Czesi chcą znakować Duńczyków

Gdy w Danii rozpoczynają się ferie zimowe, w Pradze ogłasza się alarm. Czeska stolica w napięciu czeka na najazd pijanych duńskich nastolatków.

Policja czekająca na Duńczyków
Policja czekająca na Duńczyków

– Czy w tym roku też będą zamieszki? – pytają czeskie brukowce, a miasto spowija atmosfera grozy. Nie, Praga bynajmniej nie szykuje się na wielki mecz piłkarski i wizytę tysięcy szalikowców. W lokalnych mediach trwa kampania przeciwko młodym Duńczykom.

Pokoje zamieszkane przez Duńczyków
Pokoje zamieszkane przez Duńczyków

Głośno o nich było już zimą 2013 r. Wówczas dziennikarze zauważyli w tłumie turystów przewijających się przez kluby i ulice starego miasta nadreprezentację nastolatków z Danii. Prasa ze zgrozą donosiła, że piją alkohol, i to sporo. Pijany turysta to w Pradze żaden rarytas, bo miasto jest europejską mekką pijackiej turystyki. Ale telewizje mimo to pokazywały skandynawskich smarkaczy wymiotujących na zaśnieżone chodniki, a policja poszukiwała sprawców hotelowych demolek. Do miasta ściągnięto wtedy specjalny, stuosobowy oddział antyterrorystów oraz policjantów z psami. Awantura w jednej z hotelowych recepcji była transmitowana przez telewizje na żywo. „Policjanci zostaną tu do końca, do chwili, kiedy po Duńczyków przyjedzie autobus. Niestety, autobus ma godzinę spóźnienia” – relacjonował reporter. W mieście po duńskich licealistach pozostało takie samo wrażenie, jakie w Krakowie pozostawiają Brytyjczycy świętujący tam wieczory kawalerskie. Nic dziwnego, że w tym roku Czesi dokładnie sprawdzili, kiedy przypadają duńskie ferie zimowe. Gdy okazało się, że w środku lutego, prasa zaczęła grzać atmosferę już miesiąc wcześniej.

– Burmistrz dzielnicy Praga 1 [centrum miasta] porozmawia z ambasadorem Danii – donosił dziennik „Dnes” tuż po Nowym Roku. Old ich Lomecký zwołał z tej okazji konferencję prasową. – Wezwę ambasadora, w duńskiej prasie ostrzegł młodzież, że gdy złamie prawo, czeka ją tutaj twarde powitanie – grzmiał. – Zrobimy, co w naszej mocy, żeby nie sięgać po represje – dodawał.

Rzecznik praskiej policji Tomasz Hulan był przez dziennikarzy rozchwytywany. – Liczymy się z najazdem kilku tysięcy osób – opowiadał. Nastrojów nie ostudził list ambasadora Czech w Danii Jirziego Brodsky’ego, który informował burmistrza Lomeckiego, że „w Kopenhadze odbyła się specjalna konferencja, która ma zapobiec incydentom podobnym jak te przed rokiem”. W końcu na dywaniku w praskim magistracie faktycznie stawił się ambasador Danii Christian Hoppe.

Urzędnicy apelowali, by alkoholu nie sprzedawać małolatom, bo to niezgodne z prawem. Gazety donosiły, że w Danii i Czechach obowiązują różne przepisy: w Danii prawo pozwala pić lekkie alkohole od 16. roku życia. W Czechach trzeba mieć skończone 18. Z tym że akurat sami Czesi rechotali, kiedy im ktoś ten przepis przypominał. Jest on bowiem powszechnie lekceważony. – Ilu spitych młodych Czechów każdego weekendu trafia do izb wytrzeźwień? – ironizował publicysta Michal Musil.

Gdzieś pod koniec stycznia ktoś rzucił pomysł znakowania rozwydrzonej dzieciarni. Lomecký zapowiedział, że ci turyści, którzy nie mają skończonych 18 lat, będą nosić na rękawach kolorowe opaski. Przytaknęli mu pracownicy dwóch największych biur podróży, które organizują wyjazdy na ferie zimowe. Ktoś jednak przytomnie zadał pytanie: a co będzie, jak taki młodzieniec sobie tę opaskę zdejmie? Noszenie tych oznakowań – przyznali nadgorliwi urzędnicy – jest całkowicie dobrowolne. Nie można nikogo zmusić do paradowania z czymś takim na ręce, a i upilnować tysięcy młodziaków krążących po pełnym turystów mieście się po prostu nie da.

Pierwsi Duńczycy przyjechali już parę dni temu, ale mimo atmosfery grozy nie słychać o ekscesach z ich udziałem. Może dojdzie do nich, jak przyjadą następni?

To wątpliwe. Dopiero teraz dokładnie policzono, co działo się rok temu, gdy wybuchła panika. Wiadomo, że z ulic pozbierano wtedy i zawieziono do szpitali około 30 pijanych w sztok małolatów. Doszło do kilku bójek. Przed hotelami w śniegu leżało po kilkanaście butelek po piwie czy wódce. Na świeżo odnowionej fasadzie kamienicy w centrum smarkateria porozbijała jajka. I to właściwie wszystko.

Michal Musil zauważa zaś, że styczeń i luty to turystyczny martwy sezon. Hotele zioną pustką i oferują spore zniżki. „Duńscy turyści są znaczącym źródłem dochodów” – przypomina i dodaje, że rocznie z tego kraju przyjeżdża do Pragi około 200 tys. ludzi.

Tomasz Maćkowiak –  dziennikarz Radia RDC

Pokoje zamieszkane przez Duńczyków
Pokoje zamieszkane przez Duńczyków

Źródło: wyborcza.pl

Gulasz wieprzowy i czeskie knedle bułczane – przepis

Długo się zbierałem by wziąć się za ten przepis. Kuszony jednak wspomnieniami za najlepszymi czeskimi smakami, postanowiłem poświęcić pół soboty by w końcu zmierzyć się z wołowym gulaszem z czeskimi knedlami bułczanymi. 

g1

CZESKIE KNEDLIKI BUŁCZANE:

  • 2 białka o temperaturze pokojowej
  • szczypta soli
  • 4 bułki pszenne, pokrojone w kostkę
  • niewielka ilość smalcu wieprzowego (ok. 50 g)
  • 2 szklanki mleka
  • 2 szklanki mąki
  • 2 żółtka
  • 1/2 pęczka natki pietruszki (tylko liście)
  • 2 małe szczypty gałki muszkatołowej
  • 50 g pieczarek pokrojonych na mniejsze części

Na początek zabieramy się za gulasz. Pół kilograma mięsa wołowego kroimy w kostkę i podsmażamy na patelni. Nigdy wcześniej nie robiłem gulaszu, więc bałem się, że mi nie wyjdzie. Poszedłem na łatwiznę i użyłem Fix Knorr. Rozrobiłem go w 500 ml wody i połączyłem z mięsem. Całość zmieszałem i gotowałem na małym ogniu około dwie godziny, aż mięso zmiękło a sos zredukował się.

g2

Następnie zabrałem się za knedliki:

2 białka ubijamy ze szczyptą soli. Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość smalcu i smażymy na nim pokrojone bułki, doprawiamy je solą. Przekładamy do miski.

g3

W czystej misce mieszamy mąkę, mleko i żółtka (ciasto konsystencją powinno przypominać ciasto naleśnikowe). Doprawiamy gałką muszkatołową. Mieszamy, następnie zalewamy przesmażone, pokrojone w kostkę bułki, mieszamy, dodajemy posiekaną natkę pietruszki i czosnkiem. Całość mieszamy.

g4

Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość smalcu wieprzowego, dodajemy pieczarki, doprawiamy je solą i krótko smażymy, następnie dodajemy je do masy na knedliki. Na sam koniec dodajemy ubite białka, delikatnie mieszamy.

g5

6 kokilek smarujemy od wewnątrz niewielką ilością smalcu wieprzowego. Ja nie miałem kokilek, więc użyłem zwykłych filiżanek do kawy. Napełniamy je przygotowanym ciastem knedlikowym. Ciasto nakładamy do wysokości około 1 cm poniżej brzegu naczyń żaroodpornych, następnie uderzamy naczyniami o blat stołu, aby pozbyć się nadmiaru powietrza w cieście knedlikowym. Gotujemy w kąpieli wodnej pod przykrywką przez mniej więcej 35 minut (w zależności od wielkości naczyń żaroodpornych). Odstawiamy do ostygnięcia.

g6

Gotowe knedliki rozkrajamy delikatnie na grube plastry i układamy na talerzu. Polewamy je gulaszem. Smacznego!

g7

ZOBACZ INNE MOJE PRZEPISY:

Svíčková na smetaně

Česneková polévka

Smažený sýr

Morawskie koláče – FRGÁLY

Myto zamiast winiet – Czechy szykują rewolucję na drogach

W tej chwili winieta w Czechach kosztuje 1500 koron i niektórzy mówią, że jest dosyć droga. Ale będzie jeszcze gorzej! Prace nad wprowadzeniem nowej metody płacenia za przejazd czeskimi drogami szykuje Ministerstwo Transportu. 

Zamiast winiet myto?
Zamiast winiet myto?

Wprowadzenie myta miałoby dotyczyć nie tylko aut ciężarowych, ale również osobowych. Kto używa infrastruktury bardzie, zapłaci więcej – rzekł minister transportu Antonín Prachař. Ministerstwo już ogłosiło, że chce pozbyć się naklejanych na szyby winiet i w ten sposób zaoszczędzić na ich dystrybucji.

Następcą winiet miałby być system kamer, który rozpoznaje rejestracje samochodowe. Po zeskanowaniu tablicy komputer będzie sprawdzał, czy właściciel auta zapłacił za przejazd. W tej chwili rozważana jest technologia RFID, która działa dzięki radiowym sygnałom.

Ale to tylko przedsmak zmian. Ministerstwo chce, aby poza tym w życie weszło również klasyczne myto i opłata za przejechane kilometry. Według informacji portalu iDnes.cz już od kilkunastu miesięcy trwa testowy projekt pod nadzorem ministerstwa.

Rozdano ludziom osiemset urządzeń, które mierzą odległości. Celem projektu jest sprawdzenie, którymi szlakami ludzie jeżdżą. Główne skupiska testowych aut przemieszczają się między trzema największymi miastami Republiki Czeskiej. Projekt ze strony technicznej nadzoruje Martin Hájek z Vysoké školy báňské – Technické univerzity w Ostrawie.

Urządzenia rozdane kierowcom.
Urządzenia rozdane kierowcom.

Hájek wpomina jeszcze, że nowy system będzie bardziej uniwersalny – ci, którzy jeżdżą więcej będą płacić mniej. Tym, którzy podróżują mniej państwo naliczy wyższe opłaty. Głównie chodzi o to, aby nie odstraszyć kierowców i nie wypędzić ich na lokalne bezpłatne drogi.

Według ministerstwa aż 15 proc. kierowców korzysta z autostrad bez winiety.

Chcemy Polaków u siebie – mówią Czesi spod granicy

Liberecký kraj chce przyciągnąć do siebie turystów z Polski. Magnesem ma być odnowiona linia kolejowa Liberec – Szklarska Poręba. Niestety komunikacja międzyregionalna wciąż kuleje. Czesi próbują temu zaradzić.

rail

Przeszkodą do uruchomienia tego połączenia jest brak wspólnej taryfy. Po polskiej stronie płaci się złotówkami, po czeskiej koronami. Turyści po prostu nie chcą bawić się w kupowanie dwóch biletów czy płacenia dodatkowej opłaty po przekroczeniu granicy – mówi Stanislava Jakešová, rzeczniczka Korid LK, firmy, która zajmuje się transportem w kraju libereckim.

Dodała, że Czesi już dawno porozumieli się z Niemcami i na przykład w pociągu relacji Liberec – Żytawa można płacić wybraną przez siebie walutą bez prowizji. Trasa jest bardzo popularna, a podróżnych wciąż przybywa.

Stanislava Jakešová dodała, że Polacy oprócz podróży do Liberca i w regiony przygraniczne, zainteresowani są szczególnie bezpośrednim połączeniem wgłąb Czech. Najbardziej pożądanymi kierunkami są Praga i jej okolice.

W tej chwili Polacy jeżdżą pociągami do Korzeniowa lub Harrachova. Tam przesiadają się w pociągi do Liberca. Stamtąd na pociągi do Pragi – to bezsens! – stwierdza Jindřich Berounský, specjalista z Českých drah.

Czesi w tej chwili są w trakcie dopinania szczegółów dotyczących połączenia Szklarskiej Poręby z Libercem siecią kolejową. Liczą na szybkie ożywienie przygranicznych regionów.

Pierwszy w Czechach prywatny przystanek kolejowy – wprost do browaru!

Właściciel browaru z miasta Varnsdorf na północy Czech został właścicielem pierwszego w tym kraju prywatnego przystanku kolejowego. I to nie byle jakiego, bo postawionego koło browaru!

pivovar1

Trzy lata od swego pomysłu w końcu na stacji Pivovar zatrzymują się pociągi kursujące między Libercem a niemieckim Seifhennersdorfem.

Chciałem, aby ludzie mieli do nas bliżej, aby mogli przyjeżdżać z daleka, na przykład z Liberca – mówi właściciel browaru Kocour Josef Šusta, który jest jednocześnie fanem kolei oraz pociągów.

Budowa przystanku kosztowała go ponad milion koron. Sam zatrudnił tamtejszych pracowników. Walka z biurokracją trwała ponad trzy lata. Pozwolenie na budowę musiał uzyskać od blisko 40 instytucji! Kluczowa była opinia administratora infrastruktury kolejowej Czeskich Kolei, który zarządza tym odcinkiem trasy.

pivivar2

Josef Šusta kocha dwie rzeczy: piwo oraz koleje. Na podwórzu browaru postawił dwa wagony zakupione z Moskwy, odnowił je i służą teraz jako hostel. Właściciel browaru ma w planach uruchomienie turystycznego pociągu po zarośniętej już trawą linii Varnsdorf – Eibau.

Kolejna prywatna stacja kolejowa powstała w Jihlavie. Jej właścicielem jest fabryka Bosch, która budując przystanek chciała ułatwić dojazd do pracy swym pracownikom.

W Polsce swoją prywatną stację kolejową otworzył deweloper – właściciel osiedla Zacisze-Wilno w Warszawie.

pivo3

Jedyna w Czechach państwowa cukiernia

Czerwoną cukiernię blisko metra Pražského povstání mija codziennie tysiące ludzi. Większość z nich nie wie, że przechodzi obok jedynej w Republice Czeskiej państwowej cukierni. Dlaczego jest taka wyjątkowa i co oferuje swym klientom?

cukrarna1

Słodkie specjały takie jak Kremole kupimy tam za 16 koron. Z kolei koňaková špička kosztuje jedynie 17 koron. Są to bardzo dobre ceny. Choć często do kasy ustawia się ogromna kolejka, cukiernia jest stratna. Nie ma obaw, że zostanie zamknięta, gdyż jej pracownicy są odpowiedzialni za produkcję słodkości dla 5,5 tysiąca strażaków, policjantów i strażników miejskich. Samo pomieszczenie znajduje się w rządowym budynku i to właśnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych je dotuje.

cukrarna2

Tysiące deserów i ciastek jest rozwożonych codziennie do w sumie 30 stołówek służb porządkowych. Tylko 25 proc. słodkości jest sprzedawana w cukierni. Jak wynika z danych Ministerstwa, gdyby to pozbyło się cukierni oraz wspomnianych stołówek, mogłoby oszczędzić sto milionów koron. Myślano nawet o odstąpieniu tych miejsc prywatnym firmom. Nic z tych planów jednak nie wyszło.

cukrarna

Międzynarodowy Festiwal Filmów Fabularnych – Jihlava 2013

24. października już po raz 17. rozpocznie się, trwający sześć dni, największy w Europie Środkowej festiwal autorskich filmów dokumentalnych. W czasie wydarzenia można będzie zobaczyć środkowoeuropejską i światową twórczość dokumentalną. Polskę reprezentować będzie aż pięć produkcji krótkometrażowych i pełnometrażowych.

Międzynarodowy Festiwal Filmów Dokumentalnych
Międzynarodowy Festiwal Filmów Dokumentalnych

– Cały festiwal jest dla nas pewnego rodzaju artefaktem, który zachęca do myślenia o świecie w nieco żartobliwy sposób, z różnych perspektyw. Gdy ustalamy program na nowy rok, nie przyjmujemy jednego, stałego modelu. Jihlava składa hołd przede wszystkim odwadze i ryzyku – mówią twórcy festiwalu.

W ramach programu wyodrębniono cztery główne sekcje konkursowe: Dobre dzieło – w której zaprezentowane zostaną najciekawsze współczesne dokumenty światowe, Między morzami  – ukazująca najnowszą twórczość dokumentalną krajów środkowoeuropejskich i wschodnich, Czeska radość, w której znajdą się najnowsze czeskie filmy dokumentalne oraz Fascynacje – sekcja ta zwróci się w stronę dokumentu eksperymentalnego. W programie znajdzie się również retrospektywa sylwetek wybitnych dokumentalistów.

W ramach festiwalu pokazane zostanie pięć polskich produkcji i koprodukcji: Rogalik Pawła Ziemilskiego, Nasz Vaszek. O sile bezsilnych w reżyserii Krystyny Krauze, Powrót Agnieszki H. Krystyny Krauze i Jacka Petryckiego, Amdo po zbiorach Adama Ruszkowskiego oraz Exit point w reżyserii Jagody Szelc.

Więcej info: TUTAJ oraz TUTAJ

red. Beata Poprawa

Ostrawa wczoraj i dziś

Czytelnik Artur podesłał mi ciekawy link, w którym były umieszczone zdjęcia ostrawskich tramwajów w latach 1985-1986. Pomyślałem, że to świetna okazja, by dzięki tym zdjęciom przenieść się w czasie i zobaczyć jak wyglądała Ostrawa niespełna 30 lat temu. Pokusiłem się również odnaleźć pokazane miejsca w google-maps. Co prawda nie było technicznych możliwości by znaleźć się dokładnie w miejscu ujęcia, ale myślę, że nie będziecie zawiedzeni! Poniżej link do starych zdjęć Ostrawy. Jeśli macie aktualne bądź stare zdjęcia Ostrawy wyślijcie je do mnie. Miłego oglądania!

1. Ostrawa Poruba

Ostrava Poruba Vřesinská, 1985
Ostrava Poruba Vřesinská, 1985
Ostrava Poruba Vřesinská, 2013
Ostrava Poruba Vřesinská, 2013

2. Ostrawa Hlavní Nádraží

Hlavní Nádraží, Ostrawa 1985 rok.
Hlavní Nádraží, Ostrawa 1985 rok.

 

Hlavní Nádraží, Ostrawa 2013 rok
Hlavní Nádraží, Ostrawa 2013 rok

3. Ostrawa Nádraží Ostrava-Svinov

Nádraží Ostrava-Svinov 1985
Nádraží Ostrava-Svinov 1985

 

Nádraží Ostrava-Svinov, 2013
Nádraží Ostrava-Svinov, 2013

 

Nádraží Ostrava-Svinov 1985
Nádraží Ostrava-Svinov 1985

 

Nádraží Ostrava-Svinov 2013
Nádraží Ostrava-Svinov 2013

 

4. Ostrawa Dubina

Ostrava Dubina 1985 rok.
Ostrawa Dubina 1985 rok.
Ostrawa Dubina, 2013 rok.
Ostrawa Dubina, 2013 rok.

5. Ostrawa Vitkovice

Ostrawa Vitkowice, 1986
Ostrawa Vitkowice, 1986

 

Ostrawa Vitkovice, 2013
Ostrawa Vitkovice, 2013

LINK DO POZOSTAŁYCH ZDJĘĆ

 

Ostrawa pozwała państwo czeskie za smog

Po trzech latach od złożenia wniosku przed praskim sądem rusza niecodzienny proces. Miasto Ostrawa pozwało Republikę Czeską za smog. Magistrat twierdzi, że państwo nic nie robi, aby poprawić sytuację najbardziej zanieczyszczonego regionu w kraju.
smog
„Ostrawa to nie Azja, która rządu nie interesuje. Jestem przekonany i mogę udowodnić, że rząd nie podejmuje wystarczających działań, w związku z tym przedmiot pozwu jest nadal aktualny” – mówi burmistrz Ostrawy Petr Kajnar. Uważa on, że państwo, które dysponuje miliardami koron na ochronę środowiska, nie może ograniczyć się do przeznaczenia kilku milionów na wymianę kotłów. 

W rozmowie z czeskim radiem Kajnar powiedział, że „poprawa stanu środowiska naturalnego oznacza współpracę różnych rządowych organów takich jak ministerstwa transportu, środowiska czy spraw zagranicznych, które musi zająć się wpływem Polski, a jest on bardzo duży – jeśli nie największy”. „To wszystko to są rzeczy, którymi miasto nie może się zająć” – podkreślił. 

Samorządowcom nie podoba się też brak możliwości kontroli tego, czym opalane są przydomowe kotłownie. 

Tymczasem ministerstwo środowiska uważa, że jakość powietrza w okolicach Ostrawy się poprawia. Jednocześnie przypomina, że już teraz realizowane są projekty dotujące wymiany kotłów grzewczych czy redukcję emisji pyłów przez huty, a także prowadzone są rozmowy ze stroną polską. Jan Kuzel z departamentu ochrony powietrza ministerstwa środowiska uważa, że problem nie jest czarno-biały, a wina leży także po stronie Ostrawy. 

„Z naszego punktu widzenia pozew jest nieadekwatny i nieuzasadniony. Jest to jedynie efekt walki politycznej, jaka toczyła się przed wyborami w 2010 roku. Ministerstwo środowiska od wielu lat pracuje na rzecz kraju morawsko-śląskiego, aby się tam łatwiej oddychało” – wyjaśnił. 

Latem udało się Czechom uzyskać z funduszy unijnych 1,1 miliarda koron na zmniejszenie emisji pyłów w trzynieckich zakładach metalurgicznych ArcelorMittal. Z kolei w ramach programu indywidualnej wymiany kotłów grzewczych mieszkańcy regionu wykorzystali już ponad 160 milionów koron. 

Za pierwszym podejściem miejski sąd odrzucił pozew Ostrawy, jednak decyzją Sądu Najwyższego sprawa wróciła na wokandę. Jeżeli państwo przegra proces, prawdopodobnie otworzy to obywatelom drogę do starania się o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu powstały w wyniku wysokiego zanieczyszczenia. Kraj morawsko-śląski jest obecnie najbardziej zanieczyszczonym regionem w Czechach. Wynika to z wysokiego uprzemysłowienia tych terenów oraz przestarzałych technologii wykorzystywanych zarówno w przemyśle, jak i przy ogrzewaniu domów prywatnych. 

Z Pragi Tomasz Dawid Jędruchów 

Praga chce przeprosin od National Geographic

Władze czeskiej Pragi będą domagać się przeprosin od telewizyjnego programu National Geographic. Według miejscowej policji dokument pod tytułem „Miasto oszustw”, który opisuje Pragę jako raj dla złodziei i oszustów, został sfabrykowany. Urzędnicy uważają, że film naraził Pragę na straty.

Kadr z filmu
Kadr z filmu

Śledztwa na podstawie filmu dokumentalnego

W związku z tym, że w filmie ukazano różnego rodzaju przestępstwa, zainteresowała się nim czeska policja. Reżyser pokazał m.in. spotkania z kieszonkowcami, dilerami narkotyków czy gangsterami w różnych miejscach Pragi. Śledczy zaczęli wyjaśniać poszczególne przypadki.

– Dokument opublikowano w listopadzie ubiegłego roku, a my zajęliśmy się opisanymi tam przypadkami na drugi dzień. Zrobiliśmy to z własnej inicjatywy. Nie otrzymaliśmy bowiem w tej sprawie żadnego zgłoszenia – powiedziała portalowi iDnes rzeczniczka praskiej policji Jana Roesslerova.

– Jednak dzięki temu stopniowo odkrywaliśmy, że ukazane wydarzenia nie przebiegły tak, jak je prezentuje dokument – ujawnia.

Reżyser sfabrykował sceny w „dokumencie”?

Na podstawie przesłuchań osób występujących w filmie policjanci dowiedzieli się, że wszystkie sytuacje były inscenizowane. Nie brali w tym jednak udziału aktorzy, ale osoby, które przemieszczają się po Pradze i którym ekipa zapłaciła, wyjaśniła co mają robić, a później to nakręciła – wyjaśniła rzeczniczka policji.

Po ustaleniu tych faktów śledczy zwrócili się do praskiego przedstawiciela National Geographic i zażądali wyjaśnień od autora dokumentu.

– Jak dotąd nasza prośba pozostaje bez odpowiedzi. Ani reporter, ani nikt inny nie odezwał się do nas, by odpowiedzieć na nasze pytania. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, nie wykluczamy, że o pomoc zwrócimy się do Interpolu. W takim przypadku będziemy chcieli, aby międzynarodowa policja pośredniczyła w przesłuchaniu reportera – poinformowała Roesslerova.

Praga chce przeprosin od National Geographic

Reżyserowi nie zamierzają też odpuścić miejscowi politycy. – Będziemy domagać się przeprosin w formie kolejnego reportażu, który pokaże prawdziwy obraz naszego miasta – mówi radny Lukasz Manhart. Jeżeli jednak przedstawiciele firmy będą odmawiali współpracy, władze Pragi są gotowe podjąć dalsze kroki prawne.

Firma Channels, która jest reprezentantem National Geographic na terenie Czech, twierdzi, że jest zainteresowana wyjaśnieniem sprawy, ale zaznacza, że Woodman nie jest jej pracownikiem i świadczy usługi jako firma zewnętrzna.

źródło: gazeta.pl

Most Karola – raj dla żebraków

Wydawać by się mogło, że Most Karola jest wizytówką Pragi. Myślą tak jedynie chyba turyści. Okazuje się, że na moście tym obowiązuje więcej absurdalnych zakazów niż mogło by nam przyjść do głowy…

z1

Po pierwsze: nie pij tam alkoholu

 

Pijaki nie są mile widziani w tym rejonie. Choć często w tych okolicach można było spotkać turystę z butelką piwa, to straż miejska zapewnia, że ma to się w końcu skończyć!

 

Po drugie: nie możesz fotografować

 

Kto by pomyślał, że na Moście Karola obowiązuje zakaz robienia zdjęć ze statywu? Gdy ta informacja poszła w świat, zdenerwowani fotografowie postanowili urządzić happening i wybrać się na Most by w grupie robić zdjęcia. Omal nie skończyło się to zadymą. 

z2

 

 

Po trzecie: nie śpiewać, nie tańczyć

 

Aby legalnie wykonywać tego typu działalność na tym turystycznym obiekcie należy mieć pozwolenie. Dotyczy to również wszystkich, którzy chcą sprzedawać swoje obrazy – twórczość malarska również jest zakazana.

 

Legalnie na Moście Karola można jedynie żebrać! Podczas przejścia tych kilkuset metrów z jednego brzegu rzeki na drugi, można spotkać nawet ośmiu żebraków. Niektórzy z nich nadzwyczaj ładnie ubrani, do tego jacy młodzi! Pijanych żebraków opisywać nie trzeba.

 

Jeżeli nie byliście jeszcze na Moście Karola w Pradze pamiętajcie, że to już ostatnia szansa aby w spokoju, bez nękania przez żebraków masować stopy Nepomucenowi

 

 

National Geographic: Praga – miasto oszustów

Kanał National Geographic, który nadaje swój sygnał w 171 krajach świata zadarł z włodarzami Miasta Stołecznego Pragi. Na swojej antenie wyemitował kontrowersyjny dokument „Praga – miasto oszustów” czym wywołał istną burzę.

Kadr z dokumentu
Kadr z dokumentu

Twórca programu dokumentalnego a zarazem główny jego bohater Conor Woodman nagrywał każdą minutę swego pobytu w Pradze. Chciał udowodnić, że na każdym kroku turyści są narażeni na oszustów. Przedmiotem zainteresowania Woodmana były między innymi kluby nocne, taksówki oraz dilerzy narkotyków. Można było również zobaczyć jak podczas zakupu parka w rochliku sprzedawca nie chce wydać kilku tysięcy koron reszty.

 Dokument wywołał skandal. Dziennik Právo ujawnił, że podczas kręcenia filmu użyto aktorów, a wymienione firmy taksówkarskie nie istnieją już kilka lat. Rzeczniczka NG w Czechach i na Słowacji Lada Dobrkovská odrzuca jednak wszystkie zarzuty i twierdzi, że w dokumencie zostały pokazane jedynie prawdziwe wydarzenia. Według niej, to co się dzieje w Pradze może się stać w każdym dużym mieście turystycznym, a film jest po prostu przestrogą. Zobaczcie sami:

Obóz pracy w pardubickim Foxconnie?

Deutsche Welle dotarło do rozmówców, którzy informują o niewolniczych warunkach pracy w pardubickiej fabryce. To kolejny głos w dyskusji dotyczącej tego zakładu pracy. Już przed dwoma laty informowałem Was o tym, co czeka pracowników przekraczających progi Foxconnu [zdjęcia tylko dla ludzi o mocnych nerwach].

foxconn

Zdaniem informatorów DW we wspomnianym zakładzie normą są 12-godzinne zmiany. Pracownicy podczas pracy nie mogą się ze sobą porozumiewać, nie mogą też napić się wody. Pracownicy nie mogą korzystać również z przerw, a kierownictwo wciąż naciska na zwiększenie wydajności pracy. Za te wszystkie wyrzeczenia pracownicy otrzymują rzekomo wynagrodzenie w wysokości około 550 EUR czyli 14 tysięcy koron.

System premiowy istnieje, ale przyznanie bonusu zależy od wydajności całej grupy. W praktyce oznacza to, że jeśli choć jedna osoba nie wyrobi narzuconej normy, nikt z zatrudnionych nie dostanie dodatkowych pieniędzy.

Przedstawiciele firmy zapewniają jednak, że nie łamie żadnych przepisów oraz, że każdy pracownik ma półgodzinną przerwę na posiłek.

Oprócz Pradubic Foxconn ma swoje fabryki również w Kutné Hoře a także na Słowacji. 

WIĘCEJ: deutsche-welle.de [niem./ang.], idnes.cz [czes.]

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑