Bardzo nieświeże żarty

„Čerstvé żarty” to dziwny twór, rzeknę bez kozery nowotwór, który ma Polaków bawić i uczyć jacy są nasi sąsiedzi zza południowej granicy przy okazji „dyskretnie” reklamując piwo Žatecký Světlý Ležák. Bez ogródek napiszę- moim zdaniem ten program to rak mózgu.

Chyba nikomu z Czechofili nie muszę tłumaczyć, że Žatecký Světlý Ležák nie jest czeski, ale jest to koncernowe piwo produkowane przez okocimski browar  w Brzesku na zlecenie Carlsberga.

Nie mam pojęcia kto wpadł na pomysł, żeby celowo konsumentów wprowadzać w błąd, że to jest czeskie piwo, ale pewnie to ten sam spec, który potem wpadł na pomysł typu: „Ej a jakby zrobić program rozrywkowy, w którym Polak i Czech będą ze sobą rozmawiali, ale oczywiście się nie dogadają i będzie z tego kupa śmiechu, bo przecież czeski język jest taki śmieszny!”

Tak- wyszła z tego kupa i jeśli już śmiechu to z tego, jak to „dzieło” na pograniczu marketingu i rozrywki jest zrobione. Spróbuję prześledzić tok myślenia speców od reklamy. Zaczynając od początku- gdzie Polak i Czech mogliby się spotkać- oczywiście w barze. Nie może to jednak być zwykły bar- to ma niby być gospoda, ale przecież ludzie nie będą chcieli patrzeć na wąsatych barmanów czy barmanki, więc zatrudnijmy męskich modeli, którzy przecież nie muszą umieć nalewać piwa tylko się uśmiechać i przecierać szklanki. Same rozmowy polsko-czeskie będą pewnie nudne, więc dodajmy „muzykę”.  Przecież jednak mamy XXI wiek, więc niech to będzie DJ. Najlepiej DJka, bo jak za dużo facetów będzie w programie, to nam się feministki doczepią, że parytetów nie ma. Damy więc kobietę, do której prowadzący (Piotr Kędzierski, którego bardzo cenię, ale jego obecność w ogóle nie ratuje tego „show”) zwraca się per Praktyczna Pani. Ja do pani DJki nie mam nic oprócz tego, że jej obecność jest bardziej żenująca i bez sensu niż wodzianek u Wojewódzkiego. Puszczanie sampli z odgłosem nalewania piwa albo jego głośnego przełykania na przemian z jakimiś czeskimi czy polskimi wtrąceniami typu: „to było gupie, nie”.

Widzowie pewnie nie będą się orientowali, gdzie mają się śmiać, więc dodajmy śmiech od publiczności. Nie możemy jednak ryzykować- niech publiczność będzie podstawiona. Posadzimy ich elegancko przy stolikach z lampami, damy po kuflu piwa (ale lepiej żeby go nikt nie pił, niech tylko stoi przed nimi). W efekcie otrzymujemy obrazki tego typu:

Prawie bym zapomniała o jeszcze jednym elemencie tego bigosu- stand up. Tak, program umajają polscy stand uperzy. Do tej pory powstało trzy odcinki. W każdym na początku jest niby losowanie, jaki będzie temat przewodni, więc mamy jak dotąd miłość (láska- jakie to śmieszne ha haha !!!), pech i jedzenie. Bardzo naturalni i w ogóle, zupełnie zaskoczeni tematem stand uperzy na poczekaniu wymyślają swoje wystąpienia, bawiąc publiczność do łez!

Wiem, że tym tekstem raczej tylko podsycam Waszą ciekawość i niektórzy zamiast czuć się zniechęceni od razu przeszukają (šukają- ha hahahahah!!!) internety, żeby sprawdzić czemu ten Czechofil tym razem taki złośliwy, ale ostrzegam- robicie to na własną odpowiedzialność. Szkoda mi jedynie tego biednego Robina (Czecha, który partneruje panu Kędzierskiemu). Wygląda na sympatycznego gościa, ale musi dźwigać na sobie cały możliwy stereotyp żłopiącego piwo Pepika, którego babiczka pochazi s Chrzanowa albo innego Brzeska.

Dla przypomnienia reklama, do której się odwołuję (wtedy przynajmniej nikt nie ściemniał, że Tyskie nie jest z Polski):

Autor: Dorota Chmielewska

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: