Czeskie Środy w Kinie Wisła: Pod jednym dachem (Pelíšky)

8 lipca zapraszamy do kina Wisła na kolejne spotkanie z cyklu CZESKIE ŚRODY! Zaprezentujemy tym razem jeden z najciekawszych czeskich komediodramatów opowiadających o bolesnym dla naszych sąsiadów doświadczeniu pacyfikacji Praskiej Wiosny: Pod jednym dachem (Pelíšky) w reżyserii Jana Hřebejka, twórcy m.in. „Pupendo’, „Czeskiego błędu”, czy nominowanego do Oskara filmu „Musimy sobie pomagać”.

pod jednym kadr

„Pod jednym dachem”, zwycięski film Lubuskiego Lata Filmowego (2000) oraz wyróżniony w Karlowych Warach w 1999 roku to opowieść, której akcja filmu toczy się na praskich przedmieściach w Boże Narodzenie roku 1967 oraz w roku następnym; w dniach poprzedzających sowiecką inwazję na Czechosłowację. Jedna z głów rodziny, Šebek (Miroslav Donutil), to oficer armii czechosłowackiej, gorliwie i lojalnie oddany reżimowi komunistycznemu. Šebek ma jednak „ludzką twarz”. Jego sąsiad, Kraus (Jiří Kodet), jest z kolei weteranem czeskiego ruchu oporu i prawdziwym patriotą; nie ukrywa swoich socjalistycznych przekonań. Zdawać by się mogło, że weteran wojenny zostanie ukazany w sposób pochlebny, zaś oficer oddany reżimowi – w krzywym zwierciadle. A tymczasem obie postaci zostały skonstruowane w sposób satyryczny i prześmiewczy. Obie rodziny oczekują nadchodzących Świąt. Nie wszyscy są jednak w podniosłym nastroju. Nastoletnie dzieci uważają swoich ojców za zupełnych głupców, a ojcowie są pewni, że ich dzieci są niczym więcej, jak tylko młodocianymi buntownikami, dla których liczą wyłącznie rock’n’roll, amerykańskie kino i bikiniarskie buty z zagranicznych paczek…
pod jednym
MEDIA O FILMIE:
To co w „Pod jednym dachem” najciekawsze, to wywołujący wiele zabawnych sytuacji konflikt pokoleniowy. Reżyser z sympatią przygląda się dzieciom i rodzicom, którzy zdają się kompletnie nie pojmować swych emocji. (Filmweb.pl)
Nakręcić film o minionej epoce, czasach trudnych dla ojczystego kraju i nie popaść przy tym w banał, gloryfikując bądź też opluwając przeszły ustrój, to wielka sztuka. Janowi Hrebejkowi jednak najwyraźniej się udała. (Filmowo.net)

Prelekcję do filmu wygłosi dziennikarz filmowy, animator kultury i czechofil, Jacek Dziduszko.
Po filmie zapraszamy na piwo w zniżkowych cenach za okazaniem biletu do Czeskiej Piviarni na Marymoncie
(u. Popiełuszki 19/21, piętro 1, pawilon 21)

CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła
środa, 8 lipca, godz. 20.30
bilety: 14 zł

50. MFF KV: Co nowego w czeskiej kinematografii?

O tym, że kino naszych południowych sąsiadów pogrążone jest w kryzysie słychać coraz częściej. Jak jest naprawdę przekonamy się w czasie największego środkowo-europejskiego i zdecydowanie akcentującego rodzimą kinematografię 50. Festiwalu Filmowego w Karlowych Warach, który rozpoczyna się już 3. lipca.

W ostatnich latach czeskie tytuły znikły z polskiej dystrybucji kinowej. W 2014 roku miały miejsce zaledwie cztery czeskie premiery („Bella Mia” Marina Duby, „Po ślubie” Jana Hřebejka, „Mój pies Killer” Miry Fornay i „Gottland” w reżyserii studentów praskiej FAMU: Lukáša Kokeša, Petra Hátle, Viery Čákanyováej, Rozálie Kohoutovowej, Kláry Tasovskiej i Radovana Síbrta), w obecnym zaledwie jedna („Revival” Alice Nelis). Cieszyński przegląd Kino na Granicy oraz nie tak bardzo oddalony karlowarski festiwal są dla polskich widzów jedyną możliwością szybkiego nadrobienia zaległości w najnowszych filmach produkcji czeskiej. W czasie tegorocznej, 50. edycji pokazane zostaną aż 24 czeskie filmy pełnometrażowe, cztery krótkometrażowe oraz cztery koprodukcje.

Konkurs główny

Tradycją jest, iż w karlowarskim Konkursie głównym znajdują się reprezentanci gospodarzy. W tym roku o Kryształowy Globus walczyć będą dramat Kobry a užovky” Jana Prušinovskiego, komediodramat „Domácí péče” Slávka Horáka oraz koprodukcja polsko-czeska, pierwszy fabularny film Marcina Koszałki „Czerwony pająk”.

Kobry a užovky / Jan Prušinovský (2015
Kobry a užovky / Jan Prušinovský (2015)

Konkurs filmów dokumentalnych

W podzielonej na dwie kategorie: filmy do 30 minut oraz filmy powyżej 60 minut sekcji Konkurs filmów dokumentalnych znalazły się aż trzy czeskie produkcje, łącząca konwencje dokumentu i filmu drogi „Amerika” Jana Foukala, „Mallory” znanej w Polsce z „Prywatnego wszechświatu” Heleny Třeštíkovej oraz krótkometrażowy „Resort” Martina Hrubego.

Na wschód od Zachodu

Sekcja Na wschód od Zachodu obejmuje pierwsze i drugie filmy twórców z krajów byłego Związku Radzieckiego, Bałkan, Grecji i Turcji. Obrazy te uczestniczą w konkursie i mają w Karlowych Warach premierę światową, międzynarodową lub europejską. Filmem otwarcia tej sekcji będzie czesko-polska koprodukcja w reżyserii Tomasza Mielnika „Droga do Rzymu” („Cesta do Říma”). Pokazane zostaną również subtelny dramat rodzinny „Prach” debiutującego Víta Zapletala oraz węgiersko-czeska koprodukcja, animowane „Zero” w reżyserii Gyuli Nemesa.

Cesta do Říma / Tomasz Mielnik (2015)
Cesta do Říma / Tomasz Mielnik (2015)

Sekcja czeskie filmy

Odzwierciedleniem słabej kondycji czeskiej kinematografii zdaje się tegoroczna sekcja Filmów czeskich, czyli przegląd najnowszych czeskich produkcji. Wyjątkowo znalazło się w niej tylko siedem tytułów. Najbardziej oczekiwaną pozycją jest niewątpliwie najnowszy film reżysera oscarowej „Koli” i jednocześnie numer jeden czeskich box office’ów 2014 „Tři bratři” Jana Svěraka. Utrzymany w baśniowej konwencji, odwołujący się do tradycji musicali lat 70., film zdecydowanie odchodzi od obrazów, do których przyzwyczaił nas jeden z najbardziej uznanych twórców czeskiego kina.

Tři bratři / Jan Svěrák (2014)
Tři bratři / Jan Svěrák (2014)

Najciekawszą pozycją zdaje się natomiast film o bujnym życiu ikony czeskiej fotografii – Janie Saudku, „Fotograf” Ireny Pavláskovej. Gorzka, na poły biograficzna komedia (scenariusz współtworzył sam Saudek) skupia się na skomplikowanych relacjach artysty z kobietami.

Fotograf / Irena Pavlásková (2015)
Fotograf / Irena Pavlásková (2015)

Po pokazywanym w roku ubiegłym w Konkursie głównym „Gdzieś na Morawach” („Díra u Hanušovic”) do tematyki czeskiego pogranicza i wiejskiej rzeczywistości wrócimy za sprawą debiutanckiej, wyśmiewającej czesko-niemieckie stereotypy komedii Stephana Altrichtera „Schmitke”. Na wieś lat 90. i okresu tak polskiej jak i czeskiej transformacji przeniesie nas natomiast znany polskim widzom z filmu „Związani” („Pouta”) Radim Špaček w swoim najnowszym filmie „Miejsca” („Místa”).

50. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Karlowych Warach trwać będzie od 3. do 11. lipca.

Beata Poprawa

Maraton czeskich filmów: U mě dobrý, Konfident, Perníková věž – recenzja

Niestety mała kontuzja stopy unieruchomiła mnie w domu. W sumie nie żałuję, bo w końcu mam czas na obejrzenie kilku z jedenastu współczesnych czeskich filmów, które zalegają u mnie na dysku. Dziś opowiem o trzech z nich.

Na pierwszy ogień pójdzie film U mě dobrý Jana Hřebejka. Z całym szacunkiem do tego reżysera i jego twórczości, ale jak dla mnie udana twórczość tegoż pana zakończyła się mniej więcej w 2007 roku na filmie Niedźwiadek. Nowsze filmy Hřebejka to już tylko nuda i bazowanie na znanym nazwisku. Także włączając U mě dobrý nasatwiłem się na typową czeską komedię – lekką i z inteligentnym humorem. Niestety podczas seansu omal nie usnąłem. Nie wiem o czym był ten film, bo w głowie miałem sto tysięcy różnych myśli znacząco odbiegających od tematyki filmowej. Nie obejrzałem, więc nie będę oceniał. Wiem, że na pewno do filmu nie wrócę. Do Hřebejka również.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Kolejną pozycją „na rozruszanie” był film Perníková věž z 2002 roku. W bazie filmweb opisywany jako dramat/krymianł. Mając w głowie pozytywne wrażenia po filmie Vendeta, słowo kryminał działało niczym najsilniejszy magnez. Tym razem dostałem mieszkankę gatunków: komedii i kryminału przeplatanego ćpuńskimi wizjami. Główny bohater nie stroniący od narkotyków postanawia pomścić śmierć swojej ukochanej i zamierza zabić miejscowego gangstera, którego o zabicie dziewczyny podejrzewa. Zapowiadało się naprawdę ciekawie. Szybko okazało się, że postać wspomnianego gangstera to istna parodia, samo planowanie zemsty również ocierało się o kabaret. Zrozumiałem, że taka jest konwencja filmu i że stracę kolejne 90 minut życia. Mimo iż całość kleiła się, bardziej niż na planowaniu zemsty skupiłem się na zachowaniach Czechów ukazanych w filmie. Wieczorny seans został uratowany przez końcówkę filmu, która okazała się dosyć zaskakująca. Podsumowując: Perníková věž bardziej pachniała Olomouckim tvarůžkiem niż piernikami, ale i tak dało się ją zjeść.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zwieńczeniem wieczoru okazał się film Konfident (eŠteBák, 2012) w reżyserii Juraja Nvoty. Znany chociażby z filmu Občanský průkaz Słowak starał się pokazać rzeczywistość zwykłych ludzi w czasach okupacji wojsk Układu Warszawskiego w 1968 roku. Do obejrzenia filmu zachęcił mnie udział Jiřího Mádla, aktora młodego pokolenia, którego po prostu uwielbiam. Bohaterem filmu jest Adam, którego poznajemy w roku 1966 jako młodego poborowego odbywającego służbę w oddziałach łączności. Wtedy też po raz pierwszy zetknie się „ucho w ucho” z brutalną rzeczywistością komunistycznego reżimu. Będąc świadkiem morderstwa dokonanego w imię państwa, raz na zawsze wyzbędzie się złudzeń, co do znaczenia jednostki w trybach maszynerii kontrolowanej przez bezpiekę. A jednak sympatyczny, z natury szczery Adam spróbuje żyć normalnie. Przed złem tego świata chronić go mają dwie pasje: radio i Ewa, jego dziewczyna. Obie go zdradzą. Obie sprawią, że stanie przed wyborem, który nie jest żadnym wyborem. Pasja radiowca uczyni z niego specjalistę, co z kolei zwróci na niego uwagę speców od inwigilacji. Miłość do Ewy sprawi, że dla utrzymania jej bezpieczeństwa i szczęścia, gotowy będzie popełnić każdy grzech (za filmweb). Ciekawostką jest udział w tym filmie Macieja Stuhra, który wcielił się w polskiego agenta służb specjalnych, strasznego skurwysyna zresztą.

Film Konfident pokazuje w jak perfidny sposób władza rozprawiała się z obywatelami, jak potrafiła zgnoić i odrzeć z godności zwykłego człowieka pragnącego jedynie normalności. Dopełnieniem są udane sceny wjazdu „przyjacielskich” wojsk na teren Czechosłowacji. Jedyne co mi się nie podobało to dialogi w języku słowackim, którego po prostu nie umiem polubić (delikatnie mówiąc).

Czeskie dokumenty w Kinie Muranów – przegląd

Sobota minęła mi pod znakiem nowych czeskich dokumentów. Repertuar tego dnia spełnił wszystkie moje oczekiwania. Uwielbiam filmy traktujące o zwykłych ludziach i zwykłych miejscach. Akcja dwóch z nich rozgrywała się w Pradze, w trzecim filmie stolica Czech była jedynie tłem.

p1

Pierwszym dokumentem tego dnia był film Plan (Plán, reż. B. Tuček, 2014, 90 min.) opowiadający, mogłoby się wydawać o architekturze i planie zagospodorowania przestrzennego Pragi. W drugiej części dokumentu poznajemy problem przekupywania władz Pragi przez deweloperów celem zmiany planu zagospodarowania. Widzimy prostety społeczności lokalnych, którym w praku chce się postawić biurowiec, patrzymy na kulisy afer korupcyjnych z tym związanych. Dowiadujemy się, że bez wręczenia łapówki budowa może być wstrzymywana nawet 5-7 lat. Łapówka jest czymś tak powszechnym, że budzi obrzydzenie już tylko u zwykłych szarych obywateli. Najmocniejszą sceną była wypowiedź architekta, który określił Pragę mianem „zeszmaconego miasta” które nie czeka już nic więcej jak tylko agresywna walka deweloperów o każdą wolną przestrzeń. To, co widzą turyści jest tylko tylko ułamkniem miasta, pozostałe części stolicy przechodzą w niejasnych sytuacjach z rąk do rąk. Koperty z milionami koron lądują w praskim ratuszu, jak też pod biurkami radnych, którzy przegłosują wszystko co chce deweloper. W te sobotnie popołudnie zobaczyłem smutny obraz najpiękniejszej stolicy Europy. Wiem, że i w Warszawie dzieją się tego typu rzeczy – czekam w końcu aż ktoś z naszych filmowców zajmie się ekipą rządzącą w polskiej stolicy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Tuż po godz. 18:00 zaczął się krótszy z dokumentów nazwany Gadzio (Gadžo, reż. T. Kratochvíl, 2014). Młody dokumentaliusta wybiera się na pół roku na północ kraju. W tym akurat czasie mają miejsce antyromskie protesty we wszystkich północnych miastach. Autor dokumentu i główny bohater Tomáš Kratochvíl zamieszkał w Předlicach w Ústí nad Labem – dzielnicy zamieszkałej wyłącznie przez Romów i praktycznie odizolowanej od reszty miasta. Wynajął kawalerkę u jednego z Cyganów i postanowił wtopić się w romską społeczność. „Biali” ludzi nie-Romy są nazywani przez tę mniejszość słowem Gadžo, takim właśnie wyrzutkiem był Tomáš. Wraz z cyganami remontował swój kąt, pożyczył gospodyni domu 7300 koron, pomagał w pracach porządkowych i żywił się wraz z nimi w jednej kuchni. W międzyczasie udał się do pobliskich miejsc obejrzeć z bliska antyromskie pochody i próbował dowiedzieć się skąd wzięła się niechęć do tej mniejszości. W końcowych scenach filmu główny bohater wraz ze swoją rodziną wyprawia w romskim gospodarstwie swoje 30. urodziny. Jego „biali” krewni byli w szoku, że tak szybko udało im się złapać wspólny język z Cyganami. Padły nawet słowa, że Cyganie to normalni ludzie, choć z ciemniejszą barwą skóry. Dokumentem zainteresowała się Czeska Telewizja, został wyemitowany w zeszłym roku.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Trzecim filemem tego wieczoru był dokument Wyrobnicy tabloidów (Dělnici bulváru, reż. V. Klusák, 2014, 52 min) prezentujący kulisy pracy czeskich tabloidów. Film skupiał się wokół życia Pavla Novotnego, red. naczelnego największego plotkarskiego portalu Czech extra.cz. Ukazane były kulisy wymyślania artykułów na stronę, budowania skandali i obnażania niskiego poziomu inteligencji 1 700 000 Czechów, którzy codziennie wchodzą na wspomniany portal. Film kręcono w czasie, gdy jeszcze żyła Iveta Bartošová, królowa czeskich tabloidów. Tabloidy żerowały na jej życiu, opisywano jej posiniaczoną twarz, sugerowano, że jest bita przez męża, pastwiono się na nią, kiedy podupadła na zdrowiu psychicznym. Ukazano świat początkujących celebrytek „gotowych wskoczyć każdemu do łóżka, byleby tylko o nich napisano” oraz świat missek, które dostały się do finału konkursu tylko dlatego, że się z kimś odpowiednim przespały. Degrengolada nie dopadła jedynie czeskich celebrytów – tak samo jest w Polsce. „A szary człowiek oglądający codziennie TV, słuchający radia i czytający szmatławce, ma mózg tak wyprany, że nie umie się już skupić na poważnych sprawach„. Przykre, że przyszło mi życ w tak podłych czasach, gdzie nie liczy się człowiek, a to ile materialnych dóbr posiadamy.

Z Kina Muranów wyszedłem bardzo zadowolony – poziom filmów w sobotni wieczór był wysoki. Nastrój jednak zepsuła mi tematyka dwóch prezentowanych filmów i refleksja nas współczesnym zepsutym światem. Fajnie, że są filmowcy, którzy mają odwagę przyjrzeć się tego typu tematom.

Kino Muranów – dziękuję!

Przegląd nowych czeskich dokumentów „Czeskie Dokumenty Proszę!”, 20-22 lutego w Kinie Muranów

Druga edycja Przeglądu Nowego Czeskiego Filmu Dokumentalnego
„Czeskie Dokumenty Proszę!”
20-22 lutego, Warszawa – Kino Muranów, Wrocław – Kino Nowe Horyzonty

Czeskie kino dokumentalne to doskonała wizytówka tego, co obecnie najlepszego dzieje się w kinematografii. Podczas gdy czeskie kino fabularne nieco w ostatnim czasie zwolniło tempa, dokument ma się świetnie i ciągle oferuje świeże, aktualne i odważne spojrzenie na rzeczywistość.

A009_C002_0808G2

Druga edycja Przeglądu to najnowsze i najciekawsze dokonania czeskich dokumentalistów: nagradzane na wielu festiwalach lub po prostu żywo dyskutowane na forach społecznych. W programie znajdzie się „adaptacja głośnego bestselleru książkowego Mariusza Szczygła „Gottland oraz oryginalne, dotąd niespotykane spojrzenie na pierwszą żonę Václava Havla („Olga). Obraz show-biznesu wyłoni się na podstawie opowieści o czeskim girls bandzie i o pożądaniu sukcesu za wszelką cenę (Show!). Autorzy słynnego „Czeskiego snu przedstawią obraz funkcjonowania prasy bulwarowej w Czechach („Wyrobnicy tabloidów). Pojawi się również problem mniejszości romskiej („Gadzio) czy dewastacji przestrzeni publicznej, bezprawnych zmian w planach zagospodarowania przestrzennego Pragi i miejskiego aktywizmu („Plan”). Spojrzenie na czeską architekturę umożliwi artystyczny, intymny i szczery do bólu obraz o rewelacyjnym acz niespełnionym czeskim architekcie Davidzie Kopeckim nakręcony tuż po jego śmierci przez jego żonę – DK.

Projekcjom towarzyszyć będą spotkania z autorami i debaty.

Organizatorzy: Kino Muranów | Czeskie Centrum w Warszawie | Stowarzyszenie Kultura na Granicy
Więcej informacji wkrótce: www.muranow.gutekfilm.pl

SZCZEGÓŁOWY PROGRAM TUTAJ

OPISY FILMÓW

CZESKIE DOKUMENTY PROSZE_plakat

Karel Zeman: przegląd twórczości reżysera w kinie Iluzjon 4-8.02

Od 4 do 8 lutego zapraszamy do kina Iluzjon na przegląd twórczości jednego z najciekawszych i najbardziej rozpoznawalnych czeskich reżyserów na świecie – Karela Zemana.

image002

Zeman – to czarodziej wielkiego ekranu, genialny pionier trików filmowych, nazywany często spadkobiercą Georga Mélièsa. Podczas retrospektywy czeskiego mistrza, organizowanej przez Filmotekę Narodową i Czeskie Centrum, zobaczymy nieco zapomniane filmy jego autorstwa takie jak: „Przygody Münchhausena”, „Skradziony balon” czy „Dwaj muszkieterowie”. Wydarzeniu, towarzyszyć będzie unikatowa wystawa multimedialna, poświęcona twórczości wielkiego Czecha, udostępniona specjalnie na tę okazję przez Muzeum Karela Zemana w Pradze. Dzieci w wieku: 7 – 15 lat zapraszamy natomiast na warsztaty z teatru cieni nawiązujące do filmu „Przygody Münchhausena”, który poprowadzi – Veronika Svobodová.

PROGRAM PRZEGLĄDU:

Środa 4.02; sala STOLICA

18:00 Diabelski wynalazek (dubb. 81’) – otwarcie przeglądu / wernisaż wystawy

Czwartek 5.02; sala MAŁA CZARNA

17:45 Skradziony balon (dubb. 88’)

Piątek 6.08; sala MAŁA CZARNA

18:00 Dwaj muszkieterowie (dubb. 86’)

Sobota 7.02; sala MAŁA CZARNA

10:45 Janek i Marzenka (lektor 68’)

12:15 Wyprawa w przeszłość (dubb. 84’)

Niedziela 8.02; sala MAŁA CZARNA

11:30 Teatr cieni – warsztaty dla dzieci w wieku 7-15 lat; ok.3h, prowadzenie: Veronika Svobodová

16:00 Przygody Münchhausena (dubb. 83’)

PROSIMY O ZAPOZNANIE SIĘ:

Szczegóły dotyczące Przeglądu

Szczegółowy opis filmów

Więcej informacji: http://www.iluzjon.fn.org.pl/

Vendeta (2011) – Miroslav Ondruš – czeski film – recenzja

Oglądając film Kajinek z 2010 roku oraz W cieniu (2012) miałem wrażenie, że Czesi kręcą naprawdę dobre kryminały. Zastanawiałem się czy jest to jednorazowa chwila uniesień w czeskim kinie czy stała tendencja. Wszak kryminały to coś zupełnie innego niż wszystkim znane czeskie komedie. Film Vendeta przekonał mnie, że czeskie kino jest świetne niezależnie od gatunku.

vendeta3

Bardzo żałuję, że dopiero po czterech latach zabrałem się za oglądanie filmu Vendeta w reżyserii Miroslava Ondruša. Żałuję również, że oglądanie jego nie było mi dane na dużym ekranie. Już pierwsze spojrzenie na obsadę daje nadzieję na udany film. Lubiany przeze mnie i braci Czechów Ondřej Vetchý znany m.in z Koli czy Butelek zwrotnych był głównym bohaterem Vendety.


Pochaman jest ojcem 14 letniej urodziwej dziewczynki, którą podstępem zwabiono do opuszczonej fabryki. Pod pretekstem zrobienia sesji zdjęciowej jej rówieśnicy brutalnie ją pobili i zgwałcili. Pochaman nie mogąc znaleźć sprawiedliwości postanawia wymierzyć ją sam. Nie wszystko jednak idzie tak, jakby tego chciał.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Film Vendeta jest wielowymiarowy. Z jednej strony główny wątek opiera się na chęci zemsty, typowemu wymierzeniu kary. Widzimy pełne studium mierzenia się samym ze sobą i ze swoimi słabościami. Z drugiej jednak strony zaskakują nas surowe plenery i praktycznie brak ścieżki dźwiękowej. Surowy obraz i akcja niczym z koszmaru tylko potęguje wrażenie strachu. Oglądając poczynania rozwydrzonych gówniarzy czułem złość, odrzucenie i ogromną empatię dla maltretowanej dziewczynki. I choć cały wątek z dzieciakami trwał krótko, sposób ich grania był na tyle przekonujący, że zaangażowałem cały swój umysł w ten film. Wielkim pozostał jednak Ondřej Vetchý gdyż to on skradł całą późniejszą fabułę. Pierwsze dość udane sceny z dzieciakami przemieniły się jednak w dalszej części filmu jedynie w stękanie i czołganie się po ziemi. Cóż, taka została napisana dla tych małych oprawców rola.

vendeta2

Vendeta choć nie jest filmem wielkim i wybitnym, skłania nas do refleksji nad dzisiejszą młodzieżą. Bachory z dobrego domu myślą, że mogą robić co im się podoba, że gwałt czy śmierć to tylko kolejny etap, jak w grze komputerowej. Wartości jakie niesie ze sobą Vendeta są uniwersalne. Poza tym tego typu tragedia może rozegrać się w każdym miejscu na świecie. Dobrze jednak, że za jej ukazanie zabrali się Czesi. Jakoś dawno nie widziałem dobrego kryminału w wykonaniu Polaków.

CZESKIE ŚRODY: „Powrót Agnieszki H.” i spotkanie z twórcami

W środę, 10 grudnia o godzinie 20:00 zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła! Pokażemy film

„Powrót Agnieszki H.”

dokument w reżyserii Krystyny Krauze i Jacka Petryckiego będący nie tylko powrotem do czasów studenckich Agnieszki Holland, ale jednocześnie do wydarzeń późniejszych – do przyjaźni jakie łączyły bohaterkę z Czechami w czasie emigracji, czy Aksamitnej Rewolucji.

powrót-agnieszki-h-plakat

Po projekcji spotkanie z twórcami!

Wielowątkowa opowieść o Agnieszce Holland i jej więziach z Czechami. Obserwujemy pracę reżyserki nad serialem „Gorejący krzew” o samospaleniu w Pradze w 1969 roku Jana Palacha. Agnieszka Holland podczas tego jednego z najważniejszych wydarzeń w historii komunistycznej Czechosłowacji była studentką słynnej praskiej szkoły filmowej FAMU.

Powrot_agnieszki_5

Ten powrót do czasów studenckich będzie także powrotem do wydarzeń późniejszych – do przyjaźni jakie łączyły reżyserkę z Czechami w czasie emigracji czy Aksamitnej Rewolucji. Film pokazuje jak bardzo przeżycia z lat 1966-71, spędzonych w Czechach, zaważyły na jej późniejszych losach i jaki miały wpływ na jej filmową twórczość. Oglądamy fragmenty jej filmów, słuchamy opowieści samej Agnieszki Holland, która opowiada o sobie Jackowi Petryckiemu, wieloletniemu przyjacielowi. W filmie mówią o wspólnych ideałach z lat młodości, ludzkiej potrzebie do życia w wolności i prawdzie, ważnych życiowych wyborach w sytuacji presji politycznej i zwykłej, ludzkiej uczciwości w czasach totalitaryzmu.

powrót agi

Prelekcję do filmu wygłosi dziennikarz filmowy, animator kultury i czechofil, Jacek Dziduszko. Po projekcji odbędzie się spotkanie z twórcami.

Po filmie zapraszamy na piwo w zniżkowych cenach za okazaniem biletu do Czeskiej Piviarni na Marymoncie (u. Popiełuszki 19/21, piętro 1, pawilon 21)

  • CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła: „Powrót Agnieszki H.”  
  • środa, 10 grudnia, godz. 20:00 
  • Kino Wisła, plac Wilsona 2 
  • bilety: 12 zł

Gottland bez Gotta – RECENZJA filmu na podstawie książki Mariusza Szczygła

Gottland bez Gotta

Pięciu młodych dokumentalistów słynnej praskiej szkoły filmowej FAMU stanęło przed nie lada wyzwaniem – ekranizacją bestsellerowego zbioru reportaży Mariusza Szczygła „Gottland”. Stworzone przez poszczególnych twórców trudno jednak oceniać jako jeden spójny film.

Zbudowany w technice dokumentu, animacji i fabularyzowanego dokumentu film prezentuje pięć epizodów złączonych oryginalnym tytułem zbioru „Gottland”. Inspirując się spisanymi w zbiorze Szczygła historiami, pięciu młodych reżyserów przygląda się powojennej Czechosłowacji i Czechom przez pryzmat znanych jednostek. Wychodząc od wydarzeń z okresu Pierwszej Republiki Czechosłowackiej i II Wojny Światowej, przez lata 50. i 60., okres normalizacji i wydarzenia bieżące, próbują odpowiedzieć na pytanie o współczesne konsekwencje przełomowych wydarzeń oraz ich istnienie w społecznej świadomości.

Lukáš Kokeš reżyser części pierwszej wykorzystał niespotykaną technikę obrazowania – widza umieścił w centrum, ukazał perspektywę panoptykonu. Ta, być może nieznośna w przypadku pełnego metrażu, technika, w tym miejscu sprawdza się doskonale. Obrazuje bowiem kolejność produkcji oraz pracę zespołu, która wspólnym wysiłkiem socjalistycznych robotników produkuje finalny wyrób. Tomáša Bat’a – wprawił w ruch Czeską gospodarkę i pozostał wiernym ideałom kapitalizmu z ludzką twarzą i zapewnienia godziwych warunków płacy i pracy. Część ta wyróżnia się realizacyjną sprawnością twórcy a sam ruch zarówno na poziomie formy jak i metafory ma ogromne znaczenie, nie przez przypadek jeden napis powraca na murach: Ruch to życie, brak ruchu – to śmierć.

Gottland2

Wyreżyserowana przez autora pełnometrażowej „Twierdzy” Petra Hátle, część przywołuje postać Lídy Baarovej – czeskiej artystki, której najbardziej zapamiętaną rolą była, ta, – przez wielu prześmiewczo nazywana życiową, kochanki Göbbelsa. Reżyser próbuje przybliżyć ją przez rekonstrukcję spotkania Otokara Vavry z artystką. Niechlujne, sfilmowane z perspektywy planu zdjęciowego ujęcia przeplecione są autentycznymi wypowiedziami Baarovej ukazanymi z offu tle statycznych ujęć przyrody niewiele wnoszą do całości.

Prawdziwą złotą maliną „Gottlandu” jest jednak animowana etiuda na temat socjalistycznego pisarza współpracującego ze służbami bezpieczeństwa Eduarda Věry Čekanyovéj. Istnienie tej, co więcej najdłuższej, części, uwłacza innym twórcom i jej widzom. Niechlujna animacja na podstawie brzydkich rysunków uzupełniona powtarzającymi się kilkoma tandetnymi dźwiękami kraczących wron i okrzyków zaczerpniętych z creative commons, połączona z, po raz kolejny, czytanymi z offu raportami sprawia, że mamy ochotę opuścić kinową salę.

Gottland1

Przedostatnia, zrealizowana w tradycyjnej, dokumentalnej formie części Radovana Síbrta i Rozálie Kohoutovéj mierzy się z postacią Stalina i mitów wyrosłych wokół znanego jako „Kolejka po mięso”, pomnika. Ostania, wyreżyserowana przez najbardziej doświadczoną z grona młodych – współreżyserkę „Twierdzy” Klarę Tasovskou, jako jedyna wyprzedza wydarzenia z „Gottlandu” i przybliża postać studenta z Humpolca – Zdeňka Adamca, który przed jedenastoma laty w czynie buntu stał się kolejną po Janie Palachu pochodnią.

Lektura „Gottlandu” Mariusza Szczygła weryfikuje naszą wiedzę na temat postrzeganego jako naród poczciwych piwoszy Czechów oraz dostarcza gorzką dawkę ironii na temat czeskich realiów z perspektywy losów kilkunastu przedstawicieli narodu. Łączy elementy smutku, groteski. Weryfikuje prawdę o narodzie, którego zwykliśmy uznawać za naród konformistów, dostosowujących swe poglądy do czasów i warunków. Filmowi twórcy zdają się realizować swój film bez zaangażowania i wnikliwości, a ich „Gottland” nie sięga poza banalne i bezrefleksyjne opowiedzenie pięciu wybranych historii. Mariusz Szczygieł pisze swój literacki reportaż z perspektywy czechofila, wnika w kulturę, spisuje swą fascynację krajem tak bliskim i tak dalekim kulturowo. Reżyserzy „Gottlandu” zdają się zaś pozbawieni ciekawości wniknięcia w losy opisywanych bohaterów.

Można bowiem zapytać: „Gottland”, tylko gdzie jest Gott? W filmowej wersji brak spójności, brak choćby niechlujnych kleksów kleju, który próbowałby połączyć samodzielne etiudy. Warto pozostać pod wrażeniem części pierwszej i w towarzystwie muzyki, pominiętego w filmowej, wersji „Gottlandu”, otoczonego jakże czeskim popkulturowym kultem Karela Gotta, ze spokojem ducha powrócić do literackiego pierwowzoru.

Beata Poprawa

Gottland”

Gottland” był pokazywany w ramach sekcji Konkursu Dokumentalnego 30. Warszawskiego Festiwalu Filmowego.

Recenzja została opublikowana po raz pierwszy na portalu 5kilo kultury.

reżyser: Lukáš Kokeš, Petr Hátle, Viera Čákanyová, Rozálie Kohoutová, Klára Tasovská, Radovan Síbrt

premiera: 7 listopada 2014 (Polska, świat)

produkcja: Czechy, Polska, Słowacja

Czeskie filmy na 30. Warszawskim Festiwalu Filmowym – 10-19.10.2014

Jubileuszowa – 30. edycja Międzynarodowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego da nam możliwość zobaczenia pięciu czeskich produkcji. Wśród nich znajdzie się długo wyczekiwana ekranizacja reportaży Mariusza Szczygła „Gottland”, kontynuacja „Ogólniaka” Tomáša Vorela – „Akademia”, „Anioły dnia powszedniego” znanej m.in. z „Sekretów” Alice Nellis oraz dwie krótkometrażowe animacje dla dzieci: „Mały Cousteau“ Jakuba Kouřila i „Nowy kolega“ Kateřiny Karhánkovej.

„Gottland” znajdzie się w Konkursie Filmów Dokumentalnych, „Akademia” w sekcji Odkrycia, natomiast „Anioły dnia powszedniego” gościć będą wśród Pokazów Specjalnych.

Anioły dnia powszedniego” („Andělé všedního dne”), reżyseria Alice Nellis

Wielowarstwowa mozaika pokazująca jeden dzień z życia kilkorga ludzi pochodzących z różnych warstw społecznych: świeżo owdowiałej młodej lekarki, kucharki i jej syna, instruktora jazdy i jego żony oraz ich najbliższych krewnych. Łączy ich jedna praska dzielnica – Nusle i przeznaczenie, które w niezwykły sposób splata ich losy. Codziennemu życiu zwykłych ludzi przygląda się czwórka aniołów, którzy widzą ich przeszłość i możliwą przyszłość. Zwracają uwagę na szczegóły, z których składa się życie, niepozorne chwile, które mogą zmienić bieg wydarzeń. Tego dnia anioły wkraczają w życie bohaterów. Nie mogą bezpośrednio zainterweniować, jednak mogą naprowadzić ich na to, co przyniesie im spokój. Film powstał na podstawie powieści jednego z najpopularniejszych czeskich pisarzy Michala Viewegha.

Anioły

Gottland”, reżyseria Lukáš Kokeš, Rozálie Kohoutová, Viera Čákanyová, Petr Hátle, Klará Tasovská

Pięć krótkich filmów inspirowanych reportażami z bestsellerowej książki „Gottland” Mariusza Szczygła. Reżyserzy – studenci praskiej szkoły filmowej FAMU w zaskakujący formalnie sposób przedstawiają niekonwencjonalne spojrzenie autora na historię Czechów i ich kraju. Młodzi filmowcy sięgają po tematy z różnych etapów czeskich dziejów. Wzięli na warsztat stojący niegdyś w Pradze największy na świecie pomnik Stalina, który zastąpiono gigantycznym billboardem z Vaclavem Klausem; historię miłosną aktorki Lídy Baarovej i Josepha Goebbelsa; Eduarda Kirchbergera, socjalistycznego pisarza na usługach służb bezpieczeństwa; przemysłowca Tomáša Batę i jego wizję linii produkcyjnej oraz studenta, antyglobalistę, Zdenka Adamca, który podjął dramatyczną decyzję o samounicestwieniu w proteście przeciw współczesnemu światu.

Reżyserzy i producent filmu będą gośćmi festiwalu.

„Akademia” („Vejška”), reżyseria Tomáš Vorel

Luźna kontynuacja filmu Vorela „Ogólniak” (2007). Petr i Michal dorośli. Przyjaźnią się wciąż, choć tak wiele ich różni. Michal to dziecko szczęścia, jedynak bezwarunkowo wspierany przez ojca. Studiując ekonomię, przechodzi z semestru na semestr dzięki oszustwom, łapówkom i znajomościom. Co kilka dni pojawia się u jego boku kolejna piękna dziewczyna. Petr, syn alkoholiczki, już trzeci raz składa podanie o przyjęcie na Akademię Sztuk Pięknych. Nie ma szczęścia w miłości, niewiele ma do pokazania. Ma jednak talent plastyczny. Obu chłopaków łączy fascynacja graffiti. Na wykonywaniu swoich nielegalnych projektów spędzają całe noce. Sytuacja się zmienia, gdy Petra zatrzymuje policja a Michal zostaje zawieszony na uczelni. Komedia o „studentach, uczelniach i graffiti”, rozkręcająca się w rytm hip-hopu.

Akademia

Filmy krótkometrażowe dla dzieci:

Mały Cousteau” („Maly Cousteau”), reżyseria Jakub Kouřil

Podwodna przygoda w zaśnieżonym mieście. Film animowany, który jest hołdem dla Jacquesa Cousteau.

Nowy kumpel” („Nový druh”), reżyseria Kateřina Karhánková

Opowieść o trójce dzieci, które znajdują zagadkową kość i oraz o ich próbie odnalezienia istoty, do której ona należy.

Terminy projekcji odnaleźć można TUTAJ

red. Beata Poprawa

Czeskie Środy w Kinie Wisła: W CIENIU – 8 października 2014 – Warszawa

​​Już w środę, 8 października o godzinie 20:00 zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła! Pokażemy film W CIENIU.

hagi

Lata 50., była Czechosłowacja. Kapitan policji Hakl (Ivan Trojan) bada sprawę rabunku cennej biżuterii. Pozostawione na miejscu zdarzenia ślady prowadzą do znanego złodziejaszka. Jednak z pozoru prosta sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Po zamknięciu dochodzenia Hakl postanawia na własną rękę kontynuować śledztwo, w wyniku którego zagrożone zostanie bezpieczeństwo jego najbliższych.

ve-stinu-04-clanek

W cieniu” może skojarzyć się polskiemu widzowi z „Rewersem” – ponurą powojenną rzeczywistość państw satelickich ZSRR w obu filmach ubrano bowiem w stylowy kostium czarnego kryminału. Film Davida Ondříčka (odświeżam pamięć – to pan odpowiedzialny za „Samotnych”) zamiast puszczać do widza oczko, z poważną miną stara się wynaleźć ślady filmu noir w czechosłowackiej rzeczywistości. Znajduje nie tylko odpowiedni materiał estetyczny, ale nawet właściwe postaci. (Filmweb.pl, Darek Arest)
David Ondříček udowodnił, że w ramach niezwykle spójnej kinematografii można nakręcić obraz, który nie będąc „czeskim filmem”, będzie filmem na wskroś czeskim – zakorzenionym w historii kraju i odwołującym się do pamięci jego obywateli. (Stopklatka , Patrycja Rojek)
 
Minorowa tonacja, ponura stalinowska Praga (którą zagrała m.in. Łódź) filmowana przez Adama Sikorę w niskim kluczu, doskonale nakreślone typy charakterologiczne, ciągły suspens i wierność faktom historycznym złożyły się na niezwykle ambitny, jeden z najlepszych czeskich filmów ostatnich lat. Ondřiček zasłużenie pożarł konkurencję podczas rozdania czeskich nagród filmowych – wszystkie Lwy dla „W cieniu” w pełni zasłużone! (Wp.pl, Jacek Dziduszko)
Prelekcję do filmu wygłosi dziennikarz filmowy i animator kultury, Jacek Dziduszko.
—————————–
Po filmie zapraszamy na piwo w zniżkowych cenach za okazaniem biletu do Czeskiej Piviarni na Marymoncie (u. Popiełuszki 19/21, piętro 1, pawilon 21)
—————————–
CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła: „W cieniu”  Davida Ondříčka
środa, 8 października, godz. 20:00 
Kino Wisła, plac Wilsona 2 
bilety: 12 zł
—————————–
CZECHOFIL.COM był patronem medialnym polskiej premiery filmu W CIENIU.

CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła: „Po ślubie” Jana Hřebejk

​​Już w środę, 10 września o godzinie 20:00 zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła! Pokażemy film 
 

„Po ślubie”

 
 autorstwa laureata 3 Czeskich Lwów, Jana Hřebejka („Pupendo”, „Czeski Błąd”, „Pod jednym dachem”) 
 
honeymoon1
Małe, czeskie miasteczko wypełnia się dźwiękiem dzwonów kościelnych. Tereza ma na sobie piękną, białą suknię. Radim w dobrze skrojonym garniturze wygląda jak książę z bajki. Lato jest w pełni. Wszystko zapowiada, że młodą parę czeka najszczęśliwszy dzień w życiu. Wreszcie mają to z głowy – wzdycha siostra panny młodej. W odpowiedzi słyszy jednak: Przecież dopiero teraz się zacznie. Wraz z tymi słowami w słoneczny dzień wkrada się cień. W relacjach między bohaterami długo oczekiwanej ceremonii zaczyna kiełkować niepokój. Ziarno niepewności zasiewa dziwny, ubrany na czarno mężczyzna, który najpierw pojawia się w kościele, a potem jedzie za weselnym korowodem do domu na wsi. Jest obcym, którego ewidentnie należy się bać. Nikt go nie zna. Pan młody twierdzi, że go nie pamięta, choć tajemniczy Jan Benda utrzymuje, że jest jego szkolnym kolegą. Niechęć otoczenia nie odwodzi niechcianego gościa od wspólnego ucztowania i beztroskiej zabawy z dziećmi. Jego uporczywa obecność sprawia jednak, że weselna atmosfera napina się jak struna, która nie chce pęknąć. Wszystko się zmienia, kiedy panna młoda odkrywa prezent, jakim osobliwy mężczyzna postanowił obdarować ją i jej męża. Czy otwiera wówczas puszkę Pandory? 
 
„Po ślubie” jest filmem zwodniczym. Hřebejk myli tropy, zwodzi na manowce. Seans rozpoczyna się niczym niezbyt oryginalna komedia romantyczna ze wzorcową, „amerykańską” sceną kościelnego ślubu oraz przysięgi małżeńskiej, szybko dryfuje jednak w stronę kina obyczajowego, dramatu, wreszcie horroru. I w każdej z tych odrębnych sekwencji gatunkowych pozostaje integralną całością. (Łukasz Maciejewski, „Dziennik. Gazeta Prawna”) 
 
„Po ślubie” Hřebejka można przede wszystkim traktować, jako satyrę na laickie i liberalne społeczeństwo czeskie, w którym obywatele piętnują nietolerancję, ale pod własnym dachem są w stanie przemilczeć bardzo dużo. Skądinąd wszystkie skrzętnie ukrywane przez bohaterów filmu przywary i fobie w Polsce funkcjonują na co dzień. (Joanna Ostrowska, Interia.pl) 
 
Twórcy budują napięcie tak doskonale, że chciałoby się przyspieszyć wszystkie przerywniki, żeby dowiedzieć się, jakie tajemnice skrywa ten dom. (Ewa Wildner, Stopklatka.pl) 
 
_______
 
Prelekcję do filmu wygłosi dziennikarz filmowy i animator kultury, Jacek Dziduszko.
 
Po filmie zapraszamy na piwo w zniżkowych cenach za okazanie biletu do Czeskiej Piviarni na Marymoncie (u. Popiełuszki 19/21, piętro 1, pawilon 21)
 
_________
 
CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła: „Po ślubie” Jana Hřebejka 
środa, 10 września, godz. 20:00 
Kino Wisła, plac Wilsona 2 
bilety: 12 zł

49. MFF KV: Czesi grzeszą – Relacja z festiwalu

Gdyby w Czechach powstało rocznie tylko pięć komedii i żaden film innego gatunku, mówiłoby się, że kinematografia miała udany rok. Brak wystarczającej ilości dowcipów w filmie najprawdopodobniej należy według Czechów do siedmiu grzechów głównych. Najnowsze produkcje naszych południowych sąsiadów przestały być zabawne i odróżnieniu od obrazów z lat 90. są to głównie dramaty. Akcja wielu z nich rozgrywa się w teraźniejszości, a jednak z różnych powodów ich bohaterowie wracają do przeszłości.

Film „Klauni” Viktora Tauša upada już na poziomie pomysłu. Klauni bowiem w dzisiejszych czasach nie budzą już ani śmiechu, ani wzruszenia. Trzej starsi panowie – Max (Oldrich Kaisel), Oskar (Didler Flamand) i Viktor (Jíři Lábuš) grali przed laty w grupie BUSTERS. Ich występy były niechybnymi przejawami wolności w nieruchomym systemie komunistycznym. Wraz z jego końcem , skończyło się też coś między przyjaciółmi. Teraz, po 30 latach spotykają się, a spotkanie to zmusza ich do niełatwej konfrontacji. Szkoda, że miłość Tauša do starych filmów nie przełożyła się na realizacje „Klaunów. Filmu, który w reżyserskich założeniach miał być sentymentalnym obrazem o miłości i nienawiści. Obraz ten stopniowo zbacza z historii grupy, rozdzielając się na trzy historie prywatne.

Klauni

Miłość osnuta sentymentem to temat jednego z trzech wątków – losów Viktora i jego chorej na Alzheimera żony. Już samo mieszkanie pary przypomina skład pamiątek, niepozornych pokrytych kurzem bibelotów. Wśród nich jest lusterko, pod którym stoi zdjęcie uśmiechniętej, młodej i szczęśliwej dziewczyny. W nim przegląda się kobieta schorowana i niezdolna spostrzec, że to jej własny wizerunek. To jedna z najtrafniejszych scen „Klaunów”. Film ten jest niestety technicznie efekciarski, przez co znacząco traci. Reżyser celowo używa komicznego wykrzywienia (krzywe kadry, nietypowe ujęcia). Problem tkwi też w złamaniu gatunkowej jedności i nieudolnej próbie spojenia komedii i dramatu.

Krásno” Ondřeja Sokola to historia powrotu dwóch bohaterów (w rolach tych sam Ondřej Sokol i Martin Finger) do rodzinnego Šumperka, nad jezioro o tytułowej nazwie. Miasta, w którym przed laty w Krasně znaleźli matkę jednego z nich. Michal jest przeświadczony, że za tragedią tą stoi jego ojciec, który umiera w dzień powrotu. Dla bohaterów to wejście w małomiasteczkowy świat,, od którego tak łatwo przed laty uciekli. Film ten to niewątpliwie obraz najbliższy dawnym, dobrym czeskim filmom. Sokol umiejętnie łączy bowiem sceny zabawne i smutne. Przełamuje konwencje, utrzymując skupienie widza. Ponadto w umiejętny sposób buduje, zabarwione sepią sceny retrospektywne.

Krasno

Do przeszłości wracają też bohaterowie „Donżuanów” Jiřego Menzla. Do małego czeskiego miasteczka ze Stanów Zjednoczonych wraca Jakub (Martin Huba), którego pierwsze aktorskie kroki sięgają lokalnego teatru miejskiego. Dziś ma być gwiazdą operowej adaptacji „Don Giovanniego”. Powrót do miasta, w którym spędził młodość to spotkanie pierwszych kochanek. A miłość czy to przygodna, czy trwała nieść może za sobą jasne konsekwencje. Film czołowego czeskiego twórcy lat 60. załamuje. Załamuje w nim sposób podejścia do operowego tematu, sztuczna aktorska gra i tekturowe dekoracje, w których zaaranżowana jest większość scen. Film ten pokazuje jednak, że powrót do przeszłości może mieć pozbawiony goryczy smak. [Więcej o „Donżuanach” w recenzji tutaj]

W sentymentalnym nastroju pozostajemy z bohaterami „Milostnych písni” Bohdana Karáska, wyróżnionego wśród tegorocznych dyplomowych filmów FAMU . Tu zarówno przestrzeń jak i sama historia wprowadzają nas w nieco sentymentalny nastrój. Akcja dzieje się w mieszkaniu, w którym czas niemal zatrzymał się – pełnym meblościanek, wersalek i smutno-brunatnych barw. W miejscu tym spotykają się trzy osoby: młody chłopak (Miroslav König), kobieta, która mogłaby być jego matką (Taťjana Medvecká) i jej partner (František Host). Film ten daleki jest perfekcji, nagrany w żółtym świetle, bliski home video jest męczący, dobrze oddaje jednak duchotę przestrzeni. Od początku relacja bohaterów jest dla nas niewiadomą a zagadka ta wyjaśnia się niemal z końcem fabuły, na co musimy czekać dość długo. Dopiero zakulisowa rozmowa w kuchni odkrywa skrywany sekret. To dopiero początki młodego reżysera, biorąc pod uwagę spójność fabuły i formy to ciekawa próba.

W nastroju smutnej tajemnicy z przeszłości pozostaje obraz „Maria Stock” Jana Březiny. Główny bohater – Milan przyjeżdża do opuszczonej wsi, gdzie poznaje tajemniczą Hildę. Zarówno on (Jan Strejcovský) jak i rudowłosa, o niebanalnej urodzie dziewczyna (Kamila Trnková) pragną zatrzymać nas na dłużej. Mają bowiem w sobie pierwiastek odrobinę hipnotyzujący widza. Film utrzymany jest w wypłowiałych barwach, które komponują się z późnojesiennym czasem akcji i nadają obrazowi sentymentalny klimat. Szkoda tylko, że „Maria Stock” w pewnym momencie odpływa w nierealność. Tym ciężej zaakceptować ten fakt, że był to zabieg celowy, sam reżyser powiedział: Stworzyłem film, który nie ma być zrozumiały, to obraz festiwalowy, który ma być bliższy kinu artystycznemu.

Na innym biegunie znajduje się film „Jako nikdy” Zdeňka Tyca. To historia zgorzkniałego malarza – Vladimira Holasa (Jiří Schmitzel), któremu towarzyszą dwie kobiety, Karla (Petra Špalková) była studentka artysty i jego partnerka i Jaruna (Taťjána Medvecká) pielęgniarka i dawna kochanka. Obie bohaterki są elementami przynależącymi do przeszłości głównego bohatera. Jaruna przypomina mu młodzieńcze czasy pierwszych miłości, Karla okres pracy na uniwersytecie, lata tworzył najdoskonalsze dzieła. Choć oczekiwaniem reżysera było poruszyć, uświadomić, że w każdym człowieku tkwi ukryty diament, to los do granic zgorzkniałego, nieprzyjemnego, agresywnego bohatera jest nam w najlepszym wypadku obojętny, a większość z nas czeka na śmierć artysty i oswobodzenie unieszczęśliwionych przez niego kobiet. Film Tyca pozostaje zupełnie nieprzekonujący w zakresie motywacji postępowania i powiązań bohaterów. Pełna pseudosymboli opowieść jest rozmyty i pusty.

Jako nikdy

Między zastygnięciem w przeszłości a trudną teraźniejszością znajduje się „Díra u Hanušovic” Miloslava Krobota. Niedoszła nauczycielka niemieckiego Maruna (Tatiana Vilhelmová) pracuje w wiejskiej gospodzie, które jest głównym miejscem spotkań. Rozchwiana emocjonalnie kobieta miota się między myśliwym-starostą (Ivanem Trojanem), który większość swojego czasu spędza, czekając na swojego jelenia, uznawanym za miejscowego błazna Olinem (Jaroslav Plesl) a lokalnym kobieciarzem (Lukáš Letinák).

Akcja filmu toczy się nieopodal Hanušovic w Sudetach. Rozwój tego rejonu został wstrzymany w okresie II Wojny Światowej i tak pozostało do dziś. Całą wieś tworzą ludzie, którzy w wyniku politycznych decyzji zostali przeniesieni z miejsc, w których faktycznie były ich korzenie. Na ziemiach tych dochodziło do przemieszenia różnych typów ludzi z odmiennych środowisk. W tych warunkach jest dużo agresji, alkoholizmu i innych nałogów. Są tutaj ludzie, który i w tych warunkach próbują się nie poddawać i zmieniać swoje życie – twierdzi scenarzysta filmu Lubomir Smékal. Co pozostaje jednak z tych słów, gdy widz od początku ma wrażenie, że to raczej film o ludziach straconych (podobnie choćby do „Szczęścia” Bohdana Slámy). Opacznie do założeń zdają się oni bohaterami, którzy przywykli do dokładnie takiego stylu życia, a ich mały świat, choć pełen niedogodności, jest ich wyborem.

Dira

Film ten ma być czeskim hitem. Jednak historii tej nie ratuje ani Tatiana Vilhelmová, ani Ivan Trojan. „Díra u Hanušovic” pełna jest niewykorzystanych, ciekawych fabularnie elementów. Dodatkowo obraz ten to też męskie, mizoginiczne spojrzenie na świat, świat, w którym kobiety to jeden podły, łatwy gatunek.

Festiwal w Karlowych Warach to impreza o niewątpliwie doskonałym międzynarodowym charakterze. Festiwal ten hołubi przy tym kino krajowe. I doskonale, że to robi. Daje mu swoją, odrębną sekcję (w tym roku dziewięć tytułów) oraz pozostawia miejsce w innych, w tym w Konkursie Głównym. Najnowsze czeskie produkcje niestety dalekie są od najlepszych obrazów poprzedniej dekady. Czesi odchodzą od tragikomedii i czarnego humoru, wydawałoby się, tak bliskich ich narodowemu charakterowi. Dziś tworzą raczej nieudane dramaty. Jakaś głęboka siła pcha ich, by próbować. Próbować tworzyć smutne, przepełnione sentymentem obrazy pozbawione unikalnej wrażliwości, która towarzyszyła starszym filmom. Być może ich natura – śmiejących się bestii uległa nagłej zmianie?

Beata Poprawa

Cytat z początku relacji pochodzi z książki Mariusza Szczygła „Zrób sobie raj”, rozdział pt. Wytwórnia śmiechu.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑