Czesi wstydzą się tego, jak mieszkają

Podczas świąt Bożego Narodzenia Czesi przyjmowali w swych domach rodziny i znajomych. Bank Raiffeisen przeprowadził z tej okazji ankietę dotyczącą warunków życia Czechów i tego, czy są zadowoleni z poziomu swego życia. Jak się okazuje 55 procent badanych odpowiedziało, że wstydzi się za to, jak żyje.

Pokój przeciętnego Czecha
Pokój przeciętnego Czecha

Ankieta pokazała, że najbardziej wstydliwymi pomieszczeniami są kuchnia i łazienka. Czesi chcieliby aby ich kuchenne meble bądź armatura łazienkowa były nowsze i bardziej nowoczesne. Ośmiu na dziesięciu Czechów przyznało, że czułoby się lepiej, gdyby podczas wizyty goście mogli oglądać te pomieszczenia po remoncie.

Jedynie 29 procent badanych jest dumnych z tego, w jakich warunkach żyją. Ponad połowa respondentów stwierdziło, chciałaby mieszkać w ładniejszym mieszkaniu. 28 proc. z badanych zastanawia się nad tym, czy ich mieszkanie jest dostatecznie wysprzątane, a kolejne 27 procent wstydzi się starych mebli – tak wyniki badań komentuje rzeczniczka banku Raiffeisen Jitka Jechova.

graf1To gdzie się spotkać, jeśli nie w mieszkaniu?

Jeżeli Czech musi się z kimś spotkać, najchętniej wybierze tzw. neutralny grunt (44 proc. odpowiedzi). Z kolei 40 proc. badanych zaprosi znajomych do swego mieszkania. Specjaliści komentują, że tego typu postawy mogą prowadzić do ochłodzenia stosunków koleżeńskich.

Co jeśli Czech wybierze się do nas w odwiedziny?

Czesi krytycznie patrzą nie tylko na swoje mieszkanie, ale i na dobytek innych. Aż dwie trzecie z badanych podczas wizyty u znajomych krytycznie patrzy na ich mieszkanie i doszukuje się tego, co mogli by zmienić i ulepszyć. Jak się okazuje 48 proc. Czechów myśli o remoncie swego domu jedynie w przypadku, gdy sami znajdują się w odnowionym mieszkaniu kolegi.

Co by tu polepszyć?

Jedynie 25 proc. badanych stwierdziła, że w swym otoczeniu nie potrzebuje niczego zmieniać i unowocześniać. O ile najbardziej palącymi są pokój, łazienka czy kuchnia, o tyle niezadbany ogród, niewyremontowany gabinet czy pokój dziecięcy nie martwią tak bardzo.

graf2

To dlaczego nie zrobimy remontu?

W braku funduszy Czesi najczęściej upatrują brak możliwości przeprowadzenia remontu swego mieszkania. Takie jest zdanie 34 proc. ankietowanych. 30 proc. Czechów taki remont w najbliższym czasie planuje. Reszta po prostu nie chce w najbliższym czasie nic remontować lub nie ma na to czasu.

Pokój przeciętnego Czecha
Pokój przeciętnego Czecha

ROČENKA – Podsumowanie roku 2013 w Czechach

Co przykuło Waszą największą uwagę, a co Was najbardziej zaskoczyło? Przejrzyj subiektywne podsumowanie roku 2013 w Republice Czeskiej według portalu czechofil.com

1 stycznia 2013 – Amnestia Klausa

rok1

26 stycznia – Milos Zeman pierwszym prezydentem Czech wybranym w wyborach bezpośrednich

rok2

26 lutego – wybuch gazu niszczy blok mieszkalny we Frenštátě pod Radhoštěm

rok3

4 kwietnia – atak hakerski na czeskie strony bankowe, telekomunikacyjne.

rok4

27 marca – otwarcie najwyższej budowli Republiki Czeskiej – AZ Tower. 111 metrowa budowla znajduje się w Brnie.

rok5

2 czerwca – narodziły się pierwsze w Republice pięcioraczki

rok6

4 czerwca – wielka woda zalała Czechy

rok7

13 czerwca – afera korupcyjna z kochanką premiera w tle

rok8

6 lipca – wielka demonstracja przeciwko Romom w Czeskich Budziejowicach oraz innych miejscowościach

rok9

7 listopada – Czeski Bank Narodowy sztucznie obniża wartość korony

rok10

Czechy rajem dla Rosjan

Czechy stają się jednym najpopularniejszych kierunków emigracji współczesnych Rosjan. Oficjalnie żyje tu ich ponad 40 tysięcy. Zachętą są bezpłatna edukacja, wygodny transport i stosunkowo tanie życie.

Według danych czeskiego ministerstwa spraw wewnętrznych pod koniec 2013 roku liczba Rosjan przebywających na stałe i tymczasowo na terenie Republiki Czeskiej wynosiła ponad 40 tys. Po USA, Niemczech i Łotwie jest to największe skupisko Rosjan na Zachodzie.

Nie bez znaczenia pozostaje też kwestia pewnych tendencji. Jak mówi PAP dr Łukasz Stach, politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, w ostatnich latach panuje swoista moda na Czechy. „Tak jak w latach 90. Rosjanie chętnie kupowali nieruchomości na Lazurowym Wybrzeżu, tak teraz z sympatią oglądają się na Czechy. Ten kraj jest Rosjanom bliższy nie tylko geograficznie, ale i kulturowo” – przypomina politolog.

Bardzo istotna jest też wielkość rosyjskiej diaspory. Wielu Rosjan przyjeżdża do Czech, ponieważ ktoś z ich bliskich już tu jest. „Dlaczego mam jechać do Holandii czy Irlandii, gdzie nikogo nie znam?” – zastanawia się mieszkająca w Pradze Swietłana Jelizarowa, pochodząca z Tiumenia na Syberii. „Przyjaciele pomogli załatwić formalności, znaleźć mieszkanie i pracę. Czuję się tu jak w Rosji, tylko że żyję jak w Europie i zarabiam europejskie pieniądze” – mówi PAP.

Politolog nie podziela jednak entuzjazmu Rosjan, którzy uważają, że Czesi wybaczyli im krzywdy przeszłości, takie jak inwazja wojsk Układu Warszawskiego w 1968 roku czy zalew przestępczości zorganizowanej w latach 90. „To nie jest tak, że Czesi zapomnieli o 1968 roku. Oni po prostu patrzą pragmatycznie. Jeżeli mają coś na sprzedaż, to po co targować się ze skąpymi Anglikami, skoro Rosjanie dadzą dokładnie tyle, ile zażądają Czesi?” – zwraca uwagę. „Przecież zanim Rosjanie wykupili Karlowe Wary, to miasto było ruiną. Dziś jest to najpiękniejsze uzdrowisko w Czechach” – przypomina Stach.

Nie bez znaczenia pozostaje też wewnętrzna sytuacja w Rosji. Pragnący zachować anonimowość rosyjski przedsiębiorca powiedział PAP, że chodzi głównie o zabezpieczenie własnych majątków: „Wszyscy widzieli, co się stało z Michaiłem Chodorkowskim” – byłym szefem koncernu Jukos i krytykiem Kremla, który m.in. za rzekome oszustwa podatkowe, pranie brudnych pieniędzy i kradzież ropy naftowej spędził ponad 10 lat w kolonii karnej.

„Dziś boimy się, że państwo rosyjskie może całkowicie dowolnie położyć rękę na naszych firmach. Dlatego za wszelką cenę staramy się wyprowadzić z Rosji możliwie dużo pieniędzy” – mówi Rosjanin. Jak zapewnia, chodzi nie tylko o środki materialne. „Mam w Czechach prawo stałego pobytu. Oznacza to, że jeśli coś się stanie, wsiadam w samolot i jestem bezpieczny w domu, czyli w Pradze” – podkreśla.

Istotę sytuacji doskonale rozumieją Czesi. Bo choć często otwarcie deklarują niechęć wobec Rosjan, to przyznają, że kluczem do rozwiązania zagadki popularności ich kraju są pieniądze. „Nasza władza nie potrafi sobie poradzić z utrzymaniem wielu rzeczy. Skoro więc jakiś Rosjanin chce kupić kamienicę czy hotel, to dlaczego nie? To jednak wcale nie znaczy, że będziemy ich kochać” – zarzeka się w rozmowie z PAP prażanin Otmar Szewczik.

Źródło: pb.pl

Majteczki z bobrami, bokserki z kormoranami dla ministrów – Czeskie Ministerstwo Środowiska wydaje 600 tysięcy koron na bieliznę

Jak co roku, z końcem grudnia ministerstwa muszą uporać się z nadwyżką pozostałą w budżecie. Czeskie Ministerstwo Środowiska zamierza promować czeską przyrodę, obdarzając pracowników ministerstwa… bielizną. Wersja damska to majteczki z bobrem, wariant dla panów to bokserki z kormoranem. Ministerstwo złożyło zamówienie łącznie na tysiąc sztuk. Jego koszt to 600 tysięcy koron. Ekolodzy krytykują pomysł i zwracają uwagę na to, iż pieniądze można było wykorzystać rozsądniej.

Bobry

Są jednak tacy, którzy twierdzą, że to dobra cena za rozpowszechnienie problemu czeskiego środowiska i gatunków wymagających ochrony.

Artykuły reklamowe mają na celu promocję przez wywołanie kontrowersji – mówi rzecznik Ministerstwa Matyáš Vitík. Zdolność do autoironii jest jedną z możliwości zwrócenia uwagi na kwestie, które z powodu swej złożoności są trudne do promowania. Na męskiej bieliźnie nadrukowany jest kormoran, ponieważ został on usunięty z listy gatunków szczególnie chronionych. Na damskiej bieliźnie będzie widniał bóbr, choć czasem przypisuje mu się szkodliwy wpływ na środowisko – opisuje rzecznik.

Podivinsky

Oficjalna nazwa zamówionych materiałów to „bielizna z nadrukiem”. Minister jest podekscytowany kreatywnością swoich podwładnych. Jeśli zostalibyśmy przy tradycyjnych ołówkach i parasolach nikt z pewnością nie zadawałby pytań, ale skoro się pytacie, znaczy, że już mówi się publicznie o przyrodzie. Dzięki temu pomysłowi ludzie będą się intensywniej interesować tym tematem. Dowiedzą się przy tym, że nasze bobry i duże ptaki musimy pieczołowicie chronić – napisał minister Tomáš Podivínský.

Stowarzyszenie Ekologów Hnutí DUHA krytykuje pomysł. Jego rzecznik, Jan Piňos, nazwał go „żałosnym”. Pieniądze mogły być wykorzystane na mnóstwo wartościowych projektów na rzecz ochrony przyrody i krajobrazu – powiedział.

Red. Beata Poprawa

Źródło: http://www.novinky.cz, http://www.lidovky.cz

Źródło fotografii: Grafika: Šimon/LN

Mieszkanie w Czechach za bezcen

Czeska Telewizja donosi o możliwości zakupu mieszkań w niezwykle niskich cenach. Na północy kraju swoje własne „M” możemy zakupić już za 80 tysięcy koron. 

Grażyna Zajączkowska i jej dom w Zlatych Horach. Kosztował panią Grażynę nieco ponad 100 tys. zł. (fot. fot. Krzysztof Strauchmann)
Grażyna Zajączkowska i jej dom w Zlatych Horach. Kosztował panią Grażynę nieco ponad 100 tys. zł. (fot. fot. Krzysztof Strauchmann)

Ceny mieszkań w dużych miastach w mijającym roku znacznie wzrosły. Istnieją jednak miejsca w Republice Czeskiej, gdzie można kupić mieszkanie za bezcen. Chodzi tu głównie o rejony Ostrawy czy też Usti nad Labem. We wspomnianych miastach 60-metrowe mieszkanie uda się nam znaleźć już za 80 tysięcy koron. Brzmi niewiarygodnie? Tak, takie są fakty, choć ciężko w to uwierzyć.

Koszt kupna mieszkania zależy głównie od rejonu, w którym się znajduje. Na przykład w Jirkovie metr kwadratowy mieszkania kosztuje jedynie 2 tysiące koron. Dla porównania na ulicy Paryskiej w Pradze – 150 tys. koron. W rejonie Karviny, skąd wyjechało mnóstwo ludzi, ceny mieszkań spadły do tego stopnia, że 60-metrowe PRL-owskie gniazdko kupimy za mniej niż 100 tys. koron.

Jednak gdzie jest haczyk?

Tak tanie mieszkania znajdują się w rejonach o największym bezrobociu. Nawet jeśli kupimy mieszkanie za bezcen, nie uda się nam znaleźć pracy, aby je wyremontować czy utrzymać. Właściciele sprzedają nieruchomości często poniżej ich wartości, gdyż najczęściej sami mają długi. W dużo lepszej sytuacji są Polacy, którym za małe pieniądze udało się kupić domy po czeskiej stronie Karkonoszy – mieszkają w Czechach z widokiem na góry a pracują w Szklarskiej Porębie czy Karpaczu.

– Polakom jest teraz łatwiej kupić nieruchomość w Czechach niż Czechom w Polsce – mówi Beata Brukova z biura pośrednictwa nieruchomości w Czeskim Cieszynie. – Zgłaszają się do nas przede wszystkim osoby pracujące w Czechach lub gotowe rozszerzyć tu swoją działalność handlową czy usługową. Interesuje ich przede wszystkim rejon Karkonoszy, Praga i inne duże miasta.

W większych miastach Czech ceny nieruchomości specjalnie nie odbiegają od polskich. Inaczej jest w przygranicznych wioskach i małych miasteczkach. Dla Czechów północne Sudety to peryferia, gdzie trudno o atrakcyjną pracę. Młodzież ucieka stąd do wielkich miast. Ceny domów są więc konkurencyjne, a przez otwartą granicę blisko do pracy w Polsce. Dla przykładu dom w Mikulovicach koło Głuchołaz (poniemiecki, 230 metrów powierzchni, właściwie dwa osobne mieszkania, do tego 34-arowa działka) kosztuje ok. 190 tys. zł.  – Polacy coraz bardziej interesują się Czechami – przyznaje Piotr Gach z głuchołaskiego biura nieruchomości. – Ze strony Czechów nie ma żadnego zainteresowania naszymi nieruchomościami.

– Znajomi z Polski z podziwem słuchają moich opowieści o domu w Czechach – opowiada Grażyna Zajączkowska. Polka ucząca czeskie dzieci gry na fortepianie często wpada do rodzinnych Głuchołaz na spotkanie z rodziną czy przyjaciółmi w kawiarni. – Polacy mówią mi, że nigdy w życiu nie zdobyliby się na taki eksperyment. Czesi są dość powściągliwi w okazywaniu emocji, ale sąsiadów mam bardzo miłych. Zapraszają mnie na herbatkę, proponują kwiaty ze swojego ogrodu. To raczej mnie brakuje czasu na odwiedziny.

Więcej na ten temat:

Jizdomat.cz robi furorę wśród Czechów

Już dziesiątki tysięcy Czechów wypróbowały wspólnej, umówionej przez internet jazdy autem. Portale oferujące tego typu usługi są bardzo popularne za naszą południową granicą. Jak działają i co oferują?

Strona startowa jizdomat.cz
Strona startowa jizdomat.cz

Najczęstszymi użytkownikami tego typu portali są mężczyźni mieszkający lub studiujący za granicą, którzy w tego typu sposobie podróżowania szukają oszczędności.

Największy z portali Jizdomat.cz ma 70 tys. zarejestrowanych użytkowników i wciąż się powiększa. Cel jest jeden – ochronić środowisko oraz zaoszczędzić środki na transport. Fenomen wspólnej jazdy rozpoczął się już 15 lat temu za granicą, ale w Czechach rozwinął na szeroką skalę w dobie kryzysu.

Najczęściej Czesi podróżują wspólnie do Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Francji czy Holandii. W sezonie letnim ulubione kierunki to oczywiście Chorwacja czy Włochy – podaje Vit Dosoudil z portalu Spolujizda.cz. Każdy kierowca otrzymuje koronę za jeden przejechany kilometr. Z Pragi do Monachium wychodzi około 400 koron. Przy trzech pasażerach oraz podróży w dwie strony kierowca zarabia 2400 koron. 

To właśnie w rejonie Monachium żyje najwięcej Czechów i Słowaków. Zdarza się, że z tego typu usług korzystają całą rodziną w każdy weekend.

Ponad dwadzieścia tego tupu portali nie konkuruje między sobą. Ich celem jest popularyzacja wspólnej jazdy i ochrony środowiska. Właściciele stron chwalą się, że ich klienci łącznie w ciągu trzech lat zaoszczędzili ponad 11 milionów koron na biletach, a do powietrza przedostało się o 2,7 milionów kilogramów CO2 mniej. 

Mniej wołowiny, więcej alkoholu czyli jak jedzą Czesi

Czeski Urząd Statystyczny jak co roku prezentuje zwyczaje żywieniowe Czechów. Ten rok przyniósł kolejne zaskakujące dane. 

potraviny

W mijającym roku nasi południowy sąsiedzi jedli mniej chleba, mięsa wołowego, owoców, warzyw oraz ograniczyli spożycie słodkich napojów. Z drugiej strony większą ilość spożytego alkoholu zagryźli słodyczami.

Kolejne dane są bardziej szczegółowe. Spożycie chleba spadło o 1,1 kilograma i wynosi teraz 41 kilograma na jednego Czecha. Spadła też sprzedaż innego pieczywa oraz mąki. Wyraźnie widać, że Czesi chleb wymienili na makarony, których spożycie wzrosło o 0,4 kg.

Dziwi natomiast mniejsze spożycie mięsa. Jak wiadomo Czesi kochają się wręcz w mięsnych potrawach. Najwięcej, bo o 8,1  kilograma spadło spożycie wołowiny. Drożejącą wołowinę Czesi wymienili na dużo tańszy drób (wzrost o 0,7 kg) oraz ryby (a zwłaszcza na tanie rybne filety). Wieprzowinę Czesi zjadali najczęściej – ten rodzaj mięsa to aż 50 procent wszystkich spożywanych mięs. Przeciętny Czech zjada więc ponad 41 kg tego mięsa rocznie.

Czesi nie lubują się również w warzywach i owocach. Mniejsze ich spożycie tłumaczy się słabym urodzajem u rodzimych plantatorów oraz wysokimi cenami. Mniejsze spożycie owoców o 5 kilogramów oraz warzyw o 7,5 kg robi wrażenie.

Słodzone napoje (spadek o 9 litrów) Czesi zamienili na kefiry i jogurty, które stały się bardzo popularne. Ci, którzy za nabiałem nie przepadają, pragnienie gasili alkoholem. Sprzedaż napojów alkoholowych wzrosła o 6,5 litra na głowę, oznacza to, że statystyczny Czech wypija 175 litra alkoholu rocznie (piwo: wzrost o 6 litrów).

Ograniczono użycie cukru oraz soli. Tej ostatniej Czesi używają trzykrotnie więcej niż powinni.

Prezydent zrzeka się prawa łaski

Prezydent Czech Milosz Zeman zrzekł się przysługującego mu uprawnienia – stosowania prawa łaski. Zamiast niego będzie to robić szef Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdaniem Zemana prawo łaski jest niepotrzebną pamiątką czasów feudalizmu.

zeman

W związku z decyzją prezydenta teraz w Czechach to minister sprawiedliwości decyduje o tym, czy i komu okazać łaskę. Minister ma również prawo jej odmówić. Wyjątek stanowią osoby ciężko chore i te, których życie jest zagrożone. Takie przypadki nadal będzie rozpatrywał prezydent.

Co ciekawe, prezydent będzie też nadal podpisywał sam akt łaski. Jeszcze jednak nie wiadomo, czy będzie związany wcześniejszą decyzją ministra, czy też będzie mógł się jej sprzeciwić.

W rozmowie z dziennikarzami rzeczniczka prezydenta Hana Burianova wyjaśniła, że chodzi o to, aby to ministerstwo badało, czy zasadne jest udzielenie skazanemu prawa łaski. Bowiem do tej pory decyzja należała wyłącznie do prezydenta i nierzadko była podejmowana bez zasięgnięcia opinii wymiaru sprawiedliwości. – Prawo do udzielania łaski według konstytucji nadal pozostaje w rękach prezydenta. Od teraz prezydent będzie jednak podpisywał takie ułaskawienie dopiero po rekomendacji ministra sprawiedliwości – wyjaśniła Burianova.

O tym, że rozpatrywaniem wniosków o ułaskawienie powinno zajmować się ministerstwo, prezydent Zeman mówił zaraz po wyborze na urząd głowy państwa. Prezydenckie ułaskawienia oraz amnestię określił mianem monarchistycznego przeżytku.

– Powiedziałem, że dobrowolnie zrzeknę się tych praw. Chciałbym również, aby konstytucja została tak zmieniona, aby żaden mój następca nie mógł już nigdy nadużyć narzędzia, jakim jest ułaskawienie czy amnestia – powiedział w marcu Milosz Zeman. Miesiąc wcześniej zadeklarował, że nie będzie udzielał jakichkolwiek ułaskawień. Wyjątkiem mogą być sytuacje, kiedy skazany umiera i ostatnie dni życia chciałby spędzić w domu.

Prezydent Vaclav Havel ułaskawił 840 osób. Z kolei Vaclav Klaus skorzystał z prawa łaski wobec 412 osób. Jednocześnie na początku tego roku ogłosił amnestię, która łącznie objęła ponad 30 tysięcy spraw.

Minister Sprawiedliwości Marie Beneszova w komunikacie prasowym oświadczyła, że prezydent Zeman po prostu przywrócił praktykę sprzed roku 2003, kiedy to prezydent Vaclav Klaus odebrał ministrowi sprawiedliwości prawo rozpatrywania wniosków o ułaskawienie. Jednocześnie zwróciła uwagę, że jej resort nie jest zbyt zadowolony z tej decyzji. „Decyzja Pana Prezydenta nałożyła na nasz urząd nowe i ważne zadanie. Jednak wraz z pełnomocnictwem nie zostały nam przekazane żadne środki finansowe potrzebne do zatrudnienia nowych osób. Tym musimy zająć się sami” – napisała w komunikacie minister Beneszova.
interia.pl

Made in Czechoslovakia sposobem na wzrost eksportu?

Czechosłowacja jest kojarzona nawet i dwadzieścia lat po rozpadzie kraju. Starą dobrą markę chcą na nowo reaktywować niektórzy politycy. O możliwościach i szansach jakie daje rozpoznawalna marka dyskutowali w Pradze premierzy Jiří Rusnok i Robert Fico.

csk1

Produkty z Czechosłowacji można było znaleźć w każdym dosłownie zakątku świata. Na każdym z nich widniał napis „Made in Czechoslovakia”. Dwie dekady po zaniku wspólnego kraju, premierzy Czech i Słowacji pragną odkurzyć starą markę i ruszyć na podbój świata ze swoimi produktami.

Słowacki premier bardzo entuzjastycznie wypowiada się o tym pomyśle: – Możemy wysyłać nasze produkty do Afryki, gdzie swego czasu bardzo aktywnie działaliśmy. Kolejne ziemie to na przykład Wietnam czy Mongolia, w których marka Made in Czechoslovakia jest niezwykle rozpoznawalna. 

Premierzy byli by znowu ambasadorami marki: – Jest wiele regionów, w których do tej pory społeczeństwo nie wie, że Czechosłowacja się rozpadła. Ludzie nie rozumieją użycia nazw Made in Slovakia bądź Czech Made.

Lata swojej świetności marka Made in Czechoslovakia przechodziła kilkadziesiąt lat temu. Z kraju naszych południowych sąsiadów wysyłano w masowych ilościach maszyny przemysłowe, telewizory, porcelanę, buty czy szkło. Do tej pory w Etiopii używa się młynka do mąki wyprodukowanego w Czechosłowacji, a Koreańczycy w Pjongjangu jeżdżą czechosłowackimi tramwajami. Odświeżona marka mogłaby zatem na nowo wniknąć na rynek krajów byłego ZSRR, Afryki czy nawet Ameryki Łacińskiej, gdzie przed laty wiodła prym.

Niestety w pomysł ożywienia starej marki nie wierzą ani media ani specjaliści – Ożywianie czegoś, co już umarło nie ma sensu. Poza tym klienci patrzą głównie na cenę i często na kraj pochodzenia. Czechosłowacja nie istnieje, to dlaczego ten produkt został tam wyprodukowany? – pyta retorycznie Jiří Grund, szef Stowarzyszenia Eksporterów.

csk2

Morawskie koláče – FRGÁLY – przepis

Koláč na śniadanie – to jest najczęściej wybierany przez Czechów rarytas. Słodkie ciasto w okrągłym kształcie wypełnione po brzegi twarogiem lub owocami to można by rzec symbol naszych sąsiadów. W dobie zalewu sklepowych półek Koláčami z różnego typu piekarenek, ma szczęście ten, kto choć raz jadł typowe Koláče domowej roboty.

Valašské koláče - Frgále - takie specjały jadłem przy granicy ze Słowacją w domu jednej starszej gospodyni
Valašské koláče – Frgále – takie specjały jadłem przy granicy ze Słowacją w domu jednej starszej gospodyni

Ja miałem to szczęście, że specjalnie na mój przyjazd pewna starsza gospodyni upiekła Koláče z łodygą rabarbaru. Było to w miasteczku Hulín, niedaleko pięknego Kroměříža w regionie Valašsko we wschodniej części Moraw przy granicy ze Słowacją. Widząc ile pracy wkładała w ich przygotowanie, postanowiłem przyjrzeć się procesowi ich powstawania. 

Valašské koláče - Frgále
Valašské koláče – Frgále

Niestety gotowe Koláče, które można znaleźć w hipermarketach są naprawdę nieudanym piekarniczym wyrobem. Reporterzy Czeskiej Telewizji postanowili przyjrzeć się z bliska temu, co możemy dostać w sklepach. 

Najgorsze okazały się te Koláče, które markety kupują zamrożone i je rozmrażają. Nie dość, że ciasto jest suche, twarde, to w dodatku najszybciej schnie. Na podium najgorszych koláčů znalazły się te z marketu Billa – niektóre były twarde, a drugie gumowate. 

W dalszej kolejności znalazły się koláče z Piekarni Vodička. Nie dość, że ciasto było twarde, to farsz, którymi były napełnione przypominał raczej gumę niż biały ser. Reporterzy Czeskiej Telewizji nie polecają również wypieków z piekarni  Ječmínek oraz piekarni Bohemia. 

Zwycięzcą w kategorii Najlepszy Koláč otrzymuje Piekarnia  Kabát, która wyrabia wypieki według tradycyjnej receptury. Ich ciasto jest świeże, a nadzienie najbardziej uczciwe. Czuć w nim nawet grudki twarogu. 

Sekretem koláča jest ciasto. Na nim firmy oszczędzają najbardziej. Im więcej tłuszczu w cieście tym bardziej nam smakuje – jest mniej gumowate, a bardziej miękkie. Niestety nadzienie również nie jest przyrządzane przez piekarzy. Ci kupują półprodukt, który później sami przyprawiają. Zamiast czystego twarogu dodają do niego skrobię, co pozwoli oszczędzić na ilości. Niektóre firmy w ramach oszczędności tej skrobi dodają tyle, że zamiast twarogowej masy wychodzi im pudding. 

Niestety makowe nadzienie tak naprawdę zawiera jedynie 40 procent prawdziwego maku. Reszta to na przykład mąka bądź bułka tarta, które miesza się z makiem. Taką masę makowopodobną piekarnie dodają na często gumowe ciasto. 

Co w tym przypadku mówi nam prawo? Niestety żadne przepisy nie regulują składu tego czeskiego specjału. Warunek jest jeden: jeśli koláč nazywa się twarogowy, musi zawierać choć odrobinę twarogu. Jak poznać dobrego koláča? Nie ma na to innego sposobu niż spróbowanie go. Pozostaje nam jedynie szukać dobrej piekarni bądź udać się do babci mieszkającej na Morawach by upiekła nam tradycyjnego miękkiego i supersmacznego koláča. 

PRZEPIS NA WSCHODNIOMORAWSKIE FRAGALE:

  • mąka – 250 g;
  • cukier puder – 100 g;
  • sól – 2 g;
  • masło – 80 g;
  • mleko – 2 dl,
  • żółtko – 2 szt.
  • drożdże – 20 g;
  • skórka cytryny, rum.

Letnie mleko, drożdże i cukier mieszamy, powstały zaczyn zostawiamy do wyrośnięcia. Do gotowej masy dodajemy przesianą mąkę, sól, żółtka, rozpuszczone masło oraz skórkę cytryny. Mieszamy aż powstanie gładkie ciasto. Zostawiamy na godzinę. 

Z papieru do pieczenia wykrawamy dwa koła, smarujemy je rozpuszczonym masłem. Ciasto dzielimy na dwie części, wałkujemy aż powstaną dwa cienkie placki. Ciasto musi być naprawdę cienkie. 

Na wierzch placków kładziemy to, na co mamy akurat ochotę. Mogą to być owoce, twaróg, mak, gruszkowe powidła, itp. Placki pieczemu w 180 st.C. Po upieczeniu jeszcze gorące polewamy rozpuszczonym masłem. Zakrapiamy do smaku rumem i posypujemy cukrem pudrem. 

Valašské koláče - Frgále
Valašské koláče – Frgále

Oskar – powrót dawnego operatora

Ilu z Was by chciało, aby w Polsce powróciła marka Idea z charakterystycznym logo przypominającym promienie słoneczne wokół litery „i”? Wiadomo, że najlepiej sprzedaje się to, co dobrze się kojarzy.

oskar

Z tego założenia wyszedł właściciel marki Vodafone Czech Republic i zamierza odświeżyć zapomniane już logo sieci Oskar – swego poprzednika, którego przejął. Na bazie znanego logo buduje własnego operatora wirtualnego.

Jak zapowiada Vodafone, oferta Oskara ma być niesłychanie prosta i przejrzysta. Usługi Oskara mają ruszyć już na początku grudnia tego roku.

Oferty obecnych operatorów są bardzo skomplikowane, zawierają haczyki i niejasności. Chcemy aby Oskar kojarzył się ludziom z najbardziej uczciwą, przejrzystą i prostą ofertą – mówi przedstawiciel Vodafonu Petr Dvořák. 

Vodafone kupił Oskara w 2005 roku. Operator jest teraz najmłodszym graczem na czeskim rynku skupiającym 3,3 milionów klientów. Liczba abonentów w ostatnim czasie zaczęła się znacznie zmniejszać. Prosta oferta Oskara ma powstrzyać ten trend.

Oferta Oskara jest bardzo przejrzysta: rozmowy do wszystkich sieci za 2 korony, SMS za 1,5 korony. Pakiet danych 60 MB w cenie 49 koron, a pakiet 200 MB za 149 koron.

Do końca kwietnia 2014 Oskar daje w gratisie co miesiąc pakiet 500 kB danych – nie wystarczy to jednak nawet na sprawdzenie maili… Czy Oskar przyciągnie do sieci Vodafone nowych klientów? Okaże się już w grudniu.

Polacy walczą o dobrą opinię swoich produktów

Polakom zaczęło bardzo przeszkadzać to, że w Czechach trwa nagonka na polskie produkty. Postanowili naprawić to, że wielu producentów dosypuje sól drogową do kiełbas albo sprzedaje skażone jajka. Dlatego Polski Instytut w Pradze zorganizował Dni Polskiej Gastronomii.

Bigos
Bigos

Zainteresowanie przeszło samych organizatorów – przybyło kilkuset Czechów, którzy żywo interesowali się polską tradycyjną kuchnią. Polska chciała pokazać się z jak najlepszej strony i pokazała tylko produkty najwyższej jakości.

Do spróbowania były polskie wino czy miód wrzosowy. Czesi próbowali również owoc aronii czy dolnośląski żeń-szeń. Można było również przekonać się, że polskie ciasta są wyśmienite. Każdy chętny mógł sam ugotować na miejscu polskie specjały. Dzień Polskiej Gastronomii kosztował w sumie 200 tys. koron.

„W naszej kulturze jest zakorzenione to, że naszym gościom staramy się podać to, co mamy najlepsze – to co gorsze raczej zjemy sami. Problemem jest natomiast to, że nie umiemy tych naszych najlepszych produktów sprzedać dalej” – mówi Zbigniew Koźlik, polski kucharz.

Polskie Ministerstwo Gospodarki marzy, aby oprócz taniej żywności do Czech była importowana ta bardziej wyselekcjonowana. Dlatego uruchomiono kampanię „Made in Poland”, która ma sławić dobre imię polskich produktów wśród uprzedzonych Czechów. Na ten projekt ministerstwo chce przeznaczyć 100 milionów koron.

Tekst od ct24.cz z punktu widzenia czeskiego redaktora.

Korona czeska – niski kurs cieszy Polaków

Po raz pierwszy od 2002 r. Narodowy Bank Czech (ČNB) podjął interwencję na rynku wymiany walut, dokonując dewaluacji narodowej waluty celem nakręcenia eksportu, który jest główną siłą napędową gospodarki państwa oraz inflacji, uważanej za zbyt niską.

koruna-380

„W czasie 30 minut euro podskoczyło o jedną koronę, praktycznie do poziomu narzuconego przez bank centralny. Tak szybki spadek wartości korony jest bezprecedensowy w tym tysiącleciu”, piszą Hospodářské Noviny.

Gazeta tłumaczy, że jest to „logiczny skutek” sytuacji, w której „gospodarka nie potrafi wyjść z cyklu umiarkowanych wahań, czy to w górę, czy w dół”.

Dla dziennika gospodarczego inicjatywa ČNB, którą nazywa „wypowiedzeniem wojny na rynku monetarnym”, nie jest „złym pomysłem, kiedy nie ma się alternatywy. Nie wiadomo jednak, co bank centralny zamierza zrobić, jeżeli nie wszystko pójdzie zgodnie z planem”.

Na decyzji ČNB korzystają również Polacy podróżujący do Czech. Czeska waluta potaniała średnio około 1,5 gr na 1 koronie: za 100 koron nie zapłacimy już 16,5-17 zł, ale około 15,30 zł (dane NBP na dzień 20-11-2013).

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑