„Babcie” Petra Šabacha

Czechofilów do książek Šabacha namawiać nie trzeba, ale myślę, że to pozycja, która spodoba się też innym. To lekka, ale absolutnie nie „głupia” książka na letnie wieczory.

Najnowsza książka Petra Šabacha, która trafiła do polskich księgarń pod koniec maja opowiada o losach Matěja od wczesnego dzieciństwa do aksamitnej rewolucji. Tytułowe babcie są tylko pretekstem do opowiedzenia o dwóch skrajnych poglądach pro- i anty- socjalistycznych, pomiędzy którymi zwinnie lawiruje główny bohater.

W powieści dzieje się dużo, bo Matěj żyje w ciekawych czasach. Mamy więc zarówno zamordystyczne czasy stalinizmu, inwazję z 1968 roku, życie za żelazną kurtyną, podróże do Jugosławii i wreszcie protesty na Placu Wacława.

Książka, jako tekst jest świetna, naprawdę poleciłabym ją każdemu, ponieważ, jak zaznaczyłam we wstępie- jest mądra, zabawna, wciągająca, a momentami wzruszająca (szczególnie dla osób, które miały równie czułe i opiekuńcze babcie, jak główny bohater).

Muszę jednak przyznać się do czegoś, narażając się na pewno części wielbicieli polskich wydań książek Šabacha. Niestety lubię czytać po kawałku, nieśpiesznie, więc książki, są ze mną jakiś czas i lubię tak je brać do ręki, przeczytać kilkanaście stron i odłożyć w widocznym miejscu, żeby za godzinę, czy dwie znów do nich sięgnąć. Okładka ma więc dla mnie znaczenie. Mam nadzieję, że dzięki temu wstępowi zrozumiecie dlaczego oceniam książkę również po wyglądzie.

Projekt do „Babć”, jak i niestety wszystkich książek Šabacha osobiście mnie odpycha od sięgania po te książki. Jest w tej okładce coś naiwnego i to nie w tym pozytywnym znaczeniu.

Szkoda, że wydawca nie sięgnął po okładki, bardziej przypominające czeskie wydania:

Skoro jednak czepiam się aż tak nieistotnej pierdoły, to chyba książka zasługuje na naszą czechofilską uwagę, więc zachęcam do czytania.

O KSIĄŻCE – na podstawie materiałów od wydawnictwa

Matěj urodził się w sierpniu 1951 roku. A raczej brutalnie wypchnięto go na świat pełen nieobliczalnych stryjków, bojowniczych ciotek, sąsiadek mieszających w wannie sałatkę ziemniaczaną, bezkompromisowych trenerów boksu, wyjących przenikliwym falsetem germanistek i innych udręk, od których z pewnością by oszalał, gdyby nie one. Babcie.

Subtelna babcia Irena, której dzieciństwo upłynęło w klasztorze, płynnie mówi po francusku, czyta wnukowi Szekspira, zachwyca się baletem rosyjskim i grecką filozofią.

Babcia Maria, zagorzała komunistka, chleb smaruje palcem, z nikim się nie certoli i każdą chorobę leczy winem domowej roboty, bez względu na to, czy niedomaga dorosły, czy dziecko.

Matěj zabiera nas w swoje lata szkolne, zbuntowaną długowłosą młodość (która zahacza o Londyn ´69 i Grecję lat 70.) i dorosłość, aż do aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Jak zwykle u Šabacha, w tej podróży towarzyszą nam ciepły uśmiech i nostalgiczna łezka.

Petr Šabach urodził się w sierpniu 1951 roku. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe…

strona wydawcy: www.wydawnictwoafera.pl

strona autora: www.petrsabach.pl

Autor: Dorota Chmielewska

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: