Miroslav Kalousek był pijany w telewizji

Czeski minister finansów Miroslav Kalousek przyznał się w piątek, że występując poprzedniego dnia w telewizji był w stanie nietrzeźwym i wyraził ubolewanie z tego powodu. Tłumaczył się przy tym, że działanie alkoholu nałożyło się na stres, jaki odczuwał z powodu nawiedzającej Czechy powodzi.

835438_kalousek

„Wczoraj po zakończeniu pracy wypiłem dwie szklaneczki i w związku z tym zmęczeniem totalnie mnie to zmogło” – powiedział Kalousek, który w czwartek w rozmowie z internetową telewizją TN.cz wyrażał się w nieartykułowany sposób i miał problemy z kończeniem zdań.

„Jest to coś, czego się wstydzę. Po prostu te stresujące dni były wyjątkowe, trzy noce nie spałem. Nie tylko rozwiązywaliśmy te kwestie dotyczące powodzi, mam także swój własny problem z powodzią” – zaznaczył minister. Dodał, iż jego własny dom został zalany po raz trzeci w ciągu 11 lat.

Premier Petr Neczas oświadczył w piątek, iż sprawa ta nie zasługuje na „żaden wielki komentarz”. „Mogę tylko powiedzieć, że wszyscy jesteśmy pod wielką presją, że jesteśmy wszyscy wystawieni na stres, że jest to naprawdę bardzo męczące i nie ma sensu się w tych sprawach w jakiś sposób grzebać i wykorzystywać je do jakichś osobistych ataków. Ja ze swej strony uważałbym to za nieprzyzwoite” – powiedział szef czeskiego rządu dziennikarzom po posiedzeniu powodziowego sztabu kryzysowego.

 

LEO Express złożył wniosek o przydzielenie tras w Polsce

Coraz bardziej realne są plany wejścia czeskiego przewoźnika na polski rynek kolejowy. Jesteśmy zainteresowani profesjonalnym partnerstwem z innymi przewoźnikami na rzecz lepszej i bardziej atrakcyjnej oferty kolei dla pasażera – powiedział Leoš Novotný, właściciel i prezes LEO Express.

Pociąg FLIRT (szwajcarskiej firmy Stadler Rail) należący do LEO Express
Pociąg FLIRT (szwajcarskiej firmy Stadler Rail) należący do LEO Express

Prywatny przewoźnik kolejowy LEO Express, który w konsorcjum z polskim przewoźnikiem DLA przygotowuje się do wejścia na polski rynek dalekobieżnych przewozów kolejowych w rozkładzie jazdy 2013/2014, planuje w Polsce stworzyć ponad 150 nowych miejsc pracy. Do wykonywania przewozów na sieci kolei państwowych  PKP PLK planuje zatrudnić fachowców i specjalistów z kilku zawodów – maszynistów, personel pokładowy pociągów (stewardzi), pracowników do sprzedaży biletów i obsługi klientów. 

LEO Express razem z polskim partnerem – przewoźnikiem DLA, złożył wniosek o przydzielenie tras w rozkładzie 2013/2014 na liniach Warszawa – Poznań – Szczecin, Warszawa – Kraków i Warszawa – Katowice – Gliwice. Obecnie firma prowadzi intensywne rozmowy z zarządcą infrastruktury kolejowej PKP PLK oraz dalszymi urzędami o przydzieleniu przepustowości na podanych trasach. Osobnym tematem jest współpraca z innymi przewoźnikami – przede wszystkim z PKP Intercity i z Przewozami Regionalnymi. „Z obiema firmami rozmawiamy o możliwościach współpracy. Naszym celem jest profesjonalne partnerstwo, z którego będzie miał korzyść przede wszystkim pasażer oraz kolej jako spójny system. Nie jesteśmy konkurencją – chcemy razem z innymi przewoźnikami zrobić wszystko, by dalekobieżny transport kolejowy stał się w Polsce atrakcyjny dla jeszcze większego grona klientów. Ci klienci będą wybierać kolej zamiast indywidualnego transportu samochodowego“, dopełnia Leoš Novotný, właściciel i prezes LEO Express.

Spotkanie z głównymi przedstawicielami firmy w Warszawie odbędzie się w środę 12.06.2013 od godziny 11:00 w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej:

Ul. Bracka 6/8, 0052 Warszawa.

Uczestnikami spotkania będą min. właściciel i prezes LEO Express, Leoš Novotný i Jego Ekscelencja Jan Sechter, Ambasador Republiki Czeskiej w Polsce.

źródło: http://www.mzv.cz

Kofoli w Polsce wciąż nie widać

  • Już wkrótce Polacy będą mogli cieszyć się smakiem Kofolitaką obietnicę złożył 21 lutego 2011 prezydent Bronisław Komorowski podczas spotkania z ówczesnym prezydentem Republiki Czeskiej Vaclavem Klausem. Minęły dwa lata, a obietnica nie została spełniona…

    hoop2

    Podczas każdej wizyty w hipermarkecie przeszukuję regały w poszukiwaniu Kofoli. Nie łudzę się, że ją tam znajdę, po prostu raczej sprawdzam jak wygląda wspomniana przez polskiego prezydenta „dobra współpraca gospodarcza i wzrost zaangażowania polskiego kapitału w Czechach i czeskiego kapitału w Polsce”. Dzisiaj przekonałem się, jak ta kooperacja wygląda naprawdę…

    Na półce w markecie znalazłem Hoop Colę z guaraną w bardzo znajomej butelce. Szybki rzut na etykietę: „Wyprodukowano w UE”. Spoglądam na datę ważności i numer partii. Co się okazuje? Nowa Hoop Cola z guaraną została wyprodukowana w Czechach. Inne rodzaje tego słynnego (i jak by się mogło wydawać polskiego napoju) również zostały wyprodukowane za naszą południową granicą. Czy to oznacza, że zakład Hoop Coli znajdujący w Polsce nie produkuje już tego napoju? Czy tak ma wyglądać prezydencka współpraca, że teraz Czesi robią „naszą colę”?

    Moi znajomi z Czech pytają mnie dlaczego w Polsce nie ma Kofoli? Ciężko jest im wytłumaczyć, że po prostu nie ma jej w dystrybucji. A może prawdziwym powodem jest to, że wielu Polakom Kofola najzwyczajniej w świecie nie smakuje? Czesi podobnie jak Polacy kochają tradycyjne, domowe smaki. Smak kofoli znany jest Czechom od 1960 roku, Polacy go praktycznie nie znają.

    Kolejną kwestią jest fakt, że Czesi w kwestii słodkich napojów uwielbiają również eksperymenty i nowości. To właśnie u naszych sąsiadów w każde wakacje można nabyć Fantę w różnych smakach i kolorach, u nas jest zwykła. A kto z Was wie co to Mezzo Mix? Mezzo Mix w Polsce robię sobie w KFC mieszając colę z fantą.

    Tego typu przykładów jest wiele. Wspomnieć należy jeszcze o czekoladzie Milka z Lentilkami, która mimo iż na opakowaniu ma skład napisany również po polsku, do polskiej dystrybucji nie trafiła.

    Czy Kofola będzie kiedyś w Polsce? Tego nie wie nawet spółka Kofola a.s. I próżno czekać na odpowiedź z ich strony. Ja czekam już ponad rok.

porownanie

Czesi poznają Polskę z National Geographic Traveler

Pod koniec maja czeska redakcja National Geographic Traveler wydała numer zatytułowany „100 twarzy Polski”. Jest w całości poświęcony kulturalnym i przyrodniczym ciekawostkom w naszym kraju, który w świadomości Czechow funkcjonuje jako mało atrakcyjny. Ze znakomitym efektem pokazaliśmy Czechom na co stać Polskę.

alaalallaInicjatorem pomysłu jest Instytut Polski w Pradze, a numer opracowała czeska redakcja magazynu National Geographic Traveler. „100 twarzy Polski” jest owocem kompromisu Polaków i Czechów, którzy wspólnie zadecydowali, co warto pokazać w Polsce naszemu zachodniemu sąsiadowi. A Czesi ponoć znają Polskę słabo. – O ile polska kultura cieszy się u Czechów dużą renomą i popularnością, to wśród przeciętnych Czechów pokutuje przekonanie, że Polska to kraj mało atrakcyjny turystycznie. Chcieliśmy skonfrontować Czechów z ich własnym negatywnym stereotypem – mówi Piotr Drobniak, dyrektor polskiej placówki w Pradze.

Jedną ze 100 twarzy Polski jest Kotlina Kłodzka, są też mało znane Czechom Bieszczady, Lubelszczyzna i Podlasie. Pomysłodawcy postawili na aktywny wypoczynek na łonie natury, ale w zestawieniu są też kultowe pozycje, jeżeli chodzi o miasta, a więc m.in. Kraków i Warszawa. – Początkowo wydawało się nam, że 100 stron starczy, aby zaprezentować wszystkie najważniejsze atrakcje Polski, ale ostatecznie wybór okazał się bardzo trudny. Teraz widać, że materiału mielibyśmy jeszcze na kilka numerów naszego pisma – stwierdził redaktor naczelny czeskiej edycji NG Traveler, Tomas Turecek. Zaproponowana redakcji przez Instytut Polski w Pradze lista jest długa. Polacy chcą się chwalić Czechom m.in. Kazimierzem Dolnym, Białymstokiem, Łańcutem i Starym Miastem w Poznaniu.

Aktualna sytuacja powodziowa w Republice Czeskiej

Zagrożenie powodziowe w Pradze, stolicy Czech, zaczęło się zmniejszać, gdy minęła ją fala kulminacyjna na rzece. Wciąż jednak trwa ewakuacja zagrożonych okolic ujścia Wełtawy do Łaby.

922885_416261265148566_672286602_n

W chwili kulminacji o godzinie 6 rano Wełtawą przepływało przez Pragę ponad 3 tys. metrów sześciennych wody na sekundę, podczas gdy w trakcie katastrofalnej powodzi w 2002 roku było to 5 tys. metrów sześciennych.

Ustawione w stolicy wzdłuż Wełtawy szczelne metalowe płoty przeciwpowodziowe wytrzymały napór wody. W Pradze przestało padać i wyszło słońce. Sytuacja stabilizuje się z każdą godziną – oświadczył Tomasz Hudeczek, pełniący obowiązki burmistrza. Jednak śródmiejskie odcinki wszystkich trzech tras metra są nadal nieczynne, zamknięta jest większość szkół.

Z każdą godziną poprawia się sytuacja na rzekach w zachodnich i południowych Czechach. Mimo to stan klęski żywiołowej obowiązuje nadal na całym terytorium państwa – z wyjątkiem kraju (województwa) pardubickiego. Deszcze i powodzie pociągnęły za sobą dotąd siedem ofiar śmiertelnych, ponad 9 tys. ludzi ewakuowano z ich stałych miejsc zamieszkania.

Jednak wciąż jest niebezpiecznie w północno-zachodniej części kraju. Krytyczna sytuacja jest zwłaszcza w województwie usteckim. Według najnowszych prognoz w Ujściu nad Łabą poziom rzeki osiągnie w środę wieczorem 11,5 metrów, czyli zaledwie 40 centymetrów mniej niż w 2002 roku. Oba znajdujące się w mieście mosty drogowe są zamknięte, natomiast utrzymano wahadłowy ruch pociągów na tamtejszym moście kolejowym.

Sytuację ocenia się jako krytyczną na 50 odcinkach rzek w ośmiu województwach. Bez prądu pozostają tysiące gospodarstw domowych. Osiem linii kolejowych na 120 odcinkach blokują nadal przewrócone drzewa. Nieprzejezdnych jest 138 odcinków dróg, zalanych wodą lub błotem.

Więcej TUTAJ

Pierwsze w historii Republiki Czeskiej pięcioraczki

W praskim Instytucie Opieki nad Matką i Dzieckiem przyszły na świat pierwsze pięcioraczki w historii Republiki Czeskiej. Czterech chłopców i dziewczynkę umieszczono w inkubatorach na Oddziale Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka.

Alexandra Kinova - matka pięcioraczków przed porodem
Alexandra Kinova – matka pięcioraczków przed porodem

Ordynator oddziału Zbynek Straniak powiedział na konferencji prasowej, że zarówno 23-letniej matce Alexandrze Kinovej jak i dzieciom nie zagraża niebezpieczeństwo. Poród odbył się przez cesarskie cięcie w 31 tygodniu ciąży. Trwał niecałą godzinę.  Każdy z niemowlaków waży przeciętnie 1200 gramów (1240, 1318, 1340, 1050, 1250). – Mają niewielkie problemy z oddychaniem, ale nie widzę bezpośredniego zagrożenia życia – powiedział Straniak.

Dyrektor kliniki Jaroslav Feyereisl przerwał służbowy pobyt na kongresie w Dublinie i przyjechał do szpitala, aby osobiście wziąć udział w przygotowaniach do rozwiązania. – Ciężarną matkę hospitalizowaliśmy już pod koniec maja. Na podstawie badań wiedzieliśmy od dwudziestego tygodnia ciąży, że będą to pięcioraczki. Byliśmy przygotowani na ewentualne komplikacje. Podczas odbierania porodu podwoiliśmy personel, postawiliśmy w stan gotowości laboratoria w przypadku ewentualnej transfuzji krwi – powiedział dziennikarzom. Dyrekcja Instytutu zdecydowała się na niedzielny termin porodu ze względu na małą frekwencję i względny spokój w dniu wolnym od pracy.

Czytaj więcej tutaj

Czechy pod wodą

Intensywne opady deszczu spowodowały, że stan alarmowy został ogłoszony w ponad połowie czeskich regionów. Jest jedna ofiara śmiertelna. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Pradze

8578_578712115483863_887582850_n

Szybko podnosi się poziom Wełtawy. W dwóch praskich dzielnicach postawiono grodzie wodoszczelne. Do miasta ściągnięto dwustu żołnierzy. Czynione są przygotowania do ewakuacji najbardziej zagrożonych dzielnic. W gotowości czekają autobusy komunikacji miejskiej, przygotowano również miejsca dla osób ewakuowanych.

Pełniący obowiązki burmistrza Pragi Tomasz Hudeczek ostrzegł, że najprawdopodobniej w poniedziałek nastąpi w Pradze ograniczenie ruchu kołowego i komunikacji publicznej, co może dotyczyć również metra. – Dlatego zwracam się do każdego, kto może zrezygnować z podróży do Pragi lub poruszania się po niej, by to w poniedziałek uczynił – powiedział. W niedzielę metro kursuje, ale już zamknięto kilka stacji położonych najbliżej Wełtawy.

O godz. 13 Hudeczek ogłosił w mieście stan zagrożenia. W ciągu sekundy Wełtawą przepływa przez stolicę 1510 metrów sześciennych wody, podczas gdy w trakcie katastrofalnej powodzi w 2002 roku było to 5 tys. metrów sześciennych. Hudeczek zaznaczył, że Wełtawa będzie dalej wzbierać, a wpadająca do niej na początku Pragi Berounka także nie osiągnęła jeszcze swego maksymalnego poziomu.

Ofiara śmiertelna

Jedna osoba poniosła śmierć, a trzy są zaginione w bezpośrednim następstwie wezbrania rzek.

W miejscowości Trzebenice pod Pragą wskutek podtopienia gruntu przez Wełtawę zawalił się domek wypoczynkowy. Wewnątrz zginęła kobieta, a drugą osobę wyciągnięto ranną z rumowiska.

Prowadzone są poszukiwania trzech wodniaków: dwaj z nich zaginęli w sobotę w trakcie raftingu na rzece Berounce, a jeden jeszcze w piątek na wpadającej do Berounki rzece Uslava; Berounka jest dopływem Wełtawy.

Jak podano w niedzielę, w ciągu ubiegłej doby w Karkonoszach, Górach Izerskich i na Szumawie spadło do 75 milimetrów deszczu, natomiast na niżej położonych terenach czeskiego dorzecza Łaby od 20 do 50 milimetrów. Opady utrzymują się nadal.

Stan zagrożenia

Stan zagrożenia obowiązuje już w sześciu czeskich krajach (województwach): pilzneńskim, usteckim, libereckim, karlowarskim, środkowoczeskim i południowoczeskim. Dwanaście linii kolejowych zostało zablokowanych przez przewrócone drzewa, w większości są to trasy lokalne. Nieprzejezdnych jest 85 odcinków dróg, na których zalega woda bądź błoto.

W niedzielę o godz. 18 zbierze się na nadzwyczajnym posiedzeniu czeski rząd.

Źródło: rp.pl

Czech da napiwek nawet jeśli mu nie smakowało

Trzy czwarte Czechów daje symboliczny napiwek w restauracjach. Są oczywiście też tacy, którzy zapłacą więcej niż typowe 10 procent sumy rachunku. Czesi dają napiwki nawet gdy im jedzenie nie smakowało – podaje serwis Alakarte.cz.

Napiwki w Europie
Napiwki w Europie

 

Niektórzy Czesi uważają, że danie napiwku to powinność. Zdarza się, że nawet gdy kelnerka była niemiła, a piwo podano w brudnym kuflu, Czech i tak zostawi napiwek. Właściciele restauracji są przekonani, że gdy gość zostawi napiwek, znaczy to, że obsługa spełniła wymagania klienta.

 Jaki napiwek dać?

 Z tym bywa różnie. Niektórzy zaokrąglają rachunek o kilka koron. Zdarzyło się, że gdy paragon wynosił 1495 koron, klient dał 5 koron napiwku. Zwykle daje się 10 procent całej sumy, jednak należy sprawdzić w karcie dań czy obsługa jest wliczona w cenę.

 

Czy zostawiasz napiwki?
Czy zostawiasz napiwki?

 

 

Nieboszczyk skorzysta z amnestii

Uznano go za martwego. Odnalazł się po 18 latach ukrywania na wsi. – Nigdy wcześniej policjanci z Jesenika nie zajmowali się tak nietypową sprawą – przyznaje por. Tereza Neubauerova, rzecznik policji w Jeseniku.

CEN2f1a39_ilu2

Tym razem przyszło im odnaleźć człowieka, który zaginął 18 lat temu. Policja nie podaje jego danych personalnych.

Wiadomo, że w 1994 roku 25-letni wówczas mieszkaniec Jesenika został skazany na karę więzienia za przestępstwa przeciwko mieniu. Ostatni raz widziano go, gdy wychodził z sądu.

Nie zgłosił się do zakładu karnego, więc policja zaczęła jego poszukiwania. Bez efektu. Mężczyzna zniknął.

Trzy lata później jego żona uzyskała rozwód bez udziału zaginionego. W 2000 roku urzędowo stwierdzono śmierć mężczyzny.

Niespodziewanie w styczniu tego roku w urzędzie miejskim we Frydku koło Cieszyna pojawił się petent z wnioskiem o wydanie dowodu osobistego na nazwisko zaginionej osoby.

Kiedy jednak zorientował się, że jego wniosek będzie dokładnie sprawdzany, dyskretnie ulotnił się z urzędu.

Następnego dnia ten sam mężczyzna przyszedł do urzędu miejskiego w Jeseniku. Tym razem przyznał, że został sądownie uznany za zmarłego, ale żyje i chce wyrobić nowy dokument tożsamości.

Urzędniczka skierowała go najpierw do sądu, aby uchylić postanowienie o stwierdzeniu śmierci. O sprawie powiadomiono także policję, która formalnie zaczęła poszukiwania rzekomo zmarłego i wreszcie niedawno odnalazła go koło Opawy.

Okazało się, że ukrywając się przed więzieniem mężczyzna nigdy nie wyjechał z Czech. Cały czas mieszkał w małej wiosce koło Wszetyna.

Nigdy nie pracował oficjalnie, nie załatwiał żadnych spraw w urzędach czy bankach.

Od 5 lat posługiwał się nazwiskiem człowieka, którego znał w przeszłości.

Postanowił się ujawnić, kiedy ustępujący prezydent Czech Vaclav Klaus ogłosił amnestię dla skazanych.

Źródło: nto.pl

Pierwsze czechofilowe koszulki jadą już do swoich właścicieli

Jest mi niezwykle miło poinformować, że pierwsze czechofilowe koszulki zamówione przez Was są właśnie wysyłane. Zaskoczyło mnie ogromne zainteresowanie tego typu gadżetami. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się zrealizować kolejne projekty.

Liczę na to, że koszulki się Wam spodobają i chętnie będziecie je nosić.

Jeżeli zgłosicie taką potrzebę, w przyszłości będą realizowane kolejne zamówienia. Odwiedzajcie stronę www.czechofil.com/sklep

401882_532725456773404_981015116_n

Czesi chętnie segregują śmieci

W Polsce trwa gorąca dyskusja dotycząca nowej „ustawy śmieciowej”. Mnożą się pytania dotyczące sposobu wywozu odpadów po 1 lipca. A jak to wygląda za naszą południową granicą?

350488

Jak się okazuje, Czesi są europejską potęgą jeśli chodzi o segregowanie śmieci – robi to już dwie trzecie Czechów. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy może być liczba dostępnych koszów na posortowane odpady. Całkowita ich ilość to 250 tys. Zagęszczenie tego typu kontenerów jest bardzo duże i każdy Czech ma do nich nie więcej niż 102 metry. Popularne są również kontenery na odzież. Nasi sąsiedzi zebrali w nie w zeszłym roku ponad 200 tys. ton odzieży!

Czesi wiedzą, że segregacja odpadów przyczynia się do poprawy środowiska naturalnego. Dla przykładu warto wspomnieć, że dzięki recyklingowi udało się zaoszczędzić tyle energii, że wystarczyło by jej na rok dla całego Kraju Karlowarskiego.

Numerem jeden w segregacji odpadów jest Kraj Pardubicki, gdzie jeden obywatel potrafi zebrać aż 40 kilogramów odpadów rocznie. Kolejne miejsce na podium zajął Plzeňský i Středočeský kraj.

Czesi mają na kontach 1.000.000.000 martwych pieniędzy

Czesi chętnie odkładają swoje oszczędności na konta bankowe. Niestety są to zwykłe konta a włożone do banku pieniądze nigdy się nie powiększą. Jak wynika z badania ČNB Czesi nie ufają instytucjom bankowym.

248565

Bilion czeskich koron mogłoby procentować, gdyby nie brak zaufania do banków, które ciągnie się już od czasów wielkich bankructw z epoki przemiany ustrojowej. Połowa wszystkich czeskich pieniędzy leży bezczynnie na kontach lub pod poduszką. Reszta inwestowana jest najczęściej w nieruchomości. Jak wynika ze wspomnianego badania, to właśnie Czesi przodują w Europie w odkładaniu pieniędzy na nieoprocentowane konta.

Zainteresowanie Czechów inwestycjami jest wciąż bardzo małe. Więcej od nich inwestują Węgrzy (wzrost o 260 proc.) oraz Polacy (wzrost o 185 proc.). Przyczynia się do tego właśnie wspomnienie czasów przemian ustrojowych i obawa przed utratą pieniędzy.

Czesi marzą o własnym domu

Osiem na dziesięć Czechów marzy o własnym domu z ogrodem. Wymarzony dom powinien być na tyle duży, aby każdy członek rodziny miał swój pokój – takie są wyniki badania firmy Ipsos oraz Hypoteční banky.

470043

Z badania wynika również, że co drugi Czech mieszka nie tak, jakby to sobie wyobrażał. Jednak, jeśli by do spełnienia marzeń trzeba by było się przeprowadzać, nasi południowi sąsiedzi woleliby zostać w dotychczasowym miejscu. Czesi nie chętnie się przeprowadzają.

Trzy czwarte Czechów bardziej zawraca uwagę na wyposażenie domu niż sąsiadów. Ciągle wyznacznikiem luksusu są rzeczy materialne. Najbardziej o własnych czterech kątach marzą absolwenci szkół wyższych, którzy dopiero wkraczają w dorosłe życie.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑