Ambasada protestuje przeciwko obraźliwej reklamie T-Mobile [AKTUALIZACJA]

Ambasada RP oficjalnie zaprotestowała przeciwko obrażaniu Polaków w czeskiej reklamie. Chodzi o spot jednego z operatorów komórkowych, który prezentuje Polaków jako złodziei i oszustów. Niezwykle popularny aktor Ivan Trojan wciela się w narciarza biegowego, który zostaje oszukany przez Polaka, oferującego mu telefon komórkowy.

5480104386e6a_p

„Reklama telewizyjna T-mobile – w naszej klasie jest najlepiej: klasa na nartach była dla mnie przykrym zaskoczeniem. Stanowczo protestuję przeciwko takim połączeniom, które w sposób uproszczony i skandalizujący prezentują Polaków” – napisała ambasador RP w Pradze Grażyna Bernatowicz w liście do prezesa spółki T-Mobile Czechy Milana Vasziny.

W liście ambasador Bernatowicz ostro krytykuje produkcję tego spotu.

„Jestem przekonana, że jest on niezgodny z wszelkimi zasadami reklamy, etyki medialnej i dobrego smaku, ale przede wszystkim szkodzi dobrym relacjom polsko-czeskim, które wiele osób po obu stronach granicy stara się budować”.

Jednocześnie ambasador zażądała natychmiastowego zdjęcia reklamy z ramówki telewizyjnej i usunięcia jej z portali społecznościowych. W spocie T-Mobile jeden z narciarzy po przekroczeniu czeskiej granicy trafia na przebranego za drzewo Polaka, który okazuje się być obwoźnym handlarzem sprzedającym różnego rodzaju buble. Po krótkiej wymianie zdań w łamanej polszczyźnie narciarz wymienia u polskiego handlarza telefon na nowy, który natychmiast się psuje. W tym czasie Polak znika i nie można już wycofać się z tej transakcji, a lektorka przekonuje, że rozsądniejsze będzie skorzystanie z usług operatora.

W reklamie T-Mobile gra jeden z najbardziej rozpoznawalnych czeskich aktorów Ivan Trojan, znany z filmu „Opowieść o zwyczajnym szaleństwie” i „Samotni”. Czeskie Radio podało, że zespół prasowy firmy T-Mobile odmawia skomentowania zarówno reklamy jak i protestu polskiej ambasady.

54801053a9288_p

AKTUALIZACJA:

Właściciel T-Mobile CZ Milan Vašina spotkał się osobiście z polską ambasadorką w czwartek.

Naszym celem nie było w żadnym wypadku obrażanie Polaków. Nasza firma chce dobrych kontaktów z Polakami, dlatego rozważamy ściągnięcie reklamy z anteny. 

W czeskich reklamach często używa się różnego rodzaju przerysowań. Jesteśmy przekonani, że omawiana reklama nie przekroczyła żadnych norm etycznych czy prawnych – odpowiada operator na polską krytykę. 

Młodzi Czesi wierzą w stereotypy i kłamstwa dotyczące Romów

Młodzi Czesi w wieku 15-25 lat wierzą w większość przenoszonych poprzez sieć Internet twierdzeń dotyczących Romów. Nie zdają sobie sprawy z tego, że często informacje te są błędne lub nawet fałszywe.

JB55ed71_profimedia_0166602294

Czterdzieści procent młodych Czechów wierzy, że Romskie rodziny dostają wyższe zasiłki oraz że Romowie stanowią większość z ogółu bezrobotnych zarejestrowanych w tym kraju.

Młodzieży zadano siedem pytań dotyczących Romów. Pięć z nich było zmyślonymi twierdzeniami, które krążyły po sieci i które przyjmowane są jako prawda (tzw.: hoax).

29 procent Czechów twierdzi również, że Romowie dostają leki za darmo, a 18 proc. młodych uważa, że Romowie mogą jeździć za darmo komunikacją miejską.

Powyższe stwierdzenia prawdziwe nie są, jednak wciąż pojawiają się w Internecie i przez to w umysłach młodzieży stają się prawdziwymi.  Agentura pro sociální začleňování, która opracowywała ten raport podała, że osoby, które ufają w powyższe twierdzenia są bardziej uprzedzone również do innych mniejszości społecznych. Ponadto ciekawy jest fakt, że respondenci, którzy wierzyli w nieprawdziwe stwierdzenia przekonani są o tym, iż mają na tyle dużo informacji dotyczących Romów, że nie potrzebują ich weryfikować.

Agentura pro sociální začleňování przygotowała specjalny spot, w którym przekonuje, że nienawiść do innych ludzi nie jest czymś dobrym czym można się chwalić. Celem kampanii jest podniesienie świadomości na temat przestępstw na tle rasowym i obalenie stereotypów – mówi koordynator Lukáš Houdek.

Chaos i burdel czyli jak Czech widzi Warszawę

Chociaż mój kolega Czech wyjechał z Warszawy już we wtorek, dopiero teraz mam siłę by napisać o tej ważnej wizycie słów kilka. Opóźnienie spowodowane jest faktem, iż musiało minąć aż kilka dni by moje siły umysłowe wróciły do siebie po tylu dniach ciągłej imprezy.

10805586_10204024898937137_2519913589235707664_n

#1: dojazd

Podróżujący z Pragi do Warszawy (i odwrotnie) nie mają lekko. Do wyboru jest pociąg, autobus oraz samolot. Nikt o zdrowych zmysłach zarabiający jak przeciętny Polak nie wybierze samolotu. Pozostaje PolskiBus (odpowiednio wczesna rezerwacja to koszt 20 PLN w jedną stronę) lub pociąg. Podróż w obu przypadkach jest długa i męcząca. Ale cóż począć, gdy tak kocha się Pragę? Jakub wybrał czerwony bus i już na przystanku we Wrocławiu wiedział, że to nie była mądra decyzja. Chciał wysiąść i uciec na dworzec PKP by przyjechać do Warszawy pozornie wygodniejszym pociągiem. Pozornie, bo ten również telepie się do stolicy aż 5 godzin! Przynajmniej dworzec Metro Młociny wygląda reprezentacyjnie i połączone jest z nowocześnie wyglądającym metrem. Ocena dojazdu na 3 z plusem.

#2: jaka jest ta Warszawa?

Wyjście z metra w Centrum i od razu widok na Pałac Kultury i warszawski Manhattan. Stanie i wpatrywanie się we wspomniane budowle przez dziesięć minut przyprawiało mnie o mdłości. No, ale cóż skoro „w Pradze my tego nie mamy”. Jak się później okazało Kuby nie interesuje odbudowana pieczołowicie po wojnie starówka: gdy mieszka się w centrum Pragi tego typu zabudowę ma się na co dzień.

„Praga jest jak skansen zorganizowany jedynie dla rzeczy turystów. Tutaj normalni ludzie nie mają czego szukać – jest to jak wesołe miasteczko, które kręci się szlakami od Vaclavaka przez Most Karola i Hradczany. Ludzie niczym zombie idą beznamiętnie tym szlakiem zahaczając o sklepiki i kawiarnie, które nie są w czeskich rękach i ani korona nie skapnie z tego dla Czechów. A poza tym i tak żadnego normalnego czeskiego przedsiębiorcę nie stać by płacić tak nieludzkie stawki za wynajem przy tym turystycznym trakcie”.


„Warszawa mi się podoba – macie tutaj taki specyficzny nieład i chaos. Nic nie jest zorganizowane, wszystko się zaprzecza i wyklucza. Tunele nie łączą się ze sobą, chodniki kończą się ślepo. Tutaj trzeba nauczyć się żyć. Ale z racji tego, że to wszystko jest inne niż w Pradze czy Wiedniu, właśnie dlatego mi się podoba”.

Trzy godziny później na „patelni” w godzinie największego szczytu:

„Boże, jak można tak łazić i krążyć przez te tunele, tu nawet przejść się nie da. I wciąż są czerwone światła, nawet autobus nie jedzie płynnie. Nie wspominając już o SKM, która szybkość ma tylko w nazwie”. Warszawa to stan umysłu.

#3: zwiedzanie

Co pokazać Czechowi skoro nie mamy hospudek (zamiast tego bary mleczne, które w Czechach nazywane są jidelnami), taniego piwa („Wy Polacy musicie napić się w domu, bo nikt normalny nie wyda 10 PLN za pół litra piwa w knajpie”), a stare miasto i inne zabytki go nie interesują? Oto jest pytanie. Okazało się, że najbardziej przyciąga to, czego już nie ma. Pawiak, tereny byłego getta i mury, które po nim pozostały to był hit tego wyjazdu. Na ul. Chłodnej historia sama wychodzi z ulic (dosłownie). Nie sądziłem, że mi również tak się to będzie podobać.

Podczas zwiedzania (spacery ulicami i oczywiście jazda kochanym ZTM) okazało się, że warszawiaków można podzielić na dwie grupy: „przesadnie wylaszczona młodzież” i „starsi wyglądający jak robole czy żule ubrani bez gustu i pojęcia”. Patrząc na ilość słoików w Warszawie można by wręcz powiedzieć, że był to nawet przekrój polskiego społeczeństwa! Wspomniałem, że tak samo wyglądają ludzie w Ostrawie – „Ostrawa to jeszcze inna bajka”. Ciężko nie przyznać „Kubovi” racji.

10384102_10204041375389038_6128960617415942101_n

#4: clubbing

Wspomniany przekrój polskiego społeczeństwa najlepiej podkreśla sytuacja zastana w warszawskich klubach: tutaj są miejsca dla zapatrzonych w siebie lanserów oraz z drugiej strony swojskiej grupy młodych fanów disco-polo z szerokimi karkami. Nie ważne gdzie wylądujesz – pijany będziesz tak samo. To, że Polacy piją wódkę na umór jest chyba najgorszym przykładem naszej kultury picia. Trzymanie się ścian i łapanie się podłogi to najłagodniejsze z zachowań. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

#5: duma narodowa

Najciekawsze na koniec. Nie jeden raz słyszałem, że Czesi to tchórze, nic sobą nie reprezentują. Najlepiej jest „wpuścić” Czecha w towarzystwo na domówce, krzyknąć od progu: „Uwaga, to Czech” i czekać, aż zwierzyna rzuci się na przynętę. Ilość stereotypowych opinii jaka padnie na temat Czechów w ciągu minuty przyprawia o łysienie. A zwłaszcza mężczyznom nie jest ono wskazane. Nie mogłem tego słuchać, postanowiłem się napić. Tym większe było moje zdziwienie, gdy Jakub stwierdził, że on Czechem nie jest, a jedynie na terenie Czech się urodził. To fakt, nie zawsze dla wszystkich narodowość określa miejsce urodzenia… To tak jest, że jeden Czech nie ma dobrej opinii o drugim Czechu. Tak samo jest zresztą z Polakami – w tej materii akurat niczym się nie różnimy. Czarę goryczy przelały jednak „obchody” święta 11 listopada w Polsce – tak bardzo nie chciałem, aby Kuba zobaczył te wzajemne obrzucanie się płytą chodnikową, że nakazałem mu opuścić Warszawę już o 7:00 tegoż dnia. Nich Polacy obrzucają się co najwyżej wyzwiskami, a płyty chodnikowe i wiaty przystankowe zostawią w spokoju. Nawet jeśli czyniła to grupa 200 kiboli, nie robi to nam, Polakom dobrej opinii wśród gości zza granicy.

Czesi Polakom kojarzą się z piwem i smaženým sýrem, mówi Czech mieszkający we Wrocławiu

Jiří Kočka przeprowadził się z Pragi do Wrocławia z powodu studiów. Mówi, że między Czechami a Polakami nie ma tak dużych różnic. Uważa, że młodych ludzi już tak Kościół nie kręci, chociaż fakt, iż nie jest ochrzczony wciąż budzi zainteresowanie. 

Jiří Kočka - arch. prywatne
Jiří Kočka – arch. prywatne

Co Cię najbardziej zaskoczyło zaraz po przeprowadzce?

Wielkiego szoku kulturowego nie przeżyłem. Polska mentalność i obyczaje jakoś nie różnią się zbytnio od tych czeskich. Jadąc tutaj miałem w głowie kilka stereotypów, ale większość z nich się nie potwierdziła. Kościół już młodych ludzi tak bardzo nie interesuje, jak to się w Czechach wydaje i chociaż wszyscy uważają się za katolików, to mało kto chodzi do kościoła co niedzielę, o spowiedzi nie wspominając. Krytykę Kościoła słyszę tutaj dużo częściej niż w republice. Mój pobyt zaczął się od miesięcznego intensywnego kursu językowego. Jako jedyny byłem Słowianinem. Ale choć język polski nie jest łatwy, jako jedyny miałem łatwiej niż pozostali w grupie. Nawet po pół roku wciąż robiłem błędy językowe. Prawdziwego języka nauczyłem się dopiero, gdy zamieszkałem z Polakami w wynajmowanym mieszkaniu. Wiele słów brzmi podobnie jak w języku czeskim, ale znaczy zupełnie co innego. Często z tego powodu dochodziło do śmiesznych sytuacji. Nie będę już wspominał o słowie „szukać” bo to wszyscy już znają.

Czy dla Polaków jakieś czeskie zwyczaje były nietypowe, coś ich zaskoczyło?

Polacy nie znają wielkanocnego zwyczaju, nazwanego u nas pomlázką. Nigdy o czymś takim nie słyszeli. Wszyscy byli też zaskoczeni, że nie jestem ochrzczony. Poza tym, gdy przyjechałem z moimi polskimi przyjaciółmi do Pragi, Czesi słysząc, że są to Polacy zaczęli ich słownie atakować. Było mi strasznie wstyd.

Czy brakuje Ci czeskiego jedzenia?

Asortyment w polskich sklepach jest podobny, jednak znalazłem już kilka restauracji, gdzie serwują svíčkovou s knedlíkem. Na pewno nie brakuje mi czeskiego piwa. Te we Wrocławiu znajdziemy w każdej prawie restauracji. Ludzi atakuje od wejścia szyld „CZESKIE PIWO”. Co najciekawsze, nie są to wcale czeskie koncerniaki, ale wyszukane rodzaje lokalnego czeskiego piwa. Jeśli chodzi o polskie piwo, Polacy piją te powyżej 5 proc. Piwo bezalkoholowe to rarytas. Z niewiadomego mi powodu Polacy kojarzą czeską kuchnię ze smaženým sýrem. Wiele razy przygotowywałem go znajomym i zawsze byli zadowoleni. W sumie na smaženým sýrze kończą się moje zdolności kulinarne.

Jak reagują Polacy na wieść o tym, że pochodzisz z Republiki Czeskiej?

Polacy kojarzą nasz kraj głównie z Pragą. To bezapelacyjnie numer jeden wśród Polaków. Poza tym Czechy dla nich to Helenka Vondráčková (wielkie dla mnie zaskoczenie) i jej piosenka  „Malovaný džbánku“ oraz Ewa Farna, której twarz znajdziemy na okładkach wielu kobiecych pism.

Interesujesz się polską polityką?

Polską politykę śledzę głównie poprzez portal lidovky.cz. To wystarczy, abym miał informację co się w Polsce dzieje i bym mógł dyskutować o tym z moimi znajomymi. Partie polityczne są tutaj trochę bardziej konserwatywne niż w Czechach, ale to chyba ze względu na wpływ Kościoła. Duża część polskiego społeczeństwa jest wiecznie niezadowolona z życia, tak samo jak Czesi zresztą.

Kim jest Jiří Kočka?

Urodził się w 1990 roku. W Pradze studiuje nauki społeczne. Ku zdziwieniu rodziny i znajomych, na swój kierunek w programie wymiany studentów Erasmus wybrał Polskę. Trafił na jedna z wyższych uczelni we Wrocławiu.

Czego Czesi zazdroszczą sąsiadom?

Więcej niż połowa Czechów to zazdrośnicy. Czesi zazdroszczą sąsiadom głównie pieniędzy. Wśród tych zazdrośników (w Polsce zazdrość utożsamiamy z zawiścią) jest 38 proc. tych, którzy dość często rozpamiętują to, że ich sąsiadom powodzi się lepiej niż im.  Takie są wyniki badania, które przeprowadziła agencja Confess Research oraz Steam/Mark.

MEV43502f_p201205190525601

Typowy czeski zazdrośnik to mężczyzna w wieku 18 – 29 lat z wykształceniem średnim, żyjący na Morawie. Innym zazdrości głównie pieniędzy, powodzenia, kariery i szczęścia. Jedna trzecia zazdrośników pragnie, aby ci, którym się powodzi lepiej od nich, stracili zdrowie i majątek. Czesi, którzy doświadczyli zazdrości ze strony swoich sąsiadów zachowują się tak, aby ich więcej nie drażnić – nie obnoszą się ze swoim bogactwem.

Dwie trzecie naszych południowych sąsiadów ma wrażenie, że niektórzy ludzie w ich środowisku na swój dobytek nie zasługuje. Jedna czwarta Czechów spotkała się z otwartą zazdrością wśród członków ich rodziny.

Ponad połowa Czechów uważa, że zazdrość to typowa czeska cecha. Czesi uważają, że są bardziej bardziej zazdrosnym narodem niż inne europejskie nacje – mówi przedstawiciel Hypoteční banky Jiří Ochec.

Jeżeli chodzi o pieniądze – te są obiektem zazdrości wszystkich badanych. Kariery zazdroszczą przede wszystkim wykształcone osoby żyjące w Pradze. Mieszkanie i jego wyposażenie jest obiektem zazdrości ludzi mieszkających w mniejszych wojewódzkich miastach. Praca jest obiektem pożądania młodych ludzi do 30 roku życia. Ta ostatnia grupa oprócz tego zazdrości innym również urody i udanego związku.

Psycholog Marta Boučková jest zdania, że Czesi nie prezentują jednak żadnego ekstremum jeśli chodzi o swoją zazdrość. To dziwi, zwłaszcza, że szerokim echem po całej Republice rozeszła się sprawa Aleksandry Kinovej, matki pięcioraczków, która dostała wsparcie od rządu. Boję się jednak zrównać wyniki czeskich badań z tymi polskimi. Myślę, że Polacy właśnie reprezentują to ekstremum, o którym mówi pani psycholog…

Aleksandra Kinova
Aleksandra Kinova

Nie taki diabeł straszny…

Badanie to pokazało jednak, że Czesi potrafią być również dumni. Kobiety najbardziej szczycą się swoim mieszkaniem i atmosferą w nim panującą. Mężczyźni są najbardziej dumni ze swego wykształcenia i własnej firmy. Kolejną rzeczą wskazaną przez czeskich mężczyzn jest też spłodzenie potomka, a także zdolności manualne.

Co sądzą Czesi o Polakach?

90 proc. Polaków darzy Czechów sympatią. Niestety bez wzajemności. Takie wnioski płyną z badań, które na zlecenie Orlenu przeprowadził Instytut Spraw Publicznych.

Co sądzą Czesi o Polakach?
Co sądzą Czesi o Polakach?

Raport pt. „Polska Czechy Niemcy – Wzajemne relacje/Współpraca/Rozwój” pokazuje, że to, jak społeczeństwa postrzegają się nawzajem, może się przekładać na wymierne korzyści dla całej Unii Europejskiej. Wyniki badania zostały zaprezentowane podczas konferencji w Pradze zorganizowanej przez Grupę ORLEN. – Zleciliśmy przeprowadzenie badań społecznych, aby poznać niuanse dotyczące wzajemnych stosunków panujących pomiędzy trzema sąsiednimi krajami, w których prowadzimy działalność biznesową – powiedział podczas spotkania Andrzej Kozłowski, dyrektor wykonawczy ds. strategii Orlenu i członek zarządu czeskiego Unipetrolu.

– Uzyskane rezultaty dowodzą, że to, jak wyglądają stosunki społeczne, jak się wzajemnie widzimy, jaki jest wizerunek kraju, bardzo wpływa na relacje gospodarcze i społeczne – wyjaśniła Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych. – Tego typu badania prowadzimy od wielu lat i widzimy, że im lepszy wizerunek, tym liczba i więź wzajemnych kontaktów są większe – dodała.

Zaskakująca asymetria

W ramach konferencji odbył się również panel dyskusyjny, w którym zaproszeni goście, doskonale orientujący się w relacjach polsko-czeskich, analizowali wyniki badań. Sympatię wobec sąsiadów z południa czuje aż 86 proc. Polaków. Podobne uczucia wobec nas żywi zaledwie 63 proc. Czechów. – Okazuje się, że jestem typowym Polakiem. Gdy cztery lata temu przyjechałem tutaj do pracy, byłem bardzo optymistycznie nastawiony do Czechów, bardzo otwarty wobec nich – wspominał Marek Świtajewski, prezes Unipetrolu. – Byłem bardzo zdziwiony tym, że podejście Czechów do Polaków wcale nie jest takie samo jak nasze do nich. Okazało się nawet, że część z nich ma do nas wręcz negatywne nastawienie – dodał szef czeskiej spółki Orlenu.

Skąd bierze się ta dziwna asymetria? Dlaczego Polacy uwielbiają Czechów, a Czesi odnoszą się do nas z rezerwą? – Rosnąca z roku na rok sympatia Polaków do Czechów wynika moim zdaniem z tego, że widzimy różnice między naszymi narodami, ale jednocześnie troszkę chcielibyśmy być tacy, jak Czesi. To takie nasze skryte pragnienie – stwierdził pisarz i dziennikarz Mariusz Szczygieł. W opinii Świtajewskiego fenomen sympatii Polaków do Czechów ma z kolei podstawy w historii. – Mieliśmy z Czechami wspólnych królów, znamy i lubimy Jaroslava Haška i jego dobrego wojaka Szwejka, oglądamy czeskie firmy, zwłaszcza komedie, bardzo pozytywnie zawsze patrzyliśmy na Václava Havla i jego dokonania dla całego regionu – wyliczał prezes Unipetrolu.

Unipetrol należący do Orlenu szykuje się na zakupy Koncern ENI chce sprzedać udziały w czeskich rafineriach i sieć tamtejszych stacji paliw. Taka inwestycja może kosztować ok. 3–4 mld koron. Tymczasem Orlen pożyczył właśnie swojej czeskiej spółce zależnej 4 mld koron.

A skąd powściągliwość Czechów wobec nas? – Jesteśmy mało obeznani z polską historią. W Czechach nie mówi się prawie w ogóle o tym, jak gigantyczną zmianę granic przeżyła Polska po II wojnie światowej – wyjaśniła z kolei Jiřina Šiklová, wybitna czeska socjolog.

Warto jednak zauważyć, że – jak wynika z badań – Czesi uważają, że jesteśmy bardziej życzliwi niż Niemcy. Miroslav Karas, były korespondent czeskiej telewizji w Polsce, twierdzi, że wzajemne relacje Polaków i Czechów zmieniały się na przestrzeni lat. – Gdy ponad dwadzieścia lat temu przyjechałem do Warszawy, słyszałem, że jedyną rzeczą, jaka łączy nasze narody, jest granica – powiedział Karas.

Co jeszcze dziś sądzą Czesi o nas? Uważają, że Polacy są przedsiębiorczy – ta cecha naszej nacji wybija się na czoło – ale jednocześnie twierdzą, że nie jesteśmy szczególnie uczciwi. – Muszę powiedzieć, że to był dla mnie najbardziej zaskakujący wniosek z tych badań – stwierdził David Král, szef czeskiego think tanku Europeum.

– W Czechach utrwalił się obraz Polaka handlarza i z tym wiązałbym niski poziom zaufania u Czechów – powiedział René Sommer, przewodniczący rady nadzorczej firmy Kofola. Zastrzegł jednak zaraz, że osobiście uważa, iż ten polski handlarz to w rzeczywistości bardzo twardy, wytrawny biznesmen, który wie, czego chce, i umie dopiąć swego. To odróżnia go od czeskiego przedsiębiorcy. Ten również ma swój cel, ale chce go osiągnąć jak najszybciej. – Uważa często, że jeśli nie da się dojść do porozumienia w ciągu jednego popołudnia, to żadnego biznesu z tego nie będzie, i traci zaufanie do partnera – powiedział Sommer. – Tymczasem, jak wynika z naszych doświadczeń (Kofola kilka lat temu przejęła polską firmę Hoop – red.), droga do osiągnięcia porozumienia z polskim biznesmenem jest skomplikowana, kręta, ale możliwa – dodał.

Trudna współpraca

Podczas badań zapytano respondentów także o to, jak postrzegaliby przedstawiciela innej nacji w roli swojego szefa lub współpracownika. – Generalnie odpowiedzi były pozytywne. Polacy znowu jednak są zdecydowanie bardzo przyjaźnie nastawieni do Czechów, a Czesi nieco sceptyczni wobec Polaków – zauważyła Agnieszka Łada.

Zdarza się jednak i inaczej. – Gdy przejęliśmy firmę Hoop, bardzo mała – może dziesięcioosobowa – grupka pracowników jednoznacznie zadeklarowała, że nie będzie pracować w przedsiębiorstwie należącym do Czechów – wspominał René Sommer. Analogiczne sytuacje zdarzały się zresztą także po przejęciu czeskiego Unipetrolu przez Orlen.

Generalnie jednak to Polacy mają lepszą opinię o czeskiej gospodarce, a Czesi gorzej postrzegają naszą. A pytano m.in. o organizację pracy, biurokrację i korupcję. Respondentów pytano również o to, czy w sąsiednim kraju opłaca się inwestować. – To było pytanie po części o obawy, po części o zarobki – wyjaśniła przedstawicielka ISP. I znowu zarówno Czesi, jak i Polacy zgodnie twierdzili, że inwestycje w Niemczech są opłacalne. Polacy lepiej oceniają inwestycje w Czechach niż Czesi w Polsce. – Niepokojące jest to, że jest więcej Czechów, którzy uważają inwestycje w Polsce za nieopłacalne, niż tych, którzy są przeciwnego zdania – dodała Łada.

Spora grupa mieszkańców Czech ciągle uważa, że polskie inwestycje nie są dla nich korzystne. Odsetek Polaków, którzy mają podobne zdanie o inwestycjach Czechów w naszym kraju, jest mniejszy. Wszyscy dyskutanci zgodnie stwierdzili jednak, że jest to raczej wynik generalnej oceny kraju niż pogląd oparty na rzeczywistym doświadczeniu.

Lepsi czy gorsi?

Z postrzeganiem zagranicznych inwestycji, związane jest również pytanie o to, jak funkcjonują gospodarki naszych sąsiadów. Chodzi m.in. o to, gdzie więcej się pracuje, gdzie jest wyższy standard życia itd. Wyniki ankiet pokazują jednoznacznie, że każdy z badanych narodów najlepsze zdanie ma o samym sobie. W szczególności jeśli chodzi o pracowitość. Zarówno Polacy, jak i Czesi przyznają, że dużo pracują również Niemcy.

– Bardzo ciekawe wnioski wypływają z odpowiedzi na pytanie o standard życia. Powszechna jest opinia, że najwyższy jest on w Niemczech. Czesi uważają, że lepiej żyje się u nich niż w Polsce. Polacy zgadzają się z tą opinią: standard życia u siebie oceniają niżej niż w Czechach – stwierdziła Agnieszka Łada. – A odpowiedzi na tego typu pytania są kluczowe dla relacji biznesowych – dodała.

Zwróciła przy tym uwagę, że to media i kreowany przez nie wizerunek, a nie osobiste kontakty wpływają na to, co ludzie myślą o firmach z sąsiednich krajów.

A co utrudnia zdobywanie bezpośrednich doświadczeń? – Czesi uważają, że w inwestycjach za granicą przeszkadza im biurokracja w ich własnym kraju. To samo o swoim państwie i jego biurokracji sądzą Polacy. Stąd wniosek dla instytucji państwowych zarówno w Czechach, jak i w Polsce: jeśli chcecie, aby zagraniczne inwestycje napływały szerszym strumieniem, musicie walczyć z biurokracją. To ona jest największą przeszkodą – podsumowała Agnieszka Łada. – Znaczącą barierą dla Czechów jest także brak zaufania do Polaków. Bo zaufanie buduje się właśnie dzięki wzajemnej sympatii – przyznała badaczka.

Potrzeba zbliżenia

– Co zrobić, żeby poprawiać wzajemne relacje? Inwestować w kontakty. Z badań wynika wyraźnie, że intensywniejsze kontakty poprawiają postrzeganie się społeczeństw – powiedziała przedstawicielka Instytutu.

Na komunikację wskazywał także prezes Unipetrolu. W jego przekonaniu w komunikacji najważniejszy jest język. – Polscy przedsiębiorcy działający w Czechach powinni się starać nauczyć czeskiego – powiedział.

– Zgadzam się: lepiej, gdy Polak mówi po czesku, bo to oznacza, że nie uważa się za wielkiego pana, do którego wszyscy wokół powinni się dostosowywać i mówić w jego języku – potwierdził znawca Czech Mariusz Szczygieł. Dodajmy, że wszyscy uczestnicy debaty, w tym także Polacy, mówili po czesku.

Świtajewski wskazywał również na to, że Polacy przybywający do Czech muszą szanować tamtejszą kulturę. Zresztą, jak stwierdzili także inni dyskutanci, jest wiele rzeczy, które nasze oba narody mogą czerpać od siebie. – Polacy od Czechów mogliby wziąć rezerwę czy nawet sceptycyzm wobec autorytetów. Czesi od Polaków otwartość i gotowość do przemieszczania się, choćby w poszukiwaniu pracy – wskazał Král.

Świtajewski z kolei przypomniał, że Czesi od niedawna skutecznie walczą z szarą strefą na rynku paliw. – Z tym samym problemem borykamy się w Polsce, gdzie potrzebne byłoby wprowadzenie regulacji wzorujących się na czeskich rozwiązaniach – powiedział szef Unipetrolu.

René Sommer z Kofoli ma inne doświadczenia. – Wchodząc do Polski, musieliśmy się nauczyć, jak działać, będąc firmą giełdową, bo Hoop jest notowany na GPW – wspominał. – Polacy nauczyli nas także… świętować. Lubią też chwalić się sukcesami i je pokazywać. Wtedy świętują, co bardzo ważne, wszyscy razem, cała firma. To ważne w budowaniu zespołu, który jest gotowy do realizacji ambitnych celów – dodał Sommer.

Autor: Bartłomiej Mayer

Artykuły z: Dziennik Gazeta Prawna

Polacy walczą o dobrą opinię swoich produktów

Polakom zaczęło bardzo przeszkadzać to, że w Czechach trwa nagonka na polskie produkty. Postanowili naprawić to, że wielu producentów dosypuje sól drogową do kiełbas albo sprzedaje skażone jajka. Dlatego Polski Instytut w Pradze zorganizował Dni Polskiej Gastronomii.

Bigos
Bigos

Zainteresowanie przeszło samych organizatorów – przybyło kilkuset Czechów, którzy żywo interesowali się polską tradycyjną kuchnią. Polska chciała pokazać się z jak najlepszej strony i pokazała tylko produkty najwyższej jakości.

Do spróbowania były polskie wino czy miód wrzosowy. Czesi próbowali również owoc aronii czy dolnośląski żeń-szeń. Można było również przekonać się, że polskie ciasta są wyśmienite. Każdy chętny mógł sam ugotować na miejscu polskie specjały. Dzień Polskiej Gastronomii kosztował w sumie 200 tys. koron.

„W naszej kulturze jest zakorzenione to, że naszym gościom staramy się podać to, co mamy najlepsze – to co gorsze raczej zjemy sami. Problemem jest natomiast to, że nie umiemy tych naszych najlepszych produktów sprzedać dalej” – mówi Zbigniew Koźlik, polski kucharz.

Polskie Ministerstwo Gospodarki marzy, aby oprócz taniej żywności do Czech była importowana ta bardziej wyselekcjonowana. Dlatego uruchomiono kampanię „Made in Poland”, która ma sławić dobre imię polskich produktów wśród uprzedzonych Czechów. Na ten projekt ministerstwo chce przeznaczyć 100 milionów koron.

Tekst od ct24.cz z punktu widzenia czeskiego redaktora.

Brytyjka o Czechach: piwo, rasizm i świetny transport publiczny

Gwyneth Jones, 25-letnia lektorka języka angielskiego z Wielkiej Brytanii opisała na swym blogu w 33 punktach swoje wrażenia z życia w Pradze. Rok spędzony w stolicy Republiki Czeskiej wiele ją nauczył. Czy w relacji Brytyjki znajdziemy coś, czego my czechofile byśmy jeszcze nie wiedzieli?

czesi1

  1. Nigdy nie pytaj się Czecha „Jak się masz”. Czech nie odpowie Ci „Dzięki, mam się świetnie” – usłyszysz za to „Ach, cítím se na hovno”. Bycie szczęśliwym w Republice Czeskiej jest przynajmniej dziwne, a na pewno jest uważane za coś podejrzanego.
  2. Czesi mają sentyment do komunizmu. Często słychać, jak ludzie mówią, że za komuny żyło im się znacznie lepiej, że było więcej pracy dla każdego. W ostatnich wyborach komunistyczna partia zdobyła przecież tak wiele głosów.
  3. Lepiej nie rozmawiajcie o Romach. No chyba że chcecie usłyszeć niezłą wiązankę pod ich adresem. Tutaj 80 proc. opinii to są głosy rasistowskie.
  4. Czesi kochają piwo, piją je już od godziny 11:00 rano.
  5. Piwo, psy i dzieci – na to natkniesz się wszędzie w Pradze. Psy są wszechobecne: są w restauracjach, kawiarniach, biurach, w metrze. Czesi kochają psy.
  6. W czeskiej telewizji nie ma nic ciekawego – albo stare angielskie filmy z czeskim  dubbingiem, albo program „Československo ma talent”. Z tego, co widziałam wcale tego talentu nie ma…
  7. Nawet najgorzej wyglądający żule ustąpią miejsca w metrze starszym osobom. Staruszki jednak idą z zaparte, i twierdzą, że stoi im się bardzo dobrze.
  8. Praska komunikacja miejska jest zresztą najlepsza na świecie.
  9. Praktycznie każdego dnia można natknąć się na różnego rodzaju festiwale. Na każdym rogu są namioty lub budki z tradycyjnym jedzeniem.
  10. Spacer Mostem Karola przy akompaniamencie miejskich muzyków jest niesamowicie urzekający.
  11. Czesi na weekendy uciekają za miasto na chalupy.
  12. Duże skupiska turystów w Pradze są naprawdę denerwujące.
  13. Czesi wciąż trzymają się ról płciowych silniej niż na przykład w Wielkiej Brytanii.
  14. Czesi są oszczędni, a raczej skąpi – biorą swoje kanapki i wędliny na wycieczkę do Chorwacji.
  15. Piwo tutaj jest tańsze niż woda. Nie jada się obiadów nigdzie poza granicami Czech, gdyż jest piekielnie drogo.

czesi2

Reszta opinii jest dostępna na blogu Brytyjki. O ile dla czechofilów są to informacje od dawna już znane, o tyle dla kogoś kto dopiero zaczyna poznawać Czechów jest to zbiór bardzo praktycznych i prawdziwych porad.

czesi3

Czesi wstydzą się, że są Czechami

Przy okazji polskiego Święta Niepodległości, które bardziej dzieli Polaków niż łączy, przyjrzyjmy się temu jak wygląda zagadnienie dumy narodowej wśród naszych południowych sąsiadów.

ABC2d3536_vlajka

Ze swojego obywatelstwa jest dumnych jedynie 39 proc. Czechów. 42 proc. z nich nie wstydzi się swego pochodzenia, ale nie jest też z narodowości zadowolona. Każdy siódmy Czech wstydzi się swego pochodzenia. Te smutne dane przedstawiło Centrum Badania Opinii Publicznej (czes. CVVM). 

Gdyby można by wybrać kraj, w którym chce się zamieszkać 1/3 Czechów zmieniłaby swoją ojczyznę na inną ziemię. Za przynależność do czeskiego narodu wstydzi się 14 proc. Czechów, z czego 2 proc. wstydzi się bardzo. Dumni ze swojej ojczyzny są raczej osoby powyżej 60 roku życia o poglądach bardziej prawicowych oraz ci bardziej wykształceni. 

W porównaniu  z poprzednimi latami widać, że niezadowolonych przybywa. Maleje również liczba dumnych z ojczyzny Czechów. Podczas badania należało również odpowiedzieć, czy uważamy, że nasi rodacy mają podobne zdanie niż my. Okazało się, że 1/4 badanych uważa, że inni również wstydzą się swego pochodzenia. 

Chociaż Czesi nie są zadowoleni z tego, że są Czechami, Republika Czeska jako kraj do życia bardzo im się podoba. Na miejsce swego życia wybrałoby ją aż 65 proc. respondentów. Wśród wymienionych uczestników badania przeważają ci, w wieku powyżej 60 lat o lewicowych poglądach. Jeszcze w roku 2001 tych, którzy chcą mieszkać w Czechach było aż 80 procent. Grupą, która najbardziej się wstydzi swej ojczyzny jest grupa wiekowa 15 – 29 lat. Młodych razi czeska polityka i rosnące bezrobocie. 

Badanie przeprowadzono między 7 a 14 października na reprezentatywnej próbie 1039 Czechów. 

Źródło

Czesi kradli paliwo w Raciborzu

Dzielnicowy z Komisariatu Policji w Krzyżanowicach zatrzymał młodego obywatela Republiki Czeskiej, który w Raciborzu dokonał podwójnej kradzieży.

Ratibor-rynek

Do zdarzenia doszło w dniu 20 września przed godziną 10.00 wtedy to raciborska policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży paliwa na stacji paliw przy ulicy Jana Pawła na kwotę 359 złotych przez kierującego samochodem jeep koloru srebrnego. Informacje tą niezwłocznie drogą radiową przekazał oficer dyżurny raciborskiej komendy policji. Dzielnicowy z Komisariatu Policji w Krzyżanowicach będący w trakcie kontroli swojej dzielnicy w miejscowości Borucin ul. Kopernika zauważył pojazd odpowiadający opisowi podanemu w komunikacie dotyczącym kradzieży paliwa. Natychmiast zareagował i zatrzymał pojazd do kontroli drogowej. Pojazdem podróżowało dwóch obywateli Republiki Czeskiej. Dzielnicowy w trakcie kontroli w pojeździe ujawnił komplet tablic rejestracyjnych, które kilka minut temu również zostały skradzione w Raciborzu przy ul. Opawskiej z samochodu osobowego. W trakcie dalszych czynności do podwójnej kradzieży paliwa i tablic rejestracyjnych przyznał się 20-letni Czech. Za popełnione przestępstwo 20-latkowi grozi nawet 5 lat pobytu w więzieniu.

http://www.nowiny.pl

Czeskie dzieci są rozpuszczone – mówi Polka mieszkająca w Pradze

Matra Szewczyk przyjechała do Pragi w ramach programu studenckiego Erasmus. Jej pobyt miał trwać rok, jednak okazało się, że nie może żyć bez Pragi. Czechofil.com oraz lidovky.cz prezentują kolejny wpis z serii Czeski Szok.

foto: Marta Szewczyk
foto: Marta Szewczyk

 

Co Cię najbardziej zaskoczyło przy pierwszej wizycie?

To, że Czesi bardzo sobie cenią swój wolny czas. Nie wiem czy dalej się tak dzieje, ale kilka lat temu w mniejszych miejscowościach sklepy zamykano już o godzinie 11 w sobotę. W sobotę wszak się odpoczywa a nie pracuje.

 Kiedy zdecydowałaś, że chcesz zostać tu na stałe?

W Polsce studiowałam bohemistykę i udało mi się przyjechać do Pragi w ramach Erasmusa. Jednak Praga okazała się bardzo podstępnym miastem: najpierw się w niej zakochujesz, a gdy cię owinie wokół palca, dopiero wtedy zaczynasz dostrzegać tę codzienną życiową gonitwę.

Co Ci w Czechach przeszkadza?

Ciężko jest wszystkich wrzucać do jednego worka, ale zauważyłam, że brakuje tu w ludziach ciepła i słowiańskiej spontaniczności. Czesi są tolerancyjni, ale mam wrażenie, że to raczej obojętność. Denerwuje mnie, że większość ludzi, zwłaszcza tych młodych zupełnie nic nie wie o Polsce. Jedyne co Czesi wiedzą o naszym kraju to to, że mamy morze, Kraków i „niezdrową żywność”. To smutne, bo ta miłość do Czechów jest nieodwzajemniona….

Jak Czesi odnoszą się do siebie nawzajem?

Polacy są trochę bardziej otwarci. Poza tym czeskie dzieci są strasznie rozpuszczone i myślę, że nie zaszkodzi im odrobina dobrych manier. Zdziwiło mnie natomiast, że nawet młodzi ludzie na uczelni mówią do siebie na Pan i Pani. Często miewam na uczelni takie sytuacje, że mój rówieśnik powie do mnie „pani Marto”. Na początku myślałam, że robią sobie ze mnie jaja, ale później zauważyłam, że tak zwracają się również do innych osób.

Lubisz czeski humor?

Polacy uwielbiają czeskie komedie, ale nie zdają sobie z tego sprawy, że ich scenariusze pisze samo życie. Bardzo mi się podoba, że Czesi potrafią śmiać się sami z siebie. Podziwiam fenomen Jary Cimrmana i chciałabym mieć takiego dziadka jak Zdeněk Svěrák.

Uczysz się czeskiego?

Język to był powód, dla którego tu przyjechałam. Żyć w danym kraju bez znajomości języka jest dla mnie bez sensu. Teraz czeski chłonę raczej z czasopism i książek. Jednak bez względu na to jak dobrze będę mówiła po czesku i tak będę postrzegana jako obcokrajowiec co bardzo komplikuje sytuację w chwili, gdy starasz się o posadę na bardziej kreatywnym stanowisku. To mnie trochę boli.

Czego ci w Republice brakuje najbardziej?

Brakuje mi moich przyjaciół, z którymi nie muszę umawiać się miesiąc wcześniej, gdy chcę wyjść na miasto. Mam wrażenie, że w Polsce jest o wiele łatwiej zadzwonić do kogoś, powiedzieć mu przez telefon, że stoję pod jego blokiem i po prostu wyjść z nim na spontanie na piwo lub na kawę. Lecz może to jest tylko problem wielkomiejskiej Pragi? Denerwuje mnie też, że w Pradze trudno jest używać roweru jako codziennego środka transportu. W Polsce jest według mnie lepiej rozwinięta infrastruktura dla rowerzystów. 

Źródło: lidovky.cz

Wstydzę się za to, co moi krajanie tu zrobili – mówi Rosjanka żyjąca w Pradze

Rosjanka Jana Gridneva do Czech przeprowadziła do Pragi na studia. Do ojczyzny nie planuje wrócić ze względu na politykę Putina. Serwis lidovky.cz prezentuje kolejny odcinek serialu Czeski Szok. 

foto: lidovky.cz
foto: lidovky.cz

 

Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pierwszej wizyty?

Najbardziej mnie zaskoczyło, że w Pradze żyje tylu ludzi, którzy mówią po rosyjsku. Rosjanie, Ukraińcy itp. Myślałam, że skoro jadę na studia zagranicę, nie będę używała rosyjskiego, myliłam się.

Kiedy zdecydowałaś, że zostaniesz w Pradze na stałe?

Mój tata zawsze mi powtarzał, żebym uciekała z Rosji, do Europy, gdziekolwiek. Po jakimś czasie zrozumiałam, że w Rosji nic dobrego mnie nie czeka. W Pradze byłam już wcześniej i zakochałam się w tym mieście.

Jaka jest różnica w traktowaniu siebie nawzajem pomiędzy Czechami a Rosjanami?

Czesi są spokojniejsi. Potrafią się kulturalnie zachowywać. Często słyszę jak się ludzie witają i życzą sobie miłego dnia. W Rosji normą jest, gdy ktoś kłoci się ze sobą na ulicy, a matka karci i wyklina na swoje dzieci. Ludzie tam są sobie wilkami. Tutaj nigdy czegoś takiego nie widziałam.

Podoba Ci się czeski humor?

Tak, bo jest podobny do rosyjskiego. Lubię poczucie humoru Michala Viewegha.

Interesuje Cię czeska historia?

Tak, zwłaszcza zaintrygowały mnie losy Palacha i Zajica. Gdy czytałam list tego drugiego, strasznie płakałam. Jest mi wstyd, za to, co zrobili moi krajanie tutaj w 1968 roku.

Co sądzisz o czeskiej polityce?

Nie interesuje się nią za bardzo. Mogę jednak powiedzieć, że prezydent Zeman nie jest miłym człowiekiem. Jest dość arogancki, a to co wydarzyło się przy klejnotach koronacyjnych to hańba! Może Klaus nie był idealny, ale wyglądał na bardziej inteligentnego.

Uczysz się czeskiego?

Tak, ale strasznie się wstydzę, że jej do tej pory dobrze nie umiem. Czeski język jest strasznie trudny. Przeszkadza mi, że mam rosyjski akcent – człowiek zawsze pozna skąd pochodzę. Czasem wręcz wstydzę się otworzyć buzię. 

 

Czesi mają obsesję na punkcie swojej kuchni – mówi Polak mieszkający w Czechach

Sławomir Budziak do Republiki przyjechał w 2008 roku z Norwegii. Według niego Czesi są mniej agresywni niż Polacy, ale zaskoczyła go ilość korupcyjnych afer.  

APE4b7867_fotka_s.budziak

Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pierwszej wizyty?

Najbardziej mnie zaskoczyła chłodna obsługa w praskich knajpach. Poza tym nie mogłem się odnaleźć z powodu nieznajomości języka. Następnie już w Brnie zaskoczyło mnie, że tak wiele ludzi przychodzi do restauracji ze swoimi psami, a właścicielom knajp obecność zwierząt nie przeszkadza. Do Brna przyjechałem prosto z Norwegii. Byłem tam pięć lat i widzę, że Czesi mają wiele wspólnego z Norwegami, na przykład to, że na weekendy wyjeżdżają odpoczywać na działki (tzw. chalupy)

Co Ci w Czechach najbardziej przeszkadza?

Nie ma takiej jakieś jednej rzeczy, która mi bardzo przeszkadza. Raczej wspomnę o małej drobnostce. Chodzi mi tutaj o taką czeską obsesję na punkcie jedzenia. Zawsze byłem zdania, że jemy po to, aby przeżyć i być zdrowym. Tutaj jest jakby na odwrót. Czesi żyją po to, aby jeść. Sami siebie nazywają „koszem na śmieci Europy” – ale to nie jest moja opinia tylko cytat.

Jak Czesi traktują innych i siebie nawzajem ?

Spotkałem się z opiniami, że Czesi są chłodni i niedostępni, ale według mnie jest to nieprawda. Wszędzie można spotkać takich ludzi, ale również tych serdecznych i otwartych. Według mnie jesteście mniej agresywni niż Polacy, którzy są skłonni uciekać się do brutalnych zachowań. Ale to tylko moje subiektywne odczucia.

Lubisz czeski humor?

W Norwegii byłem przyzwyczajony do tego, że ludzie tam żyjący nie lubią ironii ani żartów. W Czechach jest odwrotnie. Tutaj przechodzą nawet bardzo ryzykowne żarty.

Interesujesz się czeską historią?

Teraz skupiam się na tym, aby zrozumieć obecną sytuację polityczną w kraju. Mam w planach zagłębić się w historię Drugiej Republiki.

Lubisz czeską kuchnię i piwo?

Piwa czeskie lubię, zwłaszcza te z małych browarów (np.: Richard). Lubię również białe morawskie wina. Jako wegetarianin jednak nie mam za dużej pociechy z czeskiej kuchni. Fajnie by było, gdyby właściciele czeskich restauracji zrozumieli wreszcie, że smażeny ser z plastrem szynki nie należy do wegetariańskich potraw.

Co Cię zaskoczyło w czeskiej polityce?

Dziwi mnie ilość afer korupcyjnych. Sam pochodzę z kraju, gdzie szerzy się korupcja, ale wciąż zadaję sobie pytanie: Czy w Czechach rzeczywiście jest więcej korupcji niż w Polsce czy wy po prostu lepiej wykrywacie korupcyjne afery?

Uczysz się języka?

Nie wyobrażam sobie żyć w jakimkolwiek kraju i nie uczyć się tutejszego języka . Niektórzy obcokrajowcy tutaj żyją niczym w bańce otoczeni mówiącymi po angielsku Czechami i choć fizycznie są na terenie Republiki to w rzeczywistości nie uczestniczą tutaj ani w życiu kulturalnym ani w towarzyskim. Mnie interesuje nie tylko asymilacja z tutejszym społeczeństwem, ale również szerzenie dookoła informacji dotyczących Czech.

Czego Ci w Czechach brakuje?

Oczywiście morza.

 

Sławomir Budziak, 33 lata. Nauczyciel języka norweskiego, tłumacz, pracownik firmy internetowej.  

Źródło: lidovky.cz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑