Śnieżka

Serdecznie zachęcam Was, mimo tego śniegu i mrozu, na wypad na Śnieżkę. Ale oczywiście od tej strony czeskiej, gdyż Czesi, jak ludzie, jadą na sam szczyt wyciągiem, a Polacy, jak to Polacy – nóżkami – nóż widelec, nie złamię kopytka, a może też nie spadnę w przepaść w połowie drogi. Mimo wszystko – zachęcam.

Połowa szczytu należy do Polski, druga połowa do Czech. Restauracja jest polska, kościół i poczta czeskie. W kościele odbywają się śluby i mimo iż w Czechach spada liczba ślubów w ogóle, to kościółek na Śnieżce jest oblegany. Wasi znajomi na pewno też ucieszą się z kartki wysłanej ze szczytu tej pięknej góry. A po ciężkiej wspinaczce polecam zamówić cynamonówkę w restauracji – ja z pewnych względów mam ją przy barze za darmo. Pozdrawiam panie pracujące w restauracji na Śnieżce.

Widoki ze szczytu są niesamowite. Do tego ta głusza i wrażenie, że nie ma nic wyżej ponad tobą. Ty na górze a daleko daleko w dole wielkie kotliny. Teren pod Śnieżką wygląda jak w epoce lodowcowej, zamarznięte choinki wyglądają jak prehistoryczne oblodzone zwierzęta!

Jednym słowem: MEGA!

Czechy i Słowacja

W 1992 r., kiedy ważyły się losy Czechosłowacji, zdecydowana większość Czechów i Słowaków lubiła swoje państwo, które traktowała jako oczywistość. Co więcej, żadna licząca się siła polityczna w ówczesnej federacji nie szła do wyborów z hasłami jej rozbioru.

Tym większe było zaskoczenie, kiedy przywódcy dwóch zwycięskich ugrupowań – Vaclav Klaus w Czechach i Vladimir Mecziar na Słowacji – umówili się, że od 1 stycznia 1993 r. wspólne państwo przestanie istnieć.

Dziś sondaże pokazują, że to 72 proc. Czechów jest zadowolonych z powstania własnego państwa, ale już tylko 40 proc. Słowaków deklaruje żal, że Czechosłowacji już nie ma. – Czesi i Słowacy oddalili się od siebie na początku lat 90., kiedy na Słowacji rządził Mecziar, polityk o zapędach autorytarnych. Wtedy Czechy i Słowacja to były dwa różne światy. Stosunki między społeczeństwami zostały jednak wyśmienite, a od kiedy Mecziar został odsunięty od władzy, następuje ponowne zbliżenie – mówi Samuel Abraham, politolog z Bratysławskiej Szkoły Sztuk Wyzwolonych.

Politycy zadbali, by rozwód był „aksamitny”. Czesi i Słowacy mogli więc jeździć na drugą stronę tylko z dowodem osobistym, mogli podejmować pracę, mogli też uczyć się za darmo w drugim kraju. Ze względu na wyższy poziom życia w Czechach migracja miała jeden kierunek. Na Słowacji studiuje więc dziś 450 Czechów, a w Czechach 14 tys. Słowaków.

Czechosłowacja trwa również w kulturze. W Pradze działa np. popularne wśród młodych Radio Express grające muzykę funky i soul. Choć dominuje twórczość anglojęzyczna, to z twórczości rodzimej o wiele częściej można w nim usłyszeć piosenki słowackie niż czeskie. W radiu pracuje też mnóstwo słowackich prezenterów, podobnie jak w czeskim radiu publicznym, które w niektórych miastach korzysta z usług dziennikarzy słowackich.

W lipcu 2003 r. odbył się na Leteńskich Błoniach w Pradze koncert Rolling Stonesów, który organizatorzy okrzyknęli wydarzeniem muzycznym roku. Wszystko wskazywało na to, że tak będzie, aż do czasu kiedy dwa miesiące później w tym samym miejscu wystąpił słowacki zespół rockowy Elan, niezwykle popularny w całej federacji w latach 80. Na koncert przyszło 80 tys. widzów, tyle samo co na Stonesów.

– Tyle że połowa widzów na koncercie Stonesów to byli cudzoziemcy, a na Elan przyszli sami Czechosłowacy – podkreśla Michal Czimera, menedżer grupy.

Dominacja Czechów

Stosunki czesko-słowackie mają jednak jedną niebezpieczną tendencję – brak symetrii.

Wszystkie najważniejsze filmy czeskie wchodzą na słowackie ekrany, ale słowackich filmów na czeskich ekranach praktycznie nie ma. Kiedy odbywają się wielkie festiwale muzyczne na Słowacji, nie mogą się one obejść bez czeskich wykonawców. Słowackich zespołów w Czechach występuje mniej.

Słowacy wszędzie w swoim kraju mogą kupić czeską prasę i książki, słowacka prasa do Czech nie dociera. Tylko w Pradze są miejsca, gdzie da się ją kupić, ale można je policzyć na palcach jednej ręki. Czeską telewizję można oglądać w całej Słowacji dzięki sieciom kablowym, słowacka jest dostępna jedynie na wschodzie Czech.

Najmłodsze pokolenie Czechów ma problemy z rozumieniem rówieśników ze wschodu. – Ostatnio pojechałem do swojego ulubionego czeskiego Hradca Kralove. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że syn moich przyjaciół wciąż pytał rodziców, o czym mówię – opowiada Samuel Abraham. – To niebywałe, że jakiś Czech może nie rozumieć po słowacku, ale w najmłodszym pokoleniu tak właśnie się dzieje. Inaczej jest u młodych Słowaków, którzy oglądają dostępną w całym kraju czeską telewizję.

Czeska TV podjęła już decyzję, za co jest krytykowana przez część komentatorów, by podkładać dubbing pod niektóre filmy słowackie przeznaczone dla najmłodszej publiczności. Ówczesny Premier Paroubek chciałby natomiast przywrócić „słowackie poniedziałki”, kiedy telewizja przez cały dzień nadawała filmy i programy słowackie. Choć telewizja publiczna nie chce wrócić do tego pomysłu, to Fabio Fenicz, szef jednego z festiwali filmowych w Pradze, który właśnie pracuje nad uruchomieniem własnej telewizji, zapowiada, że w jego telewizji dni słowackie będą.

Problemy ze zrozumieniem dotyczą jednak tylko dzieci. Kiedy właściciel willi, w której odbywał się program typu Big Brother, nagle wypowiedział stacji telewizyjnej umowę, uczestnicy przenieśli się na Słowację, gdzie w tym samym czasie trwała słowacka edycja programu. Zarówno młodzi Czesi, jak i Słowacy nie mieli problemów ze zrozumieniem mądrości wymienianych przez czeskiego Gulczasa ze słowacką Frytką.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Halina Pawlowská

Opowiedziane z humorem perypetie czeskiej rodziny na tle bolesnych wydarzeń politycznych lat 1968-1989. Gdy w 1968 roku rodzina kilkuletniej Oleny zmuszona jest przerwać wakacje i wracać do Pragi, dziewczynka obawia się tylko o jedno: czy żołnierze obcych armii nie zechcą zjeść jej kotka. Dojrzewanie Oleny przypada na czasy normalizacji; wszechobecny strach skłania do zachowań konformistycznych, ulegają mu nauczyciele, koledzy, zaprzyjaźnieni dorośli. W powieści Pawlowskiej, bardzo osobistej i w dużej mierze autobiograficznej, koleje losu bohaterki splatają się z historią społeczną i polityczną kraju. Autorka z dystansem i dowcipnie opowiada o rzeczach często nieśmiesznych, przywołując mity rodzinne, świadectwa nadzoru bezpieki i obserwacje obyczajowe. Pawlowská śmiesznie opowiada rzeczy wcale nieśmieszne. W sposób naturalny miesza mity rodzinne i obserwacje obyczajowe, tworząc niepowtarzalne świadectwo o życiu w czasach totalitaryzmu. A w to wszystko wplata własną opowieść o pogoni za wielką miłością, pełną dramatycznych, ale i pomyślnych zwrotów losu. Mariusz Szczygieł nazywa autorkę książki „najzabawniejszą kobietą w Republice Czeskiej” i twierdzi, że Dziennik Bridget Jones nie sprzedał się w Czechach tak dobrze, jak mógł, gdyż była tam już Pawlowská.

Wydawnictwo:
WAB , Czerwiec 2008

Europa z płaskostopiem

Europa z płaskostopiem to rozmowy z czeskimi (a także słowackimi, węgierskimi i polskimi) muzykami, pisarzami, reżyserami filmowymi, historykami i politykami o kulturze i historii najnowszej Czechosłowacji, Czech, Słowacji. A tak naprawdę o dzisiejszej Europie Środkowej. Bo te rozmowy są o Czechach i o nas. Jak mówi autor: „To jest książka popularyzatorska, adresowana do kogoś, kto już dążył się odrobinę Czechami czy Europą Środkową zainteresować, ale tak naprawdę wszystkiego jeszcze chciałby się dowiedzieć”.

*FRAGMENTY*

*Na czym polega ta czeskość Czecha?*
*Istnieje jakieś stereotypowe wyobrażenie na ten temat?*

Oczywiście że istnieje i nie ma co tego idealizować. Społeczeństwo czeskie nie jest niczym wyjątkowym w swoim otoczeniu. Ono przypomina społeczeństwo austriackie, którym się w Polsce specjalnie nie zachwycamy i bardzo przypomina społeczeństwo słoweńskie, o którym w ogóle nikt nie wspomina, bo mało kto o nim słyszał. To są mieszczanie, czy drobnomieszczanie, bardzo liczna jest klasa robotnicza posiadająca pewną kulturę, której częścią jest choćby to przesiadywanie w piwiarniach – dzień w dzień właściwie, również w niedzielę, bo do kościoła tam mało kto chodzi.

*A jak oni sobie bez Boga radzą?*

Radzą sobie doskonale. Tak samo jak radzi sobie większość Francuzów, Niemców czy Hiszpanów. W Europie, w której społeczeństwo jest zlaicyzowane, to nie jest niczym nadzwyczajnym, to raczej my jesteśmy wyjątkiem i wielu ludzi za granicą mnie pyta „jak wy Polacy radzicie sobie z tą wiarą w Boga”. To samo pytanie chętnie zadaliby Muzułmanom czy Turkom, ale się boją.
W społeczeństwie czeskim bardzo się przestrzega niepisanych zasad, zwyczajów, konwenansów. Tam się trzeba umieć zachować: zawsze mówić „dzień dobry”, tam się na drzwiach wiesza na wizytówce swój tytuł – „magister”, „inżynier” czy „doktor”. Dzięki temu to społeczeństwo obywa się bez Kościoła, w przeciwieństwie do Polski, gdzie Kościół jest przede wszystkim spoiwem społecznym, choć oczywiście nie tylko.

*Którą z rozmów z książki uważa Pan za najcenniejszą?*

Np. rozmowę z Petrem Zelenką, którego filmy bardzo lubię. Ma on bardzo nieortodoksyjny pogląd na Aksamitną Rewolucję, na wydarzenia 89. roku – uważa, że to był spisek KGB. Nie podzielam tego poglądu, ale chciałem i taki pogląd zawrzeć w książce. Zresztą to symptomatyczne, że on jest jednym z najmłodszych rozmówców – i to właśnie on ma taki defensywny, kapitulancki stosunek do przeszłości. W gruncie rzeczy uważa, że cała rzeczywistość jest zmanipulowana i ucieka w te swoje fantazje, zresztą bardzo piękne, które możemy oglądać w filmach.

*Czy to jest książka dla specjalisty, „czechofila”, czy także dla kogoś, kto nie miał do tej pory do czynienia z historią i kulturą tego kraju?*

To jest książka popularyzatorska, adresowana do kogoś, kto już dążył się odrobinę Czechami czy Europą Środkową zainteresować, ale tak naprawdę wszystkiego jeszcze chciałby się dowiedzieć.

Przypadki inżyniera ludzkich dusz

Opowieść o pięćdziesięciu latach totalitaryzmów w naszej części Europy – napisana bez patosu, z humorem, ironicznym dystansem i autoironią. Tak, jak potrafią Czesi – Hrabal, Kundera, Filip czy właśnie Josef Skvorecky. To najważniejsza powieść tego autora, jego arcydzieło. Zabawne anegdoty i dramatyczne historie, pierwsze młodzieńcze miłości i pierwsze spotkania ze śmiercią, żart i groza „absurdalny teatr świata”. Choć powieść powstała przed trzydziestu laty, jej przesłanie jest (niestety) wciąż aktualne. Bo jak mówi narrator: „Świństwa powtarzają się w wariantach, których schematy są do siebie zawstydzająco podobne. Ab initio orbis terrarum”.

Wojak Szwejk

*OBOWIĄZKOWA POZYCJA KAŻDEGO CZECHOFILA*

Kiedy zamordowano arcyksięcia Ferdynanda, zmienił się porządek świata. Jednak nic nie jest w stanie wstrząsnąć Jozefem Szwejkiem na tyle, by zechciał zmienić porządek swojego życia. Szwejk, zajmujący się pokątnym handlem psami w Pradze, trafia do wojska. Ukrywając się za maską dobrodusznego idioty, wyszydza absurdy wojenno-biurokratycznej machiny, dzięki czemu w czasie licznych przygód, czy to na służbie u kapelana Katza, porucznika Lukasza, czy w areszcie, w szpitalu, w drodze na front, udaje mu się zachować godność, wewnętrzną wolność i człowieczeństwo. Szwejk po prostu w każdej możliwej sytuacji jest sobą.

Jedna z najsłynniejszych czeskich powieści. W 2009 roku ukazał się u nas nowy kongenialny przekład autorstwa Antoniego Kroha. Wcześniej powieść ukazywała się w Polsce pod tytułem „Przygody dobrego wojaka Szwejka”.

Polacy oczami Czecha

Jak już wiecie, według sondażu przeprowadzonego przez dziennik „Mlada fronta Dnes”, 52% Czechów deklaruje sympatię do Polaków. Bardziej lubiani są przez nich tylko Słowacy.

Polacy mają w Czechach opinię „handlarzy”.
Oznacza to, że jeśli Polak przyjeżdża do Czech na jakiś targ lub giełdę, zawsze stara się jak najwięcej utargować. Często Polacy pojawiają się na giełdach staroci czy pchlich targach, które są w Czechach bardzo popularne. Nie dość, że się zawsze targują, to złoszczą się, gdy utargują według nich za mało.

Czesi wypominają nam też naszą (nad)gorliwość katolicką oraz przybierający postać fanatyzmu patriotyzm. Z tym, że Czesi sami się w tym gubią, bo jeśli jesteśmy takimi patriotami, na jakich się robimy, to dlaczego wciąż jeździmy za pracą niemalże po całej Europie?

Zdziwienie budzą też ciągle powtarzające się informacje o katastrofie smoleńskiej. Choć Czech nie rozumie nic z polskich wiadomości, gdy słyszy słowo „smoleńsk”, puszczają mu nerwy i pyta się:

„Proč o tom furt melete?

“Czemu ciągle to wałkujecie?”

Podśmiewują się za to z Polaków, że na świat patrzymy z wrodzona wadą, bo „w jednym oku siedzi nam etos, a w drugim patos”. I że jesteśmy mistrzami świata w cierpieniu. Trudno nie zgodzić się, że potrafimy czcić tylko klęski.

Czesi starszej daty pamiętają nam też najazd na Zaolzie oraz jego aneksję. Czasem to wypominają. Jeden pan, lat 60, opowiadał mi, jak jego ojciec cieszył się z najazdu Hitlera na Polskę – w końcu Polacy mają odwet za czeski rok 1938.

Wielu Czechów, młodych i starszych dziwi fakt, że nasze języki, mimo iż tak podobne, znacznie różnią się od siebie. Dyrektorka gimnazjum z polskim językiem nauczania w Czeskim Cieszynie do pracy przyjechała aż z Wysoczyny (region między Morawami a Czechami) i w ogóle nie rozumiała Polaków. Nie umiała też na początku odnaleźć się wśród ludzi mówiących „naszomowo” czyli gwarą cieszyńską. Żeby Polak zrozumiał Czecha w Pradze musi znać komplet podstawowych wyrażeń i słów.

Kolejną kwestią jest zdziwienie Czechów nad faktem, że nie potrafimy nakręcić dobrych komedii. To, co powstaje jest gniotem i nie łudźmy się, nigdy nie zostanie pokazane poza granicami Polski. Więc dlaczego czeskie filmy są w Polsce tak popularne? Z drugiej jednak strony, Czesi zazdroszczą nam dramatów ( „Dług” czy „Plac Zbawiciela”) czy filmów ważnych jak „Wszystko, co kocham”.

Jeśli chodzi o kwestie piwa, polskie piwo Czechom bardzo smakuje. Każdy Czech przywozi z wycieczki do Krakowa (tak, Czesi odwiedzają w Polsce tylko Kraków lub Oświęcim, opinia o Warszawie jest jak najbardziej zła) polskie piwo, najczęściej Tyskie.
Ale dla Czechów najlepsze jest, jak wiadomo, ich własny piwny wyrób.

Tego, że Polacy wg Czechów prowadzą auta jak piraci nie muszę przypominać. Przypomniała mi się za to sytuacja jak mój czeski kolega narzekał, że Polacy to tylko „piją jak ruscy – nie piwo ale Wódkę!!”. Młodzież upojona wódką ubliżyła memu koledze w polskim pociągu. Stwierdził, że jesteśmy ksenofobami a jedyne co mu się w Polsce podoba to ja, bo zachowuje się nie jak Polak, ale jak Czech.

A co naprawdę myślą Czesi o Polakach?
Oto fragment książki „Zrób sobie raj” Mariusza Szczygła:

” – Księży czeskich już nie ma. Wymarli. Są już prawie sami Polacy. Ci Polacy wszędzie wejdą, tylko w rządzie ich jeszcze brakuje. Na przykład nasz ksiądz musiał już iść na emeryturę, słabo chodził, słabo słyszał. Powołali do parafii Polaka, z Polski. Polak to wiadomo: od razu hendelek. Nie powiem, pieniądze się ich trzymają. Pan powie, skąd Polacy mają pieniądze? On przyjechał z jedną walizką, a natychmiast okna wymienił na nowe. A klucze to od razu pierwszego dnia. Tak że nasz ksiądz nie mógł już sobie swojego domu, w którym przeżył czterdzieści lat, otworzyć. Jak tylko poszedł do domu starców, to Polak wyrzucił wszystkie rzeczy księdza proboszcza na dziedziniec. Na taką stertę. Sąsiadka trochę uratowała. Było to bardzo przykre. Oczywiście nie jestem jakąś antysemitką czy coś podobnego, żeby nie lubić Polaków, ale pan powie, dlaczego jak na świecie jak gdzieś jest dziura, to ją wypełnią Polacy? Co to za naród? Dlaczego taki wędrujący? Ta Anglia, to przecież mówią, że tam Polska już jest. Czy to przyzwoite, że naród tak nie usiedzi spokojnie na miejscu? Wy, Słowacy, jesteście zupełnie inni. (…)

–  U nas, proszę pana, za komunizmu w tekstyliach pracowało mnóstwo Polaków. Jak tylko przyjechali do Czechosłowacji, to wszyscy chodzili do kościoła. Zbiorowo. Mnie to aż serce rosło, jak nasz kościółek był wtedy pełny. I ja się pytam, co z tymi Polakami się stało?

–  Nie ma już ich?

–  Są. Po trzydzieści lat w Czechach siedzą.
No to co się im miało stać?
Wszyscy przestali chodzić do kościoła. Co do jednego. Zupełnie jak Czesi. Więc ja się pytam, co się stało z Polakami? ”

Jan Patocka – Kim są Czesi?

Tylko dla prawdziwych i zagorzałych Czechofili ciekawa pozycja książkowa „Kim są Czesi?”. Przyznam szczerze, że tylko dzięki autografowi przebrnąłem przez ten wybitnie naukowy język.

Czeski filozof Jan Patocka napisał swój esej w latach siedemdziesiątych, kiedy wszelka publiczna dyskusja na temat tożsamości narodu, jego przeszłości i teraźniejszości była w Czechosłowacji niemożliwa. W wątku przewodnim esej ten stanowi repetytorium z czeskiej historii, którego celem jest zarysowanie głównych tendencji rozwojowych czeskiego narodu i państwa oraz formujących je idei, a także ukazanie problematyki czeskiej tożsamości narodowej i świadomości politycznej ukształtowanej w procesie historycznym.

“Kim są Czesi?”

Jan Patocka
Wydawnictwo -Międzynarodowe Centrum Kultury
2010

Czeski knedlik (2)

Czechofil oszalał i z nudów, ale też z ciekawości postanowił zrobić prawdziwe domowe, ręcznie robione czeskie houskove knedliky :) Oczywiście przyrządzone według przepisu, który wcześniej podałem na blogu. Wyszły identycznie jak te, które jadam w hospůdkach.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał czegoś od siebie. W ten sposób wyszło dziwne połączenie czeskiego narodowego jedzenia z narodowym polskim. Mieszanka knedliků i bigosu (mimo iż pysznego) smakowała egzotycznie – niestety zabrakło sosu. Jutro na obiad zrobię z wieprzowinką, sosem, śmietaną i żurawiną jak prawdziwy Czech. Jutro na obiad Svičková na smetaně :D

Mogę zażartować, że chyba sam knedlik się prosił o zjedzenie, bo gdy go wyjąłem z garnka, jego brzeg uformował się w odbicie ludzkiej męskiej twarzy, serio! (foto poniżej). Czeska jazda na całego!

Smacznego!

Sąsiad Czech

Tak jak w tytule…

Każdy Czech ma swój uporządkowany świat i otoczenie. Jeśli mieszka w bloku, żyje w spokoju ze swoimi sąsiadami. Jeśli mieszka w domku jednorodzinnym dba o swój teren, pielęgnuje  ogródek, nie zagląda sąsiadom przez okna. Nie zakłóca ciszy nocnej, a nade wszystko ceni sobie, gdy sąsiad mówi pięknie „Dobry den” :)

Czasem obowiązkowym jest zapytanie się nowego sąsiada czy wprowadził się tylko na chwilę czy na dłużej. Jeśli na dłużej, koniecznie w drzwiach musi znaleźć się karteczka z nazwiskiem i tytułem naukowym (jeśli ktoś posiada – w Republice można wpisywać sobie nawet licencjata i Czesi chętnie z tej możliwości korzystają).

No a jeśli już zamierzam zostać z moimi sąsiadami na dłużej, nie uniknę sprzątania klatki schodowej według specjalnego grafiku. Pomysłowość w ich projektowaniu nie zna granic. Zwykle wykonuje je ktoś z mieszkańców, po jeden na każde piętro. Coraz częściej jednak sprzątaniem zajmują się już prywatne firmy. Ale jeśli nie ma u nas w bloku jeszcze takiej wygody, trzeba trzymać się grafiku.

Poniżej zdjęcia tych cudeniek :)
Z nazwiskami albo tylko z numerami mieszkań.

Ciekawostką jest to, że każde mieszkanie posiada tylko klamki zatrzaskowe tzw. gałki. Nie widziałem zwykłych zamków bez gałek – a co jeśli mała pociecha zatrzaśnie w środku klucze? Raz już przyjechał ślusarz i huk był na cały blok gdy rozwalał drzwi by się właściciele mogli dostać do mieszkania.

A kto to widział kłótnie sąsiedzkie? Chyba tylko w filmach czeskich widziałem. Czeskie odpowiedniki Pawlaków :) Pewnie, że Czechom żyje się lepiej niż Polakom, mają więcej spokoju na starość i są częściej uśmiechnięci. Taki to mały spokojny naród żyjący sobie między górami.

DSC01116.JPGDSC01117.JPGDSC01118.JPG

Jaromír Nohavica

Jaromír Nohavica – Czech, propagator polskiego języka z Czechach :)

Chyba jest bardziej znany w Polsce niż Czechach. Nie ma dnia, żeby ludzie w empiku nie pytali się o jego płyty.

Początkowo pisał teksty dla innych wykonawców, pracował m.in. w bibliotece w Czeskim Cieszynie. Zasłynął w tamtych czasach głównie piosenką Lásko, voníš deštěm (Miłości, pachniesz deszczem) dla Marii Rottrovej. Dopiero od 1982 roku, namówiony przez przyjaciół, zaczął sam wykonywać swoje utwory. Od tej pory stał się popularnym wykonawcą, a od lat 90. jest stale w czołówce najpopularniejszych czeskich pieśniarzy.
Poza Czechami sporą popularnością cieszy się również w Polsce, gdzie także koncertuje od 1998 roku. Twórczość Nohavicy, mieszkającego na pograniczu kultur na Śląsku Cieszyńskim, przesiąknięta jest również polskimi akcentami, a artysta swobodnie mówi po polsku (prowadzi konferansjerkę swoich koncertów po polsku, choć twierdzi, że nigdy się nie uczył tego języka). W 2009 roku ukazał się album Świat według Nohavicy, z piosenkami Nohavicy w polskim tłumaczeniu i wykonaniu polskich artystów.
Napisał ponad 400 piosenek. Gra na gitarze i akordeonie (heligonce) lub występuje z zespołem. Pisze własne teksty, ale także tłumaczy utwory innych wykonawców (Okudżawa, Wysocki, Cohen, Vian i inni), śpiewa też utwory Karela Kryla. Jego płyty, należące do gatunku poezji śpiewanej, należały do najlepiej sprzedających się płyt w Czechach. Płyta Divné století z 1996 uzyskała status platynowej płyty oraz tytuł Płyty roku 1996 w czeskiej ankiecie muzycznej Gramy. W 2002 roku wystąpił w roli głównej w filmie Petra Zelenki Rok diabła.

W 1997 roku Nohavica zdobył tytuł mistrza Czech w scrabble. Mieszka w Ostrawie, ale jeszcze go nie spotkałem :D

Nagrał piosenkę o Ostravie ale też o małżeństwie z Polką z Cieszyna.

Czeski knedlik

Czechofil oraz kolejna czechofilka Czeszka Lea wychodzi Wam na przeciw i proponuje zrobienie czeskich dań w zaciszu własnej kuchni :)

Serio, zacznijcie od kendlików z kapustą :)

„W internecie znalazłam różne przepisy na knedel ale żaden z nich nie był nawet
podobny do oryginału, zatem podaję Wam przepis na naprawdę dobry, w smaku
czeskiej tradycyjnej kuchni knedel” :)

składniki:
450 g mąki tortowej
2-3 bułki świeże
1 jajko
200 ml mleka
10 g drożdży lub połowa proszku do pieczenia ( ja robię wyłącznie na proszku )
sól

Do mąki dodać drożdże lub proszek do pieczenia, wlać mleko o temperaturze pokojowej
z rozbełtanym w nim jajkiem, dodać szczyprę soli i zagnieść ciasto. Bułki pokroić w
drobną kostkę i dodać do ciasta ( często bułki są dosyć spore i bywa ,że wystarcza 1,5
bułki ), ponownie mocno razem zagnieść. Ciasto odstawic na 40min.
Z ciasta „wymodelować” 2 szyszki spore i wrzucić do wrzątku, gotować 25min.
Po wyciągnięciu kroic plasterki grubości kromki chleba i podawać z kapustą, sosami,
mięsem i gulaszem – NIGDY NA SŁODKO !!!
Niezjedzoną częśc knedla wstawić do lodówki, podgrzewać tylko na parze , Ważne: nie
przejmować się zbytnio wyglądem knedla . ;)

A teraz przepis na segetyński gulasz do knedla!!!

600g mięsa wieprzowego
400g kiszonej kapusty
200ml słodkiej śmietany ( najlepiej 18% w zwyż z kartonika)
2 łyżki mąki
40g smalca ( nie zamieniać na inny tłuszcz ! )
1cebula
czosnek ( ja daję jakieś 3- 4 ząbki )
1 kostka rosołowa
paryka mielona slodka
pieprz, kminek, sól

Z kostki rosołowej przygotować bulion.
Cebulkę drobno skrojoną podsmażyć na smalcu, dodać w kostkę skrojone mięso, dodać
paryki ( ilość od upodobania ) i podsmażyć, dodać czosnek przetłoczony przez
maszynkę, kminek, sól,pieprz i zalać troszką bulionu. Należy dusić co jakiś czas
mieszająć w razie potrzeby dolewać bulionu. Osobno należy podusić kiszona kapustę na
smalcu z niewielką ilością wody, miękką kapustę należy dodać do mięsa, makę
wymieszać razem ze śmietaną w kubku z niewielką ilością soli ( coby się śmietana nie
zwarzyła ) i zagęścimy w ten sposób gulasz.

Teraz dwa przepisy na zupę czosnkową :)

1)

5 ząbków czosnku
1/5 łyżki smalcu
1 jajko
wywar mięsny lub rosołek 2-3 l
sól, pieprz , kminek
grzanki z chleba

Na roztopiony smalec wrzucić przeciśnięty czosnek
W chwili kiedy się zaszkli zalać wywarem dodać sól, pieprz i kminek pogotować
Na koniec wbić jajko i rozbełtać. Lać na talerz z grzankami

2)
5 ząbków czosnku
1/5 łyżki smalcu
1 jajko
wywar mięsny lub rosołek 2-3l
sól, pieprz , kminek
ziemniaki
serek topiony, może być też kawałek camemberta

Na roztopiony smalec wrzucić przeciśnięty czosnek
W chwili kiedy się zaszkli zalać dodać w kostke pokrojone ziemniaki, zalać wywarem
dodać sól, pieprz i kminek pogotować
pod koniec wbić rozbełtane jajko i serek.

Jeszcze można zrobić sobie smażony ser – kupić w sklepie najtwardszy żółty ser jaki tylko jest dostępny, 1,5 cm plaster do jajka, wszystko w bułce tartej i smażyć na bardzo małym ogniu do 2 minut. Najlepiej zrobić dwie warstwy bułki tartej, żeby mieć pewność, że ser nie wypłynie na patelnie.

Smacznego i powodzenia w kuchni!:)

Czechofil i Lea

3oNGNG16BZ3Ndy11wX.jpg
               Domowej roboty knedlikHIZjv7ChU8HzNzJmHX.jpgv4b4C1M8gu9UQuvCVX.jpg

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑