Przyznam szczerze: czeska Wielkanoc długo była dla mnie czymś „prawie takim samym jak u nas”. No bo przecież pisanki, święta wiosenne, rodzinne spotkania… Co może być aż tak inne?
A potem trafiłam na temat głębiej – i przepadłam, bo Velikonoce w Czechach są jednocześnie znajome i totalnie zaskakujące. I chyba właśnie za to lubię je najbardziej.
Kraslice, czyli niby to samo… a jednak nie
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda swojsko: jajka, kolory, wzory. Tyle że czeskie kraslice to nie tylko dekoracja na stół.
Mam wrażenie, że w Czechach bardziej czuć ich „pierwotne” znaczenie – symbol życia, odrodzenia, wiosny. To nie jest tylko coś, co robimy „bo tak trzeba”. To coś, co się daje drugiej osobie – i to ma znaczenie.
I już tutaj zaczyna się ta subtelna różnica między „naszym” a „czeskim” podejściem.
Pomlázka… czyli moment, kiedy robi się naprawdę ciekawie
Nie da się mówić o czeskiej Wielkanocy bez pomlázki.
Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałam, pomyślałam: serio?
Chłopcy chodzą z plecioną witką i „smagają” dziewczyny, żeby zapewnić im zdrowie i urodę?
Brzmi jak coś z bardzo starej epoki. A jednak – to się dzieje do dziś.
Co ciekawe, im więcej o tym czytałam i rozmawiałam z Czechami, tym bardziej widziałam, że to nie jest takie jednoznaczne:
- na wsiach to nadal żywa tradycja,
- w miastach bywa traktowana bardziej symbolicznie (albo wręcz z przymrużeniem oka),
- a część osób po prostu z niej rezygnuje.
I wiecie co? Podoba mi się, że to się zmienia. Że tradycja nie jest „święta za wszelką cenę”, tylko dostosowuje się do ludzi.
Wielkanoc mniej „kościelna”, bardziej… ludzka?
Jedna rzecz uderzyła mnie bardzo mocno.
W Polsce Wielkanoc jest mocno związana z religią:
święcenie koszyczków, procesje, msze, cała ta podniosła atmosfera.
W Czechach? Mam wrażenie, że jest bardziej:
- wiosenna,
- folklorystyczna,
- taka… zwyczajnie ludzka.
Oczywiście są osoby wierzące i praktykujące, ale ogólnie święta są mniej „oficjalne”, a bardziej o spotkaniu, jedzeniu i tradycji jako takiej.
I powiem coś może niepopularnego – jest w tym coś bardzo przyjemnego.
Jedzenie, które od razu chcę spróbować
Czeskie wielkanocne wypieki to dla mnie osobny temat miłości 💛
- mazanec – coś jak słodka, wielkanocna chałka
- jidáše – wypiek związany z Judaszem (trochę mroczny klimat, ale smak podobno świetny)
- baránek – klasyczny baranek, którego akurat dobrze znamy
Uwielbiam to, że jedzenie też niesie znaczenie, historię, symbolikę. To nie są „po prostu ciasta”.
A co z tradycjami – żyją czy znikają?
To chyba najciekawsze pytanie – i odpowiedź, którą najbardziej lubię:
one się nie kończą. One się zmieniają.
Z tego, co widzę:
- na wsiach tradycje mają się naprawdę dobrze,
- w miastach są bardziej wybiórcze,
- młodsze pokolenie podchodzi do nich bardziej świadomie (czasem wybiera, czasem odrzuca).
I to jest dla mnie super. Bo to znaczy, że kultura żyje, a nie jest tylko muzeum.
Polska vs Czechy – i dlaczego to mnie tak fascynuje
Im więcej o tym myślę, tym bardziej widzę, że różnica nie polega tylko na:
- wodzie vs witkach,
- święconce vs jej braku.
To jest coś głębszego.
W Polsce:
– Wielkanoc jest bardziej uroczysta, religijna, „ważna”
W Czechach:
– Jest bardziej swobodna, ludowa, czasem wręcz zabawna
I nie wiem, która wersja jest „lepsza”. Ale wiem, że ta czeska daje mi świeże spojrzenie.
Na koniec – dlaczego mnie to tak wciągnęło?
Bo czeskie Velikonoce pokazują coś, co bardzo lubię:
że tradycja może być jednocześnie stara i aktualna.
Że można ją pielęgnować… ale też trochę podważać.
Że można ją traktować serio… albo z dystansem.
I chyba dlatego co roku coraz bardziej mam ochotę spędzić Wielkanoc właśnie po czesku. Może za rok się uda. Tymczasem spróbuję zrobić Judaszka.
Jidáše – tradycyjny czeski przepis

Składniki (ok. 16 sztuk)
- 500 g mąki pszennej
- 175 ml letniego mleka
- 21 g świeżych drożdży (lub ok. 7 g suchych)
- 50 g cukru
- 60 g masła (miękkiego)
- 1 żółtko
- szczypta soli
- 1 jajko (do posmarowania)
- 2–4 łyżki miodu (do glazury)
Przygotowanie
- Zaczyn drożdżowy
Do letniego mleka dodaj drożdże i łyżeczkę cukru. Odstaw na kilka minut, aż zacznie się pienić. - Ciasto
W misce wymieszaj mąkę, cukier i sól. Dodaj masło, żółtko oraz zaczyn.
Wyrób ciasto (najpierw łyżką, potem ręką), aż będzie gładkie. - Wyrastanie
Przykryj i odstaw do wyrośnięcia. Po czasie krótko zagnieć i zostaw jeszcze raz do podrośnięcia. - Formowanie
Podziel ciasto na ok. 16 części.
Z każdej uformuj „sznurek” i zwiń w kształt:
- spirali
- węzła
- lub litery „S”
- Pieczenie
Posmaruj jajkiem i piecz w 190°C przez ok. 15–20 minut, aż będą złote. - Na koniec – najważniejsze
Jeszcze gorące posmaruj miodem.
Mały smaczek (który mnie totalnie urzekł)
Tradycyjnie jidáše piecze się w Wielki Czwartek i je jeszcze tego samego dnia — najlepiej z miodem, który miał zapewniać zdrowie i ochronę. (Czechology)
A ich kształt? To nie przypadek — ma przypominać linę Judasza, stąd nazwa wypieku. (Cook Like Czechs)
Autorka: Dorota Chmielewska

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.