Amerykanie mylą Czechy z Czeczenią

Kto popełnia tak zasadniczy błąd? To internauci, którzy komentują schwytanie podejrzanego o przeprowadzenie zamachu w Bostonie, mylą kraj pochodzenia braci Carnajewów. Zamiast z Czeczenii, wydaje im się, że pochodzą z Czech

635020577279470128Ambasador Czech w Waszyngtonie Petr Gandalowicz wydał w piątek oświadczenie, w którym zaapelował do użytkowników mediów społecznościowych, by nie mylili Republiki Czeskiej z Czeczenią, co było powszechną pomyłką w komentarzach dotyczących zamachów w Bostonie.

Ambasador napisał, że niepokoi go, że w komentarzach „dotyczących pochodzenia domniemanych sprawców zamachów” bombowych w Bostonie, jakie pojawiają się w mediach społecznościowych w Stanach Zjednoczonych, dochodzi do „niefortunnego nieporozumienia”. A mianowicie mylenia Republiki Czeskiej z Czeczenią.

Wielu amerykańskich internautów uznało nazwę Czeczenia (ang. Chechnya) za skrót od Republiki Czeskiej (ang. Czech Republic). „Do diabła z Republiką Czeską! Kiedyś ją zbombardujemy” – napisał Snowflake. „Ciekawe, co by się stało, gdyby Ameryka wkroczyła do Rosji, albo Republiki Czeskiej? Dlaczego napadają na Stany Zjednoczone?” – pytali inni.

„Republika Czeska i Czeczenia to dwie różne jednostki. Republika Czeska to kraj w Europie środkowej, a Czeczenia jest częścią Federacji Rosyjskiej” – przypomniał ambasador.

Ambasador Gandalovicz napisał, że Praga jest sojusznikiem USA w walce z terroryzmem, co prezydent Milosz Zeman przypomniał w kondolencjach, jakie złożył prezydentowi Barackowi Obamie z powodu ofiar zamachów. W wybuchach dwóch bomb tuż przy mecie Maratonu Bostońskiego zginęły 3 osoby, a 180 zostało rannych.

O te zamachy są podejrzani dwaj mieszkający w USA od około 10 lat bracia pochodzenia czeczeńskiego – 19 letni Dżochar Carnajew, schwytany w piątek wieczorem czasu lokalnego, oraz 26-letni Tamerlan Carnajew, zabity w strzelaninie z policją w piątek rano.

Polacy żegnają się z Ikarusami, a Czesi z Karosami

W piątek przed godziną piętnastą odbył się ostatni kurs przedstawiciela legendarnego typu autobusów miejskich czyli popularnego Karosa B732. W swą pożegnalną jazdę Karos zabrał komplet pasażerów.

buss

W latach 90-tych po Pradze jeździło 860 tego typu autobusów. Pierwszy Karos wyjechał na ulice Pragi w 1987 roku. Jedyny, który został, odbył swój ostatni kurs o 14:45 na linii 122 kierunek Opatov.

Remont generalny 192 autobusów przeprowadzono w latach 1997-2002. Starano się, aby wiek pojazdów nie przekroczył 20. lat. Dzisiejszy Karos odbył swój pożegnalny kurs na krótko przed swoimi 20. urodzinami. Liczba pasażerów chcących pożegnać „czeskiego Ikarusa” była oszałamiająca.

Mimo narzekań na transport miejski, widać było, że niektórym mieszkańcom złotego miasta zakręciła się łza w oku. Dzisiaj po ulicach Pragi jeździ ogólnie 1 271 autobusów, których średni wiek to 8,78 lat.

VIDEO TUTAJ

Tajemnicza stacja praskiego metra

Praskie metro skrywa wielką tajemnicę – istnieje stacja o której mało kto wie. Jedno jest natomiast pewne – nikt nie ma do niej wstępu. Wszystko co tajemnicze budzi jednak ciekawość. Czechofil sprawdza dla Was. co się kryje za żelazną bramą na Klárově.

Wnętrze stacji w roku 2000
Wnętrze stacji w roku 2000

Był 2002 rok, powódź w Pradze. Niektóre stacje metra zostają zalane. Między innymi i ta, o której istnieniu mało kto wiedział. Powstało pytanie: co robią służby porządkowe za żelaznymi wrotami, co się tam znajduje?

Stacja była budowana w latach 1952-1959. Żeby robotnikom nikt nie zaglądał na budowę, przestały nawet kursować tramwaje między Klarovem a Mostem Czecha. Zaczęto się zastanawiać czy budowano wtedy prawdziwą stację praskiego metra czy był to kamuflaż do czegoś zupełnie innego. Żelazna brama znajduje się wszak naprzeciwko Strakově akademii, siedziby władzy, która w latach 70-tych służyła obronie cywilnej. Co się za bramą skrywa?

Z długiego holu rozpościera się widok na tunele i korytarz, który sklepieniem przypomina dzisiejszą stację metra Kobyliska. Niestety tunele są ślepe, ale ich budowa mogła wskazywać na to, że miały tędy jeździć składy metra. Dzisiaj obiekt ten służy jako centrum techniczne praskiego metra.

 Budowla przypomina stację metra, jednak budowana była w czasach, gdy nawet nie istniała koncepcja praskiego metra – powiedział kierownik archiwum metra Pavel Fojtík.

Smaczku tej historii dodaje fakt, że cała dokumentacja danego obiektu jest ściśle strzeżona w praskich archiwach.

Wejście do stacji metra w  ulicy U Bruských
Wejście do stacji metra w ulicy U Bruských

Więcej TUTAJ

 

 

U ostatnich Niemców sudeckich

Mimo przesiedleń po II wojnie światowej, w zachodniej części kraju przetrwała silna wspólnota niemieckojęzyczna. Dziś jej kultura powoli zamiera. Ale ci, którzy tam jeszcze są, patrzą na te kilkadziesiąt lat współżycia z Czechami bez cienia goryczy i żalu.

Pavel Schreiber
Pavel Schreiber

Na 3 mln ludności jedynie około 150 tys. czeskich Niemców uniknęło po wojnie przesiedlenia. Większość z nich to byli niezbędni do pracy robotnicy, bez których zbankrutowałyby znacjonalizowane położone przy granicy fabryki. Wśród tych, którzy zostali byli również rolnicy – oni nie mogli być przesiedleni, ponieważ Niemcy, kraj kompletnie zniszczony, nie był w stanie przyjąć do siebie wszystkich.

Powrót do roku 1948. Przegrody z drutów kolczastych na granicach zaczęły dzielić Zachód i Wschód. Zakończył się okres przesiedleń. Wydawać by się mogło, że rodzina Berthy Růžičkovej nigdy nie opuści Czechosłowacji. Widziała, jak wyjechała połowa jej sąsiadów. Niemców została zaledwie niewielka mniejszość w Czechosłowacji, odtąd etniczne homogenicznej.

„Wszyscy wyjechali i zostaliśmy tu sami. Przyzwyczailiśmy się do życia razem i nagle nastała cisza”, mówi Bertha, przypominając sobie epokę, gdy z dnia na dzień, zaczęła przynależeć do narodowej mniejszości. „To uczucie bycia obcym u siebie było okropne. Już nic więcej nie należało do nas”.

Ale niegdysiejsi mieszkańcy Rudaw i nowi przybysze, pochodzący z centrum kraju, przestali nagle być jedni dla drugich obcymi. Warto również dodać, że przyczynił się do tego także rozkwit historii miłosnych, które ignorują przecież granice narodowe. „Mój mąż mówił po czesku, a ja mu odpowiadałam po niemiecku. Nie bardzo pojmowaliśmy to, co do siebie mówimy, ale, aby się zrozumieć, niepotrzebne nam były słowa. To dopiero dużo później nauczyłam się od niego czeskiego”, mówi, śmiejąc się, Bertha Růžičková.

CAŁOŚĆ TUTAJ

Rewolucja – taryfy no limit w końcu w Czechach

To były trzy dni, które wprost wstrząsnęły Czeską Republiką. W czwartek operator telefonii komórkowej O2, przedstawił rewolucyjne taryfy z nieograniczonymi minutami do wszystkich sieci za jedyne 749 koron

o2

Do tej pory połączenia telefoniczne były uznawane za najdroższe w całej Europie. Trzech największych operatorów podzieliło po równo klientów między sobą. Czesi przyzwyczajeni byli do drogich połączeń i wielokrotnie się na ten fakt skarżyli. W ten czwartek „nadeszła rewolucja”!

Tym hasłem O2 chciało przyciągnąć do siebie rzeszę klientów. Niczym P4, operator sieci Play, z szarfy pierwszeństwa O2 cieszył się zaledwie dobę. Tak jak polskie T-Mobile, już w piątek taryfę no limit skopiował Vodafone. Na rynku zrobiło się bardzo ciekawie.

Do walki o klienta ruszył też czeski T-Mobile i swoją najdroższą taryfę no limit przecenił z 3290 koron na 749. Bajońskie ceny za nielimitowane taryfy, które są dla Polaków nie do wyobrażenia, przerodziły się w takie, aby być dostępne dla każdego Novaka. Wtedy zaczęły się problemy.

Infolinie operatorów w związku z ogromnym zainteresowaniem nowymi taryfami zaczęły się przepełniać. W szczycie było o 300 proc. połączeń więcej niż zwykle. Czesi bojąc się, że tak atrakcyjne taryfy szybko znikną, zaczęli szturmować punkty obsługi operatorów. Doszło do tego, że niektórzy podawali na profilach dostawców usług swoje prywatne dane wraz z hasłami, prosząc administratorów fanpejdżów o zmianę taryfy.

oo3

Powyższe fakty wskazują na to, iż do Czech dotarła rewolucja. I kto by pomyślał, że w kwestii sieci mobilnych Polska wyprzedzi Czechy o calusieńki rok! Czekam jeszcze na taryfy no limit z połączeniami do Czech.

o22

Czesi szukają pracy w Austrii

To już dwa lata od kiedy Austria i Niemcy otworzyły rynek pracy dla nowo przyjętych krajów UE. O ile, wbrew obawom Niemców, Czesi nie zalali niemieckiego rynku pracy, o tyle mieszkańcy południowych Moraw chętnie rozglądają się za pracą w północnej Austrii.

foto: Jan Strouhal, MAFRA
foto: Jan Strouhal, MAFRA

Niestety jak się okazuje, Czesi gubią się w austriackich przepisach pracy, które zamiast być bardziej przyjazne cudzoziemcom, stają się coraz trudniejsze. Barierą jest również język. Aby podjąć pracę w Austrii czy Niemczech, należy znać przynajmniej podstawy języka niemieckiego. W Austrii obowiązują ścisłe zasady dotyczące tego, jak ma wyglądać umowa o pracę oraz jakie ma być minimalne wynagrodzenie na danym stanowisku. Niestety często się zdarza, że Czesi nie wiedząc o tym, podpisują niekorzystne dla nich umowy.

Austriackie przepisy mają za zadanie blokować zjawisko tzw. płacowego dumpingu. Chodzi o to, aby Czesi dostawali za konkretną pracę takie same pieniądze jak Austriacy.

Czesi w Austrii najczęściej pracują w gastronomii, turystyce czy budownictwie. Ciągle prowadzony jest nabór na pozycje dla różnego typu specjalistów. Według danych MPSV bezrobocie na Morawach wynosi 8,8 proc. Najwięcej ludzi bez pracy jest w powiecie znojemskim – 12 proc.

PKO chce kupić ČSOB

Największy polski bank PKO BP chętnie by wstąpił na czeski rynek. W tym celu zamierza kupić ČSOB – wiodącego gracza w czeskim sektorze bankowym.

ZKL2671ac_csob2_bmp

Zgodę na sprzedaż ČSOB polski bank musi uzyskać od grupy KBC, belgijskiego udziałowca w czeskim banku. Przejęcie czeskiego gracza byłoby dla Polaków łakomym kąskiem, gdyż w obecnym czasie czeski sektor bankowy przeżywa rozkwit.

Ze wstępnych informacji grupy KBC wynika, że na chwilę obecną czeski gigant nie jest na sprzedaż. Z kolei szef PKO BP Zbigniew Jagiełło jest przekonany, że fuzja mogłaby być dobrym początkiem ekspansji polskiego banku na rynkach środkowoeuropejskich.

Grupa ČSOB jest największym graczem na czeskim rynku. Poza usługami bankowymi, w swojej ofercie posiada również m.in. ubezpieczenia (ČSOB Pojišťovna, Hypoteční banka, Českomoravská stavební spořitelna i ČSOB Leasing).

Jagiełło informuje również o możliwości przejęcia w Polsce banku Millenium oraz szwedzkiej Nordei.

Czy z połączenia dwóch gigantów wyniknie coś dobrego dla czeskich odbiorców? Na tym skostniałym rynku przydałby się jakiś „świeży” gracz. Bank PKO do takich zdecydowanie nie należy.

Aborcja w Czechach i na Słowacji – pytania i odpowiedzi

Aborcja w Republice Czeskiej jest legalna aż do 12. tygodnia ciąży. Jeśli pozwoli na to lekarz, usunąć ciążę można nawet do 24. tygodnia jej trwania. Jeżeli istnieje niebezpieczeństwo dla płodu bądź matki, aborcji można dokonać kiedykolwiek. Aborcja z polecenia lekarza jest pokryta zdrowotnym ubezpieczeniem.

Aborcja w Republice Czeskiej w 2012 roku
Aborcja w Republice Czeskiej z podziałem na obszary w 2012 roku

 

Historia i statystyki

Rozwój aborcji w Republice Czeskiej wywołał bardzo szybki wzrost populacji oraz rządowe postanowienie propagowania nowoczesnych metod antykoncepcji.

Od 1957 roku, łączna liczba aborcji nie przekroczyła liczby urodzeń. Szybki wzrost zabiegów odnotowano jednak w latach 80-tych, gdy w wyniku braku dostępu do innych środków antykoncepcyjnych, masowo wykonywano aborcję. Szczytowy moment w historii czeskiej aborcji odnotowano w latach 1988 oraz 1990, kiedy to liczba zabiegów prawie dorównała liczbie urodzeń (98,2 aborcji na 100 urodzeń).

W latach 90-tych poziom aborcji był bardzo wysoki w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Liczba zabiegów spadła dopiero na przełomie XX i XXI wieku dzięki szeroko dostępnej antykoncepcji oraz edukacji seksualnej.

W 2009 roku liczba przedwcześnie zakończonych ciąż wynosiła w sumie 40 528 z czego 24 636 (60%) to aborcje. Największą liczbę zabiegów odnotowano z północno-zachodnich Czechach, najniższą w południowych Morawach.

W tym samym roku odnotowano 7,5 proc. aborcji wśród kobiet spoza Republiki Czeskiej. Oficjalne statystki dotyczące tzw. „turystyki aborcyjnej” zwłaszcza tej z Polski nie są dostępne. Nieoficjalnie mówi się, że liczba aborcji wśród Polek wykonywanych w Republice jest niska.

Co prawda w Czechach formalnie prawo do aborcji przysługuje cudzoziemkom z prawem stałego pobytu albo posiadającym czeskie ubezpieczenie, ale w praktyce niezbyt skrupulatnie się tego przestrzega.

Aborcja na Słowacji

Z Internetu wprost wylewają się ogłoszenia prywatnych klinik, w których Polski mogą usunąć ciążę. Najczęściej są to kliniki znajdujące się na Słowacji. Niektóre z nich oferują cały „pakiet” w cenie 439 euro. W skład „pakietu” wchodzi transport z Cieszyna do Bańskiej Bystrzycy bądź Bratysławy, zabieg i opieka medyczna. Bez transportu opłata za zabieg to 370 euro. Za dopłatą można wynająć pokój w hotelu współpracującym z kliniką. Wszystkie infolinie obsługują klientów w języku polskim, a dyrektor jednej z klinik chwali się, że ponad 80 proc. jego pacjentek to Polki. Nie wymagane są żadne dokumenty, ani skierowania – wystarczy umówić się na konkretny termin i zapłacić całą kwotę w gotówce. Zabieg wykonywany jest do 12 tygodnia ciąży a Polce za dokonanie aborcji na terenie Słowacji nie grozi żadna kara.

Aborcja w Czechach

W Republice Czeskiej zabieg kosztuje ponad 1 tys. złotych. Informacje, że aborcję można przeprowadzić w czeskich klinikach, znajdują się na feministycznych portalach internetowych. Widnieją np. na stronach Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w Warszawie. Niektóre portale zamieszczają adresy i telefony do klinik w Zabrzeży na Morawach albo w Szumperku, kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy. Dyrekcja szpitala w Szumperku oficjalnie zaprzecza jednak, aby takie zabiegi wykonywano w szpitalu Polkom. Zaprzecza także dyrektor szpitala w Jeseniku Jaroslav Jedliczka. W praktyce jednak wystarczy się trochę zainteresować i szybko można się dowiedzieć o tej możliwości – opowiada Polka pracująca w jednej z przygranicznych czeskich miejscowości. – Ja znam dwa przypadki kobiet, które pojechały do Jesenika usunąć ciążę. Najpierw poszły tam do gabinetu ginekologicznego i lekarz skierował je na zabieg w szpitalu. Z pełnym zabezpieczeniem medycznym, na sali operacyjnej. Zostały potraktowane w pełni profesjonalnie, tak samo jak pacjentki z Czech. Nikt nie sprawdzał ich ubezpieczenia czy prawa stałego pobytu.

Więcej informacji:

Wikipedia

Aborcja w Czechach

Aborcja przy granicy z Czechami

Aborcja na Słowacji

Może zamiast mrozić dzieci w zamrażalniku, lepiej udać się na Słowację?

ciala

 

Jak Polak z Czechem – czyli dlaczego nas nie lubią

W Polsce panuje moda na Czechy. Ale Czechom trudno przełamać stereotyp Polaka: biedaka, awanturnika, oszukującego handlarza, nieroba. Dlaczego nas nie lubią? O tym w felietonie Bernadetty Waszkielewicz z wprost.pl

1293801390_by_kirysek_600Kierowcy ostrzegają się przed wyjazdami do Czech: weź z sobą komplet żarówek i bezpieczników. Czeski policjant dokładnie cię sprawdzi, znajdzie każdy brak i wlepi mandat nawet 2000 zł!

Po części to drogowe mity, jednak sporo osób z Czech wywozi złe wspomnienia. O swoich sąsiadach piszą, że to „smutny i nieuprzejmy naród. W Pradze udają, że nie rozumieją, co się do nich mówi po polsku. Lepiej rozmawiać po angielsku”.

Polaków w Czechach nazywa się pogardliwie handlarzami, jak my kiedyś ludzi ze Wschodu na naszych bazarach. Kiedy runęła żelazna kurtyna, ówczesny minister finansów Václav Klaus obawiał się, że wykupimy towary z czeskich sklepów. Straszył wręcz, że przemytnicy wywiozą do Polski wszystkie czeskie jajka.

Ta żywnościowa wojenka utrzymuje się do dziś. Czesi zarzucają naszym firmom, że sprzedają produkty niskiej jakości. A przez Czechy od czasu do czasu przetacza się fama o trującej polskiej żywności. Kiedy w zeszłym roku wybuchł skandal z metanolem sprzedawanym z Czechach jako markowy alkohol, próbowano znaleźć polski wątek afery. Czeski dziennik „Lidové Noviny” doniósł, że metanol mógł pochodzić z Polski. – Momentalnie wszystkie czeskie media rzuciły to na pierwszą stronę – wspomina Witold Kożdoń, cieszyński dziennikarz „Dziennika Zachodniego”.

Komentarze Polaków pod newsami były ostre: „Czesi są perfidni. Niedawno podawali, że zanieczyszczone powietrze pochodzi z Polsko, niedługo rozgłoszą, że ten syf płynący Odrą pod Ostrawą też. Za komuny, gdy mieli braki cukru na rynku, też pisali, że Polacy go wykupują. Kiedy jadę na zachód Europy, to wybieram tranzyt przez Słowację i omijam szerokim łukiem ten nadęty naród”.

Odpowiedzi też były mocne: „My, Pepiki, mamy skodiczkę, dobre piwo, wspaniałe metro, czyste pociągi, mamy superszybkie Pendolino, zabytki, o których wy marzycie. A wy, Polaczki, co macie? Metro? Buhahaha. Wszędzie śmierdzi, bród, bieda, obdrapane budynki, jeść na mieście strach. Straszna ta Polska. Nie chlejcie tyle wódki, tylko tak jak my – do pracy!”.

CAŁOŚĆ TUTAJ

Zdejmij buty, nałóż kapcie

Czesi w domu, ale też nawet i w pracy nie wyobrażają sobie życia bez kapci. Odwiedzając znajomych w ich domach, nie wypada wejść w butach, trzeba zdjąć buty i przyjąć kapcie od gospodarza domu.

839

Gospodynie nie chcą by ktokolwiek brudził i rysował butami ich świeżo umytą podłogę. Już lepiej widziana jest dziura w skarpetce gościa, niż niezdjęcie przez niego butów. Niegdyś buty zostawiało się przed drzwiami. Sąsiedzi z uśmiechem na twarzy liczyli pary butów i wiedzieli jak liczną grupą nas odwiedzono. Teraz jednak na buty polują różni złodzieje i bezpieczniej jest zostawić swoje buty od Bat’y w przedpokoju.

Zdejmowanie butów często jest uważane jako relikt z doby socjalizmu. Biada tomu maluchowi, który zapomniał wziąć ze sobą do szkoły buty na zmianę. Nauczycielki pilnowały czy uczniowie zmieniali buty niczym stróż budowy. Zwyczaj ten przeniósł do do domowych gospodarstw – adidasy zmieniano na ciepłe kapcie.

Inni z kolei o przymus noszenia kapci w gościach oskarżają Tomasza Batę, który w latach dwudziestych zaczął produkować i sprzedawać za grosze różnego rodzaju kapcie. Intensywna kampania reklamowa obiegła całą republikę, każda czeska stopa chciała zażyć wygody jaką obiecywał Tomasz.

Milý je dárek, papučí párek,
Noha v teple, nemoc v pekle.
 
Spíš než tretky, dětem trepky.
 
Hned se nám to lépe učí, když vklouzneme do papučí.

Zmienianie obuwia miało swój rozkwit w latach sześćdziesiątych, gdy masowo stawiano socjalistyczne bloki. Wieżowce powstawały szybciej niż chodniki wokół nich. Konieczność zdjęcia brudnego obuwia i zmiana na ciepłe kapcie była nieunikniona. W tych czasach, gdy ktoś szedł w odwiedziny do znajomych, niósł ze sobą kapcie w torbie. O tych czasach najlepiej opowiada film Panelstory (Panelstory aneb Jak se rodí sídliště) z 1979 roku.

7327028.3

Wydawało by się, że wpływ amerykańskich seriali na czeską kulturę będzie znaczny i Czesi niczym Amerykanie zaczną siedzieć podczas wizyty u znajomych w butach – nic podobnego! Zwyczaj nakładania kapci u Czechów jest wciąż żywy – uczą się go młodzi i praktykują starsi. Aby się o tym przekonać wystarczy obejrzeć choć jeden odcinek programu Prostřeno! w którym zobaczymy, że czeski zwyczaj „rozbuwania się” (tutaj pokłon w stronę mieszkańców Białegostoku) jest wciąż żywy. 

Czesi są nieprzyjacielscy i ksenofobiczni

Wywiad ze Zbigniewem Liberą – polskim artystą, autorem instalacji i wideoinstalacji, fotografem. Od 2009 roku wykłada na praskiej ASP.

94fe8_Libera-Zacheta-Warszawa

 

Robert Kowalski: W Polsce od lat panuje miłość do Czechów. Ty, który spędziłeś tam 5 lat, pracując na akademii jako profesor sztuki, nie wyglądasz na człowieka, który by tę miłość podzielał.

Zbigniew Libera: A jak wyglądają tacy, co się załapali? Noszą coś na sobie czeskiego?

No na przykład nigdy nie powiedzieliby nic złego na temat Havla, a ty mi już powiedziałeś.

Trzeba zacząć od tego, że ja też lubię Vaclava Havla, zawsze też uważałem go za postać z polskich marzeń, bo mamy  do czynienia z kimś, kto jest autorytetem społecznym, jest prezydentem i jeszcze do tego jest wykształcony, jest pisarzem, dramaturgiem, robi filmy i ma poczucie humoru. Do tego można go spotkać w knajpie na obiedzie, bo wiadomo, gdzie chodzi i nie prowadza za sobą całej jednostki wojskowej, która ma go chronić itd. Nie dziwi mnie, że Polacy chcieliby mieć takiego prezydenta, nie tylko Polacy zresztą, chyba wszyscy by chcieli mieć takiego prezydenta, wszelkie wątpliwości precz i polegać na nim jak na opoce. Zdaje się jednak, że prawda jest inna, nikt nie jest taki świetlisty, nikt nie jest taki do końca święty.

No to wyjaw tę znaną Ci prawdę.

Tak. Chcę powiedzieć, że mnie też to zabolało, jak odkryłem, że owszem był bardzo fajny, ale tylko jeśli chodzi o, powiedzmy, „rasowych europejczyków”, natomiast już pewną mniejszość narodową w swoim kraju nie bardzo cenił. Myślę tu o Romach oczywiście. Czesi są w gruncie rzeczy trudni do uchwycenia, Robią wrażenie bardzo tolerancyjnych, otwartych i że wszystko tam przejdzie, choćby legalizacja marihuany…

No i za to nam się między innymi podobają.

Tak, ale to jest złudzenie, ponieważ w gruncie rzeczy Czesi nie są ani wcale tak otwarci, jak my im przypisujemy, ani tak tolerancyjni.

Ale zostańmy jeszcze przy Havlu.

Zaraz do niego dojdziemy, ale zdaje się, że trzeba powiedzieć parę słów tytułem wstępu. Przede wszystkim ktoś, kto chce mówić o Czechach, musi wziąć pod uwagę ich odmienną historię. A w związku z tym inny sposób rozwiązywania najważniejszych problemów, z jakimi się stykały nasze narody. My, jak myślimy o trwaniu narodu, to zaraz trzeba chwycić za broń. Czesi tę broń sami produkują, nieźle na tym zarabiając, chociaż nie ma takiej bitwy, którą mogliby wygrać z kimś, kto im zagrażał w historii. W związku z tym przyjęli inną strategię. I ta strategia w końcu doprowadziła do tego, że mamy do czynienia ze społeczeństwem niezwykle utajnionym. Tworzą pozory. Jedną z cech, które zdołałem odkryć, jest ksenofobia. W pewnym momencie wydawało mi się, że Czesi po prostu myślą, że są niewidoczni. Ponieważ są w dolinie, między górami ułożeni, jak patrzy się z Niemiec w kierunku wschodnim, to nie widzi się Czech tylko od razu Ukrainę. W związku z tym wszystko tylko wobec samych siebie, tylko we własnym sosie, pomiedzy sobą. Jirka do Pepo, ten do Honzy a ten ostatni do Jirki z powrotem, bo nie ma już niczego więcej. Inną cechą, która z tego wynika, jest jednak nacjonalizm i nietolerancja, jeśli chodzi o Cyganów czy też Romów. To wyszło w latach 90. – kiedy zaczęto głośno mówić na temat czeskich obozów pracy dla Cyganów.

Tylko krótki wtręt na temat, o którym mówiłeś. Na czeskim Facebooku jest profil „Chcemy morza, w miejscu, gdzie jest Polska”.

No jasne kochają morze – przecież mówią na powitanie „ahoj”. Ale wracając do rzeczy, jeszcze przed samą wojną w 1938 roku na terenie Czech powstały dwa obozy koncentracyjne dla Cyganów. Nazywało się to obozy dla uchylających się od pracy, ale trafiali tam przede wszystkim Romowie. Obóz, który znajdował się w miejscowości Lety, to są południowe Czechy, jest bardzo dobrze udokumentowany. Prawie wszyscy jego więźniowie, koło 3 tysięcy, trafili ostatecznie do Auschwitz. Dowództwo było czeskie, obsługa była czeska. (…)

WIĘCEJ TUTAJ

Uniwersytet Karola w Pradze

Dzisiaj przypadają 665. urodziny Uniwersytetu Karola w Pradze (Univerzita Karlova v Praze) Został założony 7 kwietnia 1348 przez króla Czech Karola IV Luksemburskiego i jest najstarszym uniwersytetem w Europie Środkowej.

Charles-University-symbol-2

 

Uniwersytet zorganizowano na wzór paryskiej Sorbony. Jedno z kolegiów dla polskich i litewskich studentów zostało ufundowane przez królową Polski Jadwigę. Znaczącą rolę w dziejach uniwersytetu odegrali husyci, których przywódca Jan Hus był tutejszym wykładowcą i rektorem.

W 1882 uniwersytet podzielono na dwa odrębne uniwersytety: czeski i niemiecki. Uniwersytet niemiecki, funkcjonujący pod nazwą Karl-Ferdinands-Universität, w 1921 został przeniesiony do Liberca. W 1920 uniwersytet czeski otrzymał obecną nazwę. W 1939 został zamknięty, a w jego miejsce utworzono uniwersytet niemiecki, który funkcjonował pod nazwami: najpierw Deutsche Karls-Universität in Prag, a następnie Frontuniversität. W 1939 podczas protestu studentów i w jego wyniku Niemcy zabili kilku studentów a 1200 wywieźli do Sachsenhausen. W 1945 został zamknięty (obecnie kontynuuje swoją działalność w Monachium jako Collegium Carolinum) i reaktywowano uniwersytet czeski.

 

Aktualnie uniwersytet kształci 1/6 wszystkich czeskich studentów na 17 wydziałach studiów (625 kierunków):

  • nauki społeczne i humanistyczne, w tym prawo, filologia, dziennikarstwo itp.
  • nauki przyrodnicze wraz z matematyką i informatyką
  • nauki medyczne w tym również farmacja.

800px-Fil_fakulta_DSCN1903

W 2009 roku na praskim uniwersytecie studiowało ponad 61 tys. studentów, z czego ponad 7 tysięcy to obcokrajowcy. Uniwersytet Karola może się poszczycić najniższym bezrobociem wśród swoich absolwentów – tylko 1,6 proc. Praska uczelnia zatrudnia ponad 12 tys. pracowników.

 Najbardziej znanymi absolwentami Uniwersytetu Karola w Pradze są:

  • Edvard Beneš
  • Karel Čapek
  • Milada Horáková
  • Bohumil Hrabal
  • Jan Hus
  • Franz Kafka
  • Milan Kundera

O studiowaniu w Czechach więcej TUTAJ

Czesi kupują domy w Hiszpanii

Czescy emeryci, podobnie jak Anglicy czy Niemcy, zaczynają kupować sobie domy nad brzegiem morza. Najczęściej wybierają właśnie Hiszpanię ze względu na tanie nieruchomości.

foto: www.mediterranea.cz/
foto: http://www.mediterranea.cz/

Szalejący kryzys sprawił, że nieruchomości w niektórych krajach drastycznie staniały. Jeśli ktoś dysponuje wolną gotówką, może wybrać sobie dom spośród setek wystawionych na sprzedaż posiadłości.

 Kim są Czesi kupujący domy nad Morzem Śródziemnym?

Są to najczęściej biznesmeni, którzy po dwudziestu latach prowadzenia własnej firmy sprzedają ją albo przepisują swoim dzieciom – informuje Lucie Pilipová z agencji nieruchomości Mediterránea. Domy w Grecji czy Hiszpanii są teraz o połowę tańsze niż przed kryzysem. Najbardziej rozchwytywane są te w Andaluzji. Po zakupie domu w ciepłej Hiszpanii, Czesi spędzają tam większość roku. Po kilku latach praktycznie zamieszkują tam na stałe.

Ceny śródziemnomorskich willi sięgają nawet miliona euro. Ci biedniejsi gustują raczej w tańszych i skromniejszych domkach nad brzegiem morza. Zdarza się trafić na okazję i nabyć swój drugi dom już za 70 tys. euro (1,8 mln koron).

Szacuje się, że w Hiszpanii jest 2 – 3 miliony nieruchomości na sprzedaż z czego 800 tys. z drugiej ręki. Wydaje się, że to Hiszpania stała się Mekką czeskich emerytów, wyprzedzając Stany Zjednoczone czy Włochy.

Pod tekstem informującym o tym zjawisku zamieszczono ponad dwieście komentarzy. Ludzie się dziwią skąd tacy emeryci mają pieniądze na tego typu wydatki. Komentujący przypominają, że przeciętnego czeskiego emeryta nie stać na tego typu wydatki, a zakup domu w Hiszpanii to fanaberia. Z drugiej strony nieruchomość nad brzegiem Morza Śródziemnego kosztuje mniej niż mieszkanie w Pradze, jeśli ktoś miałby pracę w Hiszpanii, taka przeprowadzka byłaby opłacalna.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑