CZECHOFIL

NAJLEPSZY BLOG O CZECHACH

Liberec

P5021155.JPG

Podczas naszej czeskiej majówki mieliśmy do wyboru dwie wycieczki poza Pragę. Zamiast Czeskiego Krumlova (gdzie już byłem) wybraliśmy się do Liberca.

W sumie nie byłem przekonany do tego kierunku. Zmieniłem zdanie, gdy okazało się, że Student Agency wprowadza na ten kierunek promocyjne ceny. Później przypomniało mi się, że to właśnie w Libercu dzieje się akcja filmu oraz książki Jaroslava Rudisa „Grandhotel”. Od teraz nie mogłem doczekać się wejścia na szczyt góry Ještěd.

P5021095.JPG

Na początku buszowaliśmy po centrum handlowym, a stamtąd przeszliśmy na rynek, by podziwiać niesamowicie piękną budowlę Ratusza. Właściwie Liberec kojarzy się tylko z górą Ještěd oraz właśnie ze wspomnianym ratuszem. Powstał on w 1893 roku i został zaprojektowany na wzór wiedeński przez Franza Neumanna. Neorenesansowa budowla wprost powala na kolana. Z balkonu Ratusza przez dziesiątki lat przemawiało wielu władców i decydentów (m.in.: oprócz cesarza Franciszka Józefa także prezydenci Edvard Beneš oraz Vaclav Havel). 50 procent zdjęć z Liberca to właśnie zdjęcia ratusza. Rynek na którym się ten ratusz znajduje, też jest całkiem przyjemny.

P5021102.JPG
P5021113.JPG

W centrum informacji turystycznej dostaliśmy foldery po polsku. Pracownica poleciła nam zobaczyć stare DOMKI WALDSZTEJNSKIE (VALDŠTEJNSKÉ DOMKY). Znajdują się w uliczce Wietrnej i są najstarszymi zachowanymi domami w Libercu. – Pochodzą z lat 1678-81 i są dzisiaj jedyną pamiątką klasycznych mieszczańskich domów, które kiedyś zdobiły całe Nowe Miasto.

P5021128.JPG

Po tej małej wycieczce po mieście, nadszedł czas na Ještěd. Do góry prowadzi linia tramwajowa numer 3, która wiedzie wśród osiedli mieszkaniowych, a później także wśród pagórków, by zatrzymać się niedaleko góry.

P5021134.JPG

Im bliżej celu, tym więcej turystów, praktycznie samych Polaków, którzy bilet na wjazd kupują w ten sposób, że drą się ile im tylko natura siły dała do biednej pani w kasie, że „chcą tam i z powrotem!!!” Postanowiliśmy wjechać kolejką na sam szczyt. W kabinie sami Polacy oraz jeden Czech – pan motorniczy.

P5021139.JPG

Było strasznie wysoko, toteż jedna pani prawie wymiotowała w kabinie. Na szczęście obyło się bez rewelacji i wysiedliśmy na szczycie na wysokości 1012 m n.p.m. Niesamowite widoki i rewelacyjna widoczność. Dopiero jak wjechałem na szczyt przypomniało mi się, że to właśnie TU kręcono film Grandhotel. Ta sama recepcja, ta sama restauracja, ta sama wieża!

P5021171.JPG

Usiadłem nawet przy tym samym restauracyjnym stoliku co Fleischmann, główny bohater wspomnianego filmu. Niestety młoda kelnerka była bardzo nieuprzejma.

P5021141.JPG

Na szczycie spędziliśmy ponad godzinę. Najbardziej podobało mi się, że tak wysoko docierał zasięg wszystkich polskich sieci komórkowych i mogłem sobie zadzwonić do rodziny i przyjaciół. Oprócz tego odbierały wszystkie polskie i niemieckie stacje radiowe, które na dole pod góra już znikły. Gdy zeszliśmy piechotą na dół, byliśmy tak zmęczeni, że kufel Čapovanej Kofoli w pobliskiej restauracji smakował tak dobrze, jak nigdy wcześniej.

P5021150.JPG

Liberec to bardzo fajne miejsce, w sam raz na jednodniową wycieczkę.

P5021116.JPG
P5021179.JPG
P5021181.JPG
P5021124.JPG
P5021097.JPG
Advertisements

Information

This entry was posted on 17 Czerwiec 2012 by in Podróże.

KONTAKT

czeskaholka@gmail.com

FACEBOOK

facebook.com/czechofile

CZECHOFIL

© Czechofil 2010-2016. All rights reserved.

ARCHIWUM

%d bloggers like this: