Brytyjka o Czechach: piwo, rasizm i świetny transport publiczny

Gwyneth Jones, 25-letnia lektorka języka angielskiego z Wielkiej Brytanii opisała na swym blogu w 33 punktach swoje wrażenia z życia w Pradze. Rok spędzony w stolicy Republiki Czeskiej wiele ją nauczył. Czy w relacji Brytyjki znajdziemy coś, czego my czechofile byśmy jeszcze nie wiedzieli?

czesi1

  1. Nigdy nie pytaj się Czecha „Jak się masz”. Czech nie odpowie Ci „Dzięki, mam się świetnie” – usłyszysz za to „Ach, cítím se na hovno”. Bycie szczęśliwym w Republice Czeskiej jest przynajmniej dziwne, a na pewno jest uważane za coś podejrzanego.
  2. Czesi mają sentyment do komunizmu. Często słychać, jak ludzie mówią, że za komuny żyło im się znacznie lepiej, że było więcej pracy dla każdego. W ostatnich wyborach komunistyczna partia zdobyła przecież tak wiele głosów.
  3. Lepiej nie rozmawiajcie o Romach. No chyba że chcecie usłyszeć niezłą wiązankę pod ich adresem. Tutaj 80 proc. opinii to są głosy rasistowskie.
  4. Czesi kochają piwo, piją je już od godziny 11:00 rano.
  5. Piwo, psy i dzieci – na to natkniesz się wszędzie w Pradze. Psy są wszechobecne: są w restauracjach, kawiarniach, biurach, w metrze. Czesi kochają psy.
  6. W czeskiej telewizji nie ma nic ciekawego – albo stare angielskie filmy z czeskim  dubbingiem, albo program „Československo ma talent”. Z tego, co widziałam wcale tego talentu nie ma…
  7. Nawet najgorzej wyglądający żule ustąpią miejsca w metrze starszym osobom. Staruszki jednak idą z zaparte, i twierdzą, że stoi im się bardzo dobrze.
  8. Praska komunikacja miejska jest zresztą najlepsza na świecie.
  9. Praktycznie każdego dnia można natknąć się na różnego rodzaju festiwale. Na każdym rogu są namioty lub budki z tradycyjnym jedzeniem.
  10. Spacer Mostem Karola przy akompaniamencie miejskich muzyków jest niesamowicie urzekający.
  11. Czesi na weekendy uciekają za miasto na chalupy.
  12. Duże skupiska turystów w Pradze są naprawdę denerwujące.
  13. Czesi wciąż trzymają się ról płciowych silniej niż na przykład w Wielkiej Brytanii.
  14. Czesi są oszczędni, a raczej skąpi – biorą swoje kanapki i wędliny na wycieczkę do Chorwacji.
  15. Piwo tutaj jest tańsze niż woda. Nie jada się obiadów nigdzie poza granicami Czech, gdyż jest piekielnie drogo.

czesi2

Reszta opinii jest dostępna na blogu Brytyjki. O ile dla czechofilów są to informacje od dawna już znane, o tyle dla kogoś kto dopiero zaczyna poznawać Czechów jest to zbiór bardzo praktycznych i prawdziwych porad.

czesi3

Miłość w kolorze blond – Miłość blondynki – recenzja

– Niektóre kobiety są krągłe jak gitary… tak? A ty też wyglądasz jak gitara, ale zrobiona przez Picassa – powiedział Milda do Anduli. Ta nie widziała, kim jest Picasso ani czym jego Gitara, dopytała więc i usłyszała: To jest malarz. On tak malował, że oko jej namalował tu, a nogę gdzie indziej. To było wystarczające wytłumaczenie, by słowa te uznać za przejaw wielkiej miłości. O poszukiwaniu uczuć, życiu w świecie iluzji i dojrzewaniu w czeskim miasteczku, w którym na szesnaście kobiet przypada jeden mężczyzna jest Miłość blondynki – jeden z nielicznych iście czeskich filmów Miloša Formana.

Małe czeskie miasteczko, w którym dzieje się akcja filmu ma niebywałą strukturę demograficzną, niemal nie ma w nim mężczyzn. Jednakże funkcjonowanie miejscowej fabryki bez nich nie jest łatwe. Stąd pomysł, aby ściągnąć do pracy czeskich rezerwistów. W fabryce zaś może odbyć się pierwsza zakładowa impreza z prawdziwego zdarzenia. I tak są kobiety i mężczyźni, stoliki, nieco skrzypiąca orkiestra, nieśmiałe spojrzenia i zaloty.

Miłość blondynki
Miłość blondynki

Główną bohaterką Miłości blondynki jest Andula (Hana Brejchová), pracownica fabryki. Dziewczyna ma duże, ufne oczy, okrągłą buzię i ogromną nadzieję, że ktoś ją pokocha. – Gdy wychodzi po 8 godzinach z fabryki, nie ma jej kto przytulić, nikt jej nie pocałuje – mówi jeden z bohaterów, stąd wystarczy spojrzenie młodego pianisty (Vladimír Pucholt), by uwierzyła, że znalazł się ten jedyny. Bohater filmowy Nowej Fali ze swoją naiwnością, dziwnością i licznymi wadami obecnie może być narażony na krytykę, ale nowofalowy film jest obrazem prawdziwych ludzi, z ich iluzjami i samooszukiwaniem się włącznie. Zwraca się zatem w kierunku odwrotnym niż ten sprzed pięciu lat, z charakterystyczną ironią, apatią i sceptycyzmem w odbiorze rzeczywistości.

Miłość blondynki
Miłość blondynki

Film ten przygląda się temu, jakie jest miejsce człowieka w społeczeństwie uprzemysłowionym lat 60. Swe zainteresowanie kieruje w stronę problemów uniwersalnych jak choćby wyobcowanie jednostki. I chociaż współcześnie to wspólny mianownik dla podstawowych problemów ludzkiej egzystencji ukazywanej w kinie, nie możemy pominąć faktu, że masowa popularyzacja tego zjawiska nastąpiła dopiero w ówczesnym okresie.

Nowa Fala wychodzi od subiektywnej ekspresji, a następnie zmierza w stronę głębszej analizy rzeczywistości. I w ten nurt wpisuje się genialna, niemal legendarna już scena miłosna z Miłości blondynki: z przywołanym na wstępie dialogiem o Gitarze Picassa, dziewczęcym poczuciem wstydu i wyczuwalną nutą erotyki. Naturalnie przywodzi ona na myśl Kudnerowskie opisy miłości między kobietą a mężczyzną. Miłości, która zamiast idealizacji dostarcza pewną dozę delikatnej ironii.

Miłość blondynki
Miłość blondynki

Inspiracją do napisania scenariusza Miłości blondynki była historia z życia. Miloš Forman pewnego wieczoru, w Pradze spotkał młodą dziewczynę z Varndorfu. Niosła walizkę, była smutna, ale pogodzona ze swoim losem. Jak się okazało po krótkiej rozmowie, w rodzinnym miasteczku poznała Prażaka, który podał jej swój błędny adres. Forman wysłuchał jej historii i odwiózł do domu. Po pewnym czasie spotkał się z Ivanem Passerem i Jaroslavem Papouškem, zapytał ich, czy na motywach tego zdarzenia możliwe jest zrobienie filmu. I tak z historii jednej, zagubionej blondynki, powstał film o międzynarodowym znaczeniu, który samemu Formanowi otworzył nowe horyzonty. Warto wspomnieć, że Miłość blondynki była m.in filmem otwierającym Festiwal Filmu w Nowym Jorku w 1966 roku. Po niespełna 50 latach Nowa Fala naturalnie nie jest już nowa, wciąż jednak pozostaje żywa.

Autor: Beata Poprawa

Miłość blondynki (Lásky jedné plavovlásky)

  • Reżyseria: Miloš Forman
  • Scenariusz: Miloš Forman, Jaroslav Papoušek, Ivan Passer, Václav Šašek
  • Premiera: sierpień 1965 (świat)
  • Produkcja: Czechosłowacja

Siła nabywcza Czechów słabnie. Więcej pieniędzy mają już Słowacy

Siła nabywcza czeskich obywateli spada. Przeciętny Czech w porównaniu z zeszłym rokiem ma do dyspozycji o 43 procent mniej pieniędzy niż statystyczny Europejczyk – tak wynika z najnowszego badania Incoma GfK przytoczonego przez centrum.cz

koruna

Autorzy badania wskazują, że o ile przez kilka lat siła nabywcza Czechów systematycznie rosła, tak należy spodziewać się, że teraz będzie już tylko gorzej. W porównaniu z rokiem 2010, bieżący rok wypada znacznie słabiej.

Republika Czeska zajęła 24 miejsce na 42 kraje w raporcie porównującym siłę nabywczą krajów Europy. To i tak trochę lepsza pozycja niż ta, którą zajęła Polska czy Węgry.

Kraje 2013 INDEX 2013 INDEX 2010
1.    Lichtenstein 456,5 410,3
2.    Szwajcaria 282 227,1
3.    Norwegia 246 209,3
4.    Luksemburg 218,6 229,2
5.    Szwecja 167,9 143,6
23. Słowacja 58 56,4
24. Republika Czeska 56,8 57,7
25. Litwa 53,1 39,6

Badanie potwierdza również biegunowość regionów Republiki Czeskiej pod względem poziomu życia. Na pierwszym miejscu jak zwykle znajduje się Praga. Jej indeks spadł ze 131 proc. na 130 proc. Kolejnych pięć najbogatszych miast Kraju środkowczeskiego to: Říčany (124,7 %), Brandýs nad Labem (124,6 %), Čelákovice (122,2 %) i Benešov (110,7 %).

Kolejne po Pradze najbogatsze miasta Republiki Czeskiej:

1. Praha 130,9
2. Praha-východ 119,2
3. Praha-západ 118,8
4. Plzeň-město 109
5. Brno-město 108,5

Najgorzej wiedzie się mieszkańcom następujących miast:

73. Dečín 87,7
74. Jeseník 87,2
75. Karviná 86,8
76. Svitavy 86,8
77. Bruntál 84,1

A jakie są realne wynagrodzenia?

Przeciętne czeskie gospodarstwo domowe miało do dyspozycji budżet w wysokości 28.143 koron netto. Jest to kwota o 52 korony mniejsza niż przed rokiem. Realnie dzięki inflacji sytuacja rodziny Novaków pogorszyła się o 530 korony. W przeliczeniu na jednego domownika przypadało 12.479 koron – siła nabywcza spadła o 219 koron.

Realny wzrost średniego wynagrodzenia był bardzo niski – wzrósł o 0,3 proc. i wyniósł ok. 25 tysięcy koron brutto.

Najwyższa płaca jest osiągalna w Pradze (32.345 koron), a najniższą otrzymamy w Karlovarskim kraju (20.850 koron). Mężczyźni w Czechach zarabiają średnio 28.520 koron, a kobiety 22.392 korony (o 21,5 proc. mniej niż mężczyźni).

Przeciętna emerytura w Czechach wynosi na chwilę obecną 10.948 koron brutto.

*Siła nabywcza – ilość towarów i usług, jakie można zakupić za dany nominał pieniądza. Zmiany rozmiarów siły nabywczej można określić porównując ogólny poziom cen w poszczególnych okresach: wzrost ogólnego poziomu cen oznacza spadek siły nabywczej i odwrotnie.

Wagon miłości już jeździ

W sobotę na trasę A wyjechały długo zapowiadane „wagony miłości”. Nie spotkały się jednak z wielkim zainteresowaniem ze strony pasażerów. Nie były w żaden sposób oznaczone, dlatego też nikt nawet nie wiedział, w jakim wagonie jedzie.

vawhoh

Może wrażanie boją się jeździć metrem widząc tego typu zachowania:


Więcej o akcji czytaj TUTAJ

Czesi wstydzą się, że są Czechami

Przy okazji polskiego Święta Niepodległości, które bardziej dzieli Polaków niż łączy, przyjrzyjmy się temu jak wygląda zagadnienie dumy narodowej wśród naszych południowych sąsiadów.

ABC2d3536_vlajka

Ze swojego obywatelstwa jest dumnych jedynie 39 proc. Czechów. 42 proc. z nich nie wstydzi się swego pochodzenia, ale nie jest też z narodowości zadowolona. Każdy siódmy Czech wstydzi się swego pochodzenia. Te smutne dane przedstawiło Centrum Badania Opinii Publicznej (czes. CVVM). 

Gdyby można by wybrać kraj, w którym chce się zamieszkać 1/3 Czechów zmieniłaby swoją ojczyznę na inną ziemię. Za przynależność do czeskiego narodu wstydzi się 14 proc. Czechów, z czego 2 proc. wstydzi się bardzo. Dumni ze swojej ojczyzny są raczej osoby powyżej 60 roku życia o poglądach bardziej prawicowych oraz ci bardziej wykształceni. 

W porównaniu  z poprzednimi latami widać, że niezadowolonych przybywa. Maleje również liczba dumnych z ojczyzny Czechów. Podczas badania należało również odpowiedzieć, czy uważamy, że nasi rodacy mają podobne zdanie niż my. Okazało się, że 1/4 badanych uważa, że inni również wstydzą się swego pochodzenia. 

Chociaż Czesi nie są zadowoleni z tego, że są Czechami, Republika Czeska jako kraj do życia bardzo im się podoba. Na miejsce swego życia wybrałoby ją aż 65 proc. respondentów. Wśród wymienionych uczestników badania przeważają ci, w wieku powyżej 60 lat o lewicowych poglądach. Jeszcze w roku 2001 tych, którzy chcą mieszkać w Czechach było aż 80 procent. Grupą, która najbardziej się wstydzi swej ojczyzny jest grupa wiekowa 15 – 29 lat. Młodych razi czeska polityka i rosnące bezrobocie. 

Badanie przeprowadzono między 7 a 14 października na reprezentatywnej próbie 1039 Czechów. 

Źródło

Amazon w Czechach: 10 tys. miejsc pracy

Sklep internetowy Amazon w przyszłym roku zamierza otworzyć w Pradze i Brnie dwa nowe centra dystrybucyjne. Wraz z polskim oddziałem mają obsługiwać Europę Środkową i Wschodnią.

Magazyn Amazona w USA
Magazyn Amazona w USA

Firma nie ma zamiaru zamykać już istniejących siedzib – po prostu reaguje na ogromny popyt na swoje usługi we wschodnich częściach starego kontynentu. Amazon wydał oświadczenie, w którym zapewnia, że Czechy dla niego to partner strategiczny ze względu na położenie w sercu Europy, dobrych pracowników oraz świetne skomunikowanie z resztą kontynentu. 

Magazyny firmy o powierzchni 95 tys. metrów kwadratowych mają wyrosnąć pod dwoma największymi czeskimi miastami w drugiej połowie 2014 roku. Będą usytuowane przy głównych szlakach komunikacyjnych Republiki Czeskiej. 

Do trzech lat po otwarciu ma tam pracować około czterech tysięcy ludzi (oraz dodatkowe sześć tysięcy w sezonie zwiększonej sprzedaży). 

W Pradze w pobliżu Lotniska Vaclava Havla ma się również znajdować centrum reklamacyjne, które będzie obsługiwało również niemiecki rynek. 

Amazon obiecuje pracownikom magazynu płacę w wysokości 100 koron za godzinę plus premie. Miesięcznie będzie można zarobić do 19 tys. koron. Właśnie trwa nabór na te stanowiska. 

Polscy okuliści alarmują przed leczeniem się w Czechach

Prywatne szpitale na południu Polski straszą swoich pacjentów wyjazdami do Czech. Dlaczego? Bo boją się, że Polacy skuszeni niższymi cenami będą leczyć się u naszego sąsiada – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

okulista

W Polsce istnieje kilka placówek czeskiej sieci Lexum, która od niedawna proponuje niskie stawki leczenia zaćmy i wszczepiania soczewek. Po wejściu w życie unijnej dyrektywy o transgranicznej opiece medycznej, sytuacja pacjentów jest jeszcze lepsza – mogą skorzystać z usług klinik w Cieszynie i Ostrawie, gdzie przygotowano oferty specjalne dla Polaków.

Takie rozwiazanie nie podoba się m.in. szefowi Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych Krzysztofowi Macha. Jak przekonuje, jakość zabiegów w Polsce jest bardzo wysoka, a kliniki gwarantują bezpieczeństwo pacjentom. – Ale kiedy zaczną wyjeżdżać do Czech, może się to zmienić – ostrzega.

O co chodzi w całej sprawie? O pieniądze. Według okulistów gwarantem jakości jest cena – NFZ w Polsce płaci za najprostszy zabieg ok. 2800 złotych. Ta kwota jest porównywalna z cenami w Niemczech i wyższa niż np. w Danii i Słowenii – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Polscy okuliści uważają jednak, że NFZ nie przełaca.

Okuliści alarmują również, że pacjent będzie korzystał z usług zagranicznych klinik, ale zrezygnuje z rutynowych kontroli – ma to być dowód na niebezpieczeństwo takiego rozwiązania. Współzałożyciel sieci Lexum odpowiada, że procedura usunięcia zaćmy w Czechach została przygotowana przez doświadczonych lekarzy i zatwierdzona przez tamtejsze towarzystwo okulistyczne.

Nic groźnego w leczeniu się Polaków w Czechach nie widzi były szef NFZ Andrzej Sośnierz. – Pacjenci mają wolny wybór, i to jest dobre. (…) Jak Niemcy przyjeżdżają do polskich dentystów, to takich lamentów jakoś się nie podnosi – mówi „Wyborczej”.

Cała sprawa jest związana z wejściem w życie unijnej dyrektywy, która ułatwia pacjentom leczenie we wszystkich krajach wspólnoty. Co ciekawe, z takim dizałaniem problemy nadal mają Polacy. Wszystko przez to, że rząd nie przygotował na czas odpowiedniej ustawy.

Czy Polacy mogą w takim razie korzystać z zagranicznych placówek? Tak, ale za leczenie trzeba zapłacić z własnej kieszeni, wziąć rachunek i wystąpić do NFZ o zwrot poniesionych kosztów. Wszystko wskazuje na to, że chorzy, którzy zdecydują się na to, będą musieli dochodzić swoich praw przed sądem.

Czeskie O2 przechodzi do historii

Najbogatszy Czech Petr Kellner przejmie za 2,5 mld dolarów 65,9% udziałów w czeskiej Telefonice. Hiszpanie pozostawią sobie tylko 4,9%. Czeskie O2 przechodzi do historii.

O2
O2

Telefonica otrzyma od razu 2,06 mld dolarów, 440 mln euro w najbliższych 4 latach, a także dywidendę w wysokości 260 mln euro. Transakcja obejmuje także słowacką sieć komórkową należącą do Hiszpanów. Hiszpański właściciel uznał, że czeski rynek nie jest dla niego strategiczny i oddał w ręce Czechów 5,1 miliona swoich klientów.

Czeski właściciel będzie teraz się starał, aby markę o2 pozbawić długów. Pewne są zwolnienia obecnych pracowników. Wiemy również, że dawna Telefonica w ramach oszczędności będzie współdzieliła swoje nadajniki z operatorem numer jeden na czeskim rynku czyli z T-mobile.

Sama nazwa O2 w ramach umowy ma pozostać jeszcze przez cztery lata. Pewne jest, że Kellner chce pozbyć się tej nazwy i na jej miejsce przyjąć nową. Jaka o będzie nazwa? Tego nie chciał niestety zdradzić.

Wybory nie zakończą kryzysu

Przedterminowe wybory do czeskiego parlamentu nie zażegnają kryzysu politycznego po upadku rządu Petra Neczasa. Zdaniem politologów bardzo złe wyniki poszczególnych partii nie pozwolą na stworzenie stabilnej koalicji rządowej. Realna jest wizja kolejnych wyborów. – Jest bardzo źle – mówi doc. Michal Kubat, politolog z Uniwersytetu Karola w Pradze.

volby-2013-2
 
Zdaniem czeskiego eksperta, teraz możliwy jest praktycznie każdy scenariusz. – Wszystko jest możliwe. Lewica nie ma większości, by rządzić samodzielnie, a jej wyniki są dużo gorsze, niż się spodziewano. Teoretycznie władzę mogłaby sprawować zjednoczona prawica, jednak współpracy odmawia ruch ANO, więc w żadnym wypadku się to nie uda – uważa politolog.

Jednocześnie Kubat zwraca uwagę, że wynik piątkowo-sobotnich wyborów w ogóle nie rozwiązuje panującego w Czechach kryzysu politycznego. – Jest bardzo źle. Czeka nas skomplikowana sytuacja i może to potrwać bardzo długo. Istnieje ryzyko przedterminowych wyborów. Pytanie, co by one rozwiązały? Raczej niewiele – sądzi ekspert.

 Wątłe zwycięstwo

Jak mówi Jakub Groszkowski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, do parlamentu weszło aż siedem ugrupowań, co oznacza, że negocjacje koalicyjne będą trwały długo. – Wszystkie scenariusze powyborcze wskazują na to, że do powołania rządu wymagany będzie sojusz co najmniej trzech partii, a przyszły gabinet będzie mało stabilny – twierdzi Groszkowski.

Duże znaczenie na nowej scenie politycznej ma zaskakująco dobry rezultat ruch politycznego ANO 2011 miliardera Andreja Babisza. Potentat rynku spożywczo-chemicznego przyciągnął wyborców bezpośredniością i w pełni profesjonalną kampanią wyborczą.

Czeska Partia Socjaldemokratyczna (CzSSD) odniosła spodziewane zwycięstwo, a jej lider Bohuslav Sobotka jest naturalnym kandydatem na premiera. Wynik socjaldemokratów jest jednak skromniejszy od spodziewanego. Partia najprawdopodobniej będzie zmuszona do poszukania dwóch koalicjantów, co negatywnie wpłynie na stabilność nowego rządu. 

Największym przegranym wyborów jest prezydent Milosz Zeman, firmujący swoim nazwiskiem Partię Praw Obywateli – Zemanowcy. Ugrupowanie to, wbrew temu, na co wskazywały sondaże, zdobyło ok. 1,5 proc. głosów – mniej niż np. Czeska Partia Piratów. Niemniej do czasu powołania nowego gabinetu to Milosz Zeman będzie głównym rozgrywającym na scenie politycznej, ponieważ to od jego wyłącznej decyzji zależy, kogo mianuje na nowego premiera.

Podobnego zdania jest ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Marcin Zaborowski. Według niego, wybory tylko pogłębiają problemy czeskiej sceny politycznej. Socjaldemokraci są słabi, a najwięcej zyskał populistyczny ruch ANO. Zaborowski przypomina przy tym, że jego szef, dał się już dobrze poznać w Polsce jako głośny krytyk polskiej żywności.

Powyborcza arytmetyka wskazuje na trzy główne scenariusze powyborcze. Pierwszy to koalicja socjaldemokratów, ANO i chadeków. Co prawda Sobotka podczas kampanii wyborczej zarzekał się, że nie zamierza rozmawiać z mało przejrzystym i bezideowym ugrupowaniem, a lider ANO 2011 już po wyborach oświadczył, że chce pozostać w opozycji, kolejne dni mogą jednak zrewidować te deklaracje.

Drugim scenariuszem jest sojusz CzSSD, Świtu Demokracji Bezpośredniej i komunistów, trzeciej siły w parlamencie. Takie rozwiązanie byłoby najbardziej ryzykowne dla socjaldemokracji, która musiałaby skorygować swój program do postulatów ugrupowań przyciągających najradykalniejszych wyborców. Ponadto taka koalicja mogłaby być źle przyjęta przez europejskich partnerów CzSSD.

Trzecim scenariuszem jest centroprawicowa koalicja ANO 2011, TOP 09, ODS i chadeków. Ten scenariusz jest najmniej prawdopodobny, ponieważ jego głównym przeciwnikiem jest prezydent Milosz Zeman. Zgodnie z deklaracjami Andreja Babisza, taką koalicją nie byłaby również zainteresowana partia ANO 2011. Niemniej jest to opcja, której nie można zupełnie wykluczyć.

PAP/TVN24

Zlot Czechofilów – RELACJA

Tegoroczny Zlot Czechofilów jak zwykle przyciągnął fanów Republiki Czeskiej oraz czeskiej kultury. Spotkanie było podzielone na część oficjalną i tę bardziej luźniejszą. Szybko się jednak okazało, że tego typu podziały na Zlotach Czechofilów istnieć nie mogą… 

444

Spotkanie zaczęło się w klubokawiarni Mariusza Szczygła „Wrzenie Świata”. Zgromadzonych gości witał sam gospodarz. Co ciekawe i co było dla mnie największym zaskoczeniem, Szczygieł nie dość, że wydał krótkie przemówienie to jeszcze zorganizował mini konkurs, w którym do wygrania były nagrody. I to nie byle jakie, bo stare książki napisane w języku czeskim. Mnie się akurat trafił Balzac z 1932 roku! (Dziękuję, Mariusz!) Następnie przeszliśmy do rozmowy z gościem, którym tego wieczoru była autorka książki Plastikowe M3, czyli czeska pornografia”Petra Hůlová. 

Podczas dyskusji dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy na temat pisarki ale również na temat samego dzieła, które powstawało w Rosji. Jak się okazało, całość powstała w 10 dni a formuła książki narodziła się sama. Obecni na widowni zarzucali autorce zbyt drastyczne fragmenty i dziwną dla niektórych formę dzieła. Tłumaczka książki Julia Różewicz wyjaśniła, że założeniem autorki była zabawa językiem. Jeżeli więc zmieszamy zabawy słowne z niezwykłym językiem czeskim wychodzi z tego naprawdę niezła mieszanka! 

777

Kolejna część dyskusji była mniej oficjalna. Jak się okazało Petra Hůlová świetnie mówi po polsku! Wszyscy z osłupieniem słuchali jak po polsku opowiada o tym, skąd wzięło się jej zainteresowanie naszym językiem. Autorka nie dość, że polskiego uczyła się w Polskim Instytucie w Pradze, to w dodatku czytuje polskie książki i gazety. Gdy spotkanie dobiegło końca, po autograf Czeszki ustawiła się długa kolejka Czechofilów. 

Mniej oficjalną formę miało spotkanie w pubie Kufle i Kapsle przy Nowogrodzkiej 25 w Warszawie. Dla Czechofilów obsługa pubu przygotowała szereg czeskich rarytasów. Do dostania były między innymi wszelkiego rodzaju czeskie piwa (tak, te niekomercyjne!) ale również przekąski. To właśnie w tym lokalu serwowano świetnego utopenca (takiego nie jadłem nawet w Czechach) i nakladaneho hermelina (tego typu serów nie znoszę, ale ten był boski). Całość zapijałem na przemian broumovskim Opatem i zagryzałem waniliową Studentską, którą przywiozła mi prosto z Pragi jedna z uczestniczek zlotu. Przeżywałem czeską rozkosz. 

 12

FOTORELACJA TUTAJ

Czechy otwierają granice Ukraińcom

Czechy są drugim po Słowacji krajem strefy Schengen, który zapowiedział liberalizację przepisów wizowych dla obywateli Ukrainy. 

 Praga zadeklarowała też zwiększenie liczby placówek konsularnych na terytorium Ukrainy, a także złagodzenie rygorów wizowych na początek dla turystów. Chodzi o wydawanie wiz wielokrotnych i długoterminowych dla osób przybywających do Czech w celach niezarobkowych. Zdaniem prezydenta Milosa Zemana to tylko pierwszy krok do dalszego zacieśnienia stosunków między oboma państwami. A nieoficjalnie – także zachęta dla Kijowa, by wytrwał w swym proeuropejskim wyborze. Otwarcie europejskiego rynku pracy jest jednym z haseł, jakimi przekonuje się Ukraińców do stowarzyszenia z UE, nie tłumacząc jednak przy tym, że sama umowa szykowana do podpisania w Wilnie bynajmniej takiego rozwiązania nie wprowadzi. Ba, jest ono niemal całkowicie nierealny wobec kryzysu w Unii i narastającej tendencji raczej do zamykania, a nie otwierania gospodarek narodowych przez kraje „starej UE”. Również decyzje Pragi i Bratysławy przynajmniej formalnie nie stanowią w tym zakresie przełomu, służąc raczej PR-owskim celom tych stolic z jednej, a władz w Kijowie z drugiej strony.

Relacje czesko-ukraińskie są o tyle delikatne, że azyl w Czechach otrzymał mąż Julii Tymoszenko, Aleksander. Prezydent M. Zeman zastrzegł jednak, że nie będzie ingerował w wewnętrzne sprawy Ukrainy i podczas swej wizyty nad Dnieprem nie zamierza sprawy wypuszczenia byłej premier stawiać na ostrzu noża. Dla równowagi czeski przywódca zastrzegł też, że podtrzymuje swoją wcześniejszą prognozę o możliwości rozszerzenia UE nawet o… Rosję „w perspektywie najbliższych 20 lat”

Żądanie wypuszczenia J. Tymoszenko jeszcze przed wileńskim szczytem (18 listopada) najostrzej stawiają obecnie Wielka Brytania, Holandia i Szwecja, grożąc w przeciwnym razie zablokowaniem podpisania umowy stowarzyszeniowej między UE a Ukrainą. 

geopolityka.org

Nastroje przed wyborami w Czechach

Odwrót od centropawicy i rozdrobnienie w parlamencie – to obawy nie tylko ekspertów, ale i polityków na 3 dni przed wyborami izby niższej w Czechach. Według czeskich komentatorów i politologów wyniki wyborów zaskoczą przede wszystkim polityków. W sondażach wyborczych prowadzi lewica. Dziś w Pradze na lampach ulicznych zawisły kukły z antykomunistycznymi hasłami.

kukly

Fioletowa dłoń z uniesionym i wydłużonym środkowym palcem stanęła na platformie na Wełtawie, naprzeciw Zamku na Hradczanach, który jest siedzibą prezydenta Czech.

Autorem instalacji, której wymowa jest dość wulgarna, jest David Černý. Artysta już wielokrotnie zasłynął  swoimi kontrowersyjnymi projektami. Swojej nowej pracy Černý nie komentuje, bo jak twierdzi gest, który zaprezentował, jest powszechnie znany i wystarczająco wymowny, zwłaszcza to, w którą stronę został skierowany.

Rzeźbiarz podczas wyborów prezydenckich zaangażował się w kampanię Karla Schwarzenberga, lidera partii TOP 09, głównego przeciwnika obecnego prezydenta Milosza Zemana. Prezydent, który przebywa z wizytą na Ukrainie, również nie skomentował jeszcze dzieła artysty. – Nie widziałem go, więc nie mogę się wypowiedzieć na ten temat – cytował jego słowa prezydencki rzecznik.

Najnowsze dzieło Černego
Najnowsze dzieło Černego

Ostrawa pozwała państwo czeskie za smog

Po trzech latach od złożenia wniosku przed praskim sądem rusza niecodzienny proces. Miasto Ostrawa pozwało Republikę Czeską za smog. Magistrat twierdzi, że państwo nic nie robi, aby poprawić sytuację najbardziej zanieczyszczonego regionu w kraju.
smog
„Ostrawa to nie Azja, która rządu nie interesuje. Jestem przekonany i mogę udowodnić, że rząd nie podejmuje wystarczających działań, w związku z tym przedmiot pozwu jest nadal aktualny” – mówi burmistrz Ostrawy Petr Kajnar. Uważa on, że państwo, które dysponuje miliardami koron na ochronę środowiska, nie może ograniczyć się do przeznaczenia kilku milionów na wymianę kotłów. 

W rozmowie z czeskim radiem Kajnar powiedział, że „poprawa stanu środowiska naturalnego oznacza współpracę różnych rządowych organów takich jak ministerstwa transportu, środowiska czy spraw zagranicznych, które musi zająć się wpływem Polski, a jest on bardzo duży – jeśli nie największy”. „To wszystko to są rzeczy, którymi miasto nie może się zająć” – podkreślił. 

Samorządowcom nie podoba się też brak możliwości kontroli tego, czym opalane są przydomowe kotłownie. 

Tymczasem ministerstwo środowiska uważa, że jakość powietrza w okolicach Ostrawy się poprawia. Jednocześnie przypomina, że już teraz realizowane są projekty dotujące wymiany kotłów grzewczych czy redukcję emisji pyłów przez huty, a także prowadzone są rozmowy ze stroną polską. Jan Kuzel z departamentu ochrony powietrza ministerstwa środowiska uważa, że problem nie jest czarno-biały, a wina leży także po stronie Ostrawy. 

„Z naszego punktu widzenia pozew jest nieadekwatny i nieuzasadniony. Jest to jedynie efekt walki politycznej, jaka toczyła się przed wyborami w 2010 roku. Ministerstwo środowiska od wielu lat pracuje na rzecz kraju morawsko-śląskiego, aby się tam łatwiej oddychało” – wyjaśnił. 

Latem udało się Czechom uzyskać z funduszy unijnych 1,1 miliarda koron na zmniejszenie emisji pyłów w trzynieckich zakładach metalurgicznych ArcelorMittal. Z kolei w ramach programu indywidualnej wymiany kotłów grzewczych mieszkańcy regionu wykorzystali już ponad 160 milionów koron. 

Za pierwszym podejściem miejski sąd odrzucił pozew Ostrawy, jednak decyzją Sądu Najwyższego sprawa wróciła na wokandę. Jeżeli państwo przegra proces, prawdopodobnie otworzy to obywatelom drogę do starania się o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu powstały w wyniku wysokiego zanieczyszczenia. Kraj morawsko-śląski jest obecnie najbardziej zanieczyszczonym regionem w Czechach. Wynika to z wysokiego uprzemysłowienia tych terenów oraz przestarzałych technologii wykorzystywanych zarówno w przemyśle, jak i przy ogrzewaniu domów prywatnych. 

Z Pragi Tomasz Dawid Jędruchów 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑