Czescy birofile o polskim piwie

O piwach amerykańskich, niemieckich czy brytyjskich napisane były już całe rozdziały. Ludzie powoli się
przekonują, że można znaleźć dobre piwo w innych krajach, mniej słynących z piwnej kultury takich jak
Włochy, Austria czy na przykład Polska. Polskie piwo piliśmy wielokrotnie podczas naszych wycieczek do
kraju naszych północnych sąsiadów. Oto nasze opinie.

piwo1

Piwa na szeroką skalę

Te najbardziej dostępne i popularne to piwa jasne. Można tu wymienić takie marki jak Tyskie, Żywiec czy Okocim. Tak jak w innych miejscach na świecie, tutejsze wielkie browary należą do zagranicznego kapitału. Znacie to… Piwa które produkują nie są jakimś tam cudem, ot taki średni poziom znany z czeskich hipermarketów. W Polsce dostępne są też bardzo mocne piwa (nawet ponad 7%), ale trzeba uważać, bo mogą być niedobre.

Baltic Portery

Na szczęście oprócz przemysłowej cieczy dostępne są również i te dość smakowite kąski. Są nimi portery, bardzo silne ciemne piwa, smakowo wpadają w rodzaj Baltic Portery. Nawet te dostępne w szerokiej sprzedaży są bardzo smaczne, chodzi tu o na przykład Żywiec Porter czy Okocim Porter. Wspomniane piwa są prażone i wyczuwa się w nich posmak suszonych owoców i karmelu. Przyjemne i wyważone piwa, nie jakieś tam siczki typu Primator 24%. Poza tym każdy porter, którego piliśmy nas nie rozczarował.

 

piwo2

Mniejsze browary

W ostatnim czasie w Polsce zaczęło się pojawiać wiele piw z mniejszych browarów. Najczęściej ich smaki i składy są inspirowane piwami niemieckimi czy belgijskimi. Piwa te (pszeniczne, niepasteryzowane itp) są dobre do picia, ale większego zachwytu nad nimi nie będziemy wyrażać. Warto jedynie wymienić nazwy browarów, które te piwa warzą: Amber, Ciechan, Lwówek, Kormoran i Jabłonowo.

Piwa smakowe

W Polsce bardzo popularna jest kombinacja piwo z sokiem (NIE piwo i sok, jak zwykli je Czesi Polakom podawać – red.), po prostu Polacy pozwalają  sobie dobrowolnie wlać do piwa pseudowowcową breję w postaci soku! W podobnym stylu produkuje się tutaj wszystkie piwa smakowe. Czasem do piwa dodaje się miód, karmel, owoce (a nawet czosnek – browar Kormoran – red.). Rezultatem takich miksów jest często wstrętne i nienadające się do picia piwo. Unikajcie tych piw jak ognia!

Minibrowary 

W Polsce również znajdziemy browary, które warzą bardzo nietypowe piwa. Dwa browary nas naprawdę zainteresowały. Pierwszy z nich to AleBrowar, o którym pisaliśmy TUTAJ. Browar założony przez trzech młodych Polaków, którzy poświęcają się piwom górnej fermentacji. Mają naprawdę ciekawe pomysły a butelki ozdabiają nowatorskimi etykietami. Drugim brylantem w polskiej piwnej tradycji jest Browar Pinta. Również warzy piwa górnej fermentacji, ale są to naprawdę niezwykłe kąski. Tego piwa warzonego według fińskiego Sahti (tradycyjne fińskie piwo, warzone jest głównie z kompozycji zbóż słodowanych i surowych, w skład której wchodzą: jęczmień, żyto, pszenica i owies – red.) nie udało się nam dostać, ale za to w nasze ręce wpadł korzenny i owocowy „Impreial”Witbier, a także kawowy i czekoladowy Oatmeal Stout (owsiany) o nazwie „Dobry Wieczór”. Piwa naprawdę na światowym poziomie!

piwo3

(…)

Tak więc jeśli będziecie kiedyś w Polsce nie bójcie się spróbować czegoś z miejscowych browarów. Jeżeli piw lokalnych nie znajdziecie, postarajcie się chociaż o jakiegoś przyjemnego porterka! Na pewno się nie zawiedziecie!

Źródło/zdjęcia: pivnici.cz

Polska kuchnia oczami Czecha

Polska kuchnia jest pełna mięsa, warzyw i grzybów. Szkoda, że o niej Czesi wiedzą tak samo mało jak i Polacy o tej naszej czeskiej. Afery spożywcze z polską żywnością wcale nie sprzyjają wspólnemu poznawaniu…

Przez to, że w Pradze, ani w ogóle w całym regionie znalezienie polskiej restauracji graniczy z cudem, człowiek który się rozkochał w polskim bigosie musi się bardzo nagimnastykować, by móc go skosztować.

bigosTym, którzy bigosu jeszcze nie jedli, polecam właśnie ten artykuł.

Polska słynie ze świetnych wędlin, ale to właśnie bigos jest prawdziwym rarytasem. Na szczęście udało mi się ten rarytas dostać w Hotelu Ambassador, w którym odbywał się trzeci czesko-polski zjazd Klubu Polskiego oraz polskiej Ambasady.

Bigos – mieszanka dwóch rodzajów mięsa wieprzowego i wołowego, kiełbasy, grzybów i kapusty – to najbardziej tradycyjna polska potrawa. Duża ilość przypraw, specjalna sztuka gotowania przez długi czas na wolnym ogniu to czynniki odpowiadające za smak bigosu. Właśnie długi czas przygotowania sprawia, że tak rzadko można go dostać w polskich restauracjach. W czeskich hospodach jedzenie podają w dwie minuty, jednak co to za filozofia położyć na talerz schabowego oraz kilka ziemniaków. W Polsce tak szybko podaje się tylko kebaba.

 

Z tego co wiem, polskie wędliny są ciężko dostępne w Czechach. Jeśli już się pojawią, najczęściej ich nazwy brzmią jakby były słowackie. Cechą polskiego salami jest jego wyśmienity skład: 100 gramów produktu ze 135 gramów mięsa.

wedliny

Konkurencja w branży mięsnej w Polsce jest bardzo silna, a podniebienie Polaków bardzo wybredne. Oczywiście można kupić też zwykłe parówki czy słabej jakości kiełbasy, ale to właśnie jakość tych produkowanych domowymi metodami można porównać do jakości czeskiego piwa. I możesz z tą opinią dyskutować ile chcesz. Skończysz, gdy spróbujesz wspomnianego specjału.

Jeżeli Czech ma ochotę na coś orzeźwiającego i kwaśnego, powinien sobie zjeść polskiego kiszonego ogórka. Kiszone ogórki są nieodłącznym elementem polskiej kuchni a także polskiej kultury! Wraz ze smalcem i domowym żytnim chlebem (którego ciężko uświadczyć w polskim sklepie – red.) stanowią niezwykle smakowitą przekąskę na wszelkiego rodzaju domówkach i przyjęciach. Jeśli któryś z waszych polskich znajomych zaoferuje Wam tę niezwykłą kombinację smaków – nie wahajcie się ich skosztować.

Po skończonej uczcie nadszedł czas na tańce przy polskiej i czeskiej muzyce. Okazało się, że Ewa Farna uważana jest w Polsce za wielką gwiazdę (w przeciwieństwie do Czech),  a Mládkowy Jožin  z bážin

kiszony

pojawił się w Polsce trzydzieści lat po jego czeskiej premierze! Poza tym wydaje się, że każdy Polak kocha Jaromira Nohavicę…

Polacy według badania CBOS lubią Czechów najbardziej ze wszystkich narodów. Jest to sympatia/miłość bardziej romantyczna/platoniczna niż realna. Czech w oczach Polaka to Szwejk, ateista i wiecznie uśmiechnięta osoba. Niestety poza tym Polacy o Czechah wiedzą mało. Na pewno nie wiedzą jakie są czeskie typowe dania.

Ja wiem jedno: łączy nas na pewno okrzyk zachwytu nad smacznymi potrawami czyli słowo „mniam” (czes. Mňam!)

Martin Ehl, szef działu zagranicznego ihned.cz

 

Chytra baba z McDonald’s zapomniała o ogórku

Rzadko się zdarza, aby video mające zachęcać ludzi do pracy w McDonald’s wywołało taką burzę i stało się hitem internetu. Całe Czechy żyją filmem, w którym studentka Katka zapomniała o ogórku w cheeseburgerze.

„Zobacz, teraz idziemy do cheeseburgerów  – mówi instruktor Jirka do początkującej Katki. „Najpierw kładziesz musztardę, później cebulę i ogórka. Na to położymy plasterek sera a na koniec mięso”. Pierwszy cheeseburger Katce się nie udał: „Poczekaj, zapomniałaś o ogórku!” – strofują dziewczynę Jirka.

ogor1

Film opatrzony mistrzowską grą aktorską profesjonalnych aktorów (Jirka to w rzeczywistości Ondřej Kočí, aktor użyczający głosu w dubbingu, a studentka Katka to aktorka teatralna i musicalowa  występuję pod imieniem Kora Lang) zyskał ogromną popularność w internecie. Przerysowaną grę aktorską i nadzwyczaj sztuczne dialogi w dwa dni obejrzało pół miliona internautów.

Niczym chytra Baba z Radomia, Katka oraz Jirka doczekali się niezliczonej ilości memów, a sam film był parodiowany i miksowany dziesiątki razy.

ogor2
Sieć McDonald’s jest zadowolona z popularności filmiku. Postanowiono iść za ciosem i wykorzystano popularność ogórkowego hasła: każdy kto pojawił się konkretnego dnia w konkretnej restauracji McDonald’s i przy kasie powiedział „zapomniałem o ogórku” dostawał dwa cheeseburgery z colą za 60 koron. Należy zauważyć, że Hitlerowi ta sztuka się nie udała…

„Nie rozumiem całego tego zamieszania!” – stwierdziła aktorka grająca Katkę. „Jest to normalny film, który ma za zadanie zachęcić młodych ludzi do pracy w firmie, która chętnie daje im pracę. Popieram takie stanowisko, nie wiem co jest w tym filmie śmiesznego”.

Może właśnie skojarzenia z ogórkiem w roli głównej sprawiły, że pół czeskiego internetu z tego filmu się śmieje…

ogor4

Zastanawiające jest tak naprawdę dlaczego ten filmik zrobił taką furorę w sieci. Nawet w telewizji można zobaczyć bardziej sztuczną grę aktorską i głupie dialogi. O ile fenomen Chytrej Baby z Radomia obnażał podobno narodową chciwość i zachłanność, o tyle ciężko się doszukać w filmie sieci McDonald’s jakiś czeskich narodowych cech. Niemniej jednak ogromna popularność filmu oraz setki jego parodii nie pozwalają mi nad tym zjawiskiem przejść obojętnie. Fakt, niektóre memy są naprawdę śmieszne.

ogor3

ogor6

ogor8

Czesi nękają Polaków na Zaolziu

Zaczęło się od dewastacji. Nieznani sprawcy zniszczyli pomnik gen. Šnejdárka w Czeskim Cieszynie. Podejrzenia padły na Polaków. Dlaczego? Bo wszyscy tam wiedzą, że dla Polaków mieszkających na Zaolziu, Šnejdárk to „zbrodniarz wojenny”, na którego rozkaz żołnierze strzelali do cywilów. Teraz policja przesłuchuje wiec polskich działaczy, a do urzędów trafiają donosy na naszych rodaków – alarmuje ”Rzeczpospolita”.

pomnik

Czeski generał Josef Šnejdárek pełnił funkcję wodza naczelnego wojska czechosłowackiego w konflikcie granicznym na Śląsku Cieszyńskim tuż po pierwszej wojnie światowej. Dla Czechów to bohater, ale dla Polaków to postać kontrowersyjna.

 Do dewastacji jego pomnika doszło przed Bożym Narodzeniem. Na nagrobku Šnejdáraka na szczycie góry Polední wandale namalowali czerwonym sprayem swastykę. Dla mieszkających za Olzą Czechów to cios. Generał jest bowiem ich bohaterem, który w 1919 roku odzyskał z rąk Polaków część Śląska Cieszyńskiego. Dlatego są oni przekonani, że sprawcami zniszczeń są Polacy.

Tamtejsza policja przesłuchała już w tej sprawie prezesa Kongresu Polaków w Republice Czeskiej Józefa Szymeczka. Zamierza też wezwać wszystkie osoby, które do tej pory publicznie wypowiadały się w sprawie pomnika gen. Šnejdárka.

Wiceprezes Kongresu Polaków, mieszkający w Wędryni Rudolf Moliński, zastanawia się, skąd nowe napięcie w stosunkach polsko-czeskich na Zaolziu. Jego zdaniem mogła się do tego przyczynić kolejna rocznica starć z 1919 roku. – My mieliśmy swoją uroczystość na cmentarzu w Stonawie, Czesi – na cmentarzu w Orłowej, gdzie z kolei pochowani są ich polegli w tamtych walkach żołnierze – mówi.

– Jest bardzo zła atmosfera, jakieś zaczepki, prowokacje. Dlaczego? Nie wiem, naprawdę tego nie rozumiem – podkreśla Józef Szymeczek. Nie chce o tym mówić, ale wiadomo, że donosy i żądania zwolnienia go z pracy trafiły i do jego czeskiego pracodawcy.

WIĘCEJ: „Rzeczpospolita”

CZESI O POLAKACH – PRZEWODNIK Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Europa prze do przodu. Czesi zamknięci w swoim małym kraju mogą stać się zaściankiem Europy.Nadszedł czas, aby zacząć rozglądać się za kimś, z kim stworzylibyśmy super mocarstwo!

t_otvirak

 

Lew ze skrzydłami orła

Pytanie pozostaje jedno: z kim??? Chociaż Niemcy to dobra partia, małżeństwo z nimi z racji ich wojennej
historii nie jest mile widziane. Austriakom mamy za złe Monarchię. Ze Słowakami już się rozwiedliśmy i
nie będziemy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Pozostają Polacy.Wraz z Polską będziemy mieli ponad 50 milionów obywateli, to już coś znaczy w tej przebrzydłej Unii.

Staniemy się wielkim mocarstwem i wreszcie Niemcy jak również Rosjanie będą się z nami liczyć. Wspólnie
będziemy kontrolować środek Europy – od Bałtyku po Bałkany (wszak tylu Czechów tam jeździ).

Tylko co my Czesi tak naprawdę wiemy o Polakach?

Mieli Papieża, nie lubią Rosjan, którzy strzelali do ich oficerów w Katyniu, i za Smoleńsk ich też nie
lubią, zbyt często chodzą do kościoła. Niektórzy kojarzą Polskę jeszcze z Wałęsą i jego wąsem oraz
samochodami Maluch. Jednak gdyby się bliżej przyjrzeć naszym sąsiadom, na integracji zyskamy więcej niż
się nam wydaje.

Bracia

Polacy to nasi bracia. Kochają nas najbardziej ze wszystkich innych nacji. Wyprzedziliśmy Słowaków i
Amerykanów.

Historia

Pierwszy polski święty to Čech Vojtěch. Pierwszy polski król Bolesław był po matce Czechem. Czescy i
polscy władcy całe średniowiecze bili o Morawę i Śląsk, a czescy książęta zasiadali na tronach w
Gnieźnie czy Krakowie. Wacław II na początku XIV w. został polskim królem i wprowadził walutę praski
grosz. W 1469 roku Jiří z Poděbrad ofiarował koronę polskim Jagiellończykom. Oprócz małych
przygranicznych konfliktów nie prowadziliśmy z Polakami od stuleci żadnych większych wojen.

Edukacja

W Polsce znajdują się bardzo prestiżowe katolickie uczelnie. KUL w Lublinie czy inne katolickie uczelnie
np. w Warszawie wiodą prym w rankingach. Wykształceni duchowni są też wsparciem dla polskiej opinii
publicznej. W Czechach tego typu funkcje pełnią aktorzy lub sportowcy.

Muzyka

Polska muzyka to nie tylko Chopin. To również znane na całym świecie jazzowe festiwale oraz Polish Jazz
Society – największa tego typu organizacja w Europie.

Festiwale

Nasze festiwale niczym nie mogą dorównywać tym polskim. U nas Chinaski, Bill z Tokio Hotel czy Kosheen.
W Polsce Open’er Festival, który został okrzyknięty najlepszym dużym festiwalem muzyki europejskiej.
Czeska scena plenerowa przyciąga zespoły undergroundowe, a polska te światowe.

Teatr

W Polsce w przeciwieństwie do Czech funkcjonuje wiele scen undergroundowych. W latach 70′ czy 80′ w
polskich teatrach grano takie sztuki, które nie śniły się nawet nam. W tej materii polska scena
teatralna może śmiało dorównywać teatrom w Niemczech czy Austrii.

Technika

Mało kto wie, ale polska inżynieria jest w świetnej kondycji. To właśnie ekipa z białostockiej
Politechniki wygrała międzynarodowy konkurs na stworzenie robota, który będzie prowadził badania na
Marsie. Dwa inne polskie zespoły zajęły miejsca czwarte i szóste.

Turystyka

Wyjazd na wakacje do Polski jest uważany wśród Czechów jako gorzki żart i powoduje na twarzach naszych
krajanów grymas obrzydzenia. Czesi coś tam o polskich turystycznych destynacjach słyszeli. Gdy
pociągniesz ich za język, okazuje się, że każdy mówi o tym samym: zimne Morze Bałtyckie, piękny Kraków,
komunistyczna odległa niczym Moskwa Warszawa, Auschwitz, a dzięki wódce wiedzą już, że gdzieś w polskich
puszczach biegają żubry. Oprócz tego Polska posiada niezwykłe bogactwa nietkniętej ludzką ręką przyrody.
Można tu wymienić np. Dolinę Rospudy i inne tego typu mokradła, góry równie piękne i wysokie jak te
słowackie, wydmy nad Bałtykiem, tysiące jezior na północnym-wschodzie oraz niezliczone ilości
historycznych zabytków ze wszystkich epok historycznych.

Znani Polacy

  • Bronisław Malinowski – antropolog, socjolog, autor teorii potrzeb;
  • Mikołaj Kopernik – tego nie trzeba przedstawiać nikomu;
  • Maria Curie-Skłodowska, Fryderyk Chopin, Artur Rubinstein – znany pianista;
  • Helena Rubinstein – założycielka znanej fabryki kosmetyków;
  • Max Factor – łódzki założyciel znanej firmy kosmetycznej;
  • Albert Warner – założyciel firmy Warner Bros;
  • Kazimierz Funk – wynalzaca witamin;
  • Josef Conrad – klasyk angielskiej literatury urodzony jako Teodor Konrad Korzeniowski;
  • Karol Wojtyła – Jan Paweł II;
  • Ludwik Łazarz Zamenhof – twórca esperanto.

t_soustatite

Gdy już wiemy, że chcemy złączyć się z Polakami…

Trzeba wymyślić najpierw nazwę. Może Polskočesko?

Stolica: Poločeský Těšín

Obszar: połączone obszary Polski i Republiki Czeskiej, za wyjątkiem Brna, które weszło w skład suwerennego terytorium Moraw i oczekiwało, że ktoś się z nimi połączy. Na szczęście nic podobne go się nie wydarzyło.

Symbol narodowy: polski orzeł z czeskimi ogonami.
Flaga: Biało-czerwone poziome paski, pośrodku niebieski trójkąt. Dla Polaków będzie to Oko Boga, dla Czechów Góra Říp.

Wspólna polityka zagraniczna: nie lubimy Rosjan!

Język: zostanie wprowadzone ujednolicenie językowe. Różne wyrazy będą ze sobą łączone. Z tego wzoru powstanie na przykład zlepek dwóch najpopularniejszych słów w Polsce i Czechach czyli „Kurwole”.

Hymn:

Jeszcze Polska domov můj
Kiedy my domov můj,
Voda hučí przemoc wzięła,
Bory šumí odbierzemy.
Marsz, Dąbrowski, z jara květ
Z ziemi włoskiej na pohled
A to je ta krásná zem
Złączym się z narodem.
Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Země Česká, domov můj
Marsz, marsz

TEKST POCHODZI Z MAGAZYNU ČILI-CHILLI I MIAŁ NA CELU W HUMORYSTYCZNY SPOSÓB ZAZNAJOMIĆ CZECHÓW ZE WSPÓŁCZESNĄ WIZJĄ POLSKI. OPUBLIKOWANO 01-02-2012. AUTORZY: Jiří Holubec, Natálie Veselá, Marie Pásková, Lenka Ciznerová, Vlasta Beránek. FOTO: CILICHILLI.CZ

Czesi polskich potravin się nie boją

Mimo wielu afer związanych z polską żywnością, Czesi masowo kupują nasze wyroby. Eksport polskich produktów do naszych południowych sąsiadów jest cztery razy większy niż jeszcze trzynaście lat temu.

sol20 miliardów koron – to wartość polskiego eksportu do Czech. Czesi lubią nasze wyroby głównie dlatego, że są tanie. Wywozu naszych potravin do Czech nie ograniczyły nawet głośne afery z solą drogową dodawaną do mięsa, jak również znalezienie trutki na szczury w pewnej fabryce słodyczy. Jeśli chodzi o sól drogową, Czesi byli przerażeni skalą procederu. Okazało się, że do Republiki trafiło aż 800 ton żywności z solą drogową! Rząd polski sprawę zbagatelizował. Jak się okazało, nawet ta afera, jak również kolejne ze skażonymi kurczakami czy oszukanym kakao, nie zaszkodziły naszym producentom.

Do Czech najwięcej wywozimy mięsa. Następnym najbardziej popularnym towarem są słodycze. W dalszej kolejności są jajka, warzywa i owoce.

Prezes Izby Żywnościowej Miroslav Toman żąda całkowitego zakazu importu polskich produktów do kraju nad Wełtawą – poinformował Radiožurnál. Minister Rolnictwa Petr Bendl prosi jednak by zachować umiar – wystarczy wprowadzić większe kontrole i zaostrzyć sankcje.

„Dlaczego polska strona nie potrafi dołożyć wszelkich starań, aby ta żywność była odpowiednio skontrolowana? Możemy się przecież zachować jak Polska czy Słowacja w przypadku afery alkoholowej i całkowicie zakazać importu polskich produktów” – atakuje Toman.

„Polska jest żywnościową potęgą. Kraj pod względem produkcji żywności jest samowystarczalny. Na dodatek po wejściu do Unii Europejskiej, potrafiła zawładnąć sąsiednimi rynkami.” – odparł Maciej Ruczaj z Polskiego Instytutu w Pradze.

„Nie można popadać w paranoję i wkładać wszystkich polskich producentów do jednego wora!” – zakończył przedstawiciel Inspektoratu czeskiego Rolnictwa i Żywności (SZPI).

Eksport polskiej żywności do Czech, foto: ct24.cz
Eksport polskiej żywności do Czech, foto: ct24.cz

Praca w Czechach – co musisz wiedzieć

Wciąż dostaję pytania od osób zainteresowanych podjęciem pracy w Republice Czeskiej. Niebywałe, że Czechy  i tamtejszy rynek pracy tak ciągną Polaków. O tym, w jakich zawodach można zarobić w Czechach, mówi Artur Ragan, rzecznik prasowy agencji pracy tymczasowej Work Express. 

Skoda Auto, foto:  Jan Zátorský, MAFRA
Skoda Auto, foto: Jan Zátorský, MAFRA

W ubiegłym roku do pracy w Czechach rekrutowano spawaczy, górników, tokarzy, frezerów, elektryków, telemarketerów (tu znajomość języka jest konieczna), personelu hotelowego (pokojówek, kelnerów, recepcjonistów, kucharzy, a nawet pracowników administracyjnych) Nieliczne oferty były przeznaczone dla specjalistów ds. marketingu – tych szukały głównie spółki działające w obu krajach. Rzecz jasna obowiązkowa była co najmniej komunikatywna znajomość czeskiego. Interesujące są też oferty pracy dla pracowników kolejnictwa: maszynistów, elektryków lokomotyw itp.

Czy można tam zarobić dobre pieniądze, czy raczej zatrudnienie to traktować w kategoriach możliwości pracy w zawodzie?

– Co do zarobków, warto podkreślić, że żadnych rewelacji tam nie znajdziemy. Czeska gospodarka nie rozkwita w takim tempie jak kilka lat temu i na „zachodnie” wynagrodzenia nie ma co liczyć. Łączenie życia w Polsce z pracą w Czechach, poza nielicznymi wyjątkami, jest ekonomicznie bardzo trudne, chyba że mieszka się w rejonach przygranicznych, np. na Śląsku Cieszyńskim i codzienne dojazdy do pracy po 100 km nie są problemem.– O jakich zarobkach możemy mówić?

– Przeciętne zarobki w Czechach to około 2 tysięcy zł. Jako, że stolica jest zawsze droższa – utrzymanie się w Pradze za tę kwotę wymaga niezłej gimnastyki, ale już w mniejszych miejscowościach powinno się udać.

Średnia stawka za godzinę pracy w branży produkcyjnej to 11 zł na rękę przez pierwsze 3 miesiące (w okresie próbnym), potem można liczyć na stawkę 18 zł – 21 zł. Bywa że stawka jest niższa, bo pracodawca refunduje część kosztów wyżywienia. To często spotykana forma w zatrudnianiu osób bez znajomości czeskiego, o niskich kwalifikacjach i niewielkim doświadczeniu.

Sektory, w których można znaleźć zatrudnienie, to automotive (Skoda i jej dostawcy), elektroniczna ( Panasonic, Siemens) oraz elektrotechniczna – praktycznie wszystkie stanowiska produkcyjne.

Rozważając pracę w Czechach warto pamiętać, że perspektywy tej gospodarki też nie są pewne – czeski eksport jest właściwie uzależniony od kondycji Unijnej (głównie niemieckiej) gospodarki. Jeśli ta zacznie zwalniać, odbije się to bezpośrednio na liczbie miejsc pracy u naszych południowych sąsiadów. I wtedy trzeba będzie wracać.

– Czym jeszcze kuszą Czechy?– Wartością, która może zachęcać Polaków do przeprowadzki jest też piękno tego kraju i lepszy „klimat” relacji społecznych. Czesi są zdecydowanie bardziej uśmiechniętym narodem, z większym poczuciem humoru i dystansem do świata, ale jednocześnie szanującym przepisy i wszelkie regulaminy. Typowe dla rodaków traktowanie z góry i narzekanie na wszystko przyjmują zwykle pobłażliwie, ale słyszałem historię, w której, początkowo życzliwie nastawionych gospodarzy w końcu zmierził wielkopański ton pewnego specjalisty znad Wisły i po upływie okresu próbnego w czeskiej firmie musiał wracać do domu.

– Da się tam pracować bez znajomości języka?

– Dość częste jest złudzenie Polaków wybierających pracę w Czechach: „czeski jest podobny do polskiego, więc nauka potrwa krótko”. Tak naprawdę, żeby komunikatywnie znać ten język i nie wywoływać np. irytacji klientów swoimi pomyłkami potrzebne jest 1,5 roku do 2 lat nauki. Paradoksalnie – właśnie podobieństwa językowe sprawiają mnóstwo kłopotów. Rozpoczęcie spotkania rekrutacyjnego od słów „szukam pracy” zapewne rozbawi naszych czeskich rozmówców, ale też błyskawicznie obnaży nieznajomość języka. „Szukam” to po czesku „hledam”, a tego pierwszego słowa, lepiej wśród kulturalnych Czechów nie używać.

– Czego jeszcze warto się wystrzegać?

– Inna „pułapka” to rzekome przyzwolenie na spożywanie alkoholu w godzinach pracy. Jedno małe piwo do obiadu jest tolerowane, natomiast biada tym, którzy ulegną temu złudzeniu i przyjdą do pracy „wczorajsi” lub po prostu pod wpływem.

Okazuje się, że wymarzonym pracodawcą w Czechach jest Škoda Auto. Nic dziwnego skoro ciągle się słyszy jak dobre warunki zapewnia ta firma. Według najnowszych danych średnie wynagrodzenie w Škodzie Auto wzrosło do 40 tys. koron. 
Przeglądając oferty pracy róbcie to z głową. Sprawdźcie danego pracodawcę, przeszukajcie forma internetowe. Nie chciałbym, żeby ktoś z Was skończył jak niektórzy nasi rodacy…  Najlepiej o opinię zapytajcie kogoś z Waszych znajomych – wszak chyba każdy z Czechofilów ma znajomego, który pracuje w Czechach 🙂

Czesi nie potrafili wznieść się ponad swoją przeciętność – czyli komentarze po wyborach

Miloš Zeman – urodzony w 1944 roku, premier rządu w latach 1988-2002. 8 marca zostanie zaprzysiężony na pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta Republiki Czeskiej. W drugiej turze wyborów zdobył 54,8 proc. głosów. Obecny szef dyplomacji, Karel Schwarzenberg otrzymał 45,2 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 58,2 proc.

Milos Zeman oddaje głos w wyborach (Fot. Petr David Josek AP)
Milos Zeman oddaje głos w wyborach (Fot. Petr David Josek AP)

Eksperci są podzieleni w ocenie wyników wyborów. Część radzi, by nie spodziewać się radykalnej zmiany w czeskiej polityce. – Musimy pamiętać o tym, że Milos Zeman jest bardziej zbliżony do ustępującego prezydenta Vaclava Klausa jeśli chodzi o mentalność, osobowość, nieprzewidywalność niż Karel Schwarzenberg. Myślę jednak, że jako socjaldemokrata zasadniczo zmieni stosunek tego kraju do Unii Europejskiej. Czesi stracą swoje eurosceptyczne ostrze – skomentował wynik wyborów prof. Kazimierz Kik, politolog z kieleckiego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.

Odmiennego zdania jest Petr Kambersky, komentator dziennika „Hospodářské noviny„. – To wielka rewolucja. Zeman jest kandydatem proeuropejskim, będzie się starał współpracować z wielkimi państwami Europy Zachodniej. W stosunku do Unii Europejskiej i Grupy Wyszehradzkiej będzie prowadził bardzo normalną politykę, w przeciwieństwie do Vaclava Klausa, który rozgrywał całkowicie własną grę – ocenił. – Milosz Zeman wygrał dzięki – nawet jak na czeskie warunki – personalnej i kłamliwej kampanii. Dlatego chciałoby się powiedzieć: „to nie jest mój prezydent”. Ale byłoby to alibi tchórza – komentował Kambersky. Zauważył przy tym, że nie ma dokładniejszego badania stanu narodu, niż wybory powszechne. – Powiada się: „każdy naród ma taką władzę, na jaką zasłużył”, co w przypadku prezydenta wybranego bezpośrednio oznacza dwie rzeczy – większość ludzi bądź nie zauważa oszustwa i kłamstwa, bądź nie uważa ich za istotny problem. Wyborcze zwierciadło jest niemiłosierne – podkreśla komentator.

Słowackie media zareagowały jednak na zwycięstwo Zemana bardziej wstrzemięźliwie. Opiniotwórczy dziennik „SME” napisał w wydaniu internetowym, że „wybór Zemana oznacza trudne czasy dla centroprawicowego rządu Petra Neczasa”. Zdaniem dziennika powrót Zemana do wielkiej polityki doprowadzi do nierównowagi na czeskiej scenie politycznej.

Z kolei politolog Marian Leszko ocenił w rozmowie z PAP, że „Zeman jest w gruncie rzeczy podobny do (prezydenta Vaclava) Klausa, który udzielił mu poparcia w drugiej turze wyborów. Jest tylko znacznie mniej eurosceptyczny. Ale to polityk odchodzącej ery. W dodatku nieprzewidywalny, prowincjonalny i autokratyczny, który popiera korupcję, głosi ksenofobię, ma niewybredny język, podejrzane kontakty z Kremlem i jest autorem wielu skandali politycznych”.

„Czesi nie potrafili wznieść się ponad swoją przeciętność. Nie zdali egzaminu dojrzałości. Schwarzenberg to polityk zupełnie innego formatu: Europejczyk w każdym calu, respektujący konserwatywne wartości Wspólnoty, <książę czeskiej i europejskiej dyplomacji>, spadkobierca Masaryka i Havla – ocenił politolog Peter Morvay.

„Czesi nie potrafili jednak przekroczyć własnego cienia. Uwierzyli irracjonalnym, oszczerczym argumentom, że Schwarzenberg, kojarzony rządem Petra Neczasa, może stać się rzecznikiem Niemców sudeckich” – powiedział. „Zwyciężyła demagogia i małostkowość. Czesi chcieli widzieć na Zamku swojego obrońcę, a nie polityka europejskiego formatu” – dodał.

Co do kontaktów z Polską – ten wybór nie powinien w żaden znaczący sposób wpłynąć na nasze relacje. Między Polska a Czechami jest rodzaj zupełnie spokojnego, raczej bezkonfliktowego, ale też nieopartego na jakichś zasadniczych interesach sąsiedztwa. To, jak są urządzone poszczególne domy takich właśnie sąsiadów, nie ma na co dzień większego znaczenia. – podsumował dr Lech Rubisz z Instytutu Politologii Uniwersytetu Opolskiego.

Respekt.cz 5/2013
Respekt.cz 5/2013

Źródła: 1, 2, 3, 4

 

Zjarani Polacy w Pradze

W czeluściach Internetu natknąłem się oto na niezwykle barwny językowo felieton, w którym dziennikarz portalu Interia.pl opisuje wyprawę Ślązaków do Pragi.  W oczekiwaniu na wyniki wyborów udaję się więc w podróż do kolegi Czecha. Zapytam się go czy Czesi rzeczywiście tak patrzą na Polaków w Pradze, jak to pokazane jest w felietonie.

Ilustracja do tekstu
Ilustracja do tekstu

– Ukoncete prosim vystup a nastup, dvere se zaviraji – mówił głos baby w praskim metrze, a ujarane chłopaki z Katowic aż się od śmiechu zataczały po wagonie. Czesi na nich patrzyli tak, jak zawsze patrzą na Polaków, czyli z mieszaniną niechęci i współczucia, dodając dziś tylko do tego zestawu nieco zdumienia.

A chłopaki ryczeli: „o ja pierdole wystup a nastup, ło kurwa, wystup a nastup”. Dwerze se zawirali, metro jechało dalej, po paru minutach znów się zatrzymywało, baba znowu mówiła, że „vystup a nastup”, że „nastupni stanice – Malostranska”, a chłopaki w brecht.

(…)

Nie bardzo było co robić. Od Mostu Karola po Plac Wacława wszystko było dokumentnie zajebane tłumem, w którym Czechów w ogóle nie było. Czesi ograniczali się do siedzenia w sklepikach i sprzedawania turystom najgorszego szitu na świecie: skarbonek w kształcie Dobrego Wojaka Szwejka i wzwiedzionych porcelanowanowych chujów z napisem I LOVE PRAGUE.

Handlowali nawet swoją Słowiańszczyzną i sprzedawali ruskie matrioszki, co mnie bardzo bawiło, bo Czechom, generalnie, bardzo zależy na tym, żeby nie kojarzyć ich z tym całym wschodnioeuropejskim gównem, tylko od razu z Austrią i Niemcami, no, może ewentualnie Słowenią i Chorwacją, gdzie lubią jeździć na wakacje.

Polscy absolwenci kulturoznawstwa łazili po Holeszowicach i Nuslach w poszukiwaniu prawdziwej Pragi, ale to nie miało sensu. Tu była prawdziwa Praga. To, co tu widzieli – to była właśnie prawda, niezależnie od tego, czy im się to podobało, czy nie.

No, ale absolwenci łazili po Żiżkowie i po Winohradach i szukali gospód, w których siedzą prawdziwi Czesi. I, zaprawdę, znajdowali. Zamawiali piwo i przyczajali się w rogu, jarając petry i sparty tak, jak Amerykanie jarali gitanesy w międzywojennym Paryżu. Co odważniejsi przysiadali się do pytlujących czeskich chłopów i mówili, że dobrydeń, że oni od zawsze, że Praga, że Sverak, że Hrabal, że śmiejące się bestie. A śmiejące się bestie bredziły coś o tym, że świat jest po chuju i zły, że euro już niedługo padnie, a Unia razem z nim, że polska gospodarka to wyścigówka na glinianych kołach, że Polacy są lenie i nie są w stanie wypracowywać tego swojego pekabe, więc rząd w Warszawie fałszuje dane, i że Niemcy w końcu znowu napadną na Polskę żeby odebrać te wszystkie dotacje unijne, które szły z ich budżetu, a przy okazji Szczecin i Wrocław. Bestie śmiały się i pierdoliły to samo, co pierdolą wszystkie inne bestie we wszystkich innych gospodach całego świata, czyli, że islam niedługo zaleje Europę i że to już ostatnie podrygi w miarę wolnego świata, że kiedyś było lepiej, nawet, jeśli było gorzej, i że zrobiliby remont mieszkania, a przynajmniej wymienili instalację elektryczną, ale nie mają hajsu.

Absolwenci mieli ze sobą kajeciki, w których zapisywali te wszystkie mądrości, a Czesi znów patrzyli na nich ze zwykłym zestawem emocji towarzyszących patrzeniu na Polaków.

Tymczasem chłopaki, które ujarane przejechały już wszystkie trzy linie praskiego metra i ryły do rozpuku z wystupa i nastupa, wyszły w końcu na stacji gdzieś na Nowym Mieście i pokapowały się, że gandzia im się skończyła.

Co jeszcze przytrafiło się w Pradze mieszkańcom Katowic? Czytajcie DALEJ!

FRAGMENT TEKSTU POCHODZI Z PORTALU HA.ART.PL

EDIT: Nie mogłem się powstrzymać. Kwintesencja polskości w tym oto filmiku:

Jak to się stało, że Słowacja wszystkim nam uciekła

20 lat po rozpadzie Czechosłowacji wciąż słyszymy głosy podsumowujące okres kiedy każde z państw żyło oddzielnie. Tym razem przedstawię Wam niezwykle ciekawą opinię pana Lubosza Palaty, czeskiego dziennikarza.

Bratysława (Fot. Shutterstock)
Bratysława (Fot. Shutterstock)

Rano mgła nad Morawą jak zwykle, granicy ni widu ni słychu, jakby się nic nie zmieniło. Zmieniło się jednak wszystko. Państwo, w którym się urodziłem, przestało istnieć. A ja wracałem z obczyzny do domu. Nie czułem jednak żadnego smutku, raczej ulgę. Tam, za granicą, został już wówczas straszny słowacki premier Vladimir Mecziar, który zamienił Słowację w półmafijny, półdemokratyczny i półrosyjski kraj. Przez sześć kolejnych lat cieszyłem się, że w nim nie mieszkam. Straciłem Tatry, Dunaj, Koszyce, Zamek Spiski, ale można się było z tym pogodzić. Była to w końcu tylko jedna trzecia kraju. To Słowacy stracili więcej. Właściwie dziękuję za ten podział – mówiłem sobie pełen wspomnień. Był 1 stycznia 1993 r.

Wierzyliśmy, że bez Słowacji będzie nam lepiej, że zostanie nam więcej pieniędzy, a rozpędzająca się za sprawą radykalnych reform gospodarka szybko dogoni Zachód, zaś w Unii Europejskiej będziemy wiele lat przed Słowakami, Węgrami, o Polakach nie wspominając. Byliśmy przekonani, że na tym podziale zarobimy (tak jak dzieje się to wówczas, gdy uwolnicie się od biednych krewnych, którzy przez lata wyciągali z was pieniądze).


Nic podobnego! W ciągu 20 lat nie uciekliśmy Słowacji, a w dodatku ona dogoniła nas. I to tak, że już czujemy jej oddech na plecach. Poziom wynagrodzeń w Pradze i Bratysławie właściwie się nie różni. Słowacja ma euro, dostęp do wszystkich nowinek UE i rośnie najszybciej w całej strefie euro. My już drugi rok zmagamy się z recesją, do strefy nie wejdziemy nawet za dziesięć lat, a w Unii jesteśmy piątym kołem u wozu, z którym nikt już prawie nie rozmawia.

Jesteśmy dziwnym krajem, z dziwnym prezydentem, skorumpowaną polityką, chwiejącą się gospodarką i coraz mniej wykształconym społeczeństwem. Słowacja stała się krajem przyszłości, my zaś – samotnym państwem bez przyszłości.

Przed 20 laty byłem dumny, że jestem Czechem i że nie muszę być Słowakiem. Dziś w Bratysławie niemal się wstydzę tej swojej czeskości. I jeśli ktoś ma prawo świętować 20. rocznicę podziału kraju, to jedynie odnoszący sukcesy nasi byli bracia, Słowacy”.

Najciekawsze fragmenty mam jednak na koniec:

„W ciągu 20 lat, które minęły, Słowacja była krajem Vladimira Mecziara jedynie przez sześć, podczas gdy Czechy przez prawie 16 były krajem Václava Klausa. Rządy obydwu były złe. Owszem, z Mecziara wyrosło to, czego się obawialiśmy, ale Klaus, jak się okazało, zachowywał się kłamliwie. Z pokazowego proeuropejskiego i prozachodniego reformatora szybko przeistoczył się w marudnego, pełnego nienawiści i niebezpiecznego dla przyszłości Czech i Europy narcystycznego starca, który kradnie pióra”.

W komentarzach pod tekstem autorowi zarzuca się zbytnią poreuropejskość oraz szkalowanie dobrego imienia Czech:

 Wstydzę się za naszego czeskiego dziennikarza, panie Palato! Zbyt często znajduję w prasie jego oszczerstwa dotyczące naszego kraju. Da się zauważyć, że na Słowacji sytuacja gospodarcza się polepszyła i że są tam zmiany, ale ten tekst jest niezwykle subiektywny. Pan Palata jest wielkim euroentuzjastą, zupełnie inaczej niż ja i reszta naszego podzielonego społeczeństwa. W obecnej sytuacji euroentuzjazm nie jest już mile widziany. 

Z tekstów pana Palaty wypływa zachwyt Unią Europejską. Ten „podział” na euroentuzjastów i euro-przeciwników w czeskim społeczeństwie idealnie widać na przykładzie kampanii prezydenckiej, która właściwie się już powoli kończy. Z jednej strony Karel, „który otworzy Czechy na świat, na Unię„, z drugiej strony popierany przez komunistów Zeman.

Foto Respekt.cz
Foto Respekt.cz

 Już w ten weekend Czesi wybiorą, która drogą chcą iść. Dziwi mnie z kolei jak bardzo niektórzy Czesi próbują na siłę udowodnić innym, że Republika Czeska zamknęła się sama w sobie. Czy Czechom naprawdę jest dobrze bez europejskiej integracji, bez euro? Czy czeska izolacja jest dla Czechów powodem do wstydu? Pan Lubosz Palata twierdzi, że tak:

 Osobiście, jako Czech, mam podobne odczucia. Myślę, że Słowacja [przyjmując Euro] poszła w dobrym kierunku, że zrobiła duży krok i uciekła z Europy Środkowej do Europy. Ode mnie, ale i od wszystkich Czechów, Węgrów i Polaków po wielu latach, kiedy to wspólnie płynęliśmy na tym samym statku, Słowacja znów się oddaliła. A wszystko dlatego, że to my stoimy, a Słowacja gdzieś idzie.


Czekam więc z niecierpliwością na wyniki wyborów prezydenckich w Republice Czeskiej. 

Czesi również są lekomanami

Nasi południowi sąsiedzi w jednej dziedzinie próbują dogonić Polaków – zażywają ogromną ilość leków.
Każdego roku Czesi wyrzucają ponad 245 ton leków!

Lekarna

Państwowy Instytut Kontroli Leków przeprowadził badanie wśród dwóch tysięcy gospodarstw domowych.

Z danych Instytutu wynika, że jedna piąta leków nie jest w ogóle używanych, a co dziesiąta rodzina nigdy

nie kontroluje zawartości domowej apteczki.

„Każdego roku przyjmujemy z powrotem przeterminowane leki za ponad jeden miliard koron. Daje to około 

245 ton tabletek” – poinformował minister zdrowia Leoš Heger.

Czesi w roku 2011 zmarnowali medykamenty za kwotę 1,6 miliarda koron. W większości oddali je do aptek,
reszta (kwota wartości 400 milionów koron) trafiła do śmietników. Niektóre jednak trafiły do
kanalizacji, zatruwając przy okazji środowisko. Likwidacja przeterminowanych leków przyniesionych do
aptek kosztowała 7,5 miliona koron.

Rocznie w Republice Czeskiej sprzedaje się leki za 60-70 miliardów koron! Z tego 35 miliardów to są leki
na receptę – tych wyrzuca się jedynie 3,7 proc.

Badanie wykazało jeszcze, że jedna rodzina ma średnio 17 opakowań leków, z tego 41 proc. na receptę. Jedna trzecia Czechów wyrzuca leki do kanalizacji.

Czeskie Ministerstwo Zdrowia zamierza przeprowadzić akcję informacyjną dotyczącą sposobów składowania leków, właściwego ich zażywania i oraz pozbywania. Niestety nie dotarłem do informacji mówiącej o tym czy Czesi zażywają leki zgodnie z zaleceniami lekarza.

Jestem przekonany jednak, że żaden z Czechów nie ma tyle pecha co pewna mieszkanka Warszawy, która zażywając 70 różnych preparatów jednocześnie, trafiła do szpitala.

Statystyki nie pozostawiają złudzeń – codziennie ponad 2 mln Polaków kupuje leki, a miesięcznie wydajemy na nie już 2,2 mld zł. Jesteśmy w europejskiej czołówce. Na świecie większymi lekomanami są tylko Amerykanie i Francuzi. W Polsce jest 30 procent lekomanów. Statystyczny Polak łyka codziennie cztery tabletki, a tylko 13 procent z nas czyta ulotkę dołączoną do opakowania.

Skoro już przy temacie ulotek jesteśmy… Czy tylko ja zauważyłem, że w czeskiej telewizji w reklamach leków i innych medykamentów nie słyszy się tej irytującej formułki o „zapoznaniu się z tereścią ulotki”? Czy tylko w Polsce jest nakaz informowania w 30 sekundowej reklamie o konsultacji z farmaceutą przed zażyciem leku? Jeśli się mylę, to mnie oświećcie!

W 2011 roku z powodu przedawkowania leków zmarło w Polsce 8 osób, a u 382 wykryto zatrucie.

I jeszcze jedno: są leki, które są niedostępne w Polsce, a można je nabyć w Czechach. Chodzi tu głównie o leki na odchudzanie.

Pewien środek na odchudzanie jako substancja pokrewna amfetaminie, może uzależniać, doprowadzać do załamań psychicznych i depresji. Dlatego w Polsce za sprzedaż leku można dostać taki sam wyrok jak za handel narkotykami. Ale już w Czechach można legalnie kupić specyfik. Jest w każdej aptece. Lucie Dusankova z czeskiego Frydlantu często sprzedaje go Polkom. – Jeśli mają receptę – mówi. Należy uważać co kupujecie i co przewozicie przez granicę.

lekiŹródła: 1, 2, 3, 4

Jacy są młodzi Czesi?

Według sondażu Czeskiego Urzędu Statystycznego czeskie dzieci najbardziej pragną być zdrowe. Zdrowie przekładają nad bogactwem i szczęściem. Co dziwi, uroda znalazła się na ostatnim miejscu w rankingu.

badanie222

 

Według specjalistów, badania te pokazują, że dla dzieci powodzenie w życiu to przede wszystkim dobra materialne.

„Niestety życie pokazuje, że aby zyskać bogactwo wcale nie trzeba być mądrym, często wystarczy szczęście lub determinacja” – mówi doradca finansowy František Macháček.

W tabeli prezentującej pragnienia czeskiej młodzieży prym wiedzie komputer z internetem (57,1%), następny jest telefon. Ostatnie pozycje zajęły telewizja oraz odtwarzacz MP3, głownie dlatego, że prawie wszystkie czeskie rodziny już te dobra posiadają.

Ale szczęście to nie tylko dobra materialne. Dla Czechów ważna jest też rodzina. Babcię czy dziadka codziennie widuje 29 proc. czeskich dzieci. Raz w tygodniu babcie odwiedza 44 proc. dzieci, a kilka razy w roku dziadków widuje 7,8 proc. młodych Czechów.

Niestety czeska młodzież  z rodzicami nie ma już tak dobrych kontaktów. Badanie pokazuje, że rodzice praktycznie nie rozmawiają ze swymi pociechami o seksie. Źródłem tego typu informacji są, podobnie jak w Polsce, koledzy oraz internet (odpowiednio 25 i 22 proc.). Tylko 13,8 proc. czeskich rodziców kiedykolwiek rozmawiało z dziećmi na intymne tematy.

Jednak mimo wszystko dzieci nie mają za złe rodzicom braku rozmów. Na pytanie Kogo byś wziął ze sobą na bezludną wyspę? 25 proc. dzieci odpowiedziało, że właśnie swojego rodzica. Koledzy znaleźli się na drugim miejscu z 16 procentami.

Rodzice nie mają też dużego wpływu na to, jak ich dzieci spędzają czas wolny. Aż 67,3 proc. młodych Czechów w swoim wolnym czasie ogląda na komputerze film lub używa internetu. Gra na komputerze 17 proc. Czechów, a czyta jedynie 4,2. Te piękne wysokie statystyki dotyczące czytelnictwa nabijają zatem dorośli.

Autor: Czechofil

Jak to Czesi halerzówek się pozbyli

Czesi wycofali drobne monety w 2003 roku.  Narodowy Bank Czeski powołał się na wysokie koszty związane z utrzymaniem ich w obiegu. Twierdzono, że sklepy odmawiały przyjmowania wspomnianych monet, które przestały spełniać rolę środka płatniczego. Podobny los czeka również nasze polskie 1- oraz 2- groszówki. Co się zmieniło w Czechach po rezygnacji z drobnych monet?
halerz
Większość Czechów „magazynowała”  w domach monety o najniższym nominale, ponieważ obciążały ich portfele. Sam widziałem jak ojciec  mego kolegi z Ostrawy miał masę halerzy w 20-litrowych słoikach. Magazynował je w piwnicy, a zamiast wymienić je w czas w banku, wolał się na nie patrzeć. Takich Czechów jak właśnie wspomniany było wielu, dlatego monety nie wracały do obiegu. Duże sieci handlowe musiały je jednak wydawać klientom i zgłaszały bez przerwy zamówienia na nowe emisje do Banku Centralnego. Koszt produkcji monet był dwukrotnie wyższy od ich wartości nominalnej.
W 2001 roku do banku centralnego wróciło tylko niecałe 20 procent monet o nominale 10 i 20 halerzy, natomiast monet o wyższym nominale aż 80 procent. W obiegu znajdowało się 705 milionów monet 10-halerzowych i 540 milionów monet 20- halerzowych.


Czeski Bank Narodowy szacował, że operacja wycofania monet o najniższym nominale pozwoliła zaoszczędzić około 30 milionów koron.

Przez rok monety o nominale 10 i 20 halerzy można było wymienić w sklepach, w bankach a przez pięć lat w Banku Centralnym. Czesi mieli z tym jednak sporo kłopotów. Ponieważ odkładali monety (statystycznie każdy Czech przechowywał w domu 60 monet 10-halerzowych i 50 dwudziestek) handlowcy odmawiali przyjmowania jednorazowo dużej liczby monet. Mieli do tego prawo: mogli odmówić przyjęcia więcej niż dziesięciu monet. Natomiast w bankach komercyjnych monety, podczas operacji wymiany, musiały zostać wcześniej zapakowane w rulony po 50 lub 100 sztuk.

Po pięciu latach do Banku Centralnego wróciła niecała jedna trzecia monet.

1 września 2009 Narodowy Bank Czeski wycofał kolejną monetę o najmniejszym nominale, tym razem 50-halerzową.

Halerze wciąż znajdowały się na paragonach wydawanych w sklepach. Przy płaceniu zaokrąglano rachunek w górę do pełnej korony, jeśli „końcówka” ceny przekraczała 50 halerzy. Mimo to – zdaniem Narodowego Banku Czeskiego – ceny towarów wzrosły w minimalny sposób (najwyżej o 0,5 proc.). Niektóre firmy (zgodnie z zasadami konkurencji) zaokrąglały ceny towarów „w dół”. Inne twierdziły, że wycofanie monet oznaczało aż 4-procentową stratę na ich marżach.

Jak sytuacja w związku z wycofaniem groszy będzie wyglądać w Polsce? Nad tym zastanawia się już wiele osób – zaczynając od ekonomistów a kończąc na dziennikarzach. Myślę, że powinniśmy brać przykład z braci Czechów – już dawno Polacy wnioskowali o zaokrąglenie cen do pełnych złotówek i skończenie „zabawy” przy kasie z grosikami.

Więcej: TUTAJ

peníze, mince, bankovky

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑