Mówić prawdę

„Mówić prawdę” autorstwa Josefa Formánka to niesamowita powieść oparta na podstawie prawdziwych wydarzeń. Od pierwszej do ostatniej strony miałam z jej czytania ogromną przyjemność.

Szczerze napisawszy o Formánku nie słyszałam aż do spotkania z jego tłumaczem na  język polski, panem Andrzejem Jagodzińskim podczas Czeskiego Tygodnia w Księgarni im. B. Prusa. Co prawda wtedy rozmowa głównie dotyczyła książek Havla i Škvoreckiego, których pan Jagodziński był wielbicielem, ale zaznaczył, że ostatnio miał okazję tłumaczyć genialną książkę właśnie pod tytułem „Mówić prawdę”. Tytuł zanotowałam, myśląc, że kiedyś sprawdzę co to za dzieło. Los chciał, że niedługo potem powieść trafiła w moje ręce.

Książek podobno nie ocenia się po okładce, ale bądźmy szczerzy, buszując po księgarniach czy antykwariatach lub bibliotekach kierujemy się w wyborze czytadeł również zmysłem estetycznym. W przypadku „Mówić prawdę”, okładka intryguje i o ile już po krótkim opisie z tyłu książki możemy się domyślić czemu znajduje się na niej ludzka czaszka (m.in. symbol oddziałów SS, w których służył główny bohater powieści), to już gałązka kwitnącej lipy nie kojarzy się z niczym. Jej obecność jest jednak zupełnie nieprzypadkowa. Tak jak widmo śmierci naznaczyło całe życie Bernarda Maresa, tak też miłość, którą najpierw zobaczył w swoich snach, żeby potem spotkać ją w zupełnie nieromantycznych okolicznościach obozu koncetracyjnego, sprawiła, że przetrwał niewiarygodne cierpienie i dożył sędziwego wieku.

Formánek opisuje życie człowieka od jego narodzin do śmierci, zaznaczając, że pisze prawdę. Zarówno o głównym bohaterze, jak i o sobie. Gdyby nie to podkreślanie, że faktycznie jest to na bazie autentycznych wydarzeń, myślałabym, że pisarz trochę popłynął w tej opowieści i życiorysy kilku osób skondensował w jednej postaci, której bliżej do superbohatera z komiksów niż realnego człowieka.

„Mówić prawdę” jest połączeniem opowieści o przeszłości Maresa, zapisu spotkań i rozmów, które autor z nim przeprowadził oraz odautorskich refleksji na temat swojego życia. Pierwsze strony mają raczej wydźwięk tragiczno-komiczny. Jego matka jest córką majętnego Meksykanina i zostaje wysłana przez ojca do Wiednia, żeby znalazła odpowiedniego męża. W wyniku niefortunnych zdarzeń nocy sylwestrowej zachodzi w ciążę. Dziewięć miesięcy później rodzi w tramwaju małego Bernarda, ale porzuca go pod drzwiami kościoła. Tam niemowlakiem zajmuje się ksiądz z kościelnym, a jego obecność doprowadza do fali nagłych nawróceń wśród wiernych. Dalej jego życie jest już tylko bardziej niezwykłe, o czym warto się przekonać, czytając całą powieść.

Wracając jednak do moich odczuć. Książka bardzo przypominała mi „Shantaram” Davida Robertsa. Obie powieści oparte są na faktach, obie dotyczą życiorysów mężczyzn, którzy nie zawsze walczyli po słusznej (z perspektywy czytelnika) stronie, obaj trafiają do ciężkich więzień, obu przy życiu trzyma miłość do kobiety, która nie do końca jest z nimi szczera.

Książka Robertsa jest dobra i ciekawa, ale „Mówić prawdę” czytało się zdecydowanie lepiej. Po pierwsze nie jest tak długa i chaotyczna jak „Shantaram”, po drugie z polskiej perspektywy jednak dużo łatwiej jest zrozumieć i utożsamić się z bohaterem zza południowej granicy niż z Australijczykiem.

Tło historyczne jest tutaj bardzo ważne. Bernard, jako dziecko nie ma poczucia, że jest inny od swoich rówieśników. Podobnie jak oni marzy o ciepłym, pełnym miłości domu, a później o dalekich podróżach i byciu w życiu osobą, którą się szanuje. Dopiero inni uświadamiają mu, że fakt, że w akcie urodzenia ma Wiedeń a nie Pragę, czyni z niego „Niemca”, z którym należy walczyć. Oczywiście nikt z nich wtedy nie sugeruje mu wstąpienia w szeregi znienawidzonego SS, ale myślę, że gdyby nie poczucie wykluczenia z grupy, do której do tej pory należał, nie zakiełkowałby w nim podobny pomysł. Oczywiście z perspektywy czytelnika, który żyje w XXI wieku i zna historię, taki wybór może nie mieć żadnego usprawiedliwienia i osoba, która raz splamiła się współpracą z taką organizacją, już na zawsze będzie zbrodniarzem.

Ja myślę jednak, że dzięki tej książce możemy na pewne sprawy spojrzeć w szerszej perspektywie. Nie tylko na wybór jednostki, ale też na to przez co i kogo była otoczona oraz jakie okoliczności mogły do tego doprowadzić. Niestety wydarzenia ostatnich miesięcy w Polsce i na świecie pokazują, że takich zagrożeń nie zauważamy. Nie widzimy ludzi, w których budzi się gniew, ponieważ nie są wysłuchani, a wręcz przeciwnie wytyka się ich palcami, zaznaczając, że są wrogiem narodu, choć de facto od zawsze byli jego częścią.

Opis książki ze strony wydawnictwa Krytyka Polityczna

Wojna, ludzkie cierpienie, ale też miłość do życia, skrywane marzenia, siła i odwaga człowieka uwikłanego w wielką historię. Bernard Mares, bękart spłodzony w wyniku mezaliansu i podrzucony pod drzwiami kościoła, w poszukiwaniu namiastki rodziny decyduje się wstąpić do SS. Później zostaje żołnierzem Armii Czerwonej, najmłodszym regionalnym sekretarzem Partii Komunistycznej, więźniem, milionerem i jedynym lokatorem wysypiska śmieci. Kilkakrotnie bliski śmierci, spotkał wielką miłość, stracił ją i szukał jej ponownie. Podobnie jak odpowiedzi na pytanie: jakie jest znaczenie ludzkiego życia? Ta ekscytująca, okrutna, niewiarygodna, ale prawdziwa historia rozgrywa się w Austrii, Czechosłowacji, Niemczech, Rosji, Indonezji i Wenezueli. Wysłuchując i opisując opowieść Maresa, autor jednocześnie rozlicza się ze swoim własnym życiem.

O autorze

Josef Formánek urodził się 16 czerwca 1969 r. w Uście nad Łabą. Jest czeskim pisarzem, dziennikarzem i podróżnikiem. Studiował w Technikum Rolniczym w Roudnicach nad Łabą. Wraz z Miroslavem Urbánkiem założył w 1992 roku magazyn geograficzny „Koktejl” (Koktajl), gdzie pracował jako redaktor naczelny przez prawie trzynaście lat, a odwiedzając ponad trzydzieści krajów na całym świecie. Spośród nich najbardziej na niego wpłynęła wyspa zwana Siberut. Był także twórcą czasopism „Oceán” (Ocean), „Everest”, „Fénix” (Feniks), „Kleopatra” (Kleopatra), „Nevěsta” (Panna młoda) oraz czasopisma dla dzieci „Říše divů” (Kraina czarów). We współpracy z kilkoma uznanymi fotografami, poszukiwaczami przygód i pisarzami zorganizował kurs przekwalifikowujący „redaktor czasopisma”, który odbywa się w redakcji magazynu „Koktejl”. Dziś Formánek koncentruje się całkowicie na pisaniu. Do tej pory napisał sześć książek („Prsatý muž a zloděj příběhů”; 2003, „Létající jaguár”;  2004, „Mluviti pravdu”; 2008, „Umřel jsem v sobotu”; 2011, „Syn větru a prsatý muž”; 2013, „Úsměvy smutných mužů”; 2014).

Autor: Dorota Chmielewska

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: