Czechy zalane przez ulotki reklamowe

Republikę Czeską rocznie zalewa 100 tysięcy ton ulotek reklamowych (czes. letáků). W przeliczeniu na dosłownie każdego Czecha, nawet tego w wózku, wychodzi to jakieś 400  letáků rocznie. Drukarnie działają codziennie – we dnie i w nocy. Taka ilość ulotek z promocjami to ewenement na skalę europejską.

letaky

Ulotki przestały być adresowane jedynie do starszych osób. W chwili obecnej przegląda je aż 3/4 Czechów. 40 procent naszych sąsiadów wybiera się na zakupy jedynie dlatego, że znaleźli w ulotce fajną promocję. W momencie zakupów okazuje się jednak, że Czesi kupują w ogromnych ilościach i to, co w promocji nie jest.

Czech myśli sobie, że skoro tyle oszczędziłem kupując banany o 10 koron tańsze, mogę wziąć jeszcze i ten proszek do prania stojący w sklepowej alejce. Kupowanie pozostałych produktów to jest powód, dlaczego markety szybko nie przestaną zasypywać republiki swoimi „publikacjami”.

Często jest tak, że towar w promocyjnej cenie jest już sprzedany. Skoro już przyszedłem do sklepu, kupię to, co jest mi potrzebne, nawet jeśli ma być to droższe. Z tego powodu na ulotkach umieszcza się napis „…lub do wyczerpania zapasów”, a towaru zamawia się naprawdę symboliczne ilości.

Najczęściej wybieraną grupą towarów w promocji są artykuły spożywcze. Gorzej jest się przebić właścicielom elektromarketów. Chociaż tego typu oferty przegląda 75 proc. Czechów, zakupy RTV AGD pod wpływem promocji z ulotki robi tylko 18 proc. z nich.

Czesi nie mogą żyć bez przecen. Dlatego czasem niektóre grupy produktów wciąż są w promocji. Chodzi tu przede wszystkim o piwo i napoje gazowane. Przykładem tego, jak łatwo Czechów przyciągnąć do marketów tylko dzięki promocjom jest film Český sen z 2004 roku. Dwóch studentów buduje makietę supermarketu, po czym przywabia mieszkańców Pragi, aby mogli zakupić nieistniejące towary w atrakcyjnych cenach.

Źródło: ct24.cz

Cieszyn, Štramberk i Ostrawa – jak nie znudzić się na Śląsku Cieszyńskim

Zakończył się kolejny tydzień urlopu. Nie ma roku, aby Czechofil nie pojawił się w dwóch miejscach: Pradze i Cieszynie. Stolicę Czech odwiedzam ze względu na znajomych, a to piękne graniczne miasteczko ze względu na jego położenie. Sprawdzając historię bloga zauważyłem, że wpisów o Cieszynie zrobiłem już kilka. Co napisać nowego? Czy jest jeszcze coś co Was zainteresuje?

Niektórzy jeżdżą co roku na przykład do Egiptu. Ludzi ciągną wybrane miejsca, z którymi mamy miłe wspomnienia. Ja wybieram Cieszyn. Tym, co mnie przyciąga na Śląsk Cieszyński są na pewno ludzie. I ten ich powolny tryb życia. Wszak „miastowe tego nie mają i spokoju tu szukają”. Także wolno snujący się urokliwymi uliczkami ludzie, bawiący się w pubach na kampusie studenci i uśmiechnięte ekspedientki – tego nie znajdziesz w metropolii.

Cieszyn: tu czeskie piwo upija bardziej

 

Zatrzymałem się w Hostel nazwanym 3 Bros’ Hostel na cześć  legendy o Trzech Braciach, założycielach miasta. Właściciel i zawiadowca miejsca Mariusz (notabene wszyscy wielcy Mariusze, których znam to czechofile) to zakręcony i młody człowiek, który wziął sobie za zadanie rozpropagowanie ideologii podróżowania grupowego. Nie ma nic lepszego niż paczka znajomych pijąca Brackie w Cieszyńskiej Wenecji*. Żeby wspólna sielanka trwała nawet po zamknięciu lokali, w 3 Bros’ Hostel urządzono wspólną kuchnię, w której można pić piwo kontynuując biesiadowanie. Górna półka lodówki hostelowej mieści lokalne piwa, a nawet wina. W czasie mojej obecności Hostel odwiedzili goście z Kanady, a nawet Australii. Niesłychane, że goście z tak daleka odwiedzają Cieszyn. Wynajmują oni zwykle pokoje wieloosobowe, dlatego czują się swobodnie wśród swoich znajomych. O dziwo, nawet podczas pełnego obłożenia, w hostelu jest cicho i da się wypocząć po podróżniczych wojażach.

A tych było sporo. Po trzech dniach zwiedzania stopy odmówiły mi niestety posłuszeństwa. Pewnie dlatego, że pokusiłem się o chodzenie po szczytach Beskidów. Strome cieszyńskie uliczki też zrobiły swoje. Szczytem mojej głupoty okazała się próba zdobycia polskiego brzegu Olzy – nieosiągalnego, jak się okazało, dla zwykłych śmiertelników. Zachciało mi się iść wzdłuż brzegu aż do momentu, jak Olza przestaje być rzeką graniczną a granica wcina się w ląd w okolicach Trzyńca. To był najgłupszy pomysł, na jaki mogłem wpaść. Zarośnięte chaszczami i niezwykle nieprzyjazne brzegi nie dopuszczą nikogo. Zastanawiam się czy w czasie zamkniętych granic ktokolwiek próbował przejść granicę w takich warunkach.

Štramberk

Spacer wzdłuż Olzy to był dopiero przedsmak tego, co mnie czekało następnego dnia. Wyprawa do Štramberku to był główny punkt tegorocznego urlopu. Nie było mnie tam już ponad cztery lata. I oczywiście nic się nie zmieniło: zadbane kamieniczki, zimne piwo i niezwykle sympatyczni Czesi. W  Štramberku można zjeść smacznie i tanio. Ponadto można też skosztować lokalnego piwa. Ważnym punktem programu jest również zaopatrzenie się w korzenny przysmak jakim są Štramberskie Uszy*.

Ale żeby dostać się do tego ukrytego między beskidzkimi szczytami miasteczka, trzeba pokonać kilkadziesiąt kilometrów pociągiem. Z Czeskiego Cieszyna wystarczy pojechać pociągiem do miasta Studenka, a tam przesiąść się w wagon motorowy serii 810 – produkowane od 1975 roku w fabryce Vagonka Studénka jeżdżą do dziś i stanowią nie lada lokalną atrakcję. Czułem się jak bohater filmu „Slunce, seno, jahody”. Naprawdę warto wybrać się w podróż trasą Studenka – Veřovice i przenieść się w czasie. Po drodze widziałem ładne miasteczko Příbor oraz obleśne komunistyczne Kopřivnice, które słyną z fabryki Tatry. Widać ją jednak z pociągu, nie warto więc nawet wysiadać.

Ostrawa

Przy okazji okazało się, że w modzie są wciąż fryzury na czeskiego piłkarza. W 2014 roku tego typu fryzurę miał na sobie kierownik pociągu, ale również rzesza taksówkarzy i obywateli Czeskiego Cieszyna i Ostrawy.

20140522_164343

Jeśli chodzi zaś o Ostrawę, jest to idealne miejsce, aby zobaczyć cały przekrój czeskiego społeczeństwa. Nie wspominam tutaj o ogromie Romów, którzy wręcz zalewają to przygraniczne miasto. Dla nowych przybyszów jest to widok na pewno przerażający i powodujący bezwarunkowy odruch przyciskania do siebie torebki. Wydaje mi się, że z każdym rokiem Cyganów w Ostrawie widzę coraz więcej. Są bardzo hałaśliwi i wiecznie się uśmiechają – aż tak dobrze się im powodzi? Oprócz dziesiątek tysięcy Romów zauważymy też kilku Czechów. Moda w mieście Ostrawa zatrzymała się na epoce warszawskiego Stadionu X-lecia. Kolorowe i pasiaste bluzki z poliestru (ten zapach) oraz sandały ze skarpetami. Wizerunek Czechów z Ostrawy różni się diametralnie od tych widzianych w Pradze. Kobiety z dwukolorowymi włosami (miks mlecznobiałego i kruczoczarnego) a mężczyźni otyli i szczerbaci. Młodzież rozmaita: jedni modni i schludni, pozostali tandetni i wyglądający jakby zatrzymali się w czasie. Warto przyjechać i zobaczyć ten lokalny folklor (patrz zdjęcie). Choć przeżyjemy szok, nie trzeba bać się o swoje zdrowie – Ostrawa jest dość bezpiecznym miastem. Warunek: nie wychodź na miasto po 22:00. Zresztą i tak nie ma po co – oprócz imprezowej ulicy Stodolni, nic się tu nie dzieje. W trakcie weekendu ulice są wymarłe, a tramwaje jeżdżą puste. Jedyny ratunek na nudę to centrum Handlowe Nową Karoliną nazwane, w gruncie rzeczy bardzo fajne.

Czeski Cieszyn

Wieczory spędzałem po obu stronach Cieszyna. W tym Czeskim można (ale nie trzeba) wybrać się do Restauracji u Huberta. To kultowe miejsce w przypadku początkujących czechofilów odwiedza się na własną odpowiedzialność. To, co urzeka starych czechofilów (ten klimat starej hospody, pianka na piwie) może bardzo wystraszyć nowicjuszy. Obskurne ściany i wygląd speluny – tak to miejsce jest określane, przez tych, którzy nie przywykli to wyglądu tradycyjnych czeskich hospudek. To samo tyczy się knajpy w budynku dworca w Czeskim Cieszynie czy też restauracji  Hotelu Piast. Ta ostatnia zresztą to relikt poprzedniej epoki – choć czysto i schludnie, to jednak martwo, cicho i tak nijak. Na pierwszy raz znajomych można zabrać do Da Capo (pizzeria oraz czeska kuchnia) czy też pobliskiej Siódemki. Tradycyjna czeska kuchnia do spróbowania jeszcze w Restauracji U Dzika czy tez w Restauracji na Brandyse. Najsympatyczniejsza według mnie jest Restauracja Sikorák w Parku Adama Sikory po czeskiej stronie Olzy. Do Colors na Hlavní tříde nie chodźcie – barmani tam oszukują i są strasznie irytujący.

Gdy pozostało Ci jeszcze kilka dni urlopu w zapasie, możesz wybrać się jeszcze do pobliskiej Opawy. Mieszkając rok na Śląsku Cieszyńskim udało mi się zwiedzić wszystkie te okoliczne miejsca, dlatego teraz pozwolę sobie wkleić jedynie linki.

Štramberk / Cieszyn / Cieszyn 2 / 

Ostrawa / Opawa / Hradec nad Moravicí

 

Telefonica oraz T-Mobile będą razem budować sieć LTE w Czechach

Telefónica oraz T-Mobile porozumieli się w sprawie wspólnej budowy sieci szybkiego internetu LTE. Jeszcze w tym roku, zgodnie z założeniami, mają pokryć swym zasięgiem większą powierzchnię Republiki Czeskiej. Przeciwko umowie protestował już Vodafone, który będzie musiał na własną rękę zbudować sieć LTE. 

MEV4d3a26_lte

Współpraca ma polegać jedynie na dzieleniu częstotliwości – firmy w innych aspektach będą działać w pełni niezależnie. Dzięki umowie między operatorami, uruchomienie usługi będzie możliwe znacznie szybciej niż przewidywała to umowa z Urzędem Telekomunikacyjnym. Ponadto szybsza jej budowa wspólnymi nakładami poprawi jakość i zwiększy zasięg mobilnego internetu.

Dzięki naszej współpracy możemy zapewnić najwyższej jakości usługi nie tylko w większych miastach, ale przede wszystkim na obszarach mniej zurbanizowanych. Dzielenie sieci jest trendem europejskim, biorą w tym procesie udział operatorzy z Wielkiej Brytanii, Szwecji czy Francji – powiedział generalny własciciel O2 Luis Malvido.

Szef T-Mobile Milan Vašina mówi o kolejnych daleko idących wspólnych inwestycjach, gdzie oprócz dzielenia sieci 4G, mają być również łączone pasma 3G oraz GSM. Pierwsze testy usług 4G będą przeprowadzane w nadchodzących tygodniach. Komercyjne uruchomienie LTE na nadajnikach O2 oraz T-Mobile ma nastąpić w drugiej połowie 2014 roku. 

Warto wspomnieć, że wspólna sieć 4G ma działać na całym terenie Republiki Czeskiej za wyjątkiem Pragi oraz Brna. Poza tym O2 ma za zadanie zasilać sygnałem wschodnią część Republiki, a T-mobile zachodnią połowę. Szybkość usługi w pierwszym okresie to 75Mb/s przy pobieraniu danych oraz 25 Mb/s podczas uploadu. W przyszłości prędkości te będą zwiększane.

Całkowity koszt przetargu na częstotliwości 800, 1900 oraz 2600 MHz dla trzech czeskich operatorów wyniósł 8,5 miliarda koron.

W tej chwili LTE w centrum Pragi i Brna zapewnia O2. T-Mobile z kolei sieć LTE udostępnia jedynie w części Pragi i Mlade Boleslavi. W tej chwili operator w kolorze magenta buduje swą sięć LTE w okolicach Pilzna. Vodafone zasięgiem LTE w tej chwili pokrywa 25%  powierzchni Republiki, ale głównie na wsiach.

Naród obnażony: Jak się Czesi zachowują w Chorwacji?

Dokument Obnažený národ to kolejny odcinek cyklu Český žurnál. Reżyser filmu Filip Remunda próbuje pokazać relacje między milionem Czechów corocznie przyjeżdżających do Chorwacji, a Chorwatami. 

c1

O Czechach w całej byłej Jugosławii krążą istne legendy. Powstało już na temat Czechów kilkadziesiąt dowcipów. Jeden z nich to na przykład opinia o czeskich dziewczynach: szybciej się położą niż usiądą. Praga natomiast byłaby dla mieszkańców Jugosławii idealnym miejscem do życia, gdyby nie było w niej tylu Czechów. Chorwaci z jednej strony lubią Czechów, z drugiej jednak nie rozumieją, dlaczego nasi południowi sąsiedzi tak bardzo stresują się na wyjazdach, dlaczego tak mocno oszczędzają i dlaczego idą na kolację w restauracji ubrani w dresy i trampki. 

W Chorwacji powstał nawet film o czeskich turystach. Z racji tego, że to właśnie Czesi najczęściej ze wszystkich turystów trafiają do szpitala, dokument został nazwany: „Nešťastný turista Švejk” i stał się hitem internetu. Czesi pokazani w tym filmie byli jako ci, którzy zdobywając wzgórze w Dalmacji czują się niczym zdobywcy szczytów w Himalajach, jadąc do Chorwacji czują się, jakby zdobywali Bagdad, a każdy wypad za miasto niósł za sobą takie emocje, jak podróż do Afganistanu. Czechów zachowanie mogliby badać dokumentaliści z National Geographic.

Tym, co najbardziej zaskakuje jest ciągła opinia o Czechach sknerusach. Każdy Chorwat wie, że Czech przywiezie ze sobą konserwy, aby tylko wydać podczas wakacji jak najmniej. Podczas kręcenia dokumentu Obnažený národ, udało się znaleźć reżyserowi miejsce, gdzie grupka Czechów na uboczu plaży serwowała ręcznie robioną kawę. 

c3

Iveta Bartošová popełniła samobójstwo

Znana piosenkarka 48-letnia Iveta Bartošová popełniła samobójstwo, skacząc pod pociąg. Cały kraj jest w szoku. 

Mąż piosenkarki opłakujący jej śmierć w miejscu wypadku
Mąż piosenkarki opłakujący jej śmierć w miejscu wypadku

Do zdarzenia doszło 29 kwietnia o godzinie 11.30 w praskiej dzielnicy Uhrinevsi – donoszą czeskie media.

Kobieta dokładnie zaplanowała samobójstwo, wybierając torowisko znajdujące się nieopodal jej domu i wykorzystując moment, kiedy nikogo nie było w domu.

Od kilku lat walczyła z de­pre­sją. Miała również problemy z uzależnieniem od alkoholu i leków uspokajających; wcześniej wygrała walkę z rakiem.

Zostawiła krótki list, w którym pożegnała się z mężem: „Będę za tobą tęsknić gdzie indziej” – napisała. Mężczyzna poszedł jej szukać. Gdy zdał sobie sprawę, że coś się dzieje na torach, udał się tam i zobaczył martwe ciało żony pod czarnym brezentem.

Ewa P., sąsiadka, która widziała Ivetę żywą jako ostatnia, twierdzi, że była bardzo spokojna, szła powoli, w kapeluszu na głowie.

Informację o śmierci artystki potwierdziła policja i bliscy.

Bartošová 29 kwietnia skończyła 48 lat. Piosenkarka zmarła na torach – podobnie jak jej wielka miłość Sepesi Petr.

 

Czego Czesi zazdroszczą sąsiadom?

Więcej niż połowa Czechów to zazdrośnicy. Czesi zazdroszczą sąsiadom głównie pieniędzy. Wśród tych zazdrośników (w Polsce zazdrość utożsamiamy z zawiścią) jest 38 proc. tych, którzy dość często rozpamiętują to, że ich sąsiadom powodzi się lepiej niż im.  Takie są wyniki badania, które przeprowadziła agencja Confess Research oraz Steam/Mark.

MEV43502f_p201205190525601

Typowy czeski zazdrośnik to mężczyzna w wieku 18 – 29 lat z wykształceniem średnim, żyjący na Morawie. Innym zazdrości głównie pieniędzy, powodzenia, kariery i szczęścia. Jedna trzecia zazdrośników pragnie, aby ci, którym się powodzi lepiej od nich, stracili zdrowie i majątek. Czesi, którzy doświadczyli zazdrości ze strony swoich sąsiadów zachowują się tak, aby ich więcej nie drażnić – nie obnoszą się ze swoim bogactwem.

Dwie trzecie naszych południowych sąsiadów ma wrażenie, że niektórzy ludzie w ich środowisku na swój dobytek nie zasługuje. Jedna czwarta Czechów spotkała się z otwartą zazdrością wśród członków ich rodziny.

Ponad połowa Czechów uważa, że zazdrość to typowa czeska cecha. Czesi uważają, że są bardziej bardziej zazdrosnym narodem niż inne europejskie nacje – mówi przedstawiciel Hypoteční banky Jiří Ochec.

Jeżeli chodzi o pieniądze – te są obiektem zazdrości wszystkich badanych. Kariery zazdroszczą przede wszystkim wykształcone osoby żyjące w Pradze. Mieszkanie i jego wyposażenie jest obiektem zazdrości ludzi mieszkających w mniejszych wojewódzkich miastach. Praca jest obiektem pożądania młodych ludzi do 30 roku życia. Ta ostatnia grupa oprócz tego zazdrości innym również urody i udanego związku.

Psycholog Marta Boučková jest zdania, że Czesi nie prezentują jednak żadnego ekstremum jeśli chodzi o swoją zazdrość. To dziwi, zwłaszcza, że szerokim echem po całej Republice rozeszła się sprawa Aleksandry Kinovej, matki pięcioraczków, która dostała wsparcie od rządu. Boję się jednak zrównać wyniki czeskich badań z tymi polskimi. Myślę, że Polacy właśnie reprezentują to ekstremum, o którym mówi pani psycholog…

Aleksandra Kinova
Aleksandra Kinova

Nie taki diabeł straszny…

Badanie to pokazało jednak, że Czesi potrafią być również dumni. Kobiety najbardziej szczycą się swoim mieszkaniem i atmosferą w nim panującą. Mężczyźni są najbardziej dumni ze swego wykształcenia i własnej firmy. Kolejną rzeczą wskazaną przez czeskich mężczyzn jest też spłodzenie potomka, a także zdolności manualne.

Nowe stawki podatku VAT

Koalicja rządząca zdecydowała się na ustanowienie od stycznia 2015 roku 10 procentowej stawki VAT na leki, książki, pieluchy oraz odżywki dla niemowląt. 

sobotka

Premier Sobotka odstąpił od swych wcześniejszych obietnic, by na wspomniane potrzeby obowiązywała 5 procentowa stawka podatku. Minister finansów tłumaczył, że wyższa stawka będzie bardziej rozsądna.

Sobotka stwierdził, że jest to ukłon w stronę wielodzietnych rodzin. Jednak teraz jest czas by myśleć także nad tym, skąd wziąć pieniądze na waloryzację emerytur oraz jak dalej finansować system zdrowotny. Najprawdopodobniej nie obędzie się bez podwyższenia składki zdrowotnej. Należy się też skupić nad inwestycjami drogowymi.

Tymi oto argumentami premier uzasadniał utrzymanie trzech stawek VAT: 10, 15 oraz 21 procent. W dalszej perspektywie jednak, dwie ostatnie wymienione stawki mają być obniżone o jeden punkt procentowy.

 

Budějovický Budvar zmienia etykiety

Budějovický Budvar, wiodący producent piwa, po dziesięciu latach zmienia etykiety swoich piw. Zmianę tłumaczy wymaganiami rynku. Chce również przyciągnąć do swoich piw młodszą generację społeczeństwa. 

zmiana

Odświeżenie wizerunku jest ukierunkowane na to, aby trafiało zarówno do Czechów jak i Anglików. Dopiski w języku angielskim sprawią, że tekst na etykiecie będzie czytelny dla zagranicznych gości, a przy okazji znacznie obniży nakłady na ich produkcję. Do tej pory etykiety drukowało się oddzielnie dla każdego kraju, do którego eksportowało się piwo. Świeże i nowoczesne grafiki mają też przyciągnąć do sklepów młodych Czechów pijących złoty trunek.

Biorąc pod uwagę fakt, iż Budějovický Budvar produkuje znane wszystkim od lat piwo, nie mógł tej zmiany wprowadzić tak po prostu. Badania rynku trwały już od roku 2010. W tym czasie powstało ponad 200 wersji etykiet, puszek i kartonów. Końcowy efekt zobaczymy na sklepowych półkach już w tym miesiącu.

nowy

Czechów sposób na gołębie – uśpić gazem

Sposób na gołębie. Czesi sięgnęli po sposób kontrowersyjny i niehumanitarny, ale zdaniem sokolnika skuteczny. To głównie ludzie odpowiadają za obecność gołębi w miastach. Ze wszystkimi konsekwencjami.

5349071e5b0fc_g1

 

W Boguminie na Śląsku Cieszyńskim, po czeskiej stronie Olzy, trwa akcja zmniejszania populacji gołębi. Nasi południowi sąsiedzi postanowili zabrać się za to w dość oryginalny sposób. Najpierw łapią gołębie do specjalnych klatek-pułapek z ziarnem i wodą, a następnie… usypiają gazem. Według „Głosu Ludu”, polskiej gazety w Republice Czeskiej, już trzynaście takich klatek zostało zamontowanych na budynkach wokół Rynku. Ten sposób na gołębie mają w Boguminie sprawdzony, pożądane efekty w ten sposób osiągnięto w Starym Boguminie. 


Polski sposób na gołębie 
Po polskiej stronie Olzy pomysł ten spotkał się z falą krytyki, choć nie wszystkich. – Jestem zaskoczony. Sytuacja jest ciekawa także z punktu prawnego, kto wydał pozwolenie, co na to miejscowy lekarz weterynarii? Aby zabijać zwierzę nie do celów spożywczych, musi być mocna podstawa. Jakie zagrożenie stanowią te ptaki, że zdecydowano się je zabijać – zastanawia się Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja. 

Zwraca uwagę, że są bardziej humanitarne sposoby na gołębie – można np. wynająć sokolnika. Kontakt z ptakiem drapieżnym jest dla gołębia stresującym, unika później tego miejsca. Ekolog przekonuje, że straszenie zwierzęcia jest bardziej racjonalnym sposobem. 

Zdziwienia nie kryje też Eugeniusz Włochowicz, właściciel mini kliniki małych ptaków w Chorzowie. – Jestem zszokowany, kto się na to zgadza? U nas w kraju ptaki te są częściowo chronione.
Nie wolno przeprowadzać rewitalizacji budynków w sezonie lęgowym, grozi za to odpowiedzialność karna. Trzeba gołębiom zapewnić możliwość przetrwania – zauważa ornitolog z Chorzowa. 

Więcej: TUTAJ

Praga chce poprawić swój wizerunek na świecie

Praga szuka firmy, która przygotowałaby kampanię polepszającą wizerunek miasta w świecie. Na chwilę obecną miliony turystów z całego świata czeską stolicę kojarzą przede wszystkim z tanim piwem i nocnym życiem. Na ten cel magistrat zarezerwował w budżecie 30 milionów koron.

EBR512773_dan3

Oprócz próby odejścia od wizerunku taniego miasta, Praga chce również ściągnąć tłumy turystów w czasie, gdy jest ich najmniej. Chodzi tutaj o zimne jesienne miesiące oraz początek wiosny. Według włodarzy miasta, Praga oprócz taniego piwa  ma turystom do zaoferowania świetną kuchnię, romantyczny nastrój, imprezy sportowe oraz galerie handlowe.

Kampania promocyjna ma przebiegać głównie w Internecie. Na YouTube oraz Facebooku będą emitowane filmy prezentujące wszystkie uroki miasta. Grupami docelowymi staną się: zaręczeni, wycieczki szkolne, miłośnicy letnich festiwali, mniejszości seksualne z takich krajów jak Niemcy, Rosja, Wielka Brytania, Izrael, Włochy, USA, Chiny czy Japonia.

Wspomniane 30 milionów koron zostanie rozdysponowane na produkcję filmów oraz opłacenie reklam w internecie. Kampania będzie trwała do końca 2016 roku. Ponadto w tym roku ma zakończyć się modernizacja serwisu prague.eu, który ma w końcu rywalizować z innymi najlepszymi portalami świata.

Dla przypomnienia zdjęcia z imprezki Duńczyków w Pradze:

Czechy sposobem na obejście nowych przepisów o VAT

Przedsiębiorcy znaleźli sposób na otrzymanie zwrotu VAT bez zbędnych formalności – zakładają spółkę w Czechach, kupują auto, odliczają pełny VAT.

odlicz-vat-bez-kratki-od-reki

Dnia 1 kwietnia 2014 r. weszły w życie przepisy, które ograniczają pełne prawo do odliczenia podatku naliczonego przy nabyciu samochodów osobowych. Jeżeli właściciel będzie wykorzystywał auto tylko     i wyłączenie do celów służbowych, będzie mógł liczyć na odliczenie 100%, gdy pojazd będzie używany zarówno służbowo, jak i prywatnie, odliczenie będzie możliwe tylko w 50%, przy czym jako użytek prywatny traktowany jest już powrót autem z miejsca pracy do domu.

Jak informuje Tygodnik Biznes i Prawo, nowe zasady odliczania VAT, jak by się mogło wydawać, wcale nie są korzyścią dla właścicieli firm. Konieczne jest prowadzenie tabel, w których wykazywać się będzie cele podróży. Przedsiębiorcy zgodnie podkreślają, że byłoby to duże obciążenie i jest to nieopłacalne, a na wynajęcie osoby odpowiedzialnej za to ich nie stać.

Rynek nie znosi próżni, przedsiębiorcy znaleźli więc obejście niekorzystnych przepisów. Lekarstwem i „rajem podatkowym” okazały się Czechy. Przepisy czeskiej ustawy o VAT pozwalają na odliczenie całego podatku zawartego w cenie nabytego samochodu, cenie paliwa i wydatkach eksploatacyjnych, a obywatel polski ma pełne prawo do założenia działalności gospodarczej jak czescy przedsiębiorcy, a co za tym idzie rozlicza się na podstawie przepisów obowiązujących w Czechach.

Jest też niestety drugie dno „czeskiego raju”. Optymalizacja ta, choć jest zachęcająca, może nie przynieść wymiernych efektów finansowych, ponieważ trzeba brać pod uwagę koszt i czasochłonność przedsięwzięcia. Właściciele firm chcący zarejestrować swoją działalność w Czechach powinni pamiętać, że bez znajomości tamtejszych przepisów prawnych i podatkowych bądź wynajęcia podmiotu załatwiającego formalności może to być dużym utrudnieniem.

Polacy leczą się w Czechach i na Słowacji

10 tys. zł – tyle może kosztować leczenie ortodontyczne w Polsce. 2,5 tys. zł – tyle kosztuje ono na Słowacji. Mieszkańcy południowych województw coraz częściej wychodzą z założenia, że bardziej opłaca im się leczyć za granicą. „Jak do dentysty, ortodonty, ginekologa czy reumatologa, to tylko do Czech albo na Słowację” – mówią.

svidnik

Martyna z Rzeszowa nie załapała się na darmowy aparat ortodontyczny. – Taki przysługuje dzieciom do ukończenia 12. roku życia, a moi rodzice zaniedbali sprawę. Kiedy w wieku 18 lat uświadomiłam sobie, że krzywe zęby to naprawdę duży problem, załamałam ręce nad cennikiem. 5 tys. za aparat na górę i dół, 200 zł za wizytę, których będzie pewnie z dziesięć, kolejne setki za odciski i tego typu sprawy. W sumie wyszło mi pod 10 tysięcy. Nierealne – wspomina w rozmowie z naTemat.

Dziś ma 20 lat i… aparat na zębach. Jak to możliwe? Kilka miesięcy temu znajomy polecił jej ortodontę w Svidniku, słowackim miasteczku odległym 100 km od Rzeszowa. Zadzwoniła, pojechała i dostała aparat za 2,5 tys. zł. – Za wizytę zapłaciłam 50 złotych. Teraz każdemu polecam, by nawet nie wybierał się do polskiego ortodonty – mówi.

Zęby po słowacku

Wiele podobnych historii można przeczytać na lokalnych forach internetowych. Najczęściej wymienia się dwa miasta: Bardejov i Svidnik. Padają ceny, w zależności od typu aparatu od 1,2 tys. do 2,5 tys. zł (na dwie szczęki). „Faktem jest, że w Svidniku można założyć aparat za połowę ceny i jest możliwość rozłożenia na raty bez odsetek. Moja znajoma tam jeździ, kiedyś byłem z nią i okazało się, że niby Słowacja, a pacjenci sami Polacy” – pisze jeden z internautów.

W rozmowie z naTemat te słowa potwierdza asystentka popularnego wśród Polaków ortodonty ze Svidnika, Mariana Hutnana. – Mamy bardzo dużo pacjentów z Polski. Przyjeżdżają, często po kilka osób za jednym razem. Nie muszą zjawiać się tu często. Co kilka miesięcy mają wizyty kontrolne. Chyba i tak wychodzi taniej, bo aparat na dwa łuki, góra i dół, kosztuje u nas 2,2 tys. zł. W Polsce, z tego co mi wiadomo, tyle trzeba zapłacić za jeden łuk – mówi nam łamaną polszczyzną.

Ślązak leczy się w Czechach

Popularnym kierunkiem turystyki medycznej, w której przede wszystkim liczy się cena, są także Czechy. To już nie tylko ortodoncja. „Polska The Times” pisała dwa lata temu, że za wizytę u czeskiego stomatologa trzeba zapłacić 60 zł, podczas gdy u nas kosztuje ona 100 zł. Taniej jest też u reumatologa (60-70zł), urologa (80 zł) i ginekologa (80 zł). Takie ceny przyciągają.

– Ten kierunek Polacy obierają nie tylko ze względu na oszczędność. Do dobrych czeskich i słowackich klient jeżdżą też bogatsi pacjenci. Liczą na jakość – zwraca uwagę Marin Nowak, lekarz ortopeda, dyrektor departamentu medycznego Polskiego Stowarzyszenia Turystyki Medycznej.

Jak twierdzi, takie wyjazdy na leczenie nie ograniczają się wyłącznie do mieszkańców przygranicznych terenów. – Owszem, do Czech jadą przede wszystkim Ślązacy, a na Słowację mieszkańcy Podkarpacia, ale jeśli cena jest niższa, przyciąga nawet osoby z daleka. Ja na przykład słyszałem o osobach, które jeżdżą na Białoruś na operacje stawu biodrowego. Bo taniej.

Tania fuszerka kontro polska jakość?

Pytanie, czy niższa cena nie odbija się na jakości? To częsta wątpliwość obecnych i potencjalnych pacjentów, którzy wymieniają się przykładami fuszerek. „Niepotrzebnie usunął zęba”, „Źle nakleił aparat”, „Zaoszczędził na plombie” – piszą.

– Gdzieś trzeba ciąć koszty, więc jakość ustępuje miejsca cenie. Na przykład na wspomnianej Białorusi może i oferują operacje stawu biodrowego, ale nie jest to leczenie kompleksowe, bo nie ma już rehabilitacji. Dziwi mnie to tym bardziej, że właśnie Polska słynie z wysokiej jakości usług medycznych – podkreśla Marcin Nowak.

Rzeczywiście, co do polskiej jakości nie można mieć wątpliwości. Bo podczas gdy Polacy coraz śmielej uderzają do czeskich czy słowackich lekarzy, do naszych tłumnie walą Niemcy, Anglicy i Skandynawowie. Według danych Izby Gospodarczej Turystyki, co roku do polskich szpitali przyjeżdża ponad 300 tys. zagranicznych pacjentów. Co roku ta liczba wzrasta o 10-15 proc. – I znów chciałoby się powiedzieć: cudze chwalicie, swego nie znacie… – mówi ortopeda.

Źródło: natemat.pl

 

NFZ też płaci za zagraniczne leczenie

Polacy leczą się za granicą nie tylko w prywatnych gabinetach. Mogą robić to w ramach publicznej służby zdrowie, a więc za darmo. Zgodę na sfinansowanie takiego leczenia Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje tym, w przypadku których brakuje odpowiedniego sprzętu, czas oczekiwania jest zbyt długi albo po prostu danego świadczenia się nie wykonuje.

Od października 2013 roku każdy będzie mógł się leczyć w dowolnym kraju – zacznie obowiązywać dyrektywa o leczeniu transgranicznym. NFZ zwróci jednak pacjentom tylko równowartość kosztów, jakie za to samo leczenie ponieśliby w kraju.

 

 

Uloz.to będzie legalne

Znacie Uloz.to? Uloz.to to mój ulubiony czeski portal. Oprócz tych informacyjnych oczywiście. Jest to czeski odpowiednik wrzuty.pl, z tą różnicą że czeski serwer umożliwia ściągnięcie każdego pliku bezpośrednio na komputer bądź smartfon. Właściciele portalu chcą jednak swą działalność zalegalizować, a zawartość serwisu wzbogacić o dodatkowe treści.

HM476c85_byz13uloztoTTT

Wszystko zaczęło się od pomysłu na to, gdzie chować pliki, które nie weszły nam już na przepełniony dysk komputera. Coś, co miało służyć jak największa czeska chmura danych, przerodziło się w największy czeski serwer oferujący bezproblemowe ściąganie nielegalnych plików.

Do końca 2014 roku samowolka ta ma się skończyć. Właściciele serwisu marzą o tym, by Uloz.to przerodzić w największy czeski serwis VOD. Zaczęli już rozmowy z dostawcami treści. Tymi z Republiki Czeskiej jak również zza granicy. Wśród Czechów widoczna jest podobno potrzeba korzystania z dobrych jakościowo serwisów audio/video. Wzorem ma być amerykański Netflix, który za 160 koron oferuje nielimitowany i niczym nieograniczony dostęp do każdego filmu, który kiedykolwiek ukazał się na VHS i DVD.

Już istniejące serwisy VOD w Czechach nie są tak popularne jak  Uloz.to z tego względu, że nie posiadają tak olbrzymiej bazy filmów jak nielegalny konkurent. Właściciele czeskiej Wrzuty policzyli, że Czesi są w stanie zapłacić 55 koron za dostęp do kinowych nowości w jakości SD oraz 70 koron za jakość HD.

Dla porównania konkurencyjne Voyo.cz oferuje prawie wyłącznie płatne materiały. Dostęp do setek filmów o seriali za 189 koron miesięcznie umożliwia ivio.cz. Problemem tych portali jest to, że mało kto o nich słyszał.

MEV522b66_byz13filmTTT

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑