Kobieta z lodu- dobry czeski film, który warto obejrzeć

Czeskie filmy w Polsce są lubiane. Kojarzą się z czeskim poczuciem humoru, swobodą obyczajów… „Kobieta z lodu” („Bába z ledu”) trochę taka jest, ale jest też o czymś dużo ważniejszym. Może dlatego nie doczekała się szerszej dystrybucji? Czytaj dalej „Kobieta z lodu- dobry czeski film, który warto obejrzeć”

Reklamy

Co kryje Kosmo?

Czeski serial „Kosmo” podbił polski Internet, włącznie z głównymi stronami największych portali. Właściwie tylko kilka scen z serialu, przede wszystkim ta z „czterema kosmonautami i psem”, ale dobre i to. W końcu od czasu Jožina z bažin żaden wytwór czeskiej popkultury nie wzbudził w Polsce takiego zainteresowania. Czytaj dalej „Co kryje Kosmo?”

Wszyscy jesteśmy tak samo ciepli – to hasło tegorocznej Prague Pride 2015

Wszyscy jesteśmy tak samo ciepli – tak można przetłumaczyć na polski hasło tegorocznej parady równości, która już po raz piąty przejdzie ulicami stolicy Czech. Autorzy hasła wskazują, że każdy człowiek, niezależnie od orientacji seksualnej, ma tę samą temperaturę ciała.

w3

„Teplý” to jedno z kilku określeń opisujących geja w Republice Czeskiej. Tłumaczone jako „ciepły” używane jest również w Polsce na określenie osób homoseksualnych. Organizatorzy tegorocznego kolorowego pochodu właśnie z pojęciem temperatury łączą kampanię na rzecz zwiększenia tolerancji. Piąta edycja Prague Pride to cykl kilkunastu spotkań, które odbywać się będą od 10 do 16 sierpnia 2015 roku. Program przewiduje głównie nacisk na „zbliżenie się” do siebie osób homo i heteroseksualnych, a nie tylko wspólny pochód osób LGBT.

Jak zwykle na finał obchodów Prague Pride, czyli marsz ulicami Pragi, zjedzie do stolicy Czech tysiące ludzi, również tych z Polski. Jest to dobra okazja do rewanżu czeskim kolegom za ich częste wizyty podczas naszej Parady Równości.

csp

Znowu antypolskie hasła na Zaolziu

Konflikt na Ukrainie odbija się czkawką w całej Europie Środkowo-Wschodniej. O swój byt drży Białoruś i kraje bałtyckie. Jednak precedensem wydawać się może napięcie stosunków polsko-czeskich na Zaolziu w ciągu ostatnich tygodni. Czy może mieć to związek z Rosją?

źródło: stalo-se.cz
źródło: stalo-se.cz

Na czeskim portalu „Stalo Se”, cieszącym się popularnością wśród czeskiej młodzieży na Zaolziu pojawiły się antypolskie hasła. Wystarczy przytoczyć słowa redakcji „Polacy precz! Cieszyn i cały Śląsk zawsze były czeskie. Polacy nam to ukradli. Trzeba to odzyskać”, którym towarzyszą prorosyjskie komentarze użytkowników, by stwierdzić, że sytuacja zaczyna robić się nieciekawa. Wymowną ilustracją do tychże słów jest swastyka wpisana w polską flagę.

Czas „zrobić porządek” z Polakami

To kolejny z pojawiających się postulatów. Na portalu dowiadujemy się na przykład, że Polska za wszelką cenę chcę odzyskać Zaolzie i tylko Moskwa może przyjść z odsieczą przed imperialistycznymi zapędami kraju nad Wisłą… W związku z tym należy zawrzeć strategiczny sojusz z Rosją i raz na zawsze „zrobić porządek” z Polakami.

Dwójmyślenie Zemana

Do tego typu postulatów można by przypiąć łatkę marginesu, gdyby nie fakt, że wpisują się one w szerszą spójną całość. Warto zwrócić uwagę na postać postkomunistycznego prezydenta Republiki Czeskiej – Miloša Zemana, który nawet nie stara się ukrywać swojej prorosyjskości, a w oczach czeskiej opozycji zyskał miano „marionetki Putina”, zapraszając „cara Wszechrusi” na oficjalne obchody państwowe. Z kolei nieco dalej na wschodzie Zeman po wielu swoich wypowiedziach stał się bożyszczem internetów.

Znaczące są również próby wybiórczego traktowania historii przez czeskiego prezydenta. Nie tak dawno było głośno o uświadamianiu Polaków przez Zemana na temat zbrodni Stepana Bandery na naszym narodzie, natomiast uwadze prezydenta umyka inny ludobójca Polaków – gen. Josef Snejdarek, którego wojska w 1919 roku wtargnęły na Zaolzie, w wyniku czego śmierć poniosło tysiące Polaków. Ba, nawet w przypadku tego drugiego, którego pomnik niespełna 2 lata temu stanął niedaleko polskiej granicy, Zeman ma już pozytywne odczucia.

Pożyteczni idioci czy zamierzone rosyjskie działania?

Wg prezesa Kongresu Polaków w Republice Czeskiej dra Józefa Szymeczka w wywiadzie dla „Do Rzeczy” – „nasilenie antypolskich nastrojów, wezwań rewizjonistycznych czy straszenia, że Polska ma wrogie zamiary wobec Czech, nastąpiło w ostatnich miesiącach konfliktu na Ukrainie.”

Kuriozalne wydaje się, że prorosyjsko nastawiona grupa Czechów, popierająca tym samym politykę Rosji wobec Ukrainy „w trosce” o mieszkającą tam mniejszość rosyjską, jednocześnie żąda „pomocy” Rosji w wypędzeniu rdzennej polskiej mniejszości z terenów Republiki Czeskiej (sic!).

Związek czasowy, o którym wspomina dr Szymeczek, brak logicznej spójności oraz nazywanie wszystkich myślących inaczej faszystami wydają się wskazywać na działania naszego „wielkiego słowiańskiego brata”. Jak widać wojna hybrydowa prowadzona na Łotwie to nie samotny wyjątek, a rosyjska propaganda sięga po najbardziej na zachód wysunięte kraje byłego bloku socjalistycznego.

Co na to polski MSZ?

Sprawa została potraktowana jako incydent, ale miejmy nadzieję, że na dłuższą metę polska dyplomacja zainteresuje się mniejszością polską zamieszkującą części składowe Republiki Czeskiej, a mianowicie Czechy, Morawy, a przede wszystkim Śląsk Cieszyński. Wg spisu z 2011 roku u naszych południowych sąsiadów zamieszkuje ok. 40 tys. Polaków, a w niektórych gminach stanowią oni nawet większość (dla przypomnienia w 1919 Polacy stanowili ponad 2/3 ludności Zaolzia). Choć na tle kilkunastomilionowej polskiej diaspory to zaledwie niewielki odsetek, to jak niezwykle istotny z punktu widzenia minionej historii, jak i tej, która pisze się na naszych oczach.

Marcin Bagiński

Najnowszy sondaż: Czesi lubią Polaków, nie znoszą Romów i Arabów

Najnowsze badanie przeprowadzone przez CVVM skupiło się na ocenieniu sympatii Czechów do 17 grup narodowościowych mieszkających na terenie Republiki Czeskiej. Ocena sympatii polegała na przyznaniu „oceny” w skali od 1-5 przy nazwie danej narodowości. 

Populacja Romów w niektórych krajach Europy / polskieradio.pl
Populacja Romów w niektórych krajach Europy / polskieradio.pl

Należy pamiętać, że w Czechach skala przyznawania ocen jest odwrotna niż w Polsce: im niższa cyfra, tym wyższa ocena. W sondażu uwzględniono narodowość czeską, gdyż aż 88 proc. innych Czechów wskazało na swoich krajan jako na najbardziej ulubioną narodowość.

Zestawienie najbardziej lubianych narodów otwiera ponownie Słowacja (84 proc. wskazań), Polska (54 proc.) zajęła kolejne miejsce. Podium zamykają Grecy z 37 proc. wskazań. 

Aż 82 proc. odpowiedzi wskazywało na brak sympatii do Romów z czego aż połowa z respondentów zaznaczyła „ogromną niechęć” do wspomnianej mniejszości. Sympatię do Romów wyraża 4 proc. badanych Czechów.

Im starszy respondent, tym większa niechęć do Arabów. Im bardziej wykształcona jest osoba biorąca udział w badaniu tym więcej ma wyrazów sympatii dla Chińczyków, Niemców i Greków.

Ciekawostką jest, że mieszkańcy Moraw większa sympatią darzą Słowaków, Rosjan i Polaków niż mieszkańcy Środkowych Czech. Zamiast tego mieszkańcy Pragi i okolic częściej wskazują sympatię do Wietnamczyków niż ich krajanie na Morawie.

Osoby o lewicowych poglądach częściej wykazują sympatię do Rosjan, podczas gdy osoby o prawicowych poglądach częściej wskazują na Niemców i Żydów.

smpatia

Nieprzychylne atrykuły w polskiej i czeskiej prasie godzą w dobre stosunki między narodami

Kierowcy z Wielkiej Brytanii, Francji i Czech doświadczają najwięcej agresywnych zachowań na drodze. 7 na 10 kierowców spotkało się tam z wrogimi gestami, a przynajmniej co drugi z przekleństwami i blokowaniem drogi. Pod względem braku kultury na drodze Polska zajęła dalekie 18. miejsce.

fotoo

Badanie kierowców przeprowadził TNS. W ankiecie online udział wzięło ponad 3 tysiące kierowców flotowych z 20 krajów. Jednym z badanych aspektów było agresywne zachowanie na drodze. Okazuje się, że z najczęściej spotykają się z nią kierowcy z Wielkiej Brytanii, a najrzadziej ci jeżdżący po Turcji. Polacy znaleźli się dopiero na 18. miejscu zestawienia. Natomiast w pierwszej dziesiątce najbardziej agresywnych kierowców znalazły się jeszcze takie kraje jak Niemcy, Indie, Belgia, Włochy, Stany Zjednoczone, Australia i Luksemburg.

Tekst opublikowany na stronie wp.pl szeroko opisuje portal idnes.cz. Pod artykułem rozgorzała gorąca dyskusja – pojawiło się niespełna 500 komentartzy. Według komentujących, to właśnie Polacy są najgorszymi kierowcami i że jazda do Polski autem to igranie ze śmiercią. Inni twierdzą, że tekst z wp.pl jest kolejnym etapem „brudnej kampanii pomiędzy Czechami a Polską” jaka obserwowana jest ostatnimi czasy w mediach po obu stronach Karkonoszy.

Rzekomy dokument
Rzekomy dokument

Kolejny poważny zgrzyt nastąpił, gdy „wydało się”, że Czeska Inspekcja Żywności i Rolnictwa zleciła niezwykle drobiazgowe badania polskiej żywności wjeżdżającej na teren Republiki Czeskiej. Choć minister Sawicki ogłosił w mediach, że za południową granicą trwa antypolska kampania, Czeska Inspekcja twierdzi, że dokument jest sfałszowany.

Co bardziej bulwersuje, Sawicki odrzekł, że „polska sól nikogo nie otruła w przeciwieństwie do czeskiego alkoholu metylowego”, który przecież pojawił się nielegalnie w sprzedaży. 

Czeska zmowa została wymierzona zwłaszcza w producentów mleka, ryb czy kiełbasy. Polacy twierdzą, że podjęta w tajemnicy decyzja czeskiej Inspekcji ma znaleźć sposób na długotrwałe sprawdzanie i w konsekwencji wykluczenie polskich produktów z czeskiego rynku.

Sawicki stwierdził, że jest to już otwarta wojna. Czeska Inspekcja odpiera zarzuty – uważa, że dopóki wspomniany dokument nie trafi w ich ręce sprawy komentować nie mogą. Pavel Kopriva, rzecznik inspekcji oświadczył ponadto, że nigdy taki dokument nie powstał.

Czesi śmieją, się, że reakcja Sawiciego to odpowiedź na kampanię sieci T-Mobile. Odmawia się nam poczucia humoru, powtarza się, że polska reakcja tylko utwierdza Czechów w przekonaniu, że ich północni sąsiedzi to „zacofane katolickie łby”. Po wielu miesiącach względnego spokoju kampania oskarżeń i nienawiści wybuchła na nowo. Szkoda, że i moi czytelnicy dali jej wyraz na tym bolgu. Czuje się, jakby ponad cztery lata mojej pracy w uświadamianiu Polaków odnośnie ich sąsiadów poszły na marne.

Ambasada protestuje przeciwko obraźliwej reklamie T-Mobile [AKTUALIZACJA]

Ambasada RP oficjalnie zaprotestowała przeciwko obrażaniu Polaków w czeskiej reklamie. Chodzi o spot jednego z operatorów komórkowych, który prezentuje Polaków jako złodziei i oszustów. Niezwykle popularny aktor Ivan Trojan wciela się w narciarza biegowego, który zostaje oszukany przez Polaka, oferującego mu telefon komórkowy.

5480104386e6a_p

„Reklama telewizyjna T-mobile – w naszej klasie jest najlepiej: klasa na nartach była dla mnie przykrym zaskoczeniem. Stanowczo protestuję przeciwko takim połączeniom, które w sposób uproszczony i skandalizujący prezentują Polaków” – napisała ambasador RP w Pradze Grażyna Bernatowicz w liście do prezesa spółki T-Mobile Czechy Milana Vasziny.

W liście ambasador Bernatowicz ostro krytykuje produkcję tego spotu.

„Jestem przekonana, że jest on niezgodny z wszelkimi zasadami reklamy, etyki medialnej i dobrego smaku, ale przede wszystkim szkodzi dobrym relacjom polsko-czeskim, które wiele osób po obu stronach granicy stara się budować”.

Jednocześnie ambasador zażądała natychmiastowego zdjęcia reklamy z ramówki telewizyjnej i usunięcia jej z portali społecznościowych. W spocie T-Mobile jeden z narciarzy po przekroczeniu czeskiej granicy trafia na przebranego za drzewo Polaka, który okazuje się być obwoźnym handlarzem sprzedającym różnego rodzaju buble. Po krótkiej wymianie zdań w łamanej polszczyźnie narciarz wymienia u polskiego handlarza telefon na nowy, który natychmiast się psuje. W tym czasie Polak znika i nie można już wycofać się z tej transakcji, a lektorka przekonuje, że rozsądniejsze będzie skorzystanie z usług operatora.

W reklamie T-Mobile gra jeden z najbardziej rozpoznawalnych czeskich aktorów Ivan Trojan, znany z filmu „Opowieść o zwyczajnym szaleństwie” i „Samotni”. Czeskie Radio podało, że zespół prasowy firmy T-Mobile odmawia skomentowania zarówno reklamy jak i protestu polskiej ambasady.

54801053a9288_p

AKTUALIZACJA:

Właściciel T-Mobile CZ Milan Vašina spotkał się osobiście z polską ambasadorką w czwartek.

Naszym celem nie było w żadnym wypadku obrażanie Polaków. Nasza firma chce dobrych kontaktów z Polakami, dlatego rozważamy ściągnięcie reklamy z anteny. 

W czeskich reklamach często używa się różnego rodzaju przerysowań. Jesteśmy przekonani, że omawiana reklama nie przekroczyła żadnych norm etycznych czy prawnych – odpowiada operator na polską krytykę. 

Młodzi Czesi wierzą w stereotypy i kłamstwa dotyczące Romów

Młodzi Czesi w wieku 15-25 lat wierzą w większość przenoszonych poprzez sieć Internet twierdzeń dotyczących Romów. Nie zdają sobie sprawy z tego, że często informacje te są błędne lub nawet fałszywe.

JB55ed71_profimedia_0166602294

Czterdzieści procent młodych Czechów wierzy, że Romskie rodziny dostają wyższe zasiłki oraz że Romowie stanowią większość z ogółu bezrobotnych zarejestrowanych w tym kraju.

Młodzieży zadano siedem pytań dotyczących Romów. Pięć z nich było zmyślonymi twierdzeniami, które krążyły po sieci i które przyjmowane są jako prawda (tzw.: hoax).

29 procent Czechów twierdzi również, że Romowie dostają leki za darmo, a 18 proc. młodych uważa, że Romowie mogą jeździć za darmo komunikacją miejską.

Powyższe stwierdzenia prawdziwe nie są, jednak wciąż pojawiają się w Internecie i przez to w umysłach młodzieży stają się prawdziwymi.  Agentura pro sociální začleňování, która opracowywała ten raport podała, że osoby, które ufają w powyższe twierdzenia są bardziej uprzedzone również do innych mniejszości społecznych. Ponadto ciekawy jest fakt, że respondenci, którzy wierzyli w nieprawdziwe stwierdzenia przekonani są o tym, iż mają na tyle dużo informacji dotyczących Romów, że nie potrzebują ich weryfikować.

Agentura pro sociální začleňování przygotowała specjalny spot, w którym przekonuje, że nienawiść do innych ludzi nie jest czymś dobrym czym można się chwalić. Celem kampanii jest podniesienie świadomości na temat przestępstw na tle rasowym i obalenie stereotypów – mówi koordynator Lukáš Houdek.

Chaos i burdel czyli jak Czech widzi Warszawę

Chociaż mój kolega Czech wyjechał z Warszawy już we wtorek, dopiero teraz mam siłę by napisać o tej ważnej wizycie słów kilka. Opóźnienie spowodowane jest faktem, iż musiało minąć aż kilka dni by moje siły umysłowe wróciły do siebie po tylu dniach ciągłej imprezy.

10805586_10204024898937137_2519913589235707664_n

#1: dojazd

Podróżujący z Pragi do Warszawy (i odwrotnie) nie mają lekko. Do wyboru jest pociąg, autobus oraz samolot. Nikt o zdrowych zmysłach zarabiający jak przeciętny Polak nie wybierze samolotu. Pozostaje PolskiBus (odpowiednio wczesna rezerwacja to koszt 20 PLN w jedną stronę) lub pociąg. Podróż w obu przypadkach jest długa i męcząca. Ale cóż począć, gdy tak kocha się Pragę? Jakub wybrał czerwony bus i już na przystanku we Wrocławiu wiedział, że to nie była mądra decyzja. Chciał wysiąść i uciec na dworzec PKP by przyjechać do Warszawy pozornie wygodniejszym pociągiem. Pozornie, bo ten również telepie się do stolicy aż 5 godzin! Przynajmniej dworzec Metro Młociny wygląda reprezentacyjnie i połączone jest z nowocześnie wyglądającym metrem. Ocena dojazdu na 3 z plusem.

#2: jaka jest ta Warszawa?

Wyjście z metra w Centrum i od razu widok na Pałac Kultury i warszawski Manhattan. Stanie i wpatrywanie się we wspomniane budowle przez dziesięć minut przyprawiało mnie o mdłości. No, ale cóż skoro „w Pradze my tego nie mamy”. Jak się później okazało Kuby nie interesuje odbudowana pieczołowicie po wojnie starówka: gdy mieszka się w centrum Pragi tego typu zabudowę ma się na co dzień.

„Praga jest jak skansen zorganizowany jedynie dla rzeczy turystów. Tutaj normalni ludzie nie mają czego szukać – jest to jak wesołe miasteczko, które kręci się szlakami od Vaclavaka przez Most Karola i Hradczany. Ludzie niczym zombie idą beznamiętnie tym szlakiem zahaczając o sklepiki i kawiarnie, które nie są w czeskich rękach i ani korona nie skapnie z tego dla Czechów. A poza tym i tak żadnego normalnego czeskiego przedsiębiorcę nie stać by płacić tak nieludzkie stawki za wynajem przy tym turystycznym trakcie”.


„Warszawa mi się podoba – macie tutaj taki specyficzny nieład i chaos. Nic nie jest zorganizowane, wszystko się zaprzecza i wyklucza. Tunele nie łączą się ze sobą, chodniki kończą się ślepo. Tutaj trzeba nauczyć się żyć. Ale z racji tego, że to wszystko jest inne niż w Pradze czy Wiedniu, właśnie dlatego mi się podoba”.

Trzy godziny później na „patelni” w godzinie największego szczytu:

„Boże, jak można tak łazić i krążyć przez te tunele, tu nawet przejść się nie da. I wciąż są czerwone światła, nawet autobus nie jedzie płynnie. Nie wspominając już o SKM, która szybkość ma tylko w nazwie”. Warszawa to stan umysłu.

#3: zwiedzanie

Co pokazać Czechowi skoro nie mamy hospudek (zamiast tego bary mleczne, które w Czechach nazywane są jidelnami), taniego piwa („Wy Polacy musicie napić się w domu, bo nikt normalny nie wyda 10 PLN za pół litra piwa w knajpie”), a stare miasto i inne zabytki go nie interesują? Oto jest pytanie. Okazało się, że najbardziej przyciąga to, czego już nie ma. Pawiak, tereny byłego getta i mury, które po nim pozostały to był hit tego wyjazdu. Na ul. Chłodnej historia sama wychodzi z ulic (dosłownie). Nie sądziłem, że mi również tak się to będzie podobać.

Podczas zwiedzania (spacery ulicami i oczywiście jazda kochanym ZTM) okazało się, że warszawiaków można podzielić na dwie grupy: „przesadnie wylaszczona młodzież” i „starsi wyglądający jak robole czy żule ubrani bez gustu i pojęcia”. Patrząc na ilość słoików w Warszawie można by wręcz powiedzieć, że był to nawet przekrój polskiego społeczeństwa! Wspomniałem, że tak samo wyglądają ludzie w Ostrawie – „Ostrawa to jeszcze inna bajka”. Ciężko nie przyznać „Kubovi” racji.

10384102_10204041375389038_6128960617415942101_n

#4: clubbing

Wspomniany przekrój polskiego społeczeństwa najlepiej podkreśla sytuacja zastana w warszawskich klubach: tutaj są miejsca dla zapatrzonych w siebie lanserów oraz z drugiej strony swojskiej grupy młodych fanów disco-polo z szerokimi karkami. Nie ważne gdzie wylądujesz – pijany będziesz tak samo. To, że Polacy piją wódkę na umór jest chyba najgorszym przykładem naszej kultury picia. Trzymanie się ścian i łapanie się podłogi to najłagodniejsze z zachowań. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

#5: duma narodowa

Najciekawsze na koniec. Nie jeden raz słyszałem, że Czesi to tchórze, nic sobą nie reprezentują. Najlepiej jest „wpuścić” Czecha w towarzystwo na domówce, krzyknąć od progu: „Uwaga, to Czech” i czekać, aż zwierzyna rzuci się na przynętę. Ilość stereotypowych opinii jaka padnie na temat Czechów w ciągu minuty przyprawia o łysienie. A zwłaszcza mężczyznom nie jest ono wskazane. Nie mogłem tego słuchać, postanowiłem się napić. Tym większe było moje zdziwienie, gdy Jakub stwierdził, że on Czechem nie jest, a jedynie na terenie Czech się urodził. To fakt, nie zawsze dla wszystkich narodowość określa miejsce urodzenia… To tak jest, że jeden Czech nie ma dobrej opinii o drugim Czechu. Tak samo jest zresztą z Polakami – w tej materii akurat niczym się nie różnimy. Czarę goryczy przelały jednak „obchody” święta 11 listopada w Polsce – tak bardzo nie chciałem, aby Kuba zobaczył te wzajemne obrzucanie się płytą chodnikową, że nakazałem mu opuścić Warszawę już o 7:00 tegoż dnia. Nich Polacy obrzucają się co najwyżej wyzwiskami, a płyty chodnikowe i wiaty przystankowe zostawią w spokoju. Nawet jeśli czyniła to grupa 200 kiboli, nie robi to nam, Polakom dobrej opinii wśród gości zza granicy.

Czesi Polakom kojarzą się z piwem i smaženým sýrem, mówi Czech mieszkający we Wrocławiu

Jiří Kočka przeprowadził się z Pragi do Wrocławia z powodu studiów. Mówi, że między Czechami a Polakami nie ma tak dużych różnic. Uważa, że młodych ludzi już tak Kościół nie kręci, chociaż fakt, iż nie jest ochrzczony wciąż budzi zainteresowanie. 

Jiří Kočka - arch. prywatne
Jiří Kočka – arch. prywatne

Co Cię najbardziej zaskoczyło zaraz po przeprowadzce?

Wielkiego szoku kulturowego nie przeżyłem. Polska mentalność i obyczaje jakoś nie różnią się zbytnio od tych czeskich. Jadąc tutaj miałem w głowie kilka stereotypów, ale większość z nich się nie potwierdziła. Kościół już młodych ludzi tak bardzo nie interesuje, jak to się w Czechach wydaje i chociaż wszyscy uważają się za katolików, to mało kto chodzi do kościoła co niedzielę, o spowiedzi nie wspominając. Krytykę Kościoła słyszę tutaj dużo częściej niż w republice. Mój pobyt zaczął się od miesięcznego intensywnego kursu językowego. Jako jedyny byłem Słowianinem. Ale choć język polski nie jest łatwy, jako jedyny miałem łatwiej niż pozostali w grupie. Nawet po pół roku wciąż robiłem błędy językowe. Prawdziwego języka nauczyłem się dopiero, gdy zamieszkałem z Polakami w wynajmowanym mieszkaniu. Wiele słów brzmi podobnie jak w języku czeskim, ale znaczy zupełnie co innego. Często z tego powodu dochodziło do śmiesznych sytuacji. Nie będę już wspominał o słowie „szukać” bo to wszyscy już znają.

Czy dla Polaków jakieś czeskie zwyczaje były nietypowe, coś ich zaskoczyło?

Polacy nie znają wielkanocnego zwyczaju, nazwanego u nas pomlázką. Nigdy o czymś takim nie słyszeli. Wszyscy byli też zaskoczeni, że nie jestem ochrzczony. Poza tym, gdy przyjechałem z moimi polskimi przyjaciółmi do Pragi, Czesi słysząc, że są to Polacy zaczęli ich słownie atakować. Było mi strasznie wstyd.

Czy brakuje Ci czeskiego jedzenia?

Asortyment w polskich sklepach jest podobny, jednak znalazłem już kilka restauracji, gdzie serwują svíčkovou s knedlíkem. Na pewno nie brakuje mi czeskiego piwa. Te we Wrocławiu znajdziemy w każdej prawie restauracji. Ludzi atakuje od wejścia szyld „CZESKIE PIWO”. Co najciekawsze, nie są to wcale czeskie koncerniaki, ale wyszukane rodzaje lokalnego czeskiego piwa. Jeśli chodzi o polskie piwo, Polacy piją te powyżej 5 proc. Piwo bezalkoholowe to rarytas. Z niewiadomego mi powodu Polacy kojarzą czeską kuchnię ze smaženým sýrem. Wiele razy przygotowywałem go znajomym i zawsze byli zadowoleni. W sumie na smaženým sýrze kończą się moje zdolności kulinarne.

Jak reagują Polacy na wieść o tym, że pochodzisz z Republiki Czeskiej?

Polacy kojarzą nasz kraj głównie z Pragą. To bezapelacyjnie numer jeden wśród Polaków. Poza tym Czechy dla nich to Helenka Vondráčková (wielkie dla mnie zaskoczenie) i jej piosenka  „Malovaný džbánku“ oraz Ewa Farna, której twarz znajdziemy na okładkach wielu kobiecych pism.

Interesujesz się polską polityką?

Polską politykę śledzę głównie poprzez portal lidovky.cz. To wystarczy, abym miał informację co się w Polsce dzieje i bym mógł dyskutować o tym z moimi znajomymi. Partie polityczne są tutaj trochę bardziej konserwatywne niż w Czechach, ale to chyba ze względu na wpływ Kościoła. Duża część polskiego społeczeństwa jest wiecznie niezadowolona z życia, tak samo jak Czesi zresztą.

Kim jest Jiří Kočka?

Urodził się w 1990 roku. W Pradze studiuje nauki społeczne. Ku zdziwieniu rodziny i znajomych, na swój kierunek w programie wymiany studentów Erasmus wybrał Polskę. Trafił na jedna z wyższych uczelni we Wrocławiu.

Czego Czesi zazdroszczą sąsiadom?

Więcej niż połowa Czechów to zazdrośnicy. Czesi zazdroszczą sąsiadom głównie pieniędzy. Wśród tych zazdrośników (w Polsce zazdrość utożsamiamy z zawiścią) jest 38 proc. tych, którzy dość często rozpamiętują to, że ich sąsiadom powodzi się lepiej niż im.  Takie są wyniki badania, które przeprowadziła agencja Confess Research oraz Steam/Mark.

MEV43502f_p201205190525601

Typowy czeski zazdrośnik to mężczyzna w wieku 18 – 29 lat z wykształceniem średnim, żyjący na Morawie. Innym zazdrości głównie pieniędzy, powodzenia, kariery i szczęścia. Jedna trzecia zazdrośników pragnie, aby ci, którym się powodzi lepiej od nich, stracili zdrowie i majątek. Czesi, którzy doświadczyli zazdrości ze strony swoich sąsiadów zachowują się tak, aby ich więcej nie drażnić – nie obnoszą się ze swoim bogactwem.

Dwie trzecie naszych południowych sąsiadów ma wrażenie, że niektórzy ludzie w ich środowisku na swój dobytek nie zasługuje. Jedna czwarta Czechów spotkała się z otwartą zazdrością wśród członków ich rodziny.

Ponad połowa Czechów uważa, że zazdrość to typowa czeska cecha. Czesi uważają, że są bardziej bardziej zazdrosnym narodem niż inne europejskie nacje – mówi przedstawiciel Hypoteční banky Jiří Ochec.

Jeżeli chodzi o pieniądze – te są obiektem zazdrości wszystkich badanych. Kariery zazdroszczą przede wszystkim wykształcone osoby żyjące w Pradze. Mieszkanie i jego wyposażenie jest obiektem zazdrości ludzi mieszkających w mniejszych wojewódzkich miastach. Praca jest obiektem pożądania młodych ludzi do 30 roku życia. Ta ostatnia grupa oprócz tego zazdrości innym również urody i udanego związku.

Psycholog Marta Boučková jest zdania, że Czesi nie prezentują jednak żadnego ekstremum jeśli chodzi o swoją zazdrość. To dziwi, zwłaszcza, że szerokim echem po całej Republice rozeszła się sprawa Aleksandry Kinovej, matki pięcioraczków, która dostała wsparcie od rządu. Boję się jednak zrównać wyniki czeskich badań z tymi polskimi. Myślę, że Polacy właśnie reprezentują to ekstremum, o którym mówi pani psycholog…

Aleksandra Kinova
Aleksandra Kinova

Nie taki diabeł straszny…

Badanie to pokazało jednak, że Czesi potrafią być również dumni. Kobiety najbardziej szczycą się swoim mieszkaniem i atmosferą w nim panującą. Mężczyźni są najbardziej dumni ze swego wykształcenia i własnej firmy. Kolejną rzeczą wskazaną przez czeskich mężczyzn jest też spłodzenie potomka, a także zdolności manualne.

Co sądzą Czesi o Polakach?

90 proc. Polaków darzy Czechów sympatią. Niestety bez wzajemności. Takie wnioski płyną z badań, które na zlecenie Orlenu przeprowadził Instytut Spraw Publicznych.

Co sądzą Czesi o Polakach?
Co sądzą Czesi o Polakach?

Raport pt. „Polska Czechy Niemcy – Wzajemne relacje/Współpraca/Rozwój” pokazuje, że to, jak społeczeństwa postrzegają się nawzajem, może się przekładać na wymierne korzyści dla całej Unii Europejskiej. Wyniki badania zostały zaprezentowane podczas konferencji w Pradze zorganizowanej przez Grupę ORLEN. – Zleciliśmy przeprowadzenie badań społecznych, aby poznać niuanse dotyczące wzajemnych stosunków panujących pomiędzy trzema sąsiednimi krajami, w których prowadzimy działalność biznesową – powiedział podczas spotkania Andrzej Kozłowski, dyrektor wykonawczy ds. strategii Orlenu i członek zarządu czeskiego Unipetrolu.

– Uzyskane rezultaty dowodzą, że to, jak wyglądają stosunki społeczne, jak się wzajemnie widzimy, jaki jest wizerunek kraju, bardzo wpływa na relacje gospodarcze i społeczne – wyjaśniła Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych. – Tego typu badania prowadzimy od wielu lat i widzimy, że im lepszy wizerunek, tym liczba i więź wzajemnych kontaktów są większe – dodała.

Zaskakująca asymetria

W ramach konferencji odbył się również panel dyskusyjny, w którym zaproszeni goście, doskonale orientujący się w relacjach polsko-czeskich, analizowali wyniki badań. Sympatię wobec sąsiadów z południa czuje aż 86 proc. Polaków. Podobne uczucia wobec nas żywi zaledwie 63 proc. Czechów. – Okazuje się, że jestem typowym Polakiem. Gdy cztery lata temu przyjechałem tutaj do pracy, byłem bardzo optymistycznie nastawiony do Czechów, bardzo otwarty wobec nich – wspominał Marek Świtajewski, prezes Unipetrolu. – Byłem bardzo zdziwiony tym, że podejście Czechów do Polaków wcale nie jest takie samo jak nasze do nich. Okazało się nawet, że część z nich ma do nas wręcz negatywne nastawienie – dodał szef czeskiej spółki Orlenu.

Skąd bierze się ta dziwna asymetria? Dlaczego Polacy uwielbiają Czechów, a Czesi odnoszą się do nas z rezerwą? – Rosnąca z roku na rok sympatia Polaków do Czechów wynika moim zdaniem z tego, że widzimy różnice między naszymi narodami, ale jednocześnie troszkę chcielibyśmy być tacy, jak Czesi. To takie nasze skryte pragnienie – stwierdził pisarz i dziennikarz Mariusz Szczygieł. W opinii Świtajewskiego fenomen sympatii Polaków do Czechów ma z kolei podstawy w historii. – Mieliśmy z Czechami wspólnych królów, znamy i lubimy Jaroslava Haška i jego dobrego wojaka Szwejka, oglądamy czeskie firmy, zwłaszcza komedie, bardzo pozytywnie zawsze patrzyliśmy na Václava Havla i jego dokonania dla całego regionu – wyliczał prezes Unipetrolu.

Unipetrol należący do Orlenu szykuje się na zakupy Koncern ENI chce sprzedać udziały w czeskich rafineriach i sieć tamtejszych stacji paliw. Taka inwestycja może kosztować ok. 3–4 mld koron. Tymczasem Orlen pożyczył właśnie swojej czeskiej spółce zależnej 4 mld koron.

A skąd powściągliwość Czechów wobec nas? – Jesteśmy mało obeznani z polską historią. W Czechach nie mówi się prawie w ogóle o tym, jak gigantyczną zmianę granic przeżyła Polska po II wojnie światowej – wyjaśniła z kolei Jiřina Šiklová, wybitna czeska socjolog.

Warto jednak zauważyć, że – jak wynika z badań – Czesi uważają, że jesteśmy bardziej życzliwi niż Niemcy. Miroslav Karas, były korespondent czeskiej telewizji w Polsce, twierdzi, że wzajemne relacje Polaków i Czechów zmieniały się na przestrzeni lat. – Gdy ponad dwadzieścia lat temu przyjechałem do Warszawy, słyszałem, że jedyną rzeczą, jaka łączy nasze narody, jest granica – powiedział Karas.

Co jeszcze dziś sądzą Czesi o nas? Uważają, że Polacy są przedsiębiorczy – ta cecha naszej nacji wybija się na czoło – ale jednocześnie twierdzą, że nie jesteśmy szczególnie uczciwi. – Muszę powiedzieć, że to był dla mnie najbardziej zaskakujący wniosek z tych badań – stwierdził David Král, szef czeskiego think tanku Europeum.

– W Czechach utrwalił się obraz Polaka handlarza i z tym wiązałbym niski poziom zaufania u Czechów – powiedział René Sommer, przewodniczący rady nadzorczej firmy Kofola. Zastrzegł jednak zaraz, że osobiście uważa, iż ten polski handlarz to w rzeczywistości bardzo twardy, wytrawny biznesmen, który wie, czego chce, i umie dopiąć swego. To odróżnia go od czeskiego przedsiębiorcy. Ten również ma swój cel, ale chce go osiągnąć jak najszybciej. – Uważa często, że jeśli nie da się dojść do porozumienia w ciągu jednego popołudnia, to żadnego biznesu z tego nie będzie, i traci zaufanie do partnera – powiedział Sommer. – Tymczasem, jak wynika z naszych doświadczeń (Kofola kilka lat temu przejęła polską firmę Hoop – red.), droga do osiągnięcia porozumienia z polskim biznesmenem jest skomplikowana, kręta, ale możliwa – dodał.

Trudna współpraca

Podczas badań zapytano respondentów także o to, jak postrzegaliby przedstawiciela innej nacji w roli swojego szefa lub współpracownika. – Generalnie odpowiedzi były pozytywne. Polacy znowu jednak są zdecydowanie bardzo przyjaźnie nastawieni do Czechów, a Czesi nieco sceptyczni wobec Polaków – zauważyła Agnieszka Łada.

Zdarza się jednak i inaczej. – Gdy przejęliśmy firmę Hoop, bardzo mała – może dziesięcioosobowa – grupka pracowników jednoznacznie zadeklarowała, że nie będzie pracować w przedsiębiorstwie należącym do Czechów – wspominał René Sommer. Analogiczne sytuacje zdarzały się zresztą także po przejęciu czeskiego Unipetrolu przez Orlen.

Generalnie jednak to Polacy mają lepszą opinię o czeskiej gospodarce, a Czesi gorzej postrzegają naszą. A pytano m.in. o organizację pracy, biurokrację i korupcję. Respondentów pytano również o to, czy w sąsiednim kraju opłaca się inwestować. – To było pytanie po części o obawy, po części o zarobki – wyjaśniła przedstawicielka ISP. I znowu zarówno Czesi, jak i Polacy zgodnie twierdzili, że inwestycje w Niemczech są opłacalne. Polacy lepiej oceniają inwestycje w Czechach niż Czesi w Polsce. – Niepokojące jest to, że jest więcej Czechów, którzy uważają inwestycje w Polsce za nieopłacalne, niż tych, którzy są przeciwnego zdania – dodała Łada.

Spora grupa mieszkańców Czech ciągle uważa, że polskie inwestycje nie są dla nich korzystne. Odsetek Polaków, którzy mają podobne zdanie o inwestycjach Czechów w naszym kraju, jest mniejszy. Wszyscy dyskutanci zgodnie stwierdzili jednak, że jest to raczej wynik generalnej oceny kraju niż pogląd oparty na rzeczywistym doświadczeniu.

Lepsi czy gorsi?

Z postrzeganiem zagranicznych inwestycji, związane jest również pytanie o to, jak funkcjonują gospodarki naszych sąsiadów. Chodzi m.in. o to, gdzie więcej się pracuje, gdzie jest wyższy standard życia itd. Wyniki ankiet pokazują jednoznacznie, że każdy z badanych narodów najlepsze zdanie ma o samym sobie. W szczególności jeśli chodzi o pracowitość. Zarówno Polacy, jak i Czesi przyznają, że dużo pracują również Niemcy.

– Bardzo ciekawe wnioski wypływają z odpowiedzi na pytanie o standard życia. Powszechna jest opinia, że najwyższy jest on w Niemczech. Czesi uważają, że lepiej żyje się u nich niż w Polsce. Polacy zgadzają się z tą opinią: standard życia u siebie oceniają niżej niż w Czechach – stwierdziła Agnieszka Łada. – A odpowiedzi na tego typu pytania są kluczowe dla relacji biznesowych – dodała.

Zwróciła przy tym uwagę, że to media i kreowany przez nie wizerunek, a nie osobiste kontakty wpływają na to, co ludzie myślą o firmach z sąsiednich krajów.

A co utrudnia zdobywanie bezpośrednich doświadczeń? – Czesi uważają, że w inwestycjach za granicą przeszkadza im biurokracja w ich własnym kraju. To samo o swoim państwie i jego biurokracji sądzą Polacy. Stąd wniosek dla instytucji państwowych zarówno w Czechach, jak i w Polsce: jeśli chcecie, aby zagraniczne inwestycje napływały szerszym strumieniem, musicie walczyć z biurokracją. To ona jest największą przeszkodą – podsumowała Agnieszka Łada. – Znaczącą barierą dla Czechów jest także brak zaufania do Polaków. Bo zaufanie buduje się właśnie dzięki wzajemnej sympatii – przyznała badaczka.

Potrzeba zbliżenia

– Co zrobić, żeby poprawiać wzajemne relacje? Inwestować w kontakty. Z badań wynika wyraźnie, że intensywniejsze kontakty poprawiają postrzeganie się społeczeństw – powiedziała przedstawicielka Instytutu.

Na komunikację wskazywał także prezes Unipetrolu. W jego przekonaniu w komunikacji najważniejszy jest język. – Polscy przedsiębiorcy działający w Czechach powinni się starać nauczyć czeskiego – powiedział.

– Zgadzam się: lepiej, gdy Polak mówi po czesku, bo to oznacza, że nie uważa się za wielkiego pana, do którego wszyscy wokół powinni się dostosowywać i mówić w jego języku – potwierdził znawca Czech Mariusz Szczygieł. Dodajmy, że wszyscy uczestnicy debaty, w tym także Polacy, mówili po czesku.

Świtajewski wskazywał również na to, że Polacy przybywający do Czech muszą szanować tamtejszą kulturę. Zresztą, jak stwierdzili także inni dyskutanci, jest wiele rzeczy, które nasze oba narody mogą czerpać od siebie. – Polacy od Czechów mogliby wziąć rezerwę czy nawet sceptycyzm wobec autorytetów. Czesi od Polaków otwartość i gotowość do przemieszczania się, choćby w poszukiwaniu pracy – wskazał Král.

Świtajewski z kolei przypomniał, że Czesi od niedawna skutecznie walczą z szarą strefą na rynku paliw. – Z tym samym problemem borykamy się w Polsce, gdzie potrzebne byłoby wprowadzenie regulacji wzorujących się na czeskich rozwiązaniach – powiedział szef Unipetrolu.

René Sommer z Kofoli ma inne doświadczenia. – Wchodząc do Polski, musieliśmy się nauczyć, jak działać, będąc firmą giełdową, bo Hoop jest notowany na GPW – wspominał. – Polacy nauczyli nas także… świętować. Lubią też chwalić się sukcesami i je pokazywać. Wtedy świętują, co bardzo ważne, wszyscy razem, cała firma. To ważne w budowaniu zespołu, który jest gotowy do realizacji ambitnych celów – dodał Sommer.

Autor: Bartłomiej Mayer

Artykuły z: Dziennik Gazeta Prawna

Polacy walczą o dobrą opinię swoich produktów

Polakom zaczęło bardzo przeszkadzać to, że w Czechach trwa nagonka na polskie produkty. Postanowili naprawić to, że wielu producentów dosypuje sól drogową do kiełbas albo sprzedaje skażone jajka. Dlatego Polski Instytut w Pradze zorganizował Dni Polskiej Gastronomii.

Bigos
Bigos

Zainteresowanie przeszło samych organizatorów – przybyło kilkuset Czechów, którzy żywo interesowali się polską tradycyjną kuchnią. Polska chciała pokazać się z jak najlepszej strony i pokazała tylko produkty najwyższej jakości.

Do spróbowania były polskie wino czy miód wrzosowy. Czesi próbowali również owoc aronii czy dolnośląski żeń-szeń. Można było również przekonać się, że polskie ciasta są wyśmienite. Każdy chętny mógł sam ugotować na miejscu polskie specjały. Dzień Polskiej Gastronomii kosztował w sumie 200 tys. koron.

„W naszej kulturze jest zakorzenione to, że naszym gościom staramy się podać to, co mamy najlepsze – to co gorsze raczej zjemy sami. Problemem jest natomiast to, że nie umiemy tych naszych najlepszych produktów sprzedać dalej” – mówi Zbigniew Koźlik, polski kucharz.

Polskie Ministerstwo Gospodarki marzy, aby oprócz taniej żywności do Czech była importowana ta bardziej wyselekcjonowana. Dlatego uruchomiono kampanię „Made in Poland”, która ma sławić dobre imię polskich produktów wśród uprzedzonych Czechów. Na ten projekt ministerstwo chce przeznaczyć 100 milionów koron.

Tekst od ct24.cz z punktu widzenia czeskiego redaktora.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑