Kolejowa rewolucja Słowaków obejmie też Czechów i Polaków – PORADNIK jak jechać za darmo

Nie mogę otrząsnąć się jeszcze po informacji Leo Express, które z trudami, ale weszło na polski rynek autobusowo-kolejowy, podczas gdy zza południowej granicy dochodzą do nas kolejne dobre informacje. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Już od 17 listopada, zgodnie z decyzją rządu, wszystkie dzieci, studenci oraz emeryci na Słowacji będą mogli jeździć pociągami zupełnie za darmo. Decyzja Roberta Fico jest o tyle istotna, że, jak się później okazało, z przywileju tego skorzystają również Czesi, Polacy oraz wszystkie wspomniane grupy społeczne z całej Unii Europejskiej!

Aby jechać za darmo słowackim pociągiem należy:

  • być dzieckiem do 15 roku życia;
  • być studentem dziennym i nie mieć ukończone 26 lat;
  • być seniorem powyżej 62 roku życia i mieć legitymację emeryta.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę jedynie Słowację, zmiany dotkną aż 50 procent ludności tego pięciomilionowego kraju.

Przed wejściem do pociągu należy upewnić się, że mamy następujące dokumenty:

  • legitymacja szkolna dla osób do 15 roku życia;
  • zaświadczenie z uczelni o posiadaniu statusu studenta dziennego oraz ważna legitymacja;
  • zaświadczenie o statusie bycia emerytem (dotyczy też i tych, którzy z różnych powodów przeszli na wcześniejszą emeryturę i mają mniej niż wspomniane 62 lata)

UWAGA!

Dokumenty nie muszą być przetłumaczone na język słowacki.

Gdy upewnimy się, że spełniamy wszystkie powyższe kryteria, wystarczy udać się do kasy i poprosić o specjalny bilet drugiej klasy uprawniający do bezpłatnych przejazdów.

WAŻNE!

Zapisy nowej ustawy nie obowiązują w pociągach przekraczających granicę. Przykład: jadę z Mostów u Jablunkowa do Čadcy i dalej Żyliny – bezpłatny bilet obowiązuje dopiero od pierwszej słowackiej stacji na terenie Słowacji.

Warto wiedzieć:

Bezpłatne przejazdy dotyczą wszystkich połączeń dotowanych przez państwo. Wyjątkiem od tej reguły jest jedynie połączenie Bratysława – Komarno realizowane przez prywatnego RegioJet.

„Promocja” nie dotyczy żadnych pociągów InterCity (Bratysława – Koszyce) i innych np. międzynarodowych.

Koleje Słowackie przygotowane są na zwiększony ruch na peronach. Słowacy pożyczyli również od Czechów 40 starych wagonów by móc sprawnie realizować wszystkie kursy.


Ciekawostką jest, że tysiące Słowaków nie zgadza się na „marnowanie państwowych pieniędzy” i i podpisują petycję, aby rząd wycofał się z tak „nietrafionego” pomysłu. Przedstawiciel aktywistów mówi, że za darmowe połączenia zapłacą wszyscy obywatele Słowacji w podatkach. W kilka dni grupa Nova generace zebrała ponad 22 tys. głosów sprzeciwu.

Całkowity koszt uruchomienia darmowych przejazdów koleją będzie wynosił 13 milionów euro.

Czesi nie chcą u siebie muzułmanów

Najazd arabskich klientów na słynne łaźnie w Cieplicach doprowadził do lokalnej wojny, w którą zaangażowały się partie polityczne i organizacje muzułmańskie. Niektórzy chcą nawet uchwalenia zakazu noszenia w miejscach publicznych chust zasłaniających twarz.

pig

Kiedy w 2012 r. ówczesny minister zdrowia Leosz Heger obciął dopłaty do darmowych wyjazdów emerytów do term, zapewne nie spodziewał się, jaki będzie to mieć wpływ na życie Cieplic. Liczba Czechów odwiedzających je spadła o 45 proc., kilka łaźni zbankrutowało, a wiele skupiło się na ofercie dla Rosjan i obywateli bogatych krajów arabskich.

Cieplice są bardzo popularne właśnie wśród tych ostatnich, w 2014 r. ma ich się tam zjawić 3 tys. Często przyjeżdżają z rodziną i służbą. A ponieważ liczba miejsc noclegowych jest ograniczona, Arabowie postanowili wykupić 60 parceli w okolicach miasta i zbudować cztery kondominia.

Nie wszystkim mieszkańcom ten najazd się podoba, a skargi na głośne zachowanie w nocy czy śmiecenie są na porządku dziennym. Niektóre puby i restauracje nie wpuszczają Arabów – gdy ci próbują wejść do środka, są wypraszani pod pretekstem, że ktoś wynajął lokal.

Świnie i krzyż

Policja analizuje wideo, które pojawiło się dwa tygodnie temu w serwisie YouTube. Na filmie widać, że na działkach wykupionych przez Arabów ktoś zakopał głowy świń – pod drewnianym krzyżem z napisem „Plany islamistów zostaną pokrzyżowane przez nasze tłuste wieprze”. Świnie są uważane przez muzułmanów za zwierzęta nieczyste i taka akcja jest dla nich niezwykle obraźliwa.

Wideo zamieścił na swoim serwerze Jir~ Barták z organizacji Islamu w Czechach Nie Chcemy. Działa ona od pięciu lat i ma ponad 70 tys. fanów na Facebooku. Barták zapewnia, że materiał otrzymał anonimowo, e -mailem.

– Cieplice stawią czoła próbie islamskiej kolonizacji, która nie przynosi rdzennej ludności rozwoju, tylko średniowieczne metody i zagrożenie bezpieczeństwa; walczą bronią, którą mają do dyspozycji – oznajmił Barták.

Do akcji ruszyli też lokalni politycy. Iva Dvoráková, radna z prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), zaapelowała do członków rady miejskiej, by wymusili na ministerstwie spraw wewnętrznych uchwalenie zakazu noszenia chust zasłaniających twarz (nikabów) w miejscach publicznych, tak jak stało się to we Francji. W rozmowie z iDnes.cz tłumaczy, że muzułmanie, którzy chcą przestrzegać czeskich przepisów, nie będą mieli nic przeciwko temu; a ci najbardziej konserwatywni po prostu nie przyjadą.

Problem spróbował rozwiązać przywódca czeskich muzułmanów Mehdi Hassan Alráw~. Muzułmańska Gmina Wyznaniowa zaczęła rozdawać arabskim gościom łaźni ulotki ostrzegające o ciszy nocnej, chce się też zaangażować w sprzątanie miasta i okolic.

Z kolei władze Cieplic planują dostarczanie klientom z krajów Zatoki Perskiej plastikowych torebek wraz z informacją, że powinni w nich przechowywać śmieci, a następnie wyrzucać je do kosza.

Zeman: Islam to antycywilizacja

Dvoráková to niejedyny polityk, który populistycznymi działaniami próbuje zyskać popularność. Wiceburmistrz Pragi Vladimira Ludková, też z ODS, wywołała oburzenie wpisem na blogu komentującym oficjalną prośbę o powstanie niepublicznego cmentarza w czeskiej stolicy przeznaczonego dla muzułmanów. Podanie odrzucono, a Ludková stwierdziła: „Sądzę, że kilkusetletni rozwój naszej kultury nie może zostać zaprzepaszczony w imię wielokulturowości i mówienia każdemu: » Jesteś tutaj mile widziany «. To mogłoby doprowadzić do tego, że w waszym mieszkaniu pojawi się ktoś, kto oznajmi: » Już tu nie mieszkasz, wyjdź! «”.

Praski ratusz zdystansował się od słów Ludkovej.

Skandal wywołała także partia Świt Demokracji Bezpośredniej, która przed ostatnimi wyborami do europarlamentu wykorzystała w kampanii plakat nacjonalistów ze Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), na którym czarne owce wyrzucają ze swego grona białe.

Również obecny lewicowy prezydent i były premier Milosz Zeman bezpardonowo skrytykował islam w 2011 r., jeszcze zanim został głową państwa. Podczas międzynarodowej konferencji „Europa zjednoczona i wolna?” mówił, że to „antycywilizacja”.

Politycy wpisują się w ten sposób w myślenie przeciętnego Czecha. Jak wynika z tegorocznego europejskiego badania EUvox, aż dwie trzecie z nich uważa, że islam zagraża czeskim tradycjom kulturowym, a 90 proc. jest mu – w różnym stopniu – przeciwna. Michaela Vojtková z Instytutu Socjologii czeskiej Akademii Nauk podkreśla, że to najmniej tolerancyjne stanowisko wśród krajów UE.

Przeciw statusowi Kościoła

Trudno określić, ilu dokładnie muzułmanów mieszka dziś w Czechach, bo podawanie wyznania w spisie powszechnym ludności nie jest obowiązkowe. Podczas ostatniego, z 2011 r., tylko 3 tys. osób zadeklarowało wiarę w islam. Szacunki samych muzułmanów mówią, że jest ich kilka razy więcej, prawdopodobnie ok. 20 tys. Zdaniem przeciwników islamu to zaniżona liczba i sięga ona raczej 50 tys.

Opór przeciwko rzekomej islamizacji jest tak duży, że problemy ma Muzułmańska Gmina Wyznaniowa. 17 września minęło dziesięć lat od jej rejestracji, i zgodnie z prawem może się ona starać o pełny status oficjalnego Kościoła, dzięki czemu mogłaby się ubiegać o nauczanie islamu w szkołach publicznych, tworzenie szkół religijnych, wysyłanie imamów do więzień i wojska, uznanie muzułmańskich małżeństw.

W parlamencie leży już jednak petycja z 22 tys. podpisami zebranymi przez organizację Islamu w Czechach Nie Chcemy z żądaniem zablokowania ewentualnego wyższego stopnia rejestracji. Przeciwnicy rozszerzenia praw muzułmanów przypominają kontrowersyjne wypowiedzi z meczetu w Brnie, kiedy to nawoływano do likwidacji Żydów i nienawiści do wszystkiego, co niemuzułmańskie. Przewodniczący praskiej gminy wyznaniowej Vladim~r Sánka został zaś oskarżony o dystrybucję kontrowersyjnej książki znanego kanadyjskiego nauczyciela islamu Bilala Philipsa „Podstawy tauhidu” propagującej nienawiść religijną i surowe zasady szariatu, jak chłosta za picie alkoholu i obcięcie ręki za kradzież. Z tego powodu ma zakaz wjazdu na teren Niemiec, Wielkiej Brytanii, Australii i Kenii. Śledztwo w sprawie dystrybucji książki trwa.

Źródło: wyborcza.pl

Czechy. Niebezpieczny carpooling

Coraz popularniejszy w Czechach carpooling (odpłatne udostępnianie miejsca w samochodzie, bądź korzystanie z takiej oferty) niesie jednak ze sobą pewne zagrożenia. Kierowca, który podwozi pasażerów na trasach międzynarodowych, może stać się przemytnikiem ludzi.
carpooling

Rosnące ceny benzyny i zwykła niechęć do samotnej jazdy sprawiają, że carpooling cieszy się coraz większym powodzeniem. W Czechach portale internetowe oferujące możliwość umówienia się na wspólną jazdę mają już kilkaset tysięcy członków, z czego ponad jedna trzecia to kierowcy. Jednak usługą, która ma ułatwiać podróżowanie i obniżyć jego koszty, zainteresowali się przemytnicy ludzi.

O wielkim pechu może mówić pewien czeski kierowca, który w internecie umieścił ogłoszenie o treści: „W drodze z Rumunii do Niemiec mam w aucie dwa wolne miejsca. Chętnych proszę o kontakt”. Chciał oszczędzić na kosztach podróży, ale kiedy na czesko-słowackiej granicy zatrzymała go policja dowiedział się, że podróż może kosztować go o wiele więcej niż sądził. Okazało się bowiem, że niczego nieświadomy przewoził dwóch Afgańczyków nielegalnie przebywających na terenie Unii Europejskiej. Cała sprawa znalazła swój finał na komisariacie, gdzie kierowca musiał tłumaczyć się z tego, jak nielegalni imigranci znaleźli się w jego samochodzie. Za przemyt ludzi grozi mu nawet do ośmiu lat więzienia.

Jak podaje czeska policja, podobnych przypadków ciągle przybywa. Dzieje się tak, ponieważ z carpoolingu zaczęły korzystać gangi przemytników ludzi. „Jest to nowy sposób, który wykorzystuje się do transportowania obcokrajowców z krajów trzecich bez ważnego paszportu do innych krajów UE” – mówi Vladimir Takacz z policji ds. cudzoziemców. Dla gangów jest to tani i nierzucający się w oczy sposób przemycania swoich klientów. Auta osobowe są bowiem rzadko kontrolowane na wewnętrznych granicach Unii.

Problem ten może dotyczyć również polskich kierowców – w szczególności wracających do kraju z urlopu na południu Europy. Jedną z najchętniej wybieranych tras, którymi obcokrajowcy bez wizy podróżują przez kraje Unii jest tak zwany szlak bałkański. „Chodzi o trasę z Turcji przez Grecję, Macedonię, Serbię, Węgry i dalej do krajów docelowych – najczęściej są to Niemcy i Skandynawia” – mówi Takacz.

Innym powodem, dla którego w ostatnim czasie nasilił się przemyt ludzi wewnątrz UE jest fakt zmiany przepisów imigracyjnych na Węgrzech. „W ubiegłym roku Węgrzy zmienili przepisy i nielegalni imigranci otrzymali prawo swobodnego poruszania się. Imigranci natychmiast zaczęli tego nadużywać i wyjeżdżać z kraju w głąb Unii” – wyjaśnia dalej Takacz.

Policja ostrzega, że nie istnieje idealny sposób zabezpieczenia się przed nielegalnym pasażerem. W wielu przypadkach niebezpiecznej sytuacji można jednak uniknąć, prosząc naszego podróżnego o pokazanie dokumentów (zwłaszcza paszportu) i sprawdzając, czy przebywa na terenie Unii legalnie.

Bohumin tak blisko, a tak daleko jednocześnie

Pierwszy o 2.12 rusza Chopin, który przez Ostrawę mknie do Wiednia. Polonią dojedziemy aż pod włoską granicę do Villach, gdzie odbywają się konkursy Pucharu Świata w skokach narciarskich. Ostatni odchodzi Excelsior. O 23.22 przez Pragę jedzie do czeskiego Cheba, miasta niedaleko niemieckiej granicy. W ciągu doby odchodzi stąd 100 połączeń, bo dzięki swemu strategicznemu położeniu Bohumin (Bogumin) jest dziś ważnym europejskim węzłem kolejowym. Można stąd wyruszyć w wiele kierunków, tylko nie do Raciborza.

Nádraží_Bohumín

Kolej jest atutem tego miasta już od połowy XIX wieku. Pierwszy pociąg przyjechał tu z Lipnika nad Beczwą w 1847 roku. Za sprawą Kolei Wilhelma z Bohumina przez Racibórz i Koźle można było dotrzeć do Berlina, a oddana do użytku w 1872 roku Kolej Koszycko-Bogumińska łączyła miasto z Koszycami. Prawdziwą perełką architektury jest też tutejszy dworzec. Przebudowany na początku XX wieku w stylu neorenesansowym jest zaliczany obecnie do najładniejszych tego typu obiektów w Czechach.  Jego gruntowna modernizacja, która pochłonęła 2,6 mld koron czeskich zakończyła się dziewięć lat temu. Dziś z czterech peronów stacji odjeżdżają pociągi do Austrii, Słowacji, Polski i na Węgry. Radegast jeździ do Brna, Slovakią dostaniemy się do Koszyc, Varsowią do Budapesztu, a Chopin zawiezie nas do Wiednia. Kursują tu też pociągi do Polski (Silesia do Krakowa, Sobieski do Warszawy). Cztery razy dziennie (o 4.11, 5.11, 6.11 i 7.11) z Bohumina odjeżdża Pendolino, który trasę do Pragi pokonuje w 3 godziny 16 minut.

(…)

Zabytkowy dworzec jest dostosowany do potrzeb nawet najbardziej wymagających podróżnych. Znajdziemy tu informację (od poniedziałku do niedzieli otwarta w godzinach: 5.30 – 10.40, 11.10 – 14.30, 15.00 – 18.20), dwie poczekalnie, całodobowe kasy biletowe, w których możemy płacić kartami, w koronach lub euro (międzynarodowa i obsługująca połączenia lokalne) i czynne na okrągło bary. Informacje o przyjazdach i odjazdach pociągów wyświetlane są na nowoczesnych elektronicznych tablicach, można też skorzystać z klasycznych rozkładów jazdy.

Podziemnym przejściem dostaję się na trzeci peron, skąd ma odjechać pociąg do Warszawy.  Na każdym kroku widzę pracowników, którzy dbają o czystość dworca. Zbierają śmieci i pety, bo tu nikt nie przejmuje się obowiązującym zakazem palenia papierosów.

Wśród oczekujących na peronie spotykam polską obsługę pociągu, która zastępuje w Bohuminie czeską. W pociągu, który jedzie do Warszawy z Villach pracują do granicy z Czechami również Austriacy. – Pociągi mamy teraz lepsze, ale podróżni są wredniejsi – podsumowuje konduktor Tomasz Kozłowski, który z koleją jest związany od 20 lat.

Pierwszy raz w Bohuminie jest Josef Pekar, który ze Słowacji jedzie do dziewczyny do Łodzi. W podróży spędzi 10 godzin, ale czego nie robi się dla miłości? – Polki są najładniejsze – mówi z przekonaniem – i lepsze od Słowaczek! Kupiłem bilet miesięczny za 60 euro, mam nadzieję, że często będę z niego korzystał – dodaje.

Justyna Barkmanova jest Polką, która od lat mieszka z mężem Czechem w Pradze. Na wakacje przyjeżdża co roku do babci, która mieszka w Kielcach. – Podróż z małymi dziećmi nie jest już dziś takim wyzwaniem jak kiedyś. Wagony są klimatyzowane, a obsługa przynosi dzieciom zabawki i puzzle, żeby szybciej minął im czas. Korzystam też z tego, że dzieci do szóstego roku życia jeżdżą w Czechach za darmo – tłumaczy pani Justyna, która dba o to, by Łucja i Kuba mówili też po polsku – Ja znam trzy języki, bo uczę się angielskiego – mówi Łucja i po chwili namysłu dodaje: cztery, bo jeszcze słowacki!

To jedynie fragment tekstu z portalu noviny.pl. Autorem tekstu jest Katarzyna Gruchot. Cały tekst dostępny TUTAJ

Najsmutniejszy fragment tekstu:

W kasie międzynarodowej sprawdzam ceny biletów do wybranych miast. Za przejazd z Bohumina do Wiednia trzeba zapłacić 958 KC, do Pragi 315 KC, Krakowa 638 KC a Warszawy 1226 KC. Najdroższy jest bilet do austriackiego Villach, za który trzeba zapłacić 2246 koron. Najsmutniejsze jest jednak to, że nawet mając pieniądze, z Bohumina nie dotrzemy pociągiem do Chałupek, czy Raciborza.  Przewozy Regionalne deklarują, że 14 grudnia tego roku ma zostać uruchomione połączenie międzynarodowe na trasie Wrocław Główny – Bohumin (przez Kędzierzyn-Koźle, Kuźnię Raciborską i Rybnik).

Cieszyn, Štramberk i Ostrawa – jak nie znudzić się na Śląsku Cieszyńskim

Zakończył się kolejny tydzień urlopu. Nie ma roku, aby Czechofil nie pojawił się w dwóch miejscach: Pradze i Cieszynie. Stolicę Czech odwiedzam ze względu na znajomych, a to piękne graniczne miasteczko ze względu na jego położenie. Sprawdzając historię bloga zauważyłem, że wpisów o Cieszynie zrobiłem już kilka. Co napisać nowego? Czy jest jeszcze coś co Was zainteresuje?

Niektórzy jeżdżą co roku na przykład do Egiptu. Ludzi ciągną wybrane miejsca, z którymi mamy miłe wspomnienia. Ja wybieram Cieszyn. Tym, co mnie przyciąga na Śląsk Cieszyński są na pewno ludzie. I ten ich powolny tryb życia. Wszak „miastowe tego nie mają i spokoju tu szukają”. Także wolno snujący się urokliwymi uliczkami ludzie, bawiący się w pubach na kampusie studenci i uśmiechnięte ekspedientki – tego nie znajdziesz w metropolii.

Cieszyn: tu czeskie piwo upija bardziej

 

Zatrzymałem się w Hostel nazwanym 3 Bros’ Hostel na cześć  legendy o Trzech Braciach, założycielach miasta. Właściciel i zawiadowca miejsca Mariusz (notabene wszyscy wielcy Mariusze, których znam to czechofile) to zakręcony i młody człowiek, który wziął sobie za zadanie rozpropagowanie ideologii podróżowania grupowego. Nie ma nic lepszego niż paczka znajomych pijąca Brackie w Cieszyńskiej Wenecji*. Żeby wspólna sielanka trwała nawet po zamknięciu lokali, w 3 Bros’ Hostel urządzono wspólną kuchnię, w której można pić piwo kontynuując biesiadowanie. Górna półka lodówki hostelowej mieści lokalne piwa, a nawet wina. W czasie mojej obecności Hostel odwiedzili goście z Kanady, a nawet Australii. Niesłychane, że goście z tak daleka odwiedzają Cieszyn. Wynajmują oni zwykle pokoje wieloosobowe, dlatego czują się swobodnie wśród swoich znajomych. O dziwo, nawet podczas pełnego obłożenia, w hostelu jest cicho i da się wypocząć po podróżniczych wojażach.

A tych było sporo. Po trzech dniach zwiedzania stopy odmówiły mi niestety posłuszeństwa. Pewnie dlatego, że pokusiłem się o chodzenie po szczytach Beskidów. Strome cieszyńskie uliczki też zrobiły swoje. Szczytem mojej głupoty okazała się próba zdobycia polskiego brzegu Olzy – nieosiągalnego, jak się okazało, dla zwykłych śmiertelników. Zachciało mi się iść wzdłuż brzegu aż do momentu, jak Olza przestaje być rzeką graniczną a granica wcina się w ląd w okolicach Trzyńca. To był najgłupszy pomysł, na jaki mogłem wpaść. Zarośnięte chaszczami i niezwykle nieprzyjazne brzegi nie dopuszczą nikogo. Zastanawiam się czy w czasie zamkniętych granic ktokolwiek próbował przejść granicę w takich warunkach.

Štramberk

Spacer wzdłuż Olzy to był dopiero przedsmak tego, co mnie czekało następnego dnia. Wyprawa do Štramberku to był główny punkt tegorocznego urlopu. Nie było mnie tam już ponad cztery lata. I oczywiście nic się nie zmieniło: zadbane kamieniczki, zimne piwo i niezwykle sympatyczni Czesi. W  Štramberku można zjeść smacznie i tanio. Ponadto można też skosztować lokalnego piwa. Ważnym punktem programu jest również zaopatrzenie się w korzenny przysmak jakim są Štramberskie Uszy*.

Ale żeby dostać się do tego ukrytego między beskidzkimi szczytami miasteczka, trzeba pokonać kilkadziesiąt kilometrów pociągiem. Z Czeskiego Cieszyna wystarczy pojechać pociągiem do miasta Studenka, a tam przesiąść się w wagon motorowy serii 810 – produkowane od 1975 roku w fabryce Vagonka Studénka jeżdżą do dziś i stanowią nie lada lokalną atrakcję. Czułem się jak bohater filmu „Slunce, seno, jahody”. Naprawdę warto wybrać się w podróż trasą Studenka – Veřovice i przenieść się w czasie. Po drodze widziałem ładne miasteczko Příbor oraz obleśne komunistyczne Kopřivnice, które słyną z fabryki Tatry. Widać ją jednak z pociągu, nie warto więc nawet wysiadać.

Ostrawa

Przy okazji okazało się, że w modzie są wciąż fryzury na czeskiego piłkarza. W 2014 roku tego typu fryzurę miał na sobie kierownik pociągu, ale również rzesza taksówkarzy i obywateli Czeskiego Cieszyna i Ostrawy.

20140522_164343

Jeśli chodzi zaś o Ostrawę, jest to idealne miejsce, aby zobaczyć cały przekrój czeskiego społeczeństwa. Nie wspominam tutaj o ogromie Romów, którzy wręcz zalewają to przygraniczne miasto. Dla nowych przybyszów jest to widok na pewno przerażający i powodujący bezwarunkowy odruch przyciskania do siebie torebki. Wydaje mi się, że z każdym rokiem Cyganów w Ostrawie widzę coraz więcej. Są bardzo hałaśliwi i wiecznie się uśmiechają – aż tak dobrze się im powodzi? Oprócz dziesiątek tysięcy Romów zauważymy też kilku Czechów. Moda w mieście Ostrawa zatrzymała się na epoce warszawskiego Stadionu X-lecia. Kolorowe i pasiaste bluzki z poliestru (ten zapach) oraz sandały ze skarpetami. Wizerunek Czechów z Ostrawy różni się diametralnie od tych widzianych w Pradze. Kobiety z dwukolorowymi włosami (miks mlecznobiałego i kruczoczarnego) a mężczyźni otyli i szczerbaci. Młodzież rozmaita: jedni modni i schludni, pozostali tandetni i wyglądający jakby zatrzymali się w czasie. Warto przyjechać i zobaczyć ten lokalny folklor (patrz zdjęcie). Choć przeżyjemy szok, nie trzeba bać się o swoje zdrowie – Ostrawa jest dość bezpiecznym miastem. Warunek: nie wychodź na miasto po 22:00. Zresztą i tak nie ma po co – oprócz imprezowej ulicy Stodolni, nic się tu nie dzieje. W trakcie weekendu ulice są wymarłe, a tramwaje jeżdżą puste. Jedyny ratunek na nudę to centrum Handlowe Nową Karoliną nazwane, w gruncie rzeczy bardzo fajne.

Czeski Cieszyn

Wieczory spędzałem po obu stronach Cieszyna. W tym Czeskim można (ale nie trzeba) wybrać się do Restauracji u Huberta. To kultowe miejsce w przypadku początkujących czechofilów odwiedza się na własną odpowiedzialność. To, co urzeka starych czechofilów (ten klimat starej hospody, pianka na piwie) może bardzo wystraszyć nowicjuszy. Obskurne ściany i wygląd speluny – tak to miejsce jest określane, przez tych, którzy nie przywykli to wyglądu tradycyjnych czeskich hospudek. To samo tyczy się knajpy w budynku dworca w Czeskim Cieszynie czy też restauracji  Hotelu Piast. Ta ostatnia zresztą to relikt poprzedniej epoki – choć czysto i schludnie, to jednak martwo, cicho i tak nijak. Na pierwszy raz znajomych można zabrać do Da Capo (pizzeria oraz czeska kuchnia) czy też pobliskiej Siódemki. Tradycyjna czeska kuchnia do spróbowania jeszcze w Restauracji U Dzika czy tez w Restauracji na Brandyse. Najsympatyczniejsza według mnie jest Restauracja Sikorák w Parku Adama Sikory po czeskiej stronie Olzy. Do Colors na Hlavní tříde nie chodźcie – barmani tam oszukują i są strasznie irytujący.

Gdy pozostało Ci jeszcze kilka dni urlopu w zapasie, możesz wybrać się jeszcze do pobliskiej Opawy. Mieszkając rok na Śląsku Cieszyńskim udało mi się zwiedzić wszystkie te okoliczne miejsca, dlatego teraz pozwolę sobie wkleić jedynie linki.

Štramberk / Cieszyn / Cieszyn 2 / 

Ostrawa / Opawa / Hradec nad Moravicí

 

Wszystkie przystanki w Pradze „na żądanie”?

Nezastavujeme, máme zpoždění – to cytat z mego ulubionego czeskiego filmu. To, co wydawało się być realne tylko w filmie, wkrótce może okazać się rzeczywistością. MHD Praha chce, aby wszystkie przystanki były na żądanie.

Kadr z filmu "Slunce, seno, jahody"
Kadr z filmu „Slunce, seno, jahody”

W Pradze jest 1200 przystanków autobusowych. Około połowa z nich jest w tej chwili „na żądanie”. Docelowo wszystkie przystanki mają być objęte tym sposobem działania. Od niedawna prascy pasażerowie muszą machać do kierowcy autobusu na przystankach: Depo Hostivař, Malešická továrna i Na Homoli. Ale to dopiero początek.

MHD w Pradze żywi nadzieję, że wkrótce, wzorem kilku europejskich miast, i Praga będzie miała wszystkie przystanki z opcją „na żądanie”. Prowadzone są intensywne rozmowy z władzami miasta, aby ten model jak najszybciej wprowadzić. Kiedy? Konkretnego terminu nikt nie chce zdradzić, wiadomo jednak, że nie nastąpi to w tym roku ze względu na jesienne wybory. Technicznie MHD zmianę mogłaby wprowadzić w jeden dzień. Wymagane jest jednak przeprowadzenie kampanii informacyjnej dla pasażerów.

Rzecznik MHD te kontrowersyjne plany tłumaczy oszczędnościami: dziennie jest to około 2 proc. nakładów na benzynę oraz pensję kierowców. Słowem: im szybciej autobus dojedzie do pętli, tym mniej straci paliwa i tym szybciej skończy się zmiana pracownicza. Po wprowadzeniu zmian już nie będziemy musieli machać, a jedynie ustawić się tak, by być widocznym dla kierowcy przejeżdżającego autobusu. Wysiadając wciskamy guzik STOP. 

Zakaz picia alkoholu w centrum Pragi

Centrum Pragi będzie wkrótce oblepione plakatami informującymi o tym, iż spożywanie alkoholu w ścisłym centrum stolicy Czech jest zakazane. Najpierw informacje o zakazie będą umieszczone na słupach ogłoszeniowych, z czasem turyści będą mogli wypatrzeć tablice również na budynkach.

497415

Napis po czesku i angielsku ma informować turystów, że znajdują się w strefie, w której spożywanie alkoholu na powietrzu jest zakazane. Takie tablice to świetny sposób na dotarcie do rzeszy przyjezdnych osób, które w ogóle nie zdają sobie sprawy, że kilka miesięcy temu zmieniło się prawo w tym zakresie. Władze dzielnicy Praha 1 wynajęły 20 miejsc, w których będą naklejone informacje. Będą to na przykład miejsca koło latarni bądź też billboardy. Znajdą się na pewno w okolicach ulic Długiej oraz Kozí. Miesięczny koszt wynajmu powierzchni reklamowych to 20 tysięcy koron.

Praha 1 wciąż czeka na decyzję konserwatora zabytków, który pozwoli na zawieszenie specjalnych tablic z zakazami na kamienicach. Poza tym władze dzielnicy chcą przygotować specjalną wersję map Pragi, w których oprócz atrakcji i zabytków turyści znajdą informację o zakazie picia alkoholu w miejscach publicznych. Mapy te mają być dostępne w hotelach i pensjonatach.

Na chwilę obecną wspomniane tablice są sposobem wyciszenia ulic Prahy 1, które zapełniają się głośnymi turystami. Jeżeli te nie zdadzą swojej roli, Praha 1 będzie wnioskować o nakaz zamykania pubów i klubów o godzinie 22:00. 

National Geographic: Praga – miasto oszustów

Kanał National Geographic, który nadaje swój sygnał w 171 krajach świata zadarł z włodarzami Miasta Stołecznego Pragi. Na swojej antenie wyemitował kontrowersyjny dokument „Praga – miasto oszustów” czym wywołał istną burzę.

Kadr z dokumentu
Kadr z dokumentu

Twórca programu dokumentalnego a zarazem główny jego bohater Conor Woodman nagrywał każdą minutę swego pobytu w Pradze. Chciał udowodnić, że na każdym kroku turyści są narażeni na oszustów. Przedmiotem zainteresowania Woodmana były między innymi kluby nocne, taksówki oraz dilerzy narkotyków. Można było również zobaczyć jak podczas zakupu parka w rochliku sprzedawca nie chce wydać kilku tysięcy koron reszty.

 Dokument wywołał skandal. Dziennik Právo ujawnił, że podczas kręcenia filmu użyto aktorów, a wymienione firmy taksówkarskie nie istnieją już kilka lat. Rzeczniczka NG w Czechach i na Słowacji Lada Dobrkovská odrzuca jednak wszystkie zarzuty i twierdzi, że w dokumencie zostały pokazane jedynie prawdziwe wydarzenia. Według niej, to co się dzieje w Pradze może się stać w każdym dużym mieście turystycznym, a film jest po prostu przestrogą. Zobaczcie sami:

Czeskie dzieci są rozpuszczone – mówi Polka mieszkająca w Pradze

Matra Szewczyk przyjechała do Pragi w ramach programu studenckiego Erasmus. Jej pobyt miał trwać rok, jednak okazało się, że nie może żyć bez Pragi. Czechofil.com oraz lidovky.cz prezentują kolejny wpis z serii Czeski Szok.

foto: Marta Szewczyk
foto: Marta Szewczyk

 

Co Cię najbardziej zaskoczyło przy pierwszej wizycie?

To, że Czesi bardzo sobie cenią swój wolny czas. Nie wiem czy dalej się tak dzieje, ale kilka lat temu w mniejszych miejscowościach sklepy zamykano już o godzinie 11 w sobotę. W sobotę wszak się odpoczywa a nie pracuje.

 Kiedy zdecydowałaś, że chcesz zostać tu na stałe?

W Polsce studiowałam bohemistykę i udało mi się przyjechać do Pragi w ramach Erasmusa. Jednak Praga okazała się bardzo podstępnym miastem: najpierw się w niej zakochujesz, a gdy cię owinie wokół palca, dopiero wtedy zaczynasz dostrzegać tę codzienną życiową gonitwę.

Co Ci w Czechach przeszkadza?

Ciężko jest wszystkich wrzucać do jednego worka, ale zauważyłam, że brakuje tu w ludziach ciepła i słowiańskiej spontaniczności. Czesi są tolerancyjni, ale mam wrażenie, że to raczej obojętność. Denerwuje mnie, że większość ludzi, zwłaszcza tych młodych zupełnie nic nie wie o Polsce. Jedyne co Czesi wiedzą o naszym kraju to to, że mamy morze, Kraków i „niezdrową żywność”. To smutne, bo ta miłość do Czechów jest nieodwzajemniona….

Jak Czesi odnoszą się do siebie nawzajem?

Polacy są trochę bardziej otwarci. Poza tym czeskie dzieci są strasznie rozpuszczone i myślę, że nie zaszkodzi im odrobina dobrych manier. Zdziwiło mnie natomiast, że nawet młodzi ludzie na uczelni mówią do siebie na Pan i Pani. Często miewam na uczelni takie sytuacje, że mój rówieśnik powie do mnie „pani Marto”. Na początku myślałam, że robią sobie ze mnie jaja, ale później zauważyłam, że tak zwracają się również do innych osób.

Lubisz czeski humor?

Polacy uwielbiają czeskie komedie, ale nie zdają sobie z tego sprawy, że ich scenariusze pisze samo życie. Bardzo mi się podoba, że Czesi potrafią śmiać się sami z siebie. Podziwiam fenomen Jary Cimrmana i chciałabym mieć takiego dziadka jak Zdeněk Svěrák.

Uczysz się czeskiego?

Język to był powód, dla którego tu przyjechałam. Żyć w danym kraju bez znajomości języka jest dla mnie bez sensu. Teraz czeski chłonę raczej z czasopism i książek. Jednak bez względu na to jak dobrze będę mówiła po czesku i tak będę postrzegana jako obcokrajowiec co bardzo komplikuje sytuację w chwili, gdy starasz się o posadę na bardziej kreatywnym stanowisku. To mnie trochę boli.

Czego ci w Republice brakuje najbardziej?

Brakuje mi moich przyjaciół, z którymi nie muszę umawiać się miesiąc wcześniej, gdy chcę wyjść na miasto. Mam wrażenie, że w Polsce jest o wiele łatwiej zadzwonić do kogoś, powiedzieć mu przez telefon, że stoję pod jego blokiem i po prostu wyjść z nim na spontanie na piwo lub na kawę. Lecz może to jest tylko problem wielkomiejskiej Pragi? Denerwuje mnie też, że w Pradze trudno jest używać roweru jako codziennego środka transportu. W Polsce jest według mnie lepiej rozwinięta infrastruktura dla rowerzystów. 

Źródło: lidovky.cz

Małych browarów przybywa jak grzybów po deszczu

Każdego miesiąca na czeskiej mapie pojawiają się dwa, trzy nowe małe browary. W sumie jest ich na chwilę obecną około 250. Gdy giganci dominujący na rynku ogłaszają zastój w sprzedaży piwa, małe browary przeżywają rozkwit.

497415

Według właściciela browaru Bernard Stanislava Bernarda, Czechy przegoniły już Niemcy jeśli chodzi o ilość małych browarów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Bo żeby warzyć piwo wcale nie potrzeba dużo miejsca. Świadczy o tym na przykład historia minibrowaru w Třebonicích. Jego właściciel David Staněk zapewnia, że udaje mu się produkować piwo na 16 metrach kwadratowych garażu i części kuchni.

Jeszcze kilka lat temu próbował warzyć piwo w jednej kadzi, do dziś z jego browaru wyszło już 48 różnych gatunków piw. Każda butelka tego złocistego trunku wyszła spod jego ręki – Pan David nie zatrudnia bowiem żadnego pracownika. Cały zapas piwa zostaje sprzedany w hospodzie którą prowadzi. W cały swój interes zainwestował do tej pory pół miliona koron.

Niestety w dobie rozkwitu małych browarów okazało się, że miejsc do przygotowywania piwa jest więcej niż wykwalifikowanych piwowarów. Dlatego trzeba uważać na każde nowe miejsce: czasami niestety nie uda się nam dostać wybornego regionalnego piwa, ale jego nędzną podróbkę.

W ostatnim czasie fenomenem stał się tzw.: „latający browar”. Do jego założenia wystarczy jedynie pozwolenie. Gdy papierkowa robota jest już załatwiona, inny działający browar po prostu przenosi swoje siły przerobowe do nowego miejsca, a zyskiem dzielmy się po połowie. W Czechach w chwili pisania tekstu były trzy takie „latające browary”. 

Zdroj: CT24.cz

Trzej przewoźnicy, jeden bilet – rewolucja na czeskich torach?

Dwaj prywatni przewoźnicy oraz jeden państwowy w końcu przerywają milczenie i zasiadają do stołu by dyskutować nad honorowaniem wszystkich biletów w swoich pojazdach. To, co w Polsce jest wciąż nierealnym marzeniem, w Czechach może stać się rzeczywistością.

foto: idnes.cz
foto: idnes.cz

 

Do tej pory podróż z Pragi do Opawy wymagała zakupu dwóch biletów: jeden na Leo Express a drugi na Czeskie Koleje. Teraz ma się to zmienić. Właściciele trzech przewoźników w końcu chcą się dogadać i dogodzić pasażerom w Republice Czeskiej. Teraz nikt nie będzie musiał czekać dwie godziny na pociąg – będzie mógł wsiąść w każdy, który akurat podjedzie.

Aby móc honorować wszystkie bilety, trzeba najpierw połączyć systemy rezerwacyjne trzech przewoźników. Wszyscy właściciele zapewniają jednak, że uda im się to zrobić bardzo szybko.

Skąd taka zmiana?

Ministerstwo Transportu już od dłuższego czasu naciskało, żeby ten pomysł wszedł w życie, jednak bezskutecznie. Teraz okazało się, że możliwe jest wejście na czeski rynek kolejnego prywatnego przewoźnika, co wystraszyło władze firm przewozowych.

Ulga dla pasażerów?

Na pewno wielkim udogodnieniem będzie możliwość rezerwowania biletu na danym odcinku, a nie na danego przewoźnika. Na niekorzyść będzie przemawiał fakt zrównania cen biletów na odcinku Ostrawa-Praga, który obsługują wszyscy trzej przewoźnicy.  

źródło: idnes.cz

Czechy: Kamery zamiast winiet?

Czeskie władze zastanawiają się nad wprowadzeniem nowego sposobu ściągania od kierowców opłat za przejazd autostradami. Dotychczasowe winiety zostałyby zastąpione przez… kamery.

winiety

Czeskie ministerstwa finansów oraz transportu zaczynają liczyć pieniądze. Okazało się, że koszty produkcji, magazynowania i dystrybucji winiet drogowych są bardzo wysokie. Specjaliści pracują więc nad nowym rozwiązaniem. Winiety zostałyby zastąpione przez system kamer, rozpoznający tablice rejestracyjne pojazdów. Według ministerstw, gra jest warta świeczki. W ciągu roku koszty winiet sięgają aż 250 milionów koron, czyli około 42 milionów złotych.

Trwają już prace studyjne. Istniejący w Czechach system myta z bramami elektronicznymi nie potrafi odczytać znaków rejestracyjnych. Jednak nowy pomysł wymagałby nowych inwestycji. Czy okaże się on opłacalny, dowiemy się prawdopodobnie jesienią tego roku.

Źródło: bankier.pl

Na upały idealna jest wizyta w lodowej knajpie

W Pradze powstała druga największa lodowa knajpa w Europie. W lokalu utrzymuje się -7 stopni. Napić można się siedząc przy lodowym barze, albo w lodowym fotelu. Icepub powstał w budynku muzycznego klubu Karlovy lázne, dwie minuty drogi od Mostu Karola.

1

 

Do wystroju wnętrza zużyto 40 ton lodu. Klienci przy wejściu do lokalu dostają kurtki i rękawiczki. Za pół godziny w Icepub między godziną 12 a 21 zapłacimy 200 koron. Między godz. 21 a 5 pobyt jest teoretycznie bezpłatny pod warunkiem, że zapłacimy za wejście do klubu Karlovy lázne, co kosztuje 180 koron.

2

W kanapie lodowe są ściany, bar, stoły, rzeźby, a nawet szklanki do drinków i piwa. W menu są trzy typy koktajli na bazie wódki oraz piwo. Ze względu na ujemną temperaturę zalecane jest, by w Icepubie przebywać nie dłużej niż 30 minut. Największa tego typu knajpa działa w Londynie. Kilka lat temu podobny lokal działał także w Warszawie przy ul. Pańskiej. 

Wstęp do praskiego Icepub można rezerwować na stronie http://www.icepubprague.cz

3

 

Źródło: wyborcza.pl

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑