Czesi wypowiedzieli wojnę polskiej żywności

W Czechach rozpętano kampanię przeciwko polskiej żywności. „To jest wojna handlowa” – mówią zdesperowani polscy producenci i szukają wsparcia w Brukseli.

Wojna trwa od roku, ale znacznie nasiliła się w ostatnich dwóch miesiącach. Czeska kampania polega na podważaniu zaufania do polskiej żywności, a nawet jej ośmieszaniu. To są komunikaty typu: „Wstrzymajmy polski import”, „Dajmy czerwoną kartkę Polsce”, „Polskie produkty są niebezpieczne”, „Polskich produktów nie powinniście jeść” – mówi korespondentce RMF FM Katarzynie Szymańskiej-Borginon Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Sprawa dotyczy np. polskiego drobiu. Czesi prowadzą w prasie i telewizji negatywną propagandę na temat jakości polskiego drobiu, propagandę graniczącą ze straszeniem możliwością zatrucia – mówi Rajmund Paczkowski z Krajowej Rady Drobiarstwa. Chodzi o to, żebyśmy zmniejszyli nasze dostawy na ich rynek. Ponieważ jesteśmy bardziej konkurencyjni, skończyły się sielskie czasy dla czeskich producentów. Stąd ich wściekłość – wyjaśnia.

Kampanię przeciwko polskiej żywności nakręcają urzędnicy państwowi i politycy, którzy występują w mediach i wprost namawiają, by nie kupować produktów żywnościowych z naszego kraju. Główny Inspektor Inspekcji  Rolno-Spożywczej Jakub Sebasty w lutym w jednej ze stacji telewizyjnych stwierdził wręcz:Prawdę mówiąc, gdy przeczytam na etykietce, z czego jest polski artykuł wyprodukowany, staram się go omijać. Tego typu wypowiedzi jest coraz więcej.

Polscy producenci szykują już przeciwko czeskiemu protekcjonizmowi skargę do  Komisji Europejskiej.Ta wypowiedziana nam przez Czechów wojna handlowa przynosi już straty naszej gospodarce. Odbija się bowiem na polskim eksporcie – spadła sprzedaż naszych przetworzonych produktów mięsnych, zbożowych i mleczarskich. Polska Federacja Producentów Żywności podaje, że w zeszłym roku nasz eksport ryb konserwowych, słodyczy, serów, twarogów, sosów czy jaj zmniejszył o 3 do 9 procent. Czeska kampania koncentruje się bowiem właśnie na tego typu wyrobach gotowych.

Nie doszło jednak do załamania naszego eksportu produktów rolno-spożywczych. Wzrósł nawet eksport wyrobów nieprzetworzonych, np. cukru, świeżych owoców i warzyw, kukurydzy, mięsa świeżego i mrożonego. Równocześnie jednak import tych towarów do Czech z innych krajów jak Niemcy, Słowacja, Austria czy Węgry był prawie dwukrotnie większy.

Źródło: rmf24.pl

O tym, że w czeskich mediach trwa nagonka na polską żywność, świadczy ilość niepochlebnych artykułów w czeskim internecie. Tutaj możecie zobaczyć co na ten temat pisze portal idnes.cz, a w tym miejscu sprawdzicie co o polskiej żywności piszą novinky.cz

Babka polskaDo 50 dkg zmielonego tynku dodajemy 1 dkg silnie pieniącego się proszku do prania. Żółtka z 3 zepsutych jajek ucieramy z 5 g technicznej sacharyny. Następnie dodajemy 1 dl oleju napędowego, 1 dl półtłustej emulsji rzeźnej i kostkę rozpuszczonego mydła dla psów. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i wyrabiamy ciasto. W gaśnicy pianowej ubijamy pianę i ze szczyptą soli technicznej dodajemy ją do ciasta. Ciasto dzielimy na dwie części. Do jednej z nich dodajemy polskie biokakao z zawartością 0 % kakao. Aby uzyskać piękny marmurek, wlewamy oba ciasta na przemian do blachy wysmarowanej łojem jelenim i posypanej mięsno-kostną mączką. W trakcie pieczenia przekłuwamy szpadką tworzące się pęcherzyki powietrza, aby rakotwórcze gazy mogły swobodnie uciekać. Pieczemy mniej więcej godzinę - aż babka będzie niebieska. Po wyjęciu z formy polewamy polewą z Prymalxu (farba) i posypujemy kuleczkami styropianu oraz posypujemy gipsem.
Babka polska
Do 50 dkg zmielonego tynku dodajemy 1 dkg silnie pieniącego się proszku do prania. Żółtka z 3 zepsutych jajek ucieramy z 5 g technicznej sacharyny. Następnie dodajemy 1 dl oleju napędowego, 1 dl półtłustej emulsji rzeźnej i kostkę rozpuszczonego mydła dla psów. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i wyrabiamy ciasto. W gaśnicy pianowej ubijamy pianę i ze szczyptą soli technicznej dodajemy ją do ciasta. Ciasto dzielimy na dwie części. Do jednej z nich dodajemy polskie biokakao z zawartością 0 % kakao. Aby uzyskać piękny marmurek, wlewamy oba ciasta na przemian do blachy wysmarowanej łojem jelenim i posypanej mięsno-kostną mączką. W trakcie pieczenia przekłuwamy szpadką tworzące się pęcherzyki powietrza, aby rakotwórcze gazy mogły swobodnie uciekać. Pieczemy mniej więcej godzinę – aż babka będzie niebieska. Po wyjęciu z formy polewamy polewą z Prymalxu (farba) i posypujemy kuleczkami styropianu oraz posypujemy gipsem.

Zakaz handlu w święta chce wprowadzić ČSSD

Republika Czeska szesnaście lat temu zaczęła przyzwyczajać się do nowego tworu jakim się stały centra handlowe. Pierwsza galeria powstała w Pradze w 1997 roku. Dzisiaj w całych Czechach działa już 99 galerii i będą powstawać nowe. Sen z powiek handlowcom spędza kwestia przyciągnięcia klientów do swych sklepów.

Centrum handlowe Pallaium w Pradze, fot:
Centrum handlowe Pallaium w Pradze

Wszystkie centra handlowe zajmują powierzchnie ponad dwóch milionów metrów kwadratowych. W przeliczeniu na jednego Czecha wychodzi 0,25 m2. Chociaż centrów handlowych przybywa, liczba klientów jest stała. Właściciele nowych galerii stają na głowie, aby klienci przyszli właśnie do nich. Organizowane są pokazy mody, targi z żywnością ekologiczną czy koncerty.

Znana marka Czechom już nie wystarczy, bardziej niż metka liczy się dla Czechów cena. Żadna wyprzedaż czy przecena nie ujdzie uwadze Czechom. Polowanie na okazje stało się nowym sportem narodowym Republiki Czeskiej. Za okazjami Czesi jadą nawet do Niemiec. Niemieckie galerie zatrudniają Czechów w swoich sklepach aby klienci z Republiki mogli czuć się lepiej i kupić więcej.

Szybki rozwój centrów handlowych zmienia życie społeczne miast. Śródmieścia się wyludniają a życie towarzyskie przenosi się do galerii. Zjawisko to dotyczy przede wszystkim Ostrawy, Opawy czy Ústí nad Labem. Mniejsze sklepy upadają, reszta przedsiębiorców walczy o przetrwanie.

Zły wpływ centrów handlowych na tkankę miejską widzą nie tylko socjologowie. Mieszkańcy Pilzna dzięki swym protestom zatrzymali budowę centrum handlowego za 3 miliardy koron w miejscu zburzonego domu kultury. Również politycy dostrzegają negatywną rolę centów handlowych. Ugrupowanie ČSSD chce wprowadzenia zakazu handlu podczas siedmiu świąt państwowych, np.: w poniedziałek wielkanocny czy 1. i 8. maja. W dniu Wigilii sklepy miałyby być otwarte krócej. ODS jest przeciwko – patria uważa, że taka ustawa to byłby zamach na swobodę wolnego handlu. Dalsza przyszłość ustawy pozostaje na razie niejasna. 

Źródło: ct24.cz

Miejscowe specjały strzałem w dziesiątkę czyli załóż swój biznes w Czechach

Pachnące kiełbasy, chrupiący chleb i tradycyjne wina. To tylko część asortymentu jaki znajdziemy w sklepie w centrum Zlína, który prowadzą dwaj bracia. Dušan i Petr Lečbychovi spełnili swoje marzenie.

foto: Luděk Ovesný
foto: Luděk Ovesný

Bracia ze Zlína przez rok byli pracownikami w innej firmie. Marzyli jednak o tym, żeby założyć własny biznes. Wpadli na pomysł, aby otworzyć miejsce, gdzie klienci znajdą tradycyjne potraviny z regionu.

Inspirowali się sklepami z Francji. Tam ludzie kładą ogromny nacisk na regionalne specjały. W lutym sklep braci świętował pół roku istnienia. Mimo że bracia nie mają żadnej reklamy, dziennie odwiedza ich około 250 klientów.

W swoim asortymencie mają ponad 80 rodzajów wędlin, 70 rodzajów pieczywa, a także różne tradycyjne wyroby mleczne.

Na rozkręcenie swego biznesu pożyczyli 750 tys. koron. Nie mieli żadnych swoich oszczędności. Miesięczny utarg waha się między 400 a 600 tys. koron. Marża wynosi 30 procent. Formalności załatwili drogą mailową.

Republika Czeska zajmuje wysokie 34 miejsce w Rankingu Wolności Gospodarczej i jest o 3 pozycje wyżej niż Norwegia. Dla porównania Polska jest na 74 miejscu, tuż obok Dominikany i RPA. Sprzyjające prawo sprawia, że Czechy ściągają do siebie coraz więcej zagranicznego kapitału. Szybkość założenia własnego biznesu sprawia, że wielu młodych Czechów decyduje się na własny biznes. Konkurencja jest ogromna i w zeszłym roku zdążyło się, że więcej firm upadło niż powstało.

Przykład braci ze Zlína pokazuje jednak, że świetny pomysł na biznes może być gwarancją sukcesu.

 

Dieta z pudełka opanowała Czechy

Jest coraz więcej Czechów, którzy zamawiają codziennie świeże jedzenie w pudełku z dowozem do pracy. Czesi wydają na tego typu obiady ponad miliard koron rocznie. Interes zwęszyły dziesiątki firm cateringowych, które prześcigają się w propozycjach menu.

Gotowe jedzenie z pudełka opanowało Czechy, foto: ct24.cz
Gotowe jedzenie z pudełka opanowało Czechy, foto: ct24.cz

 

Czeskie białe kołnierzyki upodobały sobie zwłaszcza dania z łososia, brokułów i ziemniaków. Firmy cateringowe przygotowują potrawy w nocy, żeby już o siódmej rano dowieźć świeże śniadanie do biur. Większość klientów kupuje od razu obiad i kolację. Jedno danie kosztuje od 250 do 500 koron.

Czechów na pudełkowej diecie jest około siedmiu tysięcy. Najczęściej są to menadżerowie i przedsiębiorcy, którzy nie mają czasu, żeby urwać się z firmy na obiad. To obiad musi przyjść do nich. Dlatego firmy cateringowe mają pełne ręce roboty. A konkurencja jest ogromna. W ciągu roku przybyło w Czechach aż 80 firm dowożących świeże dania do firm.

 Jeśli by przeliczyć liczbę firm cateringowych przez liczbę mieszkańców Republiki Czeskiej, dowiemy się, że to właśnie nasi południowi sąsiedzi mają najgęstszą sieć dostawców pudełkowych dań.

 Niestety większość z tych firm oferuje dania niskiej jakości. Część z nich wkrótce upadnie – stwierdziła przedstawicielka portalu dietavkrabicce.cz Martina Vojtíšková. Dieta pudełkowa jest teraz bardzo modna. Należy zwracać jednak uwagę, co się je. Mam nadzieję, że niektóre firmy zaczną opracowywać menu wraz z dietetykami oraz kucharzami.

 Myślę, że dieta pudełkowa nie zagrozi zupełnie czeskim hospodom, ani nie zmieni przyzwyczajeń żywieniowych Czechów. Tak jak wcześniej wspomniano jest to jedynie moda, a każda moda przecież przemija. A samo zjawisko jest na tyle ciekawe, że warto o nim wspomnieć.

Źródło: ct24.cz

W Czechach rośnie armia młodych bezrobotnych

Liczba młodych bezrobotnych Czechów ciągle rośnie. Nie jest to wzrost gwałtowny, ale zauważalny. Na końcu 2012 roku w czeskich urzędach pracy zarejestrowało się 98 tysięcy osób do 25 roku życia. Daje to 18 procent ogółu ludzi szukających pracy.

Bezrobocie w Republice Czeskiej, luty 2013
Bezrobocie w Republice Czeskiej, luty 2013

Młodzi ludzie tuż po studiach są najgorszą grupą wiekową dla pracodawców, podobnie zresztą jak osoby bez wykształcenia czy emeryci. Urzędy pracy robią co mogą by zaktywować młodzież zawodowo. Jednak sytuacja staje się coraz cięższa.

 Jeszcze trzy lata temu bezrobotnych do 25 roku życia było w Czeskiej Republice 17 procent. Wydaje się, że różnica między aktualnymi danymi jest niewielka. Takie myślenie to jednak błąd. Skoro zwiększa się całkowita liczba bezrobotnych, rośnie też i ilość młodych bez pracy. Liczby są bezlitosne: podczas gdy w 2007 roku było bez pracy 55 tys. młodych Czechów, w roku 2012 liczba ta wzrosła do 100 tys. Wzrost bezrobocia o 80 procent w tej grupie wiekowej jest zatem dramatyczny.

 Główną przyczyną tego zjawiska, oprócz recesji, jest przede wszystkim niedostatek nowych miejsc pracy. Jednak, gdy porównamy powyższe dane z danymi na przykład z Hiszpanii czy Grecji (podaje się, że żyje tam około 50 procent młodych bez zatrudnienia), widzimy, że do katastrofy na rynku pracy w Czechach jeszcze daleko. A dane dla tego kraju są pozytywne: w przyszłym roku gospodarka naszych południowych sąsiadów ma się podnieść z kryzysu.

 Niestety prognozy na ten rok nie napawają optymizmem. Są w Czechach miejsca, gdzie bardzo ciężko jest znaleźć pracę. Są również obszary, gdzie tej pracy po prostu nie znajdziemy. Według analityków banku UniCredit, sytuacja w najbliższych miesiącach jeszcze się pogorszy: do 594 tysięcy osób zarejestrowanych w urzędach pracy dołączy kolejne 12 tysięcy. Jeśli się tak stanie, spełnią się najgorsze scenariusze, które już dziś piszą Czechom ekonomiści.

 

Najwyższe bezrobocie jest w tej chwili w powiatach:

  • Bruntál (14,1 proc.),
  • Jeseník (13,7 proc.),
  • Most (13,6 procenta).

Najniższe:

  • Praha-východ (3,5 proc.),
  • Praha-západ (3,8 proc.),
  • Miasto Praga (4,6 proc.).

Najwięcej ludzi ubiegających się o jedno miejsce jest w Jeseníku, a konkretnie 130. 

Źródła: 1, 2.

Czesi w statystykach

Czesi Urząd Statystyczny przedstawił szczegółowe dane dotyczące mieszkańców Republiki Czeskiej. 

4,7 miliona Czechów jest nieaktywnych zawodowo. Chodzi tu o emerytów (2,3 mln), pozostałe 174 tys. ludzi ma własne źródło dochodu, reszta pobiera zasiłki. Gospodarstw domowych, które mają dzieci w wieku szkolnym jest 1,4 miliona. Emerytów jest 227 tys. Na urlopie macierzyńskim przebywa 95 tys. kobiet.

Czechów w wyższym wykształceniem jest 1,1 miliona. Humaniści (188 tys.) są liczniejszą grupą niż absolwenci kierunków ścisłych. Nauczycieli w Czechach jest 182 tys, z czego 43 tys. to mężczyźni.

W Republice jest 52 tys. prawników, 87 tys. lekarzy, 177 tys. inżynierów. Ogólnie jest więcej kobiet niż mężczyzn: 5,3 mln do 5,1 mln. 10 tysięcy ludzi nie ma żadnego wykształcenia, 396 tys. ma tylko wykształcenie podstawowe. Szkołę średnią zakończoną maturą ma 1,3 miliona Czechów.

Za naszą południową granicą żyje 2,2 miliona wolnych mężczyzn, którzy są wspierani przez 1,8 panien. Z drugiej strony po rozwodzie jest 466 tys. panów i 606 tys. kobiet.

10 milionów Czechów żyje w domach i blokach a kolejnych 36 tys. deklaruje, że ich miejscem zamieszkania jest chałupa na działce. Potwierdza to mój wcześniejszy wpis, że Czesi są chaluparskou potęgą. Natomiast ludzi bez domu jest około 12 tysięcy.

6,7 miliona Czechów jako swoją narodowość wskazało narodowość czeską, kolejne pół miliona podało narodowość morawską, a 147 tysięcy słowacką. Czeską oraz jednocześnie morawską narodowość podało 100 tys. osób. Romów jest w Czechach około 5 tys.

1,4 miliona Czechów przyznało, że wyznaje jakąkolwiek wiarę. Najwięcej jest katolików (1,082 miliona), kolejni są ewangelicy (51 tys.) a na końcu husyci (39 tys.). W Republice jest około 2 tys. wyznawców islamu.

A oto najnowsze dane dotyczące bezrobocia w Republice Czeskiej:

wykres

Kraków polską Pragą – rozmowa z Czechem żyjącym w Krakowie

 Pavel Peč (ur. 1977) tłumacz, od roku 2011 żyje w Krakowie.

 krk

  • Nie znudziła Ci się jeszcze Polska? Tyle lat już mieszkasz w Krakowie…
  • Wcale! Myślę sobie, że im dłużej tutaj żyje, tym bardziej się tym miejscem interesuje. Jestem lokalnym patriotą, a moje zainteresowanie Polską bazuje zwłaszcza na Krakowie. Można tu znaleźć wiele czeskich śladów. Najważniejsi są dla mnie jednak ludzie.
  • Co się musi wydarzyć, aby młody Czech zainteresował się Polską? Co Cię zdziwiło?
  • Oczywiście polskie pociągi. Myślę, że Polska to ostatni kraj, w którym pociągi zatrzymały się jeszcze w latach 70-tych. Jest to zabawne, może trochę romantyczne, ale na pewno bardzo denerwujące.
  • Żyjesz w Krakowie. Praga jest ładniejsza, prawda?
  • Co to za pytanie!? Kraków jest jak polska Praga. Podobna topografia, wspólna historia, a według niektórych źródeł również wspólna historia… Muszę jednak przyznać, że nie podoba mi się Warszawa. Mam do niej taki sam stosunek jak do Wiednia. Po prostu nie lubię tych obu miast. Ładniejsze są na przykład Olomouc, Ostrava czy Wrocław.
  • Twoja partnerka jest Polką. A Wasze dziecko kim będzie? W duchu której kultury je wychowacie?
  • Myślę sobie, że Czechy, Słowacja i Polska są bardzo do siebie podobne ze względów kulturowych i językowych. Wkrótce staniemy się jednym kulturowym obszarem. Naszą córkę wychowywać będziemy w obu kulturach. Ja zapoznam ją z czeską kulturą, a moja żona z polską.
  • Czego polskiego ci brakuje gdy jesteś w Czechach i na odwrót?
  • W Czechach brakuje mi przede wszystkim moich polskich przyjaciół. Poza tym gdziekolwiek na świecie byś nie był, tam spotkasz Polaków. Oni się trzymają ze sobą i podróżują dużo więcej niż Czesi. W Polsce brakuje mi hermelina no i knedlika. Z drugiej strony lokalne piwo jest na bardzo wysokim poziomie. Bardzo mnie boli, że do tej pory nie udało mi się ugotować znajomym svíčkowej.
  • Poleć Czechom jakiegoś polskiego pisarza.
  • Uwielbiam Olgę Tokarczuk. Czescy czytelnicy bardzo dobrze ją znają.
  • Jakie polskie danie najbardziej Ci smakuje, a którego nie znosisz?
  • Kocham polską kuchnię! Najbardziej te jej wschodnie kresowe smaki. Lubię kulebiak, bigos no i ten sposób podawania ziemniaków z koperkiem. Z kolei nienawidzę kaszy gryczanej podawanej z gulaszem – jest to najgorszy koszmar w polskim wydaniu.
  • Co Cię denerwuje, kiedy Polacy mówią o Czechach?
  • Nic mnie do tej pory nie zdenerwowało. Czasem tylko nie pasuje mi to polskie określenie Czechów, czyli słowo Pepiki. Przecież tak się mówi tylko na mieszkańców Pragi i okolic. Wolę jak mnie nazywają Słowakiem niż Pepikiem. Bardzo mnie boli jednak, że się w Czechach tak źle mówi o polskiej żywności. Polskie jedzenie jest smacznie i dobre jakościowo, czasem o wiele lepsze niż to czeskie. A przez to, że jest tanie, nie powoduje wzrostu cen w czeskich sklepach. Dla Polaków czeskie równa się piękne (české je hezké). Dlatego Polacy piją czeskie piwo bo uważają, że jest dobre, a jak my Czesi doskonale wiemy, nie zawsze pogląd idzie w parze z prawdą. Mam takie uczucie, że wszystko co czeskie jest dla Polaka hezké.

 Źródło: polskodnes.cz

Pavel Peč (ur1977) tłumacz, od roku 2011 żyje w Krakowie.

Klaus przed Trybunałem?

Czeski Senat w poniedziałek skierował przeciwko prezydentowi tego kraju skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Wśród pięciu zarzutów znajdują się: ogłoszona przez Vaclava Klausa amnestia połączona z abolicją wobec największych przestępców gospodarczych, opóźnienia w podpisywaniu umów międzynarodowych, w tym z Unią Europejską i lekceważenie treści zapisów w konstytucji.

5512184-klaus-amnestie-vtipy
We wtorek sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zakwestionowali główny zarzut Senatu wobec Klausa, dotyczący ogłoszonej w styczniu amnestii. Według Senatu amnestia była niezgodna z konstytucją. Tymczasem sekretarz generalny TK Ivo Pospiszil poinformował, że sędziowie zdecydowali, że „nie będą zajmować się amnestią ogłoszoną przez prezydenta, bo Klaus ogłaszając ją nie naruszył czeskiej konstytucji”. Pospiszil dodał, że decyzja sędziów w tej sprawie nie była jednomyślna, a posiedzenie było burzliwe. Czterech z 12 sędziów, w tym przewodniczący Trybunału Pavel Rychetsky, było odmiennego zdania.
Nie oznacza to jednak, że sędziowie odrzucili całkowicie wniosek Senatu o impeachment prezydenta. Senatorowie zarzucili bowiem Klausowi nie tylko naruszenie konstytucji w związku z amnestią, ale także „lekceważenie treści ustawy zasadniczej”. Chodzi o to, że – zdaniem Senatu – prezydent nie podpisywał uchwał zatwierdzonych przez obie izby parlamentu, nie podpisał paktu fiskalnego i złamał konstytucję, nie mianując nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pospiszil powiedział, że Trybunał zajmie się tymi zarzutami „w najkrótszym możliwym terminie” i wyda orzeczenie „najprawdopodobniej w marcu”.
Kadencja Klausa kończy się w najbliższy czwartek. Gdyby prezydent został uznany za winnego, groziłaby mu utrata prezydenckiej emerytury i prawa do kandydowania w przyszłości w wyborach.

polskieradio.pl

Kolejny most połączy oba Cieszyny

Jeżeli powiodą się plany samorządów z obu stron Olzy, pomiędzy istniejącymi mostami pojawi się nowa kładka. Będzie to najkrótsze połączenie między rynkami obu miast.

kladka

 

Pomysł budowy nowej przeprawy nad Olzą nie jest nowy. Planowano ją już kilka lat temu. Miała powstać w centralnym miejscu, między istniejącymi mostami Przyjaźni i Wolności. Nowy most nie tylko miał ułatwić przechodzenie z Cieszyna do Czeskiego Cieszyna. Samorządowcy spodziewali się też, że stanie się wielką atrakcją turystyczną, bowiem wykonanie koncepcji architektonicznej zlecono słynnemu francuskiemu architektowi Francois Roche, znanemu z niecodziennych projektów.

Francuz wymyślił, że wykonana ze stali konstrukcja będzie miała kształt węzła. Miał on symbolizować połączenie miasta przedzielonego niegdyś granicą państwową. Architekt zmienił jednak pierwotną koncepcję mostu, przez co wzrosły jego szacunkowe koszty. Okazało się też, że nie uwzględnił polskich i czeskich przepisów związanych z ochroną przeciwpowodziową. Dlatego oba miasta wycofały się z jego budowy.

 Teraz jednak sprawa wróciła. – To ostatni moment, żeby sięgnąć po pieniądze na taką inwestycję z unijnych funduszy przeznaczonych na współpracę transgraniczną. Z kolejnej perspektywy budżetowej będzie już bardzo trudno zdobyć dotację na taki cel. Tymczasem teraz mamy duże szanse – wyjaśnia Dorota Havlikova, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Czeskim Cieszynie.

kladka2
Tamtejsi radni już dwa tygodnie temu wyrazili oficjalną chęć budowy kładki pieszo-rowerowej. W czwartek radni po polskiej stronie postanowili przystąpić do wspólnej inwestycji. – To szansa dla miasta, możemy mieć kolejny, ułatwiający komunikację, most łączący Cieszyn z Czeskim Cieszynem. Około 90-procentowe dofinansowanie sprawi, że za most wart ok. 4 mln zł gmina zapłaci ok. 300 tys. zł – mówi Mieczysław Szczurek, burmistrz Cieszyna.

Polacy i Czesi wspólnie przekonują, że nowy most nie tylko będzie stanowił najkrótszą drogę, łączącą rynki obu miast. Pomoże też ożywić brzegi w centrum. Tak stało się, gdy w zeszłym roku w innym miejscu otwarto tzw. most sportowy.

Oba miasta mają swoje wstępne koncepcje, jak most mógłby wyglądać. Ta polska jest nieco bardziej rozbudowana od czeskiej, przewiduje m.in. odrębne drogi dla pieszych i rowerów. W najbliższym czasie samorządy mają uzgodnić wspólne stanowisko i dopracować szczegóły. – Wniosek o dotację musimy złożyć do końca marca. Decyzja o dofinansowaniu zapadnie w czerwcu – dodaje Havlikova.

Źródło: gazeta.pl

Praska uczta

W Pradze byłem już wiele razy. Czy to skwar czy mróz, zawsze zachwycała. Tym razem pogoda zaskoczyła nie tylko mnie, ale i innych turystów. Tyle śniegu w Pradze dawno nikt nie pamięta.

Nie wiem jak to się stało, ale w ciągu jednego dnia spadło w Pradze prawie 30 centymetrów śniegu. Zasypało całe miasto, nie dało się chodzić. Autobusy ledwo jeździły, a służby miejskie nie nadążały za odśnieżaniem. Istny kataklizm.

 IMG_20130223_155853

Pogoda taka miała też i swoje uroki – na zwiedzanie miasta wybrali się jedynie najwytrwalsi zaopatrzeni w kalosze lub buty śniegowe. Praktycznie nie było Polaków, Rosjan garstka, za to Chińczyki i ich aparaty jak zwykle nie zawiedli. Włosi lepili gałki i bałwany, a Czesi… Czesi jak zwykle woleli w turystyczne rejony się nie zapuszczać.

Moi znajomi na samą myśl, że po raz kolejny muszą iść na Most Karola i Hradczany zgrzytali zębami. To nic, że mieszkają na Małej Stranie i wszędzie mają rzut beretem. Po prostu moi Czesi są już wyczuleni na praskie turystyczne klasyki. Warszawiaki też na Starówkę nie chodzą. Jednak udało mi się ich namówić.

 

Tym razem gościł mnie w Pradze kolega, którego nie widziałem prawie dwa lata. Wszystkim znajomym ogłosił, że będzie miał wyjątkowego gościa „z daleka” („Warszawa to już wschód, prawie Rosja”). Postanowił mnie przywitać pieczoną kaczką z czerwoną kapustą. Podobno kiedy Czech robi komuś domową kaczkę, oznacza to, że żywi on duży szacunek do gościa. Byłem wniebowzięty! Nowo poznana współlokatorka mego Czecha zdradziła mi w tajemnicy, że kaczką tą mój gospodarz chwalił się dzień wcześniej wszystkim znajomym. Nadeszła chwila prawdy. Kaczka była wyśmienita. Uznałem, że lepiej powitać mnie nie mógł. Ruszyliśmy do miasta…

A w centrum…praska klasyka! Most Karola, Hradczany, Vaclavak… Nuda. Gdy już przestałem zwracać uwagę na te wszystkie pamiątki, zacząłem przeżywać piękno wszystkich praskich kamienic. Sklepowe witryny, wejścia do restauracji, zdobienia i wzory – wszystko jest takie oszałamiające! Wcześniej tego nie dostrzegałem. Jedno się jednak nie zmieniło – Praga jest jak miasto z bajki. No gdzie indziej znajdziemy taką architekturę?

No a ludzie? Wiem, że tego typu wpisy budzą największe zainteresowanie… Przez dwa dni da się zauważyć kilka różnic między Warszawą a Pragą. Po pierwsze w metrze nikt się nie przepycha, w marketach ludzie się mniej śpieszą i więcej uśmiechają. Dalej Unii się nie lubi i się na nią narzeka. Polska żywność wciąż straszy, ale już wędliny się chwali. Każdy się dziwi, że wybrano Zemana i każdy się pyta kto na niego głosował. Chwali się Pragę za wygodne życie, choć tak bardzo się na nią narzeka: że droga, że zakorkowana. Pije się dużo taniego piwa i żyje się spokojnie. Generalnie życie płynie przyjemnie. W Pradze o rosnącym bezrobociu nikt nie mówi. Mówi się za to o rozglądaniu się za lepszą pracą. Przynajmniej moi znajomi o tym mówią.

Często myślę o tym, że Praga to moje miejsce na ziemi. Z każdym wyjazdem tam coraz bardziej się w tym upewniam. Zbieram kasę na kolejne wyjazdy, a w sobie zbieram siły, by zrobić ten odważny krok i rzucić wszystko dla Pragi. Ale czy wtedy ta czechofilska miłość będzie taka sama jak teraz? Taka bezwarunkowa i platoniczna…?

WIĘCEJ ZDJĘĆ TUTAJ

Nazwa Pomazánkové máslo znika

Od połowy tego roku pomazánkové máslo zostanie zastąpione Tradičním pomazánkovym. Jest to następstwo decyzji Unii Europejskiej, która nie zgadza się, by produkt zawierający mniej niż 80% masła nazywane było masłem.

Pomazánkové máslo | foto: idnes.cz
Pomazánkové máslo | foto: idnes.cz

Z decyzją UE nie zgadza się właściciel firmy Jihočeská Madeta, która od lat produkuje ten czeski specjał. Wtóruje mu prezydent Václav Klaus.

To głupota! Do żadnych zaleceń stosować się nie będę i dalej z naszej fabryki wyjdą Pomazánkové másla.” – rzekł Milan Teplý. Przyznał jednak, że w firma myśli również nad alternatywną nazwą, ale zdradzać jej nie będzie, bo boi się, że potem Unia mogłaby wydać kolejne zalecenia dotyczące ujednolicenia nazwy.

 Istne szaleństwo! Jeśli będziemy zajmować się tego typu głupotami, a poważne sprawy zostawiać na później, to jest to według mnie zła gra toczona z Unią – tego typu gier nigdy nie lubiłem” – stwierdził Klaus.

Firma Madeta już zaczęła prowadzić antyeuropejską kampanię – na swoich wozach dostawczych przy nazwie „Pomazánkové máslo” zaczepiła czarny kir z napisem „Pamiętamy”.

Decyzja UE odnośnie Pomazánkového másla to kolejna porażka Republiki Czeskiej w sprawie nazewnictwa czeskich produktów. Wcześniej tradycyjny czeski rum musiał być nazwany Tuzemákem. Unia zakazała także używania nazwy „marmolada” dla żelu z truskawek czy brzoskwiń – decyzją UE tego typu produkt musi być nazywany dżemem albo galaretką…

Nową nazwę, która średnio podoba się Czechom, muszą stosować wszyscy producenci tego specjału. Kto się nie dostosuje, dostanie karę w wysokości 3 milionów koron.

Portal idnes.cz zorganizował konkurs na nową nazwę dla czeskiego wyrobku:

  • Máslová pomazánka
  • Pomazánkové m@slo
  • Pomazánková pomsta EU

Choceňská mleczarnia, która jest najstarszym producentem Pomazánkového másla (od 1979 roku), obliczyła, że sama produkcja nowych opakowań i etykiet wyniesie 1,5 miliona koron. Czeski specjał to 65 proc. całej produkcji Madety. 

Źródło: idnes.cz

Praga jak Londyn?

Władze Pragi chcą wprowadzić zakaz wjazdu starych aut do centrum miasta. Jest to działanie na rzecz poprawy powietrza w centrum metropolii. Zostanie wytyczona strefa, wjazd do niej ma być płatny.

Granice stref. I foto: idnes.cz
Granice stref. I foto: idnes.cz

Do ścisłego centrum Pragi zakaz wjazdu będą miały auta wyprodukowane przed pierwszą połową lat dziewięćdziesiątych. Właściciele nowszych wozów, które spełniają normy emisji spalin, uiszczą opłatę w wysokości 80 koron.

 Liczba aut w Pradze lawinowo wzrosła. Jeszcze w roku 1990 było w stolicy Czech około 340 tys. samochodów. W chwili obecnej po praskich drogach codziennie jeździ 720 tys. pojazdów. Zwiększenie się liczby auto to problem przede wszystkim dla mieszkańców – zanieczyszczone powietrze, korki oraz brak miejsc parkingowych.

 Władze Pragi liczą, że właściciele starych aut dzięki nowym przepisom zakupią nowe pojazdy oraz że zmniejszy się liczba aut w centrum. Włodarze wzorują się na innych europejskich miastach, takich jak na przykład Londyn. Najważniejszą kwestią jest jednak wielkość strefy, do której nie będzie można wjeżdżać starymi autami. W tej chwili miejscy specjaliści pracują nad jej ustaleniem.

 Na chwilę obecną są dwie opcje. Osobiście preferuje tę mniejszą obejmującą ścisłe centrum Pragi. Druga koncepcja przewiduje teren zamknięty od wschodu tunelem Blanka, od północy Holešovicami, oraz Vinohradami i częścią Malešice. – mówi radny Radek Lohynský.

 

Auta będą oznakowane specjalnymi kolorowymi nalepkami: zielona – najnowsze auta, żółte – auta wyprodukowane po 1997 roku i czerwone – data produkcji przed 1993 rokiem. Auta z silnikiem diesla wyprodukowane przed 1997 rokiem nie będą oznakowane żadną nalepką.

 W ustawie zagwarantowany będzie wjazd do chronionej strefy aut pogotowia i służb oczyszczania miasta, bez względu na to kiedy pojazdy tych służb były wyprodukowane.

 Głosowanie nad wprowadzeniem Strefy Małej Emisji odbędzie się jeszcze w tym roku. Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska twierdzi, że Ustawa mogłaby wejść w życie w 2015 roku. 

Źródło: idnes.cz

Zeman wziął się za spłatę długu publicznego

Czeski prezydent elekt Milosz Zeman wyraził chęć utworzenia prezydenckiego funduszu spłaty długu publicznego, deklarując, że przekazywałby na ten cel 30 proc. swego uposażenia i zwróciłby się o wsparcie do innych potencjalnych darczyńców.

Milosz Zeman, fot. AFP

Milosz Zeman, fot. AFP

– Chcę założyć tak zwany fundusz prezydencki, w którym wszyscy (uczestnicy) przyczynialiby się do spłacania długu publicznego. Ponieważ mało się wie, że płacimy jedynie rosnące odsetki, lecz samego długu publicznego w ogóle nie spłacimy – powiedział Zeman na spotkaniu z obywatelami w miejscowości Nove Veseli na Morawach, gdzie przez ostatnie lata mieszkał.

68-letni Zeman, były przewodniczący Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej i w latach 1998-2002 premier jej mniejszościowego rządu, pokonał w drugiej turze wyborów prezydenckich pod koniec stycznia obecnego ministra spraw zagranicznych Karla Schwarzenberga. Urząd głowy państwa obejmie 8 marca.

 Dług publiczny Republiki Czeskiej zwiększył się w ubiegłym roku o 168 mld koron (28 mld złotych), osiągając 1,668 biliona koron (274 mld złotych). Jak zaznaczył Zeman, każdy obywatel jest tym samym zadłużony na 160 tys. koron (26 tys. złotych) i dlatego minimalny wkład w fundusz będzie opiewał na identyczną sumę.

– Dlatego, że w ten sposób wykupi się z niewoli długów jednego człowieka. Weźcie pod uwagę, że w funduszu tym mogą być także dalsi i z pewnością bogatsi darczyńcy – zaznaczył Zeman, dodając, iż chce się do takich osób zwrócić na zasadzie przyjacielskiej. Według niego prezesi państwowego koncernu energetycznego CEZ i banków zarabiają dziesięciokrotnie więcej niż prezydent państwa.

Po objęciu urzędu Zeman będzie co miesiąc otrzymywał 186,3 tys. koron pensji podstawowej i 173,3 tys. koron tytułem „wielocelowej ryczałtowej rekompensaty”.

Myślicie, że Zemanowi uda się przekonać innych parlamentarzystów oraz prominentów do podobnego kroku? Jeśli tak, to kolejny raz będziemy mogli pozazdrościć decyzji rządowych naszym sąsiadom. 

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑