49.MFF KV: Zachować honor sportowca – „Fair play” [Recenzja]

Sport to wielkie zwycięstwa, niechybne porażki, ale i wyniszczający zdrowie doping. Przyjmowanie zakazanych, sterydowych substancji było regularną praktyką wśród sportowców socjalistycznych republik. Temat ten podejmuje, walczący w Konkursie Głównym 49. Festiwalu w Karlowych Warach, „Fiar play” Andrei Sedláčkovej.

W przypadku Czechosłowacji o używaniu dopingu wśród najlepszych sportowców mówi się już od początku lat 80. Nie żeby wcześniej żaden sporowiec nie brał zakazanych substancji, tak się działo. Wówczas jednak nie było nad tym jakiejkolwiek kontroli – mówi konsultant historyczny „Fair play” Vít Polaček. Przyjmowanie sterydów było już kilka lat wcześniej na porządku dziennym w NRD i ZSRR, stąd jedynym sposobem dorównania zawodnikom z bratnich republik było podjęcie identycznych praktyk. Młodym, osiągającym sukcesy, sportowcom oferowano specjalistyczną opiekę. Aby ją uzyskać musieli podpisać umowę, zobowiązującą do zachowania tajemnicy. W przypadku większości zawodników odmowa jednoznaczna była z wyrzuceniem z narodowej reprezentacji. Przed wyborem tym stanęła główna bohaterka „Fair play” młoda biegaczka Anna (Judit Bárdos).

 

Fair play3

Czarny rynek anabolików był w krajach socjalistycznych ogromny. Współpraca między lekarzami – funkcjonariuszami państwowymi a trenerami odbywała się na wszystkich poziomach. Jak to się działo, że badania antydopingowe nie wykazywały obecności zakazanych substancji we krwi? Reprezentanci brali leki wiele tygodni przed zawodami, w czasie przygotowań do nich, odstawiając je kilkanaście dni przed olimpiadą. Dzięki temu, działanie środków było dostrzegalne – znacznie polepszało kondycję sportowców, a co za tym idzie umożliwiało im osiąganiu doskonałych wyników, nie było jednak wykrywalne we krwi. Jedynymi czechosłowackimi sportowcami przyłapanymi na dopingu była dyskobolistka Zdeňka Šilhavá i rzucający kulą Remigius Machura. Miało to miejsce na Mistrzostwach Europy w Lekkoatletyce w 1985 roku w Moskwie. Fakt ten wyszedł na jaw tylko, dlatego że ich próbki niespodziewanie zostały wysłane do laboratorium w Kolíně nad Rýnem, które ujawniło to, co przedtem taili lekarze współpracujący z socjalistyczną władzą. Ironiczną pointą tej sytuacji był fakt, iż krótko potem w podległym partii „Rudým právě” oboje zostali skarceni za naruszenie zasad sportowej etyki.

r play1

„Fair play” ma świetnie zbudowany konflikt o całkowicie racjonalnych i psychologicznie przemyślanych podstawach. Matka Anny (Anna Geislerová) w żadnym wypadku nie jest wyrodną matką, bowiem za jej jednoznacznie niemoralnymi decyzjami stoją zrozumiałe przesłanki. Z jednej strony, dzięki córce pragnie zrealizować swe dawne marzenia o sportowych medalach, z drugiej, nie widząc przyszłości w socjalistycznym reżimie Czechosłowacji, pragnie dla niej lepszego życia na Zachodzie, a olimpijskie medale są przepustką do świata za Żelazną Kurtyną. „Fair play” doskonale oddaje historyczne realia. Scena zakładania urządzeń podsłuchowych jest niemal identyczna do tej z „Życia na podsłuchu” Floriana Henckela von Donnersmarcka. W filmie dostrzegalny jest również niezwykły sentyment, zbudowany wybrzmiewającą w tle instrumentalną muzyką i odrobinę spłowiałymi barwami obrazu, tak jednoznacznie kojarzonymi z smutnymi latami socjalizmu.

Andrea Sedláčková płynnie wchodzi w świat sportowców, w realia współzawodnictwa i samotności jednostek zdeterminowanych zdobywaniem laurów. Anna nigdy nie trenuje sama. Zawsze towarzyszy jej koleżanka – Martina. Porównywane są ich czasy, osiągnięcia, wkład pracy, tętno i wyniki badań. Pokazując różnorodne ćwiczenia, do których zmuszane są dziewczyny, od wykańczającego biegania w śniegu, przez obciążające treningi biegowe z maskami przeciwgazowymi w wodzie, doskonale oddaje ponadludzki wysiłek. Reżyserka w niezwykle bezpośredni sposób ukazuje przemiany zachodzące w organizmie bohaterki pod wpływem przyjmowania hormonów. Ukazując stopniowe przemiany na ciele dziewczyny, przełamuje filmowe tabu.

fair play 2

 

Choć wydawało się, że tematy na filmy, osadzone na tle komunistycznego systemu, wyczerpały się zarówno w polskiej jak i czeskiej („Związani”, „Czeski błąd”) kinematografii. „Fair play” odkrywa nowy wątek ciemnej historii dawnego reżimu, którego nieprzyjemny swąd do dziś wisi nad współczesną Słowacją, Czechami i Niemcami i Polską.

Kres dopingowi w Czechosłowacji przyniósł dopiero czerwiec 1989 roku i oficjalny zakaz przyjmowania anabolików. Dla większości czechosłowackich czołowych sportowców to wciąż temat – tabu. Grom z nich jest dziś ofiarami dawnych praktyk i emerytowanymi inwalidami. W bogatszych Niemczech wiele z dawnych zawodniczek, biorąc hormony i decydując się na liczne operacje, podejmuje próby przywrócenia dawnej kobiecości.

Beata Poprawa

  • Fair Play
  • reżyser: Andrea Sedláčková
  • premiera: 6 marca 2014 (świat)
  • produkcja: Czechy, Słowacja, Niemcy

 

Czeskie Święto Kina rozpoczęte! – 49. Festiwal Filmowy Karlowy Vary [RELACJA]

Festiwalowe miasteczko w Karlowych Warach już dziś wypełniło się widzami głodnymi znakomitego kina w fantastycznej czeskiej atmosferze. Od 4. do 12. lipca KW są miastem filmu. Na 49. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym organizatorzy oczekują, podobnie jak w roku ubiegłym ok. 128 tysięcy widzów na 461. projekcjach.

Między siedmioma światowymi premierami i pięcioma premierami międzynarodowymi w konkursie głównym pojawią się dwa czeskie filmy – „Díra u Hanušovic” Miroslava Krobota i „Fair Play” Andrei Sedlačkovej.

Karlovy-Vary-titulka

Dla zagranicznych widzów jedną z najciekawszych części festiwalu będą niewątpliwie projekcje najnowszych czeskich produkcji, wśród których znalazły się filmy takie jak: „Cesta ven” Petra Václava, pokazywane również w ramach 29. Warszawskiego Festiwalu Filmowego „Jako nikdy” Zdeňka Tyca, „Hany” Michala Samira, , „Krásno” Ondřeja Sokola, „Niepravděpodobne romance” Ivana Vojnara oraz „Klauni” Viktora Tauša, które mogli zobaczyć widzowie Kina na Granicy oraz dwa krótsze filmy „Maria Stock” w reżyserii samej Jana Březiny oraz „Milosntné písně” BohdanaKaráska. Większość miłośników czeskiego kina oczekuje jednak najnowszego filmu Jiřiego Menzla, obrazu „Donšajni”. Już dziś, podczas pierwszego z pokazów tej sekcji, największa z festiwalowych sal zapełniła się.

Czeskie filmy są również częścią sekcji Na Wschód od Zachodu. Tu zaprezentowana zostanie „Rozkoš” Jitkí Rodolfovej. Wśród filmów dokumentalnych znalazły się filmy „K oblakům vzhlížíme” Martina Duška oraz „Opži žebřík o nebe” Jany Ševčíkovej. Cztery obrazy zostaną ponadto pokazane poza konkursem.

nagroda

W każdym roku MFF w Karlowych Warach dla zwycięzców przygotowane jest 30 Kryształowych Globusów, dziesięć złotych, srebrnych i brązowych. Największy z nich ma ponad 5 kilogramów, najmniejszy 1,8. Czekamy na czeskich zwycięzców!

Beata Poprawa

Czeskie Środy w Kinie Wisła – Lemoniadowy Joe

Film Lipskiego jest jedną z najsłynniejszych komedii z poprzedniego ustroju – zabawną parodią popularnych, zachodnich gatunków (western, musical) powstałą za żelazną kurtyną w czasach kiełkującej Nowej Fali.
lemonade joe-02
 
Do Tiger-Saloonu (…), gdzie w tempie niebywałym i trybie nieustającym tłuką się i piją kowboje, wkracza szlachetne dziewczę Winnifred w towarzystwie sędziwego ojca o twarzy łagodnej i naznaczonej cierpieniem. Są oni niby pierwsi chrześcijanie wśród rzymskich żołdaków: niezrozumiali w swej czystości, śmieszni w swej niezłomnej wierze; bo cóż głoszą? Że trzeba porzucić whisky i pić tylko bezalkoholową lemoniadę. Kowboje – jak na kowbojów przystało – przyjmują tę parę proroków z szyderstwem i pogardą, i kto wie jakie ofiary musiałaby ona złożyć na bezalkoholowym ołtarzu, gdyby w saloonie nie zjawiła się nowa postać. Jest to młodzieniec o urodzie efeba i sile Herkulesa, ideał strzelca i wzór dżentelmena, Lemoniadowy Joe. Bo Joe, na którego widok bledną najwięksi awanturnicy, którego kocha, rzecz prosta, Winnifred, pije jedynie lemoniadę. Ta lemoniada, którą zwie Kolaloka, jak mityczne źródło Hippokrenem, darzące natchnieniem poetów, jemu daję siłę ducha, męstwo i szlachetność. Pijcie Kolalokę – woła piękny Joe, i nikt nie śmie mu się sprzeciwić. (…) Znakomite zakończenie filmu „Lemoniadowy Joe” – reżyseria Oldřich Lipský, scenariusz Jiři Brdečka, wespół z Lipskim – przydaje ich parodii westernu akcent nie oczekiwany i zaskakujący. Od pierwszego kadru byliśmy bowiem przygotowani na serię przerysować i gagów (…), których jedynym i wystarczającym, zdawałoby się, celem miało być wydobycie maksimum komizmu z wątków Dzikiego Zachodu. (…) Jednakże okazało się, że czeskim filmowcom nie było tego dość; że chcieli zabawy, ale z morałem; że ich parodię miał zamknąć końcowy akcent satyryczny, który w gruncie rzeczy godzi już nie w sam gatunek (w oczywisty sposób im sympatyczny), ale w zasadę nadrzędną cywilizacji wspartej na interesie. (…) Zręczność „Lemoniadowego Joe” polega na tym, że ów morał (…), nie tylko nie został wyjawiony przed sceną końcową, ale doskonale mieści się w ramach przyjętej dla całego filmu stylistyki. (Joanna Guze, „Film” 1965, nr 34)
 
Prelekcję przed filmem wygłosi Jacek Dziduszko, dziennikarz filmowy i animator kultury.
 
Bilety na seans: 12 zł
 
Partner cyklu: Czeskie Centrum w Warszawie
__
CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła: „Lemoniadowy Joe”
środa, 9 lipca, godz. 20:00
Nove Kino Wisła, Plac Wilsona 2

Jesteśmy takie zepsute! – Stokrotki [RECENZJA]

Dla bohaterek filmu „Stokrotki” Věry Chytilovej wszystko jest niezobowiązującą, męczącą i nużącą psotą. Reżyserka odkrywa nowy nurt w Czechosłowackiej Nowej Fali a stworzona przez nią farsa na temat pasożytnictwa zdaje się bardziej aktualna dziś niż w roku 1966, gdy powstała.

Chytilová ukazuje stan zaklęcia dwóch dziewcząt (Ivana Karbanová, Jitka Cerhová). Analizuje ich puste, jałowe i egoistyczne, skupiające się na biologicznych potrzebach, egzystowanie. Charakterologicznie, obrazowane niczym marionetki, niemal lustrzanie podobne bohaterki, stale wykonują te same trywialne czynności. Krążą między łóżkiem, łazienką, restauracjami i pływalnią, beztrosko powtarzając: Jesteśmy takie zepsute! I ani myślą opuszczać swój mały, perfekcyjny świat. W ich rzeczywistości niemal nie istnieją inni ludzie, ci którzy pojawiają się w kadrach są tylko nieistotnymi pionkami. Mężczyźni stanowią jedynie mało istotne źródła pożywienia i tylko, gdy ignorują dziewczęta, wywołują krótkotrwałe zainteresowanie.

stokrotki1

Film ma charakter eksperymentalny. O jego nietypowym klimacie świadczy wieńcząca dedykacja: Tym, którzy żołądkują się tylko nad rozdeptaną sałatką. Z pozornie niespójnych ujęć wyłania się poszatkowana fabuła z elementami moralitetu, w której istnieje wyłącznie subiektywna prawda, prawda o życiu dwóch sprytnych dziewcząt, które czerpią korzyści ze swojego seksapilu i uroku. Obraz ten ukazuje powierzchowność przyjętego trybu życia, niebezpieczeństwo pragnienia posiadania, zmuszającego do wiecznych póz a tym samym niemożność bycia sobą.

Bohaterki Chytilovej wykraczają przeciwko każdemu z siedmiu grzechów głównych. Nie sposób nie dostrzec ich pychy, chciwości, wzajemnej zazdrości, nieczystości, momentów gniewu a nade wszystko zaznaczonego w licznych scenach łakomstwa i lenistwa. Marie (I i II – takie imiona noszą dziewczęta) są odbiciem Anny I i Anny II „Siedmiu grzechów głównych” Kurta Weilla i Bertolda Brechta.

Stokrotki2

Młoda Věra Chytilová niewątpliwie należała do pokolenia czeskich twórców lat 60., którzy nie byli naśladowcami starej Nowej Fali, lecz próbowali iść pod prąd. Na jednym biegunie znajdowały się wówczas filmy symboliczne i alegoryczne o ambicjach filozoficznych Věry Chytilovej czy Jana Němca, na drugim zaś realistyczne obrazy Jiřego Menzla czy Miloša Formana. Mimo przepaści dzielącej te obrazy, łączy je nowofalowa inspiracja wychodząca od pozornej obserwacji człowieka, drobnej subiektywnej ekspresji, która zmierza w stronę głębszej analizy rzeczywistości i człowieczeństwa. Ten filmowy nurt zwraca się zatem w kierunku odwrotnym niż czechosłowackie kino sprzed pięciu lat, z charakterystyczną ironią, apatią i sceptycyzmem w odbiorze realiów.

Zadziwiająca jest niebywała aktualność, stworzonych w 1966 roku „Stokrotek”. Film mówiący o amoralnym nihilizmie swego okresu, jeszcze lepiej odnajduje się we współczesnych czasach konsumpcjonizmu i wykraczania poza wszelkie dozwolone granice. Dziś upadek ducha ludzkiego reprezentowany przez bohaterki „Stokrotek” jest w rzeczywistości dużo bardziej zwyrodniały. Ach zróbmy coś wielkiego i pozostańmy zepsute!

Beata Poprawa

Film był pokazywany w ramach Czeskich Śród w Kinie Wisła. Czechofil.com jest patronem medialnym tego wydarzenia.

Stokrotki (Sedmikraski)

  • reżyser: Věra Chytilová
  • premiera: 30 grudnia 1966 (świat)
  • produkcja: Czechosłowacja

Kelner, płacić (Vrchní, prchni! 1980) czyli rzecz o sąsiedzie, który cię sprzeda [RECENZJA]

Uciążliwy sąsiad potrafi dopiec każdemu. Myślisz sobie: takiego lepiej omijać szerokim łukiem… Nic z tego, dopadnie Cię i tak, niszcząc Ci życie. Taką oto smutną historię przeżył Dalibor Vrána, główny bohater filmu z 1980 pod tytułem Kelner, płacić! I choć według założeń miała to być wyśmienita czechosłowacka komedia, morał z niej płynie głęboki. 

k1

Wiodący ubogie życie dwukrotny rozwodnik i kobieciarz Dalibor (w tej roli amant czeskiego kina Josef Abraham) nie ma z czego płacić alimentów. Jeździ starym rozklekotanym rzęchem, ale żeby ruszyć musi najpierw prosić sąsiada o pchnięcie. Podczas spotkania z absolwentami jego szkoły dostrzega, jak bardzo jego życie jest nędzne. Udając przed innymi kogoś kim nie jest, zamierza zmienić w końcu swoje życie. Lecz nie bardzo ma pomysł w jaki sposób miałoby się to dokonać.

W momencie, gdy został mylnie wzięty za kelnera, a do jego kieszeni została wepchnięta zapłata, postanowił przybrać tę rolę by w końcu wydostać się z finansowego dołka. W przyjmowaniu należności od kilkuset praskich klientów stał się specjalistą. Robił to bardzo finezyjnie, a co najważniejsze pomysłowo. Stał się wrogiem publicznym numer 1 w praskim światku restauracyjnym. Gdy cały małżeński tapczan wypełnił się koronami, jego plan w mgnieniu oka zaczął się sypać…

Środowy filmowy wieczór w Kinie Wisła na Placu Wilsona przyniósł ogromną frekwencję. Każdy obecny na sali oczekiwał wyśmienitej rozrywki. Taka też została zaserwowana. Mówiąc terminologią kulinarną podczas tego wieczoru wszelkie przywary czeskiego społeczeństwa tamtego okresu, wszystkie jego bolączki, zostały wręcz podane na tacy. Rozkoszowaliśmy się świetnymi dialogami, zaskakującymi gagami oraz wartką akcją filmu Kelner, płacić! Salwom śmiechu nie było końca. To nic, że widziałem ten film po raz czwarty. Na wielkim ekranie robi spektakularne wrażenie.

I choć akcja filmu rozgrywa się ponad dwadzieścia lat temu, ma się wrażenie, że tylko ludzie się nie zmienili. Ludzkie historie, ludzkie problemy wciąż są takie same. A co najważniejsze – dziś tak samo jak kiedyś okazuje się, że nie wszystkim warto ufać. Wszak dobrobyt Dalibora trwał krótko tylko ze względu na „dobre serce” sąsiada z jednej kamienicy.

Kelner, płacić! to w Czechach film kultowy. Fani filmu spotykają się w restauracji Rotisserie na rogu Národní třídy i Mikulandské ulici. Miejsce to pojawiło się w filmie i istnieje do dziś. Po premierze filmu w Novém Městě nad Metují Jiří Menzel powiedział Zdeňkovi Svěrákovi: „Vidíš, takhle hezky bych to já nikdy nenatočil.” (Widzisz, ja bym tego tak świetnie nie nakręcił). W Karlowych Warach, gdzie odgrywa się finałowa scena, co roku organizowany jest pościg za kelnerem: kilkadziesiąt osób przebiera się w strój kelnera i biega wokół deptaku za tytułowym Daliborem Vráną.

k23

 

Czeskie Środy w Kinie Wisła: Kelner, płacić!

Zapraszamy na CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła
Najbliższe spotkanie: środa, 11 czerwca, godz. 20:00
Pokażemy film
KELNER, PŁACIĆ! (1980)
w reżyserii Ladislava Smoljaka
vrchni-prchni-foto-velke-na-web
Kolejne spotkanie w cyklu CZESKIE ŚRODY poświęcimy jednej z najzabawniejszych komedii powstałych u naszych południowych sąsiadów.
„Kelner, płacić!” (1980) powstał na podstawie scenariusza Zdenka Svěráka (pamiętny bohater „Koli”, wyreżyserowanego przez jego syna, Jana), a film wyreżyserował Ladislav Smoljak („Jára Cimrman śpi”).
Bohater, Dalibor (Josef Abrham) ma kłopoty finansowe. Dwukrotnie rozwiedziony miłośnik kobiet płaci ogromne alimenty, co fatalnie wpływa na stan jego portfela. Dalibor widzi to z całą jasnością, gdy spotyka się z dawnymi szkolnymi kolegami. Przypadkowe zdarzenie podsuwa mu pomysł na zebranie tak potrzebnych pieniędzy…
Znakomite gagi, świetne dialogi, absurd sączący się z ekranu niczym dobre piwo z kija i podprogowe żarty z czeskiej rzeczywistości poprzedniej epoki. Film, na którym będziecie się śmiać od pierwszej do ostatniej minuty!
Film zaprezentujemy z lektorem.
Partner cyklu: Czeskie Centrum w Warszawie
Patroni medialni: Stopklatka.pl, Czechofil.com, Novinka.pl
 
__
Czeskie środy w Kinie Wisła
„Kelner, płacić!” (1980, reż. Ladislav Smoljak)
środa, 11 czerwca, godz. 20:00
Kino Wisła, pl. Wilsona
bilety: tylko 12 złotych!
GLU33abd8_vrchni_prchni4

W Náchodě odsłonięto pamiątkową ławkę Josefa Škvoreckého

Na Masarykovym náměstí w Náchodě przy granicy z Polską odsłonięto ławkę słynnego pisarza narodzonego w tym mieście. O wygląd pomnika zatroszczył się artysta Josef Faltus z Záryb u Kostelce nad Labem. 

OKA5323ed_P2014051102egtrertetrr84901

Realistyczny pomnik przedstawia siedzącego na ławce pisarza. Został zaprojektowany tak, aby można było usiąść koło Škvoreckého. Podstawę pomnika tworzą grzbiety książek. Inspiracją do projektu stało się zdjęcia pisarza. Pomnik wykonany jest z żeliwa, w celu uniknięcia wytarć i zniszczeń.

Pomnik kosztował 800 tys, koron i jest zwieńczeniem odnowy starego miasta w Nachodzie, które zostało zrewitalizowane wyłącznie ze środków urzędu miasta, bez jakichkolwiek dotacji – mówi burmistrz Jan Birke. Nie jest to mała kwota. Ale takie dzieło sztuki było tego warte. 

Oprócz pomnika miasto wyznaczyło również szlak im.  Josefa Škvoreckého z przystankami w miejscach, o których była mowa w jego książkach. Są one oznaczone specjalnymi metalowymi płytami. Już w kwietniu na cmentarzu komunalnym odsłonięto pomnik w formie otwartej książki ku czci autora.

Josef Škvorecky urodził się 27 września 1924 roku. Przez całe życie fascynował się literaturą, jazzem oraz kobietami. Po wojnie, którą ciężko doświadczył zaczął studiować filologię angielską na Uniwersytecie Karola. W 1969 wyjechał do Toronto gdzie wykładał współczesną literaturę angielską i amerykańską. Tam też założył wydawnictwo, w którym publikowali Vaclav Havel oraz Milan Kundera. Jego najbardziej znanym w Polsce utworem jest książka Przypadki inżyniera dusz ludzkich. 

sk2

Polacy wyprodukują nowy model Škody

Polacy będą produkować kolejny model samochodu. Z taśm montażowych poznańskich zakładów Volkswagena będzie zjeżdżać nowa generacja Skody Roomster – poinformował czeski dziennik „Mlada fronta Dnes”.

car_new_276_1354784185

Pojazdy użytkowe to często niedoceniana część wachlarza modeli producentów oferujących także modele osobowe. W przypadku Fiata sukces modelu Ducato jest jednak niepodważalny, czy podobny czeka nową odsłonę Skody Roomster? Oby tak było, bo samochód ten ma powstawać w Polsce. Informacje te, choć nieoficjalne, pojawiły się w jednym z najważniejszych czeskich dzienników. Obecna generacja Roomstera powstaje w Kvasinach, jednak zakład ten przechodzi obecnie szeroko zakrojoną modernizację. W przyszłości ma być tam produkowany jeden z modeli Seata lub duży SUV jednej z marek koncernu Volkswagena.

Skoda Roomster nowej generacji ma być większa, a co za tym idzie również droższa od obecnego modelu. Samochód będzie opierał się na obecnym Volkswagenie Caddy, który już produkowany jest w Poznaniu. Krok Skody jest więc najbardziej racjonalnym rozwiązaniem, gdyż będzie prowadził do obniżenia kosztów produkcji. Pierwsze samochody powinny zjechać z polskich taśm montażowych w maju 2015 roku. Czechom zależy na jak najszybszym wprowadzeniu nowego modelu, gdyż obecny Roomster powstaje od 2006 roku. Przy dzisiejszym cyklu życia samochodów osobowych to bardzo długo.

Polacy nie powinni liczyć jednak na potężny wolumen produkcji. W 2013 roku w zakładach w Kvasinach powstało nieco ponad 30 tys. sztuk Roomstera. Dla porównania w tym samym czasie sprzedano blisko 360 tys. sztuk Octavii. Być może odświeżenie modelu wpłynie na zwiększenie jego popularności.

Produkcja Skody Roomster w Poznaniu nie byłaby jedyną nową inwestycją grupy Volkswagena w Polsce. W marcu 2014 roku zapadła decyzja o wybudowaniu fabryki VW we Wrześni. Będzie tam powstawał dostawczy Volkswagen Crafter we wszystkich wariantach. Fabryka ma produkować 85 tys. pojazdów rocznie, a pierwsze z nich opuszczą linie montażowe w czwartym kwartale 2016 roku. W 2013 roku fabryka VW w Poznaniu wyprodukowała blisko 171 tys. samochodów. Jeśli takie tempo produkcji się utrzyma, a dodamy do tego Craftera i nową Skodę Roomster, w 2017 roku Volkswagen niemal zrówna się z liderem produkcji samochodów na polskim rynku – Fiatem.

Pomazánkové máslo w Czechach znikło, ale na Słowacji dalej się sprzedaje

Chociaż Unia Europejska zakazała sprzedaży Pomazánkového másla, w słowackich sklepach wciąż je można znaleźć. Według Słowaków wszystko jest w porządku, jednak Czesi są wściekli.

pm

Słowacka Inspekcja Handlowa stwierdziła, że Bruksela zakazała używania czeskiej wersji nazwy. Słowacy na Pomazánkové máslo mówią Smotanová nátierka, a na swych etykietach używają obu wersji, tak jak to było do tej pory. 

Przewodniczący Czeskiego Związku Mleczarzy twierdzi, że jest to łamanie unijnego prawa. Skoro UE zakazała w ogóle używania tego terminu, nie można go stosować nigdzie, nawet na Słowacji. Czeskie sklepy musiały wyprzedać wszelkie zapasy Pomazánkového  másla do końca kwietnia 2014 roku. Od tego okresu tę czechosłowacką specjalność nazywa się Tradiční pomazánkové. Czechy w przeciwnieństwie do Słowacji, miały okres przejściowy na dostosowanie się do nowych wymogów. Mimo to, w słowackim Tesco czy Billi wciąż znajdziemy opakowania z niedozwoloną nazwą. 

Czescy specjaliści mają nadzieję, że chodzi tutaj o wyprzedawanie produktów w starych opakowaniach. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że to właśnie słowaccy mleczarze donieśli na czeskich, że ci nazywają masłem wyrobek, który nie składa się przynajmniej w 80 proc. z masła, a tym samym nie spełnia europejskich praw. 

To właśnie przez Słowaków Czesi zostali pozbawieni swego specjału, sprzedawanego pod pierwotną nazwą ponad 30 lat. Teraz Słowacy wbili Czechom kolejną bolesną szpilę. Czekamy na rozwój wydarzeń. 

Więcej o tej sprawie przeczytacie TUTAJ.

Ś.P. Pomazankove maslo
Ś.P. Pomazankove maslo

Cieszyn, Štramberk i Ostrawa – jak nie znudzić się na Śląsku Cieszyńskim

Zakończył się kolejny tydzień urlopu. Nie ma roku, aby Czechofil nie pojawił się w dwóch miejscach: Pradze i Cieszynie. Stolicę Czech odwiedzam ze względu na znajomych, a to piękne graniczne miasteczko ze względu na jego położenie. Sprawdzając historię bloga zauważyłem, że wpisów o Cieszynie zrobiłem już kilka. Co napisać nowego? Czy jest jeszcze coś co Was zainteresuje?

Niektórzy jeżdżą co roku na przykład do Egiptu. Ludzi ciągną wybrane miejsca, z którymi mamy miłe wspomnienia. Ja wybieram Cieszyn. Tym, co mnie przyciąga na Śląsk Cieszyński są na pewno ludzie. I ten ich powolny tryb życia. Wszak „miastowe tego nie mają i spokoju tu szukają”. Także wolno snujący się urokliwymi uliczkami ludzie, bawiący się w pubach na kampusie studenci i uśmiechnięte ekspedientki – tego nie znajdziesz w metropolii.

Cieszyn: tu czeskie piwo upija bardziej

 

Zatrzymałem się w Hostel nazwanym 3 Bros’ Hostel na cześć  legendy o Trzech Braciach, założycielach miasta. Właściciel i zawiadowca miejsca Mariusz (notabene wszyscy wielcy Mariusze, których znam to czechofile) to zakręcony i młody człowiek, który wziął sobie za zadanie rozpropagowanie ideologii podróżowania grupowego. Nie ma nic lepszego niż paczka znajomych pijąca Brackie w Cieszyńskiej Wenecji*. Żeby wspólna sielanka trwała nawet po zamknięciu lokali, w 3 Bros’ Hostel urządzono wspólną kuchnię, w której można pić piwo kontynuując biesiadowanie. Górna półka lodówki hostelowej mieści lokalne piwa, a nawet wina. W czasie mojej obecności Hostel odwiedzili goście z Kanady, a nawet Australii. Niesłychane, że goście z tak daleka odwiedzają Cieszyn. Wynajmują oni zwykle pokoje wieloosobowe, dlatego czują się swobodnie wśród swoich znajomych. O dziwo, nawet podczas pełnego obłożenia, w hostelu jest cicho i da się wypocząć po podróżniczych wojażach.

A tych było sporo. Po trzech dniach zwiedzania stopy odmówiły mi niestety posłuszeństwa. Pewnie dlatego, że pokusiłem się o chodzenie po szczytach Beskidów. Strome cieszyńskie uliczki też zrobiły swoje. Szczytem mojej głupoty okazała się próba zdobycia polskiego brzegu Olzy – nieosiągalnego, jak się okazało, dla zwykłych śmiertelników. Zachciało mi się iść wzdłuż brzegu aż do momentu, jak Olza przestaje być rzeką graniczną a granica wcina się w ląd w okolicach Trzyńca. To był najgłupszy pomysł, na jaki mogłem wpaść. Zarośnięte chaszczami i niezwykle nieprzyjazne brzegi nie dopuszczą nikogo. Zastanawiam się czy w czasie zamkniętych granic ktokolwiek próbował przejść granicę w takich warunkach.

Štramberk

Spacer wzdłuż Olzy to był dopiero przedsmak tego, co mnie czekało następnego dnia. Wyprawa do Štramberku to był główny punkt tegorocznego urlopu. Nie było mnie tam już ponad cztery lata. I oczywiście nic się nie zmieniło: zadbane kamieniczki, zimne piwo i niezwykle sympatyczni Czesi. W  Štramberku można zjeść smacznie i tanio. Ponadto można też skosztować lokalnego piwa. Ważnym punktem programu jest również zaopatrzenie się w korzenny przysmak jakim są Štramberskie Uszy*.

Ale żeby dostać się do tego ukrytego między beskidzkimi szczytami miasteczka, trzeba pokonać kilkadziesiąt kilometrów pociągiem. Z Czeskiego Cieszyna wystarczy pojechać pociągiem do miasta Studenka, a tam przesiąść się w wagon motorowy serii 810 – produkowane od 1975 roku w fabryce Vagonka Studénka jeżdżą do dziś i stanowią nie lada lokalną atrakcję. Czułem się jak bohater filmu „Slunce, seno, jahody”. Naprawdę warto wybrać się w podróż trasą Studenka – Veřovice i przenieść się w czasie. Po drodze widziałem ładne miasteczko Příbor oraz obleśne komunistyczne Kopřivnice, które słyną z fabryki Tatry. Widać ją jednak z pociągu, nie warto więc nawet wysiadać.

Ostrawa

Przy okazji okazało się, że w modzie są wciąż fryzury na czeskiego piłkarza. W 2014 roku tego typu fryzurę miał na sobie kierownik pociągu, ale również rzesza taksówkarzy i obywateli Czeskiego Cieszyna i Ostrawy.

20140522_164343

Jeśli chodzi zaś o Ostrawę, jest to idealne miejsce, aby zobaczyć cały przekrój czeskiego społeczeństwa. Nie wspominam tutaj o ogromie Romów, którzy wręcz zalewają to przygraniczne miasto. Dla nowych przybyszów jest to widok na pewno przerażający i powodujący bezwarunkowy odruch przyciskania do siebie torebki. Wydaje mi się, że z każdym rokiem Cyganów w Ostrawie widzę coraz więcej. Są bardzo hałaśliwi i wiecznie się uśmiechają – aż tak dobrze się im powodzi? Oprócz dziesiątek tysięcy Romów zauważymy też kilku Czechów. Moda w mieście Ostrawa zatrzymała się na epoce warszawskiego Stadionu X-lecia. Kolorowe i pasiaste bluzki z poliestru (ten zapach) oraz sandały ze skarpetami. Wizerunek Czechów z Ostrawy różni się diametralnie od tych widzianych w Pradze. Kobiety z dwukolorowymi włosami (miks mlecznobiałego i kruczoczarnego) a mężczyźni otyli i szczerbaci. Młodzież rozmaita: jedni modni i schludni, pozostali tandetni i wyglądający jakby zatrzymali się w czasie. Warto przyjechać i zobaczyć ten lokalny folklor (patrz zdjęcie). Choć przeżyjemy szok, nie trzeba bać się o swoje zdrowie – Ostrawa jest dość bezpiecznym miastem. Warunek: nie wychodź na miasto po 22:00. Zresztą i tak nie ma po co – oprócz imprezowej ulicy Stodolni, nic się tu nie dzieje. W trakcie weekendu ulice są wymarłe, a tramwaje jeżdżą puste. Jedyny ratunek na nudę to centrum Handlowe Nową Karoliną nazwane, w gruncie rzeczy bardzo fajne.

Czeski Cieszyn

Wieczory spędzałem po obu stronach Cieszyna. W tym Czeskim można (ale nie trzeba) wybrać się do Restauracji u Huberta. To kultowe miejsce w przypadku początkujących czechofilów odwiedza się na własną odpowiedzialność. To, co urzeka starych czechofilów (ten klimat starej hospody, pianka na piwie) może bardzo wystraszyć nowicjuszy. Obskurne ściany i wygląd speluny – tak to miejsce jest określane, przez tych, którzy nie przywykli to wyglądu tradycyjnych czeskich hospudek. To samo tyczy się knajpy w budynku dworca w Czeskim Cieszynie czy też restauracji  Hotelu Piast. Ta ostatnia zresztą to relikt poprzedniej epoki – choć czysto i schludnie, to jednak martwo, cicho i tak nijak. Na pierwszy raz znajomych można zabrać do Da Capo (pizzeria oraz czeska kuchnia) czy też pobliskiej Siódemki. Tradycyjna czeska kuchnia do spróbowania jeszcze w Restauracji U Dzika czy tez w Restauracji na Brandyse. Najsympatyczniejsza według mnie jest Restauracja Sikorák w Parku Adama Sikory po czeskiej stronie Olzy. Do Colors na Hlavní tříde nie chodźcie – barmani tam oszukują i są strasznie irytujący.

Gdy pozostało Ci jeszcze kilka dni urlopu w zapasie, możesz wybrać się jeszcze do pobliskiej Opawy. Mieszkając rok na Śląsku Cieszyńskim udało mi się zwiedzić wszystkie te okoliczne miejsca, dlatego teraz pozwolę sobie wkleić jedynie linki.

Štramberk / Cieszyn / Cieszyn 2 / 

Ostrawa / Opawa / Hradec nad Moravicí

 

Pravá jihočeská kulajda – PRZEPIS

Czechofil, gdy ma dzień wolny nigdy nie próżnuje: ogląda czeskie filmy albo gotuje czeskie dania! Dziś (z racji tego, że od wczoraj mam uraz do KIEŁBASY) przyrządzę danie bezmięsne – czeską tradycyjną zupę nazwaną dziwnie kulajdą. 

z1

Kulajda pochodzi z Czech południowych. W tym to rejonie od zawsze istniał szacunek do naturalnych składników. Jest nazywana Królową Zup Grzybowych. Głównymi jej składnikami są ziemniaki i grzyby. Charakteryzuje się tym, że jest bardzo gęsta i ma jasną barwę. Nie istnieje natomiast uniwersalny przepis na ten specjał. Każdy gotuje ją na swój sposób dodając ulubione przyprawy.

Kulajdę jadłem w życiu raz. Do tego jeszcze w Pradze. Przyznam szczerze, że jest na tyle syta, że śmiało może zastąpić główne danie.

PRZEPIS:

  • 4 jajka;
  • garść świeżych bądź suszonych grzybów;
  • 4 duże ziemniaki;
  • trochę mąki;
  • koperek, liść laurowy, ziele angielskie, kminek;
  • ocet;
  • gęsta kwaśna śmietana.

 

Przygotowanie:

Grzyby suszone wcześniej moczymy w wodzie do momentu, aż będą miękkie. Postarajcie się użyć do tego przepisu grzybów leśnych. To one najadą tej zupie charakterystyczny smak. Ja niestety nie mogłem dostać w najpopularniejszej sieci sklepów takich grzybów, więc użyłem pieczarki. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że sklep z biedronką w logo to szajs. Ale wracając do sedna…

Grzyby oraz ziemniaki kroimy na większe kawałki i gotujemy w wodzie, w której pływają już kminek, ziele angielskie oraz liście laurowe. Gdy warzywa już zmiękną, dodajemy śmietanę rozrobioną z mąką. Mąki sypiemy „na oko”. Gdy masa będzie za gęsta, wlejmy do niej wody.

Krótko wszystko zagotować. Sprawdzamy smak. Jeśli trzeba dodajemy sól i ocet. Wrzucamy posiekany koperek. Na sam koniec wbijamy delikatnie cztery jajka. Nie mieszamy. Dajemy żółtkom trzy minuty, żeby się podgotowały na małym ogniu.

Z uwagi na to, iż zupa jest niezwykle gęsta, po trzech minutach musimy ją zamieszać. Wyłączamy gaz i dajemy odpocząć zupie oraz jajkom. Idealnie będzie, gdy żółtka będą półmiękkie.

Całość podajemy ze świeżym pieczywem.

Smacznego!

CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła: Stokrotki (1966)

Zapraszamy na CZESKIE ŚRODY w kinie Wisła
Najbliższe spotkanie: środa, 14 maja, godz. 20:00
pokażemy film
STOKROTKI (1966)
zmarłej niedawno Věry Chytilovej
7268293.3
 
Kolejne spotkanie w cyklu CZESKIE ŚRODY poświęcimy zmarłej w tym rokuVěrze Chytilovej, jednej z najwybitniejszych postaci czeskiego kina. W „Stokrotkach” Chytilová bawi się, obserwując dwie współczesne dziewczyny, które nie tylko nie chcą dorosnąć, ale jeszcze pragną być zdemoralizowane, co przychodzi im bez trudu. Atrakcyjne, pełne seksapilu dziewczyny naciągają starszych panów, z młodszymi prowadzą dwuznaczną grę. Im bardziej się demoralizują, tym mniejszą uwagę otoczenia zwracają. Ale chyba o nie im chodziło… Żywiołowy „dokument komediowo – filozoficzny”, jeden z symboli czechosłowackiej Nowej Fali.

Bezczelne, anarchiczne,  nihilistyczne, od strony formalnej  (znów Kučera jako operator, wtedy zresztą mąż Chytilovej) pełne takiej inwencji i fantazji, jakich się dziś nie spotyka: kolaż, surrealizm, mieszanie gatunków, a zarazem jedno z najbardziej przenikliwych studiów ludzkiej głupoty i destrukcyjnej siły, jaką ona niesie ze sobą. (Agnieszka Holland)

10168214_714179478623185_8667244430568601709_n
 
__
Czeskie środy w Kinie Wisła
„Stokrotki” (1966, reż. Věra Chytilova)
środa, 14 maja, godz. 20:00
Kino Wisła, pl. Wilsona, Warszawa
bilety: tylko 12 złotych!

Zdrada niszczy, zdrada leczy? – Muži v naději (2012) RECENZJA

Czterdzieści procent Czechów przyznaje się do zdrady małżonka, pięćdziesiąt procent naszych południowych sąsiadów powyżej pięćdziesiątego roku życia jest niewierna wobec swojego partnera, zdrad najczęściej dopuszczają się Prażanie*. O zdradach Czechów i Czeszek opowiada komedia omyłek Jiřího Vejděleka, Muži v naději z 2011 roku.

Film ten bez wątpienia miał odpowiadać na problemy współczesnych Czechów (zdrady, trudności z posiadaniem dzieci, prowadzeniem własnego biznesu, czy kwestią patchworkowych rodzin). Nie opiera się na czeskiej małości, nie konotuje z historią, nie trąci patosem. Jego zadaniem jest bawić. Nie ujmuje on jednak inteligencji widza, bowiem nie stroni od refleksji. I choć schemat fabularny jest odrobinę podobny do poprzedniego filmu reżysera – Žen v pokušeni daleka jestem od powszechnego twierdzenia, że jest to „męska odpowiedź” na poprzedni z obrazów. To samodzielne dzieło.

muzi z nadeji1

Rudolf (Bolek Polívka) wierzy, że zdrada jest absolutną podstawą szczęśliwego małżeństwa, jak mówi: Kobieta musi czuć, że o chłopa trzeba walczyć, że trzeba się ciągle starać, aby go przy sobie utrzymać, a co najważniejsze: Kobieta nie może się nudzić. Na swoim koncie ma dokładnie 139 „wykroczeń w walce o swoje szczęśliwe małżeństwo”. Żona (Simona Stašová) świadoma zdrad snuje swą prywatną filozofię, wedle której: Jak chłop ma coś na sumieniu, to dopiero jest troskliwy. O zdradach wie, ponieważ mąż fotografuje każdą ze swych kochanek, a na wzór ów zdjęć projektuje kolejki górskie do parków rozrywki – na pomysł ten mogli wpaść tylko czescy twórcy!

Ukazana historia okazuje się prawdziwą feerią nieporozumień, szaleństw i dezorientacji, z której sprytni Czesi nieco nieprawdopodobnie wychodzą cało. Bohaterowie ulegają złudzeniom, gubią się w spojrzeniach, ostatecznie poddają w wątpliwość niezależność własnego postrzegania. Vejdělek doskonale posługuje się gagiem i choć wiele z jego chwytów jest widzowi doskonale znana (jak pozostawione przez kochankę stringi w marynarce, skryte zbieranie nasienia partnera do probówki), to wpisują się w pozornie zwyczajną sytuację, tworząc sceny zabawnymi. Vejdělek świadomie sięga po klisze, którymi odruchowo tłumaczylibyśmy zachowania bohaterów, a mimo to nie opuszcza go poczucie humoru i zręcznie stopniuje napięcie.

muzi z nadeji2

Vejdělek w prosty sposób ukazał przebieg niewierności, od momentu odczuwania niezwykłych emocji towarzyszących spotkaniom z kochanką – wiary w to, iż to oni są panami sytuacji, przez moment, w którym relacja ta wymyka się spod kontroli aż do chwili żalu z dokonanych czynów i często niemożność ich naprawienia. Bez wątpienia można by uznać ten film za cyniczny hołd niewierności, jednak Muži v naději na kilkanaście minut odchodzą w zupełnie inny gatunek filmowy – stają się dramatem. I choć to pewnego rodzaju zaburzenie konwencji, to doskonale działa. Sekwencja kilku scen doskonale naddaje fabule wartość i skłania do refleksji. Dzięki nim Vejdělek zachęca do zadania sobie prostych pytań, które na co dzień umykają – pytań o istotę partnerstwa, bycia szczęśliwym we dwoje czy prawa do oceniania relacji innych.

Vejdělek wykorzystał dobry, prosty scenariusz, lubiany przez Czechów gatunek filmowy, znane twarze, nośny temat konotujący z seksualnością i dobrą kampanie marketingową. Wykorzystane przez niego sposoby to nośne filary. My jako widzowie mamy przynajmniej dwie możliwości spojrzenia na ten film: Możemy wziąć go za rozrywkę, w której na próżno szukać czegoś głębszego, traktując film jako dwugodzinny relaks lub spojrzeć głębiej na dobre kino gatunkowe ze świetną obsadą, zrobione na dobrych zagranicznych wzorcach. Wówczas moralna ocena zdarzeń odchodzi na bok. Ostatecznie, jak niemal jednym głosem mówią bohaterowie: I tak nie ważne, za którą babą chłop lata, ważne do której wraca a same zdrady nie bawią, gdy nie ma tej jednej jedynej osoby, do której można zawsze wrócić.

muzi z nadeji3

Autor: Beata Poprawa

  • Tytuł: Muži v naději
  • Reżyseria: Jiří Vejdělek
  • Scenariusz: Jiří Vejdělek
  • Premiera: 25 sierpnia 2011 (świat)
  • Produkcja: Czechy

*o zdradach Czechów pisaliśmy TU

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑