Niech sobie myślą, że jesteśmy kolaborantami?

Podczas II wojny światowej każdy naród biorący w niej udział dostał swoje piętno: jedni morderców, inni głupców, którzy dali się wybić, jeszcze inni kolaborantów. Do Czechów przylgnęło to ostatnie miano.

Piotr M. Majewski próbuje w swojej książce jak najdokładniej przyjrzeć się relacjom Czechów z III Rzeszą w latach 1939 – 1945. Nie jest to tytuł, który stawia tezę, a potem wszelkimi środkami próbuje ją udowodnić. Raczej jest to próba pokazania problemu, naświetlenia go z różnych stron. Autor nie pozostaje tu bezstronny – ocenia, ma swoje zdanie, patrzy z perspektywy XXI wieku. Czasami próbuje dać odpowiedź na pytanie gdzie kończyła się wymuszona współpraca i skrywany przed okupantem opór, a gdzie zaczynała zdrada. 

Książka jest jednak jak najbardziej historyczna i jako taka nie może dać łatwych, ostatecznych odpowiedzi. Tak, na pewno czytając “Niech sobie nie myślą…” dowiemy się, że kolaborantem i zdrajcą był Emanuel Moravec. Podobnie jak podpułkownik Josef Mašin był bohaterem. Tego możemy dowiedzieć się także z Wikipedii czy książek historycznych.

Piotr M. Majewski przybliży nam natomiast proces staczania się w przepaść zdrady, ludzi, którzy pierwsze ustępstwo wobec okupanta wykonali z pobudek patriotycznych, w celu ratowania narodu. Dotyczyło to wielu czeskich polityków, artystów, czy intelektualistów. Kapitulacja Czechosłowacji zapobiegła krwawej wojnie jaką Polska stoczyła w 1939, ograniczyła wielokrotnie skalę zniszczeń i mordów na terenie Protektoratu Czech i Moraw.

Kto raz się poddał, musi jednak poddawać się po raz kolejny i kolejny. Czescy politycy ustępując krok za krokiem w końcu stali się posłusznymi wykonawcami woli fűhrera. Autor określa ich jako kolaborantów, ale przypomina też, że nie mogli przewidzieć potworności II wojny światowej. Wychowali się przed czasami planowanych ludobójstw, masowych przesiedleń, obozów zagłady i ostatecznego rozwiązania „kwestii żydowskiej”. 

Do tej ostatniego zagadnienia książka wraca zresztą kilkakrotnie, ale w moim subiektywnym odczuciu autor patrzy na nie przez zbyt gruby pryzmat XXI wieku. W nadgorliwym antysemityzmie Czechów, widzi zdecydowany dowód na kolaborację. Trudno jednak nazwać kolaboracją decyzje podejmowane samodzielnie i często w swoim własnym, a nie okupanta, interesie. 

Trudno też oskarżyć o kolaborację i zdradę cały naród. Czesi nie byli nic winni Wielkiej Brytanii czy Francji, które podały ich na tacy Hitlerowi, ani tym bardziej Polsce, która wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji razem z Hitlerem, by zaraz potem przez wszystkie przypadki odmieniać słowo honor. Mieszkańcy Czech i Moraw starali się działać dla dobra swojego kraju i narodu. W pewnym sensie im się to udało. Czechosłowacja wyszła z wojny znacznie mniej zniszczona niż sąsiednie kraje. Piętno natomiast pozostało i o tym też jest ta książka. 

Przeczytać “Niech sobie nie myślą, że jesteśmy kolaborantami” warto interesując się historią, chcąc poznać bliżej sylwetki istotnych dla niej postaci. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to sensacyjna powieść z niesamowitym zakończeniem, tylko ponad 500 stron książki historycznej, co dla jednych może być wielką zaletą ale nie dla wszystkich.

Autor: Michał Mucha

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: