Młodzi Czesi piją mniej piwa…przez tablety

O tym, że Czesi w każdym wieku piją mniej piwa w knajpach mówi się od dawna. Artykuły na ten temat można przeczytać w każdym wydaniu czeskich dzienników. Browary robią, co mogą, aby nakłonić Czechów do większego spożycia ich narodowego trunku: zmieniają smaki, przemalowują etykiety. Nikt nie wpadł na to, że kolejnym wrogiem browarów może stać się nowoczesna technika.

JB53fe4c_profimedia_0192458845

Co trzeci Czech ma swój smartfon lub tablet. Według analityków Czesi to 17. najbogatszy naród Europy. Istnieje więc uzasadniona obawa, że sprzedaż nowych technologii jeszcze się zwiększy niszcząc przy tym życie towarzyskie w hospodach. Bo jak wynika z badania Agencji G82 opublikowanego w portalu idnes.cz, przybywa klientów, którzy zamiast świętować ze znajomymi przy hektolitrach piwa, zamawia jedno i godzinami siedzi przeglądając internet na tabletach:

„Przyłażą do hospody z tabletami i godzinami siedzą na necie. Przy tym zamawiają góra dwa piwa i na tym się kończy – stwierdza gorzko Ondřej Roček, szef marketingu Rémy Cointreau, firmy, która dostarcza na czeski rynek na przykład Metaxę. 

Z kolei według Ondřeje Hladkého z Agencji G82, młodzi już nie rozmawiają ze sobą podczas wizyt w hospodach. Jeszcze przy wejściu wymienią ze sobą kilka zdań, po czym jak już się rozsiądą z tabletami, to nie ma zmiłuj. Bóg jeden wie, co oni w tym internecie tyle godzin robią. Wolą grać w gry on-line niż rozmawiać z tymi, którzy siedzą na przeciwko.

Wspomniane sytuacje dotyczą najmłodszej grupy Czechów do 30 roku życia. Ale ci w średnim wieku coraz częsciej zabierają ze sobą swój komputer do knajpy. Obrazy, gdzie gromada Czechów siedzi przy jednym stole, na którym stoi kilkanaście szklanek piwa i leży talia kart odeszły do lamusa. Cieszenie się czasem spędzanym przy złotym trunku w gronie znajomych to zdaje się domena już tylko starszych Czechów z mniejszych miasteczek i wsi – podsumowuje Martin Souček z Agencji G82.

Portal idnes dodaje, że restauratorzy z Sao Paulo znaleźli sposób na osoby, którym do ręki przyrosły telefony. W pubie Slave Jorge nalewa się piwo do krzywych szklanek. Aby złoty trunek się nie wylał, należy pod kufel podłożyć smartfon.

Czech swego obiadu w restauracji nie odpuści

Czesi ponad życie kochają piwo oraz jedzenie. Wszak jedno idealnie komponuje się z drugim. Chociaż w Europie hula kryzys i obywatele bogatszych krajów zaczęli sami sobie przygotowywać posiłki, Czechom to się nawet nie śni. Trzy czwarte naszych południowych sąsiadów swój główny posiłek zjada w hospodzie.

obed

Patrząc na dane zaprezentowane przez dziennik Dnes, jestem przekonany, że upodobania Czechów są głęboko zakorzenione w ich kulturze oraz świadomości. Pracując w Czechach nie wyobrażałem sobie, abym nie mógł zjeść o 12:00 w południe ciepłego obiadu w hospodzie. Często i bez skrępowania zapijałem go (w godzinach pracy) piwem. I to wszystko na koszt pracodawcy.

I chociaż firmy zatrudniające Czechów zaczęły oszczędzać na tzw. strawenkach, ruch w restauracjach nie zmalał. Czesi najchętniej w wyborze restauracji kierują się nie bliskością od zakładu pracy, ale ceną. Niektórzy przyznają też, że liczy się również szybkość obsługi. Ja ze swego doświadczenia wiem, że to badanie nie kłamie. Gdy jakość jedzenia w naszej hospodzie się zepsuła, jechaliśmy przez pół Ostrawy w poszukiwaniu kolejnej, serwującej smaczniejsze obiady. To nic, że przerwy było tylko 60 minut. Musiało starczyć na dojazd, podanie i zjedzenie dania oraz popicie go piwem. A jakże!

Gdzie jedzą Czesi?
Gdzie jedzą Czesi a gdzie inni mieszkańcy Europy?

Czesi kochają stravenky!

Pobiera je aż 30 tysięcy pracodawców. Według portalu Lunchtime.cz, średnia wartość kuponu to 88 koron, tyle ile średnio kosztuje posiłek w hospodzie. Firmy drastycznie obniżyły wartość stravenek, tylko niektórzy przedsiębiorcy wydają bony o wartości przekraczającej sto koron.

Stravenky kochają też pracodawcy. Jest to najlepszy sposób na oszczędności. Jeśli damy pracownikowi 1000 koron premii, kosztuje to pracodawcę 1340 koron (z podatkami). Gdy wydajemy kupon jego całkowity koszt to 1190 kc. 70 procent Czechów zostawia kupony w hospodach. Tyle samo Słowaków zostawia bony w sklepach spożywczych.

Czechom już przestały smakować piwa smakowe – wymyślili Dzień Piwa

Zimne miesiące oraz powodzie – to główne przyczyny spadku sprzedaży piwa w Czechach w pierwszym półroczu tego roku. O dziwo, to co jeszcze niedawno było ogłoszone hitem, teraz stało się kulą u nogi czeskich browarów – owocowych piw nikt już pić nie chce. 

grafika

 

Gdy w maju pisałem wpis o tym, że piwne lemoniady hitem zdobyły serca Czechów, nie sądziłem, że już we wrześniu rynek przyniesie doniesienia o tym, że sprzedaż wspomnianego specyfiku spadnie aż o 40 procent. Ogólna sprzedaż również nieznacznie spadła, dlatego browary starają się zrekompensować sobie te straty i produkują piwo dla hipermarketów (sprzedawane na przykład dla Tesco jako Tesco Value).

Marzenia właścicieli browarów o tym, że w Czechach produkcja smakowego piwa sięgnie około 10 procent (jak w Niemczech czy Austrii) rozmyły się niczym koszmar po przebudzeniu.

Cięższe czasy nadeszły również dla właścicieli hospod i restauracji. Czesi już mniej chętnie kupują piwo w tego typu miejscach. Zamiast tego wolą kupić to tańsze z hipermarketu. Potwierdza to powyższa grafika.

Dzień Czeskiego Piwa

Jako że piwo w Republice Czeskiej to wręcz dobro narodowe, ponad 800 hospod i restauracji wpadło na pomysł, aby dzień 27 września ogłosić Dniem Czeskiego Piwa. Data nie jest przypadkowa i przypada w przeddzień obchodów Święta Wacława, patrona Czech.

Twórcy Dnia Czeskiego Piwa inspirowali się przede wszystkim obchodami święta Svatomartinského wina, które przyniosły sukces komercyjny. Nowa czeska tradycja czerpie również inspiracje od irlandzkiego Dnia św. Patryka. Za swój cel pomysłodawcy stawiają wzbudzenie w Czechach dumy za ich narodowy napój oraz przybliżenie historii piwa.

Więcej szczegółów na stronie: www.denceskehopiva.cz

Jak przetrwać w Cieszynie? – poradnik początkującego Czechofila

Niektórzy z Was, zwłaszcza ci mieszkający blisko granicy z Czechami, swoją przygodę z krajem knedlika zaczęło już dawno temu. Skuszeni smakiem czeskiego piwa, zapuścili się na czeską prowincję poznając czym jest ta słynna „pohoda” i „hospoda”. A co z tymi, którzy jeszcze nigdy w Czechach nie byli, a marzą by w końcu tam się dostać? Oto specjalnie dla Was powstał ten poradnik!

aaa1

Punkt 1: Gdzie się wybrać na pierwsze obcowanie z Republiką?

Jeżeli pochodzisz z centralnej albo południowej Polski, najłatwiej będzie Ci się dostać do Cieszyna. Do miasta tego dostaniesz się z Katowic bądź Krakowa. Wystarczy kwadrans by z dworca dostać się na granicę z Republiką Czeską.

[Zobacz jeszcze: Jak się dostać do Czech z Polski?]

Ale nie daj się zwieść pozorom – niech Cieszyn nie będzie tylko miastem przelotowym na trasie do Pragi. Będziesz zaskoczony ile fajnych miejsc oferują obie części Cieszyna.

[Zobacz jeszcze: Wycieczka do Cieszyna]

Czechofile, przestańcie w końcu traktować Pragę jako centrum czeskości. Tylko poznając inne miejscowości i obcując z „tubylcami” poznamy Czechów naprawdę.

Punkt 2: Jestem już w Cieszynie. Gdzie mogę się zatrzymać?

Na pewno zainteresuje Ciebie opcja taniego noclegu, w dobrych warunkach i w świetnej lokalizacji. Wszystko to oferuje nowo powstały 3 Bros’ Hostel założony przez trójkę młodych zapaleńców, którzy za cel postawili sobie popularyzację swego rodzinnego miasta Cieszyna. Z ich zapału i pasji powstało miejsce niezwykle przyjazne i otwarte dla wszystkich. Hostel nie dość, że jest położony blisko rynku, to jeszcze swą ofertą zainteresuje rodziny z dziećmi jak również wieloosobowe grupy podróżujące przez Europę. Miejsce to upodobali sobie goście z całej Polski, ale również z Kanady czy Australii! Warto się tam zatrzymać.

 

Punkt 3: Co mogę zobaczyć w Cieszynie?

Miasto z tak bogatą historią posiada wiele cennych zabytków. Warto wspomnieć chociażby o Rynku otoczonym pięknymi kamienicami. Gwarantuję, że widząc zabudowę Cieszyna nie będziemy mogli się otrząsnąć przez długi czas. Idąc w kierunku granicy z Czechami, warto wstąpić na Wzgórze Zamkowe, gdzie obok rezydencji Habsburgów, możemy zobaczyć Rotundę Romańską z XI wieku, która została uwieczniona na banknocie 20 zł.

Gdy znajdziemy się po czeskiej stronie, oszołomią nas na pewno czeskie napisy i szyldy. Dla początkującego Czechofila widoki czeskich napisów to czysta przyjemność. Oprócz wielu knajpek i parków, warto zobaczyć skromniejszy niż polski Rynek w Czeskim Cieszynie oraz zadbany budynek dworca. Warto wybrać się też na spacer wzdłuż Olzy i odpocząć od słońca w Parku Sikory.

[Zobacz jeszcze: Zdjęcia z Cieszyna]

 Punkt 4: Gdzie mogę zjeść?

Są w Cieszynie miejsca kultowe. Cieszyniacy polecą z pewnością ulubione miejsca po polskiej stronie Olzy. Ci, którzy do Cieszyna jedynie przyjeżdżają, polecają knajpy w czeskiej części miasta. Jeżeli jedziesz na Śląsk Cieszyński w poszukiwaniu czeskich doznań, wybierz się do knajpy „U Huberta” znajdującej się tuż za Mostem Przyjaźni. Oprócz tej słynnej czeskiej „pohody”, hospoda ta oferuje jeszcze dania z kuchni czeskiej w przyzwoitych cenach oraz piwo lane od serca, bo z dużą ilością piany. Gdy jesteś w Cieszynie dłużej warto samemu obejść miasto i poszukać innych miejsc, gdzie równie dobrze zjemy.

 Punkt 5: Co kupić sobie w sklepie?

Wielu z Was wycieczki do Czech traktuje jedynie jako szansę na zaopatrzenie się w konkretne towary dostępne jedynie w Republice. Większość z wypiekami na twarzy przekracza granicę, by w sklepie u Wietnamczyków kupić czekoladę Studentskou w okazyjnej cenie (warto się targować przy większym zakupie). Jeżeli już odwiedziliśmy tego typu sklep, warto nabyć jeszcze słynną Becherovkę – ziołowy likier z Czech. Jak się okazuje czasem warto jest odwiedzić wielki supermarket w poszukiwaniu promocji na dany towar (piwo, czekolada, itp.), jednak zwykle zakupy na Hlavní třídě będą bardziej opłacalne. 

[Zobacz jeszcze: czeskie produkty]

80 procent Czechów jest przeciwko paleniu w hospodach

W Republice Czeskiej pali jedna trzecia obywateli. Większość z nich zaczęła palić jeszcze przed osiemnastym rokiem życia. Najczęściej po dymka sięga młodzież. Minister zdrowia Leoš Heger z TOP 09 chce, aby w końcu czeskie hospody, puby i dyskoteki były wolne od dymu.

Papierosy zabijają rocznie w Czechach ponad 18 tysięcy ludzi
Papierosy zabijają rocznie w Czechach ponad 18 tysięcy ludzi

Restauratorzy grzmią, że całkowity zakaz palenia jest to zamach na swobodę handlu. Dotychczasowy status, gdzie klient mógł wybrać pomiędzy salą dla palących a niepalących, ma zniknąć.

Cieszy to ponad 80 procent społeczeństwa. Czesi chcą całkowitego zakazu palenia w miejscach publicznych. Co ciekawe, twierdzi tak 40 procent czynnych palaczy – takie wyniki płyną z najnowszego badania przeprowadzonego przez Uniwersytet Karola w Pradze. 

Poseł Leoš Heger chce, aby ustawa została przegłosowana jeszcze przed upływem obecnej kadencji rządu.

Patrząc na nastroje społeczne, można się niedługo spodziewać takiej sytuacji jak w Polsce, gdzie papierosa możemy zapalić jedynie u siebie w domu.

Czech da napiwek nawet jeśli mu nie smakowało

Trzy czwarte Czechów daje symboliczny napiwek w restauracjach. Są oczywiście też tacy, którzy zapłacą więcej niż typowe 10 procent sumy rachunku. Czesi dają napiwki nawet gdy im jedzenie nie smakowało – podaje serwis Alakarte.cz.

Napiwki w Europie
Napiwki w Europie

 

Niektórzy Czesi uważają, że danie napiwku to powinność. Zdarza się, że nawet gdy kelnerka była niemiła, a piwo podano w brudnym kuflu, Czech i tak zostawi napiwek. Właściciele restauracji są przekonani, że gdy gość zostawi napiwek, znaczy to, że obsługa spełniła wymagania klienta.

 Jaki napiwek dać?

 Z tym bywa różnie. Niektórzy zaokrąglają rachunek o kilka koron. Zdarzyło się, że gdy paragon wynosił 1495 koron, klient dał 5 koron napiwku. Zwykle daje się 10 procent całej sumy, jednak należy sprawdzić w karcie dań czy obsługa jest wliczona w cenę.

 

Czy zostawiasz napiwki?
Czy zostawiasz napiwki?

 

 

Jak jedzą Czesi?

Nasi południowi sąsiedzi słyną z tego, że mają smaczną kuchnie. Potrawy w czeskich hospodach są tanie oraz syte. Podczas gdy Polacy przyzwyczaili się już do svíčkovej czy řízka, Czesi zmieniają swoje upodobania kulinarne.

Już nie pełny talerz sprawdzonego jedzenia, a nowości oraz wspaniała jakość kuszą podniebienia Czechów. Hitem zeszłego roku stała się biokuchnia oraz produkty z ekologicznych upraw. Jednym słowem: od ilości ważniejsza zaczęła być jakość.

Według spacjalisty ds. gastronomii Pavla Maurera, zwłaszcza młode pokolenie zaczęło zawracąc uwagę na to, co je:

„Ludzie zaczęli być bardziej wybredni. Nie myślą tylko o tym jak najeść się najniższym kosztem, ale coraz częściej chcą, by ich posiłki były przede wszystkim zdrowe.”

Restauratorzy szybko wyczuli nowe trendy. Jak grzyby po deszczu wyrastają restauracje, gdzie można zjeść potrawy przyrządzone z ekologicznych produktów.

„To nie tylko moda. Niektóre restauracje szczycą się tym, że podają beskidzki ser prosto od farmera. Klient musi czuć się wyjątkowo.”

Maurer przestrzega jednak przed miejscami, które windują ceny: Nie zawsze droga restauracja oznacza dobrą restauracje. Z drugiej strony, jeśli ktoś oferuje mi pełne menu z zupą, drugim daniem i deserem za 65 koron, nie idę tam, gdyż za tak niską cenę nie otrzymam dobrego jakościowo jedzenia – stwierdził nasz rozmówca, który swego czasu podróżował przez całą Republikę szukając restauracji, gdzie podają najlepszą svíčkovou. Maurer zauważył, że dobrą svíčkovou może kosztować już 100 koron.

Mimo że młode pokolenie lubi eksperymentować ze swoim menu i chętnie smakuje potrawy zagranicznych kuchni, ulubione dania Czechów nie zmieniły się od lat.

Top 5 naszych sąsiadów to wciąż svíčková, ale też: řízek, knedlo-vepřo-zelo i oczywiście smažák. Wyraźny spadek klientów zanotowały jednak włoskie restauracje, co może dziwić ze względu na to, że poza swoją, to właśnie włoską kuchnie Czesi cenią sobie najbardziej.

u_fleku_1

 

Wokół niektórych praskich restauracji wyrosły już mity. Polscy czechofile jeżdżą do pewnych miejsc, bo podobno „w nich można zobaczyć to prawdziwe piwne, czeskie życie”. Czasem niestety zdarza się, że oprócz kłębów dymu i ogromnego tłoku, nie ma w tych miejscach nic ciekawego.

Wciąż mnie pytacie jakie jest najbardziej kultowe miejsce w Pradze, do którego trzeba pójść, żeby poczuć czeskiego piwnego ducha. I tym razem nie odpowiem Wam na to pytanie. Jestem zdania, że każdy powinien odwiedzić kilka polecanych miejsc i wybrać to swoje ulubione. Ten „czeski duch” dla każdego czechofila tkwi w czym innym: dla jednych będzie to tylko i wyłącznie tanie, dobre piwo, dla pozostałych brak turystów i obecność wyłącznie miejscowych. Wiem jedno: połączenie obu tych rzeczy oraz znajomości języka pozwala poznać wielu sympatycznych Czechów. To właśnie w rodowitych Czechach i ich opowieściach tkwi według mnie ten „czeski duch„.

Oto kilka polecanych miejsc w Pradze:

Czeskie tradycyjne puby

Tradycyjne Czeskie Restauracje

Polecane restauracje

Autor: Czechofil

Źródło: ct24.cz/prague.fm

Nastroje po amnestii

Kontrowersyjna decyzja prezydenta Czech Vaclava Klausa przyćmiła obchody 20-lecia powstania Republiki Czeskiej. Klaus jednym podpisem wypuścił z więzienia ponad 7 tysięcy osób. W tym oczywiście swoich rzekomo skorumpowanych kolegów za czasów, gdy był premierem.
amnestiaCzesi, którzy zwykle niechętnie angażują się w sprawy polityki są zbulwersowani. Pod internetową petycją przeciwko decyzji prezydenta podpisało się ponad 200 tysięcy Czechów. Z godziny na godzinę ta liczba rośnie.

 „Decyzja pana prezydenta jest kpiną z ciężkiej i odpowiedzialnej pracy policjantów, sędziów, prokuratorów i wyrzuceniem w błoto miliardów koron wydanych na procesy sądowe”

Na znak protestu wizerunki Klausa zdejmowane są z urzędów i szkół. I bardzo dobrze, bo już w ten weekend odbędą się pierwsze historyczne bezpośrednie wybory prezydenckie w Republice.
Według najnowszych sondaży, największym poparciem cieszy się socjaldemokrata Milosz Zeman. Instytut ppm factum na zlecenie „Mlada Fronta Dnes” opublikował badania, z których wynika, że były premier może liczyć na 25,1 proc. głosów. Jego największym rywalem jest w tej chwili Jan Fischer (20,1 proc.).

Fiszer, według obserwatorów, wypada w tym pojedynku lepiej – jest bardziej doświadczony politycznie, a jego obietnice wprowadzenia szwedzkiego modelu socjalnego podobają się Czechom.

Jeżeli 69 proc. Czechów, którzy deklarują udział w głosowaniu rzeczywiście pójdzie do wyborów, czekają nas ciekawe rozstrzygnięcia.

zeman

Republikę Czeską czeka z pewnością wielka próba. Mam nadzieję, że będzie to wręcz odrodzenie,  wejście wraz z nowym prezydentem w nowy etap historii. Niektórzy wciąż pamiętają istnienie Czechosłowacji i nijakość panującą wraz z nią.

Podobno, gdy ktoś na Węgrzech używa określenia „czechosłowacki” ma na myśli coś brzydkiego i niefunkcjonalnego. Ten obraźliwy epitet wszedł do słownictwa ze względu na to, że w Czechosłowacji produkowano lichej jakości auta oraz przeciekające namioty. Według pewnego komentatora, stan bylejakości wciąż trwa. Chodzi tu przede wszystkim o stan gospodarczy oraz polityczny kraju.

To nie jedyne zmartwienia Czechów. Okazało się bowiem, że niska cena piwa w hospodach powoduje, że Czesi wybierają je częściej niż na przykład wodę, która jest droższa. Tak być nie może! Ceny napojów bezalkoholowych mają być na poziomie piwa lub najlepiej tańsze. Padła nawet propozycja, aby za symboliczną opłatę sprzedawać wodę z kranu. To nie jedyny pomysł władzy: jeśli wszystko sprawnie pójdzie, od 1 stycznia 2014 roku nie będzie już można zapalić papierosa do piwka. W Republice Czeskiej, wzorem Polski, ma obowiązywać całkowity zakaz palenia tytoniu. Wszak miałem rację pisząc, że czeskie hospody nie są już takie, jak dawniej…

Autor: Czechofil

Czeskie hospody już nie są takie jak dawniej

Klasyczna czeska hospoda z piwem, utopencami i smażakami przestaje być dla Czechów kluczowym miejscem wspólnych spotkań. Powodują to nie tylko wyrastające jak grzyby po deszczu pizzerie, bary, bistra czy herny, ale także fakt, że społeczne życie traci na wartości.

Obecnie hospody zapełniają się jedynie podczas ważnych międzynarodowych wydarzeń sportowych, indywidualne mniej popularne dziedziny nie cieszą oka Czechów. Gościom znudziły się też piłkarzyki czy rzutki będące częścią niektórych pubów. Więcej atrakcji przynoszą gry komputerowe.

Zmiany zauważają nie tylko właściciele hospod, ale również socjologowie. Od roku 2004, kiedy ostatni raz badano zwyczaje Czechów, zmieniło się traktowanie hospod jako miejsc spotkań, dyskusji, wymiany zdań i poglądów, pohody i odpoczynku. Teraz Czesi szukają w tych miejscach przede wszystkim dobrego piwa i taniego jedzenia.

Ženy do hospod

Kobiety w Czeskich hospodach to coraz częstszy widok. Według agencji CVVM wynika to z tego, że miejsca te przestają być tak bardzo zadymione jak kiedyś oraz mniej głośne. Czeszkom podoba się także to, że wystrój hospod się poprawił: stare drewniane stoły zastępowane są stylowymi sofami a kraciaste ceraty obrusami. W 2004 roku kobiety chodziły do hospod trzy razy w ciągu dwóch miesięcy, a obecnie robią to dwa razy w miesiącu. Zwiększyła się też ilość pań w wieku 18-29 lat.

Niestety producenci piwa narzekają, że Czesi piją w hospodach coraz mniej piwa. Kiedy w 2005 roku przeciętny gość restauracji wypijał 164 litry piwa rocznie, teraz jest to tylko 145 litrów. Przyczyną może być cena piwa. Dla dwóch trzecich gości ponad 20 koron za pół litra piwa to jest już całkiem sporo.

Czasy, gdy Czecha zadowoli jedynie dobre piwo są już dawno za nami. W dobie, gdy dostępna jest szeroka oferta win oraz drinków, restauracje muszą walczyć o klienta rozszerzając swą ofertę. Nawet ulubiony trunek Czechów Fernet musiał zmodyfikować swą ofertę i wprowadzić szereg smakowych modyfikacji.

Mimo tych smutnych wiadomości nie musimy się bać, że hospody zupełnie znikną. Ponad 86 proc. Czechów deklaruje, że odwiedza te przybytki chociaż raz w miesiącu. Jedynie w małych miasteczkach da się zauważyć to, że nie zaglądają tam kobiety. Póki w hospodach będzie dobre jakościowo piwo nie ma się co martwić o przyszłość tych czeskich przybytków tak uwielbianych przez wszystkich Czechofilów.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑