Zaproszenie na spotkanie z Jachymem Topolem

Serdecznie zapraszamy na spotkanie z wybitnym czeskim pisarzem, Jachymem Topolem, które odbędzie się 22 października o godz. 19:00 w Klubie Komediowym (ul. Nowowiejska 1).

Darmowe wejściówki na spotkanie są dostępne w Klubie Komediowym oraz w księgarni Wydawnictwa Czarne (ul. Marszałkowska 43/1, wejście z bramy, 1 piętro).

Link do wydarzenia TUTAJ

JÁCHYM TOPOL

WRAŻLIWY CZŁOWIEK

Przekład Dorota Dobrew

To historia jak żadna inna: Buras, podstarzały wędrowny aktor, jego kobieta Soňa i dwóch synów przemierzają Europę od festiwalu do festiwalu, od kłopotów do kłopotów. A kiedy w końcu uda im się wrócić w dawno opuszczone rodzinne strony nad brzegiem Sazawy, zastaną kraj zupełnie inny od tego, który został w ich pamięci.

To historia o włóczęgach, dziwkach, drobnych przestępcach i chuliganach, o ludziach, którzy żyją według własnych zasad, a ich głównym celem jest – przetrwać. Są brutalni, ale w głębi serca wrażliwi, są prości, ale rozprawiają o filozofii. Muszą się zmienić, ponieważ ich świat odchodzi w przeszłość, a nowy rządzi się zupełnie innymi prawami.

To historia o miłości i śmierci, o religii, rodzinie i przyjaźni, o polityce, uchodźcach i populizmie. I choć jej bohaterowie wydają się od nas tak odmienni, możemy przeglądać się w nich jak w krzywym zwierciadle.

„Topol galopuje ze swoimi bohaterami od przygody do przygody – i wyszłaby mu pewnie barwna, kapitalnie ubrana w słowa powieść łotrzykowska, gdyby nie pewien naddatek: szalony taniec jest tu tańcem ze śmiercią, a karnawałowa zabawa odbywa się na samym dnie bytu, wśród sponiewieranych, umęczonych dusz. Czechy we „Wrażliwym człowieku” są lunatyczne, podświadome, turpistyczne, pijane — innymi słowy, bardzo słowiańskie. Niezwykła, choć niewygodna książka.”

– Piotr Kofta

Jáchym Topol (ur. 1962) – prozaik, poeta, tłumacz i autor tekstów piosenek, jeden z najważniejszych czeskich twórców swojego pokolenia. W Polsce ukazały się m.in. jego powieści SiostraAniołDroga do BugulmyStrefa cyrkowaWarsztat diabła i Nocna praca, książka Supermarket bohaterów radzieckich oraz zbiór wierszy Kocham cię jak wariat. Laureat wielu nagród literackich, m.in. Nagrody im. Egona Hostovskiego i Nagrody im. Jaroslava Seiferta, Nagrody Państwowej za Literaturę. Od wielu lat pracuje jako dyrektor programowy Biblioteki Václava Havla w Pradze.

Reklamy

Broumov o(d)kryty jesienią

Na dobry początek umilająca lekturę jesienna piosenka oraz podtrzymujące napięcie zdjęcie (powyżej).

Pan Leopold ma marzenie. Jest nauczycielem geografii w dolnośląskiej Bielawie, który nigdy nie był za granicą. Czasy są takie, że nawet do bratniego kraju nie sposób wyjechać ot tak. Można spróbować nielegalnie. Pan Poldek obmyśla więc plan, jak dostać się do miejsca, które jest tak bliskie a tak niedostępne. To Broumov. Wszystko, co wie o tym północno-czeskim miasteczku, obwarowanym skałami Broumowskich Ścian, wypatrzył na zdjęciach w starej niemieckiej książce. „Przy okazji dowiedziałem się, że Broumov to bardzo stare miasteczko. Jest tam opactwo benedyktyńskie, pochyły rynek z rzeźbą Matki Boskiej ustawioną na spiralnej kolumnie, wiele starych kościołów i cmentarz z najstarszym w Czechach drewnianym kościółkiem żałobnym. Jest tam stary browar, który od setek lat warzy dobrego Opata.” Streściłem fabułę opowiadania „Marzenia” Huberta Klimko-Dobrzanieckiego z tomu „Wariat”. Nie zamierzam zdradzać, czy panu Poldkowi udało się zobaczyć miasto swoich snów. Z ochotą za to przyznam, że sam miałem niedawno przyjemność je odwiedzić, jako wysłannik Czechofila. W Broumovie zobaczyłem to, o czym czytał pan Poldek, i dużo więcej. O części odkryć piszę poniżej, temat jednak zdecydowanie nie jest wyczerpany. Warto do Broumova zaglądać, dla kultury, historii, natury (o tym kiedy indziej) i po piwo, korzystając z faktu, że już nie musimy się tam dostawać rogalem[1].

Olga Tokarczuk i Mariusz Szczygieł

Co łączy tegoroczną noblistkę i laureata nagrody Nike? Kilka rzeczy, ale wśród nich wspólne spotkanie autorskie w ramach festiwalu Góry Literatury, które odbyło się 7 lipca 2015 r. w klasztorze w Broumovie w Sali Kreslírna – historycznej sali kreślarni gimnazjum klasztornego. Obecność obojga autorów nie dziwi, (Olga Tokarczuk ma dom w nieodległym Krajanowie), ale samo miejsce spotkania trochę może. Wiekowy budynek to obecnie nie tylko dostojny (a jesienna aura jeszcze to wrażenie wzmaga), zabytek, ale i ośrodek kultury i edukacji. Można tam, poza spotykaniem polskich pisarzy, zorganizować ślub z weselem, wysłać pociechy np. na lekcje pisania piórem, wziąć udział w koncertach, które odbywają się także w nowej sali Drzewnik (dawna drewutnia) w ładnym przyklasztornym ogrodzie. Przy kolejnej wizycie chętnie skorzystam z okazji przenocowania w klasztornym Domu Gości. To tam, na 3 piętrze, na ścianach wiszą zdjęcia pokazujące, jak źle wnętrza klasztorne wyglądały jeszcze kilka lat temu (część klasztoru ciągle nie jest dostępna dla zwiedzających, za możliwość jej zobaczenia dziękuję p. Libuše Růčkovej). W latach 50. XX w. były wszak miejscem internowania zakonników i zakonnic, potem służyły jako magazyny, a w takich miejscach remonty to jednak rzadkość. Nowe życie zabytkowego budynku po prostu cieszy, ale już to, co w nim stare, szczerze zachwyca.

Krzysztof Dientzenhofer i Ignacy Kilian Dientzenhofer

Dwóch architektów, ojciec i syn, odpowiada za osiemnastowieczną rekonstrukcję opactwa benedyktyńskiego w Broumovie, która nadała budynkowi obecny imponujący, barokowy wygląd. Użyczyli także nazwiska dla funkcjonującej dziś na terenie obiektu kawiarni. Początki klasztoru to jednak już wiek XIV, a oszałamiający przepychem zdobień kościół św. Wojciecha był początkowo kościołem gotyckim. Z tego okresu zachował się w wieżyczce nad zakrystią fresk „Pokłon Trzech Króli“. W 1999 r. w świątyni doszło do fascynującego odkrycia. Stojąc przed ołtarzem odwróćmy się w prawo. Zobaczymy kaplicę św. Krzyża. Unieśmy wzrok żeby dostrzec złocony wieniec z napisem Sancta Sindon. Właśnie tam znaleziono drewnianą skrzynię, a w niej kopię Całunu Turyńskiego z 1651 r. Ten wyjątkowy przedmiot, jeden z 40 istniejących na świecie, ale jedyny w naszej części Europy można zobaczyć podczas zwiedzania klasztoru, (okazjonalnie także nocą) w dawnym refektarzu. A także w pewnym filmie.

Ivan Trojan i diabeł

Prawda czasu, prawda ekranu. W miniserialu czeskiej telewizji „Ďáblova lest” grany przez Ivana Trojana religioznawca przyjeżdża do klasztoru w Broumovie, żeby razem z miejscowymi zakonnikami ustalić, jak… muszę wziąć głęboki oddech… zwyciężyć szatana, który chce przejąć władzę nad światem. Spotkanie odbywa się w bibliotece klasztoru, która na żywo robi jeszcze większe wrażenie. To około 17 tys. woluminów, manuskrypty i pierwodruki w wielu językach i dotyczące różnych gałęzi wiedzy. Niezwykła kolekcja. Prawda jest jednak taka, że w klasztorze od dłuższego czasu żadnych zakonników już nie ma. A co z szatanem? Nic nie zdradzę stwierdzając, że w starciu z Ivanem Trojanem był bez szans. Tak to wygląda, chociaż nigdzie nie raczej nie napiszę, że to „dzieło” czeskiej kinematografii polecam.

Opat Zinke i Maryja

Krótka uliczka i już jesteśmy na rynku, swego czasu, jakżeby inaczej, Adolf Hitler Platz. Jeśli akurat przypadkiem mamy rok 1706 to staraniami opata Otmara Zinke na środku placu staje słup z rzeźbą Maryi Panny z Jezuskiem. Mieszczanie nie są zachwyceni. Maryja zwrócona jest twarzą w stronę klasztoru, ale plecami do reszty miasteczka. Opat każe więc rzeźbę wymienić i od 1728 r. Matka Boska patrzy już na dwie strony rynku, na ratusz, teatr i bibliotekę z jednej, oraz na Obchodni Centrum z reklamą piątkowo-sobotniego disco z drugiej strony. Niech żyje opat! Opat dla opata! Spacerując klimatycznymi uliczkami miasteczka warto zajrzeć do barokowego kościoła św. Wacława oraz na Plac Kościelny z kościołem św. Piotra i Pawła, zwracając uwagę na… krasnala z siekierą na wieży i wmurowane w ściany kościoła płyty nagrobne z XVI i XVII w. Tablica informacyjna donosi, że plac po przebudowie został jedną z 35 najpiękniejszych budowli w Czechach 2007-2008 r. To chyba nie była najistotniejsza informacja tego tekstu.

Heimat i vlast

Różowy budynek prawie naprzeciwko Lidla był kiedyś domem niemieckiego fabrykanta, potem siedzibą gestapo, dziś funkcjonuje jako ośrodek zdrowia. Złożoność tutejszej, i każdej innej, historii najlepiej widać na starym cmentarzu. Heimatdank i In memoriam padlým za vlast. Dwa napisy na dwóch sąsiadujących ze sobą pomnikach postawionych ku pamięci ofiar I i II wojny światowej. Która wojna była czyja – nietrudno przyporządkować. Stoją obok nekropolii, na której dziewiętnastowieczne nagrobki niemieckich obywateli Braunau sąsiadują z nowszymi, czeskimi. Nad cmentarzem góruje drugi najważniejszy zabytek Broumova – kościół Maryi Panny z 1450 r. Ta pięknie zdobiona budowla, do powstania której nie użyto ani jednego gwoździa, jest uznawana za najstarszy drewniany kościół Czech. Kościelna dzwonnica miłosiernie rzuca swój cień na wszystkie groby.

Uwaga (!), wnętrze kościoła jest otwarte dla zwiedzających od czerwca do września.

Olivětínský Opat jasny i ciemny

Małe sprostowanie. Pan Poldek nie mógł w przedwojennej niemieckiej książce czytać o piwie Opat. O Brauerei Ölberg już jak najbardziej. Ale to, że piwo warzy się w mieście już kilkaset lat to czysta, jak svetlý ležák, prawda. Benedyktyni zaczęli produkcję na wzgórzu klasztornym (cała starówka leży na skale) w 1348 r., ale po serii pożarów w XVIII w. przenieśli browar do wsi Olivětín (niem. Ölberg), dziś już części Broumova. Obecni właściciele szczycą się stosowaniem starych receptur i niezależnością od piwowarskich potentatów. Są dumni z kilkudziesięciu rodzajów piwa, w tym konopnego, z dostępności trunku w okolicznych lokalach oraz niekorzystania przy odnowie browaru z pieniędzy unijnych. Te, albo jakiekolwiek inne, są pilnie potrzebne na rekonstrukcję budynku byłego browaru miejskiego. W mieście funkcjonował bowiem swego czasu, tuż przy klasztorze, drugi pivovar. Produkcję ukończono już w roku 1943 r. Ciemny, pusty budynek jest teraz co prawda obiektem fotogenicznym, obiektywy mają słabość do upadku i zniszczenia, ale wypiję niejednego Opata za jego drugą szansę.

Schrollowie i afrykański brokat

Jest coraz chłodniej, może by się tak przenieść do jakiegoś Lagos albo Bamako. Ach, te wzorzyste, błyszczące tkaniny na ciałach tubylców. Że niby skąd są? Mechaniczną tkalnię we wspomnianym powyżej Olivětínie założył w 1856 r. Josef Edler von Schroll, syn lokalnego tekstylnego przedsiębiorcy Benedykta. To właśnie Josefowi miasteczko zawdzięcza także budynek, w którym obecnie mieści się Urząd Miasta. Zakłady Veba produkujące tkaniny bawełniane, obrusy i ręczniki funkcjonują w tym samym miejscu do dziś. To ważny fragment teraźniejszości Broumova; odwiedzając jakieś miejsce nie warto tylko cofać się kilkaset lat wstecz. Firma ma się dobrze eksportując swój flagowy produkt „afrykański brokat” m.in. do Mali i Nigerii. Miejska część zakładów niczym jakiś gród okazale rozłożyła się nad Ścinawką. To rzeka, która chociaż zaczyna i kończy swój bieg w Polsce postanowiła zajrzeć do Czech, do Broumova. W pełni to pochwalam i rozumiem. Bierzmy przykład z rzeki.

 

Autor: Piotr Klijewski

Zdjęcia autora poza:

  • zdjęciem Olgi Tokarczuk i Mariusza Szczygła by Tomasz Leśniowski – Praca własna, CC BY-SA
  • zdjęciem modelki Veby ze strony firmy.

Za umożliwienie powstania tekstu dziękuję SDMB Broumovsko, p. Libie, Katerinie, Zuzannie i Rafałowi.

Pozdrawiam: Andreę, Wiolę, Kasię, Maćka, Marka, Sebastiana i Darka.

[1] Uwaga, spoiler! Rogalo to po czesku lotnia.

 

Czeski Tydzień w Głównej Księgarni Naukowej im. Bolesława Prusa w Warszawie | 23-31 października 2019

Główna Księgarnia Naukowa im. B. Prusa w Warszawie wraz z moim blogiem zaprasza wszystkich Czechofilów i fanów dobrej literatury na celebrację kultury czeskiej pod hasłem CZESKI TYDZIEŃ, który odbędzie się w księgarni w ostatnim tygodniu października. W programie codziennie wydarzenia, spotkania, konkursy i promocje zarówno w księgarni stacjonarnej, jak i na Facebooku.

W czasie trwania Czeskiego Tygodnia księgarnia zamieni się w Małą Pragę. Na miejscu będzie można znaleźć najszerszą dostępną na rynku ofertę zarówno czeskiej literatury pięknej w tłumaczeniach jak i książek na temat Czech, także w okazyjnych cenach. Spotkamy się w księgarni z autorami, bohemistami i tłumaczami literatury czeskiej, którzy opowiedzą o literaturze i kulturze kraju, a także będzie można obejrzeć wystawę czeskiej ilustracji książkowej.

Szczegóły o atrakcjach, wydarzeniach towarzyszących i promocjach, publikowane na bieżąco, będzie można znaleźć na profilu facebookowym Głównej Księgarni Naukowej im. B. Prusa na stronie głównej oraz pod hasztagiem #czeskitydzienwprusie Wstęp na wszystkie wydarzenia towarzyszące jest darmowy!

Partnerzy wydarzenia, których ofertę wydawniczą oraz udostępnione nam atrakcje, będzie można oglądać w trakcie trwania Czeskiego Tygodnia: Wydawnictwo Afera, Wydawnictwo Agora, Wydawnictwo W.A.B., Wydawnictwo Książkowe Klimaty oraz Muzeum Karykatury im. E. Lipińskiego w Warszawie.

Patroni wydarzenia: Czeskie Centrum w Warszawie, Czeski kousek Teresy Drozdy, portal Czeskie Klimaty, Czeska Piviarnia, blog Czechofil.com,

„To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach” – czyli jak wkurzyć Czechofila

Przeczytałam ten zbiór felietonów już ponad dwa tygodnie temu i mimo, że jest niewielka, to czytało mi się ją z trudem. Myślałam początkowo, że to przez fakt, że autor chce obalić mit o tym, że Czechy są fajniejszym krajem od Polski, a jako Czechofil zupełnie się z tym nie zgadzam, jednak doszłam do wniosku, że raczej chodzi też o coś innego… Czytaj dalej „„To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach” – czyli jak wkurzyć Czechofila”

Łazienka z dykty

W ostatni piątek (17.05.2019 r.) brałam udział w ciekawym wykładzie dr Weroniki Parfianowicz pt. Jak mieszkać w Europie Środkowej, który dotyczył historii mieszkalnictwa w Polsce i Czechach. Wykład potwierdzał tezę, że bloki z wielkiej płyty były początkowo zbawieniem dla społeczeństw obu narodów a teraz bywają przekleństwem tak samo dla nas, jak i dla ludzi zza południowej granicy. Czytaj dalej „Łazienka z dykty”

PO MOŚCIE!

Alegoria Czech. Proromska i progenderowa agitka. Wypełnia misję telewizji publicznej. Oburza dosadnością języka i scenami seksu przed godziną 22. Wiarygodnie pokazuje socjalne problemy w mieście na północy Czech. Ośmiesza prowincję ku uciesze Prażan. Podważa stereotypy. Utwierdza stereotypy. Pokazuje Czechów jako rasistów i homofobów. Propaguje tolerancję. Czytaj dalej „PO MOŚCIE!”

„Ogród rodzinny. Przyjaciel” – osobisty portret rodziny z wojną w tle

Ostatni film w reżyserii Jana Hřebejka to początek trylogii o skomplikowanych więzach rodzinnych. W pierwszej części akcja dzieje się podczas II Wojny Światowej w okupowanej przez nazistów Pradze.

Trzy siostry: Vilma, Ela i Bedřiška mieszkają z dwójką dzieci. Ich mężowie zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych za działalność w ruchu oporu. Lekarz Jiří, przyjaciel męża Vilmy, wdzięczny kolegom z konspiracji, że go nie wydali w trakcie przesłuchań pomaga samotnym kobietom przez całą wojnę.

Z czasem między Vilmą i Jiřím budzi się uczucie. Tuż po zakończeniu wojny niespodziewanie wraca mąż Vilmy. Po latach nieobecności jest on dla domowników obcym człowiekiem, ale zostaje z rodziną. Jiří odchodzi.

Powyższy opis to suche fakty, które brzmią jak streszczenie opery mydlanej. Film jednak jest bardzo daleki od tego gatunku. To bardziej epopeja narodowa, gdzie główną osią jest historia trzech kobiet, które podczas wojny wzajemnie się wspierają tworząc wraz z Jiřím coś, co dzisiaj nazwalibyśmy patchworkową rodziną.

Charakterystyczny dla reżyserii Jana Hřebejka spokój i stonowane kolory wspaniale dopełniają znakomite kreacje aktorskie Anny Geislerovej, Ondřeja Sokola, Kláry Melíškovej, Gabrieli Míčovej i Martina Fingera.

Czeskie filmy ostatnio rzadko trafiają na nasze ekrany, więc tym bardziej warto wybrać się na „Ogród rodzinny. Przyjaciel” do kina.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑