Praskie MHD chce podnieść kary za jazdę na gapę. Od stycznia kara za jazdę bez ważnego biletu w komunikacji miejskiej w Pradze ma wzrosnąć z obecnych 1000 do 1500 koron.
W ostatnich latach przybyło gapowiczów, ponieważ według rzecznika praskiego MHD wysokość kary nie jest adekwatna do ceny biletu. W przyszłości kara ma wynosić:
z obecnych 1000 koron do 1500;
gdy mandat zapłaci się do 15 dni od daty jego wystawienia, kwota wynosić będzie 1000 koron (wcześniej 800).
W tym roku „kanarzy” rozdali już 280 139 mandatów, na łączną kwotę 132,6 miliona koron. Praskie MHD rocznie przewozi 1,22 miliarda pasażerów: 589 miliona metrem, 324 tramwajami i 316 autobusami.
Zimne miesiące oraz powodzie – to główne przyczyny spadku sprzedaży piwa w Czechach w pierwszym półroczu tego roku. O dziwo, to co jeszcze niedawno było ogłoszone hitem, teraz stało się kulą u nogi czeskich browarów – owocowych piw nikt już pić nie chce.
Gdy w maju pisałem wpis o tym, że piwne lemoniady hitem zdobyły serca Czechów, nie sądziłem, że już we wrześniu rynek przyniesie doniesienia o tym, że sprzedaż wspomnianego specyfiku spadnie aż o 40 procent. Ogólna sprzedaż również nieznacznie spadła, dlatego browary starają się zrekompensować sobie te straty i produkują piwo dla hipermarketów (sprzedawane na przykład dla Tesco jako Tesco Value).
Marzenia właścicieli browarów o tym, że w Czechach produkcja smakowego piwa sięgnie około 10 procent (jak w Niemczech czy Austrii) rozmyły się niczym koszmar po przebudzeniu.
Cięższe czasy nadeszły również dla właścicieli hospod i restauracji. Czesi już mniej chętnie kupują piwo w tego typu miejscach. Zamiast tego wolą kupić to tańsze z hipermarketu. Potwierdza to powyższa grafika.
Dzień Czeskiego Piwa
Jako że piwo w Republice Czeskiej to wręcz dobro narodowe, ponad 800 hospod i restauracji wpadło na pomysł, aby dzień 27 września ogłosić Dniem Czeskiego Piwa. Data nie jest przypadkowa i przypada w przeddzień obchodów Święta Wacława, patrona Czech.
Twórcy Dnia Czeskiego Piwa inspirowali się przede wszystkim obchodami święta Svatomartinského wina, które przyniosły sukces komercyjny. Nowa czeska tradycja czerpie również inspiracje od irlandzkiego Dnia św. Patryka. Za swój cel pomysłodawcy stawiają wzbudzenie w Czechach dumy za ich narodowy napój oraz przybliżenie historii piwa.
Znajomość języków obcych wciąż jest niedostateczna. Ci, którzy ubiegają się o pracę wykazują w swoich CV jedynie znajomość angielskiego na podstawowym i średnim poziomie. Nie dość, że często to o wiele za mało to okazuje się, że znajomość angielskiego nie jest już taką zaletą jak dawniej.
Według właścicielki portalu Profesia.cz Kateřiny Jaroňovej, język angielski nie jest już tak często wymagany jak kiedyś. Dzisiaj co piąta oferta pracy związana jest ze znajomością języka niemieckiego. Jeszcze przed otwarciem rynku pracy Niemcy obawiali się najazdu Czechów na swój kraj, jednak okazało się, że Czesi wcale nie kwapią się do przeprowadzki za ich północno-zachodnią granicę ze względu na słabą znajomość niemieckiego.
Dziś okazuje się, że wciąż chłonny niemiecki rynek potrzebuje czeskich fachowców. Jednak ci wolą zostać w Czechach zamiast uczyć się niemieckiego. Ta postawa dziwi tym bardziej, iż Niemcy to główny partner handlowy Republiki Czeskiej.
Według portalu Profesie.cz szanse na rynku pracy w Czechach ma ten, kto oprócz czeskiego i angielskiego zna dodatkowe języki. Największe zainteresowanie wśród pracodawców budzi obecnie język rosyjski.
Okazuje się, że poziom znajomości języka obcego kandydatów na stanowiska nie odpowiada pracodawcom: gdy w 44% ofert o pracę wymagany jest biegły angielski, to tylko 22% kandydatów deklaruje średnio zaawansowaną znajomość tego języka.
To już ponad dwa lata kiedy odbył się we Wrzeniu Świata I Zlot Czechofilów. Pamiętam ten dzień jak dziś: wypełniona po brzegi sala, zachłanni wiedzy i siebie nawzajem uczestnicy oraz wyśmienici goście. Ten dzień był wyjątkowy również dla Michała oraz Eweliny – to właśnie Zlot szczęśliwie połączył ich drogi.
Michał i Ewelina
26 marca 2011 podczas spotkania, w ramach rozluźnienia atmosfery każdy miał za zadanie powiedzieć kilka słów o sobie. Uczestnikami Zlotu byli ludzie praktycznie z każdego miejsca w Polsce. Nic tak nie łączy jak wspólna pasja – w tym wypadku Czechy i wszystko co czeskie. Okazało się, że do obgadania jest tyle rzeczy, że zabrakło nam czasu i gdy zamknięto Wrzenie udaliśmy się na piwo do Czeskiej Baszty. Tam już w mniej oficjalnej atmosferze naradzały się znajomości. Niektóre przetrwały do dziś.
Ale dla pewnej dwójki ludzi ten dzień to był początek czegoś głębszego. Zwykła znajomość przerodziła się w uczucie. Przetrwali trudności związane z mieszkaniem w dwóch odrębnych miastach i na szczęście teraz mieszkają już razem. Uznałem, że ich historia jest na tyle interesująca, abym mógł ją Wam opowiedzieć. Jest to dla mnie jakby symbol, bo uczucie pomiędzy dwoma czechofilami wzrastało równolegle z liczbą wpisów na blogu i moim zapałem do jego pisania.
On pracuje w Warszawie, ona studiuje bohemistykę w Opolu. Jeżdżą do siebie i odwiedzają co jakiś czas. Po trzech miesiącach od Zlotu dochodzą do wniosku, że chcą być razem mimo przeciwności losu. Michał po jakimś czasie dochodzi jednak do wniosku, że tęsknota za Wrocławiem jest silniejsza i wraca do rodzinnego miasta. Teraz jest bliżej Eweliny, wszak Opole to tylko godzina drogi pociągiem. Po czasie Ewelina podejmuje decyzję, że ostatni rok studiów spędzi na wrocławskim uniwersytecie. Odkąd Michał i Ewelina zamieszkali razem, mają podwójną motywację aby zajmować się czeskimi pasjami.
W zeszłą sobotę wybrałem się do Wrocławia specjalnie po to, by się z nimi spotkać. Życzę im, by ich szczęście wzrastało wraz z pojawianiem się kolejnych wpisów na blogu!
PS: Kolejny mini zlot czechofilów już 24 października – kogo tym razem połączy wspólna pasja?
Umowa na czas określony, zjawisko dobrze znane w Europie, zaczyna być coraz powszechniej stosowana w Republice Czeskiej. Dotąd rzadko z niej korzystano, ponieważ prawo zobowiązywało pracodawców do podpisywania po dwukrotnym zastosowaniu takich umów kontraktów na czas nieokreślony.
Po niedawnej nowelizacji kodeksu pracy zezwalającej na podpisywanie bez ograniczeń kolejnych umów na czas określony należy się spodziewać, że ich liczba gwałtownie wzrośnie (obecnie jest ich 344 000), a za tym pójdą wszelkie konsekwencje, jakie one niosą, m.in. odmowa udzielenia przez bank kredytu.
Lidové Noviny uważają, że ten przepis prowadzi do podziału wśród pracowników i zalecają jego większe uelastycznienie w odniesieniu do wszystkich rodzajów umów.
Informacje o zmianach w kodeksie pracy zbiegły się z ogłoszeniem przez Czeski Urząd Statystyczny informacji o tym, iż Republika Czeska w końcu wyszła z recesji. Gospodarka Czech zanotowała w drugim kwartale bieżącego roku wzrost o 0,6 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem, co oznacza że wyszła z recesji. W porównaniu z drugim kwartałem 2012 roku PKB był jednak niższy o 1,3 proc. Gospodarka Czech kurczyła się od trzeciego kwartału 2011 roku do pierwszego kwartału 2013 roku; była to najdłuższa recesja od czasu rozpadu Czechosłowacji w 1993 roku. Aby stymulować wzrost, bank centralny obniżył w listopadzie zeszłego roku stopę procentową do 0,05 proc.
Czechy zamierzają być kolejnym krajem, który zostanie współorganizatorem mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2020 roku – poinformowały brytyjskie media.
Czeska reprezentacja
Sekretarz generalny Czeskiego Związku Piłkarskiego Rudolf Repka zadeklarował złożenie kandydatury do europejskich organów zarządzających przed upływem ostatecznego terminu, czyli 12 września.
Aby zorganizować turniej, nasi południowi sąsiedzi będą musieli wybudować stadion na co najmniej 30 tysięcy miejsc. Taki obiekt najprawdopodobniej powstanie w Pradze.
W styczniu UEFA potwierdziła, że Euro 2020 odbędzie się w 13 miastach 13 europejskich państw. We wrześniu 2014 roku zostaną ostatecznie wybrani gospodarze finałowego turnieju.
Tymczasem już w ten czwartek drużyna Czech będzie w czwartek drugim przeciwnikiem reprezentacji Polski koszykarzy w grupie C mistrzostw Europy. Biało-czerwoni z reprezentacją Czech w finałach ME jeszcze nie grali, ale mają stare porachunki z kwalifikacji do takich turniejów, gdy rywale zza południowej granicy stawali im na drodze do awansu. Z sześciu takich spotkań przegrali aż pięć.
Matra Szewczyk przyjechała do Pragi w ramach programu studenckiego Erasmus. Jej pobyt miał trwać rok, jednak okazało się, że nie może żyć bez Pragi. Czechofil.com oraz lidovky.cz prezentują kolejny wpis z serii Czeski Szok.
foto: Marta Szewczyk
Co Cię najbardziej zaskoczyło przy pierwszej wizycie?
To, że Czesi bardzo sobie cenią swój wolny czas. Nie wiem czy dalej się tak dzieje, ale kilka lat temu w mniejszych miejscowościach sklepy zamykano już o godzinie 11 w sobotę. W sobotę wszak się odpoczywa a nie pracuje.
Kiedy zdecydowałaś, że chcesz zostać tu na stałe?
W Polsce studiowałam bohemistykę i udało mi się przyjechać do Pragi w ramach Erasmusa. Jednak Praga okazała się bardzo podstępnym miastem: najpierw się w niej zakochujesz, a gdy cię owinie wokół palca, dopiero wtedy zaczynasz dostrzegać tę codzienną życiową gonitwę.
Co Ci w Czechach przeszkadza?
Ciężko jest wszystkich wrzucać do jednego worka, ale zauważyłam, że brakuje tu w ludziach ciepła i słowiańskiej spontaniczności. Czesi są tolerancyjni, ale mam wrażenie, że to raczej obojętność. Denerwuje mnie, że większość ludzi, zwłaszcza tych młodych zupełnie nic nie wie o Polsce. Jedyne co Czesi wiedzą o naszym kraju to to, że mamy morze, Kraków i „niezdrową żywność”. To smutne, bo ta miłość do Czechów jest nieodwzajemniona….
Jak Czesi odnoszą się do siebie nawzajem?
Polacy są trochę bardziej otwarci. Poza tym czeskie dzieci są strasznie rozpuszczone i myślę, że nie zaszkodzi im odrobina dobrych manier. Zdziwiło mnie natomiast, że nawet młodzi ludzie na uczelni mówią do siebie na Pan i Pani. Często miewam na uczelni takie sytuacje, że mój rówieśnik powie do mnie „pani Marto”. Na początku myślałam, że robią sobie ze mnie jaja, ale później zauważyłam, że tak zwracają się również do innych osób.
Lubisz czeski humor?
Polacy uwielbiają czeskie komedie, ale nie zdają sobie z tego sprawy, że ich scenariusze pisze samo życie. Bardzo mi się podoba, że Czesi potrafią śmiać się sami z siebie. Podziwiam fenomen Jary Cimrmana i chciałabym mieć takiego dziadka jak Zdeněk Svěrák.
Uczysz się czeskiego?
Język to był powód, dla którego tu przyjechałam. Żyć w danym kraju bez znajomości języka jest dla mnie bez sensu. Teraz czeski chłonę raczej z czasopism i książek. Jednak bez względu na to jak dobrze będę mówiła po czesku i tak będę postrzegana jako obcokrajowiec co bardzo komplikuje sytuację w chwili, gdy starasz się o posadę na bardziej kreatywnym stanowisku. To mnie trochę boli.
Czego ci w Republice brakuje najbardziej?
Brakuje mi moich przyjaciół, z którymi nie muszę umawiać się miesiąc wcześniej, gdy chcę wyjść na miasto. Mam wrażenie, że w Polsce jest o wiele łatwiej zadzwonić do kogoś, powiedzieć mu przez telefon, że stoję pod jego blokiem i po prostu wyjść z nim na spontanie na piwo lub na kawę. Lecz może to jest tylko problem wielkomiejskiej Pragi? Denerwuje mnie też, że w Pradze trudno jest używać roweru jako codziennego środka transportu. W Polsce jest według mnie lepiej rozwinięta infrastruktura dla rowerzystów.
Para biznesmenów z Pragi miała wyłudzić od niepełnosprawnego intelektualnie mężczyzny 30 milionów koron wygranych na loterii. Ostatecznie jednak pozostaną na wolności.
45-letni bezdomny František Václavek pracował dorywczo w praskiej cukierni należącej do dwójki biznesmenów, Jany Cernej i Miroslava Šoški. Według jego zeznań w czerwcu 2010 wygrał 30 milionów koron na loterii, po czym pochwalił się informacją swojemu szefostwu. Ci zaoferowali, że pomogą odebrać mu nagrodę. Nie miał konta w banku, nie mógł więc samodzielnie odebrać wygranej.
Cerna przedstawiła się w punkcie loteryjnym jako właścicielka zwycięskiego losu i podała swój numer konta. Za zdobyte w ten sposób pieniądze kupiła luksusową willę w Klánovicach na przedmieściach Pragi. Pozwoliła bezdomnemu mieszkać w posiadłości przez 9 miesięcy i zapewniała go w tym czasie, że jest jej właścicielem. W kwietniu 2011 Václavek pokłócił się z Cerną i w końcu został wyrzucony z domu. Znów wylądował na ulicy bez jakichkolwiek pieniędzy.
„Bezdomny przynosi szczęście”
Proces pary przedsiębiorców trwał ponad rok. Sędzi nie udało się ustalić, czy doszło do przestępstwa, zastosowano więc domniemanie niewinności. Cerna i Šoška twierdzą, że zwycięski los należał do nich. Groziło im do 10 lat odsiadki. Prokurator proponował karę więzienia o zaostrzonym rygorze, grzywnę w wysokości 2 milionów koron i obowiązek wypłaty pełnego odszkodowania bezdomnemu.
Według specjalistów Václavek ma lekkie upośledzenie umysłowe, jest łatwowierny i daje sobą manipulować. Przed sądem jego wypowiedzi były niejednoznaczne i wewnętrznie sprzeczne. Sądu nie przekonał fakt, że jego wersję potwierdzili policyjni śledczt i pracownicy cukierni. Z drugiej strony na korzyść przedsiębiorców zeznawali ich znajomi i krewni. Według relacji tej strony dwójka biznesmenów miała przyjąć bezdomnego do zakupionej willi tylko dlatego, że „to przynosi szczęście”. Według oskarżyciela niespójność wypowiedzi Václavka nie świadczy o tym, że kłamał w sprawie zwycięskiego losu, tylko o jego niskiej inteligencji. Oskarżyciel odwołał się od wyroku i sprawa będzie rozpatrywana przez sąd wyższej instancji.
Rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej w Czechach może być od stycznia jeszcze łatwiejsze. Już nie trzeba będzie wpłacać kapitału zakładowego w wysokości 200 tys. koron, teraz do założenia firmy wystarczy jedynie jedna korona.
Wiele początkujących właścicieli spółek z ograniczoną odpowiedzialnością (czes.: s.r.o.) musiało przy zakładaniu firmy wpłacić kapitał w wysokości 200 tys. koron. Tak naprawdę ta kwota miała robić wrażenie na przyszłych klientach i kontrahentach i budzić ich wiarę w to, że firma ta rzeczywiście posiadała ten kapitał – stwierdził František Korbel z Ministerstwa sprawiedliwości.
Kolejną zmianą ma być możliwość edytowania on-line danych o firmie w Rejestrze Handlowym. Od stycznia zatem nie tylko założymy firmę przez internet, ale również szybko i o każdej porze dnia i nocy prześlemy dane o zmianach w strukturze firmy. Słowem: żadnego czekania na decyzje – wszystko przez Internet.
Wraz z ułatwieniami dla przedsiębiorców dojdą również nowe obowiązki. Więcej na ten temat do poczytania na stronach odpowiedniego Ministerstwa.
Każdego miesiąca na czeskiej mapie pojawiają się dwa, trzy nowe małe browary. W sumie jest ich na chwilę obecną około 250. Gdy giganci dominujący na rynku ogłaszają zastój w sprzedaży piwa, małe browary przeżywają rozkwit.
Według właściciela browaru Bernard Stanislava Bernarda, Czechy przegoniły już Niemcy jeśli chodzi o ilość małych browarów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Bo żeby warzyć piwo wcale nie potrzeba dużo miejsca. Świadczy o tym na przykład historia minibrowaru w Třebonicích. Jego właściciel David Staněk zapewnia, że udaje mu się produkować piwo na 16 metrach kwadratowych garażu i części kuchni.
Jeszcze kilka lat temu próbował warzyć piwo w jednej kadzi, do dziś z jego browaru wyszło już 48 różnych gatunków piw. Każda butelka tego złocistego trunku wyszła spod jego ręki – Pan David nie zatrudnia bowiem żadnego pracownika. Cały zapas piwa zostaje sprzedany w hospodzie którą prowadzi. W cały swój interes zainwestował do tej pory pół miliona koron.
Niestety w dobie rozkwitu małych browarów okazało się, że miejsc do przygotowywania piwa jest więcej niż wykwalifikowanych piwowarów. Dlatego trzeba uważać na każde nowe miejsce: czasami niestety nie uda się nam dostać wybornego regionalnego piwa, ale jego nędzną podróbkę.
W ostatnim czasie fenomenem stał się tzw.: „latający browar”. Do jego założenia wystarczy jedynie pozwolenie. Gdy papierkowa robota jest już załatwiona, inny działający browar po prostu przenosi swoje siły przerobowe do nowego miejsca, a zyskiem dzielmy się po połowie. W Czechach w chwili pisania tekstu były trzy takie „latające browary”.
Rosjanka Jana Gridneva do Czech przeprowadziła do Pragi na studia. Do ojczyzny nie planuje wrócić ze względu na politykę Putina. Serwis lidovky.cz prezentuje kolejny odcinek serialu Czeski Szok.
foto: lidovky.cz
Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pierwszej wizyty?
Najbardziej mnie zaskoczyło, że w Pradze żyje tylu ludzi, którzy mówią po rosyjsku. Rosjanie, Ukraińcy itp. Myślałam, że skoro jadę na studia zagranicę, nie będę używała rosyjskiego, myliłam się.
Kiedy zdecydowałaś, że zostaniesz w Pradze na stałe?
Mój tata zawsze mi powtarzał, żebym uciekała z Rosji, do Europy, gdziekolwiek. Po jakimś czasie zrozumiałam, że w Rosji nic dobrego mnie nie czeka. W Pradze byłam już wcześniej i zakochałam się w tym mieście.
Jaka jest różnica w traktowaniu siebie nawzajem pomiędzy Czechami a Rosjanami?
Czesi są spokojniejsi. Potrafią się kulturalnie zachowywać. Często słyszę jak się ludzie witają i życzą sobie miłego dnia. W Rosji normą jest, gdy ktoś kłoci się ze sobą na ulicy, a matka karci i wyklina na swoje dzieci. Ludzie tam są sobie wilkami. Tutaj nigdy czegoś takiego nie widziałam.
Podoba Ci się czeski humor?
Tak, bo jest podobny do rosyjskiego. Lubię poczucie humoru Michala Viewegha.
Interesuje Cię czeska historia?
Tak, zwłaszcza zaintrygowały mnie losy Palacha i Zajica. Gdy czytałam list tego drugiego, strasznie płakałam. Jest mi wstyd, za to, co zrobili moi krajanie tutaj w 1968 roku.
Co sądzisz o czeskiej polityce?
Nie interesuje się nią za bardzo. Mogę jednak powiedzieć, że prezydent Zeman nie jest miłym człowiekiem. Jest dość arogancki, a to co wydarzyło się przy klejnotach koronacyjnych to hańba! Może Klaus nie był idealny, ale wyglądał na bardziej inteligentnego.
Uczysz się czeskiego?
Tak, ale strasznie się wstydzę, że jej do tej pory dobrze nie umiem. Czeski język jest strasznie trudny. Przeszkadza mi, że mam rosyjski akcent – człowiek zawsze pozna skąd pochodzę. Czasem wręcz wstydzę się otworzyć buzię.
Nie milkną echa po ostatniej Paradzie Miłości, która tłumie przeszła ulicami Pragi. W odróżnieniu od polskiej parady, ta czeska jest po to by cieszyć się z inności. Polska odbywa się po to, aby oswoić polskie społeczeństwo ze zjawiskiem homoseksualizmu.
Profimedia.cz
O tym, że Czesi z gejami i lesbijkami oswoili się już dawno, wynika choćby z czeskiego ustawodawstwa, które pozwala jednopłciowym parom na zawieranie związków partnerskich.
Jak wynika z badania przytoczonego przez Urszulę Swadźbę i przedstawionego w książce „Sąsiedztwa III RP. Czechy – zagadnienia społeczne” Czesi wyrażają większą akceptację dla związków par homoseksualnych niż Polacy i to we wszystkich grupach wiekowych. Dla przykładu: w grupie wiekowej 18-30 lat proporcja wynosi 33 czeskie punkty procentowe do 43 pkt. proc. po stronie polskiej (str. 91 wspomnianej książki).
Czescy przedsiębiorcy coraz częściej zaczynają zauważać, że kierowanie swoich usług dla środowiska homoseksualnego jest opłacalne. Powstało biuro podróży Eso Travel, które swoje różowe wycieczki oferuje gejom i lesbijkom pod nazwą PinkGo. Klienci są wymagający. Biuro podróży stara się więc zaskoczyć swoich klientów oferując wyjazdy w przeróżne miejsca. Przed każdym wyjazdem obsługa biura informuje klientów jak ludność danego zakątka świata reaguje na homoseksualizm i czego należy się spodziewać.
Adresowanie swoich usług jedynie homoseksualistom może być ryzykowne – wszak to tylko część ze społeczeństwa. Można więc stać się miejscem „gayfriendly. Nie dość, że to modne, to jeszcze pozwala na skupieniu się na większej grupie klientów. Do takiego miejsca zaliczyć można na pewno modną kawiarnię Café Café w centrum Pragi. Jej właściciel Richard Hrádek mówi że jego lokal jest nawet „heterofriendly” – hetero mają prawo wstępu, ale muszą wiedzieć, że do kawiarni przychodzą również geje.
W Republice Czeskiej zaczyna pojawiać się coraz więcej reklam adresowanych jedynie do gejów. Publikowane są przede wszystkim w prasie i dotyczą raczej dóbr luksusowych. – Gdy chcesz sprzedać towar drogi, najlepiej zatrudnij geja. Sprzedaż luksusu to sprzedaż emocji – geje lepiej wyczuwają emocje klientów – mówi właściciel sklepu z drogimi akcesoriami Vladan Hájek.
Ostatnio na szeroką skalę swoje usługi dla par jednopłciowych reklamowali Hornbach oraz Komerční banka.
Jest duża szansa, że Rašínově nábřeží w Pradze przejdzie wkrótce kolejną metamorfozę. W 1996 roku grupa CBRE Global Investors w miejsce kamienicy zniszczonej w czasie wojny bombardowaniem postawiła Tańczący Dom. Teraz padł pomysł, aby ten niezwykły budynek otworzyć dla ludzi i urządzić w nim muzeum architektury i designu.
Pomysł muzeum zrodził się w głowie właściciela firmy deweloperskiej Central Group, która za ćwierć miliarda koron chce przejąć budynek i nadać mu funkcje muzealną. Jest to unikatowy budynek w niezwykłym miejscu. Teraz znajdują się w nim jedynie biura.
Zmiana funkcji budynku jest zależna od decyzji jego twórców: Franka O. Gehryho oraz Vlada Miluniće. Central Group wierzy, że architektom pomysł muzeum w Tańczącym Domu się spodoba.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.