Česká Pivnica w Lublinie

Dziś natknąłem się na bardzo ciekawe miejsce jakim jest wspomniana Czeska Piwnica przy ul. Grodzkiej w Lublinie.

312757_1894187974426_1833374178_1263714_689459703_n.jpg

Ciepłe i ciemne wnętrza, dużo przestrzeni i czeska muzyka. Oprócz dużego wyboru piwa kuchnia serwuje tradycyjne czeskie dania. Z tego co widziałem w menu mają nawet houskove knedliky ale nic nie zamówiłem, więc nie wiem jak potrawy wyglądają i jak smakują. Wiem, że mój kochany Gambrinus smakował jak w Ostrawie a czarny Kozel był na prawdę czarny.

388944_1894189454463_1833374178_1263720_1242880745_n.jpg

Lokal jest podobno odwiedzany przez Czechów i Słowaków. Więcej niestety nie udało mi się dowiedzieć od sympatycznej pani kelnerki.

307825_1894189654468_1833374178_1263721_281813941_n.jpg

Ze strony ceskapivnica.pl: „Ceska Pivnica rozpoczęła swoją działalność latem 2007 r. Ceska od początku istnienia oferuje swoim gościom najlepszy w mieście wybór czeskich i słowackich piw zarówno beczkowych jak i butelkowych. W swojej ofercie mamy również szeroką gamę piw polskich. Proponujemy naszym gościom piwa jasne, ciemne, pasteryzowane i niepasteryzowane oraz piwa pszeniczne”.

388924_1894189854473_1833374178_1263722_1109267593_n.jpg

“Stale dbamy o to, aby proponować Wam nie tylko smaczną kuchnię, ale także dać Wam możliwość podelektowania się smakiem piw dobrze Wam znanych oraz zapoznać Was z markami, których nie mieliście jeszcze okazji spróbować. A wszystko to w zabytkowych, klimatycznych wnętrzach staromiejskiej kamienicy w asyście sympatycznej obsługi”

309656_1894188694444_1833374178_1263716_886908316_n.jpg

Jedynym mankamentem jak dla mnie okazała się karta dań pełna błędów językowych, błędna odmiana czeskich słów, jak też używanie wyrazów, które utrwalają złe językowe nawyki wśród Polaków (np. „netoperek”). Jednak menu było robione „pod Polaków” także przeciętny Polak nie znajdzie w niej błędów, ale zachwyci się pięknem czeskiego języka ;)

303017_1894190374486_1833374178_1263724_1665198213_n.jpg
309694_1894190574491_1833374178_1263725_1760002763_n.jpg

Jak na czeskie miejsce oddalone tak daleko od czeskiej granicy i wysunięte tak daleko na wschód jest godne polecenia dla wszystkich czechofilów.

376944_1894191014502_1833374178_1263727_306156747_n.jpg
302981_1894191334510_1833374178_1263728_547774434_n.jpg

Wrzenie Świata, Warszawa

Świetne miejsce na każdą okazję. I czechofilskie również, gdyż są tam książki o Czechach. I to nie tylko te napisane przez Szczygła.

484.jpg

Można usiąść na oknie z książką lub laptopem (są gniazdka elektryczne), można usiąść w ławce jak w bibliotece i pracować, robić notatki na uczelnię.

Można napić się dobrej kawy i zamówić ciastko.

Imprez sporo (darmowych oczywiście). Pokazy filmów, czytanie książek, które dopiero się ukażą, spotkania z autorami, dyskusje itp. Program na stronie instytutr.pl

ir1.jpg

Są tam też skrzynki pocztowe, do których można wrzucić list np. do Szczygła czy Hanny Krall lub zostawić książkę do podpisania.

A najważniejsze, że panuje tam świetna atmosfera. Przytulna a jednocześnie nowoczesna. To właśnie tam usłyszałem od nowego kolegi, że

*NIE JESTEM JUŻ CZECHOFILEM TYLKO CZECHOHOLIKIEM*

Niezwykle trafne spostrzeżenie.

Będę częściej odwiedzać Wrzenie Świata. Mariusz Szczygieł napisał mi: „Proszę uznać to miejsce za swoje ulubione”. Tak też się stało.

ir2.jpgir3.jpg

Hospoda U Svejka, Biesko-Biała

Kolejne godne uwagi miejsce na czechofilskiej kulinarnej mapie Polski.

svejk2.jpg

Położona w centrum Bielska, tuż przy galerii Sfera, na starówce mała i przytulna. Hospoda kusi z zewnątrz swym logo każdego przybysza.

Motyw przewodni głównego bohatera – Wojaka Szwejka powtarza się niczym litania na ścianach i w menu. Chociaż lokal wydaję się już trochę „wyeksploatowany” zachęca swoim jadłospisem. Litrowe piwa wielu rodzajów oraz prawdziwe czeskie dania zadowolą każdego smakosza. Vepro-knedlo-zelo czy smazeny syr to podstawa. Do tego na początek zupa czosnkowa a na przystawkę czeskie rohliki z różnymi nadzieniami. Do tego Utopenec i nawet ryby. Menu jest dwujęzyczne i przejrzyste. Ceny przystępne.

Dania zawsze świeże, sycące i tłuste. Powtarzalna jakość posiłków tak samo jak ciągle ten sam smak czeskiego piwa.

W weekendy warto zarezerwować sobie miejsce, zwłaszcza gdy akurat swój koncert ma czeska kapela grająca na żywo w lokalu.

Obsługa miła i całkiem sprawna. Jedyne co można wytknąć to zaniedbana toaleta.

Moja ocena 4-/5. Przyjemne miejsce i tak czeskie, że nie ma się do czego przyczepić ;)

Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony restauracji.

222de02eabfbf7.jpga7ad4a04f05c10.jpg14eee19750fe52.jpg140f2ec4cf87b14a9.jpg8d7b2142c884b9.jpgaa318353e1e823.jpg

U Szwejka, Warszawa

*Wizyta 8 stycznia 2011*

Miejsce to zdoła opisać tylko i wyłącznie jedno określenie…

*hledat jehlu v kupce sena → szukać igły w stogu siana*

Jak opisać coś, czego nie ma? Spróbuję…

Pierwsze wrażenie – wizualne – krzykliwe neony, wielki ogródek i gwar. Wchodzimy dalej. Już na progu obsługa krzyczy, że nie ma wolnych miejsce, trzeba czekać w długiej kolejce albo udowodnić, że się ma rezerwację. Okazało się, że obsługa kłamie – miejsc wolnych na trzech poziomach tego lokalu jest pod dostatkiem, a rezerwacji praktycznie nie ma. Mimo to, kolejka ogromna. Wydaje mi się, że ludzie byli zatrzymywani, bo obsługa nie nadążała z realizacją zamówień.

A co, jeśli już udało się wejść i dostać wolny stolik?

Dostajemy menu, piękne, duże, twarde i co najważniejsze, zupełnie pozbawione dań z kuchni czeskiej!!! Łosoś norweski, żurek, krewetki to zdecydowanie nie są specjały naszych południowych sąsiadów. Spędziłem kilka minut w znalezieniu w tym gąszczu dań czegokolwiek chociaż czechopodobnego. Chyba zauważyłem coś z „bułkowym kendlem” ale nie mogłem być pewien co rzeczywiście wyjdzie na talerzu od kucharza. Kuchnia jest przeszklona – klient widzi kucharza podczas pracy, ale co z tego, jeśli kelner podchodzi i brudnymi łapami klepie mięso, które przyrządza szef kuchni?

Zdruzgotany postanowiłem pocieszyć się chociaż czeskim piwem. Okazuje się, że w restauracji, która robi się na czeską nie podaje się ani jednego czeskiego piwa!!! Dostępne są tylko dwa rodzaje: Tyskie oraz Pilsner Urquell (ten podrobiony, produkowany w Poznaniu). Skandal!!!

Chwila czekania i przychodzi kelnerka. Zupełnie zdezorientowana i zaskoczona moimi pytaniami odnośnie menu. Postanowiłem być łagodny i nie pouczałem jej, że brakuje chociażby kulajdy czy vepro-knedlo-zelo. W karcie nie było nawet tego…

Nie rezygnując z ciężko wywalczonego stolika, zamówiłem jakąś kiełbasę i frytki. Obeszło się bez piwa.

Zdawało się, że nikt z klientów nie był koneserem kuchni czeskiej ani czeskiego piwa – ludzie przychodzą tu tłumami tylko ze względu na ogromne porcje i dobrą, jak na taką ilość jedzenia, cenę.

Czeskie tabliczki i plakaty na ścianach są tylko dodatkiem, małą groteską w tym teatrze fałszu. Boże, ale sformułowanie… Wolę taką kurtuazję niż napisanie wprost, że jest to beznadziejny lokal. Jednak amatorzy dużego żarcia i litrowego piwa będą zadowoleni. Czechofile nie mają czego tam szukać.

Zdecydowanie nie polecam. Ocena 3/5 tylko ze względu na wystrój lokalu i jego dużą powierzchnię.

PS: Jeszcze tego samego dnia na Krakowskim Przedmieściu spotkałem czworo Czechów – prawdziwych, rodowitych, z pięknym „Ř”. Jak się okazało pracują w Warszawie i tutaj mieszkają. Dwóch z nich to panowie po 40-stce lekko pijani i czerwoni od alkoholu a pozostali to młoda para snująca plany ślubu, ale tylko w Czechach.

To chyba, oprócz ambasady, jedyne czeskie ślady w stolicy.

DSC01334.JPGDSC01336.JPGDSC01335.JPGDSC01337.JPGDSC01338.JPGDSC01339.JPGDSC01341.JPGDSC01342.JPGDSC01344.JPGDSC01343.JPG

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑