Restauracja Česká Chodba – Kraków

Artykuł sponsorowany

Blisko krakowskiego Rynku jest miejsce, które czaruje swoją atmosferą. Przy ulicy Zwierzynieckiej mieści się wyjątkowa restauracja, która urzeknie swoim menu nie tylko rodowitych krakusów, ale również wszystkich czechofilów.

111111

Każda moja wizyta w Czeskiej Chodbie była niczym przeniesienie się do praskiej hospody. Wrażenie robi wystrój restauracji – obrazy związane z Pragą czy Czechami są miłe dla oka. Ściany zdobią zabawne frazy w języku naszych południowych sąsiadów. Uczucie intymności potęguje ilość sal, które znajdują się w Czeskiej Chodbie.

Bogactwo menu pozytywnie zaskakuje. Oprócz typowo czeskich przystawek takich jak na przykład utopenec, można skosztować słynnej zupy czosnkowej, która ostatnimi czasy robi furorę wśród polskich czechofilów. Wybór dań głównych może przyprawić nas o zawrót głowy. Wytrawny czechofil na pewno nie będzie umiał się na coś zdecydować – zapragnie spróbować wszystkiego! A jest z czego wybierać…

111

Ręcznie wyrabiane knedliki z gulaszem wołowym na czerwonym winie to tylko jedna z propozycji. Ciekawą i rozpoznawalną nie tylko przez miłośników Republiki Czeskiej pozycją jest z pewnością Smažený sýr z sosem tatarskim i frytkami. Do tego oczywiście czeskie piwo o niepowtarzalnym smaku (lane bądź butelkowe). Krušovice, Kozel czy fantastyczna Modrá Luna – każdy znajdzie tutaj swój ulubiony gatunek. Rarytasem są niefiltrowany i niepasteryzowany Bernard oraz lany Staropramen. Właściciele zadbali również o duży wybór win. Rodzinną ucztę cudownie zwieńczy słodki deser. Do wyboru jest wiele rodzajów naleśników (czes. palačinky) a także ciast i lodów.

Czeska Chodba jest chętnie odwiedzana przez rodowitych Czechów. Ci chwalą to miejsce za czeską muzykę graną na żywo oraz miłą atmosferę. Czasem puszczane są nawet filmy, by polscy widzowie mogli lepiej poznać czeską kinematografię. Restauracja przygotowana jest zarówno do organizacji imprez firmowych jak też rodzinnych uroczystości (chrzciny, komunia, wesele).

222

Ogromną ozdobą restauracji jest ogródek wystawiany w słoneczne weekendy. Idzie lato, robi się coraz cieplej i wierzę, że wszyscy sympatycy czeskiej atmosfery skuszą się na choćby kufel piwa serwowany w krakowskiej Czeskiej Chodbie.

Restauracja & Pub “Česká Chodba”
ul. Zwierzyniecka 30 (wejście w bramie)
31-105 Kraków

Tel. (0-12) 421-05-62, 533-594-055

E-mail: restauracja@chodba.pl

Diego i Bohumil Czesko – Argentyński Resto – Pub Kraków

Weekendowy wypad do Krakowa zaowocował wizytą w czesko-argentyńskim lokalu na ulicy św. Sebastiana. Postanowiłem sprawdzić czy lokal prowadzony przez Czecha zyskał ten czeski klimat.

20130316_141801

Niedaleko Rynku i Wawelu, lekko na uboczu znajduje się knajpka, w której każdy czechofil znajdzie coś dla siebie. Z zewnątrz straszy zaniedbany ogródek. Potykacz z czeskim menu utwierdza mnie w przekonaniu, że dotarłem na miejsce.

Wnętrze bardzo klimatyczne, ciemny wystrój i czeskie akcenty na ścianach. Dużo obrazów i innych bibelotów, ale ich ilość nie razi. Muzyka nie drażni.

20130316_133938

Jako że byliśmy po obiedzie, postanowiliśmy zamówić jedynie piwo i jakieś przekąski. Zamiast hermelina i śmierdzącego serka z Ołomuńca, postawiliśmy na utopenca. Kelner poinformował nas, że serdelki są marynowane jedynie jeden dzień, więc ich smak nie będzie tak bardzo specyficzny. Mimo wszystko utopenec nam smakował. Z czeskich lanych piw do wyboru było jedno jasne i jedno ciemne.

20130316_134828

Obsługa bardzo sprawna i sympatyczna. Niestety goście, który siedzieli obok nie zamówili niczego do jedzenia, dlatego nie było mi dane zobaczyć jak prezentują się dania serwowane w tej restauracji. Menu dosyć bogate, w języku czeskim z tłumaczeniem polskim i hiszpańskim. Same karty dań mocno wysłużone. Dwie zupy do wyboru: rosół oraz czesneczka. Ceny dań zaczynają się od 16 zł (knedliky z gulaszem). U Diega i Bohumila zjemy też ulubiony przez czechofilów smażeny syr.

Reasumując pub Diego i Bohumil jest bardzo sympatycznym miejscem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Warto się tam wybrać nawet jeśli mielibyśmy skosztować jedynie wybornego czeskiego piwa.

Profil na FB

20130316_133904

Kolejny most połączy oba Cieszyny

Jeżeli powiodą się plany samorządów z obu stron Olzy, pomiędzy istniejącymi mostami pojawi się nowa kładka. Będzie to najkrótsze połączenie między rynkami obu miast.

kladka

 

Pomysł budowy nowej przeprawy nad Olzą nie jest nowy. Planowano ją już kilka lat temu. Miała powstać w centralnym miejscu, między istniejącymi mostami Przyjaźni i Wolności. Nowy most nie tylko miał ułatwić przechodzenie z Cieszyna do Czeskiego Cieszyna. Samorządowcy spodziewali się też, że stanie się wielką atrakcją turystyczną, bowiem wykonanie koncepcji architektonicznej zlecono słynnemu francuskiemu architektowi Francois Roche, znanemu z niecodziennych projektów.

Francuz wymyślił, że wykonana ze stali konstrukcja będzie miała kształt węzła. Miał on symbolizować połączenie miasta przedzielonego niegdyś granicą państwową. Architekt zmienił jednak pierwotną koncepcję mostu, przez co wzrosły jego szacunkowe koszty. Okazało się też, że nie uwzględnił polskich i czeskich przepisów związanych z ochroną przeciwpowodziową. Dlatego oba miasta wycofały się z jego budowy.

 Teraz jednak sprawa wróciła. – To ostatni moment, żeby sięgnąć po pieniądze na taką inwestycję z unijnych funduszy przeznaczonych na współpracę transgraniczną. Z kolejnej perspektywy budżetowej będzie już bardzo trudno zdobyć dotację na taki cel. Tymczasem teraz mamy duże szanse – wyjaśnia Dorota Havlikova, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Czeskim Cieszynie.

kladka2
Tamtejsi radni już dwa tygodnie temu wyrazili oficjalną chęć budowy kładki pieszo-rowerowej. W czwartek radni po polskiej stronie postanowili przystąpić do wspólnej inwestycji. – To szansa dla miasta, możemy mieć kolejny, ułatwiający komunikację, most łączący Cieszyn z Czeskim Cieszynem. Około 90-procentowe dofinansowanie sprawi, że za most wart ok. 4 mln zł gmina zapłaci ok. 300 tys. zł – mówi Mieczysław Szczurek, burmistrz Cieszyna.

Polacy i Czesi wspólnie przekonują, że nowy most nie tylko będzie stanowił najkrótszą drogę, łączącą rynki obu miast. Pomoże też ożywić brzegi w centrum. Tak stało się, gdy w zeszłym roku w innym miejscu otwarto tzw. most sportowy.

Oba miasta mają swoje wstępne koncepcje, jak most mógłby wyglądać. Ta polska jest nieco bardziej rozbudowana od czeskiej, przewiduje m.in. odrębne drogi dla pieszych i rowerów. W najbliższym czasie samorządy mają uzgodnić wspólne stanowisko i dopracować szczegóły. – Wniosek o dotację musimy złożyć do końca marca. Decyzja o dofinansowaniu zapadnie w czerwcu – dodaje Havlikova.

Źródło: gazeta.pl

Praska uczta

W Pradze byłem już wiele razy. Czy to skwar czy mróz, zawsze zachwycała. Tym razem pogoda zaskoczyła nie tylko mnie, ale i innych turystów. Tyle śniegu w Pradze dawno nikt nie pamięta.

Nie wiem jak to się stało, ale w ciągu jednego dnia spadło w Pradze prawie 30 centymetrów śniegu. Zasypało całe miasto, nie dało się chodzić. Autobusy ledwo jeździły, a służby miejskie nie nadążały za odśnieżaniem. Istny kataklizm.

 IMG_20130223_155853

Pogoda taka miała też i swoje uroki – na zwiedzanie miasta wybrali się jedynie najwytrwalsi zaopatrzeni w kalosze lub buty śniegowe. Praktycznie nie było Polaków, Rosjan garstka, za to Chińczyki i ich aparaty jak zwykle nie zawiedli. Włosi lepili gałki i bałwany, a Czesi… Czesi jak zwykle woleli w turystyczne rejony się nie zapuszczać.

Moi znajomi na samą myśl, że po raz kolejny muszą iść na Most Karola i Hradczany zgrzytali zębami. To nic, że mieszkają na Małej Stranie i wszędzie mają rzut beretem. Po prostu moi Czesi są już wyczuleni na praskie turystyczne klasyki. Warszawiaki też na Starówkę nie chodzą. Jednak udało mi się ich namówić.

 

Tym razem gościł mnie w Pradze kolega, którego nie widziałem prawie dwa lata. Wszystkim znajomym ogłosił, że będzie miał wyjątkowego gościa „z daleka” („Warszawa to już wschód, prawie Rosja”). Postanowił mnie przywitać pieczoną kaczką z czerwoną kapustą. Podobno kiedy Czech robi komuś domową kaczkę, oznacza to, że żywi on duży szacunek do gościa. Byłem wniebowzięty! Nowo poznana współlokatorka mego Czecha zdradziła mi w tajemnicy, że kaczką tą mój gospodarz chwalił się dzień wcześniej wszystkim znajomym. Nadeszła chwila prawdy. Kaczka była wyśmienita. Uznałem, że lepiej powitać mnie nie mógł. Ruszyliśmy do miasta…

A w centrum…praska klasyka! Most Karola, Hradczany, Vaclavak… Nuda. Gdy już przestałem zwracać uwagę na te wszystkie pamiątki, zacząłem przeżywać piękno wszystkich praskich kamienic. Sklepowe witryny, wejścia do restauracji, zdobienia i wzory – wszystko jest takie oszałamiające! Wcześniej tego nie dostrzegałem. Jedno się jednak nie zmieniło – Praga jest jak miasto z bajki. No gdzie indziej znajdziemy taką architekturę?

No a ludzie? Wiem, że tego typu wpisy budzą największe zainteresowanie… Przez dwa dni da się zauważyć kilka różnic między Warszawą a Pragą. Po pierwsze w metrze nikt się nie przepycha, w marketach ludzie się mniej śpieszą i więcej uśmiechają. Dalej Unii się nie lubi i się na nią narzeka. Polska żywność wciąż straszy, ale już wędliny się chwali. Każdy się dziwi, że wybrano Zemana i każdy się pyta kto na niego głosował. Chwali się Pragę za wygodne życie, choć tak bardzo się na nią narzeka: że droga, że zakorkowana. Pije się dużo taniego piwa i żyje się spokojnie. Generalnie życie płynie przyjemnie. W Pradze o rosnącym bezrobociu nikt nie mówi. Mówi się za to o rozglądaniu się za lepszą pracą. Przynajmniej moi znajomi o tym mówią.

Często myślę o tym, że Praga to moje miejsce na ziemi. Z każdym wyjazdem tam coraz bardziej się w tym upewniam. Zbieram kasę na kolejne wyjazdy, a w sobie zbieram siły, by zrobić ten odważny krok i rzucić wszystko dla Pragi. Ale czy wtedy ta czechofilska miłość będzie taka sama jak teraz? Taka bezwarunkowa i platoniczna…?

WIĘCEJ ZDJĘĆ TUTAJ

Kielce pod lupą Czeszki

Atutem Kielc są atrakcje przyrodnicze, koszmarem – ścieżki rowerowe i kiepski dojazd do większych miast, a życie kulturalne jest fatalne. To wnioski z ankiety przeprowadzonej przez studentkę najlepszego czeskiego uniwersytetu, która pracę magisterkę pisze właśnie o Kielcach.

kielce

Daria Svobodova ma 26 lat, mieszka w czeskim Znojmie. Jest na ostatniej prostej przed ukończeniem pedagogiki na Uniwersytecie Masaryka w Brnie. To uczelnia uważana za najlepszą w kraju, a na świecie plasuje się w pierwszej setce. Na temat pracy magisterskiej Czeszka wybrała badanie możliwości zwiększania ruchu turystycznego w Kielcach. Powód zaskakującego wyboru jest jednak dużo prostszy.

– Z Kielc pochodzi moja mama. Byłam u was wielokrotnie i wciąż tu przyjeżdżam, ostatnio na początku listopada. W dzieciństwie spędzałam w Kielcach całe wakacje – opowiada Daria Svobodova.

By jej praca o Kielcach nie była oparta tylko na teorii, przeprowadziła ankietę wśród osób znających stolicę województwa świętokrzyskiego, pytając oczywiście o turystykę, choć nie tylko. Wysłała ją do stu osób, które wybrała głównie dzięki informacjom na Facebooku. W zdecydowanej większości to kielczanie, ale na pytania studentki odpowiedzieli również mieszkańcy innych miast, a nawet kilku Czechów, którzy przyznali, że znają Kielce.

Wyniki badań Darii Svobodovej bywają zaskakujące.

Aż 85 proc. ankietowanych stwierdziło, że Kielce to atrakcyjne miasto. 37 proc. ankietowanych przyznało, że polityka władz skierowana jest w stronę kultury, a praktycznie tyle samo (36 proc.), odpowiadając na pytanie o najsłabsze strony Kielc, jako na słabo rozwiniętą dziedzinę wskazało właśnie na kulturę. Co trzeci respondent Czeszki (34 proc.) stwierdził też, że władze miasta stawiają na edukację.

Daria uważa inaczej. – Według mnie w Kielcach nie ma możliwości zrobienia porządnych zakupów – mówi. Z kolei z tym nie zgadzają się ankietowani. Za największy atut Kielc, obok położenia geograficznego i atrakcji przyrodniczych, uznali właśnie bogatą ofertę handlową (41 proc.). A Czesi zwracają uwagę głównie na Kadzielnię i park miejski.

Ankietowani oceniają jednak, że atuty te nie mają siły przebicia bez dobrej i spójnej polityki promocji miasta. „W innych miastach ludzie praktycznie nic nie wiedzą o Kielcach. Kojarzą je jedynie z wiatrem na dworcu…” – napisała jedna z osób. „Dla nich Kielce to scyzoryki i śmieszny dworzec z dachem w kształcie spodka. Nie wiedzą na przykład, że stąd pochodzi Żeromski” – dodał ktoś inny. Pozostałe problemy to przede wszystkim kiepski dojazd do większych miast oraz za słaby dostęp do informacji o mieście.

Studentka spytała też o publiczną komunikację. Daria uważa bowiem, że autobusy w Kielcach są za stare i jeżdżą za rzadko. Ankietowani mają więcej uwag, głównie do nocnych połączeń i kursowania autobusów stadami. „Po godzinie 23 nie ma jak dostać się do domu. Linie autobusowe są źle zorganizowane. Jest mnóstwo autobusów, które jeżdżą w te same miejsca, ale rzadko bądź jeden za drugim. Jeśli ktoś spóźni się na jeden autobus, to automatycznie spóźnił się na pozostałe” – skomentowała jedna z osób. Zadowolony z miejskiej komunikacji był zaledwie co czwarty ankietowany.

Daria zauważa, że należy poprawić stan ulic na obrzeżach i ścieżek rowerowych. – Nie da się jeździć na rolkach! Dlaczego wszędzie ścieżki rowerowe są z asfaltu, a tylko w Kielcach z kostki? – pyta Czeszka. Jej respondenci zwracali także uwagę na niespójność ścieżek. Studentka dodaje, że warto byłoby też wyremontować muszlę w parku miejskim i dworzec autobusowy.

65 proc. ankietowanych stwierdziło, że miasto powinno stawiać na turystykę, a 60 proc., że na kulturę. Tak samo uważa Daria Svobodova. Nie chce się jednak wypowiadać na temat stanu kultury w mieście. – Nie mogę nic złego powiedzieć, bo jedna z dyrektorek placówki kulturalnej jest moją ciocią – śmieje się studentka.

Obronę pracy magisterskiej na Uniwersytecie Masaryka Daria Svobodova ma zaplanowaną na czerwiec przyszłego roku.

gazeta.pl

Czeskie uzdrowiska

Mam nadzieje, że każdy sobie wypoczął po długim weekendzie. Cieszmy się z tego, że w połowie listopada temperatury sięgają zawrotnych 18 stopni i nie musimy jeździć do sanatoriów i saun się wygrzewać.

Zaciekawiła mnie długa tradycja uzdrowiskowa na ziemiach czeskich. Każdy wie, że na terenie republiki działa mnóstwo (ok 40 uzdrowisk), ale nie każdy wie kto się do tego przyczynił. Najlepsze jest, że w jakiś sposób ta osoba łączy też trzy narody : PL, CZ i Niemcy. Ale po kolei…

Czytaj dalej „Czeskie uzdrowiska”

Pardubice – miasto piernika

Ostatnie promienie słońca w tym roku udało mi się złapać w przepięknym mieście w środkowej części Republiki Czeskiej czyli w Pardubicach. Miasto nazywane jest czeskim odpowiednikiem naszego Torunia.

O Pardubicach słyszałem w zasadzie niewiele. Pierwszą i najważniejszą reczą jest fakt, że miasto słynie z produkcji pierników. Poza tym Pardubice rywalizują wciąż z sąsiednim miastem Hradec Králové. Spór trwa od dawna i w zasadzie ciężko jest mi połapać się o co tak naprawdę ci sąsiedzi się kłócą. Wokół sporu narosło wiele śmiesznych opowieści między innymi taka, że północne miasto nazywane jest Mechov z racji tego, że jego mieszkańcy nie znając papieru toaletowego podcierali się mchem…

A  wracając do samych Pardubic… Miasto okazało się bardzo ładne i przyjazne. Na początku przywitało nas komunistycznym dworcem. Na jednej ze ścian wciąż widniała mapa Czechosłowacji. Po krótkim spacerze Aleją Pokoju trafiliśmy na dawne stare miasto. Powitała nas Zielona Brama, która otworzyła nam drogę na Rynek. A sam Rynek zjawiskowy, jak to zwykle w czeskich miasteczkach. Odrestaurowane kamieniczki i ciasne uliczki. Właśnie takie piękne miejsca sprawiają, że uwielbiam odkrywać nowe miejsca w kraju naszych sąsiadów.

Kilkaset metrów dalej byłem już na dziedzińcu odrestaurowanego zamku. Trafiliśmy akurat na miejskie dożynki. Panie ubrane w regionalne stroje ludowe niosły zboże i chleb a kapela przygrywała im ludowe przyśpiewki. O takich atrakcjach każdy czechofil może tylko pomarzyć. Oprócz degustacji chleba można było skosztować lokalnych słodyczy (furorę zrobiły malutkie kuleczki nazwane „ciastkami weselnymi”) oraz piwa Pernštejn.

Zmęczeni wojażami usiedliśmy w restauracji na obiad. Tym razem hitem menu okazał się smażeny syr 🙂 Droga powrotna na dworzec minęła nam szybko, nie mogliśmy doczekać się żeby spróbować pardubickich pierników! Wybór był ogromny, na zakup pierników decydowaliśmy się tak długo, że pani sprzedająca je chyba powoli traciła cierpliwość. W końcu w naszych rękach znalazł się Krecik oraz piernikowy deser truskawkowy.
Powrót do Pragi był niezwykle komfortowy dzięki prywatnym pociągom RegioJet. Co jak co, ale České dráhy powinny zacząć się bać konkurencji. W cenie biletu dostaliśmy catering oraz poranne gazety.

 

Gramar Regionalne Specjały, Białystok

 Wizyta w Białymstoku oprócz spotkania się z Czechem przyniosła też możliwość zaopatrzenia się w czeskie smakołyki. Do wszystkich niedowiarków: w Białymstoku naprawdę uda się nam kupić Kofolę!

Ale oprócz słynnego napoju naszych południowych sąsiadów, w stolicy Podlasia kupimy także czeskie piwa, czekoladę Studentskou, Kofilę od Orionu, wodę Rajec w różnych smakach, morawską śliwowicę.

Amatorzy regionalnych specjałów znajdą też litewskie lane piwa oraz pieczywo.

Wszystkich białostockich Czechofilów zapraszam na Warszawską 74 do sklepu Gramar.

řezané pivo

P5260020.JPG

Czy żeby zrobić řezané pivo trzeba być mistrzem sztuki barmańskiej? Nie wiem. Wiem na pewno, że efekt jest powalający i spodoba się każdemu piwoszowi.

rezane.jpg

Barman w Czeskiej Piwnicy w Lublinie opanował sztukę lania rżniętego piwa do perfekcji. Mieliśmy niezłą zabawę czekając kiedy w końcu skończy się jasna barwa i przebijemy się do ciemnego piwa. Za żadne skarby piwo nie chciało się wymieszać, a jasna warstwa „tańczyła” na tej ciemnej.

#!

blog-rezak.jpg

Euforia minęła, gdy zacząłem zastanawiać się kto wymyślił polską nazwę tego specjału.

A na deser Modra Luna – piwo jagodowe! :)

modra.jpg

V Zlot Czechofilów, Poznań

P3310295.JPG

Bardzo się cieszę, że w końcu ktoś przejął pałeczkę, wziął sprawy w swoje ręce i zorganizował spotkanie Czechofilów w mieście innym niż Warszawa. Tym dobrym człowiekiem jest Łukasz Kaminzki. Zanim przejdę do relacji z imprezy chciałbym z tego miejsca podziękować Łukaszowi za jego pracę i pomysły, które włożył w przygotowanie Zlotu.

Po raz pierwszy byłem w Poznaniu. Taki Zlot to była świetna okazja do połączenia obu rzeczy na raz – zwiedzania oraz poznawania nowych ludzi. Zachwycony urokami stolicy Wielkopolski odnalazłem pub U Honzika, który użyczył swoich wnętrz Czechofilom. Gdy wszedłem, spotkanie już się rozpoczęło. Na początek wykład o czeskiej kulturze, podobieństwach i różnicach przedstawił profesor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy Maciej Gloger. Zgromadzeni słuchali profesora z zapartym tchem. Nie przypuszczałem, że frekwencja tak dopisze. Czeski Pub u Honzika pękał w szwach.

P3310278.JPG

Nastąpiła chwila przerwy. Tłumy ruszyły po różne rodzaje czeskiego piwa. Nie zabrakło też mojego ulubionego Kozelka czy Gambrinusa. Wszyscy podziwialiśmy wystrój wnętrza pubu. Prawdziwy czeski raj w sercu Poznania.

P3310274.JPG
P3310275.JPG

Za chwilę do akcji przystąpiła pani mgr Urszula Kowalska z UAM w Poznaniu. Zaprezentowała nam życiorys oraz dorobek najsłynniejszego czeskiego pisarza Bohumila Hrabala, wszak spotkaliśmy się w Poznaniu żeby świętować rocznicę 98. urodzin artysty. Czechofile w każdym wieku słuchali zapatrzeni. Zdziwiło mnie, że znalazły się osoby, które notowały „wykłady” do zeszytu formatu A4. Niesamowite.

P3310286.JPG

Na sam koniec nastąpiło uroczyste odczytanie fragmentów dzieł Hrabala przez aktorkę Teatru Polskiego w Poznaniu panią Teresę Kwiatkowską. Można było oczywiście przerywać i wchodzić w słowo pani Teresie – wszak odbywał się konkurs! Trzeba było odgadnąć z jakiej książki Hrabala pochodzi czytany fragment. Już po pierwszych wersach zgłosiło się kilku chętnych. Pierwszy z nich podając prawidłową odpowiedź wygrywał piwo. Rywalizacja była zacięta, gdyż oprócz piwa do zdobycia były też książki od Księgarni Czuły Barbarzyńca.

P3310276.JPG

Gdy skończyła się oficjalna cześć spotkania, Czechofile mogli poznać się bliżej. Przy kuflu wyśmienitego piwa rozmawia się wszak najlepiej!

P3310279.JPG

Dyskusje o wspólnej pasji trwały do nocy. Udało mi się pogadać chwilę z Czeszką mieszkającą w Poznaniu, jednak speszona zainteresowaniem, niepostrzeżenie opuściła lokal ;)

Podziwiam właścicieli lokalu i zazdroszczę im tego miejsca. Widać było, że jara ich to co robią. Znają się na rzeczy, interesują się gościem. Na barze leżały ulotki promujące Republikę Czeską a na ścianach wisiały flagi czeskie oraz koszulki czeskiej hokejowej reprezentacji. Czułem się jak w raju.

P3310290.JPG
P3310294.JPG
P3310297.JPG

*I nawet pogoda dopisała* ;)

P4010363.JPG

Česky Film Łódź

wejscie.jpg

*wizyta 18 lutego 2012*

Korzystając z okazji i biletów po złotówkę, wybrałem się do Łodzi w poszukiwaniu śladów czeskości. Nie wiem czy wiecie, ale w Zelowie, w woj. łódzkim żyje największe skupisko mniejszości czeskiej w Polsce.

Czytając w internecie bardzo pozytywne opinie, postanowiłem zawitać do Pubu&restauracji Česky Film reklamującej się jako prawdziwie czeskie miejsce w centrum fabrycznej Łodzi.

Dotarcie do restauracji jest nie lada wyczynem. Przejezdni z dworca Łódź Kaliska muszą pokonać dwie przesiadki, po czym dojść piechotą spory kawałek. Lepiej, gdy ma się samochód i osobistego kierowcę – wszak po wypiciu czeskiego piwa nie możemy prowadzić. Gdy już dotrzemy, przywitają nas odrestaurowane fabryczne zabudowania, w których oprócz naszej knajpy ulokowały się również inne usługi oraz mieszkalne lofty.

Wchodzimy do środka, jest gwarno. Niestety tego dnia Restauracja szykowała się na imprezę pożegnalną karnawału i do dyspozycji gości był mały fragment sali tuż przy wejściu. Zasiedliśmy i od razu podano nam menu. Hitem lokalu jest już piwo jagodowe, więc bez chwili namysłu zamówiłem ów specjał. Jedzenia niestety nie zamawialiśmy, więc w tej kwestii wypowiadać się nie będę. Poza tym, żaden z gości nie zamawiał nic typowo czeskiego, toteż nie mogę ocenić nawet wyglądu tych najważniejszych dla nas czeskich dań.

menu.jpg

Zanim podano nam piwo, rozejrzałem się po lokalu. Bar od samego wejścia robi ogromne wrażenie, jednak sala w świetle dziennym nie powala na kolana. Jest czysto, jasno, przestronnie wręcz sterylnie. Wielką tego zasługą jest oczywiście fakt, że knajpa zaczęła działać w świeżo wyremontowanym pomieszczeniu i wszystko jest nowiutkie. Kadry z czeskich filmów w formie zdjęć powieszonych na ścianach nadają sali bardziej swojskiego klimatu.

bar.jpg
saLA1.jpg

Gdy zakończyłem swój rekonesans, zabrałem się za mój gwóźdź programu czyli *piwo jagodowe* Tak naprawdę nie wiedziałem czego mam się spodziewać – czy ma być słodkie, cierpkie, mętne, z sokiem, z aromatem tej jagody? Piwo jak piwo. Ale jakby mniej chmielowe, smak prawdziwy, nie taki sztuczny jak w innych piwach smakowych. Smak jagody był dyskretnie zanurzony w otchłani złotego nektaru. Niezaprzeczalnie smaczny.

piwo.jpg

W skupieniu obserwowałem przygotowania do imprezy. Rozkładano beczki z piwem, drewniane stoły. Jednak największą dla mnie niespodzianką były snopki siana, które pachniały niesamowicie i przynosiły zapach mijającego lata w środku mroźnej zimy.

siano.jpg

Właściciele i pracownicy ciągle doglądali gości i pytali czy jedzenie smakowało. Otwarci i z poczuciem humoru. Widocznie takie zachowanie przyciąga klientów, bo tych było całkiem sporo. Niektórzy nawet, skuszeni zapewne smakiem piwa, dzwonili po resztę swoich znajomych.

sala2.jpg

Po krótkiej degustacji udałem się do tyłu. Drzwi męskiej toalety zdobi Rumcajs a damskiej Haneczka. Jest to niewątpliwie bardzo fajny pomysł.

Podsumowując restaurację Česky Film wspominam bardzo mile. Polecam ją na wypad większą grupą wszystkim Czechofilom. Znajdziecie tam przede wszystkim wyborne piwo i super atmosferę. Minusem jest to, że ciężko do niej trafić i gdyby nie moja determinacja i upór, nie chciałoby mi się do niej fatygować. Żałuję, że nie mogłem zostać na imprezie karnawałowej z muzyką na żywo…

Dla wszystkich ciekawych smaku jagodowego piwa polecam polubienie na Facebooku strony restauracji. Gdy Česky Film uzbiera 200 fanów, spośród nich wylosuje dwóch szczęśliwców, którzy będą mogli napić się jednego, dowolnego, dużego piwa za darmo.

www.facebook.com/(…)275497979156380…

Restauracja&pub Česky Film,
Tymienieckiego 25, 90-350 Łódź.

ceskk.jpg

Czeski Wrocław

Ten rok minął mi pod znakiem ciągłych podróży. Na nadchodzące święta postanowiłem zrobić sobie prezent i wybrać się do Wrocławia. Słyszałem, że to podobno piękne miasto, może najpiękniejsze w całej Polsce. Pewnie, najpiękniejsze, bo niemieckie. Liczyłem na to, że znajdę w nim pełno czeskich śladów i miejsc i nie przeliczyłem się…

404709_2081406814780_1833374178_1335422_1472032722_n.jpg

Wcześniej oczywiście przeprowadziłem mały wywiad na Facebooku oraz zrobiłem rekonesans u wujka Googla. Czeskich miejsc we Wrocławiu jest pod dostatkiem. Jak będzie na żywo? Chcę się przekonać!

Zaczęliśmy od pubowego królestwa czyli lokali pod torami na Bogusławskiego. Czeski Raj oraz inne a w każdym z nich czeskie piwo w kilkunastu rodzajach! Po wejściu do tych miejsc czar pryska – zadymione, ubogie wnętrza, smród i nic więcej. Ewakuacja!

407172_2081428575324_1833374178_1335430_1520640226_n.jpg

Nastał wieczór. Gdzieś przy Rynku miała być podobno oblegana knajpa Czeski Film. Oblegana, bo w centrum i tanio. Szukamy… Niepozorna tablica z nazwami czeskich piw sygnalizuje, że to tu. Piękny szyld, podekscytowany wchodzę. Ponowne rozczarowanie: smród, wszechobecny dym papierosowy, tłok, gwar. Wystrój mało czeski, z lekkimi akcentami browarno-praskimi. Wychodzimy.

DSC02618.JPG

Następnego dnia falę niepowodzeń w poszukiwaniu prawdziwych czeskich miejsc postanowiłem sobie zrekompensować odwiedzając po raz kolejny stoisko Czeski Świat na jarmarku świątecznym, który znajdował się na Rynku. Widok Krecika, Lentilków i Kofoli sprawił, że zapomniałem o wszystkich niepowodzeniach. W końcu mogłem ponownie poczuć smak Kofoli.

395735_2081417615050_1833374178_1335426_322504585_n.jpg
DSC02596.JPG

Jednak ani czeskie smakołyki ani nawet czeskie piwo nie sprawią, że poczuję choć przez chwilę jak w Republice. Takie cuda zdziałają tylko knedliky z gulaszem! Po długich spacerach, błądzeniu po Wrocławiu w mrozie udało się trafić do knajpy Kuźnia Dobrych Klimatów (ul. Bogusławskiego 81). Serwują tam prawdziwe czeskie houskove knedliky oraz czeskie piwo.

DSC02676.JPG

Kameralny wystrój, miła obsługa, bogate menu i do tego ciągle pełno gości.

DSC02677.JPG
DSC02678.JPG
DSC02679.JPG

Wieczorny spacer po Wrocławiu przyniósł spotkanie trzeciego stopnia z Czechami. Czeska rodzinka szła sobie spokojnie rozmawiając, gdy ja, słysząc ich mowę zacząłem drzeć się wniebogłosy po czesku i witać się z nimi. Zdziwieni przeszli dalej :D

392079_2081426015260_1833374178_1335429_783185150_n.jpg

Niedziela 18 grudnia okazała się przełomowa. Gdy krzepiłem swe serce przy stoisku z Krecikami, okazało się, że chłopak, który je sprzedaje jest Czechem, nazywa się Jirka, pochodzi z Czeskiego Cieszyna i studiuje prawo we Wrocławiu. Podjarany zacząłem rozmowę. Jiřík zdradził, że zna Ewę Farną, a kilka dni wcześniej na swoim stoisku gościł samego Václava Klausa!

388184_10150428342372986_755982985_8666545_1654338544_n.jpg

 

Czeski Sen, Toruń

gora.JPG

*Weekendowy wypad polskibus.com do Torunia przyniósł niezwykłą niespodziankę. W poszukiwaniu idealnego miejsca na wieczorną posiadówkę przy piwie przypadkiem natknąłem się na pub Cesky Sen. Zupełnie zapomniałem, że on się tam znajduje*

DSC02510.JPG

Świetliste logo skutecznie przyciąga. Wchodzimy ekipą do środka. Uwagę przykuwa ogromna przestrzeń. Czeski sen kończy się wraz z wejściem do tego miejsca. Jeśli właściciele kupili patent na nazwę i wystrój lokalu od twórców legendarnego filmu, powinni przyłożyć się do jego realizacji. Czeskości w tym miejscu brakowało tak samo jak i klimatu. Na plus jedynie tanie piwo (czeskie oryginalne importowane piwo) i świetne tanie drinki. Muzyka podobno też na żywo, ale akurat leciała amerykańska z płyty. Barmani, jak się ich ładnie zbajeruje, robią podwójnego drinka w cenie pojedynczego – tak przynajmniej twierdzi moja pewna siebie koleżanka ;)Na plus ponadto malutkie czeskie akcenty na ścianach oraz przede wszystkim karta drinków i napojów.

DSC02512.JPG

Zaskoczyła mnie dziwna polityka lokalu. Wszędzie na ścianach wiszą kartki z informacją, że wstęp płatny, że wstęp TYLKO dla studentów, że drinki sprzedawane są TYLKO studentom. A co jeśli klient nie jest studentem? Nikt co prawda tego nie weryfikował, ale może tylko mi się udało? Niesmak pozostaje. Rekompensuje je kilka rodzajów wybornego czeskiego piwa.

DSC02513.JPG

Ogólnie pozytywnie, ale szału nie ma. Jeśli ktoś będzie w Toruniu może zajrzeć. Punkt w programie wizyty w miescie Kopernika na pewno NIEobowiązkowy.

DSC02516.JPG
DSC02521.JPG
sen.JPG
ty.JPG

Grafiki pochodzą ze strony lokalu: ceskysen.pl/

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑