20 LAT CZESKIEJ KORONY – 20 LET ČESKÉ KORUNY

Dokładnie 20 lat temu 8 lutego 1993 po raz pierwszy w czeskich portfelach pokazała się korona czeska. Po rozpadzie Czechosłowacji najpierw obowiązywała unia monetarna i wspólna waluta korona czechosłowacka.  Na federalnych banknotach umieszczono czeskie lub słowackie znaczki, później każde z państw drukowało własne banknoty. Federalne monety po rozpadzie unii obowiązywały w obu państwach, dopóki nie wyprodukowano wystarczającej ilości nowych monet.

bankovky

Produkcja jednego banknotu 1000 Kč kosztuje około jednej korony. Wyprodukowanie banknotu 5000 Kč to koszt dwóch koron. W sumie po całej Republice Czeskiej krąży ponad 350 milionów banknotów.

Czeskie banknoty produkowane są na specjalnym papierze, który się składa z czystej bawełny oraz kolorowych włókien. Na początku było to głównie włosie zwierząt. Dziś przy produkcji banknotów używa się specjalnych składników, a według specjalistów czeskie banknoty są jednymi z najlepiej zabezpieczonych na świecie.

Większość podróbek jest bardzo słaba. Fałszywy banknot można odróżnić od prawdziwych gołym okiem. Z racji świetnych zabezpieczeń nie zdarzały się w ostatnich latach fałszerstwa banknotów – mówi Pavel Hanták, rzecznik Jednostki ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej.

mince

Ochronne znaki mają również monety. Wybija się je w Czechach, ale niektóre produkty do ich wyrobu są przywożone zza granicy. 1-, 2-, 5 – koronę dostarcza królewska mennica z Llantrisant w Anglii. 10-, 20- oraz 50-koronę otrzymujemy od niemieckiej formy Saxonie – informuje Miroslav Vítek z Mennicy Czeskiej.

 

Specjalne maszyny w mennicy są w stanie wyprodukować w ciągu jednej sekundy trzynaście 10-koronek. W ciągu 24 godzin jest wytwarzanych 150 tys. monet. Czeskie monety podobają się za granicą. 50-korona została wyróżniona tytułem Moneta Roku 1994.

 

Czeskie monety mogą mieć sporą wartość. W sklepach numizmatycznych 10-korona z 1993 roku kosztuje ponad 15 tys. koron.

Tak wygląda 100 mln koron.
Tak wygląda 1 mln koron.

 

Czesi nękają Polaków na Zaolziu

Zaczęło się od dewastacji. Nieznani sprawcy zniszczyli pomnik gen. Šnejdárka w Czeskim Cieszynie. Podejrzenia padły na Polaków. Dlaczego? Bo wszyscy tam wiedzą, że dla Polaków mieszkających na Zaolziu, Šnejdárk to „zbrodniarz wojenny”, na którego rozkaz żołnierze strzelali do cywilów. Teraz policja przesłuchuje wiec polskich działaczy, a do urzędów trafiają donosy na naszych rodaków – alarmuje ”Rzeczpospolita”.

pomnik

Czeski generał Josef Šnejdárek pełnił funkcję wodza naczelnego wojska czechosłowackiego w konflikcie granicznym na Śląsku Cieszyńskim tuż po pierwszej wojnie światowej. Dla Czechów to bohater, ale dla Polaków to postać kontrowersyjna.

 Do dewastacji jego pomnika doszło przed Bożym Narodzeniem. Na nagrobku Šnejdáraka na szczycie góry Polední wandale namalowali czerwonym sprayem swastykę. Dla mieszkających za Olzą Czechów to cios. Generał jest bowiem ich bohaterem, który w 1919 roku odzyskał z rąk Polaków część Śląska Cieszyńskiego. Dlatego są oni przekonani, że sprawcami zniszczeń są Polacy.

Tamtejsza policja przesłuchała już w tej sprawie prezesa Kongresu Polaków w Republice Czeskiej Józefa Szymeczka. Zamierza też wezwać wszystkie osoby, które do tej pory publicznie wypowiadały się w sprawie pomnika gen. Šnejdárka.

Wiceprezes Kongresu Polaków, mieszkający w Wędryni Rudolf Moliński, zastanawia się, skąd nowe napięcie w stosunkach polsko-czeskich na Zaolziu. Jego zdaniem mogła się do tego przyczynić kolejna rocznica starć z 1919 roku. – My mieliśmy swoją uroczystość na cmentarzu w Stonawie, Czesi – na cmentarzu w Orłowej, gdzie z kolei pochowani są ich polegli w tamtych walkach żołnierze – mówi.

– Jest bardzo zła atmosfera, jakieś zaczepki, prowokacje. Dlaczego? Nie wiem, naprawdę tego nie rozumiem – podkreśla Józef Szymeczek. Nie chce o tym mówić, ale wiadomo, że donosy i żądania zwolnienia go z pracy trafiły i do jego czeskiego pracodawcy.

WIĘCEJ: „Rzeczpospolita”

CZESI O POLAKACH – PRZEWODNIK Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Europa prze do przodu. Czesi zamknięci w swoim małym kraju mogą stać się zaściankiem Europy.Nadszedł czas, aby zacząć rozglądać się za kimś, z kim stworzylibyśmy super mocarstwo!

t_otvirak

 

Lew ze skrzydłami orła

Pytanie pozostaje jedno: z kim??? Chociaż Niemcy to dobra partia, małżeństwo z nimi z racji ich wojennej
historii nie jest mile widziane. Austriakom mamy za złe Monarchię. Ze Słowakami już się rozwiedliśmy i
nie będziemy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Pozostają Polacy.Wraz z Polską będziemy mieli ponad 50 milionów obywateli, to już coś znaczy w tej przebrzydłej Unii.

Staniemy się wielkim mocarstwem i wreszcie Niemcy jak również Rosjanie będą się z nami liczyć. Wspólnie
będziemy kontrolować środek Europy – od Bałtyku po Bałkany (wszak tylu Czechów tam jeździ).

Tylko co my Czesi tak naprawdę wiemy o Polakach?

Mieli Papieża, nie lubią Rosjan, którzy strzelali do ich oficerów w Katyniu, i za Smoleńsk ich też nie
lubią, zbyt często chodzą do kościoła. Niektórzy kojarzą Polskę jeszcze z Wałęsą i jego wąsem oraz
samochodami Maluch. Jednak gdyby się bliżej przyjrzeć naszym sąsiadom, na integracji zyskamy więcej niż
się nam wydaje.

Bracia

Polacy to nasi bracia. Kochają nas najbardziej ze wszystkich innych nacji. Wyprzedziliśmy Słowaków i
Amerykanów.

Historia

Pierwszy polski święty to Čech Vojtěch. Pierwszy polski król Bolesław był po matce Czechem. Czescy i
polscy władcy całe średniowiecze bili o Morawę i Śląsk, a czescy książęta zasiadali na tronach w
Gnieźnie czy Krakowie. Wacław II na początku XIV w. został polskim królem i wprowadził walutę praski
grosz. W 1469 roku Jiří z Poděbrad ofiarował koronę polskim Jagiellończykom. Oprócz małych
przygranicznych konfliktów nie prowadziliśmy z Polakami od stuleci żadnych większych wojen.

Edukacja

W Polsce znajdują się bardzo prestiżowe katolickie uczelnie. KUL w Lublinie czy inne katolickie uczelnie
np. w Warszawie wiodą prym w rankingach. Wykształceni duchowni są też wsparciem dla polskiej opinii
publicznej. W Czechach tego typu funkcje pełnią aktorzy lub sportowcy.

Muzyka

Polska muzyka to nie tylko Chopin. To również znane na całym świecie jazzowe festiwale oraz Polish Jazz
Society – największa tego typu organizacja w Europie.

Festiwale

Nasze festiwale niczym nie mogą dorównywać tym polskim. U nas Chinaski, Bill z Tokio Hotel czy Kosheen.
W Polsce Open’er Festival, który został okrzyknięty najlepszym dużym festiwalem muzyki europejskiej.
Czeska scena plenerowa przyciąga zespoły undergroundowe, a polska te światowe.

Teatr

W Polsce w przeciwieństwie do Czech funkcjonuje wiele scen undergroundowych. W latach 70′ czy 80′ w
polskich teatrach grano takie sztuki, które nie śniły się nawet nam. W tej materii polska scena
teatralna może śmiało dorównywać teatrom w Niemczech czy Austrii.

Technika

Mało kto wie, ale polska inżynieria jest w świetnej kondycji. To właśnie ekipa z białostockiej
Politechniki wygrała międzynarodowy konkurs na stworzenie robota, który będzie prowadził badania na
Marsie. Dwa inne polskie zespoły zajęły miejsca czwarte i szóste.

Turystyka

Wyjazd na wakacje do Polski jest uważany wśród Czechów jako gorzki żart i powoduje na twarzach naszych
krajanów grymas obrzydzenia. Czesi coś tam o polskich turystycznych destynacjach słyszeli. Gdy
pociągniesz ich za język, okazuje się, że każdy mówi o tym samym: zimne Morze Bałtyckie, piękny Kraków,
komunistyczna odległa niczym Moskwa Warszawa, Auschwitz, a dzięki wódce wiedzą już, że gdzieś w polskich
puszczach biegają żubry. Oprócz tego Polska posiada niezwykłe bogactwa nietkniętej ludzką ręką przyrody.
Można tu wymienić np. Dolinę Rospudy i inne tego typu mokradła, góry równie piękne i wysokie jak te
słowackie, wydmy nad Bałtykiem, tysiące jezior na północnym-wschodzie oraz niezliczone ilości
historycznych zabytków ze wszystkich epok historycznych.

Znani Polacy

  • Bronisław Malinowski – antropolog, socjolog, autor teorii potrzeb;
  • Mikołaj Kopernik – tego nie trzeba przedstawiać nikomu;
  • Maria Curie-Skłodowska, Fryderyk Chopin, Artur Rubinstein – znany pianista;
  • Helena Rubinstein – założycielka znanej fabryki kosmetyków;
  • Max Factor – łódzki założyciel znanej firmy kosmetycznej;
  • Albert Warner – założyciel firmy Warner Bros;
  • Kazimierz Funk – wynalzaca witamin;
  • Josef Conrad – klasyk angielskiej literatury urodzony jako Teodor Konrad Korzeniowski;
  • Karol Wojtyła – Jan Paweł II;
  • Ludwik Łazarz Zamenhof – twórca esperanto.

t_soustatite

Gdy już wiemy, że chcemy złączyć się z Polakami…

Trzeba wymyślić najpierw nazwę. Może Polskočesko?

Stolica: Poločeský Těšín

Obszar: połączone obszary Polski i Republiki Czeskiej, za wyjątkiem Brna, które weszło w skład suwerennego terytorium Moraw i oczekiwało, że ktoś się z nimi połączy. Na szczęście nic podobne go się nie wydarzyło.

Symbol narodowy: polski orzeł z czeskimi ogonami.
Flaga: Biało-czerwone poziome paski, pośrodku niebieski trójkąt. Dla Polaków będzie to Oko Boga, dla Czechów Góra Říp.

Wspólna polityka zagraniczna: nie lubimy Rosjan!

Język: zostanie wprowadzone ujednolicenie językowe. Różne wyrazy będą ze sobą łączone. Z tego wzoru powstanie na przykład zlepek dwóch najpopularniejszych słów w Polsce i Czechach czyli „Kurwole”.

Hymn:

Jeszcze Polska domov můj
Kiedy my domov můj,
Voda hučí przemoc wzięła,
Bory šumí odbierzemy.
Marsz, Dąbrowski, z jara květ
Z ziemi włoskiej na pohled
A to je ta krásná zem
Złączym się z narodem.
Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Země Česká, domov můj
Marsz, marsz

TEKST POCHODZI Z MAGAZYNU ČILI-CHILLI I MIAŁ NA CELU W HUMORYSTYCZNY SPOSÓB ZAZNAJOMIĆ CZECHÓW ZE WSPÓŁCZESNĄ WIZJĄ POLSKI. OPUBLIKOWANO 01-02-2012. AUTORZY: Jiří Holubec, Natálie Veselá, Marie Pásková, Lenka Ciznerová, Vlasta Beránek. FOTO: CILICHILLI.CZ

Česneková polévka – czeska zupa czosnkowa – przepis

Kiedy słyszę słowo „zupa” myślę tylko i wyłącznie o „Česnekovej”. Żadna inna zupa tak mi nie smakuje i żadna inna nie kojarzy mi się tak jednoznacznie z Czechami. Dzisiaj postanowiłem zmierzyć się z tym typowym dla Czechów przysmakiem. Od razu Wam powiem – warto stać przy garach!

Niezbędne składniki
Niezbędne składniki

Do ugotowania typowej zupy czosnkowej będziecie potrzebować:

  • 2 główki czosnku (nawet 3 jeśli ktoś lubi mega-czosnkowy smak)
  • okruchy z 4 kromek chleba
  • 3 średnie ziemniaki
  • 1,5 litra bulionu gotowanego na kurczaku
  • czosnek granulowany (całe opakowanie)
  • 2 jajka
  • olej bądź oliwa z oliwek
  • ser żółty, przyprawy
  • 2 kromki chleba tostowego pokrojone w kwadraciki (na grzanki)
  • natka pietruszki

Najpierw gotujemy kurczaka aż puści swoje charakterystyczne oka tłuszczu. Dodajemy ziemniaki. Gotujemy aż ziemniaki będą średnio ugotowane.  W tym samym czasie przeciskamy dwie główki czosnku przez  praskę. Olej rozgrzewamy na patelni, wrzucamy czosnek (uważajcie by go nie przypalić, bo zmieni smak na gorzki!!) a następnie dodajemy okruchy chleba. Ma być ich tyle aby pochłonęły całą oliwę z patelni.

2krokWyjmujemy kurczaka z bulionu. Dwa jajka możemy roztrzepać widelcem w talerzu i wlać do zupy. Ja jednak wybrałem inny sposób – jajka wbiłem bezpośrednio do garnka. Niektórzy je tak zostawiają aby się ścięły. Ja wolałem jednak, aby żadne całe żółtka mi w zupie nie pływały. Gdy jajka były już ugotowane, wsypałem całe opakowanie mielonego czosnku.

Gdy zupa gotowała się na małym ogniu, w tym samym czasie smażyłem na suchej patelni grzanki z chleba tostowego.

4krok

 Na spód talerza położyłem trochę startego sera żółtego i zalałem wrzącą zupą. Posypałem na wierzch grzanki i przyozdobiłem natką pietruszki. Woń czosnku unosiła się w domu jeszcze pół godziny.

Tak się prezentuje gotowe danie.
Tak się prezentuje gotowe danie.

Drogie Panie, podobno zupa czosnkowa działa jak afrodyzjak. Czeszki robią to danie, aby usidlić w swych ramionach swoje sympatie. Niektórym się wydaje, że zupa czosnkowa jest złym pomysłem na walentynkowy wieczór, ale według słów moich znajomych koleżanek z Czech są sposoby na pozbycie się kłopotliwego zapachu czosnku. Wystarczy po posiłku wypić szklankę mleka lub, co bardziej kuszące, przegryźć zupę czekoladą. Oba te składniki niwelują nieprzyjemny zapach.

Na koniec małe podsumowanie:  koszt dania (cały 4-litrowy garnek) to jedyne 12 zł. Muszę się jeszcze pochwalić, że tak dobrej zupy czosnkowej jak tak, która dziś zrobiłem, nie jadłem jeszcze w żadnej czeskiej hospodzie.

Czesi polskich potravin się nie boją

Mimo wielu afer związanych z polską żywnością, Czesi masowo kupują nasze wyroby. Eksport polskich produktów do naszych południowych sąsiadów jest cztery razy większy niż jeszcze trzynaście lat temu.

sol20 miliardów koron – to wartość polskiego eksportu do Czech. Czesi lubią nasze wyroby głównie dlatego, że są tanie. Wywozu naszych potravin do Czech nie ograniczyły nawet głośne afery z solą drogową dodawaną do mięsa, jak również znalezienie trutki na szczury w pewnej fabryce słodyczy. Jeśli chodzi o sól drogową, Czesi byli przerażeni skalą procederu. Okazało się, że do Republiki trafiło aż 800 ton żywności z solą drogową! Rząd polski sprawę zbagatelizował. Jak się okazało, nawet ta afera, jak również kolejne ze skażonymi kurczakami czy oszukanym kakao, nie zaszkodziły naszym producentom.

Do Czech najwięcej wywozimy mięsa. Następnym najbardziej popularnym towarem są słodycze. W dalszej kolejności są jajka, warzywa i owoce.

Prezes Izby Żywnościowej Miroslav Toman żąda całkowitego zakazu importu polskich produktów do kraju nad Wełtawą – poinformował Radiožurnál. Minister Rolnictwa Petr Bendl prosi jednak by zachować umiar – wystarczy wprowadzić większe kontrole i zaostrzyć sankcje.

„Dlaczego polska strona nie potrafi dołożyć wszelkich starań, aby ta żywność była odpowiednio skontrolowana? Możemy się przecież zachować jak Polska czy Słowacja w przypadku afery alkoholowej i całkowicie zakazać importu polskich produktów” – atakuje Toman.

„Polska jest żywnościową potęgą. Kraj pod względem produkcji żywności jest samowystarczalny. Na dodatek po wejściu do Unii Europejskiej, potrafiła zawładnąć sąsiednimi rynkami.” – odparł Maciej Ruczaj z Polskiego Instytutu w Pradze.

„Nie można popadać w paranoję i wkładać wszystkich polskich producentów do jednego wora!” – zakończył przedstawiciel Inspektoratu czeskiego Rolnictwa i Żywności (SZPI).

Eksport polskiej żywności do Czech, foto: ct24.cz
Eksport polskiej żywności do Czech, foto: ct24.cz

To se nevrátí – spotkania z kulturą czeską – Nowy Targ 19-22 lutego 2013

Czechofil.com wraz z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Nowym Targu ma zaszczyt zaprosić wszystkich miłośników Republiki Czeskiej na imprezę o wdzięcznej nazwie „To se nevrátí. Poniżej prezentuję pełny program wydarzenia.

to se nevrati plakat

19 lutego (wtorek)

18.00 „Morawy – bliskie, a nieznane” – opowieść i degustacja win morawskich

oraz quiz (z nagrodami) „Co wiesz o Czechach? Prowadzenie dr Marek Stawski

19.45 Pokaz filmu „Butelki zwrotne” /Vratné lahve/

reż. Jan Svěrák, prod. Czechy, Dania, Wielka Brytania, 2007, 100 minut

 20 lutego (środa)

9.30 Warsztaty edukacyjne dla szkół średnich „Czechy i Polska, czyli jak stare dobre małżeństwo? Między historią a mentalnością”. Prowadzenie dr Marek Stawski

18.00 Slajdowisko „Czechy i Polska, czyli jak stare dobre małżeństwo? Między historią a mentalnością”. Prowadzenie dr Marek Stawski

19.45 Pokaz filmu „Musimy sobie pomagać” /Musíme si pomáhat/

reż. Jan Hřebejk, prod. Czechy, Niemcy, 2000, 110 minut

 21 lutego (czwartek)

18.00 Spotkanie „Bohumil Hrabal. Barbarzyńca w gospodzie”

Prowadzenie Aleksander Kaczorowski

19.45 Pokaz filmu „Święto przebiśniegu” /Slavnosti sněženek/

reż. Jiří Menzel, prod. Czechosłowacja, 1983, 83 minuty

 22 lutego (piątek)

18.00 Slajdowisko „Spacer po Pradze”

Prowadzenie Filip Karoński

19.45 Pokaz filmu „Rok diabła” /Rok ďábla/

reż. Petr Zelenka, prod. Czechy, 2002, 88 minut

Liczymy na liczne Wasze przybycie!

Praca w Czechach – co musisz wiedzieć

Wciąż dostaję pytania od osób zainteresowanych podjęciem pracy w Republice Czeskiej. Niebywałe, że Czechy  i tamtejszy rynek pracy tak ciągną Polaków. O tym, w jakich zawodach można zarobić w Czechach, mówi Artur Ragan, rzecznik prasowy agencji pracy tymczasowej Work Express. 

Skoda Auto, foto:  Jan Zátorský, MAFRA
Skoda Auto, foto: Jan Zátorský, MAFRA

W ubiegłym roku do pracy w Czechach rekrutowano spawaczy, górników, tokarzy, frezerów, elektryków, telemarketerów (tu znajomość języka jest konieczna), personelu hotelowego (pokojówek, kelnerów, recepcjonistów, kucharzy, a nawet pracowników administracyjnych) Nieliczne oferty były przeznaczone dla specjalistów ds. marketingu – tych szukały głównie spółki działające w obu krajach. Rzecz jasna obowiązkowa była co najmniej komunikatywna znajomość czeskiego. Interesujące są też oferty pracy dla pracowników kolejnictwa: maszynistów, elektryków lokomotyw itp.

Czy można tam zarobić dobre pieniądze, czy raczej zatrudnienie to traktować w kategoriach możliwości pracy w zawodzie?

– Co do zarobków, warto podkreślić, że żadnych rewelacji tam nie znajdziemy. Czeska gospodarka nie rozkwita w takim tempie jak kilka lat temu i na „zachodnie” wynagrodzenia nie ma co liczyć. Łączenie życia w Polsce z pracą w Czechach, poza nielicznymi wyjątkami, jest ekonomicznie bardzo trudne, chyba że mieszka się w rejonach przygranicznych, np. na Śląsku Cieszyńskim i codzienne dojazdy do pracy po 100 km nie są problemem.– O jakich zarobkach możemy mówić?

– Przeciętne zarobki w Czechach to około 2 tysięcy zł. Jako, że stolica jest zawsze droższa – utrzymanie się w Pradze za tę kwotę wymaga niezłej gimnastyki, ale już w mniejszych miejscowościach powinno się udać.

Średnia stawka za godzinę pracy w branży produkcyjnej to 11 zł na rękę przez pierwsze 3 miesiące (w okresie próbnym), potem można liczyć na stawkę 18 zł – 21 zł. Bywa że stawka jest niższa, bo pracodawca refunduje część kosztów wyżywienia. To często spotykana forma w zatrudnianiu osób bez znajomości czeskiego, o niskich kwalifikacjach i niewielkim doświadczeniu.

Sektory, w których można znaleźć zatrudnienie, to automotive (Skoda i jej dostawcy), elektroniczna ( Panasonic, Siemens) oraz elektrotechniczna – praktycznie wszystkie stanowiska produkcyjne.

Rozważając pracę w Czechach warto pamiętać, że perspektywy tej gospodarki też nie są pewne – czeski eksport jest właściwie uzależniony od kondycji Unijnej (głównie niemieckiej) gospodarki. Jeśli ta zacznie zwalniać, odbije się to bezpośrednio na liczbie miejsc pracy u naszych południowych sąsiadów. I wtedy trzeba będzie wracać.

– Czym jeszcze kuszą Czechy?– Wartością, która może zachęcać Polaków do przeprowadzki jest też piękno tego kraju i lepszy „klimat” relacji społecznych. Czesi są zdecydowanie bardziej uśmiechniętym narodem, z większym poczuciem humoru i dystansem do świata, ale jednocześnie szanującym przepisy i wszelkie regulaminy. Typowe dla rodaków traktowanie z góry i narzekanie na wszystko przyjmują zwykle pobłażliwie, ale słyszałem historię, w której, początkowo życzliwie nastawionych gospodarzy w końcu zmierził wielkopański ton pewnego specjalisty znad Wisły i po upływie okresu próbnego w czeskiej firmie musiał wracać do domu.

– Da się tam pracować bez znajomości języka?

– Dość częste jest złudzenie Polaków wybierających pracę w Czechach: „czeski jest podobny do polskiego, więc nauka potrwa krótko”. Tak naprawdę, żeby komunikatywnie znać ten język i nie wywoływać np. irytacji klientów swoimi pomyłkami potrzebne jest 1,5 roku do 2 lat nauki. Paradoksalnie – właśnie podobieństwa językowe sprawiają mnóstwo kłopotów. Rozpoczęcie spotkania rekrutacyjnego od słów „szukam pracy” zapewne rozbawi naszych czeskich rozmówców, ale też błyskawicznie obnaży nieznajomość języka. „Szukam” to po czesku „hledam”, a tego pierwszego słowa, lepiej wśród kulturalnych Czechów nie używać.

– Czego jeszcze warto się wystrzegać?

– Inna „pułapka” to rzekome przyzwolenie na spożywanie alkoholu w godzinach pracy. Jedno małe piwo do obiadu jest tolerowane, natomiast biada tym, którzy ulegną temu złudzeniu i przyjdą do pracy „wczorajsi” lub po prostu pod wpływem.

Okazuje się, że wymarzonym pracodawcą w Czechach jest Škoda Auto. Nic dziwnego skoro ciągle się słyszy jak dobre warunki zapewnia ta firma. Według najnowszych danych średnie wynagrodzenie w Škodzie Auto wzrosło do 40 tys. koron. 
Przeglądając oferty pracy róbcie to z głową. Sprawdźcie danego pracodawcę, przeszukajcie forma internetowe. Nie chciałbym, żeby ktoś z Was skończył jak niektórzy nasi rodacy…  Najlepiej o opinię zapytajcie kogoś z Waszych znajomych – wszak chyba każdy z Czechofilów ma znajomego, który pracuje w Czechach 🙂

Czesi nie potrafili wznieść się ponad swoją przeciętność – czyli komentarze po wyborach

Miloš Zeman – urodzony w 1944 roku, premier rządu w latach 1988-2002. 8 marca zostanie zaprzysiężony na pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta Republiki Czeskiej. W drugiej turze wyborów zdobył 54,8 proc. głosów. Obecny szef dyplomacji, Karel Schwarzenberg otrzymał 45,2 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 58,2 proc.

Milos Zeman oddaje głos w wyborach (Fot. Petr David Josek AP)
Milos Zeman oddaje głos w wyborach (Fot. Petr David Josek AP)

Eksperci są podzieleni w ocenie wyników wyborów. Część radzi, by nie spodziewać się radykalnej zmiany w czeskiej polityce. – Musimy pamiętać o tym, że Milos Zeman jest bardziej zbliżony do ustępującego prezydenta Vaclava Klausa jeśli chodzi o mentalność, osobowość, nieprzewidywalność niż Karel Schwarzenberg. Myślę jednak, że jako socjaldemokrata zasadniczo zmieni stosunek tego kraju do Unii Europejskiej. Czesi stracą swoje eurosceptyczne ostrze – skomentował wynik wyborów prof. Kazimierz Kik, politolog z kieleckiego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.

Odmiennego zdania jest Petr Kambersky, komentator dziennika „Hospodářské noviny„. – To wielka rewolucja. Zeman jest kandydatem proeuropejskim, będzie się starał współpracować z wielkimi państwami Europy Zachodniej. W stosunku do Unii Europejskiej i Grupy Wyszehradzkiej będzie prowadził bardzo normalną politykę, w przeciwieństwie do Vaclava Klausa, który rozgrywał całkowicie własną grę – ocenił. – Milosz Zeman wygrał dzięki – nawet jak na czeskie warunki – personalnej i kłamliwej kampanii. Dlatego chciałoby się powiedzieć: „to nie jest mój prezydent”. Ale byłoby to alibi tchórza – komentował Kambersky. Zauważył przy tym, że nie ma dokładniejszego badania stanu narodu, niż wybory powszechne. – Powiada się: „każdy naród ma taką władzę, na jaką zasłużył”, co w przypadku prezydenta wybranego bezpośrednio oznacza dwie rzeczy – większość ludzi bądź nie zauważa oszustwa i kłamstwa, bądź nie uważa ich za istotny problem. Wyborcze zwierciadło jest niemiłosierne – podkreśla komentator.

Słowackie media zareagowały jednak na zwycięstwo Zemana bardziej wstrzemięźliwie. Opiniotwórczy dziennik „SME” napisał w wydaniu internetowym, że „wybór Zemana oznacza trudne czasy dla centroprawicowego rządu Petra Neczasa”. Zdaniem dziennika powrót Zemana do wielkiej polityki doprowadzi do nierównowagi na czeskiej scenie politycznej.

Z kolei politolog Marian Leszko ocenił w rozmowie z PAP, że „Zeman jest w gruncie rzeczy podobny do (prezydenta Vaclava) Klausa, który udzielił mu poparcia w drugiej turze wyborów. Jest tylko znacznie mniej eurosceptyczny. Ale to polityk odchodzącej ery. W dodatku nieprzewidywalny, prowincjonalny i autokratyczny, który popiera korupcję, głosi ksenofobię, ma niewybredny język, podejrzane kontakty z Kremlem i jest autorem wielu skandali politycznych”.

„Czesi nie potrafili wznieść się ponad swoją przeciętność. Nie zdali egzaminu dojrzałości. Schwarzenberg to polityk zupełnie innego formatu: Europejczyk w każdym calu, respektujący konserwatywne wartości Wspólnoty, <książę czeskiej i europejskiej dyplomacji>, spadkobierca Masaryka i Havla – ocenił politolog Peter Morvay.

„Czesi nie potrafili jednak przekroczyć własnego cienia. Uwierzyli irracjonalnym, oszczerczym argumentom, że Schwarzenberg, kojarzony rządem Petra Neczasa, może stać się rzecznikiem Niemców sudeckich” – powiedział. „Zwyciężyła demagogia i małostkowość. Czesi chcieli widzieć na Zamku swojego obrońcę, a nie polityka europejskiego formatu” – dodał.

Co do kontaktów z Polską – ten wybór nie powinien w żaden znaczący sposób wpłynąć na nasze relacje. Między Polska a Czechami jest rodzaj zupełnie spokojnego, raczej bezkonfliktowego, ale też nieopartego na jakichś zasadniczych interesach sąsiedztwa. To, jak są urządzone poszczególne domy takich właśnie sąsiadów, nie ma na co dzień większego znaczenia. – podsumował dr Lech Rubisz z Instytutu Politologii Uniwersytetu Opolskiego.

Respekt.cz 5/2013
Respekt.cz 5/2013

Źródła: 1, 2, 3, 4

 

Zjarani Polacy w Pradze

W czeluściach Internetu natknąłem się oto na niezwykle barwny językowo felieton, w którym dziennikarz portalu Interia.pl opisuje wyprawę Ślązaków do Pragi.  W oczekiwaniu na wyniki wyborów udaję się więc w podróż do kolegi Czecha. Zapytam się go czy Czesi rzeczywiście tak patrzą na Polaków w Pradze, jak to pokazane jest w felietonie.

Ilustracja do tekstu
Ilustracja do tekstu

– Ukoncete prosim vystup a nastup, dvere se zaviraji – mówił głos baby w praskim metrze, a ujarane chłopaki z Katowic aż się od śmiechu zataczały po wagonie. Czesi na nich patrzyli tak, jak zawsze patrzą na Polaków, czyli z mieszaniną niechęci i współczucia, dodając dziś tylko do tego zestawu nieco zdumienia.

A chłopaki ryczeli: „o ja pierdole wystup a nastup, ło kurwa, wystup a nastup”. Dwerze se zawirali, metro jechało dalej, po paru minutach znów się zatrzymywało, baba znowu mówiła, że „vystup a nastup”, że „nastupni stanice – Malostranska”, a chłopaki w brecht.

(…)

Nie bardzo było co robić. Od Mostu Karola po Plac Wacława wszystko było dokumentnie zajebane tłumem, w którym Czechów w ogóle nie było. Czesi ograniczali się do siedzenia w sklepikach i sprzedawania turystom najgorszego szitu na świecie: skarbonek w kształcie Dobrego Wojaka Szwejka i wzwiedzionych porcelanowanowych chujów z napisem I LOVE PRAGUE.

Handlowali nawet swoją Słowiańszczyzną i sprzedawali ruskie matrioszki, co mnie bardzo bawiło, bo Czechom, generalnie, bardzo zależy na tym, żeby nie kojarzyć ich z tym całym wschodnioeuropejskim gównem, tylko od razu z Austrią i Niemcami, no, może ewentualnie Słowenią i Chorwacją, gdzie lubią jeździć na wakacje.

Polscy absolwenci kulturoznawstwa łazili po Holeszowicach i Nuslach w poszukiwaniu prawdziwej Pragi, ale to nie miało sensu. Tu była prawdziwa Praga. To, co tu widzieli – to była właśnie prawda, niezależnie od tego, czy im się to podobało, czy nie.

No, ale absolwenci łazili po Żiżkowie i po Winohradach i szukali gospód, w których siedzą prawdziwi Czesi. I, zaprawdę, znajdowali. Zamawiali piwo i przyczajali się w rogu, jarając petry i sparty tak, jak Amerykanie jarali gitanesy w międzywojennym Paryżu. Co odważniejsi przysiadali się do pytlujących czeskich chłopów i mówili, że dobrydeń, że oni od zawsze, że Praga, że Sverak, że Hrabal, że śmiejące się bestie. A śmiejące się bestie bredziły coś o tym, że świat jest po chuju i zły, że euro już niedługo padnie, a Unia razem z nim, że polska gospodarka to wyścigówka na glinianych kołach, że Polacy są lenie i nie są w stanie wypracowywać tego swojego pekabe, więc rząd w Warszawie fałszuje dane, i że Niemcy w końcu znowu napadną na Polskę żeby odebrać te wszystkie dotacje unijne, które szły z ich budżetu, a przy okazji Szczecin i Wrocław. Bestie śmiały się i pierdoliły to samo, co pierdolą wszystkie inne bestie we wszystkich innych gospodach całego świata, czyli, że islam niedługo zaleje Europę i że to już ostatnie podrygi w miarę wolnego świata, że kiedyś było lepiej, nawet, jeśli było gorzej, i że zrobiliby remont mieszkania, a przynajmniej wymienili instalację elektryczną, ale nie mają hajsu.

Absolwenci mieli ze sobą kajeciki, w których zapisywali te wszystkie mądrości, a Czesi znów patrzyli na nich ze zwykłym zestawem emocji towarzyszących patrzeniu na Polaków.

Tymczasem chłopaki, które ujarane przejechały już wszystkie trzy linie praskiego metra i ryły do rozpuku z wystupa i nastupa, wyszły w końcu na stacji gdzieś na Nowym Mieście i pokapowały się, że gandzia im się skończyła.

Co jeszcze przytrafiło się w Pradze mieszkańcom Katowic? Czytajcie DALEJ!

FRAGMENT TEKSTU POCHODZI Z PORTALU HA.ART.PL

EDIT: Nie mogłem się powstrzymać. Kwintesencja polskości w tym oto filmiku:

Jak to się stało, że Słowacja wszystkim nam uciekła

20 lat po rozpadzie Czechosłowacji wciąż słyszymy głosy podsumowujące okres kiedy każde z państw żyło oddzielnie. Tym razem przedstawię Wam niezwykle ciekawą opinię pana Lubosza Palaty, czeskiego dziennikarza.

Bratysława (Fot. Shutterstock)
Bratysława (Fot. Shutterstock)

Rano mgła nad Morawą jak zwykle, granicy ni widu ni słychu, jakby się nic nie zmieniło. Zmieniło się jednak wszystko. Państwo, w którym się urodziłem, przestało istnieć. A ja wracałem z obczyzny do domu. Nie czułem jednak żadnego smutku, raczej ulgę. Tam, za granicą, został już wówczas straszny słowacki premier Vladimir Mecziar, który zamienił Słowację w półmafijny, półdemokratyczny i półrosyjski kraj. Przez sześć kolejnych lat cieszyłem się, że w nim nie mieszkam. Straciłem Tatry, Dunaj, Koszyce, Zamek Spiski, ale można się było z tym pogodzić. Była to w końcu tylko jedna trzecia kraju. To Słowacy stracili więcej. Właściwie dziękuję za ten podział – mówiłem sobie pełen wspomnień. Był 1 stycznia 1993 r.

Wierzyliśmy, że bez Słowacji będzie nam lepiej, że zostanie nam więcej pieniędzy, a rozpędzająca się za sprawą radykalnych reform gospodarka szybko dogoni Zachód, zaś w Unii Europejskiej będziemy wiele lat przed Słowakami, Węgrami, o Polakach nie wspominając. Byliśmy przekonani, że na tym podziale zarobimy (tak jak dzieje się to wówczas, gdy uwolnicie się od biednych krewnych, którzy przez lata wyciągali z was pieniądze).


Nic podobnego! W ciągu 20 lat nie uciekliśmy Słowacji, a w dodatku ona dogoniła nas. I to tak, że już czujemy jej oddech na plecach. Poziom wynagrodzeń w Pradze i Bratysławie właściwie się nie różni. Słowacja ma euro, dostęp do wszystkich nowinek UE i rośnie najszybciej w całej strefie euro. My już drugi rok zmagamy się z recesją, do strefy nie wejdziemy nawet za dziesięć lat, a w Unii jesteśmy piątym kołem u wozu, z którym nikt już prawie nie rozmawia.

Jesteśmy dziwnym krajem, z dziwnym prezydentem, skorumpowaną polityką, chwiejącą się gospodarką i coraz mniej wykształconym społeczeństwem. Słowacja stała się krajem przyszłości, my zaś – samotnym państwem bez przyszłości.

Przed 20 laty byłem dumny, że jestem Czechem i że nie muszę być Słowakiem. Dziś w Bratysławie niemal się wstydzę tej swojej czeskości. I jeśli ktoś ma prawo świętować 20. rocznicę podziału kraju, to jedynie odnoszący sukcesy nasi byli bracia, Słowacy”.

Najciekawsze fragmenty mam jednak na koniec:

„W ciągu 20 lat, które minęły, Słowacja była krajem Vladimira Mecziara jedynie przez sześć, podczas gdy Czechy przez prawie 16 były krajem Václava Klausa. Rządy obydwu były złe. Owszem, z Mecziara wyrosło to, czego się obawialiśmy, ale Klaus, jak się okazało, zachowywał się kłamliwie. Z pokazowego proeuropejskiego i prozachodniego reformatora szybko przeistoczył się w marudnego, pełnego nienawiści i niebezpiecznego dla przyszłości Czech i Europy narcystycznego starca, który kradnie pióra”.

W komentarzach pod tekstem autorowi zarzuca się zbytnią poreuropejskość oraz szkalowanie dobrego imienia Czech:

 Wstydzę się za naszego czeskiego dziennikarza, panie Palato! Zbyt często znajduję w prasie jego oszczerstwa dotyczące naszego kraju. Da się zauważyć, że na Słowacji sytuacja gospodarcza się polepszyła i że są tam zmiany, ale ten tekst jest niezwykle subiektywny. Pan Palata jest wielkim euroentuzjastą, zupełnie inaczej niż ja i reszta naszego podzielonego społeczeństwa. W obecnej sytuacji euroentuzjazm nie jest już mile widziany. 

Z tekstów pana Palaty wypływa zachwyt Unią Europejską. Ten „podział” na euroentuzjastów i euro-przeciwników w czeskim społeczeństwie idealnie widać na przykładzie kampanii prezydenckiej, która właściwie się już powoli kończy. Z jednej strony Karel, „który otworzy Czechy na świat, na Unię„, z drugiej strony popierany przez komunistów Zeman.

Foto Respekt.cz
Foto Respekt.cz

 Już w ten weekend Czesi wybiorą, która drogą chcą iść. Dziwi mnie z kolei jak bardzo niektórzy Czesi próbują na siłę udowodnić innym, że Republika Czeska zamknęła się sama w sobie. Czy Czechom naprawdę jest dobrze bez europejskiej integracji, bez euro? Czy czeska izolacja jest dla Czechów powodem do wstydu? Pan Lubosz Palata twierdzi, że tak:

 Osobiście, jako Czech, mam podobne odczucia. Myślę, że Słowacja [przyjmując Euro] poszła w dobrym kierunku, że zrobiła duży krok i uciekła z Europy Środkowej do Europy. Ode mnie, ale i od wszystkich Czechów, Węgrów i Polaków po wielu latach, kiedy to wspólnie płynęliśmy na tym samym statku, Słowacja znów się oddaliła. A wszystko dlatego, że to my stoimy, a Słowacja gdzieś idzie.


Czekam więc z niecierpliwością na wyniki wyborów prezydenckich w Republice Czeskiej. 

Czesi również są lekomanami

Nasi południowi sąsiedzi w jednej dziedzinie próbują dogonić Polaków – zażywają ogromną ilość leków.
Każdego roku Czesi wyrzucają ponad 245 ton leków!

Lekarna

Państwowy Instytut Kontroli Leków przeprowadził badanie wśród dwóch tysięcy gospodarstw domowych.

Z danych Instytutu wynika, że jedna piąta leków nie jest w ogóle używanych, a co dziesiąta rodzina nigdy

nie kontroluje zawartości domowej apteczki.

„Każdego roku przyjmujemy z powrotem przeterminowane leki za ponad jeden miliard koron. Daje to około 

245 ton tabletek” – poinformował minister zdrowia Leoš Heger.

Czesi w roku 2011 zmarnowali medykamenty za kwotę 1,6 miliarda koron. W większości oddali je do aptek,
reszta (kwota wartości 400 milionów koron) trafiła do śmietników. Niektóre jednak trafiły do
kanalizacji, zatruwając przy okazji środowisko. Likwidacja przeterminowanych leków przyniesionych do
aptek kosztowała 7,5 miliona koron.

Rocznie w Republice Czeskiej sprzedaje się leki za 60-70 miliardów koron! Z tego 35 miliardów to są leki
na receptę – tych wyrzuca się jedynie 3,7 proc.

Badanie wykazało jeszcze, że jedna rodzina ma średnio 17 opakowań leków, z tego 41 proc. na receptę. Jedna trzecia Czechów wyrzuca leki do kanalizacji.

Czeskie Ministerstwo Zdrowia zamierza przeprowadzić akcję informacyjną dotyczącą sposobów składowania leków, właściwego ich zażywania i oraz pozbywania. Niestety nie dotarłem do informacji mówiącej o tym czy Czesi zażywają leki zgodnie z zaleceniami lekarza.

Jestem przekonany jednak, że żaden z Czechów nie ma tyle pecha co pewna mieszkanka Warszawy, która zażywając 70 różnych preparatów jednocześnie, trafiła do szpitala.

Statystyki nie pozostawiają złudzeń – codziennie ponad 2 mln Polaków kupuje leki, a miesięcznie wydajemy na nie już 2,2 mld zł. Jesteśmy w europejskiej czołówce. Na świecie większymi lekomanami są tylko Amerykanie i Francuzi. W Polsce jest 30 procent lekomanów. Statystyczny Polak łyka codziennie cztery tabletki, a tylko 13 procent z nas czyta ulotkę dołączoną do opakowania.

Skoro już przy temacie ulotek jesteśmy… Czy tylko ja zauważyłem, że w czeskiej telewizji w reklamach leków i innych medykamentów nie słyszy się tej irytującej formułki o „zapoznaniu się z tereścią ulotki”? Czy tylko w Polsce jest nakaz informowania w 30 sekundowej reklamie o konsultacji z farmaceutą przed zażyciem leku? Jeśli się mylę, to mnie oświećcie!

W 2011 roku z powodu przedawkowania leków zmarło w Polsce 8 osób, a u 382 wykryto zatrucie.

I jeszcze jedno: są leki, które są niedostępne w Polsce, a można je nabyć w Czechach. Chodzi tu głównie o leki na odchudzanie.

Pewien środek na odchudzanie jako substancja pokrewna amfetaminie, może uzależniać, doprowadzać do załamań psychicznych i depresji. Dlatego w Polsce za sprzedaż leku można dostać taki sam wyrok jak za handel narkotykami. Ale już w Czechach można legalnie kupić specyfik. Jest w każdej aptece. Lucie Dusankova z czeskiego Frydlantu często sprzedaje go Polkom. – Jeśli mają receptę – mówi. Należy uważać co kupujecie i co przewozicie przez granicę.

lekiŹródła: 1, 2, 3, 4

Jacy są młodzi Czesi?

Według sondażu Czeskiego Urzędu Statystycznego czeskie dzieci najbardziej pragną być zdrowe. Zdrowie przekładają nad bogactwem i szczęściem. Co dziwi, uroda znalazła się na ostatnim miejscu w rankingu.

badanie222

 

Według specjalistów, badania te pokazują, że dla dzieci powodzenie w życiu to przede wszystkim dobra materialne.

„Niestety życie pokazuje, że aby zyskać bogactwo wcale nie trzeba być mądrym, często wystarczy szczęście lub determinacja” – mówi doradca finansowy František Macháček.

W tabeli prezentującej pragnienia czeskiej młodzieży prym wiedzie komputer z internetem (57,1%), następny jest telefon. Ostatnie pozycje zajęły telewizja oraz odtwarzacz MP3, głownie dlatego, że prawie wszystkie czeskie rodziny już te dobra posiadają.

Ale szczęście to nie tylko dobra materialne. Dla Czechów ważna jest też rodzina. Babcię czy dziadka codziennie widuje 29 proc. czeskich dzieci. Raz w tygodniu babcie odwiedza 44 proc. dzieci, a kilka razy w roku dziadków widuje 7,8 proc. młodych Czechów.

Niestety czeska młodzież  z rodzicami nie ma już tak dobrych kontaktów. Badanie pokazuje, że rodzice praktycznie nie rozmawiają ze swymi pociechami o seksie. Źródłem tego typu informacji są, podobnie jak w Polsce, koledzy oraz internet (odpowiednio 25 i 22 proc.). Tylko 13,8 proc. czeskich rodziców kiedykolwiek rozmawiało z dziećmi na intymne tematy.

Jednak mimo wszystko dzieci nie mają za złe rodzicom braku rozmów. Na pytanie Kogo byś wziął ze sobą na bezludną wyspę? 25 proc. dzieci odpowiedziało, że właśnie swojego rodzica. Koledzy znaleźli się na drugim miejscu z 16 procentami.

Rodzice nie mają też dużego wpływu na to, jak ich dzieci spędzają czas wolny. Aż 67,3 proc. młodych Czechów w swoim wolnym czasie ogląda na komputerze film lub używa internetu. Gra na komputerze 17 proc. Czechów, a czyta jedynie 4,2. Te piękne wysokie statystyki dotyczące czytelnictwa nabijają zatem dorośli.

Autor: Czechofil

Český rozhlas (1923-2013) – 90 lat Czeskiego Radia

W tym roku przypada 90 lat od powstania czeskiego radia. Krajowy nadawca przygotował z tej okazji wiele audycji prezentujących historię radia od jego powstania, aż do dnia dzisiejszego.

Budowla Czeskiego Radia w 1949 roku.
Budynek Czeskiego Radia w 1949 roku.

Český rozhlas (wtedy Československý rozhlas) zaczął nadawać 18 maja 1923 roku z lotniska w Kbelích. Studio Radia Praha mieściło się w wielkim namiocie postawionym na trawie. Pierwsza audycja trwała ledwie ponad godzinę: po kilku słowach wstępu puszczono zapis koncertu. Ogromne zainteresowanie sprawiło, że audycje pojawiały się w czeskim eterze cyklicznie.

Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych zaczęto stawiać budynek Czeskiego Radia na ulicy Vinohradskiej w Pradze. Dziesięć lat później Czeskie Radio mogło poszczycić się ogromnym zbiorem archiwalnych nagrań. Český rozhlas wrył się na dobre do czeskosłowackiej świadomości. Jego audycje towarzyszyły całemu narodowi nawet w momentach smutku oraz tragedii narodowych.

Budowa radia w 1930 roku
Budowa radia w 1930 roku
Sekretariat w 1934 roku
Sekretariat w 1934 roku
Studio nagrań nr 1, rok 1936
Studio nagrań nr 1, rok 1936
Archiwum Czeskiego Radia, rok 1941
Archiwum Czeskiego Radia, rok 1941

5 maja 1945 roku, Czeskie Radio nadaje pierwszą audycję w języku czeskim tuż po obaleniu dyktatury Hitlera. Radio jednoczy naród w tym ważnym momencie. W eterze pojawiają się piosenki po czesku. Czeska Rada Narodowa na falach Radia Praha wydaje oświadczenie o zakończeniu Protektoratu i przejęcia władzy.

Zniszczone wejście do budynku Czeskiego Radia w 1945 roku
Zniszczone wejście do budynku Czeskiego Radia w 1945 roku

Niespełna kilka godzin od pierwszej audycji w języku czeskim, z głośników słychać wołanie o pomoc:

„Voláme českou polici do rozhlasu, střílí se zde!“ (Wołamy czeską policję do budynku radia, strzelają do ludzi!)

„Všichni do Českého rozhlasu! Jsou zde stříleni čeští lidé! Přijďte co nejdříve! Přijďte nám na pomoc!“
(Wszyscy do radia! Są tu zabici ludzie! Przyjdzcie jak najszybciej! Pomocy!)

Niemcy bezskutecznie szukają studia. Wszystkie niemieckie napisy są usunięte. Poddają się. Następnego dnia wszystko zaczyna się na nowo…

6 maja 1945 – W radiu słychać informację, że Plzeň ogłasza niepodległość. Niemieckie czołgi prą w kierunku Pragi. Trwa mobilizacja i ustawianie barykad przed budynkiem radia. Do walki w Pradze przeciwko okupantowi zgłosiło się 30 tysięcy ludzi.

8 maja 1945 roku koszmar się kończy. Radio zostało uratowane. Śmierć poniosło 1,7 tys. mieszkańców Pragi.

9 maja 1945 – Rosjanie wyzwalają Pragę. Z głośników słychać komunikat:

„Vítáme představitele Rudé armády… Ať žije Československá republika! Ať žije Sovětský svaz a jeho Rudá armáda! Ať žije maršál Koněv! Sláva velkému Stalinovi!“

Budowa nowego holu, rok 1946
Budowa nowego holu, rok 1946
Wnętrze radia, rok 1947
Wnętrze radia, rok 1947

Niestety, bycie pod sowieckimi wpływami wcale nie przyniosło spokoju. Czeskie Radio po raz kolejny doświadczyło ataku ze strony okupanta…

21 sierpnia 1968 roku ulice Pragi pełne były czołgów Układu Warszawskiego. Przyjechały stłumić normalizację, która była zagrożeniem dla sowieckiej dyktatury. Czeskie Radio zostało przejęte przez okupanta. W jego miejsce z terenu Niemiec zaczęło nadawać Radio Vltava, wspierające Czechów w trakcie okupacji. Audycje prowadzone były w językach czeskim i słowackim. Radio Vltava skończyło nadawanie po pół roku.

Barykady przed budynkiem radia
Barykady przed budynkiem radia
1078707--okupace-ceskoslovenska-srpen-1968--1-300x225p0
Wojska Układu Warszawskiego na ulicach Pragi

Po kryzysowych latach 1968-1969 wyemigrowało z Czechosłowacji ponad 13 tysięcy ludzi. Nastały czasy cenzury, która skutecznie niszczyła wszystkie przejawy swobodnego myślenia. Stan agonii trwał aż do aksamitnej rewolucji.

31 grudnia 1992 roku powstało niezależne Czeskie Radio. Choć rządy radia i załoga w nim pracująca w ciągu tylu lat zmieniła się wielokrotnie,  nie zmieniła się siedziba Českeho rozhlasu – budynek ten przeżył już obu okupantów.

Dopóki będzie istniał czeski głos w eterze, dopóty istnieć będzie czeskie państwo.

Autor: Czechofil

Źródło: rozhlas.cz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑