Bohumil Hrabal

*Bohumil Hrabal* (ur. 28 marca 1914 w Brnie, zm. 3 lutego 1997 w Pradze), czeski pisarz, uważany za znaczącego twórcę światowej literatury XX wieku. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 25 języków. Według jego opowiadań powstało kilka filmów, z których najbardziej znane są Pociągi pod specjalnym nadzorem Jiříego Menzla (Oscar za najlepszy film nieanglojęzyczny).

Hrabal w swoich książkach (większość to zbiory luźno powiązanych ze sobą opowiadań) zawarł obraz Pragi, w której mieszkał przez większość swego życia, jako miejsca magicznego. Miejsca, które opisywał są dziś odwiedzane przez wielbicieli jego prozy z całego świata. Są to przede wszystkim knajpy, w tym szczególnie gospoda U Zlatého Tygra i cała dzielnica Libeň. Także postacie, które wypełniają karty jego dzieł są niezwykłe: żona Eliška, zwana także Pipsi, stryj Pepin, który pojawia się w prawie każdej książce, znajomi artyści opisani w Weselach w domu i ukochane przez pisarza koty. Niemal wszystkie historie opowiadane są przez Hrabala z dystansem, przymrużeniem oka, mimo że często dotyczą one smutnych przeżyć – II wojna światowa i zbrodnie popełniane przez niemieckich okupantów oraz w czasach komunistycznej dyktatury w Czechosłowacji. Ten sposób opowiadania wpisuje się w tradycję praskich pábiteli – bywalców knajp opowiadających przy piwie cudowne, częściowo zmyślone historie. Większość ludzi kocha tę literaturę właśnie za atmosferę serdeczności, ciepła, senności i surrealizmu oraz słodkiej ironii, z jaką patrzy autor na świat i własne życie. Dzięki niezwykłemu językowi, w którym odbija się czeszczyzna z praskich piwiarni, autor wywarł także wpływ na język Czechów.

A jak dziś wygląda dziś praska dzielnica Libeň?

Autor zdjęć: Jan Langer

b1.jpgb2.jpgb3.jpgb4.jpgb5.jpgb6.jpgb7.jpgb8.jpgb9.jpgb10.jpg

Przedwieczne stereotypy o Czechach

Jak widzę, ciągle Wam tego tematu mało. Oprócz tego, co już napisałem przedstawię teraz jak postrzegaliśmy naszych sąsiadów (i odwrotnie – jak oni nas widzieli) już w XVII w…

***********************************

Polacy od końca XIV wieku stali się czeskimi sojusznikami dlatego, że oba narody łączyło poczucie wspólnoty wzmocnione podobną motywacją – zagrożeniem z zewnątrz”. W odróżnieniu od okresu średniowiecza, jak również historii najnowszej, czeski obraz Polaków we wczesnej epoce nowożytnej, względnie w okresie przedbiałogórskim, był stosunkowo pozytywny. Wynikało to z ówczesnych kontaktów, które nie były obciążone konfliktami zbrojnymi, sporami terytorialnymi ani poważną konkurencją w sferze gospodarczej. Przez wpływową część czeskiego społeczeństwa stanowego Polacy byli postrzegani na ogół jako bracia, sprzymierzeńcy, patrioci, twórcy kultury, a nawet wzór kulturowy, choć także jako ludzie dzicy, skłonni do pijaństwa i korupcji.

Również polski szesnastowieczny obraz Czecha był pozytywny. O Czechach mówiono jako o „naszych braciach”, ceniono ich za godny sposób życia, rzetelność i dzielność, a „słowo Czecha” oznaczało gwarancję dotrzymania umowy. Korzystny był także obraz Czech i stosunków polsko-czeskich w kronice Marcina Kromera. Z drugiej strony w popularnej literaturze mieszczańskiej i sowizdrzalskiej nie brakowało negatywnego stereotypu Czecha jako skłonnego do pijaństwa i kradzieży. Znaczący był wówczas obraz „niewoli Czechów” pod władzą Habsburgów, który – jak skonstatował wybitny znawca polsko-czeskich kontaktów w okresie Odrodzenia, obecnie dziekan Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lubline, prof. Henryk Gmiterek – miał służyć zarówno uzasadnieniu negatywnego stotunku wobec habsburskiej kandydatury na tron polski, jak i podkreślaniu doskonałości ustroju polskiego. W tym drugim przypadku potwierdza się współzależność pomiędzy kształtowaniem się narodowego heterostereotypu i autostereotypu.

****************************************

Dziewiętnastowieczny negatywny polski stereotyp Czecha znalazł wyraz nawet w literaturze pięknej, która, jak wiadomo, jest w stanie tworzyć oraz umacniać różnego rodzaju mity i stereotypy. Znany wówczas w Galicji publicysta i satyryk Jan Lam (1838–1886) głównym bohaterem powieści Wielki świat Capowic (1869) uczynił Wenzla Pretschlitschcka, który, jak podaje Antoni Kroh: „stał się dla Polaków ucieleśnieniem najważniejszych cech czeskiego urzędnika w Galicji”. Jakie to były cechy? Konformizm, głupota, bojaźń przed władzą, sekowanie podwładnych, uważanie się za Austriaka, mówienie prawie wyłącznie po niemiecku z czeskimi a rzadziej polskimi wtrętami (te ostatnie tylko w kontaktach z żoną i córką – polskimi patriotkami), manifestowanie czeskiego pochodzenia dopiero po przejściu na emeryturę. Co ciekawe, Jan Lam – syn Niemca, przybyłego znad Menu do Galicji około 1820 roku – należał do licznej grupy Niemców i Czechów, którzy już w pierwszym pokoleniu ulegali polonizacji. Jednak czeskie pochodzenie takich osobistości polskiej kultury jak Jan Matejko, Leopold Staff, Jan Styka czy Karol Szajnocha nie miało najwyraźniej wpływu na kształtowanie się polskiego stereotypu czy chociażby obrazu Czecha. Niezgodny z opisanym stereotypem był również udział kilkudziesięciu czeskich ochotników w powstaniu styczniowym oraz sympatia większości ówczesnego społeczeństwa czeskiego wyrażana dla polskich powstańców. To samo można powiedzieć o przejęciu z ziem czeskich idei „Sokoła”. Natomiast różnice polityczne pomiędzy Czechami a Polakami, których nie brakowało, znalazły istotne odbicie w heterostereotypie Czecha. Świadczy o tym zwłaszcza powszechne przypisywanie narodowi czeskiemu bezkrytycznego rusofilizmu.

**********************************

„Czesi dla Polaków byli zanadto mieszczańscy, Polacy dla Czechów zanadto szlacheccy. Czesi dla Polaków zanadto słowianofilscy, Polacy dla Czechów zanadto antyrusofilscy i jednocześnie prowęgierscy”

**************************************

W XX w. ani Polska nie była w stanie współdecydować o losie Czechosłowacji, ani też Czechosłowacja o losie Polski. W krytycznych chwilach dziejowych decydowały przede wszystkim mocarstwa. Dlatego w okresie Monachium i II wojny światowej gniew społeczeństwa czeskiego kierował się zwłaszcza w stronę Niemców, natomiast w czasie praskiej wiosny w kierunku Rosjan i Związku Radzieckiego. Według przeprowadzonego w tajemnicy sondażu opinii publicznej w Czechosłowacji w sierpniu 1968 r. Polacy uplasowali się wśród pogardzanych narodów na drugim miejscu. Potem czeski obraz Polaków ulegał poprawie, aczkolwiek w okresie „Solidarności” propaganda komunistyczna w Czechosłowacji uczyniła wiele, by przedstawić strajkujących w jak najgorszym świetle. Podobnie przez Polaków Czesi – nie mówiąc już o Słowakach – nie byli postrzegani jako wrogowie ani podczas wojny, ani po jej zakończeniu. Jednak wzajemne stosunki cechowały raczej niechęć, lekceważenie, obojętność i brak rzetelnej wiedzy o drugim narodzie – niestety dotyczyło to również elit politycznych.

*******************************************

To tylko fragmenty obszernej rozprawy naukowej Romana Barona. *Całość tutaj*

www.tygielkultury.eu/4_6_2008/aktual/18.htm

Gottland – moja relacja

Wyjazd do Ostrawy bardzo się opłacił. W ostatniej chwili udało mi się zdobyć bilety na sztukę GOTTLAND wg Szczygła.

ova13.jpg

Godzina 18.00, centrum miasta. Ludzie się powoli zbierają. Przychodzą całymi rodzinami, zabierają ze sobą przyjaciół. Odświętnie ubrani. Niektórzy czekają w ciszy, reszta dyskutuje o sztuce. Zastanawiają się jak scenarzysta poradził sobie z przeniesieniem książki na deski teatru, a inni się martwią, że nie zrozumieją sztuki, bo nie czytali książki.

Po wszystkim okazało się, że *JEŚLI POLAK NIE CZYTAŁ KSIĄŻKI SZCZYGŁA, A NIE ZNA HISTORII CZECH, NA SPEKTAKLU NIE MA CZEGO SZUKAĆ*

Trzy dzwonki, wrzawa ucicha i pędzimy zająć miejsca. Światło gaśnie, napięcie jest już całkiem duże.

„Kdo neskáče, není Cech!” – zabrzmiało pierwsze zdanie sztuki. No i piętnastka aktorów zaczęła skakać. Nawet ten o kulach, który grał inwalidę. Początkowo chaotyczna akcja szybko składała się w kolejne całości. Czekałem na epizod z Bat’ą. Niestety został potraktowany bardzo po macoszemu.

LUDZIE MYŚLEĆ – MASZYNY HAROWAĆ!
ANI KROKU BEZ BAT’Y!
BAT’A BOHATEREM NARODU!
ZLIN CENTRUM PRZEMYSŁOWYM ŚWIATA!

******

Wątek Lidii Baarovej był znacznie bardziej rozbudowany. Widzimy jej miłosny trójkąt z Goebbelsami, uniesienia, wątpliwości a na końcu upadek. Stara Baarová stoi obok młodej i jest teraz jej sumieniem, tłumaczy się za błędy młodości, ale tak naprawdę nie dostrzega naiwności swych działań.

********

Mój długo wyczekiwany wątek odnośnie Pomnika Stalina był dopiero w drugim akcie, ale został  bardzo ciekawie przedstawiony. Postać twórcy pomnika Otakara Sveca była mniej ważna niż sama budowa kolosa. A Kolos z minuty na minutę stawał się coraz większy. Aktorzy siedząc za stołami w równym tempie przysuwali je z końca sceny prawie pod twarze widzów z pierwszego rzędu. Powtarzali jak mantrę zdania:

„Bez vody nejde pít
bez chleba nejde jíst,
bez očí nejde čist…”

Do tej pory słowa te chodzą po mej głowie.

A na dwóch krańcowych stołach leżą ciała Sveca oraz jego żony.

Stoły jak pomnik – im są bliżej tym pomnik staje się większy. Im bardziej synchroniczna jest akcja przesuwania stołów tym bardziej głupieje społeczeństwo – „Stawiamy Największy na świecie Pomnik Wodzowi!” Ludzie umierają ze strachu, że coś może pójść nie tak. A gdy trzeba go zburzyć, sprawą najwyższej wagi było delikatne odłupanie głowy betonowego Stalina.

******

Kochaneczkiem ludu został na wiosnę.
Za jakiś czas szukano mu gorączkowo miejsca na pochówek. Udało się położyć go w miejscu grabarza, Pana Vybornego. Otaczali go bardzo przyzwoici ludzie.

Wcześniej odegrał swą życiową rolę w filmie pod tytułem „Świadectwa znad Sekwany”. A najważniejszą kwestią, jaką wypowiedział było: „Dubček jest kretynem!”. Ta rola zniszczyła jego życie. Widzimy  naszego „aktora” w momencie, gdy dowiaduje się o spisku i jego zachowanie. Symbolem upadku Procházki został film „Ucho”.

*******

Najwięcej emocji wzbudził wątek sporu Heleny Vondračkové oraz Marty Kubišové. Obie piękne, utalentowane, przebojowe. Razem koncertują, zdobywają kolejne nagrody. Do momentu gdy ujawniono skandalizujące pornozdjęcia Kubiszowej. Ktoś taki jak ona nie mógł już być osobą publiczną!

“Časy se mění”

Marta zmaga się ze smutkiem oraz z reżimem. Helenka dalej odnosi sukcesy. I tłumaczy się: „Musiałam śpiewać, byłam młoda. Co mogłam robić poza śpiewaniem?”

Po latach słyszymy z ust Sądu rozstrzygnięcie kolejnego, niedawnego sporu między Kubiszową a Vondraćkovą.

******

Noc sylwestrowa to to, na co wszyscy czekamy. Nasi bohaterowie też się nie mogli jej doczekać. Tak się im śpieszyło, bo chcieli ośmieszać przywary wielu znanych osób. Karel Gott ukazał się jako Bóg, śpiewająca doskonałość. Co chwila doklejał sobie Złote Słowiki, reszta chciała się pokazać z jak najlepszej strony. Wynikiem było ukazanie karykaturalnej rzeczywistości.

******

Od zawsze wiadomo, że łóżko to najbardziej intymne miejsce. Dlatego gdzie, jak nie w łóżku poznamy wszelkie wady i przywary danej osoby?

Nasi bohaterowie obnażyli się właśnie w łóżku. Pokazywali nam swoje najlepsze strony. Po chwili okazało się, że wszystko co prezentują, wzięte do kupy jest szalone, wręcz przerażające. Niby każdy inny, ale w komunizmie nikt nie mógł się wyróżniać. Powstała ludzka masa bezlitośnie wylewająca się ze sceny wprost na pierwsze rzędy publiczności.

*****

Sposób przedstawienia książki bardzo mnie zaskoczył. Przyznam się szczerze, że nie wyobrażałem sobie jak w ogóle można przenieść coś takiego na deski teatru. Jednak się udało i to całkiem fajnie. Akcja szybko się zmienia, aktorzy są przekonywujący, na scenie ciągle się coś dzieje, a narracja jest powalająca. Kiedy trzeba jest smutno, innym razem prześmiewczo.

Najciekawsze jest, że Czesi na większość wątków reagowali śmiechem. Dla mnie jako Polaka, było to zaskakujące. My przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że nasz naród jest Mesjaszem, każdy ucisk należy opłakiwać. A Czesi, mimo że okupowani tak samo jak my, śmieli się z tego.

Tylko dla jednej pani sztuka nie była zabawna. Wyszła ze łzami w oczach po pierwszym akcie. Gdy zapytałem się jej dlaczego wychodzi odpowiedziała, że w komunizmie przetrzymywali jej ojca w więzieniu przez 20 lat. A sztuka właśnie o tym przypomniała.

ova15.jpg

Ženy v pokušení 2010

Chyba najlepsza komedia jaką widziałem. Po co, jak w Polsce, siłować się, żeby coś było śmieszne, kiedy zamiast tego wychodzi żałośnie? Czesi nie dość, że opowiedzieli prostą historię, to ukazali ją w iście czeskim stylu! Nic dziwnego, że film okazał się hitem w Republice, a niedługo premierę będzie miała druga część, tym razem Může v pokušení.

Helena jest psychologiem, pomaga małżeństwom z problemami. Jednak sama nie radzi sobie ze swoimi. Jej mąż zdradził ją na oczach wszystkich z 20-letnią Murzynką. Do tego wszystkiego dochodzi matka, Vilma, dawna gwiazda estrady, która lata świetności ma już za sobą. Pozostała jednak wyzwoloną, zadbana i dystyngowaną starszą panią. Matka z córką różnią się od siebie jak dwie krople wody.

Helena ma też córkę Laurę, z którą doskonale się rozumieją. Laura ma chłopaka Jakuba, nie poświęca mu jednak zbyt dużo uwagi. Z tego wszystkiego doszło do tego, że Helena i Jakub spędzają ze sobą upojną noc… Kiedy wszystko wychodzi na jaw, akcja filmu się jeszcze bardziej rozkręca….

Odważne sceny seksu: w łóżku, w antykwariacie, mnóstwo gołych piersi; świetne dialogi i ciągłe zwroty akcji. A do tego typowe życiowe przygody sprawiają, że od filmu nie sposób jest się oderwać, mimo iż trwa 2 godziny. Polecam!!!

film.jpg

Czeskie wzory ludowe

W odpowiedzi na polskiego bączka, naszego hita na prezydencję w KE przedstawiam czeską cepelię.

Mało jest na świecie narodów, które mogą się pochwalić takim bogactwem sztuki ludowej jak Czechosłowacja. Ogromne bogactwo, niekończące się kształty, kontrasty, ale także finezja to cechy charakterystyczne sztuki ludowej Czech i Słowacji.

Początków tej sztuki należy upatrywać jeszcze w czasach średniowiecznej Europy, gdzie na terenach dzisiejszych Czech i Moraw krzyżowały się szlaki handlowe. Piękne wzory ludowe powstały z dobroci i pracowitości tamtejszej ludności. Tradycje te zostały przekazane przyszłym pokoleniom. Poza tym, hafty przyczyniły się do odrodzenia tożsamości narodowej Czechów po klęsce pod Białą Górą.

Oprócz haftów wykonywano ludowe rękodzieła także w drewnie, gipsie, piasku, ceramiki oraz z różnych włókien. Każdy z tych dzieł charakteryzował się bogatym zdobieniem na brzegach i dbaniu o każdy szczegół.

opracowanie własne

1.jpg2.jpg3.jpg4.jpg5.jpg6.jpg

Kukačka v temném lese

Chory Czechofil nadrabia filmowe zaległości…

Tym razem film z 1985 roku – polsko – czechosłowacka produkcja. Fajnie się ogląda, gdy jeden bohater mówi po polsku a ten drugi, Czech to rozumie :D Trochę przydługi, a gra aktorska Emilki mnie nie powaliła.

Opowieść o dziecku boleśnie skonfrontowanym z rzeczywistością wojny. Droga małej Emilki przez złowrogi las śmierci i cierpienia rozpoczyna się w chwili, gdy hitlerowcy zabijają jej ojca, a matkę wywożą w nieznanym kierunku. Następnie dziewczynka trafia do Łodzi. Tu, w Głównym Urzędzie Badania Ras i ds. Przesiedleń dziękuje Opatrzności, że dała jej jasne włosy i błękitne oczy. Zakwalifikowana jako typ nordycki unika brutalnego traktowania, któremu poddawane są inne dzieci. Zamiast bólu fizycznego czeka ją jednak inny – związany z niszczeniem rodzinne i narodowej tożsamości. Emilka przechodzi proces germanizacji w paramilitarnym zakładzie wychowawczym. Następnie trafia do rodziny komendanta obozu pracy. Tu ma być ostatecznie przygotowana do funkcji wzorowej niemieckiej dziewczyny, mającej w przyszłości rodzić III Rzeszy nieustraszonych niemieckich żołnierzy. Jego żona, Frida, przykuta do wózka inwalidzkiego, znęca się nad dziewczynką. Ostra interwencja Kukucka przerywa te praktyki. Kukuck ma nadzieję, że zdobywa miłość dziecka . . . Gdy wojska niemiecka zaczynają się wycofywać, Kukuck zostawia żonę. Zabiera Emilkę i w cywilnym ubraniu, z cudzymi dokumentami, ucieka. Jako były więzień otrzymuje zezwolenie na pobyt w strefie angielskiej. Rozpoznany ginie z rąk goniącego go tłumu. Emilka odnajduje matkę w praskim mieszkaniu.

kuku.jpg

Ropojady

„Ropojady” to w zasadzie 20-minutowa studencka etiuda Jana Sveraka – późniejszego zdobywcy Oscara za film „Kola”. Szlag może trafić Polaka na myśl, że Czesi, nawet w półamatorskich rzeczach, biją nas pomysłem i realizacją na głowę.

Tytułowe stwory to najbardziej „cywilizowane” osobniki, jakie pojawiły się na ziemi. Przynajmniej jeżeli wziąć pod uwagę tę ”brudniejszą” stronę związaną z cywilizacyjnym postępem. Ropojady żywią się bowiem odpadami w rodzaju oleju silnikowego, ropy, plastiku i innych rzeczy, które często kojarzą nam się z ekologicznym zagrożeniem. Za to zabójczy jest dla nich np. tlen. Na poszukiwanie mitycznych stworów (nikt ich nie widział) wyrusza grupa naukowców pod wodzą pewnego zoologa. Towarzyszy im ekipa dokumentalistów. Udaje im się znaleźć martwego przedstawiciela tajemniczego gatunku (zmarły w wyniku zachłyśnięcia się czystym powietrzem). Sekcja zwłok wykazuje, że Ropojady są perfekcyjnie przystosowane do funkcjonowania we współczesnym świecie, a idealnym miejscem dla nich, o czym niebawem się przekonamy, jest czeska Praga…

Niesmowity pomysł, świetna realizacja, szybki rytm czyli dobry montaż, napięcie, humor, przekonywująca gra aktorów ;) i ten swoisty czeski dystans do rzeczywistości…

Najbardziej mnie zdziwiły te potworki – że się ruszały, jadły, wdychały spaliny, a wszystko takie realistyczne. I całość trwa niestety tylko 20 minut.

r1.jpgr2.jpg

Sztuka Gottland, Ostrawa

Relacja z premiery Gottlandu w Ostrawie

„Doceniliśmy, że Pan Szczygieł dał nam wolną rękę i mamy nadzieję, że nie będzie rozczarowany” – powiedział reżyser Jan Mikulášek. Wtóruje mu dramaturg Marek Pivovar – „W sztuce było kilka rzeczy, których w książce nie było. Na przykład finał sprawy z Helenou Vondrackovou, która procesowała się  z Martą Kubišovou.

ski.jpg

„Bardzo mnie ciekawi, co reżyser zrobił z postacią Heleny. Gdyby nie było Vondrackovej, nie było by książki. Spotkałem ją 10 lat temu i opowiadała mi o Kubisovej. Postanowiłem, że się nauczę czeskiego i przeprowadzę z panią Martą wywiad”. Lidove Noviny kładą nacisk na fakt, że Szczygieł opanował biegle język czeski. „Bohaterami mojej książki są prawdziwi ludzie. Boję się, że aktorzy grający te postaci mogą mówić rzeczy, które nigdy nie padły z ust tych bohaterów. Oczekuję premeiry w napięciu”.

Kulisy tragedii i sukcesów, obraz niekończącej się kariery Karela Gotta i przymusowej „nieobecności” represjonowanej piosenkarki Marty Kubišovej – nic nie powinno być dla Czechów zaskakujące, a tym bardziej śmieszne. A jednak, gdy nieopuszczający sceny aktorzy wcielają się w kolejnych „znanych”, gdy padają kolejne daty, fakty, cytaty, można odnieść wrażenie, że Czesi słyszą o opisanych przez Szczygła wstydliwych i tragicznych epizodach XX-wiecznej czeskiej historii po raz pierwszy. A do tego z każdego zdania śmieją się jak z dowcipu.

ski2.jpg

W wydobyty z „Gottlandu” chronologiczny ciąg zdarzeń Mikulášek wmontował serię komicznych powtórzeń. Rozproszonym opowieściom nadał wspólne tło i rytm. Wybrał czeskie „znaki szczególne” – konformizm, odporność na nacjonalistyczny patos.

„Bardzo udana i odważna sztuka” – tak mi napisał Szczygieł w mailu tuż po premierze.

ski3.jpg

Czeskie wynalazki

Powstała z męskiej ambicji i strachu przed żoną. – Jesteś dyrektorem? To w końcu zrób z tym coś! – krzyczała pani Jakubowa Radowa, która by posłodzić filiżankę herbaty, tłukła młotkiem nieforemne bryły cukru. Pan Jakub Rad bał się krzyku żony, bał się młotka do cukru, a i męska, dyrektorska ambicja została urażona. Był w końcu dyrektorem cukrowni w Dačicach. Więc wymyślił kostkę cukru. Przyniósł żonie pudełko z 35, białymi i różowymi kostkami, a potem wynalazek opatentował, żył długo i bogato.

Poza tym teolog Prokop Diviš wymyślił pierwszy piorunochron. A słowo robot wymyślił w 1920 roku czeski pisarz Karel Čapek, przekształcając wyraz „robota”, czyli „ciężka praca”.

EDIT:
słowo robot spopularyzował Karel swoją sztuką „RUR”, ale wymyślił brat Josef, malarz.

A w grudniu zeszłego roku w Brnie powstał Żel, który ułatwi zrastanie kości.

Żel może zastąpić gips w leczeniu złamań kości. Naukowcy z Wyższej Szkoły Technicznej w Brnie w Czechach opracowali technologię, która pozwoli na zlepianie kości złamanych rąk lub nóg.

Hydrożel – bo tak nazywają naukowcy swój wynalazek, będzie wstrzykiwany w miejsce złamanych kości. W ciągu zaledwie kilku sekund stwardnieje i unieruchomi miejsce złamania na tyle, że nie będzie potrzeby stosowania gipsowego opatrunku. Hydrożel nie będzie mieć skutków ubocznych. Ponadto wynalazcy z Brna twierdzą, że w połączeniu z proteinami i środkami przeciwbólowymi złagodzi w znaczący sposób ból i jednocześnie przyśpieszy zrastanie kości.

Wierzą też, że pacjent po bezinwazyjnym zastosowaniu hydrożelu będzie mógł opuścić szpital niemal natychmiast. Nowy wynalazek będzie teraz testowany na zwierzętach, co potrwa 5 lat. W pierwszych dniach nowego roku zostanie zgłoszony w Czeskim Urzędzie Patentowym.

W Czechach powstało także genetyczne prawo Mendla oraz odkryto cztery grupy krwi.

218_1255700792.jpgd0b308c4e99a6e0cmed.jpgkrew.jpgpiorun.jpgsoczewki-okulary-1.jpgwynalazek_czeskich_lekarzy.jpgCzeskie_naj.jpg

Absynt

To wstyd by mieszkając w Czechach nie spróbować tego legendarnego specjału… Tak, tak – wstydzę się… Będąc w Pradze można natknąć się na sklepy tylko i wyłącznie z Absyntem. Jeden z większych mieści się na Placu Wacława.

Posłużę się więc Wikipedią i zasłyszanymi opiniami.

Pierwsza receptura została opracowana w Szwajcarii. Początkowo stosowany był jako cudowny eliksir na wszelkie dolegliwości, zwłaszcza przeciwbólowo. Jednak znacznie większą popularność absynt zdobył na przełomie XIX i XX wieku we Francji, zwłaszcza pośród paryskiej bohemy artystycznej, dzięki której romantyczne skojarzenia z tym alkoholem trwają w kulturze masowej do dziś. U szczytu swojej popularności trunek został opisany jako niebezpieczny, silnie uzależniający narkotyk. Zawarty w piołunie tujon został oskarżony o większość szkodliwych skutków spożywania tego alkoholu. Do roku 1915 zakazano wytwarzania i sprzedaży w większości państw europejskich i w Stanach Zjednoczonych. Jednak żadne dowody nie wskazują na to, żeby absynt był bardziej niebezpieczny, czy w większym stopniu psychoaktywny, niż inne alkohole.

Pierwszy zakaz produkcji i handlu tym alkoholem wprowadzono w Wolnym Kongu już w 1898 roku. W 1905 roku, jako pierwsze europejskie państwo, podobne restrykcje wprowadziła ojczyzna absyntu – Szwajcaria, która zakaz ten wpisała nawet w 1907 roku do swojej konstytucji. Delegalizacja szybko objęła wiele krajów Starego Kontynentu i Stany Zjednoczone (1912), w 1915 roku obejmując też Francję. Pernod przeniósł produkcję alkoholu do Hiszpanii, gdzie nadal była ona legalna, jednak z powodu braku rynków zbytu, szybko zmuszony był zakończyć produkcję. Trunek wytwarzano w małych destylarniach, głównie w Czechach, w większości jednak powstawał on w niewielkich manufakturach. Jego popularność stopniowo malała.

W latach 90. na zlecenie brytyjskiego importera napojów alkoholowych czeska destylarnia rozpoczęła produkcję absyntu na większą skalę. Było to możliwe, gdyż zarówno w Czechach, jak i Wielkiej Brytanii nigdy nie zakazano prawnie produkcji, ani handlu tym alkoholem. Zainicjowało to odrodzenie popularności trunku.

W Konfederacji Szwajcarskiej konstytucyjny zakaz dotyczący tego trunku został uchylony w 2000 roku, jednak wpisano go do ustawodawstwa zwykłego. Absynt stał się w swojej ojczyźnie ponownie całkowicie legalnym alkoholem 1 marca 2005, po uchyleniu odnośnych przepisów. Obecnie w tym kraju można handlować nim i produkować go całkowicie zgodnie z prawem.

Są różne rytuały spożywania tego trunku, jednak w każdym państwie obowiązują inne. W sieci dostępne są filmiki prezentujące np. francuskie rytuały. Manie interesuje oczywiście czeski. Króluje pogląd, że przed spożyciem należy położyć na specjalnej łyżeczce kostkę cukru, polać ją odrobiną trunku i podpalić. Gdy cukier się skrystalizuje zdmuchnąć i dodać do szklanki z Absyntem. Słyszałem, że ta metoda jest proponowana głownie cudzoziemcom ze względu na swą zjawiskowość. Może być niebezpieczna. Zdarzały się poparzenia jamy ustnej przez niewprawnych degustatorów, ponadto można przy okazji zniszczyć, niejednokrotnie drogie, akcesoria, jak łyżeczki czy kieliszki. Podpalanie absyntu przed konsumpcją jest również czasami – błędnie – zwane „czeskim sposobem degustacji”. Rytuał ognia jest wymysłem końca XX wieku raczej na potrzeby hollywoodzkich produkcji filmowych niż na potrzeby prawdziwych degustatorów trunku. Tak naprawdę, kostkę cukru powinno się rozpuścić na łyżce polewając ją lodowatą wodą. Skrystalizowany cukier zakłóca swym smakiem aromat mieszanki ziołowej znajdującej się w alkoholu.

Inne metody i rytuały to m.in.:
– na wodę
– mieszany
– rytuał powietrza
Do poczytania tutaj:
pl.wikipedia.org/wiki/Absynt

Współcześnie większość państw na świecie nie ma prawnej definicji absyntu, określającej jego skład, czy sposób produkcji. Sprawia to, że producenci mogą oznaczać produkty napisem absynt, absinthe lub absinth, niezależnie od tego, czy wypełniają one tradycyjne definicje. Ponieważ wiele państw nigdy nie wprowadziło zakazu dotyczącego tego alkoholu, nie wszystkie kraje mają uregulowania dopuszczające jego produkcję i sprzedaż.

A kto z Was pił Absynt?
I jaki rytuał został użyty przy spożyciu?

Oto film, na którym Czeszka uczy turystki zza granicy, jak powinno się podawać trunek. W pokrewnych inne – mniej lub bardziej poprawne – metody.

2613483550088444627YFiVgb_ph.jpgIMG_7683.JPG

Polska i Czechy

Zadaję sobie pytanie, czy Czechy i Polska mają w Europie jakieś wspólne interesy. I natychmiast nasuwa się odpowiedź: tak – i w sprawach dwustronnych, i w ramach Unii Europejskiej, i w NATO.

Kiedy jednak trochę bliżej przyjrzeć się sprawie, okaże się, że tych interesów wcale nie jest aż tak wiele. Pomiędzy Czechami i Polską jest natomiast wiele różnic, które determinują ich cele w polityce międzynarodowej. Po pierwsze – inaczej układała się nasza historia przed upadkiem komunizmu. Liczne są różnice wyniesione z tamtego okresu. Po drugie – Czechy i Polska różnią się wielkością, sytuacją geopolityczną, strukturą gospodarki, a także rolą, jaką odgrywa w społeczeństwie religia. To wszystko sprawia, że inaczej patrzymy na rolę, jaką mamy do odegrania w Europie i czego innego się po samej Europie spodziewamy.

*Czesi – naród prowincjonalny*

Korzenie Czech sięgają głęboko w niemiecką przestrzeń kulturową, a później w mocarstwo habsburskie. Polska natomiast to kraj kilku tożsamości. Częściowo należy do Europy Środkowej, częściowo do regionu nadbałtyckiego, a po trosze do Europy Wschodniej, gdzie graniczy z Rosją.

Czechów w relacjach z niemieckojęzyczną częścią Europy interesuje głównie Wiedeń, Bawaria i Saksonia, dla Polski zaś głównym partnerem jest Berlin. Czesi nigdy nie mieli wyraźnych ambicji mocarstwowych. Nasze cele polityczne ograniczały się do przetrwania w przestrzeni, o którą rywalizowały duże mocarstwa europejskie, a nasza tożsamość narodowa formowała się defensywnie, głównie w relacjach z innymi.

Geopolitycznie Polacy bywali w porównywalnej sytuacji, ale ich podejście było zawsze inne. Nawet gdy byli zależni od dużych mocarstw, zawsze przejawiały się ich ambicje mocarstwowe. Polska tożsamość narodowa, w przeciwieństwie do czeskiej, w mniejszym stopniu tworzyła się jako odbicie tożsamości innych, zwłaszcza Niemców.

Czesi ze względu na swoją historię są właściwie narodem prowincjonalnym, któremu brak ambicji globalnych. W pewnym sensie boją się nawet „wielkiego świata”. Przeciętnego Czecha mało zajmuje to, co dzieje się poza obszarem czeskiej kotliny. Polacy natomiast są bardziej globalni. Uważają się – zapewne z racji swej liczebności oraz wielkości terytorium – za jednego z głównych rozgrywających w Europie.

Te różnice mają zasadnicze znaczenie. Cele polskiej polityki są i będą – i wobec Europy, i wobec Stanów Zjednoczonych – naturalnie bardziej ambitne. Polska właściwie nie potrzebuje współpracy regionalnej tak bardzo jak Czechy.

*Poznajmy się od nowa*

Wydaje się, że wejście Polski do UE zmieniło podejście Warszawy do współpracy w regionie. Polska jest dziś bardziej pewna siebie i zachowuje się tak, jakby nie potrzebowała już wsparcia ze strony pozostałych krajów wyszehradzkich.

Dla Polski partnerami w europejskiej grze są Hiszpania, Włochy, Francja lub Niemcy. Republika Czeska kieruje swoją uwagę na mniejsze kraje Europy Środkowej, takie jak Słowacja, Austria, Węgry lub Słowenia. Dlatego jest całkiem możliwe, że w przyszłości środkowoeuropejska współpraca będzie dotyczyła właśnie tych krajów, podczas gdy Polska – która ma więcej mieszkańców niż wszystkie te państwa razem wzięte – pozostanie na zewnątrz takiej regionalnej grupy.

Inna asymetria dotyczy struktury gospodarczej. Republika Czeska jest małym, przemysłowym krajem z dość efektywnym rolnictwem. W rolnictwie pracuje jedynie około pięciu procent ludności, podczas gdy w Polsce – aż 20 procent. Jest więc oczywiste, że interesy ekonomiczne Czech są inne od interesów Polski. Poza tym Republika Czeska jest w dużo większym stopniu krajem nastawionym na eksport.

W odróżnieniu od Polski Czechy nie mają dostępu do morza, choć to akurat może się okazać czynnikiem zbliżającym interesy obu krajów.

W przyszłości Polska mogłaby się stać dla Czech ważniejszym „morskim” partnerem, natomiast Republika Czeska – typowy kraj tranzytowy – partnerem Polski, ułatwiającym dostęp do środkowo- i południowoeuropejskich rynków.

A przecież są i inne pola potencjalnego współdziałania. W pewnych sytuacjach Polska mogłaby użyczyć całemu regionowi swej silnej międzynarodowej pozycji. Do tego byłaby jednak potrzebna aktywna koordynacja polityki zagranicznej. Wiele dałoby się też zrobić w sferze bezpieczeństwa.

Lecz aby bliższa współpraca w tych dziedzinach stała się możliwa, należałoby najpierw pokonać niektóre bariery powstałe po upadku komunizmu. Przed 1989 rokiem wielu Czechów śledziło wydarzenia w Polsce i na odwrót. Wiedza o sobie nawzajem – a zwłaszcza o życiu toczącym się w drugim obiegu – była częścią pasywnego oporu wobec reżimu komunistycznego.

Dziś przeciętny młody Czech jest lepiej poinformowany o wydarzeniach kulturalnych w USA lub Wielkiej Brytanii niż w Polsce. Podobnie młodzi Polacy mało wiedzą o tym, co się dzieje w Czechach. Żelazna kurtyna oddzielająca nas od Zachodu zniknęła, ale jej upadek stłumił zainteresowanie Czechów sytuacją w Polsce i na odwrót. A przecież lepsze wzajemne poznanie jest podstawowym warunkiem poważnej współpracy politycznej.

Przyglądajmy się uważnie, co teraz będzie się działo w naszej części kontynentu, bo następnych kilka lat zdecyduje o tym, czy Czechom do Polski będzie równie blisko jak do Austrii i Niemiec.

pehe.cz

Halina Pawlowská

Opowiedziane z humorem perypetie czeskiej rodziny na tle bolesnych wydarzeń politycznych lat 1968-1989. Gdy w 1968 roku rodzina kilkuletniej Oleny zmuszona jest przerwać wakacje i wracać do Pragi, dziewczynka obawia się tylko o jedno: czy żołnierze obcych armii nie zechcą zjeść jej kotka. Dojrzewanie Oleny przypada na czasy normalizacji; wszechobecny strach skłania do zachowań konformistycznych, ulegają mu nauczyciele, koledzy, zaprzyjaźnieni dorośli. W powieści Pawlowskiej, bardzo osobistej i w dużej mierze autobiograficznej, koleje losu bohaterki splatają się z historią społeczną i polityczną kraju. Autorka z dystansem i dowcipnie opowiada o rzeczach często nieśmiesznych, przywołując mity rodzinne, świadectwa nadzoru bezpieki i obserwacje obyczajowe. Pawlowská śmiesznie opowiada rzeczy wcale nieśmieszne. W sposób naturalny miesza mity rodzinne i obserwacje obyczajowe, tworząc niepowtarzalne świadectwo o życiu w czasach totalitaryzmu. A w to wszystko wplata własną opowieść o pogoni za wielką miłością, pełną dramatycznych, ale i pomyślnych zwrotów losu. Mariusz Szczygieł nazywa autorkę książki „najzabawniejszą kobietą w Republice Czeskiej” i twierdzi, że Dziennik Bridget Jones nie sprzedał się w Czechach tak dobrze, jak mógł, gdyż była tam już Pawlowská.

Wydawnictwo:
WAB , Czerwiec 2008

Europa z płaskostopiem

Europa z płaskostopiem to rozmowy z czeskimi (a także słowackimi, węgierskimi i polskimi) muzykami, pisarzami, reżyserami filmowymi, historykami i politykami o kulturze i historii najnowszej Czechosłowacji, Czech, Słowacji. A tak naprawdę o dzisiejszej Europie Środkowej. Bo te rozmowy są o Czechach i o nas. Jak mówi autor: „To jest książka popularyzatorska, adresowana do kogoś, kto już dążył się odrobinę Czechami czy Europą Środkową zainteresować, ale tak naprawdę wszystkiego jeszcze chciałby się dowiedzieć”.

*FRAGMENTY*

*Na czym polega ta czeskość Czecha?*
*Istnieje jakieś stereotypowe wyobrażenie na ten temat?*

Oczywiście że istnieje i nie ma co tego idealizować. Społeczeństwo czeskie nie jest niczym wyjątkowym w swoim otoczeniu. Ono przypomina społeczeństwo austriackie, którym się w Polsce specjalnie nie zachwycamy i bardzo przypomina społeczeństwo słoweńskie, o którym w ogóle nikt nie wspomina, bo mało kto o nim słyszał. To są mieszczanie, czy drobnomieszczanie, bardzo liczna jest klasa robotnicza posiadająca pewną kulturę, której częścią jest choćby to przesiadywanie w piwiarniach – dzień w dzień właściwie, również w niedzielę, bo do kościoła tam mało kto chodzi.

*A jak oni sobie bez Boga radzą?*

Radzą sobie doskonale. Tak samo jak radzi sobie większość Francuzów, Niemców czy Hiszpanów. W Europie, w której społeczeństwo jest zlaicyzowane, to nie jest niczym nadzwyczajnym, to raczej my jesteśmy wyjątkiem i wielu ludzi za granicą mnie pyta „jak wy Polacy radzicie sobie z tą wiarą w Boga”. To samo pytanie chętnie zadaliby Muzułmanom czy Turkom, ale się boją.
W społeczeństwie czeskim bardzo się przestrzega niepisanych zasad, zwyczajów, konwenansów. Tam się trzeba umieć zachować: zawsze mówić „dzień dobry”, tam się na drzwiach wiesza na wizytówce swój tytuł – „magister”, „inżynier” czy „doktor”. Dzięki temu to społeczeństwo obywa się bez Kościoła, w przeciwieństwie do Polski, gdzie Kościół jest przede wszystkim spoiwem społecznym, choć oczywiście nie tylko.

*Którą z rozmów z książki uważa Pan za najcenniejszą?*

Np. rozmowę z Petrem Zelenką, którego filmy bardzo lubię. Ma on bardzo nieortodoksyjny pogląd na Aksamitną Rewolucję, na wydarzenia 89. roku – uważa, że to był spisek KGB. Nie podzielam tego poglądu, ale chciałem i taki pogląd zawrzeć w książce. Zresztą to symptomatyczne, że on jest jednym z najmłodszych rozmówców – i to właśnie on ma taki defensywny, kapitulancki stosunek do przeszłości. W gruncie rzeczy uważa, że cała rzeczywistość jest zmanipulowana i ucieka w te swoje fantazje, zresztą bardzo piękne, które możemy oglądać w filmach.

*Czy to jest książka dla specjalisty, „czechofila”, czy także dla kogoś, kto nie miał do tej pory do czynienia z historią i kulturą tego kraju?*

To jest książka popularyzatorska, adresowana do kogoś, kto już dążył się odrobinę Czechami czy Europą Środkową zainteresować, ale tak naprawdę wszystkiego jeszcze chciałby się dowiedzieć.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑