PO MOŚCIE!

Alegoria Czech. Proromska i progenderowa agitka. Wypełnia misję telewizji publicznej. Oburza dosadnością języka i scenami seksu przed godziną 22. Wiarygodnie pokazuje socjalne problemy w mieście na północy Czech. Ośmiesza prowincję ku uciesze Prażan. Podważa stereotypy. Utwierdza stereotypy. Pokazuje Czechów jako rasistów i homofobów. Propaguje tolerancję.

25 lutego czeska telewizja pokazała ostatni odcinek Mostu! – serialu, który właściwie już od pierwszego odcinka zyskał miano kultowego. Z każdym kolejnym poniedziałkiem serię śledziła – w telewizji i internecie – coraz większa liczba Czechów, aż po ok. 1,9 mln widzów przedostatniej części. Do Mostu – akcja filmu dzieje się w tym mieście na północy Czech przyjeżdżały wycieczki fanów chcących zobaczyć kolejny odcinek w autentycznych wnętrzach obecnej na ekranie gospody Severka. Tłum gości obejrzał ostatnią część w towarzystwie aktorów i współscenarzysty Petra Kolečko zostając z pytaniem: co robić w kolejny poniedziałek?

Most! wzbudził skrajne reakcje (patrz pierwszy akapit), prowokował do dyskusji i wymuszał, żeby się opowiedzieć. Sondę, co myślą o serialu przeprowadzono nawet wśród czeskich parlamentarzystów. Skąd ten sukces, który zaskoczył samych twórców? Przede wszystkim to udana komedia, pełna absurdalnych sytuacji i powiedzonek, które trafiły do języka potocznego. Z tym, że to komedia, która porusza ważny, aktualny temat i przedstawia – wiadomo, że nie na sposób dokumentalny, jakąś rzeczywistość. Ach, zobaczyć coś takiego w Polsce… Most! chytrze gra z zasadami politycznej nie-poprawności, nie oszczędza nikogo jednocześnie pozwalając wielu odnaleźć w nim wsparcie dla swoich przekonań. Chcecie zobaczyć jak romskie dzieci kradną w sklepie? Zobaczycie. A może jak Romowie wymieniają okna? To też tam jest. W jednej ze scen główny bohater pyta dziewczynę syna, aktywistkę: „Chodziłabyś z Cyganem?”. Na co ona, zawstydzona: „Noo, raczej nie..”. Cytuję jako, domniemany, komentarz twórców co do ewentualnych skutków serialu. Ale od początku.

O Moście!

Most! stworzyli reżyser Jan Jan Prušinovský oraz scenarzysta Petr Kolečko. Wcześniej śmieszyli Czechów serialami Okresní přebor, Čtvrtá hvězda (tu żarty z polskiej windy) i Trpaslík (o nim wspominałem przy innej okazji), ale na koncie mają także sukcesy w fabule. Prušinovský odbierał już Czeskiego Lwa dla najlepszego filmu za Kobry a užovky, zaś Kolečko za scenariusz Masaryka. Wymienione seriale łączy przede wszystkim humor, nie ukrywam, często dosadny – Kolečko lubi swoich bohaterów stawiać w kłopotliwych sytuacjach erotycznych; także dowcipne wykorzystanie hitów światowej muzyki: w Trpaslíku był to głównie hip hop, m.in. Eminem i Salt’n’Pepa, w Moście! słyszymy paradę przebojów z lat 80. od Blacka po Iron Maiden, ale i kapitalnie komentującą scenę na Autodromie Lady Gagę. I jeszcze jeden wspólny element – rzecz nie do przecenienia w czasach serialowej nadprodukcji – żadna z powyższych serii, mimo pozytywnych opinii, nie doczekała się kontynuacji. Toż to błogosławieństwo!

W Moście! śledzimy losy Lud’ka Říhy (Martin Hoffman; w Trpaslíku w wyjątkowej charakteryzacji) oraz jego kumpli od piwa, z którymi co dzień spotyka się we wspomnianej już Severce („To ja zaplanowałem cały dzień, a gospoda zamknięta!”). Ale przyglądamy się też dwóm żyjącym obok siebie społecznościom: czeskiej i romskiej. Kolečko poznał miasto Most dzięki byłej żonie, ale czy możemy wierzyć sloganowi promocyjnemu serialu przekonującemu, że „Kochają się, ale jeszcze o tym nie wiedzą”? Luděk Říha to typ, któremu w życiu niewiele się udało. Nie sprawdza się ani jako pracownik, czy to ściągacz haraczy, czy śmieciarz, ani jako ojciec Tondy – syna, który nie używa słowa „tata”. Luděk nie traci rezonu, swoje wie. Lubi rzucić jakiś żart o „Cyganach” („Rom to najlepszy przyjaciel człowieka”), ale romska sprzątaczka z byłej już pracy z wyrozumiałością ocenia: „On nie jest rasistą, to po prostu debil”. Żeby życie Ludka jeszcze trochę skomplikować z Pragi wraca do Mostu jego brat Pavel. Z tym, że teraz po całkowitej zmianie płci prosi żeby nazywać go Dášą. Pojawienie się atrakcyjnej kobiety, która była mężczyzną, wprowadza zamęt w mieście, ale szczególnie niepokoi Ilonę, byłą żonę (wujek syna transseksualistą?!) oraz kolegów Lud’ka. A ci mają przecież już swoje problemy: bezrobocie, impotencja, alkoholizm, lokalny gangster (Luděk też mu zalega), przesunięcie Kościoła, niewpuszczenie Romów do gospody itd. Spodziewana przemiana Lud’ana w tolerancyjnego obywatela, dobrego ojca i opiekuńczego brata przebiega, na szczęście dla widza, z oporami. Jakiego Lud’ka zobaczymy w ostatnim odcinku? Wiem, ale nie powiem.

Franta, czyli czeski Clark Gable

Napisałem „niewpuszczanie Romów”. Zaraz, wszystkich Romów? Nie! Z Edą, Čočkinem i księdzem w Severce przesiaduje także Rom – Franta Gondek. Musi tylko uważać, żeby nie było go widać z zewnątrz, czyli „pilnować kąta”. Franta ma to, czego pozostali nie posiadają: pracę, powodzenie u kobiet i garnitur do wypożyczenia. To on wprowadzi Lud’ka do Chanova (najbardziej znane romskie getto w Czechach) – osiedla, o którym Lud’an mówił wcześniej, że „biały tam nie przeżyje ani minuty”, i przypadkiem, w chwili zagrożenia zrobi z niego proromskiego aktywistę. (Fikcyjna organizacja Snědá tíseň stale powiększa grono fanów na fb). Franta wykaże się także smakiem architektonicznym oceniając zdewastowany blok słowami: „To nasza ludowa twórczość. Tak bym to zostawił, jako zabytek.” Od razu dodam, że to pragnienie Franty może się nie zrealizować, ponieważ „w realu” kilka z opustoszałych i zrujnowanych bloków w Chanovie zostało już zburzonych (tradycja burzenia w Moście jest dłuższa, o tym za chwilę). Cały Most! jest pełen podobnych, ironicznych nawiązań do rzeczywistości. To wreszcie Franta jest w ostatnim odcinku wzorem, jak zachować przyzwoitość, dając tym samym kolejne argumenty do ręki osobom narzekającym na zbyt pozytywny obraz Roma w serialu. Tymczasem jeśli można już teraz mówić o wpływie samego Mostu! na rzeczywistość to trzeba napisać o odtwórcy roli Franty.

Nazwany przez kolegów z planu czeskim Clarkiem Gable’m Zdeněk Godla to Rom z Chomutova, który w młodości odsiedział 5 lat za włamanie. Występował już w filmach (Cesta ven, Nikdy nejsme sami), ale nigdy wcześniej tak aktorsko nie błyszczał, trzymając ciężar wielu scen na swoich barkach. Odkrywcą talentu naturszczyka jest reżyser Petr Vaclav, który, nazwę rzecz po imieniu, oderwał Godlę od łopaty. Jak opowiada sam aktor – w miejsce, w którym odbywał się casting przyszedł odłożyć łopatę po skończonej pracy budowlano-ogrodniczej i tak… dostał się do filmu. Godla mówił to w popularnym talk show, dokąd trafił podobnie jak na okładkę weekendowego dodatku do Lidových novin, czy też magazynu ligowego, gdzie mówił o rasizmie w futbolu. Podobna kariera nie była od lat udziałem żadnego Roma w Czechach. Mimo wszystko w tej materii ciężko spodziewać się przełomu. O tym też jest ten serial.

Dycky Most!

Co Most! na pewno zmienił to postrzeganie miasta wśród Czechów. Naczelny czeskiego Forbesa, urodzony w Moście Petr Šimůnek napisał ostatnio, że do tej pory na twarzy rozmówcy, któremu mówił skąd pochodzi pojawiał się grymas cierpienia; Most, o ile w ogóle, kojarzył się z przemysłem (kilka największych elektrowni w Czechach jest w okolicy stąd las kominów wokół), brzydotą (zwyciężał w rankingach na najbrzydsze miasto w Republice) i Chanovem. Teraz doszło zaciekawienie. Dostrzegły to władze Mostu, które poprosiły czeską telewizję o możliwość promocyjnego wykorzystania hasła „Dycky Most!” (lokalne Most Forever!), czyli okrzyku, którym posługują się bohaterowie, aby wyrazić swój lokalny patriotyzm. Także mieszkańcy miasta zaczęli się z tym hasłem utożsamiać. Popularność serialu oznacza szansę, że do szerszej świadomości przebije się także historia Mostu, który już dawno „pod przewodnictwem Komunistycznej Partii Czechosłowacji” powinien być „miastem pracy, miłości i pokoju”.

„Miasto dożyło swoich dni i ustąpiło, aby oddać bogactwo skryte pod nim przez tysiąclecia” – to fragment komentarza z filmu Most. Včera a zítra z 1985 r. W 1964 r. komunistyczne władze podjęły decyzję o wyburzeniu miasta o 700-letniej tradycji, po to żeby dostać się do leżących pod nim złóż węgla brunatnego. Oglądając zdjęcia i filmy sprzed wyburzeń widzimy urokliwe miasto, które słynęło z gotyckich zabytków i zwartej starówki. Ta padła jako pierwsza.

Systematyczne likwidowanie kolejnych części Mostu trwało 20 lat, podczas których obok kopalni wznoszono miasto przyszłości zasiedlając je robotnikami z okolicznych kombinatów. Ci przybyli z całych Czech ludzie pracy do wyburzanego miasta nie mieli żadnego osobistego stosunku. A nowy blok, woda w kranie i centralne ogrzewanie to oczywisty postęp w stosunku do starych kamienic bez kanalizacji i konieczności palenia w piecu. Wtedy powstało też blokowisko Chanov, w założeniu osiedle, gdzie Czesi i Romowie mieli być sąsiadami, które jednak szybko zamieniło się w miejsce o rosnącej przez lata złej sławie.

Dla potrzeb wydobycia zmieniono również koryto rzeki Bíliny; parafrazując: „Rzekę damy tutaj, a kopalnia niech sobie stoi wśród kominów”. Ze starego Mostu przetrwał późnogotycki Kościół Wniebowzięcia Maryi Panny, który w 1975 r. przesunięto o 841 m. w 646 godzin; to o ponowne obrócenie Kościoła tak by ołtarzem wskazywał Wschód apeluje w serialu postać księdza. Ocalały także fontanna i morowy słup, które stoją teraz na Pierwszym Rynku i wśród „nowoczesnej” zabudowy wyglądają jak… dziwnie i smutno. Wydobycie węgla zakończono w latach 90. Tak więc, może z odrobiną przesady, można powiedzieć, że miasto wyleciało w powietrze dwukrotnie: podczas wyburzania i potem z kominów elektrowni opalanych węglem. Już w XXI w. dół zalano wodą tworząc Jezioro Most, które w 2020 r. ma być jako teren rekreacyjny udostępnione mieszkańcom. Tak oto w 50 lat kilkusetletnie miasto zamieniło się w jezioro…

Dokąd w Moście? Część fakultatywna.

Przyznam, że kiedy zobaczyłem na stronach Forbesa artykuł pod tytułem „Przewodnik naczelnego po rodzinnym mieście” liczyłem, że poznam jakieś warte odwiedzenia miejsca znane tylko komuś stamtąd. Petr Šimůnek skupił się jednak na opisie tych, które widzimy w Moście!. Ale i tak warto je wymienić: oczywiście przesunięty Kościół, Chanov, Autodrom (komunistyczne władze dbały o to, żeby po pracy można się było rozerwać, zbudowały także Hipodrom i Aquadrom), oraz Jezioro Most (ono nie jest jeszcze gotowe na przyjmowanie gości). Jako atrakcja pojawia się tam także słynny dzięki serialowi tramwaj („Kobieta jest jak tramwaj z Mostu do Litvínova. Rzuca tobą na wszystkie strony, a w końcu odwiezie do jeszcze większej d…” – mówi Eda). Nie da się ukryć, że dla osób zainteresowanych socarchitekturą Most to atrakcyjny wybór miejsca na wycieczkę. Do listy naczelnego Forbesa dodam jeszcze kilka budynków, które już na zdjęciach przyciągają (jednocześnie odpychając): dom handlowy Prior, centrum kultury Repre, wieżowiec Komes (96 m. wysokości, jeden z najwyższych w Czechach), czy też hotel Cascade (niegdyś hotel Murom; to w jego hallu Čočkin ściąga dla Franty Szybkiego jak błyskawica z Tomem Cruisem). W rozmowie o Moście! w czeskim radiu ten sam Šimůnek, biorąc pod uwagę przemysłowy charakter Mostu, wieszczy miastu powolną śmierć. Czy popularność serialu coś tu zmieni? Nad miastem góruje zamek Hněvín, będący dwudziestowieczną, historyzującą rekonstrukcją starej budowli. Kolejny przykład, że w tym miejscu nic nie jest „dycky”.

Autor: Piotrek Klijewski

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: