Małych browarów przybywa jak grzybów po deszczu

Każdego miesiąca na czeskiej mapie pojawiają się dwa, trzy nowe małe browary. W sumie jest ich na chwilę obecną około 250. Gdy giganci dominujący na rynku ogłaszają zastój w sprzedaży piwa, małe browary przeżywają rozkwit.

497415

Według właściciela browaru Bernard Stanislava Bernarda, Czechy przegoniły już Niemcy jeśli chodzi o ilość małych browarów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Bo żeby warzyć piwo wcale nie potrzeba dużo miejsca. Świadczy o tym na przykład historia minibrowaru w Třebonicích. Jego właściciel David Staněk zapewnia, że udaje mu się produkować piwo na 16 metrach kwadratowych garażu i części kuchni.

Jeszcze kilka lat temu próbował warzyć piwo w jednej kadzi, do dziś z jego browaru wyszło już 48 różnych gatunków piw. Każda butelka tego złocistego trunku wyszła spod jego ręki – Pan David nie zatrudnia bowiem żadnego pracownika. Cały zapas piwa zostaje sprzedany w hospodzie którą prowadzi. W cały swój interes zainwestował do tej pory pół miliona koron.

Niestety w dobie rozkwitu małych browarów okazało się, że miejsc do przygotowywania piwa jest więcej niż wykwalifikowanych piwowarów. Dlatego trzeba uważać na każde nowe miejsce: czasami niestety nie uda się nam dostać wybornego regionalnego piwa, ale jego nędzną podróbkę.

W ostatnim czasie fenomenem stał się tzw.: „latający browar”. Do jego założenia wystarczy jedynie pozwolenie. Gdy papierkowa robota jest już załatwiona, inny działający browar po prostu przenosi swoje siły przerobowe do nowego miejsca, a zyskiem dzielmy się po połowie. W Czechach w chwili pisania tekstu były trzy takie „latające browary”. 

Zdroj: CT24.cz

Co się dzieje z Czechami?

Czechy coraz bardziej zaskakują – kryzys rządowy przybrał takie rozmiary, że prezydent republiki musi 28 sierpnia rozwiązać Izbę Poselską a na datę przedterminowych wyborów wybrał koniec października. Co się dzieje z Czechami, które do tej pory uchodziły za ostrożne i roztropne? 

vlada

 

Rozwiązanie Izby Poselskiej w istocie oznacza pełne moralne bankructwo rządów prawicy, które doprowadziły kraj do dzisiejszego kryzysu. Ten rząd całymi latami trzymał ludność w napięciu grożąc krachem finansowym, aby usprawiedliwić swoją politykę gospodarczą. Ludzie w to wierzyli i ich negatywne oczekiwania zmaterializowały się, co doprowadziło do spadku produkcji. Dopiero teraz sytuacja trochę polepszyła się. Prawica stale deklarowała walkę z korupcją, przez co umacniała swoją pozycję. I nagle okazało się, że ona sama ugrzęzła w korupcji. Zdymisjonowanie poprzedniego premiera Petra Nečasa przypominało amerykański serial: przeszukiwania w urzędach państwowych, kochanka premiera – szefowa sekretariatu wplątana w korupcyjne schematy. W dodatku ona mobilizuje służby specjalne do śledzenia żony szefa rządu. I wszystko dlatego, aby on uzyskał rozwód i ożenił się z nią… To jest moralny upadek prawicy – Obywatelskiej Partii Demokratycznej! – mówi Jan Mladek z opozycyjnej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej.

 Czy to znaczy, że zmęczeni prawicowymi rządami Czesi skręcą na lewo? W tym przypadku lewicowa większość w parlamencie może mieć decydujący wpływ na sytuację w kraju, a także na stosunki z Rosją, z którą Czesi nie utrzymują zażyłych kontaktów od dłuższego czasu.

 To, co zaczęło się jako tani wątek jak z brukowca, przybrało postać wielkiej kuli śnieżnej, która niszczy kariery polityczne i obala rządy – mówi o sytuacji w republice Dariusz Kałan z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

 Dokąd idą Czechy i którą drogą? Zapewne odpowiedź na to pytanie poznamy pod koniec października po wyborach. 

Źródło: polskieradio.pl, lidovky.cz

Praska wiosna – relacja z pierwszej ręki

19 sierpnia 1968 roku na Kremlu została podjęta decyzja w sprawie siłowego stłumienia „praskiej wiosny”, zatwierdzona przez przywódców Układu Warszawskiego. Tamte wydarzenia do tej pory w Rosji oględnie nazywane są „interwencją”, podczas gry w Czechach i na Słowacji – nie inaczej, jak tylko okupacją. Ale… „sami Czesi, którzy zobaczyli czołgi na ulicach Pragi 21 sierpnia, w ogóle nie czuli się okupowani w dosłownym sensie tego słowa” – twierdzi świadek wydarzeń z 1968 roku, ekonomista Wladlen Kriwoszejew. W sierpniu 1968 roku przebywał on w Pradze jako korespondent gazety Izwiestija.

proc

W nocy z 20 na 21 sierpnia siedzieliśmy we trzech w naszym punkcie korespondenckim – ja, zastępca redaktora naczelnego „Rudé právo“ Zdeněk Hoření oraz tłumacz języka rosyjskiego Semion Biller. Mówiliśmy o zagrożeniu wprowadzenia wojsk. Twierdziłem, że to absurd. Semion mówił, że jestem naiwny. W środku nocy musiałem dosłownie wypędzić przyjaciół, ponieważ miałem jeszcze skończyć artykuł o wykonywaniu radzieckich zleceń w czechosłowackich zakładach. Jak tylko zabrałem się do pracy, dzwoni do mnie Hoření: „Wladlenie, słuchaj, wasi już tu są“. Powiedziałem: „Przestań już się wygłupiać!“. Dzwoni ponownie: „Posłuchaj, jaki tu hałas“. Otwieram okna, na niebie słyszać szum: co 30 sekund w kierunku lotniska Ruzyně lecą Iły. Dzwonię do korespondenta w Warszawie. W praskiej centrali telefonicznej zamiast zwykłego kobiecego głosu odpowiada męski: „Brak połączenia“, dzwonię do Budapesztu, do kolegi Bori Rodionowa, słyszę tę samą odpowiedź: „Brak połączenia“.

Włączam radio i nagle słyszę zaniepokojony głos spikera Radia Praga: „Wszyscy, którzy nie śpią, niech obudzą tych, którzy śpią. Ważne doniesienie rządowe. Łamiąc układ sojuszniczy wojska ZSRR oraz Układu Warszawskiego prezekroczyły granicę Czechosłowacji…“. Rano następnego dnia przed oknem punktu koresponednckiego zobaczyłem czołg. Stał na torach tramwajowych. Pomyślałem sobie: „I po co było stawiać go na torach“. Na ulicach zbierali się mieszkańcy Pragi i gwałtownie wyrażali swoje oburzenie. Jednak na początku myśl o okupacji nie przyszła im do głowy. Radzieckim żołnierzom, którzy co jakiś czas wyglądali z czołgów, w których najwyraźniej było nieznośnie gorąco tego sierpniowego dnia, mieszkańcy próbowali wyjaśnić: tutaj toczy się pokojowe życie, po co przejechaliście? Też rozmawiałem z naszymi czołgistami. Byłem wstrząśnięty. Jeden uważał, że jest w Niemczech. Drugi powiedział, że przybyli bronić Czechów przed nazistami, którzy tuż-tuż mogą zająć Czechosłowację. Jednym słowem, powtarzali propagandowe brednie. W oczach naszych chłopców było jednak widać zdziwienie. Zobaczyli piękne miasto, dobrze ubranych ludzi, pólki sklepowe wypełnione towarami i produktami, których w Związku Radzieckim wówczas nie było….

Operacja wojskowa pod kryptonimem „Dunaj”, rozpoczęta w dniach 20 i 21 sierpnia 1968 roku przy udziale wojsk pięciu krajów sygnatariuszy Układu Warszawskiego, jak wiadomo, zakończyła się stłumieniem „Praskiej wiosny” i krachem wszystkich nadziei na zreformowanie społeczeństwa socjalistycznego. Nadzieje na to mieli nie tylko Czesi i Słowacy, lecz także wielu obywateli innych krajów.

Wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego na teren Czechosłowacji ostatecznie zniweczyło owoce praskiej wiosny. Ponownie zaostrzono cenzurę, rozwiązano szereg niezależnych organizacji. Brutalnie stłumiono demonstracje w pierwszą rocznice okupacji w sierpniu 1969 r., do których doszło m.in. w Pradze, Brnie i Libercu. 22 sierpnia 1969 r. Zgromadzenie Narodowe uchwaliło akty prawne o „środkach doraźnych koniecznych dla umocnienia i ochrony porządku publicznego”, które stały się narzędziem tłumienia opozycji. W wyniku czystek tysiące ludzi wyrzucano z pracy, wielu emigrowało, niektórzy działacze zostali uwięzieni. Społeczeństwo wycofało się w sferę życia prywatnego i pogrążyło się w politycznym letargu, który trwał przez kolejne 20 lat aż do aksamitnej rewolucji w 1989 r.

Źródła: wikipedia.org, polish.ruvr.ru

Czesi mają obsesję na punkcie swojej kuchni – mówi Polak mieszkający w Czechach

Sławomir Budziak do Republiki przyjechał w 2008 roku z Norwegii. Według niego Czesi są mniej agresywni niż Polacy, ale zaskoczyła go ilość korupcyjnych afer.  

APE4b7867_fotka_s.budziak

Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pierwszej wizyty?

Najbardziej mnie zaskoczyła chłodna obsługa w praskich knajpach. Poza tym nie mogłem się odnaleźć z powodu nieznajomości języka. Następnie już w Brnie zaskoczyło mnie, że tak wiele ludzi przychodzi do restauracji ze swoimi psami, a właścicielom knajp obecność zwierząt nie przeszkadza. Do Brna przyjechałem prosto z Norwegii. Byłem tam pięć lat i widzę, że Czesi mają wiele wspólnego z Norwegami, na przykład to, że na weekendy wyjeżdżają odpoczywać na działki (tzw. chalupy)

Co Ci w Czechach najbardziej przeszkadza?

Nie ma takiej jakieś jednej rzeczy, która mi bardzo przeszkadza. Raczej wspomnę o małej drobnostce. Chodzi mi tutaj o taką czeską obsesję na punkcie jedzenia. Zawsze byłem zdania, że jemy po to, aby przeżyć i być zdrowym. Tutaj jest jakby na odwrót. Czesi żyją po to, aby jeść. Sami siebie nazywają „koszem na śmieci Europy” – ale to nie jest moja opinia tylko cytat.

Jak Czesi traktują innych i siebie nawzajem ?

Spotkałem się z opiniami, że Czesi są chłodni i niedostępni, ale według mnie jest to nieprawda. Wszędzie można spotkać takich ludzi, ale również tych serdecznych i otwartych. Według mnie jesteście mniej agresywni niż Polacy, którzy są skłonni uciekać się do brutalnych zachowań. Ale to tylko moje subiektywne odczucia.

Lubisz czeski humor?

W Norwegii byłem przyzwyczajony do tego, że ludzie tam żyjący nie lubią ironii ani żartów. W Czechach jest odwrotnie. Tutaj przechodzą nawet bardzo ryzykowne żarty.

Interesujesz się czeską historią?

Teraz skupiam się na tym, aby zrozumieć obecną sytuację polityczną w kraju. Mam w planach zagłębić się w historię Drugiej Republiki.

Lubisz czeską kuchnię i piwo?

Piwa czeskie lubię, zwłaszcza te z małych browarów (np.: Richard). Lubię również białe morawskie wina. Jako wegetarianin jednak nie mam za dużej pociechy z czeskiej kuchni. Fajnie by było, gdyby właściciele czeskich restauracji zrozumieli wreszcie, że smażeny ser z plastrem szynki nie należy do wegetariańskich potraw.

Co Cię zaskoczyło w czeskiej polityce?

Dziwi mnie ilość afer korupcyjnych. Sam pochodzę z kraju, gdzie szerzy się korupcja, ale wciąż zadaję sobie pytanie: Czy w Czechach rzeczywiście jest więcej korupcji niż w Polsce czy wy po prostu lepiej wykrywacie korupcyjne afery?

Uczysz się języka?

Nie wyobrażam sobie żyć w jakimkolwiek kraju i nie uczyć się tutejszego języka . Niektórzy obcokrajowcy tutaj żyją niczym w bańce otoczeni mówiącymi po angielsku Czechami i choć fizycznie są na terenie Republiki to w rzeczywistości nie uczestniczą tutaj ani w życiu kulturalnym ani w towarzyskim. Mnie interesuje nie tylko asymilacja z tutejszym społeczeństwem, ale również szerzenie dookoła informacji dotyczących Czech.

Czego Ci w Czechach brakuje?

Oczywiście morza.

 

Sławomir Budziak, 33 lata. Nauczyciel języka norweskiego, tłumacz, pracownik firmy internetowej.  

Źródło: lidovky.cz

Zamiast skupić się na korupcji, Czechów interesują kochanki premiera – dziwi się Polka

Hanna Marciniak przyjechała do Republiki Czeskiej studiować. Po czasie uznała, że w Czechach już zostanie. Podoba się jej język czeski. Chwali sobie miłą atmosferę oraz łatwość zakładania firmy w tym kraju.  

Hanna_Marciniak

Co Cię najbardziej zaskoczyło przy pierwszej wizycie w Czechach?

Wszechobecne telewizory i sportowe transmisje na żywo w każdej hospodzie. Spodobały mi się czeskie nowoczesne pociągi i odnowione dworce – w Polsce próżno tego szukać. Zdziwiło mnie, że po przyjeździe do Pragi, zupełnie nic nie rozumiałam. Nawet po dwóch latach studiowania bohemistyki nie rozumiałam w dalszym ciągu języka mówionego – tego przecież w szkołach nie uczą. Zdziwieniem było dla mnie też to, że w Czechach są mniej widoczne różnice materialne i społeczne.

 Kiedy zdecydowałaś, że w Pradze zostaniesz na stałe?

To było jeszcze, gdy byłam tutaj na Erasmusie. Miałam do wyboru: Kraków albo Praga. Decyzja była prosta z kilku powodów: po pierwsze urzekły mnie praskie hospody i język czeski. Drugim powodem jest to, że łatwiej tutaj jest założyć swój biznes i go kontynuować. Tak samo uważają mi polscy przyjaciele, którym pomagam przenosić firmy z Polski do Czech.

Co Ci się w Czechach nie podoba?

Nie podoba mi się, że Czesi nie są spontaniczni. Poza tym da się zauważyć, że Czesi są zakompleksieni. Często się słyszy: „já na to nemám”, „neřeším to”, „je mi to jedno”. Jednak podoba mi się, że Czesi są o wiele bardziej tolerancyjni niż Polacy. Chwali się też, że często w ogóle nie interesują się cudzym życiem prywatnym.

 Jacy są panowie Czesi?

Czescy chłopcy są o wiele bardziej wyluzowani niż Polacy. Chłopcy z Polski kurczowo trzymają się utartych wzorów „męskości”, ale nie wiedzą, że kobiety już tych wzorów nie wymagają. Czesi są weselsi i bardziej bezpośredni.

 Jak Czesi traktują się nawzajem?

Czesi zachowują się względem siebie o wiele przyjaźniej niż Polacy. Są bardziej stonowani i spokojniejsi. Nikt nikogo nie obarcza swoimi frustracjami. Czesi, zwłaszcza ci młodsi, są bardzo otwarci w stosunku do cudzoziemców. Zaskakuje mnie, że Czesi są aż za bardzo samokrytyczni jeśli porównują się do krajów niemieckojęzycznych. Myślę, że trochę samoświadomości i dumy nikomu nie zaszkodzi. Także zapamiętajcie to sobie: nie jesteście Niemcami drugiej kategorii, ale Czechami, ze swoimi tradycjami i kulturą! Przestańcie powtarzać, jak źle jest w kraju i że coś takiego nie mogłoby się wydarzyć w Wiedniu.

 Interesuje Cię czeska historia?

Czesi mają to do siebie, że przez długi okres ich historia łączyła się z niemiecką. Przez to powstał język, w który wplecione są niemiecko brzmiące słowa. Myślę, że stąd płynie też ten czeski pragmatyzm, racjonalniejsze podejście do materialnych wartości.

 Lubisz czeskie piwo?

Piwo oczywiście piję. Nie każde, ale mam ulubione marki. Czeskie piwo jest mniej słodkie niż to polskie i nie smakuje chemią tylko chmielem. Czeska kuchnia mi w ogóle nie odpowiada z racji tego, że jestem wegetarianką. Zamiast czeskiej wybieram restaurację chińską albo tajską, których w Pradze jest pod dostatkiem.

 Znajomość czeskiego jest w Pradze niezbędna?

Język czeski jest dla mnie czymś najpiękniejszym. Co dzień nie mogę się nadziwić jak bardzo mi się ten język podoba. Znajomość języka przynajmniej na poziomie komunikatywnym jest po prostu niezbędna, aby móc żyć z ludźmi i ich rozumieć. Ktoś kto nie mówi językiem kraju w którym żyje, jest jakby w izolacji. Czuję się doceniona, gdy Czesi myślą, że jestem rodowitą Czeszką. Sama nauczam czeskiego obcokrajowców i bardzo mnie cieszy, gdy przekazuję im to, czego sama się kiedyś nauczyłam, przekazuję im ten klucz do społeczności.

Czego ci w Czechach brakuje?

Brakuje mi języka polskiego, bo tutaj nie mam zbyt wielu polskich znajomych. Czasem mówię po polsku jedynie ze studentami i klientami. Brakuje mi też dobrze ubranych ludzi. Tutaj Czesi i Słowacy ubierają zupełnie przypadkowe rzeczy: na przykład łączą ciuchy z bazarów ze sportowymi butami. W Polsce powstaje wiele dobrych odzieżowych firm, polscy projektanci inspirują się minimalizmem i są dosyć tani. 

Źródło: lidovky.cz

Co Unia zabrała Czechom?

Sceptyczni Unii Europejskiej Czesi wciąż toczą boje o swoje regionalne specjały. Nasi sąsiedzi stracili na przykład możliwość używania nazwy Tuzemsky rum. W chwili obecnej Czesi toczą bój o zastrzeżenie nazwy Niva dla sera z zielono-niebieską pleśnią. 

niva

Pikantną specjalność chce przywłaszczyć sobie koncern Bongrain. Według serwisu aktualne.cz wspomniana firma zarejestrowała już tego typu ser jako swoją własność pod nazwą Kral syru. Problem w tym, że jeden z czeskich producentów twierdzi, że jako pierwszy zarejestrował ser typu Niva. Spór rozstrzygnie Bruksela. Wcześniej Czesi walczyli ze Słowakami o Nivę. Tamci twierdzili, że ta pikantna przekąska należy do nich.

 Niva to ser pleśniowy stworzony na wzór francuskiego sera typu rokfor. W latach 40-tych zarejestrowano nazwę Roquefort i mleczarze z Czeskiego Krumlova zaczęli używać nazwy „Niva” (niebieskozielona barwa pleśni przypominać miała barwy łąki [rus.: niva]).

 

Unia Europejska od dawna miesza szyki Czechom i już zakazała im używania następujących nazw:

  • Pomazankove maslo – nie może być nazywane masłem, bo nie zawiera minimum 80 % tłuszu w swym składzie.
  • Marmolada – marmolada może być wyprodukowana jedynie z cytrusów. Teraz marmolada może być nazywana jedynie owocową pomazanką lub dżemem.
  • Rum – przez to, że czeski rum nie jest wyrabiany z cukrowej trzciny, musi być nazywany Tuzemakiem.

 

O co Czesi jeszcze walczą?

  •  Oprócz sera typu Niva, bój toczy się jeszcze o praską szynkę – przywłaszczyć ją sobie chcą Słowacy, Niemcy, Austriacy i Włosi.

 

Co Czesi uchronili?

  • Olomoucké tvarůžky;
  • Lovecky salam;
  • špekačky;
  • Pohořelický i Třeboňský kapr;
  • Czeskie piwo;
  • Hořické trubičky;
  • Karlovarské suchary i lomnické suchary;
  • štramberské uši;
  • Žatecký chmiel.

 

A czego Unia zakazała wszystkim członkom wspólnoty?

 

  • używanie małych klatek dla kur – z 550 cm2 do 750 cm2;
  • zakaż używania żarówek starego typu;
  • dzieci do lat 8. nie mogą same dmuchać balonów;
  • Unia zakazała niższych ubezpieczeń drogowych dla kobiet;
  • zakaz produkcji rtęciowych termometrów;
  • zakaż sprzedaży zapalniczek bez zabezpieczeń dla dzieci;
  • świnie muszą być chowane w grupach, muszą mieć zabawki w zagrodzie.
  • Unia zakazała użycia niektórych leczniczych ziół;
  • nakaz sprzedaży AGD z poborem energii minimalnie z grupy A i wyższej.
  • Nakaz sprzedaży jedynie samo gasnących papierosów.

BBC kręci dokument o Cieszynie

BBC (brytyjska telewizja publiczna) skończyła dzisiaj zdjęcia do filmu dokumentalnego o podziale Cieszyna. Profesor David Reynolds, historyk, który wpadł na pomysł realizacji przedsięwzięcia na pograniczu polsko-czeskim, uzasadnia nam wybór takiej właśnie lokalizacji.

IMG_7688

Dlaczego BBC zainteresowało się Cieszynem?
– Przede wszystkim dlatego, że wiąże się z dziwną, zawiłą historią. Spór o przynależność terytorialną doprowadziły tu do podziału miasta. Od tego momentu jednolity dotąd organizm rozwijał się jako dwa graniczne miasta, przedzielone rzeką Olzą. To niesamowite i bardzo ciekawe.

To był Pana pomysł. Skąd zna Pan Cieszyn?
– Wszystko rozpoczęło się od przeczytania książki o I Wojnie Światowej i jej konsekwencjach, wydarzeniach w Paryżu. Napotkałem tam fragment o historii i podziale Cieszyna. Wydawało mi się to wtedy tak niezwykle szalone, zwłaszcza jeśli chodzi o zwykłych, mieszkających na tym terenie ludzi. Pomyślałem wtedy, że muszę odnaleźć to miejsce. I tak oto przyjechaliśmy i zrobiliśmy zdjęcia.

Jaki jest cel przedstawienia historii dwóch Cieszynów w Wielkiej Brytanii?
– Chciałbym pokazać, jak decyzje władz wyższych wpływają na życie ludzi „zwykłych”. Film jest próbą wyjaśnienia Brytyjczykom, jak trudne było to, w jaki sposób poradzić sobie z pytaniem o narodowość, przezwyciężyć wszelkie komplikacje, jak żyć w miastach, w których czegoś zabrakło.

Jaką formę będzie miał film?
– Jest to dokument historyczny. Powstały już dwa. Trzecia część pokazuje konsekwencje I Wojny Światowej. Pierwszy film opowiada o narodowościach, skupiamy się na napięciach, o tym, co się działo i o konsekwencjach wojny. To jest dłuższa historia, która nie skupia się tylko na latach 1919-1920. Chcemy pokazać to, jak ludzie sobie poradzili, jak wygląda to obecnie.

Czy to pierwszy film BBC o Cieszynie i Czeskim Cieszynie?
– Dla BBC na pewno tak. Mam nadzieję, że spotka się z zainteresowaniem, na pewno będzie nietypowy i ciekawy dla widzów.

Kiedy będziemy mogli doczekać się końca realizacji?
– Wykonaliśmy wszystkie zdjęcia. Kończymy pracę w terenie. Teraz pozostaje nam praca z materiałem. Myślę, że w przyszłym roku zakończymy realizację. Wszystko jednak zależy od BBC.

Czy będziemy mogli zobaczyć film w Polsce i Czechach?
– To pytanie bardziej skierowane jest do dystrybutorów BBC, ale mam nadzieję, że film będzie można zobaczyć w wielu państwach, nie tylko w Wielkiej Brytanii.

Pomijając już kwestie historyczne, co myśli Pan o Cieszynie i Czeskim Cieszynie?
– Jestem tu po raz pierwszy. Cieszyn jest ekscytujący, ciekawy, piękny. Te miasta żyją historią. Byłem wczoraj na Wieży Piastowskiej. Widok, jaki widziałem jest niesamowity. Jako historyk mogłem poczuć coś niezwykłego.

Ekipa BBC gościła w Cieszynie i Czeskim Cieszynie od środy. Odwiedziła m.in. Wzgórze Zamkowe, Muzeum Śląska Cieszyńskiego, Rynek w Cieszynie oraz Czeskim Cieszynie, Most Przyjaźni, dworzec kolejowy w Czeskim Cieszynie. Dokument dla brytyjskiego nadawcy publicznego BBC 2, a jego premiera odbędzie się prawdopodobnie w przyszłym roku, w setną rocznicę wybuchu I Wojny Światowej. Odcinek poświęcony Cieszynowi oraz Czeskiemu Cieszynowi będzie częścią trzyodcinkowego cyklu dokumentalnego o nazwie „The Long Shadow”. Skupia się on na szerszym kontekście I Wojny Światowej, jej przyczynach, skutki i aspektach historycznych. Dokument przygotowuje wybitny brytyjski historyk David Reynolds, który wykłada na Uniwersytecie w Cambridge. Dla BBC stworzył już 9 filmów dokumentalnych, poruszających tematykę XX wieku. Najważniejsze to World War Two: 1941 and the Man of Steel i World War Two: 1942 and Hitler’s Soft Underbelly.

Tekst i zdjęcia: gazetacodzienna.pl

Wszystkim Czechofilom polecam podróż do Cieszyna. W tym miejscu naprawdę czuć historię. Więcej o wycieczce do Cieszyna TUTAJ

Wycieczka do Browaru Pilsner Urquell [Plzeňský Prazdroj]

Jeżeli myślę o mieście Pilzno w głowie mam jedynie browar produkujący znane na całym świecie piwo typu pils o nazwie Pilsner Urquell. Oprócz tej marki w mieście produkowane jest jeszcze kilk znanych w Czechach piw masowej dystrybucji. Dziś skupimy się jednak na legendzie stworzonej przez mistrza browarnictwa Josefa Grolla.

b1

Jasne piwo dolnej fermentacji stworzone w 1842 roku jest pierwowzorem wszystkich piw typu pilsner, nazywanych również pils czy pilsener.

 Josef Groll do produkcji swojego piwa bawarskiego użył miejscowych, czeskich składników, w tym żateckiego chmielu i bardzo miękkiej wody plilzneńskiej. Mimo że piwo nie do końca spełniło oczekiwania browaru, z ogromnym powodzeniem sprzedawało się w miejscowych gospodach Pod Białą Różą i Pod Złotym Orłem. Wkrótce stając się popularne pod nazwą Pilsnera.

 Początkowo browar zajmował jeden budynek, szybko jednak rozrósł się do ogromnych rozmiarów. Dzisiaj Plzeňský Prazdroj zajmuje sporą część miasta po prawej stronie rzeki Radbuzy, a jego zwiedzanie to istna podróż w czasie. 

b2

Wizytę zaczynamy od podróży autobusem do najnowszego budynku rozlewni piwa do puszek i butelek. Koszt budowy tego kompleksu wyniósł ponad miliard koron czeskich. Sponsorem obiektu był właściciel generalny Pilsnera czyli firma SABMiller. Podczas wizyty w tym miejscu mogłem usłyszeć od Czechów głosy zachwytu i żal za tym, że nie można w takim miejscu zamieszkać.

 Następnie wjechaliśmy na górę kolejnego budynku rzekomo największą windą w Republice Czeskiej (pojemność 72 osoby lub 5200 kg) by podziwiać film w obrotowym kinie pokazujący historię browaru. Później mogliśmy dotknąć i powąchać wszystkich bogactw natury z których stworzone zostało piwo Pilsner. Zapach chmielu unosił się wszędzie, po długim czasie przestało to cieszyć nos i powodowało mdłości. 

b3

Kolejna część programu obejmowała wizytę w najstarszej części kompleksu, gdzie można było zobaczyć pierwsze w historii browaru kotły do warzenia piwa. Zgubiony telefon w środku jednego kotła świadczy o tym, że obiekty te cieszą się szczególną popularnością.

 W końcu nadeszła upragniona chwila! Przeszliśmy do starych piwnic, gdzie w temperaturze 5 stopni piwo przechodzi proces fermentacji. Po zwiedzeniu wszystkich korytarzy można się było w końcu napić niepasteryzowanego i niefiltrowanego piwa prosto z beczki! 

b4

Po wyczerpujących 90 minutach zwiedzania należy udać się do położonej na początku całego kompleksu budynków restauracji Na Spilce. Jest to według pani przewodnik największa restauracja w Republice Czeskiej mogąca pomieścić ponad 500 gości. 

WIĘCEJ ZDJĘĆ Z WIZYTY W BROWARZE TUTAJ

Prokuratura chce uchylenia immunitetu premiera Neczasa

Czeska prokuratura zwróciła się do Izby Poselskiej o uchylenie immunitetu ustępującego premiera Petra Neczasa, który w czerwcu zrezygnował ze stanowiska szefa rządu w następstwie afery korupcyjnej z udziałem osób z jego najbliższego otoczenia.

neczas

Wniosek prokuratury zostanie rozpatrzony na najbliższym posiedzeniu Izby Poselskiej, izby niższej parlamentu czeskiego – poinformowała jej przewodnicząca Miroslava Niemcova. Jedną z głównych podejrzanych w śledztwie jest Jana Nagyova, która pełniła przy Neczasie funkcję szefowej urzędu premiera.

Według policji kierujący Obywatelską Partią Demokratyczną (ODS) Neczas obiecywał trzem posłom tego ugrupowania korzyści majątkowe w zamian za zrzeczenie się mandatów. Umożliwiło to ich zastąpienie innymi posłami i uzyskanie w ten sposób większości głosów dla forsowanej przez premiera reformy podatkowej.

 

Neczas zrezygnował również ze stanowiska przewodniczącego ODS, ale zachował mandat deputowanego Izby Poselskiej, deklarując, że po zakończeniu jej obecnej kadencji całkowicie wycofa się z polityki.

W związku z aferą w areszcie przebywa obecnie siedem osób, w tym Nagyova.

Kolejny raz Romowie stali się celem ataków

Sześć osób zostało rannych, a ponad trzydzieści zatrzymała policja podczas sobotniej, antyromskiej demonstracji w Czeskich Budziejowicach, zorganizowanej przez czeskich neonazistów. To trzecia antyromska akcja w tym mieście od 21 czerwca.

Fot: idnes.cz
Fot: idnes.cz

Do starć demonstrantów z policją doszło przed osiedlem Maj w części zamieszkałym przez Romów. Policja użyła gazu łzawiącego pacyfikując kilkusetosobową grupę młodych ludzi, którzy usiłowali przedostać się na największe budziejowickie blokowisko. Manifestanci zaatakowali funkcjonariuszy cegłami, butelkami i kamieniami. Podczas starć skandowali „Czechy dla Czechów”. Romowie przyglądali się zajściom z okien i dachów.

Demonstracja „przeciw cygańskiej przestępczości”, która rozpoczęła się na rynku starego miasta, została wcześniej zakazana przez władze Czeskich Budziejowic. Neonaziści zlekceważyli zarządzenie władz. Do demonstrujących przyłączyły się grupy ze Słowacji.

Dzieci pokłóciły się o zabawki

To już trzecia antyromska demonstracja w Czeskich Budziejowcach od 21 czerwca kiedy na osiedlu doszło do bijatyki między 100-osobową grupą Czechów i Romów. Zaczęło się niewinnie: od trójki bawiących się w piaskownicy dzieci, które pokłóciły się o zabawki. Romskie dziecko wzięła w obronę matka. Kilka godzin później przez osiedle przeszła demonstracja czeskich mieszkańców skandujących „Romowie do gazu!”. Doszło do bijatyki. Policja uchroniła Romów przed zlinczowaniem i zatrzymała 39 najbardziej agresywnych Czechów.

W ubiegłą sobotę kilkuset mieszkańców osiedla wspomaganych przez nacjonalistów ponownie starło się z Romami. Interweniowała policja. 10 osób zostało rannych. Zatrzymano dalszych 40.

Aby zapobiec awanturze tym razem policja monitorowała centrum miasta od wczesnych godzin rannych. Usuwano kontenery z odpadkami, z których wcześniej robiono barykady, zatrzymywano grupy młodych ludzi uzbrojonych w kije bejsbolowe. Zmobilizowano partole konnej policji.

Ataki na romskich obywateli Czeskich Budziejowic spotkały się z potępieniem prezydenta Milosza Zemana, a poirytowany szef dyplomacji Karel Schwarzenberg oświadczył, że „Czesi ponad 20 lat po upadku komunizmu wciąż nie należą do Europy Zachodniej pod względem wyznawanych wartości„.

W Czechach mieszka ponad 200 tysięcy Romów. W latach 2008-2012 Europejskie Centrum Praw Romów odnotowało 47 rasistowskich ataków na mniejszość romską. Zginęło 5 osób a 22 zostały ranne.

Czesi są mili i dowcipni – mówi pochodząca z Rwandy mieszkanka Pragi

Marléne Umugiraneza przyjechała do Czech wraz ze swym mężem. Ogromnie bała się rasizmu, jednak gdy była już w Czechach okazało się, że Czesi to wesoły naród.

rwanda

 

Mąż Marlene przyjechał do Rwandy jako student medycyny, gdzie podjął pracę w szpitalu. W Rwandzie wzięli ślub, a po uroczystości przeprowadzili się do Czech.

 

  • Co ci w Czechach najbardziej przeszkadza?

  • Jestem tu jedynie pięć miesięcy, jakoś nic mnie nie denerwuje za bardzo.

  • Chodziłaś z jakimś Czechem? Powiedz nam jacy są panowie Czesi.

  • Mój obecny mąż jest właśnie Czechem, żadnego innego nie miałam. O Republice wiedziałam jedynie, że jest to państwo w Europie. Wielu Czechów odwiedzało nas w Rwandzie i byli bardzo mili. Ludzie z Afryki myślą o Europejczykach, że są zapatrzeni w siebie.

  • Czy Czesi dobrze się zachowują w stosunku do Ciebie?

  • Na początku bałam się rasizmu, jednak muszę przyznać, że przez te pół roku nie spotkało mnie nic złego. Śmieszy mnie, jak niektóre dzieci pytają się mnie, gdzie się tak mocno opaliłam.

  • Co myślisz o czeskim poczuciu humoru?

  • Podoba mi się, że Czesi potrafią obrócić w żart praktycznie każdą sytuację. Rozbawiła mnie ostatnio na przykład „viróza ” prezydenta. U nas nikt z polityków nie żartuje.

  • Interesuje Cię historia Czech?

  • Historię czuć w Pradze na każdym kroku. To duży skarb mieć tak piękne i zadbane miasto. Myślę, że znajomość języka oraz historii jest kluczem do wejścia do konkretnej społeczności.

  • Pijesz piwo? Smakuje ci czeska kuchnia?

  • Alkoholu nie piję wcale, ale czeska kuchnia mi bardzo odpowiada. Knedlíky, řízky, bramborový salát, kurczak – to moje ulubione potrawy.

  • Myślisz, że w Czechach już zostaniesz?

  • Myślę, że tak. Mąż ma tutaj dobrą pracę. Mam nadzieję, że z czasem i jak również znajdę pracę. Do Rwandy będę latać na wakacje. Chcę odwiedzać swoją rodzinę.

  • Czy czeski język jest trudny?

  • Język czeski oraz gramatyka są dla mnie bardzo trudne. Jedyną zasadą w tym języku jest to, że w każdym zdaniu jest jakiś wyjątek. Ale bez tego języka się tu w Czechach żyć nie da. Uczyć się zaczęłam jeszcze w Rwandzie na długo przed przeprowadzką. Bez znajomości języka człowiek nie umie porządnie wniknąć ani do społeczeństwa ani do mentalności ludzi. Tutaj młodzi ludzie umieją angielski dość dobrze, jednak w sklepach czy nawet urzędach, jeśli nie znam czeskiego, to się nie dogadam. U nas w Rwandzie uczymy dzieci angielskiego od pierwszej klasy, w Czechach bez czeskiego żyją tylko turyści. A ja nie chcę być ciągle turystką. 

Źródło: lidovky.cz

Senat uchwalił zakaz handlu w siedem świątecznych dni

Republika Czeska, o dziwo, tak jakby coraz bardziej zbliżała się do Polski. Po prawdopodobnym zakazie palenia w lokalach, tym razem może okazać się, że czeskie sklepy będą w święta zamknięte.

Weekendowe zakupy w ulubionym sklepie
Weekendowe zakupy w ulubionym sklepie

Senat przegłosował ustawę Františka Bublana z ČSSD, która miałaby zakazywać handlu w najważniejsze dni świąteczne w roku. Dni, w których Czesi nie zrobią zakupów to:

W wigilię sklepy mają być otwarte jedynie do godz. 12. Za złamanie zakazu groziłaby kara miliona koron.

Zakaz handlu nie dotyczyłby sklepów do 200 metrów kwadratowych powierzchni, stacji benzynowych, aptek i sklepów na dworcach.

Bublan stwierdził, że nowa ustawa sprawi, że polepszą się relacje między pracodawcą a pracownikami, a ponadto przybliży Czechy do zachodnich krajów. 

Projekt trafi teraz pod głosowanie czeskich posłów. 

Więcej na ten temat TUTAJ

Czesi skonstruowali latający rower

Czesi od dawna słyną z tego, że ich wynalazki są niezwykle praktyczne. Wystarczy wspomnieć choćby o kostce cukru albo soczewce kontaktowej. Tym razem czescy wynalazcy opracowali latający rower.

rowerRower z manekinem wzbił się w powietrze i wylądował po pięciu minutach lotu.

Latający rower na baterie wygląda jak potężny rower górski i waży 95 kg. Wyposażony jest w śmigła z przodu, tyłu i po jednym z każdego boku.

Zanim jednak na siodełku takiej latającej maszyny usiądzie człowiek, trzeba będzie wyposażyć ją w potężniejsze baterie – powiedział Milan Duchek z firmy Duratec, produkującej ramy rowerowe.

Młodzi konstruktorzy są pełni optymizmu. Rower porusza się w powietrzu dzięki sześciu śmigłom napędzanym energią elektryczną z akumulatora. Bez człowieka waży około 90 kilogramów. Podczas pokazu latał ponad 6 minut na wysokości około metra.

Jeden z konstruktorów, Jan Szpatny, z nadzieją mówi o latającej maszynie: – Nie wykluczam, że powstaną nowe projekty budowane na miarę konkretnego człowieka.

Szpatny, który drogą radiową sterował latającym rowerem, wierzy, że w niedalekiej przyszłości powstaną nowe, wysokowydajne akumulatory, które pozwolą na odbywanie dalekich podróży.

Obecna konstrukcja jest nieco nieporęczna. Rower nie jest składakiem, nie wejdzie do bagażnika zwykłego samochodu, nie mówiąc o tramwaju czy autobusie.

Więcej w tym temacie: idnes.cz

Więcej o czeskich wynalazkach TUTAJ

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑