CZECHOFIL

NAJLEPSZY BLOG O CZECHACH

Czesi – mały naród, duży kompleks

Idąc rok temu za chlebem do Pragi, naiwnie uwierzyłem swoim liberalnym kolegom, przekonującym mnie, że prascy Czesi i w ogóle Czesi na zachód od Ostrawicy są kwintesencją tolerancji, iż pałają miłością do Polaków itp. Rok od rozpoczęcia mojego pobytu w stolicy RC mija w środku samej aferki alkoholowej, czas więc na podsumowanie czeskiej miłości wobec swoich sąsiadów.

Pisano już wielokrotnie na łamach „Głosu Ludu” o stereotypach polsko-czeskich, o polskich różowych okularach wobec Czechów oraz czeskich uprzedzeniach wobec Polaków. Będąc rok w Pradze, niestety muszę potwierdzić owe stwierdzenia. Spora grupa Polaków pochodzących z Polski, mieszkających w Pradze stanowi piątą kolumnę czechofilii. Rozmawiając z nimi odnosi się wrażenie, że mówią chyba o innym państwie. Wszystko w Czechach jest super: piwo, sklepy, drogi, pociągi i marihuana. Najbardziej super są jednak Czesi: tolerancyjni, wyrozumiali, kosmopolityczni, weseli i nowocześni. Ogrom bzdur, które przez ten rok usłyszałem z polskich ust nie przestaje mnie zadziwiać. Otóż w Czechach ponoć wcale się nie kradnie, przestępczość niemal nie istnieje, a w knajpach nigdy nie dochodzi do bijatyk, bo Czesi z wszystkimi lubią się bratać przy piwku. Lista podobnych założeń jest bardzo długa. Spora część praskich Polaków poczeszcza się szybciej niż kiedyś galicyjscy Polacy w Witkowicach. Szlifują niepoprawny praski czeski, by tylko czuli się bardziej „światowi”. Doznałem także przykrego rozczarowania, gdy jeden z moich polskich współpracowników rozmawiał ze mną łamaną czeszczyzną, nawet gdy ja odpowiadałem mu czysto po polsku. Absurd. Brawo Polacy!

Niekończąca się miłość Polaków do Czechów nie zna granic, tak samo jak małostkowa nienawiść Czechów wobec nas. Aferka alkoholowa nie tylko rozszerzyła w społeczeństwie czeskim niespotykaną jak dotąd paranoję, ale także znów odkryła stare i dobrze znane czeskie kompleksy. Na każdym kroku można w Pradze usłyszeć, że wszystko polskie jest złe, teraz już nie tylko żywność, ale także alkohol. To przecież oczywista sprawa, że ślady lewej wódki prowadzą do Polski. Hyde Park w Telewizji Czeskiej pełen jest ksenofobicznych uwag o Polsce i zakazywaniu całego importu z Polski, bo „z Polski przecież nigdy nic dobrego nie przyszło”. Czeskie gazety powielają i szerzą te brukowe poglądy, dodając od czasu do czasu kolejne rewelacyjne artykuły o tym, jak cała Polska pełna jest katolickich pedofilów. Wszystko w sytuacji, gdy w Polsce nikt nawet pół-oszczerstwa wobec Czechów nie wysuwa; w sytuacji, gdy zabójczy alkohol metylowy ma stuprocentowo czeską genezę.

Fobia wobec wszystkiego, co polskie dopełnia już wcześniejsze antypolskie stereotypy. Już wielokrotnie słyszałem od swoich czeskich znajomych, że w Polsce wszyscy jeżdżą ciągle konno, że kobiety są używane w polach zamiast pługu itp. Pewna znajoma wyraziła zdanie, że do Polski nigdy by swoich dzieci nie zawiozła, bo na granicy pewnie schwytał by ich zły ksiądz katolicki i przemocą zmusił do całowania krzyża. Niewiele lepiej mają Słowacy, którzy są w Pradze wyśmiewani na każdym kroku, mając status społeczny niemal biednych gastarbeiterów gdzieś z Azji. W pracy raz w tygodniu moi czescy koledzy bawią się w wyśmiewanie słowackiego jako śmiesznego języka. Słysząc znów głośne nabijanie się z „drevokocurów”, wychodzę. Wyszydzanie słowackiego i Słowaków jako zacofanego narodu osiągnęło już taki poziom, że nawet Węgrzy ze Słowacji, których w pracy sporo, bronią swoich rodaków. Zmasowane poniżanie Słowaków w ramach niby-humoru osiąga swój czechizacyjny cel. Zaczyna się na „nashle” w windzie, a kończy na nieudolnym „rzykaniu”. Słowackość w Pradze umiera szybko. W ostatnim Spisie Powszechnym niemal 25 tys. mieszkańców Pragi zadeklarowało słowacką narodowość. Kolejnych kilkadziesiąt tysięcy Słowaków – obywateli Słowacji mieszka w Pradze. W zeszłym roku słowaccy działacze próbowali w Pradze uruchomić słowackie gimnazjum – zgłosiło się siedmioro dzieci…

Czeskie poczucie wyższości nad innymi narodami nie zna granic. Wszędzie jest gorzej, wszystko jest gorsze, tylko w Czechach jest pięknie, no i może jeszcze w Niemczech. Czesi sami siebie bardzo kochają, w zwierciadle widząc nowoczesnych, tolerancyjnych Europejczyków. Ten sielankowy obraz wspomagany jest badaniami opinii publicznej, które co roku potwierdzają, że Czesi najbardziej lubią właśnie Słowaków i Polaków. Piękny, jednak kołtuński obraz, jak już pisałem wyżej. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Nie trzeba ubierać się w mundury i maszerować z sztandarami, by być prowincjonalnymi ksenofobami. Polecam owym ksenofobom dłuższy wyjazd za granice, bowiem z zagranicy Czechy wyglądają zupełnie inaczej i wcale nie tak sielankowo.

Marzę o tym, by pewnego dnia zwykły czeski Novak dostrzegł, że Polska nie jest teokratycznym krajem trzeciego świata, produkującym same wadliwe produkty. Daleka jednak droga przed nami.

Adam Krumnik, źródło

Reklamy

14 comments on “Czesi – mały naród, duży kompleks

  1. Stanislav
    20 listopada 2012

    Witam i przepraszam za moją polszczyznę, jeżeli nie będzie poprawna.
    Wiem, że wśród nas są „patrioci”, którzy mówią o innych narodowościach obraźliwie. Jednak nie jest to naszym sportem narodowym.
    Myślę, że jest wielkiej różnicy międzi czeskim i polskim poczuciem humoru, której wynikem jest, że autor automatycznie uważa drwienie za obrazę. To jednak nie musi być prawda. Nawet myślę, że dla drwienia z innych mamy dobrego uzasadnienia: w ten sam sposób drwimy sami z siebie. Na przykład w audycji telewizijnej Česká soda, w odcinku Alles gute (satyryczny kurs niemieckiego) – Czesi wyjechali do Niemec i w supermarkecie wyjaśniają: „Nie kradniemy, tyłko oglądamy“. I następna lekcja będzie sie nazywać Nie żebramy, tylko odpoczywamy.

    I w innej lekcji mówi sie, že niemieckie słowo Simulantenbande znaczy Czesi (to pochodzi już od Jaroslava Haška, autora Švejka).

    Oto jak z nas drwi Słowacy:

    Na obrazie jest nietradycyjnie ubrana czeska postać bajkowa Brouk Pytlík, która zna się na wszystkim, wszędzie była i od wszystkiego ma kluczy. Mnie to nie obraża, odwrotnie, rozbawiło mnie to.
    Też drwienie z języków nie jest moim zdaniem obraźliwe. Na przykład „droga do szkoły“ powinna rozbawić mnie, bo droga u nas znaczy narkotyk. Czeskie sklepy często mają napis „čerstvý chléb“ (čerstvý = świeży). Gdyby jakiś Polak drwił z tego, że Czesi chwalą sie czerstwym chlebem , nie obrażało by mnie to.
    My po prostu nie patrzymy na siebie zbyt poważnie (umimy drwić sami z siebie) i taki sam stosunek mamy też do innych.
    Oczywiście mamy wiele wad (też przes autora opisywaną polonofobię) i polska czechofilia jest przesadna, nie będę zaprzeczać. Jednak to wasz problem, my was do tej czechofilii nie zmuszali. I niestety muszę przyznać, że większość Czechów (ja nie) patrzy na Polaków jak na biednych sąsiadów. To pochodzi z lat 80-tych i bardzo powoli sie zmienia.

  2. Tereza z Česka :)
    15 listopada 2012

    Jsem z Prahy, a je pravda že v Praze spousta lidí říká, že všechno co je z Polska je špatné. Ale říkají to podle mě z části jen z legrace, že to není bráno na plnou váhu ale hlavně proto, že většina věcí, které byly vadné byly údajně dovezené z Polska. Ale Pražáci jsou Pražáci. Celkově jako republika nemáme s Poláky problém, já osobně mám Polsko ráda, jen mě mrzelo, když například na facebookové stránce Ewy Farne, když něco zaznělo česky a všichni Poláci prosili, ať píše polsky, tak jsem je poprosila, jestli by mohli brát na vědomí, že jsme tu i my, Češi. A jedna Polka se na mě obrátila s tím, že jsem z menší země, takže se budu podřizovat Polsku. To mě mrzelo, ale jinak je Polsko super, Kraków krásnej a Oswięcim hodně dechberoucí. Mějte se krásně, máte super blog. Pozdrawiam:)

  3. ArtZ
    8 listopada 2012

    Czy ja wiem, czy Czesi są aż tak ksenofobiczni? A co z polskimi dowcipami o Rosjanach i Rumunach (w tym „rumuńską pandą” z któregoś z kabaretów – dzieciak na ulicy żebrze: „pan da, pan da!”). Ze stosunkiem Czechów do słowiańskich sąsiadów jest trochę tak, jak z niezliczonymi angielskimi dowcipami na temat Szkotów (że to ponure sknery, co żałują pieniędzy na wszystko z wyjątkiem whisky), Walijczyków („pijany jak walijski górnik po wypłacie”) oraz Irlandczyków (że równie zawzięcie się modlą, co i piją).
    Takie uprzedzenia występują w każdym narodzie. Pół biedy, gdy ograniczają się do dowcipów. Gorzej, gdy dochodzi do rękoczynów. Myślę, że Czesi są bardziej tolerancyjni niż np. Holendrzy, którzy potrafią głośno i to na serio artykułowac antypolskie hasła.

  4. Čech
    4 listopada 2012

    Nie wiem, kdzie Polacy odbieraja, ze my Czesi mamy kompleks z maloszci? Ja tego nie mam. 😀 . …i zapytal bym Polakow – dla czego was swiat nie lubi? Dumajcie.

  5. Táša Petr Dvořáček
    31 października 2012

    To jsou kecy blbých Pepíků z Prahy …. Přijeď do Ostravy a nebo kdekoli jinde mimo Prahu. Tam o Vás hovoří jinak.
    Normální Češi, Moravané i Slezané mají Poláky rádi. A na EURU 2012 bylo celé POLSKO vynikající! Cítili jsme se u Vás jako doma. Díky Dzekujemy bazdzo!!!!

  6. Anna Batoryna
    31 października 2012

    „Czeskie poczucie wyższości nad innymi narodami nie zna granic. Wszędzie jest gorzej, wszystko jest gorsze, tylko w Czechach jest pięknie, no i może jeszcze w Niemczech. Czesi sami siebie bardzo kochają, w zwierciadle widząc nowoczesnych, tolerancyjnych Europejczyków.” To jest prawda o naszych Sąsiadach, lepiej bym tego nie wymyśliła. I nie ma różnicy, z którego regionu pochodzi: z Ostravy, Brna czy z Pragi…

  7. Honza
    31 października 2012

    witam! Jestem Czechem, tu sie urodzilem i sie wychowalem, ale niestety ma pan racje :-p Oczywyscie nie wszycy sa tacy, ja mam sporo kolegow, ktorzy lubia Polske i Polakow a ja sam Polske baaaaaardzo lubie, ale niestety ogolnie jest tak, jak Pan napisal. Na to nie ma co powiedzeč, jest mi z tego przykro :-p pozdrawiam i žycze že by Pan w koncu poznal i jakiegoš milego Czecha lub Czeske, bo tych tež sporo! 🙂

  8. Kamila
    31 października 2012

    Ja na pewno się nie wyleczę, bo nawet nie chcę. Lubię tkwić w swojej „chorobie” 🙂 Poza tym za cóż Was można potępiać poczciwoty? Wymień przynajmniej 100 powodów 🙂 Nie chcę Cię ranić Libor, ale zjawisko czechofilii w Polsce może zrozumieć tylko Polak – czyli osoba, która wychowywała się w polskich oparach absurdu i jest zmęczona naszym krajem. To jest takie zachłyśnięcie się czeską normalnością, otwartością, spokojem i jeszcze paroma rzeczami, których tak brakuje w Polsce. Poza tym jako Czech nie możesz chociażby docenić jak rozczulająco piękny jest dla nas czeski język 🙂

    • Libor
      31 października 2012

      Mnie też się podoba czeski język… 🙂
      Ale tak, rozumiem, że w Polsce jest może „oparów absurdu” trochę więcej (teraz w Polsce mieszkam, więc mogę obserwować – chociaż tu w Poznaniu mi się podoba), ale na skali 0-10 nie można powiedzieć, że w Czechach jest 0 – raj. Czeska kolej – temat takich samych skarg jak polska w Posce. Utrudnienia przy zakładaniu firm i w ogóle dla przedsiębiorców – wiecznie omawiany temat („u nás je absurdistán!”). Korupcja – ciągle piszą, jak jesteśmy przed Kazachstanem, że mamy kradnięcie w krwi (kdo nekrade, okrádá rodinu). Polski „teatr” z dachem stadionu ma Czechach również dużo odpowiedników. Nie mówię już o polityce i politykach, chociaż takich „soczystych” tematów jak w Polsce naprawdę nie ma.
      Mimo wszystko – zapraszam do czechofilstwa :).

      • Kamila
        31 października 2012

        Jestem Poznanianką od urodzenia, wiec miło mi, że się podoba 🙂 w temacie korupcji wciąż w wielu rankingach Was wyprzedzamy, a jeżeli chodzi o złodziejstwo, to o nas Niemcy wymyślili hasło: „jedźcie na wakacje do Polski – wasze samochody już tam są”.

    • Středoevropan
      1 listopada 2012

      Witajcie!

      Kamilo, Niemcy tylko przerobili polskie hasło z czasów okupacji: „Jedź na wycieczkę do Berlina – Twoje meble, futra, obrazy i srebra rodowe już tam są!”

      Reszta nie pozwala przesłać się jako Trackback, więc wklejam odsyłacz:
      http://stredoevropan.blox.pl/2012/11/Choroba-wieku-dzieciecego-uwolnionych-sasiadow.html.

      Pozdrawiam.

  9. Patyk
    31 października 2012

    No właśnie coś mi nie pasował w tym czeskim ideale.. teraz wiem trochę więcej ale chyba ciągle za mało żeby być pewnym Czechów. Tak czy owak „Łączmy się w pary, kochajmy się” jak śpiewał polski artysta.

  10. Libor
    31 października 2012

    Trochę przesadza, ale ogólnie ma rację. Pytanie jednak brzmi, skąd się wzięła ta polska miłość do Czech. Ja, będąc Czechem, nigdy czechofilem nie byłem i zawsze jak mi Polacy mówią, jak jest u nas fajnie, boję się, że się z tego wyleczą i będą nas potępiać.

    • sylwia
      10 lipca 2014

      wzięła się stąd, że Polacy Czechów nie znają, do tego Czesi mają śmiesznie brzmiący dla nas język i dochodzi do tego żart “czeski film” czyli “nie wiadomo o co chodzi”- i mamy obraz śmiesznych ludzi z dystansem do siebie, a to budzi sympatię. Chociaż to i tak nie jest źle, najgorsze jak ci imbecyle drą się, że “w Polsce panuje moda na czechy” albo że “wszyscy Polacy są zachwyceni czechami” i tym podobne bzdury, które głosi Szczygieł i jemu podobni.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Information

This entry was posted on 31 października 2012 by in Społeczeństwo and tagged , .

KONTAKT

czeskaholka@gmail.com

FACEBOOK

facebook.com/czechofile

CZECHOFIL

© Czechofil 2010-2016. All rights reserved.

ARCHIWUM

%d blogerów lubi to: