Czeska gospodarka

Teraz chwilkę przyjrzymy się sytuacji gospodarczej Czech. Wg Wikipedii, Czesi mają jedną z najbardziej stabilnych gospodarek UE. Jest to na pewno najsilniejsza gospodarka wśród krajów które były pod wpływem ZSRR. Na pewno silną gałęzią gospodarki jest eksport aut, Hyundaya i Skody, które są w Republice produkowane.

Mimo tego, czeski dług publiczny wynosi 1,385 biliona koron, czyli ok 56,5 mld euro, a zadłużenie na głowę mieszkańca Czech ocenia się obecnie na 132 tys. koron (blisko 5400 euro) – podało w piątek ministerstwo finansów w Pradze, ogłaszając dane z trzech kwartałów 2010 roku.

Po drugim kwartale czeskie zadłużenie państwowe wynosiło 1,246 bln koron (50 mld euro), a na każdego obywatela przypadało 118 tysięcy CZK (4800 EUR) długu.

Jak tłumaczyło ministerstwo, powody narastania długu nie zmieniają się. Wśród nich resort wymienił niedostateczne wpływy z podatków, niskie dochody państwa, a także wysokie bezrobocie.

Bezrobocie w Czechach wynosi obecnie 8,5 proc., o 0,1 punktu procentowego mniej niż przed miesiącem. Ministerstwo pracy w najbliższym czasie spodziewa się jednak wzrostu liczby bezrobotnych.

Jak wygląda rozkład bezrobocia w poszczególnych regionach Republiki? Postarałem się wam to sprytnie ukazać w porównaniu z polską mapą bezrobocia. Skleiłem ze sobą dwie mapy a wnioski są dość ciekawe. Tak jak w Polsce, biedniejszą częścią Czech jest wschód. Ale co ciekawe, nasz nie tak biedny Śląsk, sąsiaduje z czeskim Śląskiem, gdzie bezrobocie jest jednym z najwyższych w Czechach. Ale to właśnie polscy górnicy najszybciej znajdują zatrudnienie w rejonie ostravsko-karvińskim.

Dalsze czarne punkty to wspomniany przeze mnie już wcześniej Most – najwyższe 15%, Bruntal – 14,8% i Děcín – 14%. Żadną niespodzianką nie jest natomiast, niegdyś prawie zerowe, dziś 3,8% bezrobocie w stolicy Pradze. Podobno brakuje tam rąk do pracy, a zatrudnienie leży na ulicy. Ale obok tego, koszty utrzymania są wyższe. Czyli tak samo jak w naszej brzydkiej Warszawie.

Jak jest naprawdę w Pradze z pracą – tego nie wiem, może dopisze to ktoś, kto tam mieszka i pracuje, ale znam mnóstwo Polaków, którzy zarabiają tam ogromne pieniądze. Jeden z nich jest szefem Douglasa na całą Czeską Republikę a zarabia 70 000 koron, czyli 11 000 zł miesięcznie! Na waciki wystarczy.

                        Bezrobocie w PL i CZ (stan 2009)CZaPL.jpg

Czeska kuchnia

W końcu troszkę o kuchni czeskiej. Znowu rozległy temat, ale ważny i niezbędny dla dobrego poznania czeskich obyczajów.
Przed chwilą zjadłem domowej roboty španělské ptačky a to wszystko popijam czeskim piwem. Więc mogę spokojnie pisać..

Z moich obserwacji wynika, że Czesi bardzo szczycą się swoją kuchnią, ale też mają dziwne przyzwyczajenia kulinarne, inne niż w Polsce.

Każdy wie, że życie towarzyskie skupia się w hospůdkach. Tam pije się piwo, je posiłki i spotyka ze znajomymi. Hospoda dla Czecha to jak kościół dla Polaka.

Pierwsza różnica to taka, że Czesi jedzą obiad już o 12.00! Dla mnie, przybysza z PL, ciężko było się przestawić. W PL śniadania jadłem o 11.00 a tu już w południe zamykało się zakład pracy i wszyscy szli do hospody jeść obiad. Przez pierwszy tydzień nie mogłem wyrobić, podczas gdy inni już dawno zjedli, ja jeszcze się męczyłem. Teraz już się wyrobiłem i o 12.00 umieram z głodu i czekam tylko na przerwę w pracy. Od 12 do 13 Czesi oblegają hospody, w restauracjach tworzone są specjalne menu, a do każdego posiłku można sobie zamówić piwo. Przyznam się, że w Czechach pierwszy raz piłem w pracy i to do tego z szefem! Zamówić browarka do knedlika to przecież jest wskazane!

Czeskim zwyczajem jest też jedzenie parówek rękoma. Nigdy nie używają widelca. Zresztą parówki są inne niż w Polsce a tu nazywają się parky. Parky (od pary – 2 szt) czyli jak powiem: Poproszę parek, dostanę dwie sztuki parówek. Jak chcę kupić jedną parówkę, powiem: Poproszę nóżkę parka. Fajnie, nie?

Tutejsza kuchnia jest bardzo tłusta i kaloryczna. Wegetarianie w Czechach nie mają czego szukać. Wszędzie kapusta, sosy, polewy, pulchne knedliky, piwo. Na samą myśl mam mdłości. Pamiętam mój pierwszy raz, gdy próbowałem zjeść narodowe vepřo-knedlo-zelo. Knedlik + kapusta + mięso wszystko polane tłustym sosem. O matko… Bez piwa jest to nie do strawienia!

Jedno piwo wypite… Idę po drugie…..

Ja akurat tak trafiłem, że mój współlokator to kucharz. Zawsze mam w domu niejakie czeskie dobroty. Ale Czesi stołują się głównie na mieście. Za 69 kč masz dwudaniowy obiad. Mało który Czech ci powie, że smakuje mu nasz barszcz czerwony. Niektórym wręcz on nawet śmierdzi! Czesi znają nasze gołąbki – jednak tutaj one się inaczej nazywają i podaje się je z knedlikami i gęstym sosem pomidorowym. Śmieją się z tego, że schabowy to nasze narodowe danie – oni mają u siebie swój řizek i to im wystarczy.

Teraz zobaczmy co Czesi mają, a czego nigdzie indziej nie ma.

Becherovka  – ziołowa wódka, teraz w wersji cytrynowej 20% – prawie jak cytrynowy likier. Polecam bez zapojki!

Buchty – coś jak nasze drożdżówki. Z różnym nadzieniem.

Burčák – dojrzewające wino. Oglądaliście film Bobule? Właśnie  z takich bobuli wykonane jest to wino. Posiada żywe bakterie, które jednych ożywią, drugim przeczyszczą jelita.

Hořické trubičky – coś jak gofry, tylko w kształcie trumny.

Knedliky

Kofola

Kolače – wywodzą się z Morawy, wielkie, okrągłe drożdżowe bułki ze świeżymi owocami i kruszonką.

Kulajda  – przepyszna południowoczeska zupa z ziemniakami, grzybami. Dobrze wykonana jest gęsta a smakuje wyśmienicie!

Pivo – wiadomka ;)

Smaženy sýr

Svičkova na smetaně –  czyli polędwica wołowa ze słodko-kwaśnym sosem śmietanowym, z przetartymi lub zmiksowanymi warzywami, bardzo często potrawa ta jest podawana w ten sposób, że na polędwicę kładzie się bitą śmietanę i odrobinę żurawiny;

Twarożki ołomunieckie – tylko w Czechach dostaniesz to ohydztwo! Śmierdzące lepiące buzię, obrzydliwe twarożki, które podaje się na chlebie z surową cebulą i papryką w proszku. Nie polecam. Tylko dla hardcorów.

Utopenec – gruba kiełbasa, typu parówkowa, przekrojona na pół a w środku cebulka. Wszystko na zimno w zalewie octowej.

Vepřo-knedlo-zelo + pivo.

Jak widać, naród czeski lubuje się w daniach mięsnych. Jeśli i Wy lubicie mięso i piwo, na pewno w Czechach się Wam spodoba.

Znacie więcej czeskich narodowych potraw? Dopisujcie je w komentarzach.

buchty-1000.jpg
burcak.jpgSmazeny_syr_smazeni_druha_strana.jpg
svickova.jpg
               Utopenec
utopenec.jpgvepro_knedlo_zelo.jpg
kolace.jpg
               Kulajda
kulajda1.jpg
               Olomoucke tvarużkysyrecky.jpg

Štramberk

Kochani, korzystając z pięknego słońca no i oczywiście weekendu udaję się po raz kolejny na wycieczkę! Tym razem to Štramberku ;) Po prostu kocham to miejsce i uważam, że jest to najpiękniejsze miasto na całej Morawie.

Miasto zachowało historyczny układ. Na ulicach prowadzących do rynku zachowały się drewnianie domy. Nad miastem i mocno pochylonym rynkiem góruje zalesione wzgórze z reszkami zamku Štramberk oraz zachowaną wieżą o nazwie czes. Trúba. Centrum miasta zostało objęte ochroną konserwatorską. W pobliżu Jaskinia Šipka gdzie odnaleziono szczątki neandertalskiego dziecka.

Oprócz jaskini, w której żyli ludzie pierwotni, zabytkowego centrum, pochyłych domków i zamku, możecie cieszyć się pięknymi Beskidami. Kocham te góry – wydaje mi się, że nawet Tatry Beskidom nie dorównują. Możecie wdrapać się na szczyt góry zamkowej i podziwiać okolicę, albo wejść na wyższą górę, tuż obok miasteczka i podziwiać widoczną w dali Ostrawę.

Nie można zapomnieć o tutejszych sepcjałach – sztramberskich uszach (sławny produkt cukierniczy z piernika w kształcie rożka, pieczony w mieście Štramberk i w okolicach) i legendą z nimi związanymi. Legenda mówi, że tradycja pieczenia uszu zrodziła w związku z najazdem tatarskim na okolice miasta (góra Kotouč) w 1241 roku. Mieszkańcy Štramberka ukryci na wzgórzu wypuścili wodę ze zbiornika, zatapiając obóz wroga. Podczas przeszukiwania obozu Tatarów mieszkańcy miasta mieli znaleźć worek pełny wypełniony odciętymi uszami niewiernych, które miały być wysłane na dowód zwycięstwa tatarskiemu Chanowi.

Nie chcę się rozpisywać, sami musicie to na własne oczy zobaczyć. Miłej soboty. ;)

DSC00938.JPGDSC00935.JPGDSC00690.JPGDSC00697.JPGDSC00701.JPGDSC00693.JPGDSC00700.JPGDSC00689.JPGDSC00698.JPGuszy.jpg

Ostrava, ul.Stodolni

Ulica Stodolní w centrum Ostrawy jest fenomenem ostrawskiego życia towarzyskiego. Na samej ulicy oraz w jej ścisłym sąsiedztwie znajdują się dziesiątki barów, restauracji i klubów, które, zwłaszcza w weekendy, są odwiedzane przez tłumy młodzieży i ludzi w wieku średnim. Stodolní cieszy się dużym powodzeniem również wśród Polaków….

No właśnie Polaków… W sobotę też ich spotkałem. Pomimo że Stodolní jest zatłoczona, Polacy od razu rzucają się w oczy. To ci, którzy robią tam największy dym i przynoszą największy wstyd. Tym razem było tak samo. Zresztą jak mówią Czesi, Polacy do Ostravy przyjeżdżają tylko „ruchać i ćpać”. I tak na samym środku ulicy idzie banda! Ośmiu chłopa i się drą. Zamilkłem… Obserwuje. I nagle:

„Eeeeee, heeeeeeeeejjj, łooooooooo. Kurwa! Oooo, Polacy? Polacy?? Nooooooo! Ejjj! Znacie tu, kurwa, jakieś fajne miejsca, gdzie można się zabawić? Nie???? Jak to???

No kurwa co to ma być? Przecież TO SĄ CZECHY! WIĘC GDZIE SĄ DZIWKI I NARKOTYKI????????? !!!!!!!!. Chcemy dziwki!! Przyjechaliśmy aż z Chrzanowa (pozdrawiam Chrzanów) 150 km i kurwa ani dziwek, ani cipek, ani trawy!”

Wiecie co? Może nie wszyscy turyści z Polski tacy są, ale ci, to naprawdę był szczyt chamstwa, buractwa i prostactwa! A podobno takich właśnie jest wielu. Jeden z tej grupy był na tyle przytomny, żeby zamienić z nim słowo. To był chyba ich kierowca, jedyny trzeźwy. Gdy się dowiedział, że ja, Polak, mieszkam i pracuje w Ostrawie, ogarnęło go wielkie zdziwienie. Polak i w Ostravie? A co to nadzwyczajnego? Przecież panowie, którzy sprzedają hot-dogi na tej „ulicy, która nie śpi” też są Polakami, ale nie drą ryja, nie plują na ziemię, nie krzyczą, że Czesi to debile, bo nie rozumieją gdy się do nich mówi „Gdzie jest cipka”. O zgrozo!! Panowie od hot-dogów przynajmniej pięknie mówią po czesku, aż miło posłuchać, są uprzejmi dla klientów i po dżentelmeńsku flirtują z kobietami. Można? Można, więc Polaki-buraki niech się ogarną. Chciałem się stamtąd jak najszybciej ulotnić….

A więcej z weekendu już nie pamiętam… ;)

PS: Czy w PL jakaś ulica ma swoją stronę www?

www.stodolni.cz/index.php?

Stodolní.jpg800px-Ostrava,_stodolní_ulice.JPG

Hradec nad Moravicí

Od początków istnienia w Hradcu zlokalizowany był jeden z głównych grodów Gołężyców – słowiańskiego plemienia żyjącego na dzisiejszym pograniczu polsko-czeskim, między źródłem Odry i Wisły (w 1155 wymieniany jako Gradice Golenzicezke). Według legendy w Hradcu spotkał się korowód weselny księżniczki czeskiej Dobrawy z korowodem Mieszka I. W latach 990-1032 gród należał do państwa Bolesława Chrobrego i Mieszka II, w późniejszym czasie wraz z okolicami stanowił przedmiot zatargów polsko-czeskich. Jego przynależność do państwa czeskiego utrwaliła się w XII wieku po zawarciu pokoju kłodzkiego. W drugiej połowie XIII wieku czeski król – Przemysł II Ottokar – w miejscu dotychczasowego grodu postawił gotycki zamek. Odtąd dzieje miasta nierozerwalnie łączą się z historią zamku. Na przełomie XVI i XVII wieku zamek został przebudowany w stylu renesansowym. Do 1733 właścicielami zamku był ród Pruskowskich, następnie niemiecki ród Neffzernów, a od 1733 książęta Lichnovscy (do 1945). Po pożarze w 1796 dokonano przebudowy zamku, a w jego okolicy założono park w stylu angielskim. Kolejną przebudowę zamku przeprowadzono w drugiej połowie XIX wieku – odtąd nazywano go Białym Zamkiem, w odróżnieniu od zbudowanego w pobliżu Zamku Czerwonego (którego architektura nawiązywała do średniowiecza). Hradec z sprawą swoich panów stał się ważnym ośrodkiem kultury muzycznej: w zamku przebywał Ludwig van Beethoven, w Hradcu gościli także Niccolò Paganini i Ferenc Liszt. Do dziś jest tu organizowany konkurs „Hradec Beethovena”.

DSC00803.JPG
DSC00804.JPG
DSC00805.JPGDSC00806.JPGDSC00807.JPGDSC00808.JPGDSC00809.JPGDSC00810.JPG800px-Hradec_nad_Morawicą_-_Czerwony_Zamek_01.jpg

Język czeski

Czeski język

Koniecznie to, na co czekacie, a co jest bardzo złożonym zjawiskiem. Długo zbierałem się, żeby w ogóle zacząć pisać, gdyż uważam, że jest to tak wielkie zagadnienie, że nie dam rady wszystkich moich spostrzeżeń ując w jednym wpisie. Ale postaram się  ująć kilka najważniejszych zagadnień i mam nadzieje, że nie będzie bardzo chaotycznie.

1.Początek.
Zaczęło się od tego, że kilka lat temu pracując nad morzem, odwiedziły mnie czeskie turystki. Chciały kupić wodę Żywiec jabłkową. Gdy o nią poprosiły usłyszałem tylko słodkie: „Jabliczko voda”… Umarłem.

2.Czeska wizyta.
Później przyjechał do mnie, jak już wiecie, kolega, czechofil, który trochę mówił mi po czesku, wysyłał smsy, pisał na gg.

3.Czeskie filmy.
Najpierw oglądałem wszystkie dostępne w PL – niestety zawsze z lektorem. Gdy udało się dostać jakiś z napisami, najpierw był uśmiech, później zdziwienie, jaki to dziwny język.

4.Czeskie portale społecznościowe.
Przyszedł czas na samodzielną naukę czeskiego. Dosłownie samodzielną – na podstawie filmów i słownika. Uznałem, że nie ma to jak „żywy język” i założyłem sobie profil na czeskim portalu :D ciężko było, ale pół roku, rok i już PISAŁEM dobrze. Po przyjeździe do Czech okazało się, że piszę świetnie a mówić NIE UMIEM!!! To było straszne. Nie miałem jednak nikogo w Polsce z kim mógłbym rozmawiać po czesku.

5.Przyjazd do Republiki.
Jeśli masz już znajomość języka ( z tego rocznego kursu, który sam sobie zrobiłem) wystarczył około miesiąc żeby zacząć płynnie mówić po czesku. Teraz już myślę po czesku i ciężko mi czasem znaleźć polskie odpowiedniki słów.

Čeština – jest to bardzo bogaty język. Bogaty aż do bólu. I nie śmieszny – nigdy nie mów że czeski jest śmieszny. Jeśli uważacie, że polski jest trudny, czeski jest trudniejszy bardziej niż myślisz. Inna składnia, inna odmiana przez przypadki, a często w ogóle niezrozumiała odmiana wyrazów. Chcesz się uczyć czeskiego? Musisz odrzucić polskie reguły gramatyczne. Co jest najbardziej zaskakujące? BOGACTWO czeskiego.

W 935 roku na Morawę przybyli z Bałkanów Cyryl i Metody i „przynieśli” zmodyfikowany język, który później zmienił się na końcu w coś przypominającego ówczesny język czeski. Jednak w 1620 roku po klęsce pod Białą Górą, język czeski został za okupacji zastąpiony językiem niemieckim. Panowanie Niemców zupełnie zniszczyło češtinę, językiem czeskim mówił tylko lud na głębokiej wsi a wszystko było zgermanizowane. Odrodzenie przyszło w 1867 roku, gdy Frantisek Palacky napisał książkę „Dzieje narodu czeskiego w Czechach i na Morawach”, najpierw po niemiecku, później po czesku. Od tego czasu cestina wróciła do łask. Niemieckie słowa zastąpiono czeskimi. Z racji tego, że język czeski zupełnie wymarł, jechano na wieś, spisywano te staroczeskie dialekty i wprowadzano „w obieg”. Zdumiewający jest fakt, że twórcy tzw. Czeskiego Odrodzenia, brali polskie księgi i czerpali z polskich słów tworząc swoje „nowe” czeskie słowa. Dlatego te dwa języki są do siebie tak podobne.

Bogactwo cestiny polega m.in. na tym, że na jedno nasze słowo PRZEPRASZAM w Czechach istnieje PIĘĆ różnych czeskich słów/zwrotów, a każde trzeba użyć w innej sytuacji!!!

Promiň – gdy żałuję i przepraszam.
Omluvam se – gdy przepraszam za np. spóźnienie.
Pardon – gdy na kogoś potracę, np w sklepie.
Z dovolenim – gdy chcę przejść, np. w tramwaju.
Prosim Vas – gdy pytam o drogę.

Kolejnym przykładem jest słowo TERAZ  – są przynajmniej trzy różnie czeskie wyrazy na to nasze jedno.

Następnym zagadnieniem jest różnica, kiedy wyrazy są „spisovne” a kiedy potoczne. Inaczej mówi się na ulicy, a inaczej w telewizji.
Przykład: CIĄGLE – pot. furt, tv: pořad
ZNÓW – pot. zase, tv: opět. Przykłady można mnożyć.

Inna ważną kwestią jest fakt, że niektóre wyrazy brzmią tak samo, a znaczą zupełnie co innego. Na to trzeba bardzo uważać. Nasze szukać w Czechach oznacza PIERDOLIĆ!!!
nasze pachnie – w CR znaczy śmierdzi! Itd.

I najważniejsza kwestia – rzekoma „Śmieszność” czeskiego języka. Ta śmiezność wynika z niewiedzy. Rozwala mnie zupełnie profil na Facebooku Drevny Kocur, gdzie moderator co chwila każe przetłumaczyć swoim 32 tysiącom fanom jakiś wyraz. Jest to żałosne i mnie osobiście nie śmieszy. Jak może śmieszyć przetłumaczenie wyrazu parasolka na „szmaticzku na paticzku”? Albo zamiast wiewiórki Drevny Kocur? Owszem, niektóre PRAWDZIWE wyrazy zaskakują, ale każdy czeski wyraz jest czymś uzasadniony – swą etymologią albo praktycznością.
Przykład: komputer – počitač. (počitat – liczyć, wszak na początku komputer służył wyłącznie do liczenia).

Na czym polega praktyczność czeskiego języka? Ano na tym, że jak my mówimy: Miastem najbardziej wysuniętym na zachód jest miasto X, Czesi powiedzą „Nejzapadnejším městem je X”. Prawda, że fajnie?

Jeśli Was śmieszy czeski, musicie wiedzieć, że Czechów też bardzo śmieszy polski. Chyba bardziej oni śmieją się z nas. Hitem tu jest nasze „Bolek i Lolek”, nasz zachód (zachod w Czechach to kibel/sracz/toaleta), nasze głównie ( kojarzy się z czeskim hovno – gówno) i oczywiście SZUKAĆ:D

Teraz kilka innych zajefajnych przykładów:

Barák

Jak Czech nam powie „Mate krasný bárak” lub się zapyta „Bydlíte v bytě nebo v baráku.” to nie należy uciekać się do rękoczynów i obrażać, bo on mówi „Ma Pan ładny dom” lub pyta „Czy Państwo (Pan) mieszkają w mieszkaniu czy w domku?”

Blb

Krótkie i zwięzłe, ale jakie wymowne, to po czesku – głupek.

Čerstvý

Czyta się czerstwy ale znaczy świeży. Tak to nie samowite ale Czesi na codzień jedzą „čerstvé” pieczywo!

Dámy, Páni

Napisy na toaletach w Czechach – Panie, Panowie. Napisy te często mylą turystów z Polski, ale, co ciekawe, Czesi z kolei nie wiedzą, co oznaczają kółeczko i trójkącik na drzwiach polskiej toalety.

Divák

Nie dziwak, ale widz.

Domovník

To nie nasz domownik, ale po prostu gospodarz domu lub pospolicie – cieć. Natomiast nasz domownik to po ichniemu spolubydlící.

Jeptiška

Zakonnica, mniszka.

Kára

To nic złego, to potocznie – dobry samochód, coś jak fura po naszemu.

Květen

Nazwa miesiąca, ale nie IV, ale V, to po prostu nasz maj. A nasz kwiecień to po ichniemu duben.

Láska

Miłość. A słynna Láska nebeská to miłość niebiańska. Natomiast nasza laska po ichniemu to np. kus.

Levák

Wcale nie lewicowy radykał, ale zwykły mańkut.

Nápad

Pomysł. Nasz napad to po czesku přepadení.

Odbyt

Zbyt, dział zbytu, po czesku można więc kogoś posłać do odbytu. Po czesku odbyt to konečník.

Opakovaný, opakované

To też nie znaczy to, co by się wydawało, tylko – powtórny, powtórnie. Nasze opakowanie, opakowany to po ichniemu obal, obalený

Páchne, páchnout

To znaczy śmierdzi, śmierdzieć. Dlatego lepiej nie mówić do Czeszki „Pani ładnie pachnie” – można oberwać. Po czesku pachnie to voní.

Panna
To po czesku dziewica. Dlatego, że Czesi dali nam chrzest – mamy ich modlitwy i mówimy: Maryja Panna, czyli dziewica.

Podvodník
To nie marynarz okrętu podwodnego, ale oszust. Zresztą marynarz po czesku też jest ładnie námořník, a okręt podwodny to ponorka.
Pokuta

Poprava

To nie polepszenie, ale coś wręcz przeciwnego. Poprava to po czesku wykonanie wyroku śmierci, egzekucja.

PORUCHA !!!

Awaria, jeszcze lepsze są zestawienia z tym słowem np. Porucha na rypadle !!!

Rozpustná káva

Brzmi zachęcająco i ciekawie, ale to zwykła kawa rozpuszczalna.

Rypadlo – Koparka

Sklep
Jak w Czechach poślą kogoś do sklepa, to znaczy, że masz iść do piwnicy, a nie na zakupy. Nasz sklep to po ichniemu obchod.

Smyk
To nie maluch, szkrab, ale poślizg.

Starost
To nie starość, ale kłopot, problem. Starość to stáří .

Statek
To nie statek, jak by się zdawało, ale gospodarstwo, majątek ziemski. Statek np. morski to loď .

Šukat

Wymawia się „szukat”, ale z szukaniem nie ma nic wspólnego, to znaczy, przepraszam, pierdolić, nasze szukać to po czesku hledat.

Tajemnice, tajemník
To też nie to, co się wydaje. To sekretarz, np. sekretarz partii, redakcji. Tajemnica to po ichniemu tajemství.

Úroda

To też nie to, co słyszymy i myślimy, ale zbiory, plony. Nasza uroda to po ichniemu krása.

Záchod

Ubikacja, klozet, w sumie to niuans, ale nasz zachód (strona świata) to po czesku západ.

Zákoník

Nie mnich, ale kodeks, np. kodeks cywilny to po czesku Občanský zákoník, a kodeks karny to Trestní zákoník. Bierze się to stąd, że po czesku prawo i ustawa to zákon.

Myślę, że na razie wystarczy. Ktoś kiedyś powiedział, że w obecnych czasach warto inwestować w egzotyczne języki – czeski się z pewnością do nich zalicza ;)

Na koniec niesamowite:

„Strč prst skrz krk”

(w słowie skrz nie wymawiamy rz ale r i z jak w Tarzanie).

To znaczy „Wetknij palec w gardło”.

debile.jpgjazyk.jpgjazyk2.jpg

Czeskie produkty

Jeśli macie ochotę na coś pysznego, możecie wybrać się do jednego z piętnastu milionów hipermarketów TESCO (gdyż ich tutaj nie brakuje) i kupić sobie kilka z tradycyjnych czeskich potravin.

Ale przygotujcie się! Ceny w Czechach są zwykle 20-30 % wyższe! Nie dość, że drożej to jeszcze wielkie monety – trzeba zaopatrzyć się w wielki portfel. Ale na pocieszenie pozostaną Wam do wyboru produkty, których nie znajdziecie nigdzie w Polsce. No i przede wszystkim to, że tu ceny są zaokrąglone – nie płacicie groszy (halerzy) i nie walają się po portfelu drobniaki.

Zapraszam na zakupy ;)

Horalky – do wyboru czeskie i słowackie. Wafelki przekładane masa kakaową. Wstyd przyznać, ale te słowackie, które możecie dostać i w Polsce, są lepsze niż czeskie.

Knedliky – do wyboru trzy rodzaje: houskove, bramborove, karlovarske. To zaskakujące, ale prawie żaden Polak nie wie, co to jest knedlik. Houskovy – coś jak bułka, tylko delikatniejsza, gotowana na parze. Bramborovy – takie jak kopytka, tylko twarde, klejące gębę. Mi nie smakują. I jeszcze karlovarske – z Karlovych Varu – chyba dla turystów z Rosji – takie pomieszane różnokolorowe bułkowe knedliki ;) Fajnie wyglądają na talerzu. Idealne do spożycia na słodko.

Kofola – niesamowite, ale ta czeska odmiana coca-coli ma juz 50 lat i zanosi się na to, że sława Kofoli w Czechach i na Słowacji nie osłabnie nigdy. Kofola nie ma tu konkurencji – nawet Coca-Cola chciała wykupić Kofolę, ale Czesi się nie sprzedali. Co innego Polacy – od jakiegoś czasu polska HOOP Cola to już Hoop Kofola Sp. z o.o. Ale ambrozja z Czech nigdy nie będzie sprzedawana w Polsce. Jeśli chcecie poczuć jak smakuje sławna Kofola, kupcie Polo Coctę/Koktę czy jak to się piszę – smakuje tak samo.

Lentilky – czeskie M&M’sy :) Nic dodać, nic ująć. Lentilky są słodkie jak małe dziecko.

Lučina – coś jak twarożek na chleb. Delikatna i w różnych smakach. W ogóle Czesi nie używają prawie masła, wszędzie tylko pomazanki i twarożki. Jak już masło to tylko najlepsze w kostce, żadne gówna Delmy itp.

Margotka – to jedna z wielu przepysznych czeskich czekoladek. Karmelowe, migdałowe, rumowe, kasztankowe, co tylko chcecie! Oprócz Margotki polecam Fiodorkę – mieszankę białej i czarnej czekolady.

Mattoni – kto jeszcze nie zna czeskiego odpowiednika Żywca Zdrój? Najlepsza czeska woda z Karlovych Varu. Jechałem pociągiem, o dziwo jeszcze w PKP i na przeciw siedzieli jacyś obcokrajowcy. A że było głośno nie słyszałem, że mówią po czesku. Dopiero, gdy wyjęli wodę Mattoni, wiedziałem, że tę oto Polszę odwiedzili turyści z Czech :)

Lody Miša – tylko w Czechach jadłem coś takiego. Znając zamiłowanie Czechów do twarożków, nie zdziwiło mnie, że zrobili z nich swoje flagowe lody. Lody o smaku mrożonego twarożku. Super!

Tatarska omačka – może nie czeska, ale żaden Czech się bez niej nie obejdzie. Chcesz kupić majonez w Czechach? Zapomnij – nawet majonez Hellman’s jest o smaku tatarskiego sosu! Szok!

Pribinaček – no i kolejny czeski przysmak. Słodki twarożek, coś jak u nas serek homogenizowany. W kilku smakach. Rozpływa się w ustach! Obok tego powstał Pribinaček Tičinka – świeży twarożek w polewie czekoladowej!

Soki Relax – nie czeskie, a polskie. To są soki Hortex, tylko, że eksportowane do Czech ze zmienioną nazwą. Smakują tak samo dobrze jak w Polsce. Bardzo popularne w Czechach.

Tatranky – coś jak Horalky, różni się tylko nazwa.

Siesta – polski Prince Polo, importowany z Polski tylko że z czeska etykietą ;) Dalej je kupuje, nie mogę przestać.

Smaženy sýr – wciąż nie mogę potwierdzić jego pochodzenia, ale chyba czeski. Wielki kawał sera topionego typu Hermelin, w środku najczęściej plaster szynki, maczany w grubej warstwie bułki tartej, tak grubej, żeby podczas smażenia nie wypłynął z tej skorupki. Podawany z tatarką i hranolkama ( frytkami).

Dobra, to wystarczy, mam nadzieje, że jesteście po kolacji. Dalej nie będę wymieniać, bo schodzę już na zupełnie inny temat kuchni czeskiej. Ale o niej w następnym poście. Smacznego!

Czesi a mniejszość romska

Władze Litvinova na północy Czech zapowiadają, że nie pozwolą Romom na osiedlanie się w tym mieście. To m.in. z tego powodu czeski premier popiera francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego.

Na ubiegłotygodniowym szczycie UE prezydent Francji ostro starł się z szefem Komisji Europejskiej o politykę deportowania Romów. Na Nicolasa Sarkozy’ego oburzeni byli niemal wszyscy. Poparł go natomiast premier Czech Petr Neczas.

– Każdy kraj członkowski Unii ma prawo wymagać, by przebywający na jego terenie obywatel innego kraju członkowskiego pracował, studiował lub wykazał, że ma środki do życia – mówił na szczycie Neczas. – I każdy kraj członkowski ma prawo wymagać przestrzegania swych własnych praw – podkreślił premier, odrzucając krytykę wobec Francji. Neczas uważa bowiem, że Czechy mają ten sam problem co Francuzi.

Do Francji Romowie przyjeżdżają z Rumunii i Bułgarii, do Czech przede wszystkim ze Słowacji. Niemal wszyscy z 300 tys. przebywających dziś w Czechach Romów pochodzą właśnie z tego kraju.

Znaczna większość z ok. 20 tys. czeskich Cyganów żyjących w Czechach przed II wojną światową podzieliła los czeskich Żydów – trafili do komór gazowych niemieckich obozów koncentracyjnych. W Zagładzie Romów brał udział rząd pronazistowskiego Protektoratu Czech i Moraw, a w samym Protektoracie działały zarządzane przez Czechów obozy koncentracyjne dla Romów, m.in. w Letach czy Pisku.

Po wojnie słowaccy Romowie zaczęli osiedlać się w Czechach przeważnie na wyludnionych terenach przygranicznych skąd wygnane zostały 3 mln Niemców sudeckich. Znane są także przypadki prowadzonych przez władze komunistyczne deportacji Romów ze wschodniej Słowacji do czeskich Sudetów.

Po rozpadzie Czechosłowacji w Czechach pozostała społeczność romska silnie związana z Romami słowackimi. Cichy napływ słowackich Romów trwał, gdyż obywatele słowaccy w Czechach i czescy na Słowacji mieli w porównaniu z innymi cudzoziemcami większe możliwości znalezienia pracy czy studiowania.

Na romską migrację do Czech miała także wpływ pogłębiająca się z czasem różnica między systemami socjalnymi w bogatszych Czechach i biedniejszej Słowacji. Kiedy słowacki rząd po 2002 r. mocno ściął zasiłki (stosunek między wysokością zasiłków czeskich i słowackich wynosił wówczas 4 do 1), a w romskich osiedlach na Słowacji wybuchły tłumione przez wojsko zamieszki, w Czechach zapanowała panika.

Przed wejściem do UE rząd ówczesnego premiera Stanislava Grossa wynegocjował z Bratysławą szczególną umowę międzynarodową, która miała ochronić Czechy przed masowym napływem słowackich Romów. – Cały rząd uważa ten problem za bardzo poważny. Chcemy zrobić wszystko, by nie dochodziło do migracji słowackich Romów do Czech – ogłosił Gross w 2003 r.

– Musimy zrobić wszystko, by ta fala do Czech nie dotarła, gdyż oznaczałoby to dla nas obciążenia finansowe oraz napięcia etniczne – stwierdził ówczesny socjaldemokratyczny premier. Podstawowym narzędziem stało się uniemożliwienie Romom uzyskania czeskich zasiłków socjalnych.

Obawy Grossa się nie potwierdziły, choć nie wiadomo, czy nie przyczyniły się do tego właśnie decyzje rządu. Ale problem zniknął. Kilka dni temu czeskie media opisywały północnoczeskie miasto Litvinov, gdzie na osiedlu Janov jest jedno z największych romskich gett w Czechach.

Na Janov przybyła ostatnio duża grupa Romów słowackich. – Przybycie tych rodzin uważamy za groźne dla naszego bezpieczeństwa. Szukamy sposobu, jak słowackich Romów przenieść z powrotem do ich ojczyzny – oświadczył wicestarosta Litvinova Martin Klika.

Miasto ostrzegło właścicieli mieszkań, by nie przyjmowali przybyszy i wysłało na Janov jednostkę straży miejskiej.

Władze miasta zapowiedziały, że zrobią wszystko, by Romowie nie uzyskali prawa stałego pobytu i prawa do zasiłków. Kilka miesięcy temu Martinowi Klice udało się zmusić liczną rodzinę słowackich Romów do opuszczenia miasta.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Problem bardzo palący, zwłaszcza w Ostravie. Tutaj Cyganów jet więcej niż Czechów. Wszystko to przyjechało ze Słowacji. Nie możesz się krzywo spojrzeć, bo cię pobiją lub oskarżą o rasizm. Pewnie Czech mnie zapytał: Byłem w Polsce przy granicy z Bohuminem, a tam Cyganów w ogóle nie było? Dlaczego? No właśnie dlatego, że w Czechach każdy ma się dobrze, państwo to do niedawna było państwem socjalnym, o każdego dbało. Teraz po kryzysie nawet Czesi oszczędzają, najszybciej idzie oszczędzić na jełopach Cyganach! Nie pracują, a zasiłki pobierają. Czechy wprowadziły teraz ustawę, że zasiłek należy się tylko na pierwsze dziecko, a nie jak to było na każde, od tej pory Cyganie nie będą płodzić dzieci tylko po to, by dostać zapomogę.

Wczoraj, w ramach stworzonego przeze mnie Wieczoru Kina Czeskiego obejrzałem super film „Smradi” („Gnojki”). Niesamowity film (jak każdy czeski) opowiada o tym, jak to jest, kiedy czeskie białe małżeństwo adoptuje sobie cygańskie dziecko. Z powodu szykan wyprowadzili się z dużego miasta (pewnie Pragi) na wieś. Jednak to wcale nie rozwiązało problemu. Rodzina była naznaczona przez „czarną gebę” ich dziecka. Mądry i życiowy film, polecam każdemu, którego interesują sprawy społeczne.

Współczuję tylko Słowakom… Te cygańskie getta na obrzeżach Bratyslavy są po prostu jak z dokumentu o Bangladeszu albo o Kenii.

Kroměříž

Z okazji pożegnania tego wyjątkowo gorącego lata obfitującego w wiele anomalii pogodowych, zamieszczam fotki miasta Kroměříž, położonego na Morawach. Jest to jedno z najpiękniejszych miast w Republice, słynie z tzw. Ogrodu Kwiatowego.  W 1997 miasto zwyciężyło w ogólnokrajowym konkursie „Historyczne Miasto Roku”. A w 1998 r. ogrody i renesansowo-barokowy zamek biskupów ołomunieckich w Kromieryżu zostały zapisane na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

DSC00750.JPGDSC00751.JPGDSC00754.JPGDSC00755.JPGDSC00761.JPGDSC00763.JPGkrom_002.JPGkwiatowy.jpgDSC00765.JPG

Stereotyp Czecha

Na podstawie informacji z internetu (które z trudem, ale udało się znaleźć), opinii z forum, jak też z przeprowadzonego wśród znajomych małego sondażu postanowiłem nakreślić stereotyp Czecha.

Z czym się Wam kojarzy typowy Czech? Z pewnością ze znaną swego czasu piosenką Jożin z Bażin, która hulała w internecie. Wizja Czecha, jaką przedstawia ta piosenka jest w dużej mierze prawdziwa. Typowy stary Czech właśnie tak wygląda. Niestety, ale dalej nosi fryzurę na „czeskiego piłkarza” i do tego obowiązkowo skarpetki w sandałach. Z racji zawodu muszę jeździć na targi staroci, gdzie właśnie takie „okazy” się pojawiają. Z młodymi chłopakami jest już lepiej, ale jak wszędzie, zdarzają się wyjątki od reguły – dziwne swetry i dresowe spodnie, tłuste włosy i wiekowe plecaki. Według mnie, rejon Ostrawski charakteryzuję się dużą obecnością tzw. roboli – nie ma lansu jak np. w Pradze. Jedyny moment odmiany to piątkowa impreza na Stodolni – najlepsze spodnie i sukienki, lakierki i żele na włosy – Ostrava zmienia się w Mediolan, ale tylko w obrębie jednej ulicy. Ale chyba zboczyłem z tematu…

Stereotyp Czechów:

Czesi to naród ulęgły, przedsiębiorczy, wykształcony, spokojny. Czechowi można dać w pysk a on sie jeszcze ukłoni, ma poczucie humoru , nie lubi Polaków , głownie za Zaolzie, zapominając o najeździe Brzetysława; film i literatura czeska fascynuje, Czesi są solidni, nieufni, zdystansowani, potrafią śmiać sie z siebie, są demonstrującymi swoją pogardę dla religii, ateistami, zadufani w sobie, niemiecko centryczni, tchórzliwi i posiadający niskie poczucie honoru narodowego

A jaka jest prawda o Czechach?

+ Piwo to ich duma narodowa;

+ Czesi to są tzw. „cwane gapy”. Cwanie potrafią wszystko dla siebie załatwić, nie myślą w ogóle o innych, ważny jest ich własny dobrobyt.

+ Czesi śmieją sie z Polaków, podobno przez komunizm, że musieli nam przesyłać jedzenie do Polski, że nie potrafiliśmy zadbać nawet o coś tak elementarnego;

+ Czują się lepsi od nas;

+ Potrafią wszystko, kiedy chcą, a tym bardziej kiedy załatwiają coś dla siebie;

+ Jest to spokojny naród, który do niczego się nie miesza, czują się dobrze w domu i nie maja potrzeby interesować się innymi sprawami. My Polacy chcemy wszystko pozmieniać a oni czują się dobrze z tym co jest.

+ Czują się dobrze w swoim kraju i nie jeżdżą za granicę do pracy.

+ Czesi lubią podróżować i można ich spotkać wszędzie, podobnie jak Polaków;

+ Poza tym są dużo przyjemniejsi w obyciu niż Polacy, bardziej kulturalni, są mili dla nieznanych osób, weseli.

+ Czech jest pogodny, niezbyt szybki ale solidny i odpowiedzialny, trochę hedonista. Jeśli zjedna się jego sympatie można na nim polegać.

Z badania CBOS z września 2007 wynika, że Czesi są 3 najbardziej lubianym narodem w Polsce zaraz po Irlandczykach i Anglikach. Bratni i sąsiedni naród Słowacki był dopiero dziewiąty. Należy zauważyć, że jeszcze w 1993 roku, sympatię do Czechów deklarowało 38% badanych, w 2007 roku już 53%.

Tylko 15 % Polaków deklaruje niechęć do narodu czeskiego.

A wy co sądzicie o Czechach? :)

Opava

OPAVA – kiedyś bardzo ważne miasto, stolica samodzielnego śląskiego księstwa Przemyślidów, było lennem Korony Czeskiej. Po II wojnie światowej straciło na wartości, a duża część zabytkowej zabudowy została zniszczona. To skutkowało tym, że komuchy zrobili z jej centrum co chcieli i tak obok pięknych kamienic i ratusza, jest komunistyczna plomba w postaci kwadratowych mieszkalnych budynków, zwanymi w Czechach „panelakami”.

DSC00784.JPGDSC00796.JPGDSC00798.JPGDSC00800.JPGDSC00789.JPGDSC00785.JPGDSC00791.JPGDSC00795.JPGDSC00794.JPGDSC00799.JPG

Czeskie piwo

Teraz obiecany post dla wielbicieli piwa, w szczególności piwa z Czech. Jak wiadomo dla Czecha piwo jest jak narodowy hymn. Czech musi mieć piwo, mógłby nie mieć wody w kranie, ale piwo musi być! Każde czeskie miasto ma swój browar. Wyobraźcie sobie więc ile jest rodzajów piwa. Wokół jednego bloku są 4 pivnice, czyli nasze piwiarnie. Środek tygodnia czy sobota, piwiarnie są oblegane. Nie umiem sobie wyobrazić co działo się w tych miejscach, gdy Czesi grali o Mistrzostwo Świata w hokeju i wygrali!!!

Alfabetycznie wg Wikipedii:

Birell – ulubione bezalkoholowe piwo wszystkich Czechów. Każdy je pije do obiadu dokładnie w południe. Mnie nie smakuje, pewnie dlatego, że nie ma tego charakterystycznego smaku piwa.

Budweiser Bier – czeskie piwo typu lager produkowane w Czeskich Budziejowicach przez Budějovický měšťanský pivovar.
Nazwa pochodzi od niemieckiej wersji nazwy Budziejowice („Budweis”). Obok Budweiser Bier w Czeskich Budziejowicach produkowany jest również Budweiser Budvar.
Zawartość alkoholu: 5%

Budweiser Budvar – jasne piwo dolnej fermentacji produkowane z morawskiego słodu i żateckiego chmielu przez browar Budějovický Budvar, n. p., z Czeskich Budziejowic, których tradycje warzenia piwa sięgają 1265 r. Obok Pilsnera Urquell jest najbardziej znanym i cenionym czeskim piwem na świecie. Budweiser Budvar zawiera 3,75% wag. alkoholu. W Czeskich Budziejowicach istnieją 2 różne browary produkujące piwo Budweiser. Jednakże piwo z drugiego browaru (Budweiser Burgerbrau) jest mniej znane.

Březňák jest to czeska marka piwa produkowana przez browar w Wielkim Brzeźnie (kraj Ustecki), należący do kompanii Drinks Union.

Krušovice – marka piwa produkowanego w browarze królewskim Krušovice od roku 1581. Silnie promowany w czeskich filmach. Gdy film kręcony jest w Pradze, na pewno pojawi się w nim logo Krusowic.

Pilsner Urquell (czes. Plzeňský prazdroj, plzeň) – jasne piwo produkowane w Pilznie w Czechach. Pierwsze piwo tzw. dolnej fermentacji (fermentowane w niskich temperaturach) na świecie, stworzone w 1842 r. przez pilzeńskiego piwowara Josefa Grolla. Zawiera 4,4% alk.
Pilsner Urquell jest również warzony i rozlewany na licencji przez Tyskie Browary Książęce należące do Kompanii Piwowarskiej, czyli w Polsce kupujecie podróbę czeską. Jedynie małe 0,33l jest eksportowane z Czech.

Radegast – marka piwa typu pilzeńskiego o lekkim, zrównoważonym smaku słodowo-chmielowym i o delikatnym słodowym zapachu, które produkowane jest od 1970 roku, w Pilznie. Nazwa piwa została zaczerpnięta od nazwy słowiańskiego boga Radegasta, który był czczony pod tym imieniem na terenie Moraw. Przyznam szczerze, że to jedyne piwo z Czech, którego po prostu nie znoszę! Moi koledzy z Polski potwierdzają moje zdanie, jednak Czesi sądzą zupełnie coś innego – piwo jest bardzo popularne.

Staropramen – obowiązująca od 1911 r. nazwa browaru istniejącego w Pradze w dzielnicy Smíchov od roku 1869, a także marka piwa tam produkowanego – w powieści Haszka „Przygody dobrego wojaka Szwejka” z lat 1921-1923 występuje ono pod nazwą „piwo smichowskie”.
Jest to drugi największy browar w Czechach, obecnie wchodzi w skład grupy InBev.
Oprócz marki Staropramen, browar produkuje też piwa: Kelt, Ostravar, Branik i Velvet. Dość popularny w Czechach.

Velkopopovický Kozel jest piwem typu lager pochodzącym u miejscowości Velké Popovice. Jest produkowane w różnych jasnych i ciemnych odmianach. Znakiem rozpoznawczym piwa Kozel jest kozioł niosący kufel napełniony pieniącym się piwem.
W smaku piwo Kozel jest bardziej słodkawe i jednocześnie mocniejsze niż bardziej popularne w Polsce piwa typu pilsner.

Zlatopramen (czes. złote źródło) – czeska marka piwa produkowana przez kompanię Drinks Union z siedzibą w Ústí nad Labem, w dzielnicy Krásné Březno. Browar istnieje od 1867 roku, choć tradycje piwowarskie w Krásnym Břeźnie sięgają 1642 roku. Od 1900 roku piwo eksportowane jest do wielu krajów, także poza Europę. W 1914 było produkowanych 14 gatunków piw. Nazwa Zlatopramen została oficjalnie przyjęta w setną rocznicę powstania, w 1967 roku. Piwo Zlatopramen jest eksportowane również do Polski.

Teraz dwa moje ulubione:

Gambrinus – To jasne piwo z gatunku lager o wielowiekowej tradycji (browar Gambrinus w Pilźnie powstał w 1869 roku). Charakterystyczne dla tego piwa są wyśmienita goryczka, złocisty kolor i obfita piana. Swój smak piwo zawdzięcza przede wszystkim czeskim składnikom: słodowi pilzneńskiemu oraz słynnej pilzeńskiej wodzie, której odczyn jest idealny do warzenia piwa. Woda ta, jest rzeczywiście wyjątkowa – większość piw jest produkowana właśnie w tym przemysłowym mieście. Piwo to jest wyborne! Uwielbiam jego smak, barwę, piankę. Polecam każdemu.

Ostravar – wiadomo, Ostravar z Ostravy. Produkowany bez przerwy od 1898 i jest ceniony za swą jakość i smak. Browar działa ponad sto lat i można go zwiedzić, gdyż mieści się w budynku muzeum piwa. Kto przyjedzie na Morawę niech kupi sobie choć jedną buteleczkę.

W Czeskiej Telewizji ktoś nawet powiedział:

„Czesi nie potrzebują airbagi, bo mają wielkie brzuchy od piwa”

Także Skoda nie dodaje poduszek powietrznych.

Właśnie skończył się Festiwal Piwa w Pilznie. Na wszystkich, którzy przyszli na festiwal czekały wyjątkowe promocje piwa. Było można także posłuchać opowieści o historii browaru Pilsner Urquell, zwiedzić zakład w tym jego warzelnię oraz zakładowe Muzeum w dwupiętrowych, historycznych piwnicach browaru. Atrakcją była też degustacja niefiltrowanego i niepasteryzowanego piwa Pilsner Urquell. Każdy mógł wziąć również udział w biciu rekordu w zbiorowym toaście.

Zapraszam wszystkich na jednego!!

DSC01075.JPGDSC01076.JPGDSC01077.JPGDSC01078.JPGDSC01079.JPGDSC01080.JPGDSC01085.JPGDSC01081.JPGDSC01083.JPGDSC01084.JPG

Czech – mój bohater

Zaolziacy – jako mieszkańcy pogranicza – mają wyjątkową sposobność po temu, by obserwować i porównywać tradycje kulturowe i historyczne dwóch państw, które różnią się od siebie jak ogień i woda. W ciągu ostatnich miesięcy najbardziej rzuca mi się w oczy diametralnie odmienna narodowa definicja bohatera.

Polski bohater musi być męczennikiem, musi wybuchnąć jak fajerwerki w spektakularnej przegranej. Dlatego dzieci w szkole uczą się o wszystkich fenomenalnie nieudanych powstaniach przepełnionych krwawymi poświęceniami, które poszły na marne. Od powstania listopadowego po warszawskie – czym bardziej sromotna porażka, tym lepiej.

Południowi sąsiedzi serwują Polakom odwrotny biegun do ich festynu męki i zagłady. Czeski bohater musi być sprytny, giętki i szczwany – Czesi nie radzą sobie z cierpieniem, dla nich walka o wolność musi być albo wygodna, albo rozrywkowa i właśnie według tego klucza dobierają swoich bohaterów. Tę bogatą szwejkowską tradycję świetnie wyraża Cimrmanowski cytat „możesz się ugiąć, byle byś się potem wyprostował”. Wroga można wyśmiać – najlepiej prosto w plecy.

Ile jest jeszcze różnic między nami a Czechami? Tego nie udałoby mi się wymienić, choćbym nawet pisał całą noc. Najważniejsze różnice są właśnie w mentalności i podejściu do zwykłych spraw. Na przykład odnośnie parkowania. Urząd Miejski w Czeskim Cieszynie błaga, aby Polacy przestali parkować „po polsku” czyli na chodnikach i trawnikach. Niestety to co „normalne” u nas, w Czechach nie przystoi. Można dostać za to mandat.

Ale to nie wszystko. Najważniejszą jak dla mnie różnicą jest to, że Czesi nie szarpią się o byle gówno. Kiedy Polak pod Pałacem krzyczy, że Krzyż jest za sałatą, Czech w takiej sytuacji powiedziałby: „No comment” i odszedł. Jak tu nie kochać Czechów? Czesi żyją w swojej małej republice, życie płynie im w spokoju i zgodzie a wszystko mają doskonale zorganizowane! Bardzo mi się podoba, że taka Bielsko – Biała ściągnęła organizacje wchodzenia i wychodzenia z autobusu od Czechów i tak wchodzi się tylko od strony kierowcy, a wychodzi pozostałymi drzwiami. A nie jak krowy, kto się wepcha, ten wejdzie! Poza tym nie zobaczysz tu psiej kupy na trawniku – wiem, bo codziennie chodzę na skróty po trawniku i żadnej kupy nie widziałem. Wszędzie przy chodniku są psie zestawy czystościowe, których Czesi (tak jak Austriacy) używają. Wiadomo – zachód się kłania. Poza tym rożni nas chyba poziom życia. Czesi tak jak Polacy dużo podróżują, my za pracą a Czesi na wakacje. Najpopularniejsze kierunki czeskiej turystyki (nie zarobkowej) to Włochy i Chorwacja. I wcale się nie dziwię, bo po czeskich autostradach i drogach ekspresowych podróż do Wiednia trwa tylko 2 godziny, do Benatek (czyli Wenecji) dwa razy więcej. My jakoś sobie poradzić nie umiemy. Od dłuższego czasu czekają na nas i nasz odcinek autostrady przy węźle Bohumin. Gdybyśmy ją wybudowali w odcinku 70 km (Gliwice – Bohumin) Polacy i inne narody mogłyby dojechać z Krakowa, aż na południe Włoch. My nie potrafiliśmy nawet zamontować drogowego znaku Schengen na nowym moście w Bohuminie – zrobili to za nas Czesi. Zresztą nie tylko tam…

Kolejne wrażenia z pobytu w Republice już niedługo.

bohumin.jpg

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑