowe żarty z czeskiej rzeczywistości poprzedniej epoki. Film, na którym będziecie się śmiać od pierwszej do ostatniej minuty!
Film zaprezentujemy z lektorem.
Partner cyklu: Czeskie Centrum w Warszawie
Patroni medialni: Stopklatka.pl, Czechofil.com, Novinka.pl
 
__
Czeskie środy w Kinie Wisła
„Kelner, płacić!” (1980, reż. Ladislav Smoljak)
środa, 11 czerwca, godz. 20:00
Kino Wisła, pl. Wilsona
bilety: tylko 12 złotych!
GLU33abd8_vrchni_prchni4

Czesi wiodą prym w spożyciu metamfetaminy

Republika Czeska jest miejscem, gdzie spożywa się najwięcej metamfetaminy (pervitin). Co ciekawe, to właśnie w Czechach produkuje się go najwięcej. Potwierdziły to badania ścieków z 42 europejskich miast. I to wcale nie jest żart.

MTR37d806_shutterstock_53732905

Zaraz za Pragą oraz Czeskimi Budziejowicami, największe stężenie pervitinu występowało w Oslo, Bratysławie oraz Dreźnie. Wyniki grupy ekspertów (wśród nich byli też czescy hydrologowie) zostały opublikowane w czasopiśmie Addiction. Badanie było kontynuacją analiz przeprowadzonych w roku 2011 oraz 2012. Według naukowców Europę można podzielić pod względem użytkowania narkotyków na różne rejony.

Kokaina jest wybierana głównie przez mieszkańców zachodniej Europy. Oprócz tego w użyciu jest też extazy. Z kolei metamfetamina jest najczęściej wybierana przez mieszkańców środkowej części kontynentu zwłaszcza w Czechach i na Słowacji. Holandia to mekka amfetaminy. Co najbardziej zaskakuje, mekką marihuany jest serbskie miasto Novy Sad. Tuż za nim jest dopiero Amsterdam i Paryż. Praga w rankingu spożycia marihuany jest dopiero 14, a jeśli chodzi o zużycie tabletek extazy – 15.

Badanie wykonano przy pomocy filtracji ścieków komunalnych w 42 miastach 21 krajów Europy. Zasięg badania obejmował aż 25 milionów ludzi (2 proc. obywateli Europy). Obok tego badania, swoje własne śledztwo prowadzą i Czesi. Filtrują ścieki w takich miastach jak Praga, Pilzno, Ostrawa, Czeski Cieszyn, Karwina, Brno czy Orlova.

Na czeski previtin skarżą się też władze Berlina. W niemieckiej stolicy używa go już prawie 4000 tys. ludzi (wzrost o siedem procent w porównaniu z rokiem ubiegłym). W sumie niemiecka policja zatrzymała ponad 77 kilogramów tego narkotyku produkowanego w Czechach.

Czeska metamfetamina jest hitem wśród Niemców ze względu na swoją niską cenę. Gram narkotyku kosztuje 2200 koron czyli około 80 euro. Spożycie narkotyku wzrasta zwłaszcza w czasie weekendu.

W Náchodě odsłonięto pamiątkową ławkę Josefa Škvoreckého

Na Masarykovym náměstí w Náchodě przy granicy z Polską odsłonięto ławkę słynnego pisarza narodzonego w tym mieście. O wygląd pomnika zatroszczył się artysta Josef Faltus z Záryb u Kostelce nad Labem. 

OKA5323ed_P2014051102egtrertetrr84901

Realistyczny pomnik przedstawia siedzącego na ławce pisarza. Został zaprojektowany tak, aby można było usiąść koło Škvoreckého. Podstawę pomnika tworzą grzbiety książek. Inspiracją do projektu stało się zdjęcia pisarza. Pomnik wykonany jest z żeliwa, w celu uniknięcia wytarć i zniszczeń.

Pomnik kosztował 800 tys, koron i jest zwieńczeniem odnowy starego miasta w Nachodzie, które zostało zrewitalizowane wyłącznie ze środków urzędu miasta, bez jakichkolwiek dotacji – mówi burmistrz Jan Birke. Nie jest to mała kwota. Ale takie dzieło sztuki było tego warte. 

Oprócz pomnika miasto wyznaczyło również szlak im.  Josefa Škvoreckého z przystankami w miejscach, o których była mowa w jego książkach. Są one oznaczone specjalnymi metalowymi płytami. Już w kwietniu na cmentarzu komunalnym odsłonięto pomnik w formie otwartej książki ku czci autora.

Josef Škvorecky urodził się 27 września 1924 roku. Przez całe życie fascynował się literaturą, jazzem oraz kobietami. Po wojnie, którą ciężko doświadczył zaczął studiować filologię angielską na Uniwersytecie Karola. W 1969 wyjechał do Toronto gdzie wykładał współczesną literaturę angielską i amerykańską. Tam też założył wydawnictwo, w którym publikowali Vaclav Havel oraz Milan Kundera. Jego najbardziej znanym w Polsce utworem jest książka Przypadki inżyniera dusz ludzkich. 

sk2

Wojsko, policja i radio – tym organizacjom ufają Czesi

Przeciętny Czech najbardziej ufa policji, wojsku oraz radiu. Zaufanie do tych instytucji wzrosło najbardziej od roku 1993 kiedy to przeprowadzono pierwsze tego typu badanie. W przeciwieństwie do wymienionych grup, Czesi najmniejszym zaufaniem darzą media oraz kościół.

MEV2c9a59_armada_CR

Armii ufa 67 proc. Czechów, policji 61 proc., a na trzecim miejscu znalazło się radio (53 proc.) W porównaniu z zeszłym rokiem policja zyskała aż sześć punktów procentowych i awansowała na ówczesne drugie miejsce. Coraz mniejszym zaufaniem cieszą się natomiast organizacje pozarządowe, sądy oraz internet.

Chociaż zaufanie do czeskich stacji radiowych zmalało o pięć procent, większe spadki notują pozostałe media. Telewizja oraz gazety doznają w tym roku najniższego poparcia od kilkunastu lat. Tendencja jest niestety spadkowa. Widać to idealnie na przykładzie prasy, która zajęła przedostatnie miejsce tuż przed kościołem.

A jeśli już o kościele mowa, ostatnie miejsce w rankingu nie robi na nikim wrażenia.

Oto jak Czesi odpowiadali na pytanie „Czy darzysz zaufaniem wymienioną instytucje publiczną?”

tisk

 

Czeskie dzieci nie lubią rówieśników o innym kolorze skóry

Dla uczniów szóstych oraz dziewiątych klas szkoły podstawowej ważne jest jakie dzieci uczą się z nimi w jednej klasie. Jedna trzecia ankietowanych młodych Czechów otwarcie przyznaje się do niechęci wobec Romów czy też Wietnamczyków z uwagi na ich inny kolor skóry czy też wygląd.

GLU317e70_zacka

Agencja Scio po zakończonym badaniu nakreśliła obraz idealnej osoby, którą czeskie dzieci chętnie widziałyby w szkole. Idealny kolega musi być średni. Jego cechy nie mogą się w żaden sposób wyróżniać: nie może być ani gruby, ani zbyt mądry. Po prostu żadna inność nie wchodzi w rachubę.

Ponadto badanie wykazało, że duża grupa ankietowanych dzieci (40 proc.) poszłaby w marszu przeciwko Romom, gdyby taki został zorganizowany w ich mieście. W tego typu wydarzeniu stanowczo nie wzięłoby udziału jedynie osiem proc. młodych Czechów. 32 proc. ankietowanych stwierdziło, że nigdy w życiu nie zaprzyjaźniłoby się z Cyganem.

Uczniowie z miast od 10 do 70 tys. mieszkańców wyrażają znacznie bardziej konserwatywne i radykalne poglądy jeśli chodzi o mniejszości narodowe. Ci z mniejszych miasteczek nie mają tak ostrych poglądów jak ich koledzy z dużych miast.

Oprócz tego, ankietowanym dzieciom zaprezentowano jedną informację w dwóch wersjach: jedną w formie tabloidu, a drugą w postaci poważnego publicystycznego tekstu. Okazało się, że dzieci więcej zrozumiały z bulwarowego tekstu, który był nafaszerowany wyrazami wywołującymi emocje, niż z tekstu z opiniotwórczego pisma. Aż 62 proc. stwierdziło, że tekst z pisma brukowego bardziej się im podobał.

W badaniu wzięło udział 174 dzieci z 39 szkół z całej republiki.

Źródło: lidovky.cz

Polacy wyprodukują nowy model Škody

Polacy będą produkować kolejny model samochodu. Z taśm montażowych poznańskich zakładów Volkswagena będzie zjeżdżać nowa generacja Skody Roomster – poinformował czeski dziennik „Mlada fronta Dnes”.

car_new_276_1354784185

Pojazdy użytkowe to często niedoceniana część wachlarza modeli producentów oferujących także modele osobowe. W przypadku Fiata sukces modelu Ducato jest jednak niepodważalny, czy podobny czeka nową odsłonę Skody Roomster? Oby tak było, bo samochód ten ma powstawać w Polsce. Informacje te, choć nieoficjalne, pojawiły się w jednym z najważniejszych czeskich dzienników. Obecna generacja Roomstera powstaje w Kvasinach, jednak zakład ten przechodzi obecnie szeroko zakrojoną modernizację. W przyszłości ma być tam produkowany jeden z modeli Seata lub duży SUV jednej z marek koncernu Volkswagena.

Skoda Roomster nowej generacji ma być większa, a co za tym idzie również droższa od obecnego modelu. Samochód będzie opierał się na obecnym Volkswagenie Caddy, który już produkowany jest w Poznaniu. Krok Skody jest więc najbardziej racjonalnym rozwiązaniem, gdyż będzie prowadził do obniżenia kosztów produkcji. Pierwsze samochody powinny zjechać z polskich taśm montażowych w maju 2015 roku. Czechom zależy na jak najszybszym wprowadzeniu nowego modelu, gdyż obecny Roomster powstaje od 2006 roku. Przy dzisiejszym cyklu życia samochodów osobowych to bardzo długo.

Polacy nie powinni liczyć jednak na potężny wolumen produkcji. W 2013 roku w zakładach w Kvasinach powstało nieco ponad 30 tys. sztuk Roomstera. Dla porównania w tym samym czasie sprzedano blisko 360 tys. sztuk Octavii. Być może odświeżenie modelu wpłynie na zwiększenie jego popularności.

Produkcja Skody Roomster w Poznaniu nie byłaby jedyną nową inwestycją grupy Volkswagena w Polsce. W marcu 2014 roku zapadła decyzja o wybudowaniu fabryki VW we Wrześni. Będzie tam powstawał dostawczy Volkswagen Crafter we wszystkich wariantach. Fabryka ma produkować 85 tys. pojazdów rocznie, a pierwsze z nich opuszczą linie montażowe w czwartym kwartale 2016 roku. W 2013 roku fabryka VW w Poznaniu wyprodukowała blisko 171 tys. samochodów. Jeśli takie tempo produkcji się utrzyma, a dodamy do tego Craftera i nową Skodę Roomster, w 2017 roku Volkswagen niemal zrówna się z liderem produkcji samochodów na polskim rynku – Fiatem.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑